watto
11.09.03, 17:35
"Szczęściarz z ciebie! Pracujesz na dwa etaty, jak
twoja żona. Wasz mały Jimmy zasuwa w McDonaldzie, więc
stać was na nowy dom przy wysadzanej drzewami ulicy, ze
starannie przystrzyżonymi trawnikami i białymi płotkami
- spójrz, Spot wita dziadka na podjeździe! - a za
miesiąc spłacisz ostatnią ratę pożyczki na studia,
którą zaciągnąłeś 20 lat temu. Tyle że NAGLE twoja
firma ogłasza przenosiny do Meksyku bez ciebie! Szef
żony uznał, że już jej nie potrzebuje, bo nowy
konsultant do spraw zasobów ludzkich uważa, że jedna
osoba z łatwością może pracować za trzy, a mały Jimmy
zachorował na tajemniczą chorobę, bo zjadł coś z
maszyny do smażenia McNuggetów, i ubezpieczenie nie
pokryje kosztów operacji małego Jimmy'ego, chociaż
chętnie zapłaci za leczenie ambulatoryjne, jeśli
zechcesz dwa razy w tygodniu dojeżdżać do Tijuany. Cóż,
wybudowali nową przychodnię tuż za granicą - dzięki
strefie wolnego handlu, która może - ale nie musi - być
winna obecności robaka w na pół zjedzonym McNuggecie
Jimmy'ego. Przepraszam, właśnie dzwonił komornik.
Musisz oddać swoją nową celikę, bo nie zapłaciłeś raty!
Może kiedy podwieziesz Jimmy'ego do Tijuany, złożysz
przy tej samej ulicy podanie o starą pracę; cała kadra
ma prawo do prywatnego wychodka i gdy codziennie
przyjeżdża do pracy o piątej rano, dostaje na śniadanie
placek burrito gratis."
www2.gazeta.pl/ksiazki/1,20750,1663549.html