Polak bohaterem Europy

25.02.09, 13:00
Polskiego bohatera bardziej doceniano za granicą. Brytyjski historyk Michael
Foot zaliczył rotmistrza w poczet sześciu najodważniejszych ludzi ruchu oporu
podczas II wojny światowej. A w tym roku dzień śmierci Pileckiego stanie się
prawdopodobnie świętem całej Unii Europejskiej.

Jak informuje "Polska":

Dzień jego śmierci, 25 maja, będzie w Unii obchodzony jako Międzynarodowy
Dzień Bohaterów Walki z Totalitaryzmem.

W środę projekt stosownej rezolucji został jednomyślnie przyjęty przez
konserwatywną frakcję w europarlamencie. Cały europarlament ma w tej sprawie
głosować w najbliższych tygodniach.


Po wojnie Witold Pilecki został aresztowany przez komunistyczne władze.
Funkcjonariusze UB torturowali go tak okrutnie, że, jak sam powiedział żonie
podczas ostatniego widzenia:

Oświęcim to była igraszka

www.pardon.pl/artykul/7888/polak_bohaterem_europy_kogo_uczci_unia
    • bywszy1 Re: co za przesada!+ 25.02.09, 13:26
      w takiej Szwecji uznaje sie tylko dwoch bochaterow -Emila i Pippi.
      • falafel11 Re: co za przesada!+ 25.02.09, 13:38
        ja wyczytalem ze byl taki Zagloba...przedstawiciel piokow polskich
        bohatyr byl wielki...smile
        • prastryj Re: co za przesada!+ 25.02.09, 15:09
          i jeszcze jedno bydlę
      • prastryj Re: co za przesada!+ 25.02.09, 15:08
        bydlę
    • falafel11 Re: Polak bohaterem Europy 25.02.09, 13:41
      Oh...zapomnialel o ulanach polakach...bohatyry.. bez guzikow
      walczyli !!!! wo...co nazywa sie patryota polski,,smile
      • cxvi Z raportu Witolda: 25.02.09, 15:15
        "Jechali Żydzi z Czech, Francji, Holandii i innych krajów Europy.
        Jechali sami, bez eskorty, aż dopiero na kilkanaście kilometrów przed
        Oświęcimiem obstawiano wagony, przywożąc ich na bocznicę, pod
        Brzezinkę.

        Dlaczego jechali? Miałem okazję kilka razy rozmawiać z Żydami z
        Francji i raz, z rzadko tu spotykanym, transportem z Polski. Był to
        transport Żydów z Białegostoku i Grodna. Z tego, co mówili zgodnie,
        można było wnioskować, że wyjeżdżali na skutek ogłoszeń urzędowych w
        różnych miastach i państwach pod zaborem niemieckim, z których
        wynikało, że tylko ci Żydzi będą mogli jeszcze żyć, którzy pojadą do
        pracy w Trzeciej Rzeszy. Więc jechali do pracy w Rzeszy. Tym
        bardziej, że zachęcały ich listy pisane przez Żydów z Oświęcimia, a
        pewno i z innych obozów, że pracują w dobrych warunkach i dobrze im
        się powodzi.

        Mieli prawo zabrać podręczny bagaż - tyle, co sami uniosą. Więc brali
        jedną, dwie walizki, w których starali się przewieźć cały swój
        majątek, sprzedając nieruchomości i ruchomości i kupując jakieś małe
        wartościowe przedmioty, na przykład brylanty, złoto, złote dolary...

        Transporty kolejowe wiozące codziennie około tysiąca ludzi kończyły
        swoją trasę na bocznicy. Pociągi podstawiano pod rampy i wyładowywano
        zawartość. Ciekawe, jakie myśli snuły się pod czaszkami esesmanów?

        W wagonach było wiele kobiet i dzieci. Czasami dzieci w kołyskach. Tu
        mieli skończyć swe życie wszyscy naraz.

        Wieźli ich jak stado zwierząt na rzeź.

        Na razie, niczego nie przeczuwając - na rozkaz - pasażerowie
        wysiadali na rampę. Dla uniknięcia kłopotliwych scen zachowywano
        wobec nich względną grzeczność. Kazano odłożyć żywność na jedną
        pryzmę, na drugą - wszystkie rzeczy. Mówiono im, że rzeczy zostaną
        zwrócone. U pasażerów rodził się pierwszy niepokój, czy im rzeczy nie
        zginą, czy odnajdą swoje, czy im nie zamienią walizek...

        Później dzielono na grupy. Mężczyźni i chłopcy ponad 13-letni szli do
        jednej grupy; kobiety z dziećmi - do drugiej. Pod pretekstem
        konieczności wykąpania kazano im wszystkim rozbierać się w dwóch
        osobnych grupach, zachowując pozory poczucia wstydliwości. Ubrania
        układały obie grupy również w dwa wielkie stosy, celem niby
        przekazania do dezynfekcji. Niepokój był teraz już wyraźniejszy, czy
        im nie poginą ubrania, czy nie zamienią bielizny.

        Potem setkami, osobno kobiety z dziećmi, osobno mężczyźni, szli do
        baraków, które miały być łaźniami (były kamerami gazowymi!) Okna były
        tylko z zewnątrz - fikcyjne, wewnątrz był mur. Po zamknięciu
        uszczelnionych drzwi wewnątrz odbywał się masowy mord.

        Z balkoniku-krużganku esesman w masce gazowej zrzucał na głowy
        zebranego pod nim tłumu gaz. Stosowano gaz dwóch rodzajów: w butlach,
        które się rozbijało lub w postaci krążków, który po otwarciu
        hermetycznych puszek i wyrzuceniu go przez esesmana w gumowych
        rękawiczkach, przechodził w stan lotny wypełniając komorę gazową i
        szybko zabijając zebranych tu ludzi. Trwało to kilka minut. Czekano
        dziesięć. Następnie wietrzono, otwierano drzwi komór po przeciwnej
        stronie od rampy i komanda złożone z Żydów przewoziły ciepłe jeszcze
        ciała taczkami i wagonetkami do pobliskich krematoriów, gdzie trupy
        szybko spalano."

        Sądzisz, ćwierćdebilu, że powyższe napisane było nadaremno, a z
        autora, który ryzykował życie aby tam być i to opisać, spokojnie
        można dziś drzeć łacha? No to gratuluję.
    • bywszy1 Re: Polak bohaterem Europy+ 25.02.09, 14:01
      kompleksy i bohaty6rzy ida w parze.
      a za nimi idzie patryotyzm.
      zapytajcie o to Sienkiewicza.
      On wie:za kazdy oddcinek w gazecie forse dostawal.
      Ale serca pokrzepil.
      • cxvi Racja, mógł Pilecki nie pakować się do 25.02.09, 14:51
        Auschwitz i nie słać raportów m.in. o tym, co i jak się z Żydami
        wyprawiało w Brzezince. Dzięki którym świat zaczynał się dowiadywać i
        z których później korzystali badacze Holokaustu. Poczytaj sobie tego
        "bohatyra", jak o nim piszesz, towarzyszu przygłupie:

        www.polandpolska.org/dokumenty/witold/raport-witolda-1945.htm
        • cyniol Re: Racja, mógł Pilecki nie pakować się do 25.02.09, 14:54
          cxvi napisał:
          Poczytaj sobie tego
          > "bohatyra", jak o nim piszesz, towarzyszu przygłupie:
          >
          To jest enkawudzista sowiecki, nie ma co z nim powaznie rozmawiac, to jest bydle
          ludzkie, niespotykane!
          • cxvi Też raczej nie, bo Pilecki opisuje także to 25.02.09, 14:58
            co robiono z jeńcami bolszewickimi i jak marny to był los. Wniosek z
            tego, że tow. bywszy to po prostu bękart jakiegoś esesemana wink
    • cyniol Re: Zyd Bywszy torturowal rotmistrza 25.02.09, 14:27
      Zydzi ponosza glowna wine za jego smierc.
    • cyniol Re: Zydowscy mordercy rotmistrza 25.02.09, 14:31
      pierwsi odezwali sie w tym watku. Jakie to znamienne jest.

      Nad "właściwym" przebiegiem śledztwa i procesu czuwał zastępca Naczelnego
      Prokuratora Wojskowego do spraw szczególnych (oskarżenie Pileckiego i jego
      współpracowników miało charakter szczególny) ppłk Henryk Podlaski.
      Prokurator Czesław Ł. twierdzi, że przed rozprawą Podlaski i jego szef -
      Naczelny Prokurator Wojskowy - Stanisław Zarako-Zarakowski (Rosjanin, słynny kat
      Polaków) wezwali go do siebie i przekazali "wytyczne oskarżenia". Mieli mu
      zarazem obiecać, że żaden wyrok śmierci w tej sprawie nie zostanie wykonany.
      W dokumentach czytamy: Podlaski Hersz, syn Mojżesza i Szpryncy Austern, ur. 7
      marca 1919 r. w Suwałkach. Później imiona rodziców zmieniono - odpowiednio - na
      Maurycego i Stanisławę. W 1956 r. Henryk Podlaski zaczął używać imienia Bernard,
      po czym ślad po nim zaginął. Przez dłuższy czas szukała go KG MO, bezskutecznie.
      Mówiło się, że utonął w nurtach Bugu. Miał to być albo akt samobójczy, albo
      wynik nieudanej ucieczki na Wschód. W 1966 r., po 10 latach starań, żona
      krwawego prokuratora uzyskała potwierdzenie jego zgonu. Istnieją jednak relacje,
      że cała sprawa została sfingowana, a Podlaski... zamieszkał w ZSRS u boku swojej
      siostry, która wyszła za mąż za wysokiego funkcjonariusza NKWD. Niektórzy
      twierdzą, że Podlaski żyje do dziś. Jego ostatni adres w Warszawie to ul. Lądowa
      5 m. 91.
      3 maja 1948 r. Najwyższy Sąd Wojskowy wyrok na Pileckiego utrzymał w mocy. Z
      ramienia Naczelnej Prokuratury Wojskowej dopilnował tego mjr Rubin Szwajg.
      Urodzony 15 listopada 1898 r. w Jarosławiu, syn Dawida, podobnie jak Henryk
      (Hersz) Podlaski, w stalinowskiej prokuraturze był odpowiedzialny za sprawy
      szczególne. 10 lipca 1948 r. Szwajg napisał do MON prośbę o zwolnienie ze służby
      wojskowej: "z uwagi na to, że zamierzam wraz z żoną wyjechać do Izraela, by tam
      połączyć się z naszą najbliższą rodziną. Mamy w Izraelu córkę naszą, rodziców i
      rodzeństwo". Niedawno Interpol dostarczył stronie polskiej takie oto dane:
      "Rubin Szwajg - SHATKAY Reuben, s. David, ur. 15 listopada 1898 r., zm. 19
      kwietnia 1992 r. w Izraelu.
    • cyniol Re: W skladzie sedziowskim zasiadal 25.02.09, 14:35
      Leo Hochberg, wielce ceniony pracownik Zydowskiego Instytutu Historycznegosmile



      W składzie sędziowskim NSW, prócz spełniających drugorzędną rolę Polaków - płk.
      Kazimierza Drohomireckiego, ppłk. Romana Kryże i por. Jerzego Kwiatkowkiego,
      zasiadał mjr (potem ppłk) Leo (Lew) Hochberg. W akcie narodzin tego ostatniego
      czytamy: "W obecności Szoela Gohberga (Gochberga) - inspektora towarzystwa
      ubezpieczeniowego (ojciec Leo był wydawcą prasy żydowskiej i założycielem
      tygodnika "Frajtag" - później "Unzer Leben" - TMP) i Gabiela Ołata (Oleła),
      miejscowego podrabina, urodził się (3) 15 lutego 1899 r. w Łodzi o godz. 11 w
      nocy z żony Rejzli z domu Wajntraub, 21 lat. Przy obrzezaniu nadano dziecku imię
      Lew".
      W dalszej części apologetycznego wspomnienia, opublikowanego przez ŻIH, czytamy
      o "pracy społecznej" Hochberga: od 1947 r. był członkiem PPR, potem PZPR, a
      także Zarządu Głównego Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. "Posiadał
      liczne odznaczenia wojskowe i państwowe, w tym Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia
      Polski". I na koniec: "Odszedł od nas wybitny erudyta, mądry doradca, uczynny i
      oddany współpracownik Żydowskiego Instytutu Historycznego w Polsce, człowiek
      wielkiego serca i dobroci". Ani słowa o tym, że był stalinowskim pułkownikiem, a
      tym bardziej o jego udziale w mordzie sądowym na rotmistrzu Pileckim i procesach
      innych żołnierzy AK.

      • marouder.eu Ten pplk Kryze Romek, to tatus Kryzego... 25.02.09, 14:44
        ..rzadowego kolezki Jaroslawa Kaczynskiego z czasow, gdy ten byl premierem?
        • cyniol Re: Ten pplk Kryze Romek, to tatus Kryzego... 25.02.09, 14:48
          Tez tak myslalem, moze brat tatusia tak jak to jest z Markiem Borowskim, tatus
          jest bratem Bermana.
        • cyniol Re: Ten pplk Kryze Romek, to tatus Kryzego... 25.02.09, 14:52
          Ta, sedzia Andrzej Kryze to syn tego bydlaka, sedziego stalinowskiego Romana Kryze.
          Roman Kryże


          Roman Kryże (ur. 4 lipca 1907 we Lwowie, zm. 23 marca 1983 w Warszawie) -
          prawnik, podpułkownik, sędzia orzekający w procesach politycznych,
          funkcjonariusz stalinowskiego aparatu represji. Syn Tomasza Kryże i Aleksandry z
          d. Jóźwiak, ojciec Andrzeja Kryże.
          • marouder.eu A syn Andrzej skazywal na podstawie dekretu.. 25.02.09, 14:56
            ..o stanie wojennym?
        • janusz2_ Re: Ten pplk Kryze Romek, to tatus Kryzego... 25.02.09, 15:25
          marouder.eu napisał:
          Re: Ten pplk Kryze Romek, to tatus Kryzego...
          > ..rzadowego kolezki Jaroslawa Kaczynskiego z czasow, gdy ten byl premierem?

          Nie wiem, byc może tak.
          Jest to postać dość odrażająca. M.in. to on jako "zaufany" sędzia skazał na karę śmierci St. Wawrzeckiego oskarżonego w ramach tzw. afery mięsnej (ostatnio przypomniała to tv).

          Czy twoje zainteresowanie powiązaniami rodzinnymi jest ogólne czy wybiórcze?
          Czy np. ważne jest dla ciebie np. kim był brat Adama Michnika czy kim byli rodzice Jacka Kuronia?
          • marouder.eu Dziedziczenie spoleczne via brat? 25.02.09, 15:53
            Raczej rzadki przypadek. Znacznie czestszy, to dziedziczenie skryptow zachowan i
            hierarchii wartosci po łojcachsmile
            • janusz2_ Re: Dziedziczenie spoleczne via brat? 25.02.09, 16:56
              marouder.eu napisał:

              > Raczej rzadki przypadek. Znacznie czestszy, to dziedziczenie skryptow zachowan
              > i
              > hierarchii wartosci po łojcachsmile

              Czyli ciebie "interesuje" dziedziczenie po ojcach?
              Co w takim razie sądzisz o ojcu Jacka Kuronia?
    • cyniol Re:Z wyroku Rozanskiego 25.02.09, 14:38
      Z WYROKU RÓŻAŃSKIEGO

      Śledztwo przeciwko Pileckiemu nadzorował Departament Śledczy MBP, a osobiście
      (co też świadczy o szczególnym znaczeniu, jaki komuniści przykładali do sprawy)
      jego szef płk Jacek Różański (Józef Goldberg), który faktycznie - w porozumieniu
      ze swoimi ziomkami z prokuratury - wydawał wyroki. Pomagał mu zastępca -
      naczelnik Wydziału II ppłk Adam Humer i dyr. Departamentu III MBP (ds. walki z
      bandytyzmem, czyli niepodległościowym podziemiem) inny płk, Żyd Józef Czaplicki,
      ze względu na swoją nienawiść do AK-owców nazywany "Akowerem". Różański
      ignorował fakty przemawiające "na korzyść" rotmistrza, np. raporty z jego pracy
      w Oświęcimiu, a nadawał specjalne znaczenie sfingowanym dokumentom (podstawą
      oskarżenia grupy Pileckiego były wymyślone przez bezpiekę plany zlikwidowania
      "mózgów MBP" - właśnie Różańskiego, Czaplickiego i szefowej Departamentu V MBP
      Julii Brystygier "Luny").
      Na biurka Różańskiego i Czaplickiego trafiały notatki "agentów celnych", czyli
      więziennych kapusiów, rozpracowujących Pileckiego i jego towarzyszy. Dostawał je
      również wiceminister bezpieki gen. Roman Romkowski (Natan Grunsapau-Kikiel),
      który faktycznie rządził MBP (szef resortu gen. Stanisław Radkiewicz - polski
      internacjonał, był tylko figurantem).
      Przesłuchiwało, co było w zwyczaju bezpieki, kilku "oficerów" śledczych -
      niedouczonych typków z awansu społecznego, którym władza (pozorna) uderzyła do
      głowy. Fakt, iż stanowili tylko narzędzie zbrodni w rękach żydowskiego
      kierownictwa, nie oznacza wcale, że są mniej winni - bezpośrednio znęcali się
      nad polskimi patriotami. W wyjątkowo brutalny sposób realizowali plan ukrytych w
      cieniu, żydowskich morderców zza biurka.
    • cyniol Re:Do dzisiaj nie odnaleziono grobu 25.02.09, 14:39
      Do dziś nie udało się odnaleźć miejsca pogrzebania rotmistrza - komuniści
      starannie zatarli ślady swojej zbrodni. Jednak przynajmniej w jednej kwestii
      pomylili się. Niewłaściwie obsadzili skład sędziowski - zamiast dwóch ławników w
      rozprawie uczestniczył tylko jeden. Gdyby nie to formalne niedopatrzenie
      Instytut Pamięci Narodowej nie miałby dzisiaj podstaw, aby oskarżyć prokuratora
      Czesława Ł. o mord sądowy.
      Z osób uczestniczących w sprawie do niedawna żyła jeszcze w Warszawie "adwokat"
      Alicja Pintarowa, Żydówka, która nawet nie kryła przed swoimi klientami, że
      wykonuje instrukcje MBP, proponując im współpracę. Przesłuchiwana dwa lata temu
      przez prokuratora IPN oczywiście do niczego się nie przyznała twierdząc, że
      proces był sprawiedliwy, zgodny z regułami prawa, ale ... sprawa była "robiona"
      pod Pileckiego.
      www.asme.pl/10963771163476.shtml
    • bywszy1 Re: naprawde?+ 25.02.09, 14:41
      Re: Zyd Bywszy torturowal rotmistrza
      cyniol 23.02.09, 13:11 Odpowiedz Zydzi ponosza glowna wine za
      jego smierc.
      <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
      to za taki moj wyczyn,przy okazji,mozesz mnie w ........ pocalowac.
      • arap1 Re: Ja bym im podzielil Polske 25.02.09, 15:02
        tylko dzis nie ma frajerow ..nie niemcy nie rosja bekarta
        wersalskiego darmo nie wezma...smile
        • prastryj Re: Ja bym im podzielil Polske 25.02.09, 15:09
          i następne bydlę
        • aaki a ty czyj bękart? 25.02.09, 15:41
          kto cie po pijaku zrobił?
    • pan.scan Niech Dureń dopisze sobie do sztambucha, 25.02.09, 15:05
      wówczas Dureń miał będzie komplet oprawców Rotmistrza. Wynika z artykułu,że z 26 ludzi mających związek z tym mordem 19 zabójców to etniczni Polacy, pozostali (7) to Żydzi. Dureń już raz próbował podonbnie manipulować przy zabójstwie gen. Filedorfa, ale dostał po nosie, czy mam przypomnieć Durniowi akta jego głupoty?

      "SĄD WOJSKOWY

      15 marca 1948 r. wyrok śmierci na Pileckiego wydał Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie w składzie: ppłk Jan Hryckowian, kpt. Józef Badecki i kpt. Stefan Nowacki.
      Jan Hryckowian urodził się w 1907 r. w Latrobe, w amerykańskim stanie Pensylwania. Po przeniesieniu rodziny do Polski, w 1931 r. ukończył Wydział Prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Do wybuchu wojny pracował w sądach w Grodnie i Tarnopolu. W 1938 r. został kapitanem. W czasie wojny działał w ZWZ-AK, dowodząc m.in. batalionem, który niszczył niemieckie obiekty telekomunikacyjne w Krakowie. Odznaczony Krzyżem Walecznych i Srebrnym Krzyżem Zasługi. W PRL-u doszły do tego kolejne medale, ale za inne "zasługi"...
      W życiorysie Hryckowian napisał, że na początku 1945 r. zgłosił się "natychmiast i z nieprzymuszonej woli" do Rejonowej Komendy Uzupełnień w Krakowie. Dostał przydział do korpusu oficerów służby sprawiedliwości LWP. Szybko awansował - w grudniu 1945 r. został majorem, w czerwcu 1946 r. podpułkownikiem. W marcu 1947 r. objął jedno z kluczowych stanowisk w stalinowskim systemie bezprawia - został szefem Wojskowego Sądu Rejonowego nr 1 w Warszawie. W sumie dopuścił się co najmniej 16 zbrodni sądowych.
      Zmarł w 1975 r. w Warszawie, w chwale cenionego adwokata. Nawet najbliższa rodzina nie wiedziała o jego stalinowskich wyczynach.
      Józef Badecki to kolejny przedwojenny prawnik (w 1933 r. ukończył Uniwersytet im. Jana Kazimierza we Lwowie), który zaprzedał się nowej władzy. Urodzony w 1908 r. w Uhnowie (woj. lwowskie), w latach 1934-39 pracował w sądach w Samborze i Przemyślu. W kampanii wrześniowej dowodził plutonem w batalionie marszowym 5. Pułku Strzelców Podhalańskich. Podczas okupacji nauczyciel i aplikant adwokacki w Lublinie i Przemyślu.
      Po wkroczeniu Sowietów zgłosił się do LWP. Jako sędzia wojskowy piął się po szczeblach kariery. Od 30 sierpnia 1948 do 26 maja 1949 był zastępcą szefa WSR w Warszawie.
      Badecki orzekł co najmniej 29 kar śmierci, co plasuje go w czołówce najbardziej krwawych stalinowskich sędziów. Podobnie jak inni, najpierw ogłaszał wyroki, a dopiero później je pisał. W 1956 r. został pułkownikiem. Do stycznia 1968 r., kiedy przeszedł na emeryturę, pracował w Izbie Wojskowej Sądu Najwyższego.
      W "Życiu Warszawy" ukazał się nekrolog: "Dnia 15 lipca 1982 r. zmarł (...) Józef Badecki, płk rezerwy, oficer II Armii WP". Dalej wymieniane są wszystkie jego odznaczenia. O bezprawnych wyrokach w stalinowskim systemie bezprawia ani słowa.
      O Stefanie Nowackim wiemy tylko tyle, że został wzięty do sprawy na ławnika z warszawskiej jednostki wojskowej.

      OSKARŻYCIEL

      Przed warszawskim WSR kary śmierci dla Pileckiego i trójki jego podkomendnych domagał się mjr Czesław Łapiński, ur. w 1912 w Sosnowcu. Szkołę Podchorążych Rezerwy Artylerii we Włodzimierzu Wołyńskim ukończył w 1936 r. Po kampanii wrześniowej wstąpił do Polskiej Ludowej Akcji Niepodległościowej (PLAN), później pracował w wywiadzie ZWZ-AK na Zamojszczyźnie, gdzie dosłużył się stopnia majora. Drugiego dnia Powstania Warszawskiego, jako dowódca kompanii na Ochocie, został ranny w rękę.
      Do komunistów przystał z pobudek materialnych. Najpierw orzekał w białostockim sądzie "na kółkach" (w przyspieszonym trybie sąd ten skazał na śmierć ok. 151 członków niepodległościowego podziemia - najwięcej ze wszystkich sądów doraźnych w kraju). W grudniu 1946 r., jako szef łódzkiej prokuratury wojskowej, oskarżał w procesie poakowskiego Konspiracyjnego Wojska Polskiego. Jej dowódca, kpt. Stanisław Sojczyński "Warszyc" wraz z pięcioma podkomendnymi został skazany na karę śmierci i rozstrzelany 17 lutego 1947 r., na kilka dni przed wejściem w życie amnestii. Praca Łapińskiego - według jego słów - została doceniona - i dochrapał się etatu w Naczelnej Prokuraturze Wojskowej (oddelegowany do Departamentu Służby Sprawiedliwości MON) i stopnia podpułkownika. Po przeniesieniu w 1950 r. do rezerwy został adwokatem.
      W styczniu 2001 r. IPN wszczął śledztwo w sprawie mordów sądowych popełnionych przez Łapińskiego. Do skazania jednak nie doszło - oskarżony zmarł w trakcie swojego procesu w 2004 r. (w warszawskim szpitalu przy ul. rtm. Pileckiego – nomen,omen)
      ZATWIERDZILI WYROK

      3 maja 1948 r. Najwyższy Sąd Wojskowy w składzie: płk Kazimierz Drohomirecki (przewodniczący), ppłk Romana Kryże i mjr Leo Hochberg wyrok śmierci na Pileckiego utrzymał w mocy.
      Kazimierz Drohomirecki urodził się w 1895 r. we Lwowie. Późniejszy morderca w todze zaczynał jako... nauczyciel gry na skrzypcach w Kołomyi, by po zakończeniu I wojny światowej zostać kierownikiem orkiestry kinowej. Po ukończeniu prawa na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie (1928 r.), do wybuchu wojny pracował w sądach w Stanisławowie i Tłumaczu. Wywieziony w 1939 r. w głąb ZSRR, w 1943 r. zgłosił się na ochotnika do LWP, od razu zostając oficerem śledczym i sędzią Sądu Polowego. Zwieńczeniem jego kariery było stanowisko wiceprezesa NSW i zastępcy tego sądu ds. szczególnych.
      W grudniu 1950 r. przeniesiony w stan spoczynku, zmarł trzy lata później w Pruszkowie - spoczywa na warszawskich Powązkach Wojskowych, obok "prezydenta" Bieruta i innych komunistycznych zbrodniarzy, ale także żołnierzy AK, WiN i NSZ, których prześladował.
      Roman Kryże to też lwowiak, ur. w 1907 r. Przed wojną pracował jako sędzia w Grudziądzu. Po kampanii wrześniowej, w której walczył jako podporucznik 65 pp, trafił do niewoli niemieckiej (18 września 1939 - 5 lutego 1945), następnie brał udział w walkach o Wał Pomorski.
      Sędzią Najwyższego Sądu Wojskowego był przez 10 lat - od sierpnia 1945 r. do sierpnia 1955 r. Orzekał tak surowo, że przylgnęło do niego powiedzonko: "Sędzia Kryże - będą krzyże". Mówiono o nim, że ma swój prywatny cmentarz na warszawskim Służewcu. Potem ten morderca sądowy płynnie przeszedł do cywilnego Sądu Najwyższego. 2 lutego 1965 r. w tzw. aferze mięsnej skazał na śmierć Stanisława Wawrzeckiego, dyrektora w Miejskim Handlu Mięsem. Z SN Kryże odszedł po 22 latach pracy, w 1977 r. Zmarł w 1983 r. w Warszawie". (...)
      całość:
      www.asme.pl/122583341092762.shtml
      • cyniol Re: Niech Dureń dopisze sobie do sztambucha, 25.02.09, 15:35
        Niech bydle ludzkie, swolocz i szumowina na usugach zydowskich zwazy, ze Polacy
        byli pionkami spelniajacymi rozkazy Zydow. Odmarsz, bezwstydny szabesgoju,na
        ktorego sliny szkoda, aby splunac.
      • aaki scan pacanie 25.02.09, 15:40
        jak na odsetek żydów w całej polsce to 7 na 26 to całkiem ładny wynik
    • aaki nie zgadzam się. bohaterką europy powinna być.... 25.02.09, 15:47
      ...zydówka misha defonesca którą wilki ratują od holocaustowej zagłady
      www.boston.com/ae/books/blog/2008/03/misha_and_the_w.html
      • bywszy1 Re: nie zgadzam się. bohaterką europy powinna być+ 25.02.09, 19:19
        zydowka matka boska czestochowska,ktora zazarcie bronia katolicy od
        zaglady.
    • bywszy1 Re:?+ 25.02.09, 17:12
      Re: Racja, mógł Pilecki nie pakować się do
      cyniol 25.02.09, 14:54 Odpowiedz cxvi napisał:
      Poczytaj sobie tego
      > "bohatyra", jak o nim piszesz, towarzyszu przygłupie:
      >
      To jest enkawudzista sowiecki, nie ma co z nim powaznie rozmawiac,
      to jest bydle
      ludzkie, niespotykane!
      <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

      co jest gorsze:
      Bywszy1-bydle ludzkie,niespotykane-czyli wirtualne?
      Czy
      cyniol-ch... pospolity,czesto spotykany.Np,jak pokrzywa za plotem.
      Dlatego ma tak wielu towarzyszy w tym watku.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja