Dodaj do ulubionych

Benek chce wybaczyc Lutrowi ;-)

08.03.08, 12:21
Warto wspomniec, ze Luter byl w pewny sensie prekursorem Jedwabnego,
bo nawolywal do palenia synagog wypelnionych uprzednio Zydami...
www.gazetawyborcza.pl/1,75477,5001547.html
A ja chcialbym wiedzie kiedy "kosciolek" zrehabilituje w koncu te
nieco zapomniana postac:
pl.wikipedia.org/wiki/Kazimierz_%C5%81yszczy%C5%84ski
Wiem, ze nie ma co na to liczyc, ale patrioci polscy powinni
powaznie przemyslec uhonorowanie tego bohatera o wolnosc.
Niekoniecznie pomnikiem, bo te w ostatnich latach sa zarezerwowane
dla wiadomo kogo, ale moze ulica w stolicy?
Obserwuj wątek
    • hasz0 _________mgłę znowu walisz z Wodonetu?____________ 08.03.08, 12:23
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=76695377&a=76718516
      • hasz0 _______________________odpowiedz mataczu na TO 08.03.08, 12:25
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=76695377&a=76717853
    • absztyfikant Wiecej o Lyszczynskim 08.03.08, 12:24
      wiadomosci.polska.pl/kalendarz/kalendarium/article.htm?id=35279
      • hasz0 Odpowiadzasz mataczu czy nie? 08.03.08, 12:26

        A w jakich krajach Ty jestes lubiany?
        Tylko w Polsce?
        • marouder.eu Absztyfikant jest lubiany w wielu krajach:) 08.03.08, 12:28
          Zazdroscisz Haszu?
          • absztyfikant Re: Absztyfikant jest lubiany w wielu krajach:) 08.03.08, 12:31
            W Australii najbardziejsmile
            • absztyfikant szubienica :) 08.03.08, 12:32
              W książce Józefa Kisielewskiego „Ziemia gromadzi prochy” możemy
              znaleźć taką oto ciekawostkę: Opodal Merseburga (tego samego
              Merseburga, do którego Bolesław Chrobry przyjeżdżał jako gość
              cesarzów rzymskich) znajduje się miasteczko, które nosi nazwę
              Eisleben. Miasteczko posiada przedmieście Siebenhitze. Pamiętne jest
              tym, że tu właśnie urodził się Marcin Luter. Siebenhitze, dosłownie
              siedem upałów, zdawałoby się nie ma nic wspólnego ze
              Słowiańszczyzną. Wszakże ma. Dawniej nazywała się ta miejscowość
              Sebenica, czyli szubienica. Jest w tym szczególe osobliwy smak:
              Marcin Luter urodził się w słowiańskiej wsi i akurat w Szubienicy!
              Zresztą za czasów Lutra mówiono tu wszędzie po słowiańsku, co
              zaznaczono wyraźnie w pismach mistrza Marcina.
              • marouder.eu Nie znam stosunku Lutra do Slowian.. 08.03.08, 12:36
                ...pisal cos o nich?
                • absztyfikant Re: Nie znam stosunku Lutra do Slowian.. 08.03.08, 12:47
                  Poszukam, bo nie wiem.

                  Jan Kochanowski pisal tak:

                  MARCIN LUTER, DOKTOR


                  Pan z nieba za jeden dzień tysiąc lat szacuje,
                  A długo, niż możność swą, czeka, okazuje;
                  Aleć tu i cirpliwość długo święta była,
                  Iż się tak w szczyrych plotkach Jego chwała ćmiła.
                  Aż nie mogła wycirpieć możność święta Jego
                  I pobudził człowieka według zdania swego:
                  Marcina z Witemberku, doktora zacnego,
                  Który wyniósł na światło sławną chwałę Jego,
                • absztyfikant Re: Nie znam stosunku Lutra do Slowian.. 08.03.08, 12:50
                  "O reslawizację Wschodnich Niemiec" - Karol Stojanowski, 1946

                  1. Wschodnie Niemcy cmentarzyskiem słowiańskim

                  Niemcy nie są narodem tak jednolitym, jak np. Polacy. Poza
                  zróżnicowaniem religijnym i językowym, odgrywa u nich bardzo poważną
                  rolę zróżnicowanie szczepowe, czyli jak to się obecnie utarło,
                  zróżnicowanie krwi. Narodowe terytorium niemieckie składa się z
                  trzech zasadniczych części: germańskiej, celtoromańskiej i
                  słowiańskiej. Germańskie terytorium w Niemczech obejmuje północno-
                  zachodnie tereny na północ od Menu oraz na zachód od Łaby i Sali.
                  Żywioł ściśle germański ekspandując ze swego terytorium zalał
                  dzisiejsze południowe Niemcy, etnicznie przed tym celtyckie, oraz
                  zgermanizował je. Terytorium południowych Niemiec uległo późniejszym
                  wpływom rzymskim. Oba te terytoria razem połączone, przeprowadziły w
                  średnich wiekach, znany ogólnie podbój zachodniej Słowiańszczyzny.
                  Na skutek tego podboju powstało trzecie terytorium, tj. terytorium
                  słowiańsko-niemieckie.Jeszcze w średnich wiekach Słowiańszczyzna
                  sięgała, jak wskazuje załączona mapa, bardzo daleko na zachód.
                  Przekraczała ona Łabę oraz dochodziła do Sali. Na zachód od
                  dzisiejszej polskiej granicy, tj. od dolnej Odry, Nysy Łużyckiej
                  oraz na zachód od górskiego masywu czeskiego rozprzestrzeniały swe
                  siedziby trzy wielkie ludy słowiańskie. Południe tego terytorium
                  zamieszkiwali Serbowie Łużyccy zwani Łużyczanami. Nizinę nadbałtycką
                  zajmowali na zachodzie po prawym i po lewym brzegu Łaby Obotryci
                  [Obodryci]. Dalej zaś na wschód od Obotrytów aż do Odry rozciągały
                  się siedziby Weletów, zwanych też Lutykami. Bardzo wyraziście
                  unaocznia zasięg słowiański w Niemczech mapka, wyjęta z tajnego
                  pisemka Wendischer Bote, wydawanego w czasie obecnej wojny [chodzi o
                  II wojnę światową] przez „Związek Niemców Pochodzenia Słowiańskiego”
                  (Verband der Deutschen slawischer Abstammung). Mapka ta wskazuje, że
                  takie miasta, jak Hamburg, Kilonia, Lubeka, Magdeburg, Lipsk, nie
                  mówiąc już o Berlinie, leżą na dawnych ziemiach słowiańskich, przy
                  czym niektóre wyrazy są pochodzenia słowiańskiego (Lubeka, Lipsk,
                  Berlin).Napór germańsko-niemiecki na Słowian zaczął się jeszcze w
                  VII w. po Chrystusie. Wtedy to Słowiańszczyźnie zagrażali germańscy
                  Frankowie. W związku bodaj z tym naporem powstało najstarsze państwo
                  Samona. Najpotężniejsze uderzenia spotkały Słowian w wieku X i XII.
                  Akcję przeciwsłowiańską prowadziło dwóch monarchów z dynastii
                  saskiej: Henryk I i Otton I w wieku X-tym oraz margrabia
                  brandenburski Albrecht Niedźwiedź i książę saski Henryk Lew w wieku
                  XII. Walki niemiecko–słowiańskie były bardzo krwawe i uporczywe.
                  Słowianie bronili się bardzo dzielnie w wojnach obronnych i w
                  powstaniach po podboju niezależnych państw słowiańskich. Na bohatera
                  tych walk wyrósł zwłaszcza lud Weletów. Dramat słowiański za Odrą
                  zakończył się w roku 1181, kiedy Pomorze Szczecińskie zdobyte dla
                  Polski ponownie przez Bolesława Krzywoustego podporządkowało się
                  Niemcom.Podbój niemiecki był robiony z właściwym temu narodowi
                  okrucieństwem. Ludność, zwłaszcza sfery zamożniejsze i kierownicze,
                  masowo wyrzynano. Ze względów natury gospodarczej nie wszystkich
                  Słowian wyniszczono fizycznie. Na skutek tego ludowa masa słowiańska
                  na ogół pozostała przez długi czas słowiańską. W niektórych
                  państewkach, które się Niemcom dobrowolnie podporządkowały,
                  pozostawiono też słowiańską szlachtę, a nawet dynastie panujące przy
                  życiu. Ziemie słowiańskie na zachód od Odry stały się po niemieckim
                  podboju świadkiem drugiego procesu, tj. niemieckiej kolonizacji i
                  germanizacji olbrzymich mas słowiańskich. Proces ten trwał
                  nieprzerwanie od podboju obecnego niemieckiego wschodu aż do chwili
                  dzisiejszej. Germanizacja posuwała się wprawdzie systematycznie, ale
                  bardzo powoli i opornie. Jeszcze do dzisiejszego czasu nie zdołano
                  zgermanizować Łużyczan, którzy przetrwali w ilości około 400 000
                  ludzi. Jeszcze w XVIII stuleciu resztki ludności słowiańskiej na
                  zachód od Odry mówiły swoim językiem, który zachował się w pisanych
                  zabytkach do dziś. Za czasów Lutra właściwie całe wschodnie Niemcy
                  mówiły po słowiańsku. Jeszcze przy końcu XVIII stulecia w czasie
                  rozbiorów Polski w tak zwanej kuźnicy kołłątajowskiej dyskutowano
                  projekt połączenia dynastycznego Polski ze Saksonią. W ówczesnej
                  bowiem Saksonii mieszkała wielka ilość Słowian, którą politycy
                  polscy mieli zamiar obronić przed germanizacją.Żywioł słowiański
                  wewnątrz niemieckiego organizmu walczył nawet po zgermanizowaniu go.
                  Był to typ walki zastępczej. Po prostu żywioł ten, któremu
                  zniszczono jego kulturę i jego organizację społeczną, czuł się w
                  niemieckich warunkach zbyt obco i starał się o zrzucenie jarzma
                  niemieckiej kultury, walcząc z jej centrami czy też
                  upostaciowaniami. Dziś uczeni badający historię Słowiańszczyzny
                  wysuwają hipotezę, że średniowieczne wojny chłopskie były właściwie
                  buntami chłopskiego elementu słowiańskiego przeciw niemieckim panom.
                  Jest też wysoce prawdopodobne, że słowiańska krew była tym podłożem,
                  które przyjęło niemiecki protestantyzm religijny. Trzeba bowiem
                  pamiętać, że Niemcy nawrócili pogan połabskich gwałtem i wbrew ich
                  woli na chrześcijaństwo. Skutek tego nawrócenia siłą na
                  chrześcijaństwo był taki, że zgermanizowane elementy słowiańskie
                  uważały chrześcijaństwo niejako instynktownie za wiarę obcą. Dawali
                  tedy zgermanizowani Słowianie materiał do wszystkich rewolucyj
                  religijnych, nie wyłączając ostatnich eksperymentów z niemieckim
                  neopoganizmem współczesnym.

                  2. Nieco o ruchu reslawizacyjnym po wojnie światowej

                  Dopóki naród niemiecki był w okresie powodzenia, ekspansji i
                  rozmachu, dopóty ta zgermanizowana masa słowiańska powiększała
                  niemiecką potęgę. Nie miała ona najzupełniej, lub też posiadała
                  bardzo rzadko świadomość swego słowiańskiego pochodzenia. Już
                  jednakże po pierwszej wojnie światowej masa ta zaczęła się ruszać.
                  Zaczęły się szerzyć nawet wewnątrz granic Rzeszy Niemieckiej bardzo
                  ciekawe, choć dość sporadyczne, powroty do słowiańskiego pnia.
                  (Oczywiście w Polsce i Czechosłowacji powroty te były bardzo
                  liczne.) Działały w budzeniu się tego procesu rozmaite przyczyny.
                  Przede wszystkim oddziaływała na wyobraźnię zniemczonych Słowian
                  klęska Niemców i renesans polityczny Słowiańszczyzny, która posunęła
                  była swe granice polityczne dość daleko na zachód. U wschodnich
                  granic Niemiec pojawiły się nowe państwa słowiańskie, tj. państwo
                  polskie i państwo czeskie, wydarte spod niemieckiego zaboru.
                  Pojawienie się to przypominało zgermanizowanym Słowianom ich
                  pochodzenie i zwracało uwagę na zmiany zaszłe w procesach
                  etnicznych.Bardzo ciekawym świadectwem literackim tych procesów jest
                  książka niemieckiego dyplomaty Rudolfa Nadolnego. Jest to odpowiedź
                  na książkę Masaryka, zatytułowaną „Nowa Europa”. Masaryk starał się
                  w niej przekonać zarówno czeską, jak i też pozaczeską opinię
                  publiczną, że Niemcy, podlegający doktrynie pangermańskiej,
                  realizują od wieków program Drang nach Osten. Książka ta powstała w
                  czasie pierwszej wojny światowej jako akt propagandy wewnętrznej i
                  zewnętrznej późniejszego prezydenta republiki czechosłowackiej, a
                  następnie po wojnie rozeszła się w kilku językach. Nadolny
                  postanowił dać odpowiedź Masarykowi i w ten sposób powstała jego
                  książka. Gruntowne jej streszczenie i omówienie znajdzie czytelnik w
                  mojej książce dotyczącej niemieckiego rasizmu. Tutaj ograniczymy się
                  jedynie do streszczenia końcowego rozdziału tej książki, zajmującego
                  się przyszłością mieszanego niemiecko-słowiańskiego obszaru,
                  położonego pomiędzy Wisłą a Karpatami, Łabą i Lasem Czeskim.
                  Wiecej tutaj, mam kolege ze Szwecji na forum Szczecin, ktory jest
                  dzialaczem roznych slowianskich stowarzyszen:
                  <a href="forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=70&w
      • absztyfikant Luter a Zydzi 08.03.08, 12:30
        Luter nie darzył Żydów sympatią. Pozostał w tym względzie typowym
        przedstawicielem XVI-wiecznego niemieckiego mieszczaństwa, dla
        którego Żydzi byli przede wszystkim niepożądaną konkurencją
        ekonomiczną. Pod tym względem miał poglądy identyczne, jak katolicy
        (antysemityzm był w tamtej epoce cechą wszystkich wyznań
        chrześcijańskich, z wyjątkiem niektórych arian, takich jak Szymon
        Budny).

        Początkowo Luter podkreślał, iż Jezus należał do żydowskiego "narodu
        wybranego" (w piśmie Dass Jesus ein Geborner Jude sei (Jezus był z
        urodzenia Żydem) 1523) i głosił, że odrzucanie Żydów przez
        chrześcijan i zamykanie ich gettach uniemożliwia ich "poprawę",
        czyli nawrócenie się na "prawdziwą wiarę" chrześcijańską. Wyrażał
        też nadzieję, że Reformacja ułatwi ten proces nawracania.

        Kiedy okazało się, że Żydzi nie zamierzają spełnić jego nadziei,
        Luter stał się ich otwartym przeciwnikiem. W pismach: Brief wider
        die Sabbather an einen guten Freund (Pismo przeciwko Sabatyjczykom
        do dobrego przyjaciela) (1538), Von den Jüden und iren Lügen (O
        Żydach i ich kłamstwach) (1543), Vom Schem Hamphoras und vom
        Geschlechte Christi (O Szemie Hamforasie i o rodzie Chrystusa)
        (1544) Luter wyraża się o Żydach wręcz agresywnie, porównując ich
        do "diabła, zaprzysięgłego wroga chrześcijaństwa", "plagi"
        i "zarazy". Powoływał się na krytyczne wobec Żydów fragmenty Nowego
        Testamentu. W 7-punktowym planie (1543) wzywał do ich napiętnowania
        i dyskryminacji; proponował między innymi, aby palić żydowskie
        szkoły i synagogi oraz burzyć ich domy "dla chwały Boga". Co prawda,
        swoje wezwania Luter kierował tylko do książąt, a nie do ludności,
        tak, iż nie skutkowały one wezwaniem do pogromów. Oczekiwał, że
        przekona niemieckich książąt do wypędzenia Żydów z ich państw.
        Książęta okazali się jednak rozsądni (nie chcieli tracić poddanych i
        podatników) i żaden z nich nie uległ namowom Lutra.

        Opisane poglądy Lutra zostały cynicznie wykorzystane przez nazistów
        jako uzasadnienie zbrodni przeciwko narodowi żydowskiemu, (m.in.
        ideolodzy nazizmu: Alfred Rosenberg i Julius Streicher cytowali
        Lutra).
      • absztyfikant Serboluzyczanie, heretycy i czarownice 08.03.08, 12:30
        Serbołużyczanie [edytuj]
        W czasach Lutra w okolicach Wittenbergi mieszkali jeszcze słowiańscy
        Serbołużyczanie. Luter podzielał pogardę większości ówczesnych
        Niemców dla tej autochtonicznej ludności i nazywał ich w swoich
        Rozmowach przy stole (Tischreden) "najgorszym ze wszystkich narodów"
        (niem. die schlechste aller Nationen). Tej opinii Lutra nie
        podzielał jego najbliższy współpracownik Filip Melanchton, którego
        zięć Kaspar Peuker był Serbołużyczaninem i znał język górnołużycki.


        Heretycy [edytuj]
        Początkowo Luter był bardzo tolerancyjny i pokojowo nastawiony do
        większości ludzi. Twierdził, że "wiara jest wolnym wyborem, którego
        nie można narzucać"[11], zaś palenie heretyków jest sprzeczne z wolą
        Ducha Świętego[12]. Jednakże z biegiem czasu zaczął przyzwalać nie
        tylko na banicję innowierców, ale nawet na karę śmierci w przypadku
        agresywnego odłamu anabaptystów (1529).


        Czarownice [edytuj]
        Luter, tak jak prawie wszyscy ludzie tamtej epoki, wierzył w magię,
        czarownice i ich społeczną szkodliwość. Swoje poglądy opierał na
        wersecie z Księgi Wyjścia (22,17), który wzywał do zabijania
        czarownic. 6 maja 1526 wygłosił płomienne kazanie przeciwko
        czarownicom i ich występkom; wzywał w nim do zabijania czarownic
        (mówił przy tym wyłącznie o kobietach, nie o czarownikach), tak jak
        zabija się morderców i rabusiów.
    • oleg3 Re: Benek chce wybaczyc Lutrowi ;-) 08.03.08, 12:41
      absztyfikant napisał:

      > A ja chcialbym wiedzie kiedy "kosciolek" zrehabilituje w koncu te
      > nieco zapomniana postac:

      Właściwie powinienem podkablować Cię do administracji ("kosciolek"), ale zadam
      Ci pytanie. Za co rehabilitować? Znaczy się Łyszczyński był dobrym katolikiem?

      Dobrze by wyło gdybyś zwrócił uwagę na ten fragment "Na tej podstawie, z
      oskarżenia publicznego, odbył się proces przed Komisją Sejmową."


      Oleg
      • absztyfikant Re: Benek chce wybaczyc Lutrowi ;-) 08.03.08, 12:51
        A co zleho w pisaniu "kosciolek"? To slowo jest uzywane np. w
        rozglosni ojca dyrektora z Torunia czy na katechezachwink
        • oleg3 Re: Benek chce wybaczyc Lutrowi ;-) 08.03.08, 12:55
          To ty na katechezy chodzisz? RM oczywiście słuchasz bo monitorujesz. Katechezy
          też monitorujesz?



          absztyfikant napisał:

          > A co zleho w pisaniu "kosciolek"? To slowo jest uzywane np. w
          > rozglosni ojca dyrektora z Torunia czy na katechezachwink
          >
          >
          • absztyfikant Re: Benek chce wybaczyc Lutrowi ;-) 08.03.08, 12:56
            A moze jestem arcybiskupem?
            • oleg3 Re: Benek chce wybaczyc Lutrowi ;-) 08.03.08, 13:06
              To wynieś Łyszczyńskiego na ołtarze. Tylko "wolnomyśliciele polscy" będą
              protestować.


              absztyfikant napisał:

              > A moze jestem arcybiskupem?
              >

              Oleg
              • absztyfikant Re: Benek chce wybaczyc Lutrowi ;-) 08.03.08, 13:21
                Przeciez napisalem, ze czarni nie kiwna palcem. Nie umiesz czytac miedzy wierszami?
                • oleg3 Re: Benek chce wybaczyc Lutrowi ;-) 08.03.08, 13:26
                  Jestem gojem. Czytanie między wierszami to żydowska specjalność.
                  A na pytanie odpowiesz?

                  Oleg
                  • absztyfikant Re: Benek chce wybaczyc Lutrowi ;-) 08.03.08, 13:30
                    Po namysle: nie odpowiem.
                    • oleg3 Re: Benek chce wybaczyc Lutrowi ;-) 08.03.08, 13:34
                      Rozśmieszyłeś mnie. Nie znasz odpowiedzi czy nie istnieje dobra (dla Ciebie)
                      odpowiedź?

                      absztyfikant napisał:

                      > Po namysle: nie odpowiem.
                      >
                      • absztyfikant Re: Benek chce wybaczyc Lutrowi ;-) 08.03.08, 13:35
                        Nie moge odpowiedziec. Lekarz mi zabronil.
                        • oleg3 Re: Benek chce wybaczyc Lutrowi ;-) 08.03.08, 13:40
                          Współczuję. Zdrowie jest najważniejsze. Musisz odpocząć od forum.

                          absztyfikant napisał:

                          > Nie moge odpowiedziec. Lekarz mi zabronil.
                          >

                          Oleg
                          • absztyfikant Re: Benek chce wybaczyc Lutrowi ;-) 08.03.08, 14:38
                            Lekarz kazal mi sie odzywiac regularnie, a nie chcialem odpowiadac bez namyslu.
                            Jestem juz po obiedzie, wiec moge dac odpowiedz: monituruje wszystko.
                            • oleg3 Re: Benek chce wybaczyc Lutrowi ;-) 08.03.08, 14:42
                              Nie chodzi o to pytanie. Idzie o pytanie zadane w pierwszym moim poście tego
                              wątku. Na czym miałaby polegać kościelna rehabilitacja Łyszczyńskiego?

                              Oleg
                              • absztyfikant Re: Benek chce wybaczyc Lutrowi ;-) 08.03.08, 15:48
                                To tylko dla padierzenia razgawora zaproponowalem. Tak naprawde chodzi mi o
                                przypomnienie tej postaciwink
                                • sz0k Nie wyczytałeś co oleg ci grzecznie zaproponował? 08.03.08, 15:51
                                  Spie..j już stąd.
                                  • absztyfikant Re: Nie wyczytałeś co oleg ci grzecznie zapropono 08.03.08, 15:54
                                    Drzyj laczki frajerzetongue_out
                                • oleg3 Re: Benek chce wybaczyc Lutrowi ;-) 08.03.08, 15:57
                                  I przy okazji by dołożyć "kościółkowi".

                                  W każdym kraju w ówczesnym świecie dałby głowę. W Rzeczypospolitej karano
                                  szlachcica gardłem rzadko i za nieliczne przestępstwa. Z tych "religijnych" za
                                  ateizm, znieważanie symboli wiary katolickiej i hostii.

                                  W czasie tumultów przed Trybunałem można było prawie bezkarnie dołożyć
                                  konkurentom, ale uszkodzenie (zniewaga) krzyża karane było karą główną.


                                  Oleg
                                  • absztyfikant Re: Benek chce wybaczyc Lutrowi ;-) 08.03.08, 15:59
                                    Nie lubie Kosciola katolickiego, delikatnie mowiac. Uwazam, ze ta organizacja
                                    szkodzi Polsce od wiekow.
                                    • oleg3 Re: Benek chce wybaczyc Lutrowi ;-) 08.03.08, 16:04
                                      To Ty polskim nacjonalista jesteś? A to niespodzianka.

                                      Oleg
                                      • absztyfikant Re: Benek chce wybaczyc Lutrowi ;-) 08.03.08, 16:07
                                        Jestem polonocentryczny, nie mylic z nacjonalista. Nacjonalista kojarzy mi sie z
                                        wasatym idiota wymachujacym flaga, pluciem na sasiadow i rozancem.
                                        • oleg3 Re: Benek chce wybaczyc Lutrowi ;-) 08.03.08, 16:16
                                          Co to znaczy "polonocentryczny" ?

                                          By nie być nieuprzejmym wyjaśnię Ci moje stanowisko. Jestem Polakiem i jest mi z
                                          tym dobrze. Nie chcę być nikim innym. A Polacy są normalnym narodem w
                                          cywilizacji łacińskiej. Ani lepszym, ani gorszym. Historia Polaków toczyła się
                                          też zupełnie"normalnie"; są tak samo zdolni, pracowici, leniwi i zapobiegliwi
                                          jak inni Europejczycy. Tylko nieszczęsna "polska inteligencja" jest chora,
                                          śmiertelnie chora.

                                          Oleg
                                          • absztyfikant Re: Benek chce wybaczyc Lutrowi ;-) 08.03.08, 16:22
                                            Uwazam, ze Polaks stracila sporo inteligencji na zakretach historii, a sarmackie
                                            rozpasanie wciaz jest widoczne. To wszystko mozna i trzeba nadrobic, ale
                                            wiadomo, ze frak lezy dobrze dopiero w trzecim pokoleniu... Pomimo trudnosci
                                            idzie coraz lepiej. Polska ma teraz najlepszy okres w swojej historii. A jesli
                                            tak nie uwazasz, to napisz dlaczego tak myslisz i pokaz mi kiedy bylo lepiej.

                                            Bedzie dobrze. Byle tylko Arabow w Polsce nie bylo.
                                            • oleg3 Re: Benek chce wybaczyc Lutrowi ;-) 08.03.08, 16:36
                                              Polska ma się nieźle. Ja pisałem o "polskiej inteligencji". Jest niewykształcona
                                              choć posiada dyplomy; jest zagubiona jak pijane dziecko we mgle. A w ogóle jest
                                              po prostu zbędna. Nie dziedzictwo sarmatyzmu jest problemem, ale wiara
                                              "inteligentów", że oni wiedzą lepiej i będą uczyć naród. I uczą. A to
                                              politycznej poprawności, a to wstrętu do "antysemityzmu", a nawet głoszą, że
                                              "patriotyzm jest jak rasizm".
                                              "Inteligencja" to typowo polski wynalazek. Zdeklasowana szlachta.Podpora
                                              biurokracji.


                                              > Bedzie dobrze. Byle tylko Arabow w Polsce nie bylo.
                                              To jest sprzeczne z "wartościami europejskimi", kanonem "polskiego inteligenta".


                                              Oleg
                                              • absztyfikant Re: Benek chce wybaczyc Lutrowi ;-) 08.03.08, 16:41
                                                Inaczej to widzimy. Najwiekszym problemem jest sytuacja ekonomiczna i poziom
                                                wyksztalcenia w bazie, a w nadbudowie dyktatura kleru.
                                                • oleg3 Re: Benek chce wybaczyc Lutrowi ;-) 08.03.08, 17:43
                                                  Inaczej ale obaj po żydowsku.smile
                                                  Ty za Marksem ja za Misesem.


                                                  Oleg
                                                  • absztyfikant Re: Benek chce wybaczyc Lutrowi ;-) 08.03.08, 17:44
                                                    fakty.interia.pl/newsroom/news/ministerstwo-chce-spowiadac-celnikow,957191
                                                  • oleg3 Re: Benek chce wybaczyc Lutrowi ;-) 08.03.08, 17:52
                                                    Ten przykład potwierdza moją tezę. Biurokracja w natarciu. Taka operacja ma na celu pozyskanie "akceptacji społecznej" dla biurokratów. Zauważ, że oburza mnie to, choć jest "prokatolickie".

                                                    A protestowałbyś gdyby było Ci miłe ideologicznie? Sądzę, że nie, bo interesuje Cię tylko "klerykalizacja". A "feminizacja" już jest w porządku.

                                                    Oleg
                                                  • absztyfikant I po co te etykietki? 08.03.08, 17:54
                                                    Odkad pamietam jestem wrogiem etatyzmu i rozdetej administracji.
                                                  • oleg3 Re: Benek chce wybaczyc Lutrowi ;-) 08.03.08, 17:54
                                                    Ten przykład potwierdza moją tezę. Biurokracja w natarciu. Taka operacja ma na
                                                    celu pozyskanie "akceptacji społecznej" dla biurokratów. Zauważ, że oburza mnie
                                                    to, choć jest "prokatolickie".

                                                    A protestowałbyś gdyby było Ci miłe ideologicznie? Sądzę, że nie, bo interesuje
                                                    Cię tylko "klerykalizacja". A "feminizacja" już jest w porządku.

                                                    Oleg
                                    • sz0k Wyjątkowymi szkodnikami są takie persony jak 08.03.08, 16:25
                                      Absztyfikant czy marudny... Szabesgoje pochodzenia polskiego wysługujące się
                                      syjonistom... trudno mi wyobrazić sobie coś bardziej obrzydliwego...

                                      Troskę tych szkodników o Polskę można więc sobie śmiało włożyć między bajki,
                                      gdzie ich miejsce. No chyba, że przez "troskę" mamy rozumieć oddanie Polski we
                                      władanie syjonistów i tworzenie tutaj Żydolandu...
    • rycho7 Luter - sancto subito 08.03.08, 13:45
      absztyfikant napisał:

      > powaznie przemyslec uhonorowanie tego bohatera o wolnosc.

      Jak zostanie swietym to sie wylamie z zasad swego kosciola. Totez
      takie dzialanie V kolumny uwazam za zgodne z obluda KK.
    • andrew2008 Ateisci orgazmu znowu dostaja 08.03.08, 14:36
      Nie ma zyczliwszych, uwazniejszych,obsesyjnych podgladaczy kosciola
      i Radia Maryja niz ateisci wsciekli.
      No i nie dziwie sie. Zycie ateisty wscieklego jest puste i nudne:
      tylko zarcie, sr*anie i zdychanie bez sensu i celu.
      Biedne sk*ur*wi*le ci ateisci wsciekli sa.
      • hasz0 ________Rozpacz sprzeczności ujawnia się agresją 08.03.08, 14:58
        Profesor Fool eksperymentował w swoim laboratorium. Pochłonięty
        pracą, upuścił niechcący kolbę z chemikaliami o wartości około
        dwudziestu dolarów. Nim zdołał ją złapać, rozbiła się o podłogę. „A
        niech to!” - westchnął. „Pal licho, dozorca to posprząta. Pora pójść
        do domu, do mojej Kasi”. Zgasił więc światło, zamknął drzwi i
        zostawił cały bałagan dozorcy.

        Po krótkiej jeździe profesor Fool dotarł do domu i zaparkował
        samochód. Stając w drzwiach zawołał: „Kasia! Kasia! Kochanie, już
        jestem! Kochanie!” Wszedł do salonu, wołając: „Kochanie, gdzie
        jesteś?” Potem zajrzał do kuchni i tam znalazł żonę leżącą na
        podłodze. Trudno właściwie powiedzieć, że leżała - ciało spoczywało
        bezwładnie w nienaturalnej pozycji. – „Kasia?” - Rzucił się na
        podłogę i uniósł jej głowę. Oczy miała zamknięte. Nie było żadnej
        reakcji. Nie było oddechu. Przyłożył głowę do jej serca - „Kasia!
        Kasia! Co się stało? Kasia!” - Usiadł. Wzrok miał pusty. Wiedział,
        że Kasia odeszła. Profesor Fool zaczął płakać: „Kasia odeszła! Kasia
        nie żyje!” Profesor Fool płakał i płakał nad ciałem Kasi. Był to
        smutny widok.

        Wtedy właśnie przyjechałem do niego, żeby kontynuować dyskusję,
        rozpoczętą dwa dni wcześniej. Zapukałem do drzwi, ale nikt nie
        odpowiedział. Wszedłem więc, rozglądając się za profesorem i w końcu
        znalazłem go w kuchni klęczącego nad ciałem żony i płaczącego. „O,
        jak się pan ma, profesorze Fool? Pan płacze? A jak się ma pana żona?
        Dzień dobry pani Fool. Jak się pani miewa? Odpoczywa pani w kuchni?”

        Profesor Fool spojrzał na mnie, jakbym był szalony i pozbawiony
        wszelkiego współczucia. „Ona nie żyje! Ona nie żyje! Nie wiem co się
        stało. Ona odeszła. Jej serce nie bije. Ona nie żyje! Ona umarła!”
        Siedział na podłodze i płakał.

        Przypomniałem profesorowi jego własną argumentację: „Nie, profesorze
        Fool, ona nie odeszła. Pana żona - to jej ciało, czyż nie? To
        właśnie mi pan poprzednio powiedział. A więc ona jest właśnie tutaj.
        Nie brak żadnych związków chemicznych, nieprawdaż? Jest tu jej krew,
        jest jej DNA, są komórki nerwowe. Ona - to jej mózg, prawda? Kiedy,
        podczas naszej dyskusji, doszliśmy do tej kwestii, powiedział
        pan: „No cóż, komórki mózgu nie umierają!” Mówił pan, że ona jest
        mózgiem. Oto więc ona. Niech ją pan kocha. Niech ją pan tu zatrzyma.
        A, jeżeli, jak pan twierdził, ona - to tylko mózg (nie zależy panu
        przecież na reszcie ciała), może pan po prostu uderzyć ją w głowę
        młotkiem i wydobyć mózg. Może pan go sobie zatrzymać. Mieć go obok
        siebie w łóżku i czuć się dobrze, wiedząc, że żona jest u pana boku.
        Można ją trzymać na poduszce i co wieczór całować na dobranoc. Jeśli
        nie podoba się panu pomysł zachowania samego tylko mózgu, może pan
        przecież trzymać w łóżku całe ciało. Mógłby ją pan widywać co
        wieczór, po powrocie do domu. Czemu nie? W końcu człowiek - to tylko
        ciało, a jej ciało jest tutaj. To właśnie powiedział pan
        przedwczoraj, podczas naszej dyskusji. Dlaczego więc pan płacze?”

        Oczywiście, profesor Fool nie podjął wówczas dyskusji. Zapytajmy go
        więc teraz: „Profesorze Fool, dlaczego jest pan taki przygnębiony?
        Przecież wyniki badań mówią, że związki chemiczne w ludzkim ciele są
        warte tylko dziewięć dolarów. Wziąwszy pod uwagę inflację mamy
        kolejne dziewięć dolarów. Dlaczego wylewa pan nad tym łzy? Płacze
        pan i płacze, gotów popełnić samobójstwo, ale kiedy wychodził pan z
        laboratorium, gdzie przepadła substancja warta dwadzieścia dolarów,
        powiedział pan tylko „Pal licho!” i poszedł. Dlaczego tak się
        dzieje? Dlatego, że osoba nie jest ciałem. Osoba, z którą był pan
        związany i którą pan kochał, nie była w rzeczywistości ciałem, lecz
        jaźnią wewnątrz ciała. Pańska filozofia kłóci się z tym, czego pan
        teraz doświadcza. Stoi w sprzeczności z tym, co pan wie. Dowodził
        pan, że osoba jest materialnym ciałem, teraz jednak widzi pan (i
        doświadcza), że to nieprawda. Jaźń, do której odnosił się pan jako
        do swojej żony, opuściła ciało; czuje pan, że osoba, z którą pan żył
        odeszła. Podpowiada to panu wyższy zmysł, może intuicja. Niech pan
        spróbuje zrozumieć, że osoby nie można sprowadzić do połączenia
        związków chemicznych. Dlaczego ma pan tak niskie mniemanie o sobie
        oraz innych, mówiąc, że są oni tylko chemikaliami, albo że pan sam
        składa się tylko ze związków chemicznych? Związki chemiczne mają
        ograniczoną wartość, pan zaś nie jest tylko ich połączeniem. Pan
        jest bezcenny. Osoba, która była pana żoną, również była bezcenna,
        pan jednak nigdy naprawdę nie dostrzegł, jak się rzeczy mają. Myślał
        pan, że ona jest ciałem, a teraz błądzi pan, bo nie potrafi pan
        jasno ocenić sytuacji. Myśli pan, że ukochana osoba umarła,
        przestała istnieć. Nie musi pan tak myśleć ani cierpieć z tego
        powodu. Ona tylko opuściła swoje ciało, ale nie przestała istnieć”.

        Kiedy profesor Fool zobaczył ciało żony leżące bezwładnie na
        podłodze w kuchni, poczuł, że zdarzyło się coś złego. Ponieważ nie
        odpowiadała, kiedy wołał, zrozumiał, że jej świadomość była
        nieobecna. Szybko przyłożył głowę do jej klatki piersiowej, aby
        poczuć bicie serca czy oznaki oddechu. Serce jednak nie biło, nie
        znalazł oddechu ani pulsu. Zauważył też, że członki były zupełnie
        sztywne, a ciało zimne. I to dopiero wówczas - a nie wtedy, kiedy
        zobaczył ciało na podłodze - wpadł w histerię. Nie ma wątpliwości,
        że początkowo przeżył tylko szok - w histerię wpadł dopiero, kiedy
        odkrył znane symptomy.

        Mimo aroganckiej propagandy rzeczników skrajnego materializmu dobrze
        wiadomo, że jest wielka różnica między zachowaniem się materii
        ożywionej i nieożywionej. Kiedy profesor Fool badał ciało żony,
        szukał w nim oznak życia. Chciał wiedzieć, czy w ciele jego żony
        jest jeszcze życie.

        Materia ożywiona - materia bez życia

        Od niepamiętnych czasów ludzie potrafili odróżnić żywe ciało od
        martwego. Wiemy, że różnią się one radykalnie. Ciało żywe jest
        zwykle świadome - ciało martwe - nigdy. Wiemy, że żywe ciało porusza
        się, mówi i je, wydala mocz i kał, śpi, oddycha i tak dalej, podczas
        kiedy martwe nie je, nie trawi, nie oddycha, nie mówi, nie uśmiecha
        się, nie rozwija się, nie ma dzieci ani się nie śmieje. Martwe ciało
        jest sztywne, a żywe - giętkie. Martwe ciała - w odróżnieniu od
        żywych - gniją i cuchną.

        Martwe ciało - to tylko materia bez życia. Żywe ciało - to materia
        ożywiona. Dla Ciebie ocena różnicy między zwłokami a żywym ciałem
        sprowadza się do oceny różnicy między zachowaniem się materii
        pozostawionej samej sobie, a zachowaniem się materii ożywionej.

        Współcześni naukowcy wskazali i zbadali zasadnicze różnice między
        materią ożywioną, a nieożywioną - martwą.

        1. Pierwsza różnica polega na tym, że materię ożywioną cechuje
        metabolizm, którego nie wykazuje materia nieożywiona. Metabolizm
        obejmuje stałą przemianę materii w żywym organizmie oraz jej wymianę
        między nim a otoczeniem. Kiedy żywe organizmy pobierają materię z
        otoczenia zachodzą w nich skomplikowane chemiczne przekształcenia
        materii - organizm zatrzymuje to, czego potrzebuje by przetrwać,
        rozwijać się itd., a wydala to, co bezużyteczne. Metabolizm zachodzi
        we wszystkich żywych organizmach, choć, oczywiście, poszczególne
        gatunki mogą się znacznie różnić pod tym względem.

        Kiedyś ciało pani Fool przyjmowało pożywienie, napoje, powietrze,
        promienie słoneczne, i tak dalej. Ciało bezpośrednio pobierało
        materię z otoczenia lub przekształcało ją tak, by poszczególne
        organy mogły ją łatwo przyswoić. Następnie, ciało wydaliło zbędną
        materię (bezużyteczne produkty przemiany) z powietrzem, potem,
        moczem, kałem i tak dalej. Zwłoki, które profesor Fool tulił w
        ramionach, nie oddychały, nie jadły, nie trawiły ani nie wydalały
        resztek. Wszystkie procesy metabolizmu ustają bowiem wraz z
        odejściem siły
    • benek231 To sie nazywa refleks :O)) 08.03.08, 16:11
      "Według londyńskiego dziennika Benedykt XVI uznał, że Luter nie miał zamiaru
      dzielić Kościoła; sprzeciwiał się tylko korupcji, która go zżerała, i chciał ją
      wyplenić."

      No prosze, pol wieku temu uczono mnie tego w szkole, od przynajmniej pol wieku
      ucza tego samego w szkolach Zachodu, a kk, w osobie Benka16, juz to zauwazyl...
    • andrew2008 co to jest szabes-goj? 08.03.08, 17:15
      Co to jest szabes goj? Nie ma takich. Sa tylko dobrze znani
      kolaboranci. Pseudopolskie kameleony , ktory przedwczoraj sluzyly
      gestapo, wczoraj UB, dzisiaj zydom-ateistom. Kolaboranci-glizdy,
      pasozyty podczepiajace sie pod kazdego kto wydaje sie silny.
    • perla absztyfikant o prekursorach pisze 08.03.08, 17:51
      absztyfikant napisał:

      > Warto wspomniec, ze Luter byl w pewny sensie prekursorem
      Jedwabnego,
      > bo nawolywal do palenia synagog wypelnionych uprzednio Zydami...

      no ale ci z Jedwabnego to nie byli protestanci. Czemu więc spalili
      bezbronnych, niczego niewinnych, patriotycznych, pełnych miłości i
      braterstwa tamtejszych Żydów właśnie?
      • absztyfikant Re: absztyfikant o prekursorach pisze 08.03.08, 17:52
        Dla pozydowskich lupow.
        • perla ejże... 08.03.08, 17:54
          absztyfikant napisał:

          > Dla pozydowskich lupow.

          pożydowskich? Chyba dla odzyskania własnego mienia. Przecież blisko
          2 lata tamtejsi Żydzi łupili miejscową ludność pod patronatem armii
          czerwonej właśnie.
          • absztyfikant Re: ejże... 08.03.08, 17:56
            Udowodnij. Najlepiej daj link do odpowiedniego opracowania IPN-u.
            Nowaka sobie daruj.
            • perla Re: ejże... 08.03.08, 18:00
              absztyfikant napisał:

              > Udowodnij.

              to Ty udowodnij, że dla pożydowskich łupów.
              Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się czemu po kilkuset latach
              sąsiedztwa nagle tubylcy polscy spalili Żydów? Mieli wcześniej
              tysiąc okazji aby to zrobić. Czemu akurat to zdarzyło się
              bezpośrednio po 2 latach przebywania Sowietów tam?
            • oleg3 Re: ejże... 08.03.08, 18:10
              Może być dowód z prezesa?
              docs.google.com/a/gazeta.pl/Doc?id=ddm67dtm_0hpz6qb6x
              Pragniemy podkreślić, że poszerzenie wiedzy o wydarzeniach w Jedwabnem wymaga osadzenia tych wydarzeń w ówczesnej sytuacji militarnej, politycznej i demograficznej całych okolic tej miejscowości. Wybuch wojny niemiecko-sowieckiej oraz wejście na ów tern armii hitlerowskiej poza "normalnym" wojennym chaosem i nasileniem przestępstw uaktywniły antykomunistyczne podziemie polskie, zdziesiątkowane przez radzieckie organa bezpieczeństwa. Dla wielu członków podziemia wejście Niemców oznaczało uwolnienie z sowieckich więzień, możność rozprawienia się z rzeczywistymi lub wyimaginowanymi współpracownikami władz sowieckich oraz pomszczenia własnych krzywd, przede wszystkim wywózki bliskich w głąb Związku Radzieckiego. Ludność żydowską oskarżano o sprzyjanie władzy sowieckiej, a zatem o nielojalność wobec państwa polskiego.
              Oskarżenia te czasem znajdowały potwierdzenie w faktach, ale po części były bezpodstawne. Wynikały one stąd, iż Żydzi - jak zaobserwowano - byli zadowoleni z tego, że znaleźli się pod władzą sowiecką, która obroni ich przed hitlerowcami głoszącym skrajnie antysemickie hasła. Dowodów na współpracę z Sowietami jednak brakowało. Mimo to w świadomości miejscowych ludzi Żydzi, jedyna duża mniejszość narodowa w tym regionie, zostali utożsamieni ze zwolennikami komunizmu, a nienawiść do kolaborantów sowieckich łatwo przeniosła się na lokalną społeczność żydowską.

              [tekst z Trudne pytania w dialogu ... , Leon Kieres]

              Oleg
    • rattler Re: Benek chce wybaczyc Lutrowi ;-) 08.03.08, 19:30
      Benka sprawa, nie twoja...
      • andrew2008 Ateistyczne hieny podczepiaja sie pod martytologie 08.03.08, 20:47
        Co mnie zdumiewa to wiazanie Lutra z jakims tam Jedwabnem.
        Co ma piernik do wiatraka. Co za znaczenie ma jakas tam zaklamana ,
        jedwabna bajeczka z czasow wojny z problemami o historycznym
        znaczeniu jak pojednanie Katolikow i Protestantow?
        Tak zwani szabes goje to w gruncie rzeczy wsciekli ateisci starajacy
        sie podczepiac tematycznie pod zydowska martyrologie.
        Zostawcie Zydow w spokoju cyniczne ateistyczne hieny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka