stormy_weather
21.09.07, 11:05
Zatonięcie frachtowca żaglowego Pamir jest niemiecką traumą : 80
marynarzy utonęło w 1957 r na Atlantyku.
Jeszcze dzisiaj spierają się experci w sprawie przyczyn tragedii :
wady materiałowe , niekompetencja , huragan "Carrie"?
Sześciu uratowanych prześladuje ta katastrofa do dzisiaj.
W 50.rocznicę zatonięcia , 21.września znowu spotkają się Karl-Otto
Dummer, mat-kucharz Pamir’a i amerykanin Joe Lindner . On był w
1957 lekarzem okrętowym na parowcu "Saxon", który wyłowił z
Atlantyku pozostałych przy życiu rozbitków Pamir’a.
11.sierpnia 1957 krótko po 15-tej Pamir załadowany zbożem rozpoczął
rejs powrotny z Buenos Aires do Hamburg’a , pod dowództwem Johannes
Diebitsch , kapitana który nie miał żadnych doświadczeń z dużymi
rejowymi żaglami.
Trasa rejsu przebiegała przez Atlantyk kursem w formie S .
21.wrzesnia , 600 mil morskich na połud.zachód od Azorów doszło do
śmiertelnej katastrofy.
czteromasztowy frachtowiec żaglowy trzymał kurs na huragan "Carrie".
21.wrzesnia o 0.35 nadeszło pierwsze ostrzenie o rozpoczynającym się
dniu. Po trzech godzinach 0.35 już tak huśtało statkiem że, na
stojąco nie można było się ubrać.
O 8.30 w kabinach było pełno wody – nikt nie zamknął bulajów.
O 10.36 szalał sztorm o sile 13 , tak , że statek stracił wszystkie
żagle.
Dopiero o 11. radiooficer Wilhelm Siemers nadał SOS . Pamir miał
wtedy przechył 35 stopni.
O 11.54 Siemers wezwał drugi raz pomocy: "... SOS - SOS - SOS -
rush rush to us - german fourmastbark broken - pamir danger of
sinking - master ...".
trzy minuty póżniej : "now speed - ship is making water - danger of
sinking ..."
załoga sięgnęła po kamizelki ratunkowe i spuściła łodzie ratunkowe .
ok. 13-tej Pamir położył się całkowicie na burtę , chwilę dnem do
góry aż gdy dziobem zatonął w oceanie. Fale smagały do 14 metrów.
Większość z 86 osobowej załogi przyczepiło się częściowo
uszkodzonych łodzi ratunkowych. Prawie trzy dni błąkali się na
otwartym oceanie , by 24.wrzesnia zostać odkrytym przez "Saxon".
Większość już nie żyła ....
Czterech z sześciu ocalałych żyje do dziś.
www.spiegel.de/fotostrecke/0,5538,24877,00.html