Gość: .....
IP: *.zax.pl / *.zax.pl
09.10.03, 21:26
Swoistym pokazem moralności, etyki dziennikarskiej i rzetelności uraczył nas
ponownie Adam Michnik, redaktor "Gazety Wyborczej", udzielając wywiadu w
jednym z programów radiowych. W tej oto rozmowie prowadzonej przez red.
Kolendę-Zaleską zdenerwowany ujawnieniem swoich zeznań Adam Michnik,
tłumacząc, dlaczego odmawiał składania wyjaśnień, stwierdza stanowczo: "(...)
Tak mi nakazuje moja moralność. Na tym polega mój zawód, że jeżeli ktoś ze
mną rozmawia, to ma stuprocentową gwarancję, iż będę lojalny i nie pobiegnę
do telewizji, radia czy gazety, żeby ogłaszać to, co od niego usłyszałem
(...)."
Podziwu godne, a raczej przerażające. Przeraża bowiem hipokryzja i zakłamanie
naczelnego "Wyborczej", mówiącego "nie pobiegnę do telewizji, radia czy
gazety, żeby ogłaszać to, co od niego usłyszałem (...)". Czyżby więc Lew
Rywin sam porozmieszczał w szafach dyktafony, sam nagrał swoją rozmowę z
Michnikiem, wreszcie sam opublikował ów dialog na łamach jedynie
słusznej "Wyborczej"? I pewnie wszystko po to, by na fali skandalu
korupcyjnego lobby Michnika mogło przyklepać korzystne dla niego zapisy w
ustawie? Gdyby ktoś kiedykolwiek organizował mistrzostwa świata w hipokryzji
i zakłamaniu, niewątpliwie Michnik nie miałby sobie równych. W tym samym
wywiadzie Michnik snuje również dywagacje na temat "szkoły dziennikarstwa i
rzetelności zawodowej". W świetle powyższego można mieć wątpliwości, czy
naczelny "Wyborczej" przypadkiem zamiast szkoły rzetelności nie wybrał
wagarów lub też czy nie była to też szkoła rzetelności bardzo... wybiórczej.
Wojciech Wybranowski
www.naszdziennik.pl/index.php?typ=dd&dat=20031009&id=dd12.txt