karlin
18.11.03, 18:23
"Gmina Wyznaniowa Żydowska w Warszawie nie wyklucza skargi do Trybunału Praw
Człowieka w Strasburgu na Polskę za prawomocną już odmowę prokuratury
ścigania antysemickich publikacji, co podtrzymał sąd.
"Będziemy chcieli skonsultować tekst uzasadnienia sądu z prawnikami co do
ewentualnej skargi do Strasburga, której nie można wykluczyć" - powiedział
Piotr Kadlcik, prezes gminy wyznaniowej.
Dodał, że "jeżeli wolą niezawisłego sądu było takie, a nie inne
rozstrzygnięcie, to znaczy, że tak uważa państwo, które ten sąd reprezentuje".
Kadlcika najbardziej wzburzyło to, że prokuratura powołała się na "chęć
zysku" jako motyw działania podany przez autorów i wydawców publikacji oraz
księgarza, którzy zaprzeczyli, by chcieli "nawoływać do nienawiści na tle
różnic narodowościowych". Uzasadnienia prokuratury i sądu prezes gminy
nazwał "wstrząsającymi".
Jak podał "Tygodnik Powszechny", ostatnio warszawski sąd utrzymał odmowę
ścigania przez warszawską prokuraturę antysemickich wydawnictw kolportowanych
w księgarni "Antyk", mieszczącej się w podziemiach kościoła Wszystkich
Świętych przy pl. Grzybowskim.
W listopadzie 2002 r. Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła, m.in. z
zawiadomienia Kadlcika, śledztwo w sprawie "publicznego nawoływania do
nienawiści na tle różnic narodowościowych i wyznaniowych" oraz "publicznego
znieważenia grupy ludności pochodzenia żydowskiego z powodu jej
przynależności narodowej i wyznaniowej". Art. 256 i 257 kodeksu karnego
przewidują za takie czyny do 3 lat więzienia.
Przestępstwo miało polegać na publikacji m.in. książek pt. "Jedwabne
geszefty" Henryka Pająka, "Polska zdradzona" Jana Marszałka, "Antypolonizm
Żydów polskich" Stanisława Wysockiego, "Dlaczego występuję przeciwko Żydom"
ks. Józefa Kruszyńskiego (przedruk z 1936 r.), "Poznaj Żyda", "100 kłamstw
J.T. Grossa o żydowskich sąsiadach i Jedwabnem" Jerzego R. Nowaka.
Jak napisał "Tygodnik Powszechny", w czerwcu 2003 r. prokurator Robert
Skawiński umorzył śledztwo "z powodu braku ustawowych znamion czynu
zabronionego".
W uzasadnieniu przyznał, że biegły historyk prof. Jerzy
Tomaszewski "zasadniczo pod każdym względem" negatywnie ocenił te książki,
uznając, że mają one "charakter antysemicki i sprzyjają kształtowaniu postaw
antysemickich wśród czytelników".
"Analiza tych pozycji książkowych prowadzi do wniosku, iż niewątpliwie
zawierają one duży negatywny ładunek emocjonalny skierowany przeciwko osobom
narodowości żydowskiej, jednak brak jest dostatecznych podstaw do przyjęcia,
iż zawierają one określenia znieważające grupę ludności żydowskiej z powodu
jej przynależności narodowej lub wyznaniowej. Także pojawiające się w nich
hasła walki, przeciwstawienia się osobom narodowości żydowskiej mają
charakter patriotyczny, wynikają z troski autorów o zachowanie przez Polaków
tożsamości narodowej i nie sposób doszukać się w nich jednoznacznych treści
nawołujących do postępowań pozaprawnych" - takie słowa uzasadnienia
cytował "Tygodnik Powszechny".
"Zasadniczo kontrowersyjne określenia kierowane są pod adresem konkretnych
osób pełniących w przeszłości i obecnie funkcje publiczne i mają stanowić
ocenę ich konkretnych zachowań oraz działalności. Nie odnoszą się natomiast
wprost do całej grupy narodu żydowskiego. (...) Ponadto (...) aby przyjąć, że
tego typu wypowiedzi kierowane pod adresem konkretnej osoby noszą znamię
znieważenia, należałoby uprzednio ustalić, że dana osoba rzeczywiście należy
do określonej grupy narodowej lub wyznaniowej" - stwierdzał,
według "Tygodnika Powszechnego", prokurator.
Powołał się też na fakt, że właściciel "Antyku" oraz autorzy i wydawcy
książek "kategorycznie zaprzeczyli, iż ich zamiarem było znieważenie
jakiejkolwiek grupy osób z powodu jej przynależności narodowej lub
wyznaniowej lub nawoływanie z tych powodów do nienawiści". Przytoczył też ich
zeznania, że chcieli zaspokoić "popyt na rynku", "ułatwić Polakom poznanie
prawdy historycznej" i "przyczynić się do pojednania obydwu narodów".
Kadlcik złożył zażalenie do Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, która we
wrześniu 2003 r. podtrzymała umorzenie. Prok. Edyta Petryna uznała, że
przeprowadzono wszystkie niezbędne dowody, żadne nie były preferowane, a ich
ocena nie budzi zastrzeżeń, natomiast w uzasadnieniu "w wyczerpujący sposób
przedstawione zostały motywy rozstrzygnięcia".
W październiku 2003 r. warszawski Sąd Rejonowy utrzymał umorzenie. Decyzja
sądu jest prawomocna i nie przysługuje na nią zażalenie.
"Zasadność naszej decyzji zweryfikowała nadrzędna prokuratura oraz sąd;
zgłaszający zawiadomienie ma teraz prawo do złożenia do sądu prywatnego aktu
oskarżenia" - skomentował rzecznik Prokuratury Okręgowej Maciej Kujawski.
"Tygodnik Powsz", który śledził całą sprawę na jej kolejnych etapach,
przypominał, że w sprawie księgarni "Antyk" podjęto interwencje u proboszcza,
w stołecznej Kurii oraz u Prymasa Polski, które jednak niczego nie zmieniły."
----------------------------------------------------------------------------
Tutaj