hasz0
03.06.08, 00:39
żeby wywołać wściekłość!
Taką prawdziwą, autentyczną złość - wyzwalającą
stanowczą, zbiorową krytykę zachowań, połaczoną z pouczaniem,
jakimi przymiotami należy błyszczeć jak i czego nigdy nie należy
mówić oraz co się powinno przestrzegać oraz czym należy
się zajmowac, co nalezy umieć - co jest wstydliwe a co chwalebne.
W jakich księgach należy szukać a w jakich nie, komu można wierzyć a
komu nie...
Jacy przodkowie są chwalebni, jacy właściwi i godni...
jakie nacje gorsze a jakie lepsze...jakie wyznania, jaka wiedza,
jaka inteligencja, kultura itd.
W każdym innym przypadku np w stosunku do polityków właściwych taka
procedura jest niedopuszczalna. Będzie osądzona jako zagladanie w...
grzebanie w życiorysie rodziców, wygrzebywanie przeszłosci
nieznanych wnukom dziadków, oskarzenie kryminalne będzie atakiem
politycznym, naciskiem, wykorzystaniem, niedopuszczalną w demokracji
aberracją.
W III RP prawnicze (i nie tylko) elity - jeśli coś dziwi, to tylko
to, że niektórzy wciąż jeszcze się dziwią – na przykład zaproszeniu
odrażającego esbeka do sejmowej komisji śledczej.
Nie wypada pisać o tym, że (cytat za RAZ) kolejne sądy od lat
odmawiają pozwanemu prawa do przedstawienia dowodów, na podstawie
których oskarżył Wałęsę o agenturalną przeszłość. Sędziowie po
prostu nie chcą słyszeć o meritum sprawy, tylko nakazują
Wyszkowskiemu przepraszać Wałęsę, gdyż w roku 2000 sąd lustracyjny
nie uzyskał oryginałów dokumentów “Bolka”
(niby jak, skoro “zaginęły” za czasów prezydentury Wałęsy) i na tej
podstawie oczyścił go z zarzutu kłamstwa lustracyjnego. Nawet
orzeczenie Sądu Najwyższego, który w końcu nakazał wysłuchanie
argumentów Wyszkowskiego, nie zmieniło determinacji sądu niższej
instancji, który polecenie to – rzecz bez precedensu – po prostu
zignorował.
W takim wariancie Wałęsa może liczyć na wyrok szybki, tylko
niemający żadnej wartości. Jeśli jednak się okaże, że autorów
książki nie da się łatwo złapać za słowo, to sądy III RP mają też
przećwiczony wariant “na Jaruzelskiego” – zarządzi się przesłuchanie
wszystkich żyjących członków “Solidarności” z roku 1980 albo Leonida
Breżniewa (podobno nie żyje, ale sąd nie może się opierać na
pogłoskach – rzecz trzeba będzie ustalić lege artis, co potrwa ze
trzy lata) ewentualnie odroczy się rozprawę do czasu otrzymania
wglądu w tajne akta CIA.
A kogo, na litość boską, miał ktoś taki jak pan Widacki uczynić
swym ekspertem? Bohatera antykomunistycznego podziemia?
Nie dziwi elit, ze Czechowi z bogatego w stosunku do Polski kraju
przypada dwa razy więcej dotacji unijnej.
Nie oburza "mądrych", że Anglia znów kłamie o Enigmie nie
wspominając o Polakach.
Nie wyzwala agresji bezprawne wykorzystanie przez Steinbach
materiałow IPN bez zgody - i zgodę niekórych polityków na
łamanie hucpiarskie prawa.
Nie wyzwala plucia na krytykowanych przez Sascha wykonawców jego
planu.
1000 spraw nie wyzwala takiej agresji i krytyki jak herb, który jest
znów niezbędny do wywołania wzburzenia w tym bezrefleksyjnym
uspieniu, marazmie i uspokojeniu miłością wyuczonych wysoko i
właściwie szmergli nieeoszołomionych.