ksch
02.07.03, 23:29
Toleruję istnienie SLD- partii powstałej na gruzach PZPR, toleruję "grubą
kreskę" pana Tadeusza Mazowieckiego, toleruje nawet fakt, że premierem jest
PZPR-owiec Miller. Jednak Rakowski jako gość w pałacu prezydenckim podczs
ogłaszania wyników referendum unijnego i burza braw na kongresie SLD dla
Jaruzelskiego i nazwanie go "największym autorytetem lewicy" to już
stanowczo za dużo. Jeżeli ta tendencja się utrzyma to Urban (centralna
postać naszej sceny towarzysko-politycznej) zostanie prezydentem a Kiszczak
premierem. Obłęd.
A może komuś się to podoba?
ksch