piq
24.03.09, 17:08
Niedawno przypadkiem zobaczyłem w tiwi tzw. "materiał" o radarach. Uśmiałem
się co niemiara, bo był tam jeden sprytny pan, który - z powodu szybkiego
ruchu przed jego obejściem - sporządził akuratną replikę radaru do mierzenia
prędkości, uwiarygodnił ją starą emzetką i postawił przy płocie koło szosy.
POLICJA KAZAŁA MU TĘ MAKIETĘ USUNĄĆ, BO... "ZAGRAŻAŁA BEZPIECZEŃSTWU RUCHU
DROGOWEGO!!!"
Jest to fantastyczna ilustracja skretyniałego państwa etatystycznego. Podobne
zasady stosuje się w innych dziedzinach: broń w ręku policjanta albo żołnierza
albo sokisty - jakże okej (bez względu na stan jego ciała i umysłu, wszak to
kończynka państwa jest), broń w ręku obywatela - zagraża bezpieczeństwu
(prawie wszystkie wypadki z bronią, w tym samobójstwa, w Polsce występują
wśród służb mundurowych). Szpital w ręku państwa - fantastyczny (kto był, ten
wie), szpital w ręku prywatnym - horror dla pacjentów, którzy będą oddawać
ducha (dla wierzących) lub parę (dla niewierzących) pod płotem (rozjeżdżani
przy tym ante et post mortem hummerem przez niecnego właściciela prywatnej
"placówki" "służby" "zdrowia").
Proponuję, żeby także tak odpowiedzialne zadanie wobec społeczeństwa jak wywóz
śmieci także pozostało pod kontrolą państwa, bo wszak wszelka prywatyzacja w
tej dziedzinie kończy się wyprzedażą narodowych śmieci za bezcen.
Nie muszę dodawać, że pełno - choćby na FAq - lewaków (wielu w "prawicowych"
piórkach, które sobie sami uzurpatorsko i bez uzasadnienia wrazili w zadek)
którym się taki układ podoba z bliżej nie znanych powodów, ba, chcą jeszcze
więcej państwa w swoim kaprawym żywociku. Co widać, słychać i czuć.