lechu1
23.11.03, 21:07
Kanalia w domu
Leopold Unger 23-11-2003, ostatnia aktualizacja 23-11-2003 17:25
Komentarz Leopolda Ungera po ostatnich wybuchach w Turcji
Uwaga, uwaga, nadchodzi! Alarmu jak Słonimski w 1939 r. ogłaszać jednak nie
trzeba. Już jest ogłoszony. Barbarzyńca już jest nie ante portas a intra
muros. Rodzą się pytania z podręcznika pierwszego roku dziennikarstwa. Kto?
Wiadomo - al Kaida albo bojówki przez nią sponsorowane. Jak? Jak zwykle -
samochód-pułapka, fanatyk-samobójca, parami, w dwóch różnych punktach.
Gdzie? Gdzie się da - miejsca symboliczne (synagogi, banki, turystyka),
zaskoczone jak kiedyś (a może i dziś) Egipt, a potem Indonezja, Maroko czy
Tunis, słabiej chronione niż zabarykadowane względnie (miejmy nadzieję)
skutecznie Europa czy USA.
No i cel - teraz (na razie?) Turcja. Dlaczego? Turcja przecież to państwo o
wojskowym kręgosłupie, z silną policją wytrenowaną w bojach m.in. z Kurdami,
zdolną, jak pokazała, aresztować w kilka godzin według gotowej listy ponad
tysiąc tureckich i zagranicznych weteranów terrorystycznych frontów - od
Afganistanu przez Bośnię aż po Czeczenię.
Zamach na Konstantynopol można długo, naukowo i rozmaicie
tłumaczyć. "Technicznie" - w Turcji jest, co widać, stosunkowo łatwo znaleźć
kandydata na samobójcę, a sąsiedztwo Iraku, Iranu, Syrii ułatwia import
fanatyków. "Politycznie" - Turcja to członek NATO, kandydat do UE, sojusznik
USA, partner, to straszne, Izraela. No, i przede wszystkim "religijnie" -
Turcja rządzona przez muzułmanów to model (kruchy, ale wyraźny) możliwości
dopasowywania islamu do laickości państwa, wolności wyznaniowej obywateli,
demokracji, dowód na muzułmańską alternatywę dla spirali terroryzmu. Całość
nie do pogodzenia z programem ekstremistów.
Można więc długo, naukowo i rozmaicie to tłumaczyć, można, ale nie trzeba.
Bo nie o Turcję tutaj chodzi. I nie o Żydów. Kiedy po ataku na USA 11
września 2001 r. niektórzy nieśmiało (albo śmiało) odważyli się wyrazić
przekonanie, że być może islamizm atakuje nie tylko USA, ale coś więcej -
np. cały nasz, okropny zachodni system wartości - podniósł się krzyk, że to
nawoływanie do "wojny religijnej", że nie ma lepszych i gorszych cywilizacji
itd., itp. A teraz p. Straw, brytyjski minister spraw zagranicznych, nagle
się obudził i po zbombardowaniu angielskiego konsulatu i banku zauważył,
że "jest to atak na naszą cywilizację".
Islam, cokolwiek by sądzić o najzupełniej anachronicznym charakterze
niektórych zapisów Koranu, to stara i wielka religia. Islamizm to raczej
nowe zjawisko, istnieje i rozwija się wyłącznie poprzez opozycję pozornie
wobec Żydów, a faktycznie wobec wszystkich podstawowych wartości Zachodu.
Islamizm odrzuca nie tylko treść zachodniej cywilizacji, ale sam fakt jej
istnienia. Nie chodzi o religię, chodzi o władzę, o światowy kalifat.
Szukanie źródeł tego zjawiska np. w niedoli (autentycznej) Palestyńczyków
jest hipokryzją albo głupotą.
Niektórzy, np. Leszek Kołakowski, już dawno zauważyli, ze Żydzi są tylko na
przystawkę, że kiedy tylko pojawia się cień antysemityzmu, to "kanalia stoi
za rogiem" i szykuje kolejną zbrodnię. Odruch, że kule w kierunku Żydów
zawsze przejdą górą ponad nami, to więc złudzenie, to "tchórzliwa ulga",
albowiem ten terror jest niepodzielny. Kanalia jest już na europejskim
brzegu Bosforu. Nie za rogiem, ale u nas w domu.