d_nutka
19.06.03, 21:07
Kiedyś, dość już dawno, przeczytałam w pewnej książce takie zdanie:
"kazdy antysemita ma swojego Żyda, którego lubi i broni gdy zajdzie potrzeba.
Taki swojski Żyd ma jest chodzącym dowodem, że nie można zarzucić
antysemityzmu 'przyjacielowi' takiego Żyda.".
Potrzeba mi było wielu lat by przekonać się o słuszności tej tezy.
no bo jak to?
Jankiel cymbalista-czyż nie swojski Żyd?
Rubinsten pianista-czyż nie swoiski Żyd?
Edyta Stein zakonnica- czyż nie swojska Żydówka? nawet dostąpiła zaszczytu
świętej czy błogosławionej.
Polański reżyser-czyż nie swojski Żyd do czasu "Pianisty"?
Tuwim poeta-czyż nie swojski Żyd?
a wszystkich ich przebija Jezus i Maryja- czyż nie "swojscy" oni?
Oni są tak swojscy, że chyba nikt już nie przyjmuje do wiadomości, że mogli
żyć i mieszkać wśród innych Żydów jako normalni ludzie na terenie dzisiejszej
Palestyny.
a ja nie jestem "swojska" Żydówka, bo ja byłam tak beszczelna, że chciałam
zaistnieć jako Polka i Żydówka jednocześnie, co dla "odbiorców" tego mojego
dualizmu okazało się za trudne i niemożliwe do zaakceptowania.
d_