Katecheza z probabilistyki

05.01.08, 11:38
„Bóg jest albo Go nie ma.” (…wink Rozum nie może tu nic określić (…wink trzeba się
zakładać (…wink, zobaczmy, w czym mniej ryzykujesz. Masz dwie rzeczy do
stracenia: prawdę i dobro; i dwie do stawienia na kartę: swój rozum i swoją
wolę, swoją wiedzę i swoją szczęśliwość (…wink Zważmy zysk i stratę zakładając
się, że Bóg jest. Rozpatrzmy te dwa wypadki: jeśli wygrasz, zyskujesz
wszystko; jeśli przegrasz, nie tracisz nic. Zakładaj się tedy, że jest, bez
wahania.

­­­– To cudowne. Tak, trzeba się zakładać, ale za wiele może stawiam.
– Zobaczmyż. Skoro są równe widoki zysku i straty, tedy gdybyś miał zyskać
tylko dwa życia za jedno, jeszcze mógłbyś się zakładać. A gdyby były trzy do
zyskania, trzeba by grać (skoro znajdziesz się w konieczności grania) i byłbyś
nierozsądny, skoro jesteś zmuszony grać, gdybyś nie postawił swego życia, aby
wygrać trzy za jedno w grze, w której jest równa szansa zysku i straty. Ale tu
chodzi o wieczność życia i szczęścia, a skoro tak jest, to gdyby zachodziła
nieskończona mnogość przypadków, z których jeden tylko byłby za tobą, i tak
jeszcze miałbyś rację postawić jedno, aby wygrać dwa; a działałbyś
nierozsądnie, gdybyś będąc zniewolony grać, wzdragał się stawić jedno życie
przeciw trzem w grze, w której w nieskończoności przypadków jeden jest za tobą
- jeżeliby było do wygrania nieskończone trwanie życia nieskończenie
szczęśliwego. Ale tutaj jest nieskończoność życia nieskończenie szczęśliwego
do wygrania, szansa wygranej przeciw skończonej ilości szans straty i to, co
stawiasz, jest skończone. Wybór jest jasny: wszędzie, gdzie jest
nieskończoność i gdzie nie ma nieskończonej ilości szans straty przeciw
szansie zysku, nie można się wahać, trzeba stawiać wszystko. (…wink


więcej
    • rycho7 Re: Katecheza z probabilistyki 05.01.08, 12:00
      Dobry tytul do tego slowotoku chciejstwa.

      Czy do zyskow (wygranej) zaliczasz takze to co dajecie na tace?

      Podam Ci numer mojego konta, jak bedziesz regularnie wplacal to
      obiecuje Ci miejsce blizej prawicy Ojca. Masz wiecej do wygrania.
      • oleg3 Rozczarowałeś mnie R7 05.01.08, 12:06
        Zakład Pascala da się wyrazić w języku matematyki. Matematyczne sformułowanie
        problemu jest dostępne na linkowanej przez mnie stronie (nie cytowałem z uwagi
        na techniczne ograniczenia FGW).

        • rycho7 Re: Rozczarowałeś mnie R7 05.01.08, 12:31
          oleg3 napisał:

          > Zakład Pascala

          Od czasow Pascala minelo troche czasu.

          Wspolczesnie znamy teorie gier (o sumie zerowej, przykladowo, gdy
          jak w naturze bilans musi wyjsc na zero) oraz modele biznesu
          zajmujacego sie oferowaniem "za darmo".

          Ja skromnie nie uwazam sie za tak madrego jak Pascal. Ale
          korzystajac z mych czasow jestem madrzejszy. Ja mam internet,
          wikipedie itd. Trace mniej czasu na madrosc banalow.

          Dlaczego nie chcesz wplacac na moje konto? Nie bedziesz mial innych
          bogow przede mna?

          W zyciu pozagrobowym siedzac na pozycji 19 miliardowej po prawicy
          Ojca tez nigdy nie zobaczysz Boga. Na jedno stanowisko przy stole
          liczy sie minimum 60 centymetrow. Pomnoz to przez demografie Nieba i
          przez wiecznosc.

          Nie od rzeczy jest zapowiadanych w Apokalipsie 7 slonc w Niebie.
          Daje to temperature 550 stopni Celsjusza. Ja wole chlodniejsze
          klimaty.
    • snajper55 Re: Katecheza z probabilistyki 05.01.08, 12:36
      Tak więc POSTANOWIŁEŚ wierzyć ? wink)

      S.
      • oleg3 Re: Katecheza z probabilistyki 05.01.08, 12:45
        snajper55 napisał:

        > Tak więc POSTANOWIŁEŚ wierzyć ? wink)

        To Post Scriptum do wątku qwardiana o racjonalności ateizmu.
        Jeżeli racjonalne jest to co da nam największą korzyść, to wojujący ateizm jest
        nieracjonalny. Matematycznie smile)

        • snajper55 Re: Katecheza z probabilistyki 05.01.08, 12:49
          oleg3 napisał:

          > snajper55 napisał:
          >
          > > Tak więc POSTANOWIŁEŚ wierzyć ? wink)
          >
          > To Post Scriptum do wątku qwardiana o racjonalności ateizmu.
          > Jeżeli racjonalne jest to co da nam największą korzyść, to wojujący ateizm jest
          > nieracjonalny. Matematycznie smile)

          Aha, nie czytałem. Stosowanie podejścia racjonalnego do religii jest
          zdecydowanie nieracjonalne. wink

          S.
        • andrzejg Re: Katecheza z probabilistyki 05.01.08, 12:50
          oleg3 napisał:

          > snajper55 napisał:
          >
          > > Tak więc POSTANOWIŁEŚ wierzyć ? wink)
          >
          > To Post Scriptum do wątku qwardiana o racjonalności ateizmu.
          > Jeżeli racjonalne jest to co da nam największą korzyść, to
          wojujący ateizm jest
          > nieracjonalny. Matematycznie smile)
          >

          ale wiara na wszelki wypadek nie jest żadną wiarą i tez nie da
          żadnych korzyści. Jest to uwzglednione w tym modelu matematycznym?

          A.
          • andrzejg a zresztą 05.01.08, 12:52
            wystarczy sie nawrócic w ostatnich dniach zycia i też sie dostapi
            raju, czyli najkorzystniejszym jest byc ateistą i uzywac zycia i w
            ostatnim momencie sie nawrócić, a by uzywac nastepnego smile))

            A.
            • snajper55 Re: a zresztą 05.01.08, 12:55
              andrzejg napisał:

              > wystarczy sie nawrócic w ostatnich dniach zycia i też sie dostapi
              > raju, czyli najkorzystniejszym jest byc ateistą i uzywac zycia i w
              > ostatnim momencie sie nawrócić, a by uzywac nastepnego smile))

              Pamiętaj aby użyć wtedy mądrości swego całego życia i wybrać WŁAŚCIWĄ religię,
              właściwego boga. wink

              S.
              • andrzejg Re: a zresztą 05.01.08, 12:58
                snajper55 napisał:

                >
                > Pamiętaj aby użyć wtedy mądrości swego całego życia i wybrać
                WŁAŚCIWĄ religię, właściwego boga. wink
                >
                > S.

                a wszędzie są takie 'ułaskawienia' za powrót do wiary?

                A.
                • snajper55 Re: a zresztą 05.01.08, 13:00
                  andrzejg napisał:

                  > a wszędzie są takie 'ułaskawienia' za powrót do wiary?

                  Nie mam pojęcia. Ale, jeśli się nie mylę, niektórzy bogowie bardziej łaskawie patrzą na niewierzących niż na wyznawców fałszywych bogów. Tak więc jeśli źle wybierzesz i okaże się, że to któryś z nich rządzi...

                  S.
          • babariba-babariba wiara 'na wszelki wypadek' a przynajmniej... 07.01.08, 11:45
            ...praktykowanie rytuałów 'na wszelki wypadek' mają wszelkie atrybuty
            racjonalności, ponieważ mimikra zapewnia poczucie bezpieczeństwa w nieprzyjaznym
            otoczeniu.
            • oleg3 Cześć babaribo 07.01.08, 11:52
              Zmień otoczenie. smile



              • babariba-babariba witaj w Nowym Roku 07.01.08, 14:35
                ...ja tam jestem odporny i oporny, a do mimikry mam osobiste obrzydzenie i nie
                stosuję. A odporność i oporność hartuję systematycznie trunkiem szlachetnym...
                I dlatego żadne otoczenie mi niestraszne smile))
                Pozdrawiam, G.
      • andrzejg Re: Katecheza z probabilistyki 05.01.08, 12:48
        też wyczytałem takie przesłanie. Okresliłbym je
        'na wszelki wypadek lepiej wierzyć'

        A.
        • snajper55 Re: Katecheza z probabilistyki 05.01.08, 12:51
          andrzejg napisał:

          > też wyczytałem takie przesłanie. Okresliłbym je
          > 'na wszelki wypadek lepiej wierzyć'

          Na wszelki wypadek lepiej też kochać swoją żonę. wink)

          S.
          • leje-sie Żonę należy kochać bez względu na. 05.01.08, 13:04
            Panu Bogu miłość ludzka jest obojętna

            Zakład Pascala opiera się na kilku nadużyciach perspektywy - to coś
            jak grafika Eschera wyrażona werbalnie.

            Można od niej dostać zawrotu głowy, ale dowodu na korzyść z wiary
            nie stanowi.

            Jeśli odwrócimy rozumowanie okaże się, że wygrana w przypadku
            istnienia Boga jest gwarantowana obu grającym. W przypadku
            nieistnienia zaś - jedynie niedowiarkowi.

            Słuszniejszą strategią jest więc niewiara. Albo raczej ostrożność
            epistemologiczna.
    • atolski21 Re: Katecheza z probabilistyki 05.01.08, 12:50
      Najpowazniejszym problemem jaki stwarza religia dla swinskiego
      rycha7 jest fakt , ze JA daje na tace. Bo przeciez on nie daje, bo
      ani grosza nie ma a po drugie do kosciola nie chodzi.
      A mimo to ,ryj 7 autentycznie cierpi gdy JA na tace daje i jest to
      najwazniejszy powod jego anty-religijnosci.
      Czy widzieliscie juz kiedys podobna chorobe psychiczna?
    • snajper55 Widzę problem. 05.01.08, 12:54
      No dobrze, lepiej jest wierzyć, ale w KTÓREGO boga ? Bo jeśli źle wybierzesz, to
      może sie okazać, że lepiej było nie wierzyć. wink))

      S.
      • leje-sie Moźe należałoby zorganizowaqć 05.01.08, 13:09
        wiosenne targi religijne, na których przedstawiciele handlowi
        różnych wyznań przedstawialiby swoją ofertę?

        Ostatnio ponoc dość popularny jest buddyzm i hinduizm.

        Z większych religii widmo raju islamu dość mi odpowiada. Z paradyżem
        żydowskim lub chrześcijańskim mam pewne kłopoty.
        • rycho7 widmo przeludnienia 05.01.08, 18:07
          leje-sie napisał:

          > Z paradyżem żydowskim ... mam pewne kłopoty.

          Judaizm mowi jedynie o zmartwychwstaniu. Po Sadzie Ostatecznym mamy
          tu na Ziemi. A moze jedynie Narod Wybrany. Za kare nie beda mieli
          kogo mordowac i ograbiac. Przezabawna perspektywa.
          • atolski21 Widmo ateistycznego zidiocenia 05.01.08, 18:43
            Biedny ku*tasie atolski ryju7, nawet na porzadna wizje raju cie nie
            stac? Zycie wieczne i raj to nie istnienie ani nie miejsce.
            To stan wiedzy absolutnej wynikajacej ze zjednoczenia z Bogiem.
            Aby cokolwiek zrozumiec to musisz dostrzec roznice miedzy "istniec"
            a "byc". Poczytaj sobie niesmiertelna wykladnie teologiczna Jana
            Pawla II Wielkiego.
            • rycho7 nastepny cud na konto Tuska 05.01.08, 20:34
              atolski21 napisał:

              > Poczytaj sobie niesmiertelna wykladnie teologiczna Jana Pawla II
              Wielkiego.

              Rewelacyjny szmonces: JP2 jako naczelny rabin. Wykladnia judaizmu.
              Wykladal na pieniek rzeznika?

              Wy Haszolski jestescie niezly przymul.
              • atolski21 A co Tusk ma wspolnego z twoja choroba Ryju7? 05.01.08, 21:04
                Swinski ryju, ty bys swego syfilitycznego, ropiejacego fiuta to
                nawet na pieniek nie moglbys wylozyc , bo scierwo by sie rozpadlo na
                swiezym powietrzu. ha,ha,ha,ha,ha,ha,
      • opornik4 Re: Widzę problem. 06.01.08, 01:01
        snajper55 napisał:

        > No dobrze, lepiej jest wierzyć, ale w KTÓREGO boga ? Bo jeśli źle
        wybierzesz, to
        > może sie okazać, że lepiej było nie wierzyć. wink))
        >
        Mysle,ze jesli wierzymy w Boga,to wlasnie takiego jakiego
        spotkalismy na swojej Drodze.
        Jemu to chyba zbytnio nie przeszkadza,bowiem objawil przez
        Chrystusa,iz jest nieskonczona Miloscia i Milosierdziem.
        To Jego Moc zrodzila nas z Milosci,dla Milosci.
        Mnie osobiscie fajniej sie zyje z owym poznaniem.
        Czyni mnie to lepsza i bardziej strawna dla otoczenia,pozwala
        zrozumiec wiele trudnych w zyciu czlowieka wydarzen.
        Nawet jesli sie pomylilam,i okaze sie,ze TAM faktycznie NIC NIE MA
        - osobiscie na tym nie strace.
        Jestem przekonana,iz wielu ludzi odrzuca Wiare,bowiem relatywizm
        jest latwiejszym w codziennym zyciu.Wlasciwie nie stawia zadnych
        wymagan.Wspolczesny czlowiek jest coraz bardziej "niedorozwiniety"
        duchowo.Odrzuca wszelkie wyzsze wartosci,bo lenistwo i egoizm
        zniechecaja go do podejmowania trudu ograniczania sie w czymkolwiek.
        Chce wiesc zycie lekkie,latwe i przyjemne - nie liczac sie z nikim
        i niczym.

        Stwawiam dolary przeciwko orzechom,ze "czarni" nie napotykali by
        tyle niecheci (i zbieranej tacy,by im nie wypominano)
        - gdyby swoja nauke przystosowali do potrzeb wspolczesnosci
        i nareszcie przestali zawracac ludziom glowe,takimi pie..mi
        jak wymagania etyczne.

        Zauwazylam,ze nic tak ludziom nie poprawia samopoczucia,
        jak swiadomosc,ze ksieza rowniez grzesza.
        Ba,czesto kaplanskie slabosci sa usprawiedliwieniem dla zwyklych
        ludzkich podlosci.
        • rycho7 Re: Widzę problem. 06.01.08, 10:35
          opornik4 napisała:

          > Jemu to chyba zbytnio nie przeszkadza,bowiem objawil przez
          > Chrystusa,iz jest nieskonczona Miloscia i Milosierdziem.

          Gdybys mi podeslala jakies publikacje o tym jak Weles, Perun, Jaryla
          i inni objawili sie przez Chrystusa to bylbym wdzieczny. Sadze, ze
          bylalby to interesujaca lektura.

          Ewentualnie Milosc Peruna do palenia katolskich klasztorow moze
          oslodzic nam zycie.

          > Jestem przekonana,iz wielu ludzi odrzuca Wiare,bowiem relatywizm
          > jest latwiejszym w codziennym zyciu.

          Sadzisz, ze katolskie slowi wytrych "relatywizm" cos dla mnie
          znaczy? Ja nie zamierzam "ruki po szwam" na rozkaz Twego
          spowiednika. Jestem samodzielny, cenie wolnosc. Potrafie tez znalezc
          sie w spolecznosci bez bajdurzenia klechow. Nie morduje, nie gwalce
          co chwila.

          > jak wymagania etyczne.

          Przyjmij do wiadomosci, ze nie macie monopolu na etyke. Macie
          monopol na nieetyczne zagladanie w majtki.

          > jak swiadomosc,ze ksieza rowniez grzesza.

          Poczytaj moze Jezusa.
          • opornik4 Re: Nie widzę problemu. 07.01.08, 12:35
            rycho7 napisał:
            > Gdybys mi podeslala jakies publikacje o tym jak Weles, Perun,
            Jaryla
            > i inni objawili sie przez Chrystusa to bylbym wdzieczny. Sadze, ze
            > bylalby to interesujaca lektura.

            Piszac:
            > Jemu to chyba zbytnio nie przeszkadza,bowiem objawil przez
            > Chrystusa,iz jest nieskonczona Miloscia i Milosierdziem.
            - uzylam skrotu myslowego,opierajac sie na ponizej zacytowanym
            tekscie.
            Napisalam "Jemu,to chyba nie przeszkadza" bowiem jestem pewna,ze
            i tak wszyscy zostali pociagnieci(zawierzeni) Ojcu,poprzez Jezusa
            - niezaleznie czy o tym wiedza,czy nie.

            Sobor Watykanski II

            Deklaracja o stosunku Kosciola doreligii niechrzescijanskich.
            1."Jedna bowiem spolecznosc stanowia wszystkie narody,jeden maja
            poczatek,poniewaz Bog sprawil,ze caly rodzaj ludzki zamieszkuje
            caly obszar ziemi,jeden takze maja cel ostateczny,Boga,ktorego
            Opatrznosc oraz swiadectwo dobroci i zbawienne zamysly rozciagaja
            sie na wszystkich,dopoki wybrani nie zostana zjednoczeni w Miescie
            Swietym,ktore oswieci chwala Boga,gdzie narody chodzic beda w Jego
            Swiatlosci"
            2."Od pradawnych czasow,az do naszej epoki znajdujemy u roznych
            narodow jakies rozpoznanie owej tajemniczej mocy,ktora obecna jest
            w biegu spraw swiata i wydarzeniach ludzkiego zycia;nieraz nawet
            uznanie Najwyzszego Bostwa lub tez Ojca.Rozpoznanie to
            i uznanie przenika ich zycie glebokim zmyslem religijnym."


    • atolski21 Czy Boga mozna racjonalnie nazwac? 05.01.08, 13:48
      Czy Boga mozna racjonalnie opisac? Oczywiscie ze mozna.
      Bog = Nieskonczony Potencjal Nicosci = Jahwe = Allah = Nieskonczony
      Bog w trzech Nieskonczonych Osobach Boskich.
      • atolski21 Dlaczego Bog jest nieskonczony? 05.01.08, 13:52
        Kosmos jest skonczony w czasie i przestrzeni, ma poczatek i koniec
        czyli Kosmos jest smiertelny.
        Warunkiem wiecznosci jest nieskonczonosc. Nieskonczonosc jest
        koniecznym atrybutem Boskosci.
        • atolski21 Czy wiecznosc istnieje? 05.01.08, 13:58
          Czas kosmiczny powstal w Big Ban razem z materia, energia i
          przestrzenia. Przed Big Bang nie bylo czasu kosmicznego.
          Byl czas 0. Czas O to wiecznosc. Czas 0 to wspolczasowosc wszystkich
          czasow kosmicznych przyszlych, przeszlych i terazniejszych.
          • atolski21 Nieskonczony Potencjal Nicosci =Bog 05.01.08, 14:02
            • atolski21 Re: Nieskonczony Potencjal Nicosci =Bog 05.01.08, 14:08
              Nieskonczony Potencjal Nicosci= Bog chrzescijan,zydow i machometan.
              Boga nie mozna zawrzec w ludzkim opisie jezykowym czy myslowym.
              Mozna probowac uzyc opisu odwrotnego: Bog to nie kosmos, nie
              clowiek, nie kamien, nie ocean , nie glaktyka etc.etc. az do
              wyczerpania calego zasobu jezykowego i myslowego ludzkosci.
              • rycho7 wszystko zmieszczone w 48 centymetrach 05.01.08, 18:10
                atolski21 napisał:

                > Nieskonczony Potencjal Nicosci

                Skonczyc tez nie mozesz? Serdecznie wspolczuje.
                • atolski21 Ty biedny syfilityczny , gnijacy fiu*cie 05.01.08, 18:49
                  "Nieskonczony Potencjal Nicosci" . No i znowu nie nie zrozumiales.
                  Ja nic tobie nie pomoge, bo ten twoj cholerny wrodzony syfilis
                  pozbzwil cie zdolnosci myslenia. Ty biedny hu*ju gnijacy.
    • benek231 Zatem powinienes uwierzyc w Krasnoludki, Oleg. 05.01.08, 22:08
      Na tej samej pascallowskiej zasadzie.
      • atolski21 Re: Zatem powinienes uwierzyc w Krasnoludki, Oleg 05.01.08, 22:26
        Z tymi krasnoludkami to juz bylo zbyt prymitywne za czasow filozofa
        Stalina. A ty ateistyczny rabinie ciagle pier*dolosz to zuzyte
        gowno. Zmien plyte idioto niedomyty.
        • atolski21 Sprostowanie 05.01.08, 22:29
          tytul poprzedniego postu powinien byc " Benek, ja tez nie wierze w
          krasnoludki"
          • benek231 A ja mam szacunek dla idiotyzmow, w ktore pan wier 05.01.08, 22:48
            wierzy panie Atolski. Tolerancyjny jestem po prostu oraz wyrozumialy Uwazam, ze
            glupi takze ma prawo do swojej odrobiny szczescia i nie mam zamiaru odbierac mu
            jej. To byloby wysoce nieetyczne.
            Moze wiec pan wierzyc w te swoje panienki dziewice i ich swiete blony(pomiedzy
            palnami u nog) ile pan sobie zyczy. Z mojej strony spotka sie pan wylacznie z
            ciepla zyczliwoscia surprised))
    • oleg3 Znajcie miarę 06.01.08, 08:58
      Użycie rachunku prawdopodobieństwa nie jest bardziej tajemnicze niż użycie
      centymetra krawieckiego. Prawdopodobieństwo to tez miara.

      Co mierzymy używając probabilistyki zależy od nas – wszystko zależy od tego jaką
      przestrzeń zdarzeń skonstruujemy, a to zależy już tylko i wyłącznie od naszej woli.

      Zauważmy, że Pascal podjął próbę rozwiązania problemu - czy opłaca mi się
      grzeszyć, a nie problemu czy stawiać na istnienie czy nieistnienie Boga. Ale
      popełnił błąd przy konstrukcji przestrzeni zdarzeń. Grzeszymy (bądź nie) nie
      jednorazowo tylko niezliczoną ilość razy w ciągu naszego życia. "Wybieramy nie
      jednorazowo, między wiarą, a niewiarą, ale każdy, nawet najdrobniejszy wybór
      jest aktem wiary lub niewiary. Wiara nie jest wyborem raz na zawsze, bo
      niezliczoną liczbę razy trzeba decydować, czy wybrany przez nas czyn spodoba się
      Bogu (Søren Kierkegaard.[link w poście otwierającym].

      Matematycznie wygląda to tak. "Zamiast jednego zakładu, podejmujemy serię
      niezliczonych zakładów. Przy założeniu (zgodnie z filozofią Kierkegaarda: każdy
      wybór jest wyborem niejako „od nowa”wink, że poszczególne zakłady są od siebie
      niezależne, prawdopodobieństwo, że wszystkie wygramy, jest równe iloczynowi
      prawdopodobieństw wygranej pojedynczego zakładu. Ponieważ prawdopodobieństwa są
      mniejsze od jeden, ciąg iloczynów prawdopodobieństw wygranej w kolejnych
      zakładach zmierza do zera. Wówczas użyteczność oczekiwana ciągu naszych wyborów
      jest granicą iloczynu, którego jeden czynnik zmierza do zera, zaś drugi do
      nieskończoności (użyteczności wiecznej nagrody). Taka granica nie jest określona
      (może być równa dowolnej liczbie lub może w ogóle nie istnieje" [tamże].
      • rycho7 Re: Znajcie miarę 06.01.08, 10:41
        oleg3 napisał:

        > Co mierzymy używając probabilistyki zależy od nas

        Zrozumialem, pod warunkiem, ze przyjme sposob myslenia Olega.

        To by bylo na tyle.

        Mnie intensywnie i dlugo uczono o "falszywych korelacjach". Na Twoim
        poziomie podejmujesz daremny trud. Prezentujac narzedzie mamisz mnie
        slusznoscia celu. Nie ze mna takie numery ...
      • andrzejg Re: Znajcie miarę 06.01.08, 23:20
        oleg3 napisał:

        > Użycie rachunku prawdopodobieństwa nie jest bardziej tajemnicze
        niż użycie centymetra krawieckiego. Prawdopodobieństwo to tez miara.
        >
        > Co mierzymy używając probabilistyki zależy od nas – wszystko
        zależy od te go jaką przestrzeń zdarzeń skonstruujemy, a to zależy
        już tylko i wyłącznie od naszej woli.
        >
        > Zauważmy, że Pascal podjął próbę rozwiązania problemu - czy opłaca
        > mi się grzeszyć...............

        zatrzymałem się w tym punkcie Olegu ,abyś zdobył sie na refleksję,
        Napisałes: 'wszystko zależy od te go jaką przestrzeń zdarzeń
        skonstruujemy', a potem 'czy opłaca mi się grzeszyć' (to Pascal)
        A teraz wyjaśnij mi co to znaczy grzeszyć? Czym jest grzech?
        Dla mnie grzech jest nierozerwalny z wiara Boga, czyli jak zaczniesz
        liczyć opłacalność grzeszenia , bądz nie, to w tym modelu na samym
        początku założyłeś ,że Bóg jest. Takie rozważanie jest opłacalnie
        dla ludzi wierzących i zawsze musi im wyjść,że opłaca się nie
        grzeszyć.

        A zresztą.Jak rozwiązać problem grzechu. W islamie posiadanie 4 żon
        jest wręcz wskazane , a w chrześcijaństwie grzechem. Pewnie jest
        wiele róznych takich przykładów. W plemieniu Kudu-budu(zmyslone)
        wierzących w swojego Boga zjedzenie przeciwnika jest zaszczytem, a
        jak to ma się do naszych grzechów....Napisz jeszcze o któego Boga
        chodzi, a wtedy możemy rozpatrywać , które grzechy brac pod analizę


        A.
        • oleg3 Brydż zamiast teologii 07.01.08, 08:26
          Widzę Andrzeju, że nie możesz oderwać się od treści zakładu Pascala i zająć się
          samą matematyką. Proponuję więc brydż zamiast teologii.

          Ale wcześniej odpowiem na niektóre Twoje pytania.
          >Czym jest grzech?
          W rozumowaniu Pascala jest to czyn karany przez chrześcijańskiego (katolickiego)
          Boga utratą życia wiecznego.

          > jak zaczniesz
          > liczyć opłacalność grzeszenia , bądz nie, to w tym modelu na samym
          > początku założyłeś ,że Bóg jest.
          Nie, Pascal rozpatruje oba przypadki: Bóg jest i Boga nie ma. Ale tylko Bóg
          katolicki co jest oczywistą słabością rozumowania.

          A teraz do brydża.
          Grasz 3 bez atu. Masz 8 pewnych lew. Dziewiąta zależy od udanego impasu.
          Zakładasz z braku informacji, że prawdopodobieństwo impasu wynosi 1/2 (jak w
          rzucie monetą). Czy opłaca się impasować?
          • rycho7 Re: Brydż zamiast teologii 07.01.08, 08:45
            oleg3 napisał:

            > zająć się samą matematyką.

            Na tym polega odwieczne oszustwo religii. Mlotek jako narzedzie jest
            na tyle uniwersalne, ze mozesz sie sam nim puknac w leb.

            Jezeli chcesz uzywac narzedzi probabilistyki to zapoznaj sie
            najpierw z pojeciem "falszywych korelacji". Zrozumiesz zalosnosc
            swoich unikow.
            • oleg3 Re: Brydż zamiast teologii 07.01.08, 09:58
              rycho7 napisał:


              > Jezeli chcesz uzywac narzedzi probabilistyki to zapoznaj sie
              > najpierw z pojeciem "falszywych korelacji".

              To probabilistyka polega na mierzeniu korelacji? Zawsze mi się wydawało, że
              zajmuje się tym statystyka. Ale pewnie Chomsky wywrócił wszystko do góry nogami.
              A może R7 jest ignorantem?




              • rycho7 moge Ci zrobic przyjemnosc 07.01.08, 10:06
                oleg3 napisał(a):

                > > Jezeli chcesz uzywac narzedzi probabilistyki to zapoznaj sie
                > > najpierw z pojeciem "falszywych korelacji".
                >
                > To probabilistyka polega na mierzeniu korelacji?

                Widze, ze nie zapoznales sie z tym pojeciem.

                > zajmuje się tym statystyka.

                Czym? Mierzeniem czy pojeciem?

                > A może R7 jest ignorantem?

                Moge byc dla Ciebie. O ile brak Ci lepszych argumentow. Kapitulujesz?
                • oleg3 Re: moge Ci zrobic przyjemnosc 07.01.08, 10:16
                  rycho7 napisał:

                  > Widze, ze nie zapoznales sie z tym pojeciem.

                  Płonne są Twoje nadzieje.

                  > > zajmuje się tym statystyka.
                  > Czym? Mierzeniem czy pojeciem?
                  I mierzeniem i pojęciem. Tak jak "metrologia" formułuje pojęcie "metra" i
                  zajmuje się mierzeniem wzrostu i penisa. Jak już "metrologia" dostarczy danych o
                  wzroście i długości penisów w Norymberdze, to statystyka prezentuje te dane.
                  Wylicza kilka rodzajów średniej i korelacje pomiędzy wzrostem a długością penisa.

                  • rycho7 bede laskawy 07.01.08, 10:32
                    oleg3 napisał(a):

                    > Płonne są Twoje nadzieje.
                    > Wylicza kilka rodzajów

                    Otoz "pojecie", na ktore sie powoluje zajmuje sie
                    etapem "przedwstepnym". Chodzi o rozstrzygniecie czy w ogole uzywac
                    narzedzia. Matemetyka (nie tylko probabilistyka lub statystyka)
                    pozwala liczyc wszystko. Ale nie wiadomo czy w ogole jest co liczyc
                    i czy uzycie narzedzia nie bedzie daremnym trudem.

                    Mozesz liczyc prawdopodobienstwo zysku bycia religiantem. Ale nie
                    zadales sobie pytania po co. Obliczyles, ze to bardzo oplacalne.
                    Oczekuje, ze w ramach swej chrytatywnosci podzielisz sie zyskiem.
                    Moje konto dla Twej milosci blizniego jest nienumerowane i mozesz je
                    zapelnic bez podawania szczegolow. Juz jak dziecko ciesze sie z
                    tego, ze mianowales mnie ignorantem. Bedac blizej Ciebie jestem
                    blizej Boga.
                    • oleg3 Re: bede laskawy 07.01.08, 10:46
                      rycho7 napisał:

                      > Otoz "pojecie", na ktore sie powoluje zajmuje sie
                      > etapem "przedwstepnym". Chodzi o rozstrzygniecie czy w ogole uzywac
                      > narzedzia

                      A jak ustalisz czy w ogóle występuje korelacja? Na oko czy używając narzędzi
                      statystycznych? "Fałszywa korelacja" też jest korelacją.

                      Chyba, że z góry orzekasz, że pomiędzy A i B występuje "fałszywa relacja"
                      rozumiana jako brak związku przyczynowego. Wtedy "fałszywa korelacja" nie będzie
                      korelacją tylko Twoim sądem. W istocie stwierdzasz, że nie istnieje związek
                      przyczynowy pomiędzy A i B. Zauważ jednak, że jeżeli znamy związek przyczynowy
                      to żadna korelacja nie jest nam do niczego potrzebna.
                      • rycho7 zanalizuje problem 07.01.08, 10:56
                        oleg3 napisał:

                        > A jak ustalisz czy w ogóle występuje korelacja?

                        Uzyje rozumu. Ja zakladam, ze go mam. Za innych nie musze odpowiadac.
          • andrzejg Re: Brydż zamiast teologii 07.01.08, 09:18
            oleg3 napisał:

            > A teraz do brydża.
            > Grasz 3 bez atu. Masz 8 pewnych lew. Dziewiąta zależy od udanego
            impasu. Zakładasz z braku informacji, że prawdopodobieństwo impasu
            >wynosi 1/2 (jak w rzucie monetą). Czy opłaca się impasować?

            To zalezy od stawki, a stawka zalezy od wiary w życie wieczne,
            a ta zalezy od wiary w Boga...i tu znów wychodzi słabosć wstępnych
            założeń.
            A
            • oleg3 Re: Brydż zamiast teologii 07.01.08, 09:54
              andrzejg napisał:

              > To zalezy od stawki, a stawka zalezy od wiary w życie wieczne,
              > a ta zalezy od wiary w Boga...i tu znów wychodzi słabosć wstępnych
              > założeń.

              Eeee tam. Wszystko zależy od znajomości zapisu brydżowego. smile


              Wałkuję ten rachunek prawdopodobieństwa z powodu wypowiedzi paru dyskutantów w
              wątku qwardiana o racjonalności ateizmu.

              Qwardian użył jako argumentu twierdzenia Borella rozumianego sprzecznie z
              logiką. Palnick uważa, że teoria chaosu jest częścią rachunku
              prawdopodobieństwa, zaś R7 sądzi, ze probabilistyka to jakaś odmiana statystyki.

              • rycho7 Ty sadzisz, ze ja sadze 07.01.08, 10:00
                oleg3 napisał(a):

                > zaś R7 sądzi, ze probabilistyka to jakaś odmiana statystyki.

                Czy mozesz udowodnic co ja sadze?

                Ja i nie tylko ja oceniam takze Twoje uniki. Slabiutko.

                > wątku qwardiana o racjonalności ateizmu.

                MELS klania sie z empiria.
                • oleg3 Re: Ty sadzisz, ze ja sadze 07.01.08, 10:07
                  rycho7 napisał:

                  > oleg3 napisał(a):
                  >
                  > > zaś R7 sądzi, ze probabilistyka to jakaś odmiana statystyki.
                  >
                  > Czy mozesz udowodnic co ja sadze?

                  Sam przedstawiłeś dowód
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=74011453&wv.x=2&a=74075984
              • andrzejg Re: Brydż zamiast teologii 07.01.08, 10:12
                oleg3 napisał(a):

                > andrzejg napisał:
                >
                > > To zalezy od stawki, a stawka zalezy od wiary w życie wieczne,
                > > a ta zalezy od wiary w Boga...i tu znów wychodzi słabosć
                wstępnych założeń.
                >
                > Eeee tam. Wszystko zależy od znajomości zapisu brydżowego. smile
                >
                >

                z brydża jestem cienki, ale wiem co to impas smile))
                Ogólnie rzecz biorąc tak w brydżu , jak i w zyciu chodzi nam o
                wygraną.W brydżu nie opłaca nam sie grzeszyć (popełniac błędy)
                bo przegramy. W zyciu zas grzech moze byc opłacalny, jednak przy
                braku założenia o posmiertnej nagrodzie.

                Rozumiesz już mój tok myslenia?

                Nie mozna najpierw załozyc istnieina zycia wiecznego (nagrody) ,
                a potem rozpatrywac opłacalnosci jej zdobycia.

                A.
                • oleg3 Re: Brydż zamiast teologii 07.01.08, 10:27
                  andrzejg napisał:
                  > Rozumiesz już mój tok myslenia?
                  Nie bardzo. smile

                  > Nie mozna najpierw załozyc istnieina zycia wiecznego (nagrody) ,
                  > a potem rozpatrywac opłacalnosci jej zdobycia.
                  W zakładzie Pascala można. Nie można jednak traktować go inaczej niż jako
                  ciekawostkę matematyczną.

                  Nie ma nic złego w stawianiu sobie pytań i szukaniu odpowiedzi. Rozumiem, że
                  mamy różne zestawy pytań.
                  • rycho7 paradoks paradoksow 07.01.08, 10:37
                    oleg3 napisał:

                    > Nie ma nic złego w stawianiu sobie pytań i szukaniu odpowiedzi.

                    Nie ma nic zlego w cwiczeniu umyslu. Obejmuje to takze zdolnosc
                    typowania pytan bez odpowiedzi i pytan z zawarta odpowiedzia. Takze
                    zdolnosc rozpoznawania paradoksow i ich roli w mysleniu. To zdolnosc
                    zachowania dystansu wobec siebie. Cwicz.
                  • andrzejg Re: Brydż zamiast teologii 07.01.08, 10:50
                    oleg3 napisał:

                    > andrzejg napisał:
                    > > Rozumiesz już mój tok myslenia?
                    > Nie bardzo. smile
                    >


                    > > Nie mozna najpierw załozyc istnieina zycia wiecznego (nagrody) ,
                    > > a potem rozpatrywac opłacalnosci jej zdobycia.
                    > W zakładzie Pascala można. Nie można jednak traktować go inaczej
                    niż jako> ciekawostkę matematyczną.
                    >
                    > Nie ma nic złego w stawianiu sobie pytań i szukaniu odpowiedzi.
                    > Rozumiem, że mamy różne zestawy pytań.

                    Założenie istnienia Boga na wstępie prowadzi do jednoznacznej
                    odpowiedzi.Nie ma potrzeby rozmyslań teoretycznych.
                    Bóg jest, nagroda będzie i masz poddac się regułom. Kropka.
                    Nazwałbym to nawet pewnego rodzaju oszustwem.

                    Załóż,że nie wiesz czy nagroda jest , czy jej nie ma i wtedy szacuj
                    swoją zdolnośc do ryzyka.

                    A.
                    • oleg3 Re: Brydż zamiast teologii 07.01.08, 10:57
                      > Załóż,że nie wiesz czy nagroda jest , czy jej nie ma i wtedy szacuj
                      > swoją zdolnośc do ryzyka.

                      Pascal tak właśnie zrobił. smile))
                      • andrzejg Re: Brydż zamiast teologii 07.01.08, 11:03
                        no przeciez wyraźnie piszesz we wstepnym poscie

                        'Zważmy zysk i stratę zakładając się, że Bóg jest.'

                        A.
                        • andrzejg P.S. 07.01.08, 11:07
                          problem jest gdzie indziej
                          Ty nie wiesz,czy Bóg jest , czy go nie ma

                          Zbuduj model matematyczny na takim poczatkowym założeniu

                          Stawiając początkowy warunek,że Bóg jest, albo go nie ma upraszczamy
                          sprawę.

                          A.
                          • oleg3 Re: P.S. 07.01.08, 11:25
                            andrzejg napisał:

                            > problem jest gdzie indziej
                            > Ty nie wiesz,czy Bóg jest , czy go nie ma

                            Dlatego Pascal rozpatruje oba przypadki.

                            > Zbuduj model matematyczny na takim poczatkowym założeniu
                            > Stawiając początkowy warunek,że Bóg jest, albo go nie ma
                            > upraszczamy sprawę.

                            Problem jest inny. Możemy zbudować n modeli dla n bogów, nie możemy jednak
                            zbudować 1-go modelu dla n bogów.
                            • w.groch Re: P.S. 21.01.08, 18:42
                              oleg3 napisał:

                              >
                              > Dlatego Pascal rozpatruje oba przypadki.
                              >
                              Sęk w tym, że tylko oba i to specjalnie dobrane. Bogów może być nieskończenie
                              wiele. Przypadków też może być n. wiele, wśród których Bóg nagradza za niewiarę
                              (Pascal przyjmuje jedynie, że doskonale znane są wyroki boskie i że ateizm jest
                              karalny).

                              A co z ludźmi nieznającymi Boga? Wg zakładu będą smażyli się w piekle, bo nie
                              dokonali "właściwego" wyboru.
                              Może więc zakład jest ważny tylko wtedy, gdy wybór został podjęty świadomie?

                              Wg mnie zakład Pascala jest jednym z wielu równorzędnych zakładów tworzących
                              przestrzeń (probabilistyczną?)
                        • oleg3 Re: Brydż zamiast teologii 07.01.08, 11:19
                          andrzejg napisał:

                          > no przeciez wyraźnie piszesz we wstepnym poscie
                          >
                          > 'Zważmy zysk i stratę zakładając się, że Bóg jest.'

                          Zapis matematyczny:

                          1 jest użytecznością życia doczesnego, prowadzonego bez oglądania się na wolę Bożą,
                          -1 reprezentuje stratę wynikającą z podporządkowania życia doczesnego nakazom
                          Bożym,
                          ∞ jest użytecznością wiecznej nagrody.

                          Wówczas użyteczność oczekiwana postawienia na to, że Boga nie ma jest równa 1,
                          podczas gdy użyteczność oczekiwana postawienia na to, że Bóg jest wynosi:

                          p ∞ + (1 – p)(-1) = p ∞ + p – 1,

                          gdzie p jest prawdopodobieństwem, że Bóg istnieje. Jeżeli p > 0, użyteczność
                          oczekiwana jest nieskończona, a więc większa od 1 (użyteczności oczekiwanej
                          zakładu, że Boga nie ma). Należy więc zakładać się, że Bóg jest.
            • rycho7 brak dystansu do samego siebie 07.01.08, 09:56
              andrzejg napisał(a):

              > tu znów wychodzi słabosć wstępnych założeń.

              Celem katechezy jest wtresowanie myslenia religijnego. Osobniki
              bezrefleksyjne nie potrafia wyjsc z siebie i stanac obok. Im sie
              wszystko z jednym kojarzy.

              Swoja droga to nie wiem czy warto zwalczac celibat. Jest to
              doskonaly sposob eliminacji genow pasujacych do selekcji do
              seminarium duchownego.
        • rycho7 socjalizacja 07.01.08, 08:38
          andrzejg napisał:

          > Dla mnie grzech jest nierozerwalny z wiara Boga

          Co do samego slowa grzech to sie zgodze. Natomiast co do jego istoty
          jako zachowan spolecznie niewlasciwych to niezupelnie. Dekalog jest
          dosc wierna kopia tekstow wczesniejszych sumeryjskich. Teksty
          sumeryjskie sa calkiem swieckie, bo sa po prostu stanowionym prawem
          panstwowym.

          Kazda spolecznosc ma swoj zbior zachowan akceptowalnych. Wspolnym
          mianownikiem akceptowalnosci jest 7-8 nieteologicznych przykazan
          z "kamiennych tablic". Wszystkie w gruncie rzeczy sprowadzaja sie
          do "nie rob drugiemu co tobie nie milo". Nawet kobiety akceptuja
          inne zony aby po ich spodziewanej smierci mial kto zadbac o ich
          potomstwo.

          Etyka jest bardzo zalezna od warunkow srodowiskowych. Kler mocno
          bazujac na "tradycji" ma ogromne problemy z adaptacja do zmiennych
          warunkow zewnetrznych.
          • opornik4 Re: socjalizacja 07.01.08, 12:43
            rycho7 napisał:
            > Co do samego slowa grzech to sie zgodze. Natomiast co do jego
            istoty
            > jako zachowan spolecznie niewlasciwych to niezupelnie. Dekalog
            jest
            > dosc wierna kopia tekstow wczesniejszych sumeryjskich. Teksty
            > sumeryjskie sa calkiem swieckie, bo sa po prostu stanowionym
            prawem
            > panstwowym.

            W moim rozumieniu,grzech - to poprostu swiadomy wybor Zla.
            Zrozumialam,ze kazdy taki czyn,ma potezna sile razenia.
            Wtedy gdy szlam przez zycie,kierujac sie tylko maksyma - aby mnie
            bylo dobrze,nie liczac sie z nikim,niczym;moje czyny sialy
            spustoszenie.
            Po prostu krzywdzilam wszystkie bliskie mi osoby.
            Podrywanych chlopcow,porzucanych bez skrupulow, gdy mi sie znudzili.
            Meza,ktorego wykorzystywalam bezlitosnie - a gdy sie rozpil,po
            prostu go zostawilam.
            Dzieci,ktorych pozbawilam ojca.
            Zrodlem nieumienetnosci bycia matka, byly wykonane wczesniej aborcje.
            Ta,pierwsza - zabila we mnie tak naturalny kazdej kobiecie,instynkt
            maciezynski.
            Wszystkie razem - wprowadzily w moje wnetrze niesamowity haos.
            -Po latach zrozumialam,co naprawde znaczy tzw.sydrom poaborcyjny.
            Uderzyl mnie fragment z KsiegiRodzaju: "..mezczyzna powiedzial\ Ta
            dopiero jest koscia z kosci moich i cialem z mego ciala. Ta bedzie
            sie zwala niewiasta\
            - gdzie miala byc milosc - tam grzech wprowadza nieprzyjazn.
            \ Niewiasta,ktora postawiles przy mnie,dala mi owoc z tego drzewa i
            zjadlem\.
            Nasunela mi sie refleksja - jakze czesto wina za swoje zle
            czyny,probowalam obciazyc innych.
            Wierzcie mi,ja naprawde bylam przekonana, ze powodem wszystkich
            moich zlych decyzji, byli "oni".

            Zrozumialam w koncu,ze Bog dajac mi Swoje przykazania - wcale nie
            chcial mnie pognebic,to byl wyraz Jego Milosci.
            -To cos podobnego,do znakow postawionych na drodze.
            Jezeli bede ich przestrzegac,dotre bezpiecznie do celu - ignorujac
            je,moge sie rozbic.
            On,sam najlepiej wie,co jest dla mnie dobre - a co mnie moze
            zniszczyc.
            To jest w sumie bardzo proste - wystarczy Mu zaufac.
            Zarazem jednak jest niezmiernie trudne - bo grzech najczesciej
            fascynuje.
            Ktos powiedzial kiedys:"cudownie czujemy sie grzeszac,w konfesjonale
            (uswiadamiajac sobie grzech
            dop.moj) zalosnie.
            Moja wolnosc polega na wybieraniu tego co boze, bo tylko w Nim moge
            tak naprawde wzrastac.
            Poza Nim,nie ma tak naprawde zycia - tam jest tylko smierc.
            • rycho7 dobro i zlo definiuje spolecznosc, kazda inaczej 07.01.08, 14:11
              opornik4 napisała:

              > W moim rozumieniu,grzech - to poprostu swiadomy wybor Zla.

              Ja przypowiesc o drzewie Zlego i Dobrego uwazam za kluczowa dla
              zrozumienia pierwszej ksiegi Tory. Ty pochopnie uwazasz, ze wiesz co
              to dobro i zlo.

              > To jest w sumie bardzo proste - wystarczy Mu zaufac.

              Dowieriaj no prowieriaj. Zyczyc Ci losu Hioba?

              > Poza Nim,nie ma tak naprawde zycia - tam jest tylko smierc.

              Ciesze sie wiec z mej kondycji zombi. Wkroczylismy w surrealizm.
            • rycho7 prawo lewiratu 07.01.08, 14:22
              opornik4 napisała:

              > gdzie miala byc milosc - tam grzech wprowadza nieprzyjazn.

              Bawi mnie przednie to, ze wspolczesni nie odnosza slow Biblii do
              owczesnych obyczajow. Za czasow Jezusa obowiazywalo wielozenstwo. Z
              niewolnicami, ktore byly moja wlasnoscia nie moglem zgrzeszyc. Z
              owca, oslica i dziura w moim plocie takoz.

              Tak na prawde teksty religijne w swym naleznym tle historycznym to
              niezly kabaret.

              Czy sadzisz, ze ja jestem az tak zly, ze zmusi mnie to do nawrocenia
              sie? A moze jestem bardzo dobry wlasnie dlatego, ze jestem ateista?

              Ja pochwalam Twoja prace nad soba. Co nie znaczy, ze powtorze Twoja
              droge. Moge popelnic samobojstwo jedynie z broni przyniesionej przez
              CBA i przystawionej mi do glowy. Nie watpie w imieniu Twojego
              koscolka. Bo ja mam skorumpowane poglady.
              • opornik4 Re: prawo lewiratu 07.01.08, 20:19
                Rycho7 napisal:

                "Bawi mnie przednie to, ze wspolczesni nie odnosza slow Biblii do
                owczesnych obyczajow. Za czasow Jezusa obowiazywalo wielozenstwo."

                Taaak?
                Ewangelia sw.Mateusza,5;27-28
                "Slyszeliscie,ze powiedziano nie cudzoloz.A ja powiadam wam,kazdy
                kto pozadliwie patrzy na kobiete,juz sie z nia cudzolostwa dopuscil
                w swoim sercu."

                Ewangelia sw.Marka,10;2-8
                "Przystapili do Niego faryzeusze i chcac Go podejsc,postawili
                pytanie:<czy wolno mezowi oddalic zone?> Odpowiedajac zapytal ich:
                <Mojzesz co wam przykazal?> Oni rzekli:<Mojzesz pozwolil nam napisac
                list rozwodowy i oddalic>.Wowczas Jezus rzekl do nich:
                <Przez wzglad na zatwardzialosc serc waszych napisal wam to
                przykazanie.Lecz na poczatku stworzenia Bog uczynil mezczyzne
                i kobiete.Dlatego opusci czlowiek swego ojca i matke i zlaczy sie ze
                swoja zona,i beda dwoje jednym cialem.A tak nie sa juz dwoje,ale
                jedno cialo."

                Od czasow Jezusa,rozpoczynaja sie zwiazki monogamiczne.

                "Czy sadzisz, ze ja jestem az tak zly, ze zmusi mnie to do
                nawrocenia sie? A moze jestem bardzo dobry wlasnie dlatego, ze
                jestem ateista?"

                Niczego nie sadze,i nic nie moze Cie ZMUSIC do nawrocenia sie.
                Nie wykluczam,ze jestes dobrym i nie "potrzebujesz" Boga.
                Ja Go widocznie potrzebowalam,do realizacji swojego CZLOWIECZENSTWA.

                PS.Nie jest mozliwe,zeby zakonnica miala meza,nawet ta swiecka.
                Wszystkie osoby konsekrowane,zobowiazuja sie do celibatu.

            • ariadna-enta Re: socjalizacja 07.01.08, 15:27
              chryste panie opornik Ty sobie z forów zrobiłaś konfesjonał
              czy leżankę u psychoanalityka?

              nie rozumiem jak można tak bez żenady na publicznym forum się obnażać
              będąc nawet anonimowym.

              • rycho7 ona dostala zadanie partyjne byc bezpartyjna 07.01.08, 15:51
                ariadna-enta napisała:

                > nie rozumiem jak można tak bez żenady na publicznym forum się
                obnażać

                Wyglada na to, ze jest swiecka zakonnica. Ale to nie przeszkadza.
                Jest calkiem sympatyczna i sprawia wrazenie, ze papizm ma cos
                wspolnego z Jezusem. A Jezus jest cool.
                • ariadna-enta Re: ona dostala zadanie partyjne byc bezpartyjna 07.01.08, 15:55
                  a rozumiem jej nadgorliwa szczerość Cię kręci?
                  no cóź są różne gusta.)))
                  • atolski21 [...] 07.01.08, 16:42
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • atolski21 [...] 07.01.08, 16:55
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                      • atolski21 [...] 07.01.08, 17:11
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • rycho7 nie badz zazdrosna 07.01.08, 16:52
                    ariadna-enta napisała:

                    > a rozumiem jej nadgorliwa szczerość Cię kręci?

                    Nawet nie pomyslalem w tych kategoriach.

                    Po prostu uwazam przekaz Jezusa za genialny. Ale kosciol nie jest
                    partnerem dla tego przekazu. Lakne jakichs ludzi, ktorzy zlagodza
                    zdegustowanie urzednikami pana B. Ona tak ladnie odgrywa role Marii
                    Magdaleny.
                    • ariadna-enta Re: nie badz zazdrosna 07.01.08, 16:55
                      też nie myślałam w tych kategoriach
                      zazdrosna??)))))
                      ok rozśmieszyłeś mnie.)
              • opornik4 Re: socjalizacja 07.01.08, 19:33
                Traktuje to jako forme zadoscuczynienia.
                Wcale mi to latwo nie przychodzi,ale uwazam,ze jezeli tyle od Jezusa
                dostalam,to powinnam sie tym dzielic z innymi.
                Pewnie,iz fajniej bylo by obnosic sie teraz ze swoja "porzadnoscia",
                lecz chyba nie o to chodzi.
                Zreszta,to Ty sama zarzucilas mi niedawno,ze "sie madrze".
                Moze i niektore moje wypowiedzi wygladaja na moralizowanie,
                dlatego wydaje mi sie,ze total odsloniecie pokaze,iz tak wcale nie
                jest.
                Tylko ci,ktorzy znaja mnie z tamtych czasow,moga zobaczyc,ze moja
                przemiana naturalna nie byla.
                Normalnie,jest niemozliwoscia wychowanie kogos po trzydziestce,
                a tak wlasnie u mnie bylo.
                • opornik4 Re: socjalizacja-do poprzedniego 07.01.08, 19:35
                  Zapomnialam dodac,ze jest to wpis dla -ariadna-enta.
                • ariadna-enta Re: socjalizacja 07.01.08, 19:42
                  ale my cię nie znamy z tamtych czasów
                  i publiczne wyznawanie grzechów młodośći na forum
                  jest trochę dziwne.
                  i masz faktycznie tendencję do moralizatorstwa
                  coś na zasadzie "spotkałam Chrystusa,on odmienił moje życie"
                  więc i wy powinniście.
                  może się mylę,ale aqanaet chyba nie jest dobrym miejscem do
                  katechizacji.
                  no chyba,że masz misję do wypełnienia.)
                  • opornik4 Re: socjalizacja 07.01.08, 20:29
                    ariadna-enta napisała:

                    > ale my cię nie znamy z tamtych czasów
                    > i publiczne wyznawanie grzechów młodośći na forum
                    > jest trochę dziwne.
                    > i masz faktycznie tendencję do moralizatorstwa
                    > coś na zasadzie "spotkałam Chrystusa,on odmienił moje życie"
                    > więc i wy powinniście.
                    > może się mylę,ale aqanaet chyba nie jest dobrym miejscem do
                    > katechizacji.

                    Nie znacie mnie z tamtych czasow.To bylo ponad dwadziescia lat temu.
                    Tak spotkalam Jezusa,ale "nie powinniscie",lecz - wy takze mozecie
                    Go odnalezc - ,i to niekoniecznie w Kk.Jest przeciez wiele
                    Spolecznosci chrzescijanskich.
                    Dlaczego aquanet mialby byc zlym miejscem?
                    Moja rozmowa tutaj o wierze zaczela sie od watku "Czy polski
                    katolicyzm jest chrzescijanstwem? Nie!"


                    • atolski21 [...] 07.01.08, 20:34
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • ariadna-enta Re: socjalizacja 07.01.08, 20:59
                      może atolskiego nawrócisz na jakiś normalny język.))
    • qwardian Re: Katecheza z probabilistyki 07.01.08, 20:57
      Zakładanie z góry, że Bóg nie istnieje i że w takim razie na koniec
      nie oczekują nas żadne konsekwencje, jest równie absurdalne jak
      korzystanie z prądu za darmo ponieważ inkasent w jakiś sposób nie
      dociera do nas z rachunkiem do uregulowania za należności.
      Przekaz Pascala jest czytelny i oczywisty dla średnio uzdolnonej
      jednostki. Zupełnym absurdem jest podważanie "racjonalności" jako
      czynnika stanowiącego o tym jaki kierunek obierze człowiek, który ma
      do wyboru wieczność i unicestwienie duszy. Ja uważam, że to sprawa
      fundamentalna i podstawowa, żeby nie podzielić losu naszych
      czworonożnych przyjaciół, dla których Bóg nie okazał się na tyle
      łaskawy, żeby obdarzyć ich inteligencją na naszą skalę. Obdarzono
      nas możliwościami nieograniczonymi i od nas zależy jaki z tego
      zrobimy pożytek. Dla mnie racjonalność to bardziej korzystna
      propozycja. Jak dotychczas żadnej propozycji ze strony ateistów nie
      otrzymałem co w przybliżeniu, by można uważać za korzystną.

      Powyżej gołosłowie, strumień wijącej się waty cukrowej, potok słów,
      zero substancji, worek sloganów. Jednym słowem z ateizmem mi nie
      jest po drodze.
Pełna wersja