hasz0
02.02.09, 15:14
pani red. Lubońska powiadomiła mnie, że emisji nie będzie
z... "przyczyn technicznych". Nie o technikę tutaj chodzi, gdyż film
spełnia wszelkie parametry techniczne, ale sądzę, że o coś
innego..."
Tym bardziej że "Więźniarki" zostały zastąpione teatrem traktującym
o problemach Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej: - Dla
decydentów ten temat był szczególnie ważniejszy dla Polonii niż np.
tragiczne losy 7 bohaterek ze stanu wojennego, które krytycznym
okiem widzą, co z "Solidarności' pozostało po "okrągłym stole" -
komentuje Zarębski. Faktycznie, jego film jest "nieprawomyślny
politycznie".
<!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]-->Cenzura myśli
Działaczki związkowe mówią w nim bez ogródek, że obecna Polska nie
jest tą, o którą walczyły, krytykowany jest także "okrągły
stół". "Tuż po 1989 roku był taki trend w TVP, że ponieważ "idzie
nowe", to można już pokazywać prawie wszystko - to, co w Polsce się
działo, ale... tylko do czasów Gomułki - podkreśla reżyser. - Na to
co potem była narzucona ukryta cenzura. I jak widać ten
oddolny "duch poprawności' ciągle w TVP istnieje bez względu na to,
kto jest prezesem. Myślę, że obecnie w TVP nikt nie ma na nic
wpływu - jest tylko paniczny strach, czy jutro nie straci się tam
pracy, więc lepiej nie zadzierać nosa. I to jest przykre, bo na
naszych oczach upada kolejna polska instytucja i to ta, która winna
mieć szeroko pojęty misyjny charakter".
Film, zakazany przez TVP Polonia, cieszy się ogromną popularnością
na specjalnych pokazach, których patronem medialnym była
m.in. "Nasza Polska". Zarębski podkreśla: "Tak jak przez 10 lat nie
mogłem tego filmu zrealizować - tak dzisiaj film z powodzeniem jest
oglądany na specjalnych pokazach przez setki, a nawet tysiące
widzów - czyli mimo przeszkód, bez gigantycznej reklamy udaje się
jednak do widza dotrzeć. Szkoda tylko, że czasami ma to
charakter "drugiego obiegu", a nie np. za pośrednictwem TV Polonia.
Ale i tę przeszkodę pokonamy i do Polonii też z filmem dotrzemy.
Myślę, że sprawą zdjęcia emisji powinny zająć się prócz mediów także
takie organizacje, jak Stowarzyszenie Filmowców Polskich czy
Stowarzyszenie Wolnego Słowa. Podczas pokazu w siedzibie SWS
zaapelowałem o to do ich władz, że jak mieli odwagę wystąpić z
komunikatem przeciwko książce "Wałęsa a SB", kiedy jeszcze się ona
nie ukazała - to dlaczego nie występują w obronie twórców, którzy
mają kłopoty z realizacją filmów czy programów dotyczących historii
współczesnej. Mam nadzieję, że ten szyld SWS-u jest nadal
zobowiązaniem, a nie tylko atrapą."
Andrzej Echolette