hugo_w2
01.07.08, 08:30
W ostatnich dniach w prasie amerykańskiej ukazało się kilka
obszernych tekstów na temat imigrantów w Europie. Wśród nich czołową
rolę odgrywają, naturalnie, Polacy.
"Wall Street Journal", "New York Times", tygodnik "Economist"
(edycja amerykańska) piszą o napływie przybyszów i obecnym
odpływie. "Nawet z pozoru nieskończone zaopatrzenie w polskich
robotników ma swe granice - stwierdził jeden z publicystów - od maja
2004 r. około 680 tys. najnowszych obywateli Europy podjęło pracę w
Wielkiej Brytanii, dwie trzecie z nich to Polacy".
Teraz napływ ten spada, już kolejny kwartał z rzędu, i farmerzy
alarmują o gnijących zbiorach, przedsiębiorcy budowlani mają kłopoty
ze znalezieniem robotników. Tymczasem najnowsi przybysze wolą pracę
biurową od zbierania owoców. Napływ chętnych z Europy Wschodniej
zaczął się kurczyć, w miarę jak dla nich w domu perspektywy robią
się coraz lepsze.
Decyzja Wielkiej Brytanii, aby otworzyć swój rynek pracy dla nowych
członków Unii Europejskiej, okazała się zasadniczo pozytywna.
Młodzi, ciężko pracujący i szybko integrujący się nowi przybysze są
doskonałymi emigrantami. A ponieważ większość pracuje na całym
etacie i nie ma rodziny, toteż nie żąda wiele od służb publicznych,
a zarazem płaci podatki.
Napływ ten był niewątpliwie jedyny w swoim rodzaju zarówno jeśli
chodzi o skalę, jak i sukces. Zaskoczyła Wielką Brytanię, zdumiała
Irlandię.
Obecność Polaków pomogła uśmierzyć wrogość społeczeństwa do
imigrantów, a także dała mu ogólniejszą, ważniejszą lekcję.
Po pierwsze, obnażyła potrzebę poprawienia statystyki populacji, a w
ślad za tym konieczność uelastycznienia przepływu funduszy dla władz
lokalnych, borykających się ze wzrostem zapotrzebowania na usługi.
Po drugie, pokazuje, jak szybciej imigranci integrują się, kiedy
znajdują pracę i uczą się szybko języka. Ci, którzy przyjeżdżali na
Wyspy w ramach łączenia rodzin, nie radzą sobie tak dobrze i trzeba
będzie zastosować wobec nich surowsze kryteria.
Strumień Polaków, którzy coraz częściej zaczynają w Anglii sięgać po
lepsze prace, podsuwa i trzeci wniosek. Oto po raz pierwszy wielka
grupa wjechała do Wielkiej Brytanii ze swobodnym dostępem do
wszystkich prac, nieograniczona kryteriami zawodowymi, niekierowana
do określonego sektora lub koniecznością trzymania się pracodawcy
dającego prawo do pracy. Ta elastyczność pomaga przybyszom w
maksymalizacji ich perspektyw życiowych. Oznacza także, iż
pracodawcy nie mogą polegać na tym, że cudzoziemcy przyjmą każdą,
nawet nieprzyjemną lub źle płatną pracę, bo inaczej musieliby
poprawić warunki, aby nająć pracowników rodzimych mających wyższe
wymagania. Polacy pokazali ograniczenia z pozoru nieograniczonego
napływu tanich pracowników.
Quelle PDN-NY(CK)