Dodaj do ulubionych

Z kim Papiez Bawi sie w Ciuciubabke?

IP: *.proxy.aol.com 01.10.03, 13:35
czy tez moze w robienie "a-kuku"...
.
Czyzby z Dziwiszem, czy tez moze ze sluzebnymi zakonnicami?
.


www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1700038.html
Obserwuj wątek
    • dachs Re: Z kim Papiez Bawi sie w Ciuciubabke? 01.10.03, 13:49
      Czasem czlowiek w glebokim zamysleniu, zakrywa sobie oczy takim gestem.
      Ale skad Ty mozesz o tym wiedziec?
      • Gość: Krzys52 Re: Z kim Papiez Bawi sie w Ciuciubabke? IP: *.proxy.aol.com 01.10.03, 13:59
        Czasem czlowiek w glebokim zamysleniu...
        .
        Tyle to ja wiem, Borsuczku, ale my mowimy przeciez o papiezu...
        • dachs koniunkturalista 01.10.03, 14:04
          Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

          > Tyle to ja wiem, Borsuczku, ale my mowimy przeciez o papiezu...

          A w innym watku pisales, ze papiez jest czlowiekiem. smile)
          To nie pierwszy raz, ze przeczysz sam sobie.
          Tylko ze w odroznieniu od innych nie potrafisz sie do tego przyznac.
          A przeciez bylo by to takie ludzkie.
          • Gość: Krzys52 Trzymajta go bo sie urwal "O)) IP: *.proxy.aol.com 01.10.03, 15:15
            Czasem czlowiek w glebokim zamysleniu...
            .
            W zdaniu powyzej, bo do niego nawiazywalem, nie kwestionowalem czlowieczenstwa
            papieza.
            W odroznieniu od ciebie taka opcja nigdy nie zaistniala dla mnie. sad(
            .
            Musze zglosic twoja kandydature do kapituly orderu FU. surprised))
      • Gość: sp;lit Re: Z kim Papiez Bawi sie w Ciuciubabke? IP: *.nas34.bellevue1.wa.us.da.qwest.net 01.10.03, 18:56
        dachs napisał:

        > Czasem czlowiek w glebokim zamysleniu, zakrywa sobie oczy takim gestem.
        > Ale skad Ty mozesz o tym wiedziec?

        ===========================================================================

        Za duzo od niego wymagasz ,... Myslec ??? smile
        >
    • ada08 Re: Z kim Papiez Bawi sie w Ciuciubabke? 01.10.03, 14:48
      Papież się nie bawi. Widzę natomiast, że Ciebie Krzysiu bawi naigrawanie
      się ze starego cierpiącego człowieka.
      a.
      • Gość: Krzys52 Re: Z kim Papiez Bawi sie w Ciuciubabke? IP: *.proxy.aol.com 01.10.03, 15:49
        Papież się nie bawi.
        .
        A co, papiezom nie wolno? Ciekawe...
        .
        ::
        Widzę natomiast, że Ciebie Krzysiu bawi naigrawanie się ze starego cierpiącego
        człowieka.
        a.

        To moze jeszcze powiedz mi Ado w ktorym miejscu "naigrywam sie ze starego
        cierpiacego czlowieka". Ani nie mialem zamiaru, ani tez nawet niechcacy nie
        dopuscilem sie tego. Tak to widze.
        .
        Pozdrawiam
        K.
        .
        PS... Cos jakby zebralo Ci sie dzis na napadanie na mnie, Ado, czy moze sie
        myle...(?)

        • ada08 Re: Z kim Papiez Bawi sie w Ciuciubabke? 01.10.03, 17:50
          Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

          >
          > To moze jeszcze powiedz mi Ado w ktorym miejscu "naigrywam sie ze starego
          > cierpiacego czlowieka". Ani nie mialem zamiaru, ani tez nawet niechcacy nie
          > dopuscilem sie tego. Tak to widze.
          > .
          > Pozdrawiam
          > K.
          > .
          > PS... Cos jakby zebralo Ci sie dzis na napadanie na mnie, Ado, czy moze sie
          > myle...(?)
          >

          Tutaj:

          ''czy tez moze w robienie "a-kuku"...
          .
          Czyzby z Dziwiszem, czy tez moze ze sluzebnymi zakonnicami?''

          Jeżeli to nie jest naigrawanie się, to nie wiem co to jest.

          Przecież widzisz, że on jest stary , chory i bezradny, że nie
          panuje nad swoim ciałem, nad swoją fizjologią, być może nie w
          pełni panuje nad swoim umysłem.
          Zmuszanie go w tej sytuacji, przez jego otoczenie, do brania
          udziału w długich i męczących ceremoniach religijnych uważam
          za okrucieństwo.

          Nie napadam na Ciebie smile, tylko nie rozumiem, co Cię w tym bawi.
          Po co to ''a-kuku'' , ''zabawy z zakonnicami'' , ''zabawa w ciuciubabkę'' ?

          Jeżeli jednak uważasz, że jestem wobec Ciebie napastliwa to powiedz
          słówko, a uwolnię Cię od moich postów smile
          Nie jest moja intencją napadanie tutaj na kogokolwiek, irytowanie itp
          Ostatecznie nie musimy przecież ze sobą rozmawiać, prawda ? smile

          Pozdrawiam smile
          a.
          • Gość: Krzys52 Re: Z kim Papiez Bawi sie w Ciuciubabke? IP: *.proxy.aol.com 01.10.03, 18:32
            Przecież widzisz, że on jest stary , chory i bezradny, że nie
            panuje nad swoim ciałem, nad swoją fizjologią, być może nie w
            pełni panuje nad swoim umysłem.
            Zmuszanie go w tej sytuacji, przez jego otoczenie, do brania
            udziału w długich i męczących ceremoniach religijnych uważam
            za okrucieństwo.

            Nie napadam na Ciebie smile, tylko nie rozumiem, co Cię w tym bawi.
            Po co to ''a-kuku'' , ''zabawy z zakonnicami'' , ''zabawa w ciuciubabkę'' ?

            Jeżeli jednak uważasz, że jestem wobec Ciebie napastliwa to powiedz
            słówko, a uwolnię Cię od moich postów smile
            Nie jest moja intencją napadanie tutaj na kogokolwiek, irytowanie itp
            Ostatecznie nie musimy przecież ze sobą rozmawiać, prawda ? smile

            Pozdrawiam smile
            a.
            .
            ::
            Alez Ado,
            przeciez to co tu wrzucilem to jest typowy humor sytuacyjny. Odnosi sie
            wylacznie do dloni zaslaniajacej oczy, i nie zawiera zadnych podtekstow. Po
            prostu fotografia narzuca takie skojarzenie. Przypuszczam, ze nie tylko mnie
            ale ja jestem bardziej otwarty.
            Nigdy by mi nie przyszlo do glowy by naigrywac sie z wieku czy/oraz ulomnosci.
            Nie przyszloby mi jednak do glowy by do papieza podchodzic z ta balwochwalcza
            naboznoscia, ktora spotykasz ciagle i do obrzydu.
            Byl juz taki czas gdy nt. ojcu narodow nie mozna bylo miec zadnych ludzkich
            skojarzen gdyz Stalin byl czyms wiecej niz czlowiekiem - byl Bogiem. I jako
            wobec boga nalezalo notorycznie prezentowac skrajny zachwyt i uwielbienie. Bogu
            oczywiscie ani w glowie nie moglo byc zajmowanie sie zabawami gdyz te
            przeznaczone byly wylacznie dla dzieci. Co najwyzej mogl Bog pokazac sie z
            dzieckiem na rekach - jak Saddam Husajn na licznych portretach. Nie
            przesadzajmy wiec moze.
            Kiedys odbylem podobna polemike z kolega nt. religii. W koncu udalo mi sie
            wyjasnic mu, ze brak szacunku dla religii a nieobecnosc balwochwalczej
            naboznosci to niekoniecznie to samo. To bylo dawno temu.
            .
            Widzisz Ado, ja nie smialem sie nawet z Brezniewa, choc zyczylem mu zle.
            Zdawalem sobie sprawe, ze pompuja go narkotykami, sluchalem niewybrednych
            niejednokrotnie zartow o dolegliwosciach Lonki ale sam nie szydzilem. Tak
            zostalem wychowany by nie ponizac ulomnych, starych, chorych...
            Ciekawe, ze ludzie gotowi mi zarzucac naigrywanie sie z papieza, w przeszlosci
            sami robili sobie smichy z Brezniewa w identycznym stanie. Jak to nie wiadomo
            kiedy dana fala powroci, oraz jaka.
            A gdy Brezniew umarl to wiezienie w Hrubieszowie trzeslo sie od naszej bardzo
            glosnej radosci. Straznicy zbaranieli i stali zupelnie bezradni. Cos takiego
            nie miescilo im sie w palach.
            .
            Cielutkie
            K
            .
            smile))) Wiem ze nie napadasz surprised)) To byl zart.


            • ada08 Re: Z kim Papiez Bawi sie w Ciuciubabke? 01.10.03, 19:15
              Ja nie mam do Papieża stosunku bałwochwalczego. Jest mi go żal.

              Gdy oglądam te wielkie nabożeństwa, z okazji pielgrzymek, a on tam
              musi godzinami wytrzymać (kto by dał radę, nawet zdrowy ?), gdy
              oglądam te tłumy pielgrzymów wiwatujących, krzyczących, śpiewających
              na dziedzińcu w Castel Gandolfo, to ja mówię do tych ludzi, których
              widzę na ekranie telewizora:

              - Ludzie , czy wy Boga w sercach nie macie, żeby tak dręczyć
              starego, znękanego chorobami człowieka ?

              Mówią o nim ci z jego otoczenia, że te wszystkie pielgrzymki, msze,
              audiencje dlatego są, że on tego chce. '' Bo on juz taki jest'' - mówią.

              Akurat ! Spróbowaliby sami tak ! Co on tam moze chcieć ! Co on może komu
              nakazać ! Jaką on ma władzę ! Żadnej !

              Upudrują, uróżują, nafaszerują lekami, wsadzą na podnośnik i powiozą
              na pielgrzymkę, na audiencję, na mszę....

              Upokarzają starego człowieka, który nie może sam kilku kroków zrobić,
              któremu się ręce trzęsą i ślina leci z ust.

              Daliby mu spokój. Daliby mu, dalibyśmy mu wszyscy spokój.
              Ty, Krzysiu, też.

              Niech spokojnie dożyje dni co mu jeszcze zostały.
              Dajmy mu spokój.
              a.
              • hansen Re: Z kim Papiez Bawi sie w Ciuciubabke? 01.10.03, 19:28
                ada08 napisała:

                > ...Co on tam moze chcieć ! Co on może komu nakazać ! Jaką on ma władzę !
                > Żadnej !
                > Upudrują, uróżują, nafaszerują lekami, wsadzą na podnośnik i powiozą
                > na pielgrzymkę, na audiencję, na mszę....


                No, no... Po przeczytaniu takich słów, można stracić sporo sympatii do
                instytucji papiestwa i Kościoła Rzymskokatolickiego...
                • ada08 Re: Z kim Papiez Bawi sie w Ciuciubabke? 01.10.03, 20:09
                  hansen napisał:

                  > ada08 napisała:
                  >
                  > > ...Co on tam moze chcieć ! Co on może komu nakazać ! Jaką on ma władzę !
                  > > Żadnej !
                  > > Upudrują, uróżują, nafaszerują lekami, wsadzą na podnośnik i powiozą
                  > > na pielgrzymkę, na audiencję, na mszę....
                  >
                  >
                  > No, no... Po przeczytaniu takich słów, można stracić sporo sympatii do
                  > instytucji papiestwa i Kościoła Rzymskokatolickiego...

                  Ja nie mówię o instytucjach. Ja mówię o ludziach. Moze niejasno się
                  wyraziłam.
                  Pozdrawiam.
                  a.
                  • hansen Re: Z kim Papiez Bawi sie w Ciuciubabke? 01.10.03, 20:24
                    ada08 napisała:

                    > Ja nie mówię o instytucjach. Ja mówię o ludziach. Moze niejasno się
                    > wyraziłam.
                    > Pozdrawiam.
                    > a.

                    Ale ci ludzie z otoczenia papieża jednak firmują swym postępowaniem
                    te instytucje.
                    Mimo wszystko, myślę, że wiem, o co Ci chodziło.

                    Pozdrawiam również,
                    H.
              • Gość: sp;lit Re: Z kim Papiez Bawi sie w Ciuciubabke? IP: *.nas34.bellevue1.wa.us.da.qwest.net 01.10.03, 19:30
                ada08 napisała:

                > Ja nie mam do Papieża stosunku bałwochwalczego. Jest mi go żal.
                >
                > Gdy oglądam te wielkie nabożeństwa, z okazji pielgrzymek, a on tam
                > musi godzinami wytrzymać (kto by dał radę, nawet zdrowy ?), gdy
                > oglądam te tłumy pielgrzymów wiwatujących, krzyczących, śpiewających
                > na dziedzińcu w Castel Gandolfo, to ja mówię do tych ludzi, których
                > widzę na ekranie telewizora:
                >
                > - Ludzie , czy wy Boga w sercach nie macie, żeby tak dręczyć
                > starego, znękanego chorobami człowieka ?
                >
                > Mówią o nim ci z jego otoczenia, że te wszystkie pielgrzymki, msze,
                > audiencje dlatego są, że on tego chce. '' Bo on juz taki jest'' - mówią.
                >
                > Akurat ! Spróbowaliby sami tak ! Co on tam moze chcieć ! Co on może komu
                > nakazać ! Jaką on ma władzę ! Żadnej !
                >
                > Upudrują, uróżują, nafaszerują lekami, wsadzą na podnośnik i powiozą
                > na pielgrzymkę, na audiencję, na mszę....
                >
                > Upokarzają starego człowieka, który nie może sam kilku kroków zrobić,
                > któremu się ręce trzęsą i ślina leci z ust.
                >
                > Daliby mu spokój. Daliby mu, dalibyśmy mu wszyscy spokój.
                > Ty, Krzysiu, też.
                >
                > Niech spokojnie dożyje dni co mu jeszcze zostały.
                > Dajmy mu spokój.

                =======================================================================

                Co za zlosliwe pudlo , tobie z rynny leci , zmien tampon !

                A moze On to z wlasnej woli robi ,... Stanowisko namiestnika to dozywocie ,
                a nie kiedy ci sie podoba ,... Twoja troskliwosc jest nasiaknieta jadem .
                >
                • hansen Re: Z kim Papiez Bawi sie w Ciuciubabke? 01.10.03, 19:33
                  Gość portalu: sp;lit napisał(a):

                  > Co za zlosliwe pudlo , tobie z rynny leci , zmien tampon !

                  Czyżby to sumienie katolika posunęło ci takie, miłosierne wobec bliźniej swej,
                  słowa? Szkoda, że papież ich nie mógł przeczytać. Ulżyłbyś mu w cierpieniu...
                  • Gość: split Re: Z kim Papiez Bawi sie w Ciuciubabke? IP: *.nas34.bellevue1.wa.us.da.qwest.net 01.10.03, 19:40
                    hansen napisał:

                    > Gość portalu: sp;lit napisał(a):
                    >
                    > > Co za zlosliwe pudlo , tobie z rynny leci , zmien tampon !
                    >
                    > Czyżby to sumienie katolika posunęło ci takie, miłosierne wobec bliźniej
                    swej,
                    > słowa? Szkoda, że papież ich nie mógł przeczytać. Ulżyłbyś mu w cierpieniu...

                    ==============================================================================

                    Drugi policzek mozna nadstawiac do czasu , jesli nie widzisz ze pudlo "pije"
                    do katolikow to moze nie chcesz ,... Nic tu z milosierdzia , ona bawi sie w
                    podchody a ja nie mam czasu , wiec wale jak mi sie podoba .

                    Z rewspektem
              • monopol Ado - popieram całkowicie 01.10.03, 20:33
                Po co pokazywać cierpienie, pasjonują się każdą jego słabością. Niskie to
                bardzo jest. Licytacja - kto pokaże papieża w gorszej formie ten lepszy.
                Obrzydliwe i nieważne kogo tak pokazują, zawsze to będzie złe.
                • hansen Re: Ado - popieram całkowicie 01.10.03, 20:50
                  monopol napisał:

                  > Po co pokazywać cierpienie, pasjonują się każdą jego słabością. Niskie to
                  > bardzo jest. Licytacja - kto pokaże papieża w gorszej formie ten lepszy.
                  > Obrzydliwe i nieważne kogo tak pokazują, zawsze to będzie złe.


                  A ja się nie zgadzam z twierdzeniem, że papież jest już bezwolną kukłą,
                  obwożoną po swiecie przez grono żerujących na jego chorobie.
                  Uważam, że wciąż jest świadomym wszystkiego, co się wokół niego dzieje
                  i z żelazną konsekwencją kierującym tym wszystkim, co go dotyczy.

                  • monopol Re: Ado - popieram całkowicie 01.10.03, 21:08
                    hansen napisał:

                    > A ja się nie zgadzam z twierdzeniem, że papież jest już bezwolną kukłą,
                    > obwożoną po swiecie przez grono żerujących na jego chorobie.
                    > Uważam, że wciąż jest świadomym wszystkiego, co się wokół niego dzieje
                    > i z żelazną konsekwencją kierującym tym wszystkim, co go dotyczy.

                    A czy ja napisałem, że papież jest bezwolną kukłą? Jest chorym człowiekiem,
                    ciężko chorym. Po co robić z tego przedstawienie medialne?
                    • hansen Re: Ado - popieram całkowicie 01.10.03, 21:37
                      monopol napisał:

                      > A czy ja napisałem, że papież jest bezwolną kukłą?

                      Napisałeś - "Ado - popieram całkowicie", a więc popierasz również i ten
                      fragment wypowiedzi Ady, w którym napisała:

                      "...Co on tam moze chcieć ! Co on może komu nakazać ! Jaką on ma władzę !
                      > Żadnej !
                      > Upudrują, uróżują, nafaszerują lekami, wsadzą na podnośnik i powiozą
                      > na pielgrzymkę, na audiencję, na mszę...."

                      Czy z tych słów nie wynika, że papież jest bezwolną kukłą? A skoro popierasz
                      całkowicie, to tak, jakbyś sam to napisał. Czyż nie?

                      > Jest chorym człowiekiem, ciężko chorym. Po co robić z tego przedstawienie
                      > medialne?

                      Żeby nie robić z tego, jak piszesz "przedstawienia medialnego" dziennikarze
                      musieliby w ogóle papieża nie pokazywać lub w kołko pokazywać zdjęcia papieża
                      sprzed 20 lat. Skoro Jan Paweł II wie w jakim jest stanie i, skoro z tą
                      świadomością, decyduje się na publiczne wystąpienia, to znaczy, że uznaje, iż
                      gra jest warta świeczki i, że - tym samym - świadomie przyjmuje swą częsć
                      odpowiedzilności za owe "medialne przedstawienia".
                      • monopol Re: Ado - popieram całkowicie 01.10.03, 21:47
                        Lepiej jest za to pokazywac jaka czesc homilii dzis opuscil, ze siedzial dluzej
                        niz stal, ze wymknelo mu sie "Jezus Maria" z ust...

                        Nie szkoda Ci czlowieka? Lubisz patrzec na cierpienie? Widocznie dla Ciebie sa
                        wiec te relacje.

                        Ja wole sluchac tego, co papież ma do powiedzenia zamiast podziwiac jego
                        slabosc. To na niej wlasnie skupiaja sie dziennikarze.
                        • hansen Re: Ado - popieram całkowicie 01.10.03, 21:58
                          monopol napisał:

                          > Nie szkoda Ci czlowieka? Lubisz patrzec na cierpienie? Widocznie dla Ciebie
                          > sa wiec te relacje.

                          Uciekasz od odpowiedzi. Ja jestem skazany na oglądanie takiego papieża, jaki
                          jest, no chyba, że telewizja miałaby zakaz pokazywania jego wystąpień.
                          Ja nie mam pejoratywnych skojarzeń z widokiem papieskigo cierpienia.
                          To raczej Ciebie ono mierzi, skoro podpisujesz się pod stwierdzeniami, że Jan
                          Paweł II jest już bezwolnym starcem, obwożonym po świecie ku uciesze gawiedzi.

                          > Ja wole sluchac tego, co papież ma do powiedzenia zamiast podziwiac jego
                          > slabosc. To na niej wlasnie skupiaja sie dziennikarze.

                          Ja raczej podziwiam jego heroizm. A jak dziennikarze maja relacjonować
                          wystąpienia papieskie, nie pokazując jednocześnie jego drżących dłoni,
                          śliny, cieknącej z ust i nie przekazując mało czytelnego głosu Jana Pawła II.
                          Masz jakiś pomysł?
                          • monopol Re: Ado - popieram całkowicie 01.10.03, 22:11
                            Nie pokazywać.
                            • hansen Re: Ado - popieram całkowicie 01.10.03, 22:19
                              monopol napisał:

                              > Nie pokazywać.

                              A ja nie sądzę, że papież byłby z tego rozwiązania zadowolony. Zawsze bardzo
                              lubił media. Sądzę, że nadal uważa, iż ma jeszcze poprzez media jakąś misję do
                              spełnienia. Chcesz go, tylko w imię swych uczuć estetycznych, ubezwłasnowolnić?

                              • monopol Re: Ado - popieram całkowicie 01.10.03, 22:27
                                hansen napisał:

                                > A ja nie sądzę, że papież byłby z tego rozwiązania zadowolony. Zawsze bardzo
                                > lubił media. Sądzę, że nadal uważa, iż ma jeszcze poprzez media jakąś misję
                                do
                                > spełnienia. Chcesz go, tylko w imię swych uczuć estetycznych,
                                ubezwłasnowolnić?

                                O jakich uczuciach estetycznych piszesz? Ja nie brzydzę się obrazu papieża w
                                telewizorze, wiesz - widzę często ludzi w gorszym stanie niż on. Nie
                                przeinaczaj moich wypowiedzi proszę.
                                Czy nie rozumiesz o co chodzi?
                                Czy chorego w szpitalu fotografuje się jak cierpi?
                                Nie należy robić widowiska ze słabości człowieka, choroba nie jest na pokaz, to
                                jedna z najbardziej intymnych rzeczy.
                                Trochę mniej emocji w tym wszystkim być powinno, trochę więcej natomiast ciszy.
                                • hansen Re: Ado - popieram całkowicie 01.10.03, 22:45
                                  monopol napisał:

                                  > O jakich uczuciach estetycznych piszesz? Ja nie brzydzę się obrazu papieża w
                                  > telewizorze, wiesz - widzę często ludzi w gorszym stanie niż on. Nie
                                  > przeinaczaj moich wypowiedzi proszę.
                                  > Czy nie rozumiesz o co chodzi?
                                  > Czy chorego w szpitalu fotografuje się jak cierpi?
                                  > Nie należy robić widowiska ze słabości człowieka, choroba nie jest na pokaz,
                                  > to jedna z najbardziej intymnych rzeczy.


                                  Nie, wydaje mi się, że to Ty nie rozumiesz, bądź nie chcesz zrozumieć, o co
                                  chodzi. Twoja analogia: papież na pielgrzymce czy podczas audiencji
                                  generalnej - chory człowiek w szpitalu jest całkowicie i beznadziejnie
                                  chybiona. Człowiek nie udaje sie do szpitala po to, by go tam ludzie oglądali.
                                  Tu się chyba zgadzamy.
                                  Ale, po co czlowiek wychodzi do ludzi na audiencję generalną?
                                  Po co udaje sie na pielgrzymkę? Żeby stronić od ludzi?
                                  Żeby go nikt nie oglądał? Bzdura!
                                  Po to własnie papież tam się udaje, by ludziom dać sygnał: "Patrzcie! Tu
                                  jestem! Zobaczcie: cierpię, ale żyję!"
                                  A Ty mówisz: "Nie pokazywać"??? A w imię czego?
                                  Ty mówisz - widowisko, a ja mówię: manifest do wszystkich cierpiących.


                                  > Trochę mniej emocji w tym wszystkim być powinno, trochę więcej natomiast
                                  > ciszy.

                                  Ciszy? Czy to znaczy: wyciszenie bełkocącego głosu papieża? A jak to chcesz
                                  się zapoznać z papieskim przesłaniem? W bibliotece? Bo zawsze można sobie to,
                                  co papież powiedział, potem przeczytać w "L'Osservatore Romano"?
                                  A iluż ludzi to czyta?
                                  Bezpośredniego spotkania, nabrzmiałego emocją właśnie, żadna biblioteczna
                                  cisza nie zastąpi.
                                  • monopol Re: Ado - popieram całkowicie 02.10.03, 07:06
                                    Manipulujesz moją wypowiedzią, więc chyba nie ma sensu z Tobą dyskutować.
                                    Dobrze wiesz, co miałem na myśli pisząc o "ciszy". Nie chodziło mi o wyciszenie
                                    głosu papieża, ale o opanowanie emocji. Nie jest powodem każda słabość papieża
                                    do robienia z tego medialnej sensacji.

                                    Pozdrawiam.
                                    • hansen Re: Ado - popieram całkowicie 02.10.03, 08:35
                                      monopol napisał:

                                      > Manipulujesz moją wypowiedzią, więc chyba nie ma sensu z Tobą dyskutować.
                                      > Dobrze wiesz, co miałem na myśli pisząc o "ciszy". Nie chodziło mi o
                                      > wyciszenie głosu papieża, ale o opanowanie emocji.

                                      Wybacz, ale to nie ja manipuluję Twoją wypowiedzią (niby jak miałbym to
                                      robić?), ale to Ty usiłujesz się wykręcić od czegoś, co powiedziałeś, a zatem -
                                      to raczej Ty próbujesz manipulować swoją wasną wypowiedzią. Odpowiadając na
                                      moje pytanie: jak dziennikarze mają relacjonować wystąpienia papieskie, by nie
                                      wzbudzać sensacji i "nie robić widowiska", Ty odpowiedziałeś krótko
                                      i węzłowato - "nie pokazywać". Czy niepokazywanie wystąpień papieża - nie
                                      oznacza właśnie wyciszania jego głosu?


                                      > Nie jest powodem każda słabość papieża do robienia z tego medialnej sensacji.


                                      Dla mnie nie jest to sensacja. W jakim stanie fizycznym jest papież, wiem od
                                      dawna. To nie ja, a Ty się zgodziłeś całkowicie (vide: tytuł Twego postu)
                                      z postem Ady, że papież nie ma żadnego wpływu na to, co się z nim dzieje
                                      ("...Co on tam moze chcieć ! Co on może komu nakazać! Jaką on ma władzę!
                                      Żadnej!"...) i jest bezwolnym narzedziem w rękach swych dawnych
                                      współpracowników.
                                      Być może się zagalopowałeś i, pod wpływem emocji, powiedziałeś coś, czego byś
                                      nie chciał powiedzieć, ale, wierz mi, znacznie łatwiej jest powiedzieć -
                                      "pomyliłem się", niż potem wyczyniać interpretacyjne łamańce i zarzucać
                                      adwersarzowi manipulację.

                                      Pozdrawiam,
                                      H.
                                      • monopol Re: Ado - popieram całkowicie 02.10.03, 19:45
                                        A Ty brniesz i brniesz swoją ścieżką. Przyczepiłeś sie do tytułu mojego
                                        pierwszego postu w tym wątku. "Popieram całkowicie" uznałeś za przyjęcie przeze
                                        mnie także słów Ady o "bezwolności" papieża za zgodne z moimi przekonaniami.
                                        Przeczytaj jednak sobie tekst tego postu uważnie - wówczas zobaczysz w czym Adę
                                        poparłem całkowicie. I piszę to w kółko, Ty tego nie rozumiesz albo może nie
                                        chcesz zrozumieć. Wciąż powtarzam, że nie podoba mi się pokazywanie choroby
                                        papieża, denerwuje mnie skupianie się dziennikarzy na jego słabości. Czy
                                        słyszymy coś o tym, co Ojciec Święty powiedział, coś o treści jego homilii? Nic
                                        nie słyszymy. Ważne są tylko wszystkie jego potknięcia.
                                        Wybierasz moje słowa wyrwane z kontekstu po to chyba tylko, żeby zrobić ze mnie
                                        kogoś, kto sobie z papieża drwi. Jak najbardziej dopuszczasz się manipulacji,
                                        ponieważ zmieniasz sens tego, co mam do powiedzenia na temat. Skończ z tymi
                                        praktykami, to wtedy pogadamy.

                                        Pozdrawiam.
                            • Gość: wikul Ado - nie wiesz o co chodzi nie zabieraj głosu IP: *.acn.waw.pl 02.10.03, 00:18
                              monopol napisał:

                              > Nie pokazywać.
                              >


                              Przecież nie musisz oglądać .
                          • Gość: Krzys52 Czy to prawda Hansen, ze jestes kawalerem FU ? IP: *.proxy.aol.com 01.10.03, 22:48
                            cos takiego slyszalem gdzies, chyba, i jakos skojarzylo mi sie z tonem Twoich
                            wypowiedzi...
                            .
                            A co do papieza, to wedlug mnie on juz nie kontaktuje. To co on niby mowi to
                            musza byc jakies tricki tych papistow. Biedny czlowiek w sumie, ze go tak
                            maltretuja, zamiast zostawic w spokoju. Nie sadzisz?
                            .
                            Pzdr.
                            K.P.
                            • hansen Re: Czy to prawda Hansen, ze jestes kawalerem FU 01.10.03, 23:10
                              Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

                              > cos takiego slyszalem gdzies, chyba, i jakos skojarzylo mi sie z tonem
                              Twoich
                              > wypowiedzi...
                              > .
                              > A co do papieza, to wedlug mnie on juz nie kontaktuje. To co on niby mowi to
                              > musza byc jakies tricki tych papistow. Biedny czlowiek w sumie, ze go tak
                              > maltretuja, zamiast zostawic w spokoju. Nie sadzisz?


                              Nie sądzę. Sądzę to, co już napisałem wcześniej.

                              Pzdr.
                              H.
                              • Gość: Krzys52 Re: Czy to prawda Hansen, ze jestes kawalerem FU IP: *.proxy.aol.com 02.10.03, 03:26
                                Heh, czyli chyba jestes. Tylko nie chcesz sie przyznac surprised))
                      • Gość: sp;lit Re: Ado - popieram całkowicie IP: *.nas34.bellevue1.wa.us.da.qwest.net 01.10.03, 22:16
                        hansen napisał:

                        > monopol napisał:
                        >
                        > > A czy ja napisałem, że papież jest bezwolną kukłą?
                        >
                        > Napisałeś - "Ado - popieram całkowicie", a więc popierasz również i ten
                        > fragment wypowiedzi Ady, w którym napisała:
                        >
                        > "...Co on tam moze chcieć ! Co on może komu nakazać ! Jaką on ma władzę !
                        > > Żadnej !
                        > > Upudrują, uróżują, nafaszerują lekami, wsadzą na podnośnik i powiozą
                        > > na pielgrzymkę, na audiencję, na mszę...."
                        >
                        > Czy z tych słów nie wynika, że papież jest bezwolną kukłą? A skoro popierasz
                        > całkowicie, to tak, jakbyś sam to napisał. Czyż nie?
                        >
                        > > Jest chorym człowiekiem, ciężko chorym. Po co robić z tego przedstawienie
                        > > medialne?
                        >
                        > Żeby nie robić z tego, jak piszesz "przedstawienia medialnego" dziennikarze
                        > musieliby w ogóle papieża nie pokazywać lub w kołko pokazywać zdjęcia papieża
                        > sprzed 20 lat. Skoro Jan Paweł II wie w jakim jest stanie i, skoro z tą
                        > świadomością, decyduje się na publiczne wystąpienia, to znaczy, że uznaje, iż
                        > gra jest warta świeczki i, że - tym samym - świadomie przyjmuje swą częsć
                        > odpowiedzilności za owe "medialne przedstawienia".

                        ===============================================================================

                        I tu popieram bo choroba Parkinsona niszczy fizycznie , umysl dalej dziala
                        jak czlowieka w tym wieku ,... Jest w pelni swiadomy co robi i robi jak moze
                        najlepiej bo to jest obowiazkiem , ktory przyjal na dobre i na zle , prawie
                        cwierc wieku temu ,... Uzalanie sie nad tym czy mu leci slina czy nie jest
                        nieistotne , intencje tej pani niestety sa ,...

                        Z respektem
              • Gość: Krzys52 Re: Z kim Papiez Bawi sie w Ciuciubabke? IP: *.proxy.aol.com 01.10.03, 20:50
                Skoro mowimy o starym schorowanym czlowieku to mnie takze jest go zal. W
                zasadzie wypowiedzialem sie o tym dla Maga, ponizej.
                .
                Tu doskoczylem by podpowiedziec, bys nie probowala przejmowac sie kretynami
                typu ten Split czy cos takiego. Nie zwracaj uwagi na to chamstwo. Nawet nie
                warto na toto splunac.
                A ja jestem z Toba, jakby co, OK?
                .
                Cieplutkie
                K.
                • Gość: sp;lit Re: Z kim Papiez Bawi sie w Ciuciubabke? IP: *.nas34.bellevue1.wa.us.da.qwest.net 01.10.03, 22:35
                  Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

                  > Skoro mowimy o starym schorowanym czlowieku to mnie takze jest go zal. W
                  > zasadzie wypowiedzialem sie o tym dla Maga, ponizej.
                  > .
                  > Tu doskoczylem by podpowiedziec, bys nie probowala przejmowac sie kretynami
                  > typu ten Split czy cos takiego. Nie zwracaj uwagi na to chamstwo. Nawet nie
                  > warto na toto splunac.
                  > A ja jestem z Toba, jakby co, OK?
                  > .
                  > Cieplutkie
                  > K.

                  ======================================================

                  Ani ona ani Ojciec Swiety nie potrzebuja adwokata , a juz takiego jak ty ,...
                  Strzeliles gafe stary , masz chore poczucie humoru i dostales w pape ,...

                  Teraz zastanawiasz sie jak wybrnac z sytuacji , wiesz ze "wdepnales" ,...
                  Zreszta nie pierwszy raz ,... Cos czujesz do do katolikow ? , czy mi sie zdaje ?
              • Gość: wikul Z kim K52 Bawi sie w Ciuciubabke ? IP: *.acn.waw.pl 02.10.03, 01:00
                ada08 napisała:

                ) Ja nie mam do Papieża stosunku bałwochwalczego. Jest mi go żal.
                ) Gdy oglądam te wielkie nabożeństwa, z okazji pielgrzymek, a on tam
                ) musi godzinami wytrzymać (kto by dał radę, nawet zdrowy ?), gdy
                ) oglądam te tłumy pielgrzymów wiwatujących, krzyczących, śpiewających
                ) na dziedzińcu w Castel Gandolfo, to ja mówię do tych ludzi, których
                ) widzę na ekranie telewizora:
                ) - Ludzie , czy wy Boga w sercach nie macie, żeby tak dręczyć
                ) starego, znękanego chorobami człowieka ?
                ) Mówią o nim ci z jego otoczenia, że te wszystkie pielgrzymki, msze,
                ) audiencje dlatego są, że on tego chce. '' Bo on juz taki jest'' - mówią.
                ) Akurat ! Spróbowaliby sami tak ! Co on tam moze chcieć ! Co on może komu
                ) nakazać ! Jaką on ma władzę ! Żadnej !
                ) Upudrują, uróżują, nafaszerują lekami, wsadzą na podnośnik i powiozą
                ) na pielgrzymkę, na audiencję, na mszę....
                ) Upokarzają starego człowieka, który nie może sam kilku kroków zrobić,
                ) któremu się ręce trzęsą i ślina leci z ust.
                ) Daliby mu spokój. Daliby mu, dalibyśmy mu wszyscy spokój.
                ) Ty, Krzysiu, też.
                ) Niech spokojnie dożyje dni co mu jeszcze zostały.
                ) Dajmy mu spokój.
                ) a.

                Dlaczego Papież nie oszczędza sobie strasznego wysiłku,
                a nam widoku swego kalectwa?

                Tajemnica bolesna
                Halina Bortnowska

                Podobnie jak Jan XXIII, Jan Paweł II znalazł własną drogę do ludzi. Od
                początku starał się być duszpasterzem świata; chce nim być do końca. Choćby
                kosztem potrzeb instytucji, której samodzielny, energiczny lider pewnie by się
                przydał.

                Zdjęcie: twarz zastygła, jakby pokryta cieniem. Ręka na kartce papieru pewnie
                drży, bo inna ręka, młodsza, przytrzymuje ten papier. I tekst: „Przejażdżka
                papamobilem wyszła już z mody. Wyjątkowym przywilejem dla męża stanu będzie
                teraz możliwość popychania ruchomej platformy, na której porusza się Jan Paweł
                II. A najwyższym dowodem przychylności z jego strony może się niebawem okazać
                zaproszenie na podnośnik, z którego zaczął korzystać przy wsiadaniu i
                wysiadaniu z samolotu”.
                Dlaczego Marek Lehnert („Newsweek”, 9.06.2002) tak pisze? Skąd ta ironia? I
                czemu mnie to tak wzburza? Ach, tak: dla mnie też coś ważnego
                właśnie „wychodzi z mody” – samodzielne, normalne czytanie. Odcyfrowanie
                akapitu jego tekstu, słowo po słowie, jak mieszczą się w zacieśnionym polu
                widzenia, trwa długie minuty. Wiem, że tych minut będzie trzeba coraz więcej.
                Już teraz sięgam po lupę, by wpatrzeć się w fotografię znajomej twarzy
                naznaczonej chorobą.
                Kalectwo. Nie używam eufemizmu. Najpierw jest kalectwo, potem może się uda
                stać niepełnosprawnym czy „sprawnym inaczej”. Najpierw naruszona jest cała
                sprawność, trzeba walczyć o nową równowagę, odtworzyć umiejętność bycia sobą.
                Są dwie drogi. Jedna to gra w „jak gdyby nigdy nic”. Jakby kalectwo nie ziało
                wyrwą w tym, co człowiek może, jakby nie trzeba było się na nie wciąż natykać.
                Druga droga to konfrontacja, bilans, trzeźwy rachunek możliwości; trzeźwy, ale
                nie małoduszny. Bez ironii: nowa platforma. Nie ukrywam wyrwy w moich
                możliwościach, bo to niemożliwe, bo ukrywać nie chcę. Prawda o mnie jest taka,
                że okaleczenie istnieje. Ale mnie nie przekreśla. I da się temu nadać sens.

                DWA NURTY

                Nie wiem, jak wygląda teraz życie papieskiego domu. Nie wiem, jak sobie radzi
                administracja watykańska, o której sprawność martwią się liczni komentatorzy.
                Może mają rację. Aparat skonstruowany wokół centrum musi ulegać deformacjom,
                gdy centrum słabnie. Ale warto też pamiętać, że już od dawna, może od
                początku, pontyfikat Jana Pawła II ma dwa nurty: osobisty, duszpasterski,
                złożony z wielkich wydarzeń, nurt trudnego, ale poruszającego dialogu ze
                światem. A obok niego, na ogół mniej znany, nurt „kurialny”: funkcjonowanie
                instytucji, której papież jest głową, ale kołem zamachowym być nie musi.
                Podobnie jak Jan XXIII, Jan Paweł II znalazł własną drogę do ludzi. Od
                początku starał się być duszpasterzem świata; chce nim być do końca. Choćby
                kosztem potrzeb instytucji, której samodzielny, energiczny lider pewnie by się
                przydał. Ocena zależy od priorytetów i od tego, co się w duszpasterstwie Jana
                Pawła II dostrzeże. W tym, co było, i w tym, co staje się najważniejsze teraz.

                JAK WIOŚLARZ

                Banał: starość to czas rekapitulacji, zbierania okruchów i fragmentów, by
                zespolić je w sensowną całość. Robimy to sami, robią to za nas inni, jeśli
                uznają, że warto. Ale może to też być czas dokończenia. Dokończenia choć
                jednego centralnego wątku. W tej konstatacji tkwi coś, co wykracza poza banał.
                Pamiętam z wczesnej młodości taką medytację w grupie. Patrzyliśmy na obraz:
                statek w pełnym ożaglowaniu unoszący się nad falami w stronę dalekiego
                horyzontu. I podpis: „W nieskończoność sięga dzieło wykończone”. Myślałam
                wtedy, że tak powinno być z życiem. Że może być podobne do triumfalnych regat –
                jeśli nie będę porzucać zamiarów w połowie realizacji, jeśli będę pracować jak
                szkutnik nad łodzią, z której żeglowaniem się utożsamia. Teraz wiem, że
                dopływamy do końca trasy raczej tak, jak wioślarz Kierkegaarda: nie widzący
                horyzontu, wpatrzony w to, co już minął i w niebo, słońce albo gwiazdy
                wskazujące kierunek.
                Tak myślę o Papieżu, samotnym w tłumie notabli, pomagierów i ochroniarzy.
                Nieważne, co go wyosabnia spośród otoczenia: zamyślenie, pogrążenie w Bogu czy
                zagubienie w wirze czynności. Ból fizyczny także wyobcowuje – i ten ciągły, i
                ten nagle przenikający. Po co więc pielgrzymować? Dlaczego nie zanurzyć się w
                przynoszącym ulgę rzeczywistym odosobnieniu, ciszy, spokoju, kontemplacji?
                Dlaczego Papież nie oszczędza sobie strasznego wysiłku, a nam widoku swego
                kalectwa?
                Bo jeszcze ma nam coś do powiedzenia, a raczej do pokazania, skoro patrzymy.
                Jeszcze potrafi, a więc dalej powinien być znakiem.

                SPRAWDZA NA SOBIE

                Żeby zrozumieć, co się teraz przed nami odbywa, trzeba towarzyszyć Papieżowi w
                rekapitulacji jego posłannictwa. To jest możliwe, bo możemy sięgnąć do jego
                tekstów. Dla obcowania z obecnym etapem papieskiej wędrówki wybieram więc List
                Apostolski z roku 1984 – „O zbawczym cierpieniu” („Salvifici doloris”wink.
                Przeczytałam go, gdy się ukazał; wracałam do niego wielokrotnie w związku z
                pracą hospicyjną i ze szczególną wspólnotą, dla której ten dokument jest
                potwierdzeniem przyjętej misji (Rodziną Matki Boskiej Bolesnej, skupiającą
                chronicznie chorych). Niedawno zmarła uczestniczka tej wspólnoty, Irena
                Grzegorczyk, swego czasu pomagała młodemu jeszcze Arcybiskupowi Krakowskiemu
                wchodzić w trudny świat chorych bez szansy wyzdrowienia. A więc nie po raz
                pierwszy czytam dziś „O zbawczym cierpieniu”. Ale teraz ta lektura jest
                wyjątkowa. Czytam, myśląc o autorze tego bardzo osobistego tekstu sprzed
                niemal 20 lat. Czytam, dziwiąc się, że już wtedy wiedział to, co teraz
                sprawdza na sobie i co nam udostępnia jako współdoświadczenie. Jeśli nam
                starczy odwagi.
                List rozpoczyna się od stwierdzenia, że cierpienie jest tajemnicą
                nieprzeniknioną. Nie oczekujmy wyjaśnień pozwalających zwyczajnie wpleść
                cierpienie w porządek świata, uznać – i może polubić? – jego konieczność. Są
                argumenty, znane już przyjaciołom Hioba, głoszące, że jakaś część cierpienia
                może być uznana za wychowawczą karę albo za sprawiedliwą konsekwencję
                wyrządzonego zła. Jednak tylko małą cząstkę cierpienia da się tak
                usprawiedliwić. Bezmiar cierpienia w świecie to cierpienie niewinnych, a w
                każdym razie nie tak winnych. Cierpienie to zło, którym ludzie są ugodzeni. W
                ostatecznym rozrachunku – śmierć. Mamy tu barwę ciemną, jak cień, który kryje
                twarz cierpiącego. Twarz, od której ludzie z lękiem się odwracają (por.
                cierpiący Sługa, Iz 53, 10-12).
                Ale przecież czytamy list o cierpieniu zbawczym, list wierzącego świadka
                Chrystusa. Musi w nim być dobra nowina. Tajemnica m
                • Gość: wikul Re: Z kim K52 Bawi sie w Ciuciubabke ? (2) IP: *.acn.waw.pl 02.10.03, 01:07
                  (2) List rozpoczyna się od stwierdzenia, że cierpienie jest tajemnicą
                  nieprzeniknioną. Nie oczekujmy wyjaśnień pozwalających zwyczajnie wpleść
                  cierpienie w porządek świata, uznać – i może polubić? – jego konieczność. Są
                  argumenty, znane już przyjaciołom Hioba, głoszące, że jakaś część cierpienia
                  może być uznana za wychowawczą karę albo za sprawiedliwą konsekwencję
                  wyrządzonego zła. Jednak tylko małą cząstkę cierpienia da się tak
                  usprawiedliwić. Bezmiar cierpienia w świecie to cierpienie niewinnych, a w
                  każdym razie nie tak winnych. Cierpienie to zło, którym ludzie są ugodzeni. W
                  ostatecznym rozrachunku – śmierć. Mamy tu barwę ciemną, jak cień, który kryje
                  twarz cierpiącego. Twarz, od której ludzie z lękiem się odwracają (por.
                  cierpiący Sługa, Iz 53, 10-12).
                  Ale przecież czytamy list o cierpieniu zbawczym, list wierzącego świadka
                  Chrystusa. Musi w nim być dobra nowina. Tajemnica musi nieść światło. List
                  mówi więc o Chrystusie-Zbawcy, który odsłania ludziom potrzebę i możliwość
                  ratunku, i ten ratunek sam ziszcza. Dokończeniem dzieła ratunku, jego
                  wypełnieniem jest przyjęcie męki, przejście prawdziwej śmierci – i
                  zmartwychwstanie. Ruch od prawdy do cierpienia, które ją potwierdza, to cała
                  dynamika chrześcijaństwa. Od samego początku tym żyło. Zawsze też było
                  zgorszenie bezsensem cierpienia (póki brak uznania tajemnicy, cierpienie jawi
                  się jako gorszący absurd) i zawsze była siła świadectwa przez wierność w
                  cierpieniu, twarzą w twarz z absurdem. Ta siła jest darem z wysoka. Wkracza w
                  ludzki świat przez furtkę czyjejś osobistej decyzji: by wykonać zadanie, by
                  obrócić zło cierpienia w dobro, uczestnicząc w tym, co jest dziełem Chrystusa.
                  Jak to możliwe, jak to się dzieje, czy to nie wydumane idee, wmówienia,
                  aberracje? Autor listu nie podejmuje się wyjaśnić; tajemnica pozostaje
                  niewysłowioną rzeczywistością także dla mistyka, który jej kosztuje. To
                  Chrystus sam przyłącza do siebie i uczy szukających, chcących być z Nim, w
                  zgodzie z Jego wolą, z Boskim porządkiem i władztwem. To tajemnica ponad rozum
                  ludzki, chociaż temu rozumowi potrzebna.
                  Papież przeżywa dziś nową cząstkę tajemnicy, o której pisał. Od ludzi wiary ma
                  prawo oczekiwać, by to uszanowali, by dostrzegli, że upokorzony słabością,
                  znosząc ból na oczach świata, Jan Paweł II potwierdza swoją misję – błaganie o
                  pokutę i pojednanie między ludźmi. Czytanie listu pomogło mi dosłuchać się tej
                  najwyższej nuty – prawie spoza zasięgu słuchu.

                  ODPOWIEDŹ

                  List o zbawczym cierpieniu nie jest tekstem o cierpiętnictwie – nie sugeruje
                  kultu cierpienia jako takiego. Cierpiący wyznawcy są poniekąd zrównani z
                  męczennikami za wiarę. O wartości ich świadectwa decyduje wierność Bogu,
                  pełnia tej wierności, wewnętrzne zwycięstwo nad absurdem przez nadanie sensu
                  sytuacji znoszenia cierpienia w trudzie walki o to, by znikło.
                  Pierwszą postacią, wokół której myśl się oplata, jest Hiob. Ale po nim pojawia
                  się Samarytanin. Nie zawodowiec w zakresie udzielania pomocy – zwyczajny
                  człowiek i to z okolic podejrzanych o najgorsze. On jeden nie odwraca twarzy,
                  nie omija cierpiącego. Przeżywa poruszenie współczucia. Coś – człowieczeństwo –
                  łączy go z porzuconą przy drodze ofiarą przemocy. On się na tego człowieka
                  natknął i okazał się bliźnim. List o cierpieniu kończy się nie samą najwyższą
                  mistyczną nutą, lecz praktyczną odpowiedzią na pytanie, co robić w obliczu
                  zła, absurdu, krzywdy, przemocy niosącej cierpienie. List zamyka się pełną
                  uznania i wdzięczności myślą o tych, co usiłują cierpienia innych zmniejszać.
                  Dzięki nim może odrobinę łatwiej zachować wierność w bólu. Ludzie skutecznego
                  współczucia są inni niż raczej nieużyteczni rezonerzy otaczający Hioba. W
                  obliczu bezsensu – działają z sensem i prostotą, jak ów Samarytanin. Papież
                  potrzebuje ich teraz wokół siebie, jak każdy człowiek obciążony chorobą.
                  Czy będzie nadużyciem, jeśli na marginesie myśli o Samarytaninie zajmę się na
                  koniec przedmiotami „samarytańskimi”? Przedmioty, jak wiadomo, nie mają duszy.
                  Ale niektórym coś się z duszy ludzkiej jakby udziela. Zwyczajniej mówiąc –
                  kojarzą się dobrze lub źle. Akcesoria kalectwa – może poza psem-przewodnikiem
                  ociemniałych – kojarzą się źle. A przecież przedmioty pozwalające mimo
                  wszystko dalej być z ludźmi, działać, poruszać się, czytać, mówić – te
                  przedmioty są symbolami wspaniałego wysiłku, by ułatwić, czasem wręcz
                  umożliwić innym życie. Dopełniając swej misji w cierpieniu Ojciec Święty może
                  teraz uwolnić życzliwe, pożyteczne przedmioty od złej aury. Gdy będzie mu
                  potrzebny wózek inwalidzki, to korzystając z niego uświetni, pobłogosławi
                  wszystkie wózki i posługujących się nimi ludzi. I niech się nikt nie waży
                  ironizować na ten temat. Popychanie inwalidzkiego wózka jest wielkim
                  zaszczytem, nieważne komu umożliwia pielgrzymkę. Trzeba tylko umieć to robić.
                  • Gość: Krzys52 Taki kit mozna ulozyc bez znecania sie nad papkiem IP: *.proxy.aol.com 02.10.03, 03:35
                    W zasadzie nie moj to byznes wiec niech go maltretuja ile tylko im odpowiada.
                    Pytanie tylko co wazniejsze - interes koterii czy zdrowie i godnosc papieza.
                    Rozne sa jednak poglady na ten problem.
                    Jak juz wspominalem mumie Lonki tez wozili jakis czas i co im to pomoglo? Na
                    troche zalapal sie Andropow a po nim drugi dziadyga, Czernienko.
                    Dalej wiedomo - dupa blada. Nie pomoglo koterii wozenie Lonki po demoludzie,
                    niczym wieloryba Goliata po Polsce, w latach 1950ch.
                    .
                    K.P.
                  • ada08 Re: Z kim K52 Bawi sie w Ciuciubabke ? (2) 02.10.03, 17:19
                    Piękny tekst pani Bortnowskiej, Wikulu smile
                    Nie ustosunkuję się do niego w tej chwili , bo przeczytałam go tylko raz,
                    a nie chcę odpowiadac byle jak, więc może jutro.
                    Dziękuję za temat do przemysleń smile
                    Pozdrawiam.
                    a.
                    • Gość: wikul Suplement do tekstu H.Bortnowskiej IP: *.acn.waw.pl 03.10.03, 00:39
                      ada08 napisała:

                      > Piękny tekst pani Bortnowskiej, Wikulu smile
                      > Nie ustosunkuję się do niego w tej chwili , bo przeczytałam go tylko raz,
                      > a nie chcę odpowiadac byle jak, więc może jutro.
                      > Dziękuję za temat do przemysleń smile
                      > Pozdrawiam.
                      > a.


                      Z Listu Apostolskiego Jana Pawła II
                      „O zbawczym cierpieniu” (1984)

                      „23. Cierpienie bowiem zawsze jest próbą, czasem nad wyraz ciężką próbą,
                      której poddane zostaje człowieczeństwo. Z kart listów św. Pawła przemawia do
                      nas niejednokrotnie ów ewangeliczny paradoks słabości i mocy, którego sam
                      Apostoł doświadczył w sposób szczególny i którego doświadczają wraz z nim
                      wszyscy uczestnicy cierpień Chrystusowych. Pisze w Drugim Liście do
                      Koryntian: „Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby
                      zamieszkała we mnie moc Chrystusa”.
                      W Drugim Liście do Tymoteusza czytamy: „Z tej właśnie przyczyny znoszę i to
                      obecne cierpienie, ale za ujmę sobie tego nie poczytuję, bo wiem, komu
                      uwierzyłem”.
                      W Liście zaś do Filipian wprost powie: „Wszystko mogę w Tym, który mnie
                      umacnia”.
                      Uczestnicy cierpień Chrystusowych mają przed oczyma paschalną tajemnicę Krzyża
                      i Zmartwychwstania. W tajemnicy tej Chrystus zstępuje niejako do ostatecznych
                      granic słabości i obezwładnienia człowieka — wszak kona przybity do Krzyża.
                      Jeśli równocześnie w słabości tej dopełnia się Jego wyniesienie, potwierdzone
                      mocą Zmartwychwstania, to znaczy, że słabości wszelkich cierpień człowieka
                      może przeniknąć ta sama Boża moc, która objawiła się w Krzyżu Chrystusa. W tym
                      zrozumieniu: cierpieć – to znaczy stawać się jakby szczególnie podatnym,
                      szczególnie otwartym na działanie zbawczych mocy Boga, ofiarowanych ludzkości
                      w Chrystusie. W Nim Bóg potwierdził, że chce działać szczególnie poprzez
                      cierpienie, które jest słabością i wyniszczeniem człowieka — i chce w tej
                      właśnie słabości i wyniszczeniu objawiać swoją moc. Tym może się także
                      tłumaczyć wezwanie z listu Piotra: „Jeżeli zaś (ktoś) cierpi jako
                      chrześcijanin, niech się nie wstydzi, ale niech wychwala Boga w tym imieniu!”.
                      (...)


                      Również pozdrawiam !
                      • ada08 Re: Suplement do tekstu H.Bortnowskiej 03.10.03, 12:01
                        Nadać sens cierpieniu.
                        Mówimy często ''bezsensowne cierpienie'', ''bezsensowna śmierć'' i w tych
                        określeniach okrutne są nie tyle pojęcia cierpienia i śmierci tylko ten
                        ich bezsens. Nic więc dziwnego, ze człowiek, który cierpi, próbuje nadac swoim
                        cierpieniom sens, a nawet wyższy sens, jakoś je ''ukierunkować'', komuś lub
                        czemuś ''zadedykować''. Tym sposobem cierpienie, które , bez tych umotywowań ,
                        degraduje człowieka, zostaje uwznioślone i podniesione do rangi zasługi.

                        Papież pisał ten List już po swoich dramatycznych doswiadczeniach, miał juz za
                        sobą cierpienia spowodowane zamachami na jego życie, wiedział czym jest
                        cierpienie, wiedział o czym pisze, był człowiekiem w pełni świadomym.

                        Jednak ten papież, o którym teraz mówimy jest starszy o dwadzieścia lat,
                        nieporównanie bardziej chory i cierpiący. Stan jego ducha i umysłu musi być
                        inny niż wtedy, niekoniecznie lepszy. Przypuszczam , że gorszy, o
                        wiele gorszy. Jakie mamy podstawy, by przypuszczać, że pokazuje publicznie
                        swoje cierpienie, wręcz obnosi je (obwozi) po świecie, bo konsekwentnie
                        realizuje to co zamierzył lata temu, bo do końca chce ''nieść swój krzyż'' ? Że
                        to jego wola, jego wybór ?

                        A jeśli jest tak, że on już nie chce, że juz nie ma sił, chciałby odejść ?
                        Ale nie może, bo jest tam , w tej złotej klatce, swoistym niewolnikiem , więc
                        mu odejśc nie pozwolą ?

                        Nie mamy żadnej wiedzy o tym, czy Papież ma jeszcze jakąkolwiek władzę, co jest
                        jego wyborem, a co przymusem ze strony jego otoczenia.
                        Czy o czymkolwiek może jeszcze samodzielnie decydować.
                        Ty zapewne uważasz , ze może i decyduje. Ja uważam, ze nie, ze na nic już nie
                        ma wpływu i że, w dodatku, nie bardzo się orientuje co sie wokól niego dzieje.
                        To tyle.
                        Teksty zacytowane przecz Ciebie - piękne. Dzięki smile
                        Pozdrawiam.
                        a.

                • Gość: Krzys52 Czy na chore czlonki papcia przysiegniesz Wikule.. IP: *.proxy.aol.com 02.10.03, 03:51
                  ...ze to nie ty wycinasz ten numer z podszywaniem sie pod mojego nicka?
                  .
                  Bardzo jestem ciekaw czy masz honor.
                  .
                  K.P.
    • miss_mag Re: Z kim Papiez Bawi sie w Ciuciubabke? 01.10.03, 18:42
      Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

      > czy tez moze w robienie "a-kuku"...
      > .
      > Czyzby z Dziwiszem, czy tez moze ze sluzebnymi zakonnicami?
      > .
      Krzysiu, zabawy Ci sie pomylily: polska "ciuciubabka" to cos innego niz
      amerykanskie "peekaboo". Moze jakies dziecko przed nim stalo. Moze cierpial
      z bolu. A wogole, co Cie to obchodzi?
      • Gość: Krzys52 Re: Z kim Papiez Bawi sie w Ciuciubabke? IP: *.proxy.aol.com 01.10.03, 20:44
        O nic mi nie chodzi Magu. Tym razem doprawdy o nic. Po prostu zobaczylem te
        fotografie, ta skojarzyla mi sie jak juz wiesz no i podzielilem sie tym. To
        wszystko.
        Czy nie wolno w przypadku papieza zapomniec, ze jest chory itp.? Niedawno
        towarzyszylem nieco umierajacemu na raka staremu czlowiekowi. Mysle, ze bylo mu
        przyjemniej, ze zachowalem sie przy nim normalnie zamiast miec ponura mine i
        lzy w oczach. Oraz widziec w nim trupa.
        Wiem ze Ty nie jestes z tych co napadaja tu na mnie, ale przy okazji, pozwol,
        spytam czy istnieje jakis obowiazkowy schemat zachowywania sie w obliczu
        fotografi papieza. Czy moze ktos wydaje zezwolenia na konkretne uwagi?
        Gdy kilka lat temu pozwolilem sobie na jakis inny komentarz to zaraz napadli na
        mnie ze papiez ma sie dobrze a z mojej uwagi mialoby jakoby wynikac ze nie. Ci
        ludzie przyzwyczajeni sa wylacznie do klepania odgornie zaakceptowanych
        formulek. Nie sadzisz ze jest to smutne, Magu?
        .
        Pozdrawiam
        K.P.
        .
        PS...Na F.Kraj toczy sie dyskusja o sprawie wytoczonej Urbanowi, za obrazenie
        papieza czy tp. kretynizmy. Ja pamietam tamten artykul i wiem, ze Urban mowil
        prawde. Przykra prawde mowil, niezbyt elegancka i brutalna - ale prawde. Jak to
        Urban. I zgadzam sie z nim, ze polska koteria w Watykanie faszeruje papieza
        czym sie tylko da byle mozna go bylo wystawiac na pokaz oraz trwac dzieki temu.
        Papiez w sanatorium czy szpitalu oznacza koniec polskiej koterii. To wszystko.
        Dlatego go faszeruja. Bo chyba nie masz watpliwosci ze faszeruja tak jak stara
        gwardia faszerowala Lonke Brezniewa. Na pokaz.
        .
        • miss_mag Re: Z kim Papiez Bawi sie w Ciuciubabke? 01.10.03, 21:10
          Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

          > O nic mi nie chodzi Magu. Tym razem doprawdy o nic. Po prostu zobaczylem te
          > fotografie, ta skojarzyla mi sie jak juz wiesz no i podzielilem sie tym. To
          > wszystko.
          A czy zebrakowi na rogu ulicy, ktory zaslonilby sie w ten sposob, zadalbys
          takie pytanie?

          > Czy nie wolno w przypadku papieza zapomniec, ze jest chory itp.? Niedawno
          > towarzyszylem nieco umierajacemu na raka staremu czlowiekowi. Mysle, ze bylo
          > mu przyjemniej, ze zachowalem sie przy nim normalnie zamiast miec ponura
          > mine i lzy w oczach. Oraz widziec w nim trupa.
          Ludzie sa rozne. Sa tacy, ktorych cos raz strzyknie i do trumny sie
          przymierzaja. Sprobuj byc wobec takich normalny. Ale zgadzam sie z Toba,
          lepiej byc wobec ludzi chorych takim jakim sie jest wobec zdrowych. Bardzo
          lubie Irlandczykow za ich postawe wobec smierci - sa weseli na pogrzebach i
          czesto zartuja, bo twierdza, ze tak ich chcialby zmarly widziec. Tez
          katolicy smile))

          > Wiem ze Ty nie jestes z tych co napadaja tu na mnie, ale przy okazji,
          > pozwol, spytam czy istnieje jakis obowiazkowy schemat zachowywania sie w
          > obliczu fotografi papieza. Czy moze ktos wydaje zezwolenia na konkretne
          > uwagi?
          Nie ma. Ale, Krzysiu, ja z Galicji jestem i u nas sie na bacznosc przed
          portretem naszego Najjasniejszego Pana, Franciszka Jozefa II, staje.

          > Gdy kilka lat temu pozwolilem sobie na jakis inny komentarz to zaraz napadli
          > na mnie ze papiez ma sie dobrze a z mojej uwagi mialoby jakoby wynikac ze
          > nie. Ci ludzie przyzwyczajeni sa wylacznie do klepania odgornie
          > zaakceptowanych formulek. Nie sadzisz ze jest to smutne, Magu?
          Ludzie maja zakodowane potrzebe konformizmu, bo to pomaga w przetrwaniu.
          Dziwie sie, ze sie dziwisz.

          > PS...Na F.Kraj toczy sie dyskusja o sprawie wytoczonej Urbanowi, za
          > obrazenie papieza czy tp. kretynizmy. Ja pamietam tamten artykul i wiem, ze
          > Urban mowil prawde. Przykra prawde mowil, niezbyt elegancka i brutalna - ale
          > prawde. Jak to Urban. I zgadzam sie z nim, ze polska koteria w Watykanie
          > faszeruje papieza czym sie tylko da byle mozna go bylo wystawiac na pokaz
          > oraz trwac dzieki temu.
          > Papiez w sanatorium czy szpitalu oznacza koniec polskiej koterii. To
          > wszystko. Dlatego go faszeruja. Bo chyba nie masz watpliwosci ze faszeruja
          > tak jak stara gwardia faszerowala Lonke Brezniewa. Na pokaz.
          To, ze polska koteria w Watykanie jest, to jest prawda. To, ze straca
          poparcie, gdy Papiez odejdzie, to tez prawda, jak z kazda koteria. A czy
          go "faszeruja"? Medycyna potrafi byc przeklenstwem, zwlaszcza w rozwinietych
          krajach, gdy ludzie bardzo chorzy sa "faszerowani" cala bateria lekow, aby im
          zapewnic minimum "quality of life" i mozliwosc funkcjonowania. Trzeba byc
          bardzo silnym, aby powiedziec dosc.
    • Gość: sp;lit Ludzie z klasa maja wizytowki ,... IP: *.nas34.bellevue1.wa.us.da.qwest.net 01.10.03, 18:50
      Wszyscy wiemy , kogo i co Papiez reprezentuje swoja osoba ,... Zeby nie grac
      na jedna bramke proponuje zebys ty sie w koncu przedstawil ,... Czyzby ateista ?
    • Gość: Gosc Kiedy to Krzysiu52 Papiez stanal ci na odcisk ?? IP: 131.137.84.* 01.10.03, 19:25
      • Gość: ... TAK, NIE POZWOLIŁ NA PEDALSKIE ŚLUBY! IP: 81.210.119.* 01.10.03, 20:13
        • Gość: Gosc No, nie !! Czyzbys sugerowal, ze K52 ........ IP: 131.137.84.* 01.10.03, 20:59
          pedal ??
          • Gość: ... Re: No, nie !! Czyzbys sugerowal, ze K52 ........ IP: *.acn.waw.pl 02.10.03, 00:23
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17&w=4100837
    • Gość: Rzeczowy Papiez juz nie ma nic do gadania IP: 209.234.157.* 02.10.03, 00:23
      Tylko naiwny moze wierzyc w to, schorowany staruszek
      rzadzi imperium watykanskim.Wyslylaja go z wizytami, bo
      papiez jest dobra skarbonka, a Watykan ledwie zipie
      finansowo. Kto zostanie jego nastepca tez juz jest
      ustalone. Watykanskie glowki nie proznuja, a JPII jest
      zwykla atrapa.
      • Gość: wikul Re: Papiez juz nie ma nic do gadania IP: *.acn.waw.pl 02.10.03, 00:40
        Gość portalu: Rzeczowy napisał(a):

        > Tylko naiwny moze wierzyc w to, schorowany staruszek
        > rzadzi imperium watykanskim.Wyslylaja go z wizytami, bo
        > papiez jest dobra skarbonka, a Watykan ledwie zipie
        > finansowo. Kto zostanie jego nastepca tez juz jest
        > ustalone. Watykanskie glowki nie proznuja, a JPII jest
        > zwykla atrapa.


        Skąd ty o tym wszystkim wiesz ? Jesteś lepiej zorientowany od tych z Watykanu .
        Na szczęście wszystko wskazuje na to że to ty jesteś atrapą , lub raczej
        bajarzem ludowym a twoja wiedza w tej kwestii jest wirtualna czyli żadna
        bo oparta na wyssanych z palca przypuszczeniach .
      • Gość: Krzys52 Re: Papiez juz nie ma nic do gadania IP: *.proxy.aol.com 02.10.03, 03:40
        Wcale bym sie nie zdziwil gdyby zalali go w tym papamobilu jakas przezroczysta
        zywica, i w ten sposob zmumifikowali w celach komercyjnych. Klechy to
        pazerniaki i szmal na wszystkim by robili. sad(
        .
        K.P.
        • Gość: dyzein Papiez juz nie ma nic do gadania- Krzys52 wiele IP: *.dsl.sntc01.pacbell.net 02.10.03, 07:15
          A ciebie zazdrosc zzera, wiec szukasz za wszelka cene, bezsensownie krytycznych
          argumentow.
          Plucie jest wskazane przy plukaniu zebow, ty jednak zabkow nie masz, wiec
          plujesz nawet podczas szyderczego usmiechu.
          Czlowieku(jesli mozna tak do ciebie powiedziec), czy naprawde sprawia ci
          satysfakcje szydzenie z Papieza(?).
          Wiesz, zal mi jest was obydwu, ciebie za umyslowe uposledzenie, Papieza za
          szyderstwo jakie spotyka go od takich jak ty Krzes52.
    • d_nutka Re: Z kim Papiez Bawi sie w Ciuciubabke? 02.10.03, 07:40
      Krzysztofie
      Papież z NIKIM nie bawi się w ciuciubabkę
      Prawdą jest to co napisala Ada, że NIELUDZKIM jest oczekiwanie (domaganie się)
      by Papież do końca spelnił swoją misję względem...
      no własnie!
      misję względem KOGO?
      KOMU potrzebny jest stary schorowany człowiek by spełniał jeszcze nadludzkim
      wysiłkiem swoją misję.
      Ja osobiście uważam, że Papież, Jan Paweł II jako Wojtyłła miałby mi o wiele
      więcej do powiedzenia i przekazania jako już zwyczajny-niezwyczajny Człowiek.
      ale jestem widać w zdecydowanej mniejszości
      d_
      • hansen Re: Z kim Papiez Bawi sie w Ciuciubabke? 02.10.03, 08:42
        d_nutka napisała:

        > Ja osobiście uważam, że Papież, Jan Paweł II jako Wojtyłła miałby mi o wiele
        > więcej do powiedzenia i przekazania jako już zwyczajny-niezwyczajny Człowiek.
        > ale jestem widać w zdecydowanej mniejszości

        Niestety, najwidoczniej również papież ma odmienne od Twojego zdanie, co do
        swojej misji i sposobów jej realizacji.
        No i, poza wszystkim, cóż więcej mógłby Ci powiedzieć Karol Wojtyła
        (nie: Wojtyłła - przekręcanie nazwiska, to też jedna z form okazywania braku
        szacunku) niż to, co mówi Ci Jan Paweł II?

        Pzdr.
        H.
        • d_nutka Re: Z kim Papiez Bawi sie w Ciuciubabke? 02.10.03, 11:04
          hansen napisał:

          > d_nutka napisała:
          >
          > > Ja osobiście uważam, że Papież, Jan Paweł II jako Wojtyłła miałby mi o wie
          > le
          > > więcej do powiedzenia i przekazania jako już zwyczajny-niezwyczajny Człowi
          > ek.
          > > ale jestem widać w zdecydowanej mniejszości
          >
          > Niestety, najwidoczniej również papież ma odmienne od Twojego zdanie, co do
          > swojej misji i sposobów jej realizacji.
          > No i, poza wszystkim, cóż więcej mógłby Ci powiedzieć Karol Wojtyła
          > (nie: Wojtyłła - przekręcanie nazwiska, to też jedna z form okazywania braku
          > szacunku) niż to, co mówi Ci Jan Paweł II?
          >
          > Pzdr.
          > H.

          za przękrecenie nazwiska Wojtyłę i wszystkich przepraszam.

          co mógłby mi powiedzieć więcej niż powiedział do tej pory?
          tak-mógłby
          mógłby pokazać, że stary człowiek ma prawo do przejścia na zasłużony wypoczynek
          po ciężkiej pracy
          mógłby mi pokazać, że to co mówi jako zwyczajny Człowiek jest równie ważne jak
          to co mówi Ojciec Papież
          mógłby mi pokazać, że nie hołdy na klęczkach są tym co ludzie lubią najbardziej
          mógłby mi pokazać, że wprawdzie nosi tiarę, ale jako symbol tego co jest w
          Niebie a nie na Ziemi
          i wreszcie mógłby mi pokazać, że prawdą jest iż to co nauczał Jezus swoich
          uczniów jest prawdą, i że pierwszy z nich niech stanie się sługą (nie tylko raz
          w roku przy obmywaniu stóp kilkorgu wybranym)
          mógłby jeszcze wiele mi powiedzieć poprzez swoją postawę, a przede wszystkim
          to, że Jezus w człowieczej postaci miał naprawdę Jednego Ojca, jak piszą
          Ewangelie
          i jeszcze wiele, wiele... mógłby
          dlaczego nie chce?
          d_
          • Gość: Krzys52 Hansen to kawaler FU, Danisiu czyli masz do czy... IP: *.proxy.aol.com 02.10.03, 12:58
            ...masz do czynienia z osoba calkowicie pozbawiona poczucia humoru.
            Zauwazylas z jaka powaga klepie te oficjalne kretynizmy? Wyryl sie tego na
            blache jak jakis bolszewicki komisarz, i ani wtewte ani wewte... Miejsca na
            reflaksje(?) Brak sad(
            Tacy doprowadzja innych do deresji. I agresji, w konsekwencji.
            Unikaj go Danusiu
            Pzdr.
            K.
            • hansen Re: Hansen to kawaler FU, Danisiu czyli masz do c 02.10.03, 14:04
              Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

              > ...masz do czynienia z osoba calkowicie pozbawiona poczucia humoru.

              Nazywasz poczuciem humoru skłonność do cynicznego naigrywania się z chorych,
              cierpiących ludzi?
              Fakt, tego mi akurat brak.

              > Zauwazylas z jaka powaga klepie te oficjalne kretynizmy? Wyryl sie tego na
              > blache jak jakis bolszewicki komisarz, i ani wtewte ani wewte... Miejsca na
              > reflaksje(?) Brak sad(

              Nazywasz refleksją te Twoje, pożal się Boże, quasi-ubeckie prowokacje?
              Czułbym do siebie obrzydzenie, gdybym miał u siebie miejsce na coś takiego.

              > Tacy doprowadzja innych do deresji. I agresji, w konsekwencji.

              Doprowadziłem Cię do depresjii i agresji? No cóż, przykro mi. smile))

              > Unikaj go Danusiu

              Tak, Danusiu. A ku pokrzepieniu serca porozmawiaj sobie z wesolutkim
              Krzysiem52. U niego zawsze kupa śmiechu, cyrkowe życie z pajacami i rechotem.
              Miłych doznań. smile)

              • Gość: Krzys52 Re: Hansen to kawaler FU, Danisiu czyli masz do c IP: *.proxy.aol.com 02.10.03, 14:16
                Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

                > ...masz do czynienia z osoba calkowicie pozbawiona poczucia humoru.

                Nazywasz poczuciem humoru skłonność do cynicznego naigrywania się z chorych,
                cierpiących ludzi?
                Fakt, tego mi akurat brak.
                .
                :::
                No tak sklonnosc do rzucania oszczerstw chodzi z ponuractwem w parze. Normale.
                Nie przypominam sobie bym naigrywal sie z chorych i cierpiacych ludzi. To Ty
                jestes Inkwizytor i rzucasz oskarzenia pod adresem tych co nie maja ochoty
                plaszczyc sie przed papiezem.
                .
                ::

                > Zauwazylas z jaka powaga klepie te oficjalne kretynizmy? Wyryl sie tego na
                > blache jak jakis bolszewicki komisarz, i ani wtewte ani wewte... Miejsca na
                > reflaksje(?) Brak sad(

                Nazywasz refleksją te Twoje, pożal się Boże, quasi-ubeckie prowokacje?
                Czułbym do siebie obrzydzenie, gdybym miał u siebie miejsce na coś takiego.
                .
                :::
                No widzisz ponuraku, nawet nie zaskoczyles ze o mowa byla o braku miejsca na
                refleksje u ciebie. Ty po prostu na nic nie moglbys sie zdobyc wlasnie z powodu
                tej ulomnosci.
                ;;;
                > Tacy doprowadzja innych do depresji. I agresji, w konsekwencji.

                Doprowadziłem Cię do depresjii i agresji? No cóż, przykro mi. smile))
                .
                :::
                Hehe, dobre. Gdybys nawet byl dziesiec razy wyzsza kopka ponurego nieszczescia
                to i tak mnie bys nie ruszyl. Nie mam sklonnosci do depresji. To co
                powiedzialem bylo ostrzezeniem - przestroga dla innych.
                ;;

                > Unikaj go Danusiu

                Tak, Danusiu. A ku pokrzepieniu serca porozmawiaj sobie z wesolutkim
                Krzysiem52. U niego zawsze kupa śmiechu, cyrkowe życie z pajacami i rechotem.
                Miłych doznań. smile)
                .
                :::
                No tak z Toba co najwyzej mialaby rozrywke w jednym worku pokutnym - gdybys nie
                byl za chlopakami, heeee smile))




                • hansen Re: Hansen to kawaler FU, Danisiu czyli masz do c 02.10.03, 14:38
                  Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

                  > No tak sklonnosc do rzucania oszczerstw chodzi z ponuractwem w parze.
                  > Normale.
                  > Nie przypominam sobie bym naigrywal sie z chorych i cierpiacych ludzi. To Ty
                  > jestes Inkwizytor i rzucasz oskarzenia pod adresem tych co nie maja ochoty
                  > plaszczyc sie przed papiezem.

                  Problem polega na tym, że to Ty sam określasz sobie, co jest naigrywaniem się,
                  a co nie. To fajna, wygodna postawa. Dla mnie określenia, których użyłeś są
                  naigrywaniem się z przypadłości starego człowieka:

                  > chore czlonki papcia

                  > Faszeruja go tak jak stara gwardia faszerowala Lonke Brezniewa. Na pokaz.

                  > Wcale bym sie nie zdziwil gdyby zalali go w tym papamobilu jakas
                  > przezroczysta zywica, i w ten sposob zmumifikowali w celach komercyjnych

                  Wybacz, nie chce mi się wyszukiwać większej ilości przykładów, bo Ty i tak się
                  rozgrzeszysz, mówiąc, iż te określenia to właśnie Twój przejaw troski o
                  papieża.

                  > No widzisz ponuraku, nawet nie zaskoczyles ze o mowa byla o braku miejsca na
                  > refleksje u ciebie. Ty po prostu na nic nie moglbys sie zdobyc wlasnie z
                  > powodu tej ulomnosci.

                  Dostrzegłem, że chodzi Ci o refleksje u mnie. Chciałem tylko uściślić czy obaj
                  rozumiemy to samo pod pojęciem "refleksja". Jak widać - miałem rację. Okazalo
                  się jednak, że rozumiemy coś zupełnie innego.

                  > To co powiedzialem bylo ostrzezeniem - przestroga dla innych.

                  O widzisz. Już wykrzesałem z Ciebie potrzebę chrześcijańskiej empatii.
                  Tylko tak dalej. Rozwijasz się jednak. Nawet wbrew własnej woli. smile))

                  > No tak z Toba co najwyzej mialaby rozrywke w jednym worku pokutnym - gdybys
                  > nie byl za chlopakami, heeee smile))

                  Liczysz na coś, Krzysiu? To taka zakamuflowana propozycja homoseksualna?
                  Masz pecha. Chyba jednak obejdziesz się smakiem. Obawiam się, że jesteś
                  skazany wyłącznie na samoobsługę. wink)
                  • Gość: Krzys52 Re: Hansen to kawaler FU, Danisiu czyli masz do c IP: *.proxy.aol.com 02.10.03, 15:53
                    Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

                    > No tak sklonnosc do rzucania oszczerstw chodzi z ponuractwem w parze.
                    > Normale.
                    > Nie przypominam sobie bym naigrywal sie z chorych i cierpiacych ludzi. To Ty
                    > jestes Inkwizytor i rzucasz oskarzenia pod adresem tych co nie maja ochoty
                    > plaszczyc sie przed papiezem.

                    Problem polega na tym, że to Ty sam określasz sobie, co jest naigrywaniem się,
                    a co nie. To fajna, wygodna postawa. Dla mnie określenia, których użyłeś są
                    naigrywaniem się z przypadłości starego człowieka:
                    .
                    ::
                    Alez to jest dokladnie Twoj problem. To Tobie wydaje sie, ze dociebie nalezy
                    definiowanie i okreslanie co dopuszczalne a co nie. Obudz sie Hansenie. Nie
                    masz juz tego monopolu. Ja nie wchodze w konwencje przynoszace korzysci Tobie.

                    > chore czlonki papcia

                    > Faszeruja go tak jak stara gwardia faszerowala Lonke Brezniewa. Na pokaz.

                    > Wcale bym sie nie zdziwil gdyby zalali go w tym papamobilu jakas
                    > przezroczysta zywica, i w ten sposob zmumifikowali w celach komercyjnych

                    Wybacz, nie chce mi się wyszukiwać większej ilości przykładów, bo Ty i tak się
                    rozgrzeszysz, mówiąc, iż te określenia to właśnie Twój przejaw troski o
                    papieża.
                    .
                    ::
                    Widzisz ewentualna troska to takze kwetia roznorodnych podejsc, gustow i
                    opinii, czyli znow nie masz monopolu. Powracajac zas do troski to ja nie
                    troszcze sie o papieza - mam go w nosie z jego choroba, staroscia itp. Patrze
                    tylko i komentuje, bo stac mnie na to.
                    Jeszcze by tego brakowalo bym troszczyl sie o czlowieka ktoremu Polska
                    zawdziecza obecny krypto-wyznaniowy ustroj. Ja takim nie zycze dobrze - czy sa
                    papiezami czy nie. Z ulomnosci nie nasmiewam sie jednak. To tylko Ty, oraz
                    Tobie podobni, usilujecie mi to wrabiac by zbic mnie z tropu, zmusic do
                    wycofania sie z aktualnych pozycji. O ludzka naiwnosci...ilez to juz lat
                    usilujecie(?)
                    ::
                    Dalej lapiesz jakies dziwne i malownicze pozy wiec nie skorzystam z zaproszenia
                    do tego tanca. Nazbyt to intelektualne zapewne
                    .
                    K.P.

                    • hansen Re: Hansen to kawaler FU, Danisiu czyli masz do c 02.10.03, 15:56
                      Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

                      > Dalej lapiesz jakies dziwne i malownicze pozy wiec nie skorzystam z
                      > zaproszenia do tego tanca. Nazbyt to intelektualne zapewne

                      Jakoś to przeżyję. smile)

                      Pozdrawiam,
                      H.
          • hansen Re: Z kim Papiez Bawi sie w Ciuciubabke? 02.10.03, 13:57
            > mógłby pokazać, że stary człowiek ma prawo do przejścia na zasłużony
            > wypoczynek po ciężkiej pracy

            To akurat musi Ci pokazywać papież? To Ci może pokazać np. Cezary Pełczyński.

            > mógłby mi pokazać, że to co mówi jako zwyczajny Człowiek jest równie ważne
            > jak to co mówi Ojciec Papież

            A może to, co mówi jako papież, jednak dociera do większej ilości ludzi?

            > mógłby mi pokazać, że nie hołdy na klęczkach są tym co ludzie lubią
            > najbardziej

            A może właśnie hołdy na klęczkach to jedna z ulubionych czyności naszych
            bliźnich i być może lepiej, że składają je papieżowi niż np. Lepperowi?

            > mógłby mi pokazać, że wprawdzie nosi tiarę, ale jako symbol tego co jest w
            > Niebie a nie na Ziemi

            Kiedy on nie nosi tiary. Tiarę sprzedał już Paweł VI.

            > i wreszcie mógłby mi pokazać, że prawdą jest iż to co nauczał Jezus swoich
            > uczniów jest prawdą, i że pierwszy z nich niech stanie się sługą (nie tylko
            > raz w roku przy obmywaniu stóp kilkorgu wybranym)

            Ale przecież on jest ich sugą, nie widzisz tego? I to poługiwanie wymaga od
            niego znacznie więcej trudu niż nawet codzienne mycie komuś tam nóg.

            > mógłby jeszcze wiele mi powiedzieć poprzez swoją postawę, a przede wszystkim
            > to, że Jezus w człowieczej postaci miał naprawdę Jednego Ojca, jak piszą
            > Ewangelie

            O on Ci pokazuje, że Chrystus miał wielu ojców? Nie rozumiem.

            > i jeszcze wiele, wiele... mógłby
            > dlaczego nie chce?

            Jeśli teraz nie widzisz tego, że chce, to nie zobaczysz tego nigdy, choćby
            nawet zaczął robić fikołki.

            H.
            • Gość: Krzys52 Czy Ty Hansen wierzysz w te swoje kretynizmy? IP: *.proxy.aol.com 02.10.03, 14:03
              Interesujace. Bo sprawiasz wrazenie inteligentnego. Tak na pierwszy rzut oka.
              .
              Pozdrawiam surprised))
              K.P.
              • hansen Re: Czy Ty Hansen wierzysz w te swoje kretynizmy? 02.10.03, 14:07
                Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

                > Interesujace. Bo sprawiasz wrazenie inteligentnego. Tak na pierwszy rzut oka.

                Nie rozumiem, dlaczego tak drażni Cię to, w co kto inny wierzy.
                Wierzę w to, w co chcę wierzyć i nie obchodzi mnie to, w co wierzą inni.
                Dlaczego Ciebie aż tak obchodzi?

                H.
                • Gość: Krzys52 Re: Czy Ty Hansen wierzysz w te swoje kretynizmy? IP: *.proxy.aol.com 02.10.03, 14:20
                  Nie rozumiem, dlaczego tak drażni Cię to, w co kto inny wierzy.
                  Wierzę w to, w co chcę wierzyć i nie obchodzi mnie to, w co wierzą inni.
                  Dlaczego Ciebie aż tak obchodzi?
                  .
                  ::
                  No tak, przedtem szkalowales (mnie) a teraz po prostu lzesz. Nie mam
                  watpliwosci, ze wyzbyles sie takze zahamowan przed kradzieza (zlo zaczyna sie
                  od klamstwa).
                  Skoro mowisz ze Cie nie obchodzi w cowierza inni to dlaczego caly czas
                  zajmujesz sie tu korygowaniem cudzych wierzen. A to Monopola korygowales a to
                  Danusie. Myslisz ze to ladnie tak lgac w zywe oczy?
                  .
                  K.P.

                  • hansen Re: Czy Ty Hansen wierzysz w te swoje kretynizmy? 02.10.03, 14:59
                    Gość portalu: Krzys52 napisał(a):


                    > Skoro mowisz ze Cie nie obchodzi w cowierza inni to dlaczego caly czas
                    > zajmujesz sie tu korygowaniem cudzych wierzen. A to Monopola korygowales a
                    > to Danusie. Myslisz ze to ladnie tak lgac w zywe oczy?

                    To jest forum dyskusyjne, Krzysiu. Tu sie dyskutuje, jeśli tego nie wiesz -
                    czyli poglądom innym niż nasze przeciwstawia się właśnie te nasze.
                    To jest główna funkcja forum. Dyskutuje się z poglądami, nie obrażając tych,
                    którzy je głoszą.
                    Być może tego nie zauważyłeś, bo akurat Ty (na Twoje usprawiedliwienie muszę
                    uczciwie powiedzieć, ze nie tylko Ty - niektorzy Twoi adwersarze - również)
                    wykorzystujesz forum do czegoś wręcz przeciwnego - do obrażania innych
                    i do obrażania ich uczuć, do ataków stricte ad personam.

                    To tyle. Pozdrawiam.
                    • Gość: Krzys52 Re: Czy Ty Hansen wierzysz w te swoje kretynizmy? IP: *.proxy.aol.com 02.10.03, 15:35
                      Nagadales sie, nagadales, a na pytanie nie odpowiedziales oczywiscie.
                      Bo widzisz, mnie naprawde intryguje ludzka wiara w kretynizmy, krasnoludki,
                      owijanie w sreberka i zlotka komercjalizacji pol-nieboszczyka - dlatego pytam.
                      Bo ze usilujesz sprzedawac ten chlam to oczywiste. Mnie interesuje czy wierzysz
                      w to co podsuwasz innym by uwierzyli. Czy zbyt wiele oczekuje od Ciebie?
                      .
                      K.P.
                      • hansen Re: Czy Ty Hansen wierzysz w te swoje kretynizmy? 02.10.03, 15:50
                        Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

                        > Nagadales sie, nagadales, a na pytanie nie odpowiedziales oczywiscie.
                        > Bo widzisz, mnie naprawde intryguje ludzka wiara w kretynizmy, krasnoludki,
                        > owijanie w sreberka i zlotka komercjalizacji pol-nieboszczyka - dlatego
                        > pytam.
                        > Bo ze usilujesz sprzedawac ten chlam to oczywiste. Mnie interesuje czy
                        > wierzysz w to co podsuwasz innym by uwierzyli. Czy zbyt wiele oczekuje od
                        > Ciebie?

                        Krzysiu, przecież ja ci już odpowiedziałem, tylko ty nie raczyłeś tego
                        zauważyć.

                        www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=13&w=8270324&a=8281732
                        Nie mam zwyczaju podpisywania się pod czymś, w co nie wierzę. Zadowolony?


                        Pzdr.
                        H.

                        PS. Oczywiście w wyrażeniu: "pół-nieboszczyk" w odniesieniu do chorego
                        człowieka nie ma, w Twoim mniemaniu, śladu naigrywania się z cierpienia?
                        Tak też myślałem.
                        • Gość: Krzys52 Re: Czy Ty Hansen wierzysz w te swoje kretynizmy? IP: *.proxy.aol.com 02.10.03, 16:06
                          Krzysiu, przecież ja ci już odpowiedziałem, tylko ty nie raczyłeś tego
                          zauważyć.

                          www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=13&w=8270324&a=8281732
                          Nie mam zwyczaju podpisywania się pod czymś, w co nie wierzę. Zadowolony?


                          Pzdr.
                          H.
                          .
                          :::
                          Rzeczywiscie nie raczylem.
                          Nie masz zwyczaju, powiadasz... Usiluje sobie przypomniec wlasnie czy znam
                          kogos kto ma inny zwyczaj. I przyznaje sie do tego oczywiscie. To dlatego
                          pytalem.

                          PS. Oczywiście w wyrażeniu: "pół-nieboszczyk" w odniesieniu do chorego
                          człowieka nie ma, w Twoim mniemaniu, śladu naigrywania się z cierpienia?
                          Tak też myślałem.
                          .
                          Ciebie jakas fobia naigrywania sie chyba dopadla (nazwijmy ja humorofobiasmile i
                          pewnie przylepiona do niej mania przesladowcza. Ja orzeklem o stanie rzeczy.
                          Tak sie rzeczywiscie ma papiez, tak ja to widze, i nikomu rozsadnemu nie
                          wrobisz, ze jest inaczej. Popatrz, nawet wielu tutejszych katoli - pomimo
                          skrajnej niecheci do mnie - raczej zgadza sie ze mna w tym wzgledzie. Do
                          niedawna przyklaskiwali wylacznie mojemu oponentowi - bez wzgledu na wlasne
                          zdanie, a w celu pognebienia mnie. Aktualny stan papieza to jednak nawet dla
                          nich za duzo.
                          Czy Ty wszedzie poszukujesz sladow naigrywania sie z papieza? Taki tropiciel
                          sladow jestes?
                          .
                          Chrzescijanskie smile)
                          K.P.



                          • hansen Re: Czy Ty Hansen wierzysz w te swoje kretynizmy? 02.10.03, 16:27
                            Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

                            > Czy Ty wszedzie poszukujesz sladow naigrywania sie z papieza? Taki tropiciel
                            > sladow jestes?

                            To pewnie i o swoim (hipotetycznie) nieuleczalnie chorym ojcu powiedziałbyś -
                            "pół-nieboszczyk", skoro nic w tym zdrożnego...?

                            Pozdrawiam,
                            H.
                            • Gość: Krzys52 Re: Czy Ty Hansen wierzysz w te swoje kretynizmy? IP: *.proxy.aol.com 02.10.03, 16:57
                              A nie mowi sie tak w Polsce - "panie on juz jedna noga na tamtym swiecie" (?)
                              Czy to jest naigrywanie sie? Czy ja powiedzialem cos innego? Nie wydaje mi sie.
                              .
                              Czy powiedzialbym tak o swoim hipotetycznym ojcu? Zalezy w jakim bylby stanie.
                              Gdyby byl jak papiez to nie mialbym chyba problemow, choc - przyznasz przeciez -
                              ojciec, w odroznieniu od papieza, to bardzo bliska osoba.
                              .
                              Pzdr.
                              K.P.
                              • hansen Re: Czy Ty Hansen wierzysz w te swoje kretynizmy? 02.10.03, 17:11
                                Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

                                > A nie mowi sie tak w Polsce - "panie on juz jedna noga na tamtym swiecie"
                                > (?) Czy to jest naigrywanie sie? Czy ja powiedzialem cos innego? Nie wydaje
                                > mi sie.

                                "on już jedną nogą na tamtym świecie"
                                "pół-nieboszczyk"
                                "chodzacy trup"

                                Wszystkie te wyrażenia logicznie znaczą to samo, ale w sferze emocji jednak są
                                czymś zupełnie innym - wyrażają uczucia: od neutralności do głębokiej pogardy.
                                Naprawdę tego nie czujesz?


                                > Czy powiedzialbym tak o swoim hipotetycznym ojcu? Zalezy w jakim bylby
                                > stanie. Gdyby byl jak papiez to nie mialbym chyba problemow...

                                Tu, widzisz, jakoś nie do końca Ci wierzę.

                                > ...choc - przyznasz przeciez - ojciec, w odroznieniu od papieza, to bardzo
                                > bliska osoba.

                                Przyznam, choć uważam, że wszystkim cierpiącym należy się szacunek.
                                To, poniekąd, wynika z naszego śródziemnomorskiego dziedzictwa,
                                wiesz - res sacra miser.


                                Pzdr.
                                H.
                                • Gość: Krzys52 Re: Czy Ty Hansen wierzysz w te swoje kretynizmy? IP: *.proxy.aol.com 02.10.03, 17:26
                                  "on już jedną nogą na tamtym świecie"
                                  "pół-nieboszczyk"
                                  "chodzacy trup"

                                  Wszystkie te wyrażenia logicznie znaczą to samo, ale w sferze emocji jednak są
                                  czymś zupełnie innym - wyrażają uczucia: od neutralności do głębokiej pogardy.
                                  Naprawdę tego nie czujesz?
                                  .
                                  ::
                                  By mowic o pogardzie nalezy znac kontekst, oraz uczucia osoby wypowiadajacej
                                  sie. Gdybym chcial zademonstrowac pogarde - nie mialbys najmniejszych
                                  watpliwosci.
                                  A co Ty wiesz na ten temat?
                                  .
                                  ::
                                  > Czy powiedzialbym tak o swoim hipotetycznym ojcu? Zalezy w jakim bylby
                                  > stanie. Gdyby byl jak papiez to nie mialbym chyba problemow...

                                  Tu, widzisz, jakoś nie do końca Ci wierzę.
                                  .
                                  :::
                                  Nic na to nie poradze.
                                  .
                                  ::

                                  > ...choc - przyznasz przeciez - ojciec, w odroznieniu od papieza, to bardzo
                                  > bliska osoba.

                                  Przyznam, choć uważam, że wszystkim cierpiącym należy się szacunek.
                                  To, poniekąd, wynika z naszego śródziemnomorskiego dziedzictwa,
                                  wiesz - res sacra miser.
                                  .
                                  :::
                                  Jesli chcesz wiedziec to od tego dziedzictwa odzegnalem sie pod wieloma
                                  wzgledami. Bardziej odpowiada mi dziedzictwo Europy Zachodniej - bez papistow,
                                  Prawa Rzymskiego, z demokracja i indywidualizmem a bez paternalizmu.
                                  .
                                  Czy mam raptem deklarowac szacunek dla papieza tylko dlatego ze cierpi. A w
                                  cholere z nim. To on jest ten dzierzymorda ktory zalatwil Polsce integryzm i
                                  panstwo kryptowyznaniowe, z ktorego przyzwolenia kler rzucil sie do
                                  wyrywania "tego sukna" (o utrzymywaniu kk przez podatnika nie wspomnie). Nie,
                                  zdecydowanie nie mam dla niego szacunku.
                                  Choroba to nic zabawnego, przyznaje, ale odnosnie szacunku - jest jak jest.
                                  Brak szacunku nie jest jednak tozsamy z pogarda.
                                  .
                                  Pzdr.
                                  K.P.


                        • Gość: Krzys52 O Swietych Szczatkow Godne Rozdysponowanie... IP: *.proxy.aol.com 02.10.03, 16:16
                          ...chodzi w tej propozycji, skoro uparles sie pozostac w tym pogrzebowym
                          nastroju. sad(
                          Moze masz jakis lepszy pomysl. Specjalnie dla Ciebie przenioslem tu caly
                          tekst smile)
                          .


                          Gdy poruszylem ten problem bodaj dwa lata temu - pobozni ludzie rzucili mi sie
                          do gardla z pazurami, zebiskami oraz piana na usteczkach. I wcale sie nie
                          dziwie bo i sprawa niezwykle delikatnej natury jest, przy czym zalatwiona byc
                          musi, albowiem tradycja tak nakazuje.

                          No wlasnie. Otoz tradycja nasza swieta narzuca godziwy i godny podzial czlonkow
                          naszych Wielkich – serce np. w Paryzu, a reszta w Warszawie, cos tam na Wawelu,
                          badz na odwrot. Podobnie byloby i teraz – gdyby tylko chodzic mialo o godny
                          podzial pomiedzy Watykanem a Krakowem i Sanktuarium Wadowickim. Warszawa? A
                          niby zjakiej racji Warszawa...(!?) Do tej pory mielismy jednak do czynienia ze
                          Zwyklymi Wielkimi, zaledwie, co do ktorych grupowe roszczenia nie byly az tak
                          zatomizowane a zdecydowane zarazem.

                          Aktualnie ze Szczatkami Niezwyklymi miec bedziemy do czynienia, Najmilsi. Ze
                          szczatkami do ktorych dzialki ma prawo Lud Bozy, od morza do Tatr. Tradycyjne
                          cwiartowanie, obawiam sie, nie zalatwi sprawy. Miast i wsi, chetnych do
                          przyjecia jakiegos kawalka dla lokalnego sanktuarium, jest zbyt wiele a
                          swietych szczatkow bedzie jak na lekarstwo. Zwlaszcza jesli glowa pozostac
                          mialaby w Rzymie, Serce na Wawelu, a pluca w Wadowicach (swiety upajal sie
                          wadowickim powietrzem gorskim). Cale szczescie, ze nie slychac by Poznan roscil
                          sobie jakies specjalne pretensje bo az strach pomyslec co by sie stalo gdyby
                          znow poznaniacy z krakowiakami zaczeli nawzajem wyrywac sobie przedmiot sporu
                          (jak niegdys ten slynny grosz).

                          O ile mnie pamiec nie myli z najlepsza, jak dotad, propozycja wystapil wtedy
                          Kraken (uhonorowany zostal szlachectwem za to, oraz orderem sw. Kazika).
                          Wziawszy pod uwage kolosalnie pietrzace sie trudnosci ze sprawiedliwym
                          podzialem kawalkow wysunal tedy Kraken propozycje kremacji calosci, wraz z (na
                          poczatek) kilkudziesiecioma tonami gorskiego drewna smrekowego. W razie
                          potrzeby, w przyszlosci mozna znow spalic niezbedna ilosc lasu a popiol
                          ubogacic lyzeczka od herbaty - popiolu juz swietego, itd.... Tak, tak, to
                          wedlug znanego dominikanskiego przepisu na utrzymanie swietosci wody swieconej.

                          Zatem powracajac do podzialu zaproponowal Kraken godne rozdysponowanie swietych
                          (skremowanych) juz szczatkow po lyzeczce na kazda zglaszajaca sie miejscowosc.
                          Ma sie rozumiec nikt nie zajmowalby sie tu jakas swieta filantropia bo,
                          wiadomo, ze chocby koszta produkcji relikwi musza sie jakos zwrocic. A
                          ponadto, jak swiat swiatem, kto to slyszal by relikwie rozdawac. Toz to dobro
                          komercyjne jest, przy czym dochod zawsze na zbozne cele byl przeznaczany.

                          Kochani, to jest jedynie propozycja. Nic nie narzuca sie tu, lecz chce sie
                          pomoc – wiem jak Wam jest trudno myslec... o tych sprawach, wiec zdecydowalem,
                          ze pomoge i pomysle za Was. A tu czas nagli i wymigac, jak zwykle, nie mozna
                          sie niestety. W perspektywie zas, wobec smutnego faktu nierozwiazania kwesti
                          godnego rozdysponowania swietych szczatkow mogloby dojsc do niezadowolenia na
                          skale krajowa, buntow, oraz rebelii byc moze. Tego nalezy uniknac,
                          wykompinowalem sobie, i ... oto jestem. Do uslug. surprised))
                          .
                          K.P.
                          .
                          PS...Jesli ktos sadzi, ze tego typu glowkowania nie przystoja nam, itp., jesli
                          ktos mialby poczuc sie zniesmaczony... oswiadczam z cala stanowczoscia – nic
                          bardziej blednego, Najmilsi. Jesli w Watykanie maja juz Plan, a maja, to znaczy
                          ze planowanie jak najbardziej przystoi. Przy tym, czyz nie lepiej jest
                          planowac po naszej mysli?
                          .
                          2.) Acha, wszystko powyzsze nie ma zadnego zwiazku z niczym. Ot, tak sobie po
                          prostu mi sie pomyslalo surprised))

                          • hansen Re: O Swietych Szczatkow Godne Rozdysponowanie... 02.10.03, 16:37
                            No, biorąc pod uwagę wyrosły w kraju, całkiem pokaźny kult, coś jest na
                            rzeczy. wink

                            Pozdrawiam,
                            H.
                            • Gość: Krzys52 Re: O Swietych Szczatkow Godne Rozdysponowanie... IP: *.proxy.aol.com 02.10.03, 17:01
                              No widzisz, a Adminy kilka juz razy poslaly mi ten watek na "osla lawke" -
                              pewnie trzesly sie przy tym ze zgrozy i oburzenia.
                              .
                              No bo takie rozwazania to juz tak obrazliwe musza byc dla papieza, ze szkoda
                              gadac.
                              Pzdr.
                              .
                              K.P.
                              • hansen Re: O Swietych Szczatkow Godne Rozdysponowanie... 02.10.03, 17:21
                                Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

                                > No widzisz, a Adminy kilka juz razy poslaly mi ten watek na "osla lawke" -
                                > pewnie trzesly sie przy tym ze zgrozy i oburzenia.
                                > .
                                > No bo takie rozwazania to juz tak obrazliwe musza byc dla papieza, ze szkoda
                                > gadac.

                                Ja nie odebrałem tego tekstu jako wymierzonego przeciwko papieżowi. (Zresztą
                                teksty, wymierzone przeciwko poglądom czy polityce papieża, rownież mnie nie
                                rażą - w końcu papież, jako osoba publiczna musi się liczyć również
                                i z krytyką. Razi mnie wyszydzanie osób chorych i cierpiących. A także nie
                                zgadzam się z poglądem, że papież nie kontroluje swoich zachowań.)
                                Przytoczony tekst odebrałem jako wymierzony raczej w bałwochwalczy kult
                                papieża wyrosły w Polsce i, jak powiedziałem, coś na rzeczy było.
                                Polityka adminów FGW jest dla mnie tajemnicą równą niemal apokalipsie.

                                Pzdr.
                                H.
                                • Gość: sp;lit Hansen , zabraklo ci policzkow :) IP: *.nas25.bellevue1.wa.us.da.qwest.net 02.10.03, 19:02
                                  Facet jest polglowek , nienawidzi katolikow , jest samotny , ma za duzo czasu
                                  i nie ma co z soba zrobic ,...Tracisz czas Hansen !
                                  • Gość: Pawel Nie dyskutowac z pOLGWOWKIEM...! IP: *.dip.t-dialin.net 02.10.03, 20:16
                                    Gość portalu: sp;lit napisał(a):

                                    > Facet jest polglowek , nienawidzi katolikow , jest samotny , ma za duzo
                                    czasu
                                    > i nie ma co z soba zrobic ,...Tracisz czas Hansen !

                                    Trafiles w sama d y c h e... Hansen przespaceruj sie i nie trac czasu dla
                                    SMIERDZIELA
                                • Gość: Krzys52 Re: O Swietych Szczatkow Godne Rozdysponowanie... IP: *.proxy.aol.com 02.10.03, 20:30
                                  Ja nie odebrałem tego tekstu jako wymierzonego przeciwko papieżowi. (Zresztą
                                  teksty, wymierzone przeciwko poglądom czy polityce papieża, rownież mnie nie
                                  rażą - w końcu papież, jako osoba publiczna musi się liczyć również
                                  i z krytyką.
                                  ..
                                  ::
                                  No widzisz, jak to czasem trzeba troche pogadac i byc w bledzie, by moc z niego
                                  wyjsc. Z uwagi na Twoje nieprzejednane stanowisko w kwestiach papieskiego
                                  kontaktu z rzeczywistoscia przypuscilem ze jestes jednym z nich -
                                  czarnoszczecinnych. To dobrze ze nie jestes, przy czym sadze, ze nie wyszlo
                                  najgorzej choc mialo spory potencjal po temu smile
                                  Sam rozumiesz, ze to sa ruchome piaski i bardzo latwo jest ugrzeznac na czyjejs
                                  nadwrazliwosci gdy o papieza idzie. Kazda niekonwencjonalna wypowiedz spotkac
                                  sie moze, i czesto spotyka, z brakiem zrozumienia i wrecz odmowa podjecia
                                  takowej proby nawet. Zarzut nienawisci do papieza, nasmiewania sie z jego
                                  ulomnosci wisi w powietrzu i zazwyczaj bywa uzyty (ludzi myslacych malo jest,
                                  niestety). Gdy tekst ten zamiescilem pierwszy raz to z czterech odpowiedzi
                                  wszystkie byly negatywam. I to nie byli jacys pierwsi lepsi kretyni.
                                  .
                                  ::
                                  Razi mnie wyszydzanie osób chorych i cierpiących. A także nie
                                  zgadzam się z poglądem, że papież nie kontroluje swoich zachowań.)
                                  Przytoczony tekst odebrałem jako wymierzony raczej w bałwochwalczy kult
                                  papieża wyrosły w Polsce i, jak powiedziałem, coś na rzeczy było.
                                  Polityka adminów FGW jest dla mnie tajemnicą równą niemal apokalipsie.
                                  ..
                                  ::
                                  Mnie takze razi wyszydzanie chorych i cierpiacych. Problem w tym, o czym
                                  napomykalem, ze czasem czlowiek musi niestety otrzec sie o szyderstwo badz jego
                                  zarzut juz chocby z racji kondycji papieza. To nie jest latwe przyatakowac go i
                                  nie natrafic na tego Parkinsona. Ba, obawiam sie, ze niemozliwe. Zarzut o
                                  natrzasanie sie jest wiec niejako formalnoscia dla czlowieka prostego (to nie
                                  do Ciebie akurat, lecz generalnie).
                                  Ten tekst wymierzony jest w kilka inych rzeczy jeszcze - nie tylko
                                  balwochwalczy kult papieza i nie tylko w niektore alementy naszej kultury. Ale
                                  mniejsza o to.
                                  Milo mi bylo porozmawiac z Toba. Jak widzisz odrobina dobrej woli z dwoch stron
                                  pozwala przelamac najgrubsze lody. Co oczywiscie nie oznacza oczekiwania rzutow
                                  na szyje surprised))
                                  Pzdr.
                                  H.
                                  .
                                  K.P.



Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka