Dodaj do ulubionych

Gramofon z tubą

11.11.07, 07:03
W roku kiedy ja się urodziłem, gramofon z tuba był już archaicznym przezytkiem.

Kiedy gramofony z tubą przeżywały swój "złoty okres", powstał standard płyty
otwarzanej z predkoscią 78 obrotów na minute, z zapisem od zewnątrz ku
srodkowi (początkowo istniały dwa konkurencyjne systemy, ten drugi z zapisem
od środka do zewnątrz, ale pierwszy zwycięzył i juz pozostał w "longplay-ach"
i w tych małych płytkach odtwarzanych z szykoscią 45 obr/min; system "od
środka do
zewnątrz", czyli zapis po rozwijającej, a nie zwijającej się spirali,
odrodził sie jednak w kompaktach).

Pierwsze gramofony były urzadzeniami czysto mechanicznymi.
Po jakimś czasie okazało się, że wielgachną tubę - która pełniła role
"akustycznego wzmacniacza"
Obserwuj wątek
    • rycho7 czarny krazek z CD 11.11.07, 10:08
      Czytalem ostatnio, ze plyta winylowa przezywa renesans. Nie jestem
      jednak przekonany, ze chodzi o 78. Wymyslono cos co z jednej strony
      ma winyl, zapewne 33 a z drugiej CD.

      Ciekawe jak brzmi winyl Dolby 7.1 ?

      Nie uwazam, ze nabywcow nalezy wysylac do psychuszek. Jest podobno
      grupa ludkow, ktorzy gustuja w lampowych wzmacniaczach
      elektronicznych. Lampy (naftowe?) produkuja dla nich (rzemieslniczo)
      po astronomicznych cenach.

      Mam CD z zapisami z poczatku XX wieku. Sam sie zastanawiam, czy to
      realne. Ale jakosc niewatpliwie jest tragiczna.
      • cs137 Re: Lampy 11.11.07, 11:00
        rycho7 napisał:


        > Nie uwazam, ze nabywcow nalezy wysylac do psychuszek. Jest podobno
        > grupa ludkow, ktorzy gustuja w lampowych wzmacniaczach
        > elektronicznych. Lampy (naftowe?) produkuja dla nich (rzemieslniczo)
        > po astronomicznych cenach.

        Kiedy iles tam lat po wynalezieniu tranzystora pojawiły sie pierwsze tranzystory
        mocy, zaraz zaczeto budować akustyczne wzmacniacze tranzystorowe. Ale jakosc
        dźwięku była fatalna... Dawały one nieprzyjemny "metaliczny" przydźwięk. Wtedy
        powstała opinia, że dobry wzmaczniacz hi-fi moze być tylko na lampach. Wielu
        melomanów wierzy w to do dzis.

        Pochodzenie tego nieprzyjemnego "metalicznego" brzmienia dośc szybko udało sie
        wytłumaczyć. Główną winę ponosiła.... rutyna konstruktorów. Przez lata budowali
        oni wzmaczniacze na lampach. Kiedy przyszło im budowac wzmaczniacze
        tranzystorowe, to po prostu kopiowali typowe rozwiaznia z urządzeń lampowych,
        zmieniając jedynie to, co było konieczne, by wzmaczniacz pracował. Tymczasem,
        tranzystor to jednak całkiem inny "zwierz", niz lampa. Lampa jest sterowana
        napięcie, a tranzystor prądem. W pierwszych podejściach zminiano wiec obwody
        tak, by uzyskac prady zamiast napiec. Co było prawidłowym podejsciem. Niestety,
        nie zauważono przy tym, ze petle sprzeżenia zwrotnego - niezwykle ważny element
        we wzmaczniaczu - musza byc zupełnie inaczej robione, niz w lampowcach. A
        poniewaz przenoszono prawie bez zmian schematy z lampowców, te obwody
        wprowadzały przesuniecie fazowe w pradzie. I stad brało sie owe nieszczesne
        "metaliczne" brzmienie.

        Kiedy sobie uśwaidomiono wreszcie, skąd ono sie bierze, opracowano całkiem nowe
        schematy wzmacniaczy, w których ta wada obwodów sprzezenia zwrotnego juz została
        skorygowana. Pomógł tutaj też fakt, ze w miedzyczasie wynaleziono tranzystory
        sterowane napieciem, czyli rózne FETy, MOSFETy i inne cuda. Wzmaczniacze
        półprzewodnikowe wysokiej klasy zaczęly w końcu przewyższac jakoscia dzieku
        lampowce. Ale wielu do dzis wciaż wierzy, ze nic nie zapewni tak dobrej jakosci,
        jak tylko wzmaczniacz całkowicie zbudowany na lampach.
        • andrzejg Re: Lampy 11.11.07, 14:53
          byłem w ostatni weekend w Sudetach, w Kowarach w Jeleniej Strudze
          i tam na wyposażeniu pokoju było radio na lampach...działało.Z
          początku podejrzewałem,że zostawili starą obudowę ,a wnętrzności
          wymienili na cyfrowe, ale tak nie było. Radio potrzebowało czasu na
          rozgrzanie lamp.Pani recepcjonistka potwierdziła moje podejrzenia.
          To było stare działające radio. Dziwiło mnie to trochę,że takie radio
          dali na wyposażenie pokoju, bo w końcu to antyk.Formę takiego radia
          pamiętam z dzieciństwa.I gałki potencjometrów, i klawisze
          przełączników długości fal....nie do końca im uwierzyłem.Nawet z tym
          opóźnieniem mogli zrobić jakiś myk.

          A.
          • hasz0 A Szarotkę pamiętacie 11.11.07, 15:14
            aukcja.onet.pl/show_item.php?item=258445768
            Jeszcze na 2 roku studiów bywałem na prywatkach z takim patefonem
            jak wyżej

            ---------2007 rok upgrad pod nazwą 'SE'

            LINN Sondek LP12 [edytuj]
            W roku 1972 miała miejsce premiera gramofonu Sondek LP12, założonej
            przez szkockiego konstruktora Ivora Tiefenbruna. Według audiofilii
            było to największe osiągnięcie w dziejach współczesnego przemysłu hi-
            fi. Prosta konstrukcja, jednocześnie wysoce zaawansowana
            technicznie, wnosiła na tyle rewolucyjne zmiany w każdym systemie,
            że teoria źródła (wg. niej najważniejsze w łańcuchu hi-fi jest
            źródło, gdyż informacja utracona przy odczycie jest niemożliwa do
            odtworzenia przez inne urządzenia systemu) zyskała finalne
            potwierdzenie.

            Produkowany od 1972 roku do dnia dzisiejszego uchodzi za przykład
            wzorowego odwzorowania dźwięku. Dzięki możliwości upgradu oraz wielu
            ulepszeniom wprowadzonym przez firmę Linn, każdy posiadacz gramofonu
            produkowanego od 35 lat może cieszyć się jeszcze lepszym jego
            brzmieniem.

            Ostatnim osiągnięciem jest wprowadzenie w roku 2007 przez szkocką
            firmę upgradu pod nazwą 'SE', są to: ramię gramofonowe wykonane z
            tytanu, podstawa ramienia i część szkieletu gramofonu wykonana z
            aluminium oraz trampolina (podstawa antywibracyjna) również wykonana
            z aluminium, wszystkie zaprojektowane dla uzyskania jeszcze większej
            precyzji odczytu.

            • rycho7 Re: A Szarotkę pamiętacie 11.11.07, 22:04
              To kwiatek z rodzinnych stron Hitlera. Obowiazkowo go kochamy, bo
              inaczej Hasz moglby nas niewlasciwie zakwalifikowac.

              hasz0 napisał:

              > że teoria źródła (wg. niej najważniejsze w łańcuchu hi-fi jest

              Wydawcy nagran muzyki klasycznej maja w bazach danych akustyke
              pomieszczen, w ktorych dokonywano nagran. Zrodlo jest tam a nie w
              nagraniu. Ty Haszu jak zwykle bujasz w ogrodach Pana.

              > gdyż informacja utracona przy odczycie

              Informacje bezpowrotnie traci sie przy nagrywaniu. Przy odtwarzaniu
              da sie wszystko wycisnac co zostalo nagrane. Ale ani bita wiecej.

              Wspolczesna technika cyfrowa ma ogromny zapas mozliwosci w stosunku
              do fizjologicznych mozliwosci ucha ludzkiego. Problemem nie do
              nadrobienia jest jak zwykle pomieszczenie w ktorym sie odtwarza
              (analogia do nagrywania). Sztuczki 7.1 to nadal tylko protezy.

              Gramofon nigdy nie bedzie lepszy od dowolnego nosnika cyfrowego. Czy
              to czip w komorce, czy to twardy dysk PC-ta.

              > precyzji odczytu.

              44000 probek na sekunde Ci nie wystarczy Haszu. Masz jakas nowa
              teorie Lysenki?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka