Dodaj do ulubionych

Publicysta i historyk z IPN o filmie "Bohater":

05.11.03, 09:30
www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20031105&id=po21.txt
Obserwuj wątek
    • indris Kiepski jest ten historyk 05.11.03, 09:59
      Piotra Szubarczyka zapamiętałem z innego artykułu w Naszym Dzienniku. Artykuł
      dotyczył m. in. porwania Stanisława Augusta przez konfederatów barskich i na
      ten temat zawierał oczywiste fałsze łatwe do wykrycia nawet przez średnio
      wykształconego laika. Wysłałem nawet na ten temat list do redakcji ND, który
      (oczywiście) pozostał bez odpowiedzi. Powoływanie się na p.Szubarczyka jest
      wwięc powoływaniem sie na historyka, który - przynajmniej raz - KŁAMAŁ.
      • lisekrudy Inny historyk (tez z IPN) na ten sam temat 05.11.03, 10:10
        www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=13&w=8882612&a=8886337
      • xiazeluka Re: Kiepski jest ten historyk 05.11.03, 10:11
        indris napisał:

        > Powoływanie się na p.Szubarczyka jest
        > wwięc powoływaniem sie na historyka, który - przynajmniej raz - KŁAMAŁ.

        Zanotowałem sobie tę uwagę na później - przy okazji ewentualnych dyskusji na
        temat GroSSa czy Cichego.
      • Gość: leo3 Kiepski jest ten Indris IP: *.pro.gdansk.sint.pl 05.11.03, 10:56
        Nie podajesz jednak FAKTÓW dot. owego rzekomego kłamstwa.
        A w sprawie kłamliwego, rezyserowanego "pod" eseldowskie i postubeckie
        srodowiska filmu Arnold ma on w 100% rację.
        • indris Oto fakty 05.11.03, 11:22
          Fragment mojego listu do ND z 8 marca 2003

          We wtorek 4 marca br. w artykule "Nigdy z królami nie będziem w
          aliansach" p. Piotr Szubarczyk napisał o porwaniu króla St. Augusta m.
          in :

          "Poniatowski ocalał, ponieważ udało mu się przekonać porywaczy, że
          popełnili błąd. Obiecał im niekaralność. Wypuścili króla. Jakiś czas
          później kat ściął im głowy na Rynku w Warszawie. Król nie
          interweniował."

          Są to kompletne bzdury. Jak wiadomo, porywacze rozproszyli sie w
          ciemnościach a przy królu pozostał JEDEN tylko, kozak Kuźma. To jego
          właśnie król przekonał, by odprowadził go do młyna na Marymoncie i
          wezwał wojsko z Zamku . W procesie porywaczy król osobiście bronił Kuźmy
          (tekst się zachował). Kuźma nie tylko uratował głowę, ale król przyznał
          mu dożywotnią pensję.

          Wystarczy ?
          • xiazeluka Re: Oto fakty 05.11.03, 11:32
            indris napisał:

            > Jakiś czas
            > później kat ściął im głowy na Rynku w Warszawie.

            > Są to kompletne bzdury.
            > W procesie porywaczy król osobiście bronił Kuźmy
            > (tekst się zachował).

            > Wystarczy ?

            Kuźma to nie "porywacze". I co z nimi, ocalili głowy czy zostali ścięci?
            • indris Re: Oto fakty 05.11.03, 11:48
              Kuźma BYŁ porywaczem. Król przekonywał TYLKO jego (bo z innymi w ogóle nie
              rozmawiał).
              To, że w pewnej chwili przy królu pozostał tylko jeden z porywaczy jest
              ciekawostką do dzisiaj żywo dyskutowaną, bo tak idiotycznego porwania nie było
              chyba w historii świata. Spotkałem nawet hipotezę, że całe porwanie było
              zainscenizowane przez obóz królewski, żeby skompromitować konfederację barską.

              Ale poza dyskusją pozostaje to, że jedynym z porywaczy, któremu król mógł w
              ogóle coś obiecywać był właśnie Kuźma. I to, że słowa dotrzymał. Mowa króla w
              obronie Kuźmy jest cytowana w wielu publikacjach. W sprawie innych skazanych
              król "interweniować" nie tylko nie miał powodu ale nawet nie mógł, bo prawa
              łaski król nie miał. Szubarczyk albo dopuścił się fałszerstwa albo dał dowód
              ignorancji. Jedno i drugie kompromituje go jako historyka
              • xiazeluka Raczej fuckty 05.11.03, 12:02
                indris napisał:

                > Kuźma BYŁ porywaczem. Król przekonywał TYLKO jego (bo z innymi w ogóle nie
                > rozmawiał).

                Czyli Szubarczykowi myli się liczba mnoga z pojedynczą tak samo jak Tobie.

                > Szubarczyk albo dopuścił się fałszerstwa albo dał dowód
                > ignorancji. Jedno i drugie kompromituje go jako historyka

                Ciebie kompromituje ten wywód.
                • indris No to jeszcze raz 05.11.03, 12:40
                  Tekst Szubarczyka:
                  "Poniatowski ocalał, ponieważ udało mu się przekonać porywaczy, że
                  popełnili błąd. Obiecał im niekaralność. Wypuścili króla. Jakiś czas
                  później kat ściął im głowy na Rynku w Warszawie. Król nie
                  interweniował."

                  Pierwsze kłamstwo: Poniatowski ocalał po pierwsze dlatego, że porywacze
                  rozproszyli się pozostawiając przy królu tylko Kuźmę. A rozproszyli się BEZ
                  jakiegokolwiek przekonywania czy obietnic ze strony króla. Nie "wypuścili" więc
                  króla, a po prostu uciekli, pozostawiając go ostatecznie z jednym jedynym Kuźmą.
                  Drugie kłamstwo: JEDYNYM porywaczem, którego król przekonywał i cokolwiek
                  obiecywał był Kuźma. A w jego sprawie król interweniował i to skutecznie. Innym
                  porywaczom nie obiecywał NIC.
                  Jeżeli więc przekonywanie króla miało jakikolwiek wpływ na jego ocalenie, to
                  było to JEDYNIE przekonywanie Kuźmy,a NIE innych porywaczy.
                  Te fakty potwierdzają wszystkie znane źródła. A o innych Szubarczyk nie
                  wspomniał.
                  Czy z tego nie wynika, że zacytowany tekst Szubarczyka jest ZAFAŁSZOWANIEM
                  historii ? A jeżeli nie wynika, to dlaczego ?
                  • xiazeluka Miałeś wczoraj 40 urodziny, żeś taki upierdliwy? 05.11.03, 13:04
                    1. Tekst Szubarczyka to powierzchowna notka, a nie monografia wydarzenia, więc
                    pewna, momentami niezręczna, skrótowość jest zrozumiała (choć wcale nie godna
                    pochwały).
                    2. Faktem jest, że Poniatowski ocalał, ponieważ porywacze się oddalili, a Kuźmę
                    sytuacja przerosła, dzięki czemu wymowny Poniatowski zdołał go "przekonać". I
                    tu jest ewentualna sprzeczność ("porywacz", a nie "porywacze"); jednak
                    zarzucanie Szubarczykowi kłamstwa jest raczej absurdalne - dlaczego miałby to
                    robić? To raczej niechlujstwo faktograficzne, a nie zamierzone łgarstwo.
                    3. Tekst Szubarczyka istotnie jest zafałszowany, ale skąd od razu te wielkie
                    słowa o KŁAMSTWIE? Sprostowanie nie wystarczy?
                    • indris Istota fałszerstwa Szubarczyka 05.11.03, 13:45
                      Istota fałszerstwa Szubarczyka polega na wyraźnym sugerowaniu czytelnikom, że
                      król obiecał porywaczom bezkarność a następnie nawet nie próbował obietnicy
                      dotrzymać. To nie było "niechlujstwo w faktografii" ! Niechlujstwem byłoby np.
                      pomylenie daty porwania, czy imion porywaczy. To było fałszowanie faktów dla
                      zasugerowania określonego wniosku, a wnioskiem tym miało być, że Stanisław
                      August okazał się świnią. Dlaczego Szubarczyk miałby to zrobić, to już
                      tajemnica jego mentalności. Ja mogę jedynie domyślać się po co. Otóż artykuł
                      był poświęcony konfederacji barskiej i miał być jej pochwałą. A zgodnie z
                      naszodziennikową zasadą czarno-białego widzenia świata jeżeli konfederacja była
                      godna pochwały, to wszyscy jej przeciwnicy z definicji musieli być godni
                      potępienia. A że jednym z głównych wrogów konfederacji był król, więc należało
                      go opluć.
                      • xiazeluka Wmawianie komuś swoich fobii nie jest eleganckie 05.11.03, 14:01
                        Odnośnie "istoty fałszerstwa" - król przebywał w towarzystwie kidnaperów
                        dłuższy czas; Ty skoncentrowałeś się na ostatnich chwilach tego żałosnego
                        porwania. Czy jesteś na 100% pewny, że Poniatowski nie próbował negocjować z
                        napastnikami wcześniej, podczas jazdy z miejsca napadu do młynu (czy czego tam)
                        za miastem? Galopowali w milczeniu taki kawał? Przecież po drodze kilka razy
                        się zatrzymywali, rozdzielali, rozpraszali - może w wyniku królewskiego
                        ględzenia?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka