d_nutka
26.09.03, 09:38
Na wstępie mam pytanie.
Czy ekonomia wyklucza możliwość samowystarczalnej i samonapędzającej się
gospodarki kraju, która jednocześnie nie byłaby czymś w rodzaju ekonomicznym
perpetum mobile.
Samowystarczająca rozumiem jako ogólny bilans przychodów i wydatków równy 0,
a samonapędzająca jako bilans większy od 0.
Żeby zmieścić się w konwencji forum ujmę moje tezy hasłowo.
1. Jeśli gospodarcze “perpetum mobile” nie istnieje, to globalizacja
ekonomiczna świata w długiej perspektywie czasowej nie jest dobra dla
ludzkości, bo tylko jest kwestią czasu, by sama zjadała własny ogon. (pomijam
przesiedlenie na inną planetę)
Zakładam, że może istnieć “perpetum mobile gospodarki” bo od czegóż dary
natury jak ziemia, woda, powietrze i rozum.
Wobec tego “wracam” do Polski.
2. nie uda się restrukturyzacja węgla i stali bez restrukturyzacji wydatków
publicznych ze szczególnym uwzględnieniem wydatków zusowskich i służby
zdrowia.
Oba te wydatki służą biologicznemu przetrwaniu narodu, ale tej jego części,
która jest nieprzydatna ekonomicznie z punktu widzenia gospodarki.
UWAGA!!!
To są TYLKO rozważania teoretyczno-ekonomiczne i NIE MAJĄ NIC WSPÓLNEGO z
biologicznym życiem choćby JEDNEGO LUDZKIEGO ISTNIENIA.
2. Wniosek-teza
Dalsze pozbawianie ludzi w Polsce miejsc pracy powinno być skorelowane z
wypłatami zusowskimi i leczniczymi.
Ja osobiście nie widzę innego wyjścia, bo na inne dary od Boga trudno w tym
wypadku liczyć. Wszak Bóg ekonomią się nie zajmuje.
d_