Bronisław Komorowski i Ryszard Kalisz powoływali się na art 19 ustawy o CBA
twierdząc, że jest w nim zawarty zakaz informowania o tajnej akcji kogokolwiek
oprócz ministra Ziobry oraz - domyślnie - za każdym razem, kiedy sugerowali,
że właściwym źródłem przecieku jest ktoś, od kogo Kaczmarek się dowiedział.
Łżą. W (cytowanym poniżej) artykule 19 taki zakaz nie istnieje. Jest tylko
zapis, kogo szef CBA ma obowiązek na bieżąco informować. Kaczmarek miał
certyfikat uprawniający go do dostępu do największych tajemnic państwa, ale
też wprost nakazujący mu dochowanie tajemnicy, nie rozróżniając przy tym
sposobów nabywania wiedzy tajnej na takie, które go przestrzegania tajemnic
zobowiązują, i takie, które by go z tego obowiązku zwalniały. O przecieku
można mówić dopiero, gdy wiedza o akcji CBA dostaje się w ręce osób nie
posiadających takich uprawnień.
Dlatego to Kaczmarek jest źródłem, obojętnie, czy dowiedział się przez
przypadek, czy też został poinformowany, oraz obojętnie, kto i z jakich
przyczyn go informował. W świetle materiałów przedstawionych przez prokuraturę
jest to raczej oczywiste. Innego źródła nie ma, pojawia się za to pytanie o
rolę polityków w tej sprawie. Do jakiego momentu działania opozycji są
normalną praktyką demokratycznego państwa, a kiedy stają się pomocą w
mataczeniu i utrudnianiu śledztwa?
planeta-terra.blogspot.com/2007/09/kiedy-polityka-staje-si-mataczeniem-w.html

)))