Dodaj do ulubionych

Rzady Solidarnosci

IP: *.gen.twtelecom.net 08.07.03, 00:37
Szosa etosa

Ludzie prawicy czymkolwiek rządzą – krajem, powiatem
czy wytwórnią obornika – udowadniają, że ich
przeznaczeniem jest kury szczać prowadzać, jak mawiał
ich idol Piłsudski.

W województwie pomorskim rządzą od kilku lat
solidaruchy z długim stażem. Weźmy choćby dwóch
wicemarszałków. Jeden to Bogdan Borusewicz –
legenda "Solidarności", były sekretarz stanu w MSWiA
rządu Buzka. Drugi to Marek Biernacki – Buzkowy
minister spraw wewnętrznych. Przedtem dobrze dawał
komuchom w kość jako pełnomocnik likwidatora mienia po
byłej PZPR, przewodniczący sejmowej Komisji ds. Służb
Specjalnych. Śmietanka, można powiedzieć. Od 2001 r.,
kiedy to dostali po dupie w wyborach, wzięli w swoje
spracowane ręce organizowanie życia mieszkańcom
województwa pomorskiego. Jak to robili, pokazuje
przykład jednego naiwnego przedsiębiorcy.

Marian Kotecki to przedsiębiorca władający firmą
przewozową Gryf. Jego autobusy wożą ludzi w Gdyni i
obsługują linie pasażerskie w okolicach Trójmiasta.
Bilety są tańsze o 30 do 40 proc. od biletów
miejscowego PKS, a wozy nowoczesne i przystosowane dla
niepełnosprawnych kursują, w odróżnieniu od PKS-u,
punktualnie. Toteż tam, gdzie pojawia się firma
Koteckiego, PKS po jakimś czasie obniża ceny
przejazdów.

* * *

Przyszedł jednak dzień, w którym Kotecki zapragnął
rozszerzyć działalność i utworzyć linię Kartuzy–
Gdańsk. Wystąpił więc z pismem do Urzędu
Marszałkowskiego województwa pomorskiego. Chodzi
bowiem w takich wypadkach o tzw. koordynację, czyli
dostosowanie rozkładu jazdy nowego przewoźnika do już
istniejących rozkładów np. PKS, żeby autobusy nie
przegryzały sobie wzajemnie chłodnic pod wiatą
przystanku w walce o pasażerów. Wtedy za
infrastrukturę odpowiadał Borusewicz. Jego urzędniczka
wydaliła z siebie pismo pełne pomyłek i błędów, w
którym komunikowała Koteckiemu uprzejmie, że, owszem,
może sobie uruchomić linie, ale nie takie, jakie chce,
tylko takie, jakie mu każą, po czym zaproponowano
przedłużenie jednego kursu w przeciwną stronę od
Kartuz. Poinformowała, że pomysł taki powstał na
wniosek Starostwa Powiatowego w Kartuzach. Starostwo
odpowiedziało na piśmie, że to kłamstwo, bo nikt z
nimi niczego nie konsultował. Oznacza to, że
solidarnościowi urzędnicy chętnie uciekają się do
łgarstw, żeby ludziom utrudnić życie. Kotecki, człek
uparty, prowadził barwną korespondencję jeszcze przez
rok 2002 otrzymując kolejne negatywne odpowiedzi.

* * *

Gdy Borusewicz w 2002 r. posunął się na stołeczku i
zrobił miejsce Biernackiemu, który przejął jego
kompetencje w sprawie m.in. zarządzania infrastrukturą
województwa, natrętny biznesmen ponownie złożył swój
wniosek. Na ten raz przyniósł: wiadro rekomendacji od
organizacji osób niepełnosprawnych donoszących, iż
Kotecki często transportuje inwalidów bezpłatnie
(dotyczy to kilkuset osób na tej linii), skrzynkę
pochwał od firm już współpracujących z Koteckim,
kuferek pozytywnych opinii od firm profesjonalnie
zajmujących się transportem (Izba Gospodarcza
Komunikacji Miejskiej, Pomorskie Stowarzyszenie
Przewoźników Drogowych, Instytut Ochrony Środowiska)
oraz jeden papierek z Zarządu Komunikacji Miejskiej w
Gdyni, gdzie wyliczono, że autobusy Koteckiego mają
zdecydowanie mniej awarii niż PKS i że w ogóle jest w
pytkę.

No, pomyślał pewnie Kotecki, teraz nie ma żadnych
powodów, dla których solidarnościowi urzędole mieliby
chronić monopol państwo-wego PKS, a życie ludzi na
trasie Kartuzy–Gdańsk czynić trudnym. Taki rympał jak
słonia nos.

* * *

Samorządy gminne i powiatowe nie zgłaszają potrzeb
przewozowych na wnioskowanej linii komunikacyjnej.
Kłamstwo nr 1: dołączono ponad 2000 podpisów
mieszkańców na dołączonych listach, trzy wnioski
samorządowych władz gminnych o wprowadzenie takiej
linii.

Odmowę skoordynowania wszystkich kursów zawartych w
przedstawionym rozkładzie jazdy uzasadnia
przeprowadzona analiza potrzeb przewozowych oraz
stopnia zaspokojenia tych potrzeb przez
dotychczasowych przewoźników na proponowanej linii
komunikacyjnej. Kłamstwo nr 2: co najmniej dwa pisma z
oświadczeniem od władz gminnych, że nikt z nimi
niczego nie konsultował.

Obsługujący tę linię przewoźnicy od lat realizują w
sposób zadowalający komunikację w dużej części na
liniach, w godzinach i dniach o niewielkiej
rentowności i niezbędnym jest zagwarantowanie tym
przewoźnikom realizowanie komunikacji bardziej
rentownej celem zbilansowania strat. Kłamstwo nr 3:
dwie opinie o fatalnej jakości taboru i usług
świadczonych przez PKS.

Nie wspomnieliśmy jeszcze o dwóch listach: do
Borusewicza i marszałka sejmiku o rozwiązanie
problemu. Cichutko szemrze mocz, którymi oba pisma
olano.

* * *

Nam to w zasadzie wisi, czy władze województwa
pomorskiego chcą, żeby inwalidzi siedzieli w domach, a
ludzie podróżowali w fatalnych warunkach. Kotecki
poradzi sobie i bez nas, bo nieźle mu się powodzi.
Lekko nas tylko trafia szlag, że w kolebce,
przepraszamy za brzydkie słowo "Solidarności", jej
ludzie dzień po dniu udowadniają, że narzędzie pod
tytułem "władza" jest dla nich zbyt skomplikowane i
nie powinni brać go do ręki. Nasze zdenerwowanie
bierze się stąd, że dowód ten przeprowadzają na
ludziach mających nieszczęście mieszkać tam, gdzie
solidaruchy przeprowadzają swoje eksperymenty. W
Kartuzach widziano już delegacje szczurów doświad-
czalnych pragnących wręczyć mieszkańcom dyplom
honorowego członkostwa ich organizacji.


Autor : Maciej Wiśniowski
Obserwuj wątek
    • etos.solidarnosci Re: Rzady Solidarnosci 08.07.03, 08:33
      Gość portalu: Demaskator napisał(a):

      > Szosa etosa
      >
      > Ludzie prawicy czymkolwiek rządzą – krajem, powiatem
      > czy wytwórnią obornika – udowadniają, że ich
      > przeznaczeniem jest kury szczać prowadzać, jak mawiał
      > ich idol Piłsudski.
      >
      > W województwie pomorskim rządzą od kilku lat
      > solidaruchy z długim stażem. Weźmy choćby dwóch
      > wicemarszałków. Jeden to Bogdan Borusewicz –
      > legenda "Solidarności", były sekretarz stanu w MSWiA
      > rządu Buzka. Drugi to Marek Biernacki – Buzkowy
      > minister spraw wewnętrznych. Przedtem dobrze dawał
      > komuchom w kość jako pełnomocnik likwidatora mienia po
      > byłej PZPR, przewodniczący sejmowej Komisji ds. Służb
      > Specjalnych. Śmietanka, można powiedzieć. Od 2001 r.,
      > kiedy to dostali po dupie w wyborach, wzięli w swoje
      > spracowane ręce organizowanie życia mieszkańcom
      > województwa pomorskiego. Jak to robili, pokazuje
      > przykład jednego naiwnego przedsiębiorcy.
      >
      > Marian Kotecki to przedsiębiorca władający firmą
      > przewozową Gryf. Jego autobusy wożą ludzi w Gdyni i
      > obsługują linie pasażerskie w okolicach Trójmiasta.
      > Bilety są tańsze o 30 do 40 proc. od biletów
      > miejscowego PKS, a wozy nowoczesne i przystosowane dla
      > niepełnosprawnych kursują, w odróżnieniu od PKS-u,
      > punktualnie. Toteż tam, gdzie pojawia się firma
      > Koteckiego, PKS po jakimś czasie obniża ceny
      > przejazdów.
      >
      > * * *
      >
      > Przyszedł jednak dzień, w którym Kotecki zapragnął
      > rozszerzyć działalność i utworzyć linię Kartuzy–
      > Gdańsk. Wystąpił więc z pismem do Urzędu
      > Marszałkowskiego województwa pomorskiego. Chodzi
      > bowiem w takich wypadkach o tzw. koordynację, czyli
      > dostosowanie rozkładu jazdy nowego przewoźnika do już
      > istniejących rozkładów np. PKS, żeby autobusy nie
      > przegryzały sobie wzajemnie chłodnic pod wiatą
      > przystanku w walce o pasażerów. Wtedy za
      > infrastrukturę odpowiadał Borusewicz. Jego urzędniczka
      > wydaliła z siebie pismo pełne pomyłek i błędów, w
      > którym komunikowała Koteckiemu uprzejmie, że, owszem,
      > może sobie uruchomić linie, ale nie takie, jakie chce,
      > tylko takie, jakie mu każą, po czym zaproponowano
      > przedłużenie jednego kursu w przeciwną stronę od
      > Kartuz. Poinformowała, że pomysł taki powstał na
      > wniosek Starostwa Powiatowego w Kartuzach. Starostwo
      > odpowiedziało na piśmie, że to kłamstwo, bo nikt z
      > nimi niczego nie konsultował. Oznacza to, że
      > solidarnościowi urzędnicy chętnie uciekają się do
      > łgarstw, żeby ludziom utrudnić życie. Kotecki, człek
      > uparty, prowadził barwną korespondencję jeszcze przez
      > rok 2002 otrzymując kolejne negatywne odpowiedzi.
      >
      > * * *
      >
      > Gdy Borusewicz w 2002 r. posunął się na stołeczku i
      > zrobił miejsce Biernackiemu, który przejął jego
      > kompetencje w sprawie m.in. zarządzania infrastrukturą
      > województwa, natrętny biznesmen ponownie złożył swój
      > wniosek. Na ten raz przyniósł: wiadro rekomendacji od
      > organizacji osób niepełnosprawnych donoszących, iż
      > Kotecki często transportuje inwalidów bezpłatnie
      > (dotyczy to kilkuset osób na tej linii), skrzynkę
      > pochwał od firm już współpracujących z Koteckim,
      > kuferek pozytywnych opinii od firm profesjonalnie
      > zajmujących się transportem (Izba Gospodarcza
      > Komunikacji Miejskiej, Pomorskie Stowarzyszenie
      > Przewoźników Drogowych, Instytut Ochrony Środowiska)
      > oraz jeden papierek z Zarządu Komunikacji Miejskiej w
      > Gdyni, gdzie wyliczono, że autobusy Koteckiego mają
      > zdecydowanie mniej awarii niż PKS i że w ogóle jest w
      > pytkę.
      >
      > No, pomyślał pewnie Kotecki, teraz nie ma żadnych
      > powodów, dla których solidarnościowi urzędole mieliby
      > chronić monopol państwo-wego PKS, a życie ludzi na
      > trasie Kartuzy–Gdańsk czynić trudnym. Taki rympał jak
      > słonia nos.
      >
      > * * *
      >
      > Samorządy gminne i powiatowe nie zgłaszają potrzeb
      > przewozowych na wnioskowanej linii komunikacyjnej.
      > Kłamstwo nr 1: dołączono ponad 2000 podpisów
      > mieszkańców na dołączonych listach, trzy wnioski
      > samorządowych władz gminnych o wprowadzenie takiej
      > linii.
      >
      > Odmowę skoordynowania wszystkich kursów zawartych w
      > przedstawionym rozkładzie jazdy uzasadnia
      > przeprowadzona analiza potrzeb przewozowych oraz
      > stopnia zaspokojenia tych potrzeb przez
      > dotychczasowych przewoźników na proponowanej linii
      > komunikacyjnej. Kłamstwo nr 2: co najmniej dwa pisma z
      > oświadczeniem od władz gminnych, że nikt z nimi
      > niczego nie konsultował.
      >
      > Obsługujący tę linię przewoźnicy od lat realizują w
      > sposób zadowalający komunikację w dużej części na
      > liniach, w godzinach i dniach o niewielkiej
      > rentowności i niezbędnym jest zagwarantowanie tym
      > przewoźnikom realizowanie komunikacji bardziej
      > rentownej celem zbilansowania strat. Kłamstwo nr 3:
      > dwie opinie o fatalnej jakości taboru i usług
      > świadczonych przez PKS.
      >
      > Nie wspomnieliśmy jeszcze o dwóch listach: do
      > Borusewicza i marszałka sejmiku o rozwiązanie
      > problemu. Cichutko szemrze mocz, którymi oba pisma
      > olano.
      >
      > * * *
      >
      > Nam to w zasadzie wisi, czy władze województwa
      > pomorskiego chcą, żeby inwalidzi siedzieli w domach, a
      > ludzie podróżowali w fatalnych warunkach. Kotecki
      > poradzi sobie i bez nas, bo nieźle mu się powodzi.
      > Lekko nas tylko trafia szlag, że w kolebce,
      > przepraszamy za brzydkie słowo "Solidarności", jej
      > ludzie dzień po dniu udowadniają, że narzędzie pod
      > tytułem "władza" jest dla nich zbyt skomplikowane i
      > nie powinni brać go do ręki. Nasze zdenerwowanie
      > bierze się stąd, że dowód ten przeprowadzają na
      > ludziach mających nieszczęście mieszkać tam, gdzie
      > solidaruchy przeprowadzają swoje eksperymenty. W
      > Kartuzach widziano już delegacje szczurów doświad-
      > czalnych pragnących wręczyć mieszkańcom dyplom
      > honorowego członkostwa ich organizacji.
      >
      >
      > Autor : Maciej Wiśniowski

      Jak możesz rzucać kalumnie na nasz piękny Związek. Gdyby nie my to żarłbyś
      trawę trzy razy dziennie i popijał octem.
      Gdy nie wykłady Wałęsy Lecha to nic byś nie wiedział o Wolnym Świecie !!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka