pulbek
12.04.08, 12:54
Na marginesie sprzeczek o związki kazirodcze.
Czy nie zastanawia Was jak różną karierę robią w ostatnich latach
słowa "poprawność" i "normalność"?
Słowa bardzo zbliżone w swej szlachetności i skromności, z których
jedno zostało we współczesnej kulturze chamów odarte ze swego
pozytywnego znaczenia i stało się niemal obelgą, podczas gdy drugie
zachowało swój pełen blask.
Dlaczego każdy gnypek mówi dziś z dumą "myślę niepoprawnie" (jak w
zdaniu: "rozwiązałem to zadanie matematyczne niepoprawnie"), a dumne
wyznanie "jestem nienormalny" pozostaje wizytówką garstki
antysystemowców? Dlaczego sam Jarosław Kaczyński mógł zaproponować
utworzenie uniwerstytetu nowego rodzaju, zrywającego z "terrorem
intelektualnej poprawności", a z intelektualną normalnością nikt z
establiszmentu nie chce zrywać?
Można powiedzieć że normalność jest dziś niepoprawna i na odwrót, co
jest zjawiskiem językowym wprost przeciwnym do tego, że słowa
"opodal" i "nieopodal" znaczą dokładnie to samo.
Ciekawe, jak plotą się losy słów.
Pulbek.