perla
24.05.08, 10:19
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,5241227.html
+++++++++++++++++
dramatyczna opowieść jak Żyd uciekał podwórkami i tłukł pięściami o
drzwi wołając pomocy.
Ale jednej rzeczy nie rozumiem. Zachwania się polskiej policji:
"Policjanci, którzy przyjechali na wezwanie kobiety, zapraszają
młodego Żyda do radiowozu i jeżdżą z nim po Warce, ale Asa nikogo
nie rozpoznaje. Zabierają go na cmentarz. Wtedy robi zdjęcie
grobowca cadyka. W końcu odwożą go na dworzec."
Normalnie to procedury powinny zachowane być. Czyli obdukcja
lekarska, potem przyjęcie zeznań na komisariacie. A ci kretyni
odstawili skopanego człowieka do pociągu. Przecież jak był bity i
kopany to mógł wstrząs mózgu mieć i zasłabnąć w podróży. Powinni
dostać naganę, że skatowanego człowieka do lekarza nieodstawili.
No, chyba, że żadnego pobicia w rzeczywistości nie było. Wtedy
działania policji ok były właśnie.