Dodaj do ulubionych

Zdolnosc do kompromisu

05.01.09, 20:13
Zycie zawodowe uczy, przynajmniej te moje, unikac kompromisow. Sa one czesto
brane za swiadectwo slabosci. A slaby przyciaga kazy jak pochyle drzewo.

I tak wlasciwie, coraz sluszniejsza, przynajmniej w tym aspekcje aktywnosci,
mi sie wydaje zasada "zab za zab".

Gdzies jednak ta zasada prowadzi do obledu.

Wyobrazmy sobie sasiadow. Wpierw zyja obok siebie w miare spokojnie. Potem
jeden sasiad zaczyna sie rozpychac. Drugi zaczyna protestowac. Zaczynaja sie
nienawidziec. Corka jednego sasiada zostala zgwalcona przez synow drugiego.
Gwalt zostal pomszczony krwawo. Ta smierc tez zostala pomszczona.

I tak sasiedzi zamienili sie w dyszacych nienawiscia wrogow. Beda sie juz
nienawidziec do konca swiata. I zaczna innych wciagac do tej ich nienawisci.

A co na to ulica?

Ano wpierw bierze strony jednych albo drugich.

A potem? Potem zaczyna olewac ten wieczny konflikt. I gdyby ulica mogla to by
zamurowala nienawistnikow by juz z te swoja nienawiscia sami zostali.

I dali juz innym, tym obdarzonym zdolnoscia do kompromisu, spokojnie zyc.

PF
Obserwuj wątek
    • ap13579 Re: Zdolnosc do kompromisu 05.01.09, 21:40
      Popełniasz twórczy plagiat z Jezusa Chrystusa.
      • polski_francuz Uwaga jest sluszna 06.01.09, 06:58
        zamiast zdolnosc do kompromisu, mozna bylo napisac te przykazania o policzku.

        I, wowczas moznaby napisac, ze placimy wysoka cena za to, ze Chrystus sie ze
        swoimi naukami u swoich nie umial przebic.

        PF
    • melord Re: Zdolnosc do kompromisu 05.01.09, 21:58
      polski_francuz napisał:

      > Zycie zawodowe uczy, przynajmniej te moje, unikac kompromisow. Sa
      > one czesto brane za swiadectwo slabosci.

      hmm....u mnie odwrotnie,jakosc i cena wymagaja kompromisu...czasami
      trzeba z czegos dobrego co nie znaczy niezbednego, zrezygnowac

      w polityce kompromis to podstawa "politykowania"...w zyciu
      codziennym rowniez
      bardzo rzadko wina lub racja jest po jednej stronie
      • polski_francuz Re: Zdolnosc do kompromisu 06.01.09, 07:00
        Sam sie zastanawiam skad sie w naszym srodowisku takie zwyczaje biora. Byc moze
        z obecnosci "nieomylnych", czyli mandarynow, ktorzy maja zawsze racje i trwaja
        cala wiecznosc w jakiejs dyscyplinie.

        PF
    • dana33 Re: Zdolnosc do kompromisu 05.01.09, 22:01
      ty francuz, cusik na bakier z historia jestes....
      i nie wysilaj sie na bycie sophisticated, bo ci to zle wychodzi...
      wychodzi ci jeszcze glupiej...
      • rycho7 Re: Zdolnosc do kompromisu 06.01.09, 08:46
        dana33 napisała:

        > ty francuz, cusik na bakier z historia jestes....
        > i nie wysilaj sie

        Dana zawsze na postrunku ale odpowiedniego teksciku z notatnika agitatora juz
        sie jej nie chce doczytac. Ona sadzi, ze jak pluje to jadem. A to jedynie g.wno.
        • polski_francuz Zdolnosci do kompromisu 06.01.09, 09:59
          niestety dana nie ma.

          PF
          • dana33 Re: Zdolnosci do kompromisu 06.01.09, 15:48
            mam, i to duze..... cal zycie, to jeden wielki kompromis, peef...
            tylko zalezy, jaki to kompromis...
            w tej sytuacji nie ma... bo kompromis, to znaczy pozostawic hamasowi
            mozliwosci zabijania nas.... to nie jest kompromis, chociaz tobie
            napewno by bardzo odpowiadal, nie? ty zawsze widzisz tylko zyda...
            watek falafla o polkach w gazie bardzo ci nie odpowiadal, nie?
            wrzasnales cos o rasizmie.... jakos nie widzialam cie tutaj
            protestujacego nawet slabo, jesli chodzi o wpisy zerowca naprzyklad..
            ani slowa do twojego "mate" piszacego "jak i diabla zacytuje jak mi
            po drodze byle dokopac zioncom", nie?
            ty piszesz "niech ten ziejacy nienawiscia rasowa glab stad spada"???
            nu, facio, to ja ci tutaj napisze: spadaj stad ziejacy antysemityzmem
            glabie hipokryto!!!!
    • taziuta Winna jest ulica! 06.01.09, 07:57
      polski_francuz napisał:

      ...
      > I tak sasiedzi zamienili sie w dyszacych nienawiscia wrogow. Beda
      > sie juz nienawidziec do konca swiata. I zaczna innych wciagac do
      > tej ich nienawisci.
      >
      > A co na to ulica?
      ...

      Zacznijmy może od tego, że to ta ulica 'na siłę' zakwaterowała, czy
      usankcjonowała siłowe zajęcie nie swojego mieszkania przez jednego
      z tych sąsiadów (obcego w bloku), tak więc ta ulica jest winna
      całemu złu. I dlatego nie może się ona dzisiaj uchylać od
      odpowiedzialności!
      • polski_francuz Re: Winna jest ulica! 06.01.09, 10:07
        Tak, ale tu nie chodzi o znalezienie winnego.

        PF
        • taziuta Re: Winna jest ulica! 06.01.09, 11:41
          polski_francuz napisał:

          > Tak, ale tu nie chodzi o znalezienie winnego.
          >
          > PF

          Oczywiście, że nie o znalezienie dla znalezienia, lecz po to aby
          temu 'winnemu' uświadomić jego odpowiedzialność i 'zmusić' do
          skutecznego włączenia w rozwiązanie tego problemu.
    • polski_francuz Nie mozna 06.01.09, 10:06
      oskarzac piekarza Hitlera.

      PF

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka