Dodaj do ulubionych

Jak USA nie udało sie podrzucić broni mas. rażenia

01.07.03, 19:21
www.iraqwar.ru/iraq-read_article.php?articleId=9474&lang=en
www.almartinraw.com/
Warto przeczytać o amerykanskiej próbie podrzucenia broni masowego rażenia do
Iraku. Na szczescie nieudanej.
Tajna operacja nie udała sie. 100 osób, które miały ją wykonać zginęło w
dziwny sposób od "friendly fire" (to normalne w operacjach CIA).
Pisze o tym amerykanski dziennikarz, który pisał też o Iran-Contras.
Ujawniła to Nelda Rogers, pracownica amerykanskiego ministerstwa obrony.
Obserwuj wątek
    • Gość: Arab Lepiej nie pisz takich rzeczy, w Guantanamo jest IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.07.03, 16:15
      parę wolnych miejsc dla takich terrorystów.
      • Gość: felusiak Wymysly lewicowych oszolomow IP: *.nyc.rr.com 03.07.03, 14:25
        Rzecz w tym, ze Nelda Rogers nie istnieje. Wymysl Ala Martina.com.
        W calym internecie i w wiadomosciach nie ma nawet jednej wzmianki o Neldzie
        Rogers, ktora nie pochodzilaby od Al Martin.com. Czy to nie daje wam troche do
        myslenia?
        • Gość: Arab Re: Wymysly lewicowych oszolomow IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.07.03, 19:10
          bo to przecież lewicowe oszołomy twierdzą, że Irak posiadał broń masowego
          rażenia.
          Czy ktoś wie o istnieniu stworzenia głupszego od Felusiaka?
          Takiego tłumoka nie mają nawet Amerykanie, którzy mają ponoć wszystko.
          • Gość: felusiak Re: Wymysly lewicowych oszolomow IP: *.nyc.rr.com 09.07.03, 02:43
            Rzecz w tym, ze to nie tylko USA twierdzilo, ze Irak ma bron masowego razenia.
            Rezolucja Rady Bezpieczenstwa 1441 wyraznie mowi, ze Irak posiada bron i nie
            chce jej ujawnic. Glosowano 15:0 za przyjeciem rezolucji. Roznica zdan
            dotyczyla tylko i wylacznie zasadnosci wojny.
            Ponadto wiadomo, ze Irak uzyl broni chemicznej przeciwko Iranowi i Kurdom. Jak
            zatem mogl uzyc czegos czego jak twierdzisz nie mial?

            PS. Nelda Rogers nie istnieje i jest wymyslem lewaka.
            • zwyczajny Sam Watto nie wierzy, moim zdaniem, w te bzdurki 09.07.03, 04:08
              ale jak jak wiadomo, nienawiść jest motorem dzialania około 10% ludzi.
              Pzdr
            • Gość: Arab Prosty sposób, BMR dostarczał Rush senior IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.07.03, 14:25
              stąd doskonała wiedza Amerykanów co Irak miał. Poza dyskusją jest, że to nie
              Saddam kłamał tylko Bush, Blair i Kwaśniewski.
              Poza dyskusją jest również cel dziełania USA, żadna demokratyzacja,
              liberalizacja, czy cokolwiek innego o czym bełkotał Burak z Teksasu, kasiora i
              nic więcej.
              Podobnie jak knajactwo z Wołomina czy Pruszkowa, oni zresztą też mają głośnych
              obrońców i koleżków, jak np. Urban, który zaprosił bandytów na grilla czy party.
        • watto czy felusiak istnieje? 09.07.03, 18:19
          Nie ma oni żadnej wzmianki w internecie. Nie może istnieć według samego
          felusiaka.
          Ciekawe co będzie, jak felusiak wreszcie zrozumie, że nie istnieje.


          A o temacie nie ma co wiecej pisać. Takie działania CIA to nie nowość.
          • Gość: felusiak Re: czy felusiak istnieje? IP: *.nyc.rr.com 09.07.03, 19:03
            felusiak jak najbardziej istnieje. Wystarczy wpisac w Google i pojawi sie 7
            stron. >"Nelda Rogers" + Pentagon< daje dwie niepelne strony. Oprocz jednego
            linku wszystkie dotycza rzeczonego artykulu, ktory zostal przedrukowany przez
            wszystke lewoskrzydlowe publikacje internetowe. Zastanawia, ze zadna z agencji
            informacyjnych: Reuters, AP, France Presse czy nawet Itar-TASS nie podaje
            zadnej informacji. Nawet Al Jazeera milczy.
            Istnieje wprawdzie jeden link prowadzacy do Pentagonu a mianowicie do Korpusu
            Inzynierow gdzie Nelda Rogers wymienana jest jako osoba, z ktora nalezy sie
            skontaktowac po wiecej informacji na temat ochrony srodowiska. Podany jest
            numer telefonu i e-mail. Publikacja pochodzi z czerwca 2000.
            Czy to ma byc ta sama Nelda, ktora zajmowac mialaby wysokie stanowisko w
            Pentagonie? Watto, znajdz jej adres emailowy i zapytaj. Nie zapomnij podzielic
            sie z nami ta informacja. Temat oczywiscie jest tak niedorzeczny, ze
            zakonczony zostal w momencie kiedy go zaczales.

            • watto Re: czy felusiak istnieje? 09.07.03, 21:34
              Istnieją dwie możliwosci. Albo felusiak posiada niepełną inteligencję, albo
              pracuje dla jakiejs amerykanskiej organizacji...
              Jakże rozsądny człowiek mógłby twierdzić, że coś nie istnieje, bo nie znalazł
              tego na internecie? No są granice przyzwoitości.

              Jak widać nie trzeba przeprowadzać testów na inteligencję. Wszystko widać jak
              na dłoni... smile))
        • bimi Re: Wymysly lewicowych oszolomow 09.07.03, 20:51
          Gość portalu: felusiak napisał(a):

          > Rzecz w tym, ze Nelda Rogers nie istnieje. Wymysl Ala Martina.com.
          > W calym internecie i w wiadomosciach nie ma nawet jednej wzmianki o Neldzie
          > Rogers, ktora nie pochodzilaby od Al Martin.com. Czy to nie daje wam troche do
          > myslenia?

          Mi jakoś nie daje.
          Jak CNN wyrzucił niedawno jednego se swoich reporterów za niesubordynację, to
          też o tym w swoich newsach nie mówili. Ale jednak wyrzucił. I za
          niesubordynację...
          • Gość: felusiak Re: Wymysly lewicowych oszolomow IP: *.nyc.rr.com 10.07.03, 00:31
            Ze kogo wyrzucilo CNN? Nie pamietasz pewnie albo zmyslasz.
            Jest takie miejsce gdzie za informacje sie placi, z ktorego korzystaja wszyscy
            dziennikarze i publicysci.
            www.lexisnexis.com/
            Tam tez nie ma Neldy Rogers.
            • Gość: wikul Re: Wymysly lewicowych oszolomow IP: *.acn.waw.pl 10.07.03, 00:44
              Antyamerykańscy frustraci komentujący sytuację w Iraku stosują starą zasadę
              socjalistów: "Nie patrzeć za siebie!"

              Niezmiernie pouczające były dla autora felietonów zmieniające się z tygodnia
              na tydzień, a nawet z dnia na dzień, komentarze na temat wojny w Iraku i jej
              następstw. Wynikało to przede wszystkim z czytelności celów przyświecających
              piszącym. Właściwie już przed przeczytaniem tekstu, znając jego autora,
              wiadomo było, jaki będzie ton i konkluzje artykułu. Oczywiście, nikt nie był w
              stanie przebić wypowiedzi Sajeda al-Sahafa, irackiego ministra informacji.
              Poza światem arabskim, w którym kwitł podobny surrealizm w ocenie
              rzeczywistości, przemawiali "eksperci": politycy, wojskowi, korespondenci
              wojenni. Tyle że z eksperta często wyłaził stronniczy frustrat, którego
              komentarze odzwierciedlały w mniejszym stopniu fachową wiedzę, a w większym
              słabo skrywane pragnienia, by Amerykanom się nie udało.

              Marzenia frustratów
              Media chętnie posługiwały się rosyjskimi "ekspertami", często tymi samymi,
              którzy wcześniej przepowiadali USA klęskę w Afganistanie. Sami nigdy nie
              osiągnęli tam sukcesu, więc w duchu szczerze życzyli klęski byłym konkurentom.
              To, że Amerykanie szybko i z minimalnymi stratami opanowali sytuację na
              Środkowym Wschodzie, było źródłem niemałej frustracji dla Rosjan (zwłaszcza
              oficerów) marzących o odzyskaniu imperialnej pozycji. Z Irakiem było podobnie,
              tyle że zapas skumulowanej frustracji większy, a więc i życzenia Amerykanom
              klęski gorętsze!
              A tu, psiakość, Amerykanie pruli na Bagdad jak gdyby nigdy nic. Trzeba było
              zatem jakoś to wytłumaczyć: że będą mieli problemy, bo pozostawili nie rozbite
              wojska irackie za sobą, że dzielni partyzanci sprawią im krwawe przyjęcie albo
              coś jeszcze innego - nieodmiennie zwiastującego rosnące trudności. Tymczasem
              Amerykanie stali już u bram Bagdadu!
              Trzeba więc było zmienić argumentację - ale nie ton! - "eksperckich"
              przewidywań. Walki uliczne będą krwawe, Amerykanom przyjdzie zdobywać dom po
              domu kosztem ogromnych ofiar! A tu Amerykanie weszli w Bagdad jak w masło.
              Oporu prawie nie napotkali, Bagdad poddał się sam, bo nie było nikogo, kto
              chciałby go poddać! Dyktator i jego pomagierzy byli zbyt zajęci ucieczką i
              zacieraniem śladów. Wojsko zrzuciło mundury i szukało schronienia w masie
              mieszkańców. "Eksperci" przepowiadali tak, jak chcieli, żeby było.

              Nie patrzeć za siebie!
              Antyamerykańscy frustraci, komentujący wojnę w Iraku od Moskwy po Paryż,
              stosują starą zasadę socjalistów: "Nie patrzeć za siebie!". Żadna
              kompromitacja, żadna klęska ekonomiczna, nawet miliony ofiar kolejnych wersji
              realnego socjalizmu nie są w stanie zmusić socjalistów do porzucenia ukochanej
              utopii. Trzeba wierzyć, że następnym razem się uda, nie zadając - broń, panie
              Marksie! - drażliwych pytań o koszty eksperymentu!
              Tym razem obserwowaliśmy to samo. Najpierw trzeba było straszyć kosztami:
              dziesiątki czy setki tysięcy ofiar wojny. Cena ropy dojdzie do 80 USD za
              baryłkę! Zaburzenia na rynku! Furia antyamerykańskich nastrojów w świecie
              arabskim. Wojna cywilizacji! No i co? No i nic.
              Precyzja broni i humanitaryzm taktyki zminimalizowały straty wśród ludności
              cywilnej. Większość strat była zresztą następstwem tego, że reżim starał się
              oszukać precyzję sterowanych pocisków zapalaniem rowów z ropą naftową i
              podobnymi sztuczkami, na czym - rzecz jasna - cierpiała ludność cywilna! Z
              kolei "chirurgiczna" operacja zdobywania Basry to najlepszy przykład taktyki
              zwycięzców.
              Podobnie było z ropą i gospodarką. Dla każdego ekonomisty, choć trochę
              znającego gospodarkę światową, było jasne jak słońce, że ceny ropy spadną, gdy
              zacznie się wojna, gdyż rynki przede wszystkim nie lubią niepewności. Tak
              zresztą było i przy pierwszym konflikcie z Saddamem Husajnem w 1991 r.
              Podobnie stało się tym razem. Ceny ropy się obniżyły i sięgają 24-26 USD za
              baryłkę. Poprawiły się też nastroje konsumentów amerykańskich, co oznacza, iż
              gospodarka USA zapewne przyspieszy bardziej, niż przewidywano.
              Niewiele zaś słychać na temat świętej wojny przeciw Ameryce i wojny
              cywilizacji. Amerykanie wyłapują ukrywających się przywódców irackiego reżimu;
              niektórzy zresztą wolą się oddać sami w ręce Amerykanów, bardziej obawiając
              się - i słusznie! - własnych rodaków. Arabowie doskonale rozumieją język siły,
              gdyż przez całą swoją historię nie znali, niestety, żadnego innego. Dlatego
              widząc, że Amerykanie przestali żartować, zachowują się bardziej powściągliwie
              niż zazwyczaj. Pułkownik Kaddafi, który lepiej niż inni wie, co to znaczy, gdy
              Amerykanie przestają żartować (raz już popędzili mu kota za prezydentury
              Reagana!), szybko ogłosił, że Libia zapłaci odszkodowania ofiarom libijskiego
              terrorystycznego zamachu lotniczego z... lat 80. Jakoś wcześniej nie przyszło
              mu to do głowy!

              Wojna udała się, nie uda się pokój
              Zgodnie z zasadą: "Nie patrzeć za siebie!", politycy, wojskowi i korespondenci
              (już powojenni) dokonali kolejnego taktycznego przegrupowania swoich -
              przepraszam za niewątpliwą przesadę - mocy intelektualnych. Można oczywiście
              napisać o amerykańskim zwycięstwie "katastrofa", jak - według listu do "Le
              Monde" z 15 kwietnia - napisał francuski (a jakże!) tygodnik "Marianne" w
              dniu, w którym bagdadczycy ściskali się z Amerykanami i razem obalali posągi
              dyktatora. To byłoby jednak zbyt bliskie rzeczywistości i zbyt dalekie od
              sfrustrowanych oczekiwań! Nie mogąc pisać o ofiarach (bo ich niewiele), nie
              chcąc pisać o stabilizacji rynków (bo trzeba by zaprzeczyć wcześniejszym
              prognozom!), nie widząc zapowiadanych arabskich rewolt przeciw Ameryce, należy
              przeć do przodu! To znaczy ponownie czarno przewidywać przyszłość!
              Jakże wspaniałe pole otwiera się do czarnowidztwa! Amerykanie nie opanują
              bezprawia, złodziejstwa i bandytyzmu, które rozlało się po całym kraju. Trzeba
              ich w związku z tym stanowczo potępić. Tak jak gdyby załamanie się
              terrorystycznego reżimu miało zaowocować staroszlacheckim: "Kochajmy się,
              panowie bracia!". I to w kraju, gdzie jeden ajatollah, bądź co bądź duchowny,
              kazał zadźgać innego ajatollaha w ramach wewnątrzszyickiej "dyskusji" nad
              przyszłością postsaddamowskiego Iraku...
              Następny element ucieczki w przyszłość to domaganie się, by ONZ-owskim
              nieudacznikom dano szansę zmarnowania tego, co Amerykanie i ich sojusznicy
              zamierzają zrobić sami lub we współpracy z innymi. No, ale między "chcieć"
              narzucić coś Ameryce a "móc" to zrobić jest spora różnica, więc też trzeba
              trochę "poczarnowidzieć" o przyszłości politycznej i gospodarczej Iraku.
              Stworzenie demokracji czy choćby zdecentralizowanych autokracji dających
              ludziom jakiś margines wolności będzie nie lada zadaniem. Nie mniejszym
              problemem będzie rozwój gospodarczy w warunkach bodaj najmniej sprzyjających
              na świecie (sama ropa nie wystarczy!). To przyszłość, na razie zatem niechętni
              politycy, wojskowi i korespondenci powojenni mają używanie.

              Tłum podnieconych idiotów
              Nie to jednak jest najbardziej pouczające. Wyrażane poglądy prowadzą do
              smutnych wniosków. Okazuje się, że nie tylko - jak powiedział Sřren
              Kierkegaard - "tłum jest nieprawdą" (o czym przekonują demonstracje
              antyglobalistów, ekowojowników, pacyfistów i tym podobnych "podnieconych
              idiotów", według celnego określenia Marka Edelmana). Gdyby duński filozof żył
              dzisiaj i prześledził opisane tutaj reakcje, doszedłby zapewne do wniosku,
              że "eksperci" również są nieprawdą. Tyle że o tłumie podnieconych idiotów
              można z biblijną wyrozumiałością powiedzieć: "Wybaczmy im, albowiem nie
              wiedzą, co czynią". Nie odnosi się to do "ekspertów", ponieważ ta swołocz
              doskonale wie, co czyni...
              Jan Winiecki
            • bimi Re: Wymysly lewicowych oszolomow 10.07.03, 15:27
              Gość portalu: felusiak napisał(a):

              > Ze kogo wyrzucilo CNN? Nie pamietasz pewnie albo zmyslasz.

              Nie pamiętam. To było jeszcze chyba w czasie wojny w Iraku.


              > Jest takie miejsce gdzie za informacje sie placi, z ktorego korzystaja
              > wszyscy dziennikarze i publicysci.

              A komu się płaci?
              I czy można być dziennikarzem (tudzież publicystą) a nie korzystać z tego
              miejsca?
              • Gość: felusiak Re: Wymysly lewicowych oszolomow IP: *.nyc.rr.com 10.07.03, 18:11
                Pamietasz, ze dzwonili ale nie wiesz w ktorym kosciele.
                Ow wyrzucony nazywa sie Peter Arnett i nie CNN a NBC go wyrzucilo.
                To teraz poszukaj sobie za co.
                • bimi Re: Wymysly lewicowych oszolomow 10.07.03, 20:15
                  Gość portalu: felusiak napisał(a):

                  > Pamietasz, ze dzwonili ale nie wiesz w ktorym kosciele.
                  > Ow wyrzucony nazywa sie Peter Arnett i nie CNN a NBC go wyrzucilo.
                  > To teraz poszukaj sobie za co.

                  Tego, którego ja pamiętam wywalili z CNN.
                  Na pewo nie za spóźnianie się do roboty.

                  Ale co to ma do rzeczy? Do czego zmierzasz?
    • czubas Nie ma to jak Ruski o Ameryce... 10.07.03, 01:34
      Coz, wiadomo, ze Rosjanie najwiecej wiedza o operacjach amerykanskich.
      W koncu od tylu lat ich szpieguja, podgladaja, wykradaja, psiocza i wymyslaja
      rozne sprawy.
      70 lat komunizmu nie idzie w las. Jest przeciez prawda i "Prawda".
    • Gość: Alex Zamiast podrzucać BMR powinni ogłosić, że Saddam IP: 195.94.196.* 10.07.03, 15:59
      Husajn był pedofilem, nienawidził Murzynów oraz wegetarian.
    • watto przypomnienie 14.12.03, 18:08
    • watto próbują jeszcze raz? 13.03.04, 18:39
      www.tehrantimes.com/Description.asp?Da=3/13/2004&Cat=4&Num=011

      TEHRAN (Mehr News Agency) ? Over the past few days, in the wake of the bombings in Karbala and the ideological disputes that delayed the signing of Iraq?s interim constitution, there have been reports that U.S. forces have unloaded a large cargo of parts for constructing long-range missiles and weapons of mass destruction (WMD) in the southern ports of Iraq
      • watto Re: próbują jeszcze raz? 15.04.04, 19:21
        www.tehrantimes.com/Description.asp?Da=4/13/2004&Cat=4&Num=013

        New Reports on U.S. Planting WMDs in Iraq


        BASRA, April 12 (MNA) -? Fifty days after the first reports that the U.S. forces were unloading weapons of mass destruction (WMD) in southern Iraq, new reports about the movement of these weapons have been disclosed.

        Sources in Iraq speculate that occupation forces are using the recent unrest in Iraq to divert attention from their surreptitious shipments of WMD into the country.
    • watto Re: Jak USA nie udało sie podrzucić broni mas. ra 16.03.04, 18:06
      www.propagandamatrix.com/150304plantwmds.html

      DoD whistleblower details an attempt by a covert US team to plant weapons of mass destruction in Iraq. The team was later killed by friendly fire due to CIA incompetence. In a world exclusive, Al Martin Raw.com [www.almartinraw.com/] has published a news story about a Department of Defense whistleblower who has revealed that a US covert-operations team had planted "Weapons of Mass Destruction" (WMDs) in Iraq, then "lost" them when the team was killed by so-called "friendly fire."

      The Pentagon whistleblower, Nelda Rogers, is a 28-year veteran debriefer for the Defense Department. She has become so concerned for her safety that she decided to tell the story about this latest CIA-military fiasco in Iraq. According to Al Martin Raw.com, "Ms. Rogers is number two in the chain of command within this DoD special intelligence office. This is a ten-person debriefing unit within the central debriefing office for the Department of Defense."

      The information that is being leaked out is information "obtained while she was in Germany heading up the debriefing of returning service personnel, involved in intelligence work in Iraq for the Department of Defense and/or the Central Intelligence Agency. "According to Ms. Rogers, there was a covert military operation that took place both preceding and during the hostilities in Iraq," reports Al Martin Raw.com, an online subscriber-based news/analysis service which provides "Political, Economic and Financial Intelligence."
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka