hugo_w2
07.10.08, 10:18
Globalna wyprzedaż akcji, jakiej byliśmy świadkami w poniedziałek, i
kłopoty europejskich banków potwierdzają najgorsze obawy - światu
grozi poważny kryzys, a uchwalony w miniony piątek tzw. plan
Paulsona może okazać się jedynie zabiegiem kosmetycznym, a nie
poważną operacją, która pozwoli wyleczyć system finansowy.
Kolejne raporty makroekonomiczne, publikowane w ostatnich dniach,
świadczą o tym, że kryzys już dawno przekroczył granice sektora
finansowego, o czym głośno przypominano zresztą także w dyskusji na
Kapitolu podczas debaty nad pakietem ratunkowym. Tylko we wrześniu
amerykańska gospodarka straciła 160 tysięcy miejsc pracy i był to
dziewiąty z rzędu miesiąc, w którym rynek pracy się kurczył. We
wrześniu oprócz sektora wytwórczego zwolnienia dotknęły także
dotkliwie usługi. Stany Zjednoczone pogrążają się w recesji, która
tym razem może być bardzo głęboka. Jej pierwsze skutki odczuwają już
wszyscy. Spada wartość domów, często jedynych poważniejszych
inwestycji Amerykanów. Wobec rosnącego bezrobocia coraz trudniej
spłacać pożyczki hipoteczne i odłożyć pieniądze na studia dzieci.
Wartość kont emerytalnych milionów ludzi gwałtownie spada.
Uchwalony w piątek przez Kongres i podpisany w ekspresowym tempie
przez George'a W. Busha tzw. plan Paulsona nie daje gwarancji
szybkiej poprawy sytuacji, o czym przypomina głośno nawet sam
prezydent. Co więcej - wiele zależeć będzie tylko od jednego
człowieka. Ustawa, która przewiduje możliwość wydania nawet 700
miliardów dolarów na skupowanie toksycznych długów
hipotecznych "spakowanych" w skomplikowane instrumenty finansowe,
daje sekretarzowi skarbu ogromne prerogatywy. Od tego, jak
administracja skonstruuje program naprawczy, może zależeć jego
ostateczny sukces. Tak jak utworzenie Departamentu Bezpieczeństwa
Krajowego po zamachach z 11 września 2001 roku oznaczało utworzenie
superministerstwa, które miało pomóc w walce z terroryzmem,
przestępczością i nielegalną imigracją, tak obecnie resort skarbu
uzyskał nadzwyczajne kompetencje w ratowaniu sektora finansów. Na
pewno jednak sekretarz skarbu będzie musiał skorzystać z pomocy
zewnętrznej, ponieważ jego departament nie posiada ani możliwości,
ani środków, aby przeprowadzić gigantyczną operację wykupu długów.
I to właśnie jest największym problemem. Język ustawy jest tak
ogólny, iż może posłużyć do stworzenia dobrze funkcjonującego planu
naprawczego, jak i do zwykłego transferu pieniędzy podatników do
banków. Sam Paulson był kiedyś szefem banku inwestycyjnego Goldman
Sachs, więc trudno mu będzie nie odczuwać sympatii do firm z Wall
Street. Kluczem do sukcesu planu Paulsona będzie sposób wyceny
długu. "Plan ma szansę powodzenia, jeśli rząd rzeczywiście będzie
płacił za skupowane 'śmieciowe' długi cenę rynkową" - doradza Warren
Buffett, jeden z najbogatszych ludzi na świecie. Nikt nie może
jednak dziś dać gwarancji sukcesu.
Quelle PDN-NY(TD)