Dodaj do ulubionych

Cwaniak narodowy

27.03.09, 09:00
tak interpretuje postac Walesy z nowej ksiazki o nim felietonista:

eijuza.notlong.com

Zaczynam sie bac historykow, bo nam obrzydza na zawsze nasze swietosci narodowe.

PF

P.S. Dosc podobnie pisala o Walesie nasza forumowa ewa8a.
Obserwuj wątek
    • stormy_weather Re: Cwaniak narodowy 27.03.09, 09:09
      franc ! co z tobą , dopiero ty wstał i już głupoty pier'dplisz ?
      jakie świętowśći narodowe ..
      ten kraj nie ma żadnych świętości , jeno święta i eto wsjo ...
      noż qrwa , ten mi nazywa durnia walese świętościa narodową ...
      z rana być nachlany ? to bolszij skandał ...
      franc ! tak, tak je dyferencja mieżdu świetośćią i świętem ...
      pokukaj w google ...
      weż swoją sobakę i wyjdż na krótki spacer po ogródku albo lasku ,
      może ci minie .. butiełkę zostaw doma ...
      • polski_francuz Re: Cwaniak narodowy 27.03.09, 09:16
        Dobra wypije czekolade i sie biore do roboty.

        Goodday

        PF
    • ewa8a Dzięki Francuzie za link 27.03.09, 09:54

      Nie przepadam za Ziemkiewiczem, ale w tym momencie zgadzam się z
      nim całkowicie. Wałęsa zawsze był dla mnie wiejską szumowiną,
      pospolitym cwaniaczkiem - nawet wówczas, gdy twierdziłam, że to
      niemozliwe, by był agentem SB, bo kto by współpracował z takim
      kiepem ?!

      > Zaczynam sie bac historykow, bo nam obrzydza na zawsze nasze
      swietosci narodowe.

      To zupełnie odwrotnie niz ja. Najważniejsza jest prawda, choćby była
      bardzo przykra, nigdy nie zamiatam śmieci pod dywan, udając, że
      wszystko jest ok. Ty upajasz się legendami. A poz tym - Wałęsa
      ŚWIĘTOŚCIĄ ?????? I to NASZĄ?????!!!!!

      Ha, ha, już słyszę głosy oburzonych obrońców - bajka spreparowana
      przez zawistnych wrogów :

      ,,Drobiazgów jest zresztą więcej - coś tam wiedziało się, że młody
      Wałęsa trafił do specjalnej szkoły dla trudnej młodzieży, jakby
      poprawczaka. Ale dopiero od Zyzaka dowiedziałem się, że na początku
      lat dziewięćdziesiątych pojawili się w tej szkole panowie z UOP
      i skonfiskowali, najzupełniej bezprawnie, całą szkolną dokumentację
      z odnośnego okresu.''
      • polski_francuz Re: Dzięki Francuzie za link 27.03.09, 10:28
        "Ty upajasz się legendami"

        Ty badz czlowiek. Polak na emigracji laknie pozytywow z Polski. Bo latarni
        morskiej nie zapali...

        PF
        • ewa8a Re: Dzięki Francuzie za link 27.03.09, 10:53
          Łaknie pozytywów i dlatego rzuca się na każdy chłam, który mu się
          podsunie ?
          Widzę, że i ty padłeś ofiarą cwaniaka, który wg Ziemkiewicza

          ,,potrafił okpić  rzesze prostych ludzi, przemawiając do nich
          z Matką Boską w klapie''.

          Ot rzesza emigracyjna .....
          • polski_francuz Re: Dzięki Francuzie za link 27.03.09, 11:25
            "Łaknie pozytywów i dlatego rzuca się na każdy chłam, który mu się
            podsunie"

            Podsun mi zatem cos/kogos lepszego z czego/kogo moglbym byc dumny.

            Na "nie" zawsze latwiej grac.

            PF
            • ewa8a Re: Dzięki Francuzie za link 27.03.09, 12:23
              A czy koniecznie trzeba być dumnym z polityków ?
              Oczywiście kmiotka Wałęsę do polityków wcale nie zaliczam.
            • szach0 ____________Mało nieznanych a WIELKich opisałem? 27.03.09, 12:41
              i kogo zainteresowały te posty.....
          • rycho7 zazdrosc pismaka 27.03.09, 11:40
            ewa8a napisała:

            > wg Ziemkiewicza
            >
            > ,,potrafił okpić rzesze prostych ludzi

            Ziemkiewicz nie potrafi. Nie kazdemu bozia daje charyzme. Walesa potrafil tak
            prosto mowic bzdury, ze kazdy glupek potrafil to zrozumiec. Ze to bzdury
            oczywiscie nigdy nie pojal.
        • melord Re: Dzięki Francuzie za link 27.03.09, 11:05
          polski_francuz napisał:
          >
          > Ty badz czlowiek. Polak na emigracji laknie pozytywow z Polski. Bo latarni
          > morskiej nie zapali...
          >
          > PF

          od prawie 20 lat czekam na pozytywy z Polski
          oprocz zapelnionych sklepow jest ich nie wiele
          kolejni nieudolni prezydenci,premierzy,rzady...o sejmie i poslach nawet nie ma
          co wspominac,brak decyzji i decydentow z jajami
          i to co ten post dotyczy...pelno w/w instytucjach bylych wspolpracownikow SB
          Zaczynam sie coraz bardziej sklaniac do opinii,ze to komuna obalila komune by
          dalej rzadzic na innych(kapitalistycznych) zasadach

          Przegladajac dzisiejsze Zycie W-wy demaskuja kolejnego TW
          obecnie 44 letni!!! facet pracownik kancelarii prezydenta,wiec mlode pokolenie,
          wspolpraca z SB rozpychal sie lokciami do zlobu
          Jak oczekiwac pozytywow dgy tym krajem rzadza tego typu osoby
          pokolenie ktore bylo nadzieja na poprawe
          • melord Re: Dzięki Francuzie za link 27.03.09, 11:06
            link do ZW
            www.zw.com.pl/artykul/347473_Handzlik_byl_zarejestrowany_jako_TW.html
          • polski_francuz Ano 27.03.09, 11:26
            co diagnozy Kaczor ma racje. Tylko terapia i konfliktowy charakter mnie nie leza.

            PF
      • jaceq Re: Dzięki Francuzie za link 28.03.09, 00:39
        ewa8a napisała:

        > nawet wówczas, gdy twierdziłam, że to
        > niemozliwe, by był agentem SB, bo kto by współpracował z takim
        > kiepem ?!

        Niestety, w moim przypadku skutek działalności IPNu jest taki, że coraz bardziej
        się upewniam w miałkości peerelowskiego wywiadu cywilnego, czyli esbecji.
        ("Wywiad" czyli "intelligence", o zgrozo!)
        Raczej już jestem przekonany, że towarzysze prowadzili swoją działalność
        służbową w sposób typowy dla każdej polskiej instytucji bez wyjątku:
        skrzyżowanie cwaniactwa, chęci przetrwania, chęci materialnego zysku (awansu) i
        3% ideowości. Postacie znane jako TW można podzielić z grubsza na kategorie:
        poczciwin (jak komediant Damięcki) i mających predyspozycje (nie mam pretensji
        do takiego np. o.m.c. prymasa Wielgusa przykładowo, że współpracował z legalnymi
        władzami swojego byle jakiego ale jednak państwa, może był ideowy, może miał
        kochankę, chgw, mam pretensje do wymienionego, że chachmęcił w tej sprawie ile
        wlazło, taki np. Wołoszański, Pierwszy Sensat Trzeciej Rzplitej, to przy abepie
        człek kryształowo uczciwy). Zapomniałem o kategorii ideowych Maleszków, do
        której można zaliczyć kategorię ideowych Mularczyków i ideowych Kostii
        Alfredowiczów, które to kategorie stanowią dwie zupełnie osobne podkategorie.
        Dosyć teorii. Sądzę, że pierwszym TW peerelu był towarzysz Sufit i to on
        dyktował towarzyszom esbekom notatki służbowe spec. znaczenia. Gdyby było
        inaczej, peerel miałby się w najlepsze, choćby się Wałęsowie zesrаli i pękli na pół.

        > To zupełnie odwrotnie niz ja. Najważniejsza jest prawda

        To jest prawdopodobnie racja, choć przyznam, że skłaniam się ku teorii, że kasa,
        wpływy, władza, koryto itp. mają jednak znaczenie większe. Można się obrazić na
        rzeczywistość, wygonić ją z domu, ale nic nie zmieni cioci Gieni. I jest to
        cecha nie tyle polska, ile uniwersalna. Niestety.

        > na początku
        > lat dziewięćdziesiątych pojawili się w tej szkole panowie z UOP
        > i skonfiskowali, najzupełniej bezprawnie, całą szkolną dokumentację

        Pewnego dnia np. rypnie się życiorys Wojtyły. Okaże się np., że spalił szkolny
        dziennik i się nie przyznał. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby historycy odkryli
        za 15 lat, że Kostia Miodowicz był w dzieciństwie molestowany przez Freda. Pewne
        sprawy na świeżo mają zupełnie inny posmak, niż zza grobu. Słyszałem słuchy, że
        pewien "komunistyczny zbir" napisał książkę i wydał dyspozycje, by wydać to po
        jego (rychłej?) śmierci. Podobno może to wywrócić IPN na lewą stronę. Ale póki
        co - to tylko plotki.
    • polski_francuz Re: Cwaniak narodowy 27.03.09, 10:37
      Jego sie czyta miedzy wierszami a nie doslownie. A poza tym ja go dosc lubie.

      PF
      • ewa8a Re: Cwaniak narodowy 27.03.09, 10:54
        Gratuluję sojusznika. Niezły metajęzyk.
        • polski_francuz Robespierre 27.03.09, 11:20
          w spodnicysmile

          Ja moj tostosteron oszczedzam na kort tenisowy i na marksistowskiego.

          PF
    • aaki Re: Cwaniak narodowy 27.03.09, 11:21
      a od kiedy ty taki zwolennik świeckich swietości?big_grin
    • rycho7 Re: Cwaniak narodowy 27.03.09, 11:35
      polski_francuz napisał:

      > tak interpretuje postac Walesy

      W Warszawie cwaniak (autentyczny) to nie obraza.

      Walesa cwaniakiem jest. Szkola specjalna nie przeszkodzila mu wskoczyc na
      swiecznik i sie wzbogacic.

      Swietoscia narodowa moze byc. Kobita ktora nie chciala dac to tez swieta.
      Pojecie tragicznie zdewaluowane.

      Tragiczna role w tej farsie odgrywa jedynie narod.
    • perla historia polityków 27.03.09, 12:07
      to nauka o mordercach, zboczeńcach, dewiantach, szpiegach, itp. Z
      drobnymi wyjątkami oczywiście.
      Wałęsa to przypadek sam w sobie. Stał symbolicznie na czele narodu
      gdy tu był ostatni syf, i dawał nadzieję.
      Mnie śmieszą ludzie, którzy zarzucają Wałęsie brak wykształcenia i
      obycia. Toż to widać na pierwszy rzut oka, i nie trzeba Ameryki
      odkrywać. Natomiast ci co mu zarzucają, że cwaniak, trochę żałośni
      są. Bo polityk musi cwaniakiem być. A Wałęsa to wrodzony zwierz
      polityczny, samosiejka taka. W zasadzie wszystko co mówił gdy był
      Prezydentem, i przed, sprawdziło potem się. Dając igrzyska na górze
      poniekąd uspokajał coraz bardziej agresywny lud, który to lud nie
      bardzo radził sobie ze zmianami w Polsce. Wielu wtedy cieszyło się z
      wolności i wprowadzania wolnego rynku, ale gość, który 25 lat
      pracował w fabryce, jego dzieci jeździły co roku na zakładowe
      kolonie letnie, książki w szkole miały za darmo itd, za tą wolność
      płacił tym, że pracował tylko co drugi dzień, gażę może dostanie a
      może nie, a w ogóle to niewiadomo czy fabryka będzie. I taki wtedy
      mówił "w dupę se wsadźcie tą wolność i rynek". I takie teksty coraz
      bardziej masowe były. Wałęsa umiał to opanować, bo wiedział, że to
      przejściowe jest. Mimo braku wykształcenia wyczuwał instynktownie,
      że przemiany udadzą się. I nie pierdzielił ludziom to co ci z
      lewicy, którzy przed wyborami obiecywali skołowanym ludziom system
      new Gierek. Wałęsa wziął na siebie frustrację ludzi, oni mu ublizali
      na spotkaniach rodzinnych czy w pracy, wyładowując złość i
      niepewność, a on spokojnie wyprowadzał Ruskich z Polski.
      Natomiast niewątpliwie Wałęsa ma pokręcony życiorys. Tak jak każdy
      opozycjonista w tamtych czasach. Ten epizod z SB to w zasadzie nic
      nie znacząca forma. Wtedy każdy kto był w opozycji, miał kontakty z
      SB. Z tym, że te kontakty różnie interpretował opozycjonista, a
      różnie SB. Dla niego to było kołowanie SB, a dla SB to był kontakt.
      Dziś wszyscy mądrzy są, ale wtedy nie było instrukcji jak naprawdę
      należy zachować się gdy SB cię aresztuje czy nachodzi w domu. Dziś
      wiadomo, że nie należało podejmować żadnych rozmów z SB, nic nie
      podpisywać, etc., ale wtedy to nie było takie oczywiste. Sprawa
      Pyjasa i ks. Popiełuszki wskazywała, że SB może zabić jak za bardzo
      ktoś podskakuje. Dlatego ci z opozycji jak już wpadli w łapy SB to
      podejmowali swoistą grę z SB, a potem po latach dowiedzieli się, że
      agentami byli. Oczywiście to był błąd, albo brak wiedzy o SB, bo SB
      w zasadzie nie mordowała. Pyjas i ks. Popiełuszko to przypadki
      szczególne. Ba! SB odpuszczała gdy ktoś zdecydowanie odmawiał
      jakichkolwiek kontaktów z nimi. No, ale to dziś wiemy o tym dopiero.
      Cała ta heca z agentami to jedena wielkia ściema. Ponoć było 100
      tys. agentów. Ale jacy to agenci? Gość zdradził żonę, spowodował
      wypadek itp., to i SB szantażowało go, to i podpisał coś tam. Ale to
      agent niby? Zero wartości operacyjnej. Dla SB liczył się niczym
      martwe dusze Gogola, bo o dobrej pracy SB świadczyła ilość agentów.
      Im więcej agentów, tym bardziej władza zadowolona z SB była. Tak
      naprawdę z tych 100 tys. agentów, tysiąc było aktywnych, a
      szczególnie niebezpiecznych może z setka, jak np. Maleszka.
      Druga sprawa to taka, że jest łapanka na agentów, ale esbecy chodzą
      bezkarnie. To tak jakby karać kapo z KL, a esesmanom dać emerytury.
      I nie rozumiem jakie to ma znaczenie czy Wałęsa zrobił jakiegoś
      dzieciaka circa 40 lat temu. A to, że trudny jako uczeń był, to sam
      wielokrotnie mówił o tym właśnie.
      • ewa8a Re: historia polityków 27.03.09, 12:21
        perla napisał:
        > A to, że trudny jako uczeń był, to sam
        > wielokrotnie mówił o tym właśnie.

        A po cóż tak delikatnie owijać w bawełnę - nieuk z niego był, taki
        jak i z ciebie.
        • perla perlista 27.03.09, 12:32
          powtarzasz to jakbyś się zaciąła niczym stara płyta. Napisz coś
          nowego właśnie.
          • ewa8a Re: perlista 27.03.09, 12:35
            Porównanie ciebie do Wałęsy jest rzeczą absolutnie nową.
            • perla Re: perlista 27.03.09, 12:40
              nudisz mnie petelka. Własciwie pisząc, zawsze nudziłaś mnie. W
              zasadzie pomijam twe posty, bo i tak nic tam ciekawego ani z polotem
              napisanego nigdy nie ma. Ale jak widzę, ja w tobie mam wiernego
              czytelnika właśnie.
              • ewa8a Re: perlista 27.03.09, 12:51
                To to już jest, że nieuka nudzi niemal wszystko, w szczególności
                słowo pisane.
                Mnie np. interesuje wiele rzeczy, nawet ty.
      • aaki Re: historia polityków 27.03.09, 12:21
        nikt by mu głowy za te grzeszki nie urwał.
        niepotrzebnie kręcił i kręci żałosnie nadal jako osoba o ustalonej juz
        i znanej na całym swiecie "marce"
        teraz juz nie musi byc cwaniakiem.ale nadal się tak zachowuje.
        "szlachectwo" które wałesa zdobył przez zasługi zobowiązuje, on zas
        uważa tylko ,że pozwala mu na krętactwa

        • perla Re: historia polityków 27.03.09, 12:28
          Chyba nie rozumiesz jak SB działała. Otóż oni nie bili na
          przesłuchaniach i nie mordowali. Natomiast nie dementowali też
          takiej powszechnie panującej opinii o sobie. Ba! oni podtrzymywali
          taki mit o sobie.
          Pamiętam taką sprawę ze stanu wojennego w Lublinie. Otóż na uczelni
          gruchnęła wieść, że SB zamordowała studenta, który w opozycji był.
          Na pogrzebie stawiła się lwia część studentów z 5 olbrzymich
          uczelni. Plus liealiści, i zwykli mieszkańcy miasta. Ten pogreb to
          była gigantyczna manifestacja. Flagi Solidarności, patriotyczne
          pieśni, przemówienia na trumną... To wszystko w otoczeniu
          nieskrywanych kamer SB. Wszyscy żałowali tego studenta, choć nikt go
          nie znał, i wszyscy coraz bardzej byli utwierdzeni w morderczych
          planach SB wobec opozycji.
          Jakiś czas potem poznałem pewna osobę, która z rodziny tego zabitego
          była. Otóż okazało się, że nie student, a milicjant, konkretnie
          zomowiec, który po pijaku spadł z jakiegoś murku i zabił się. I
          wtedy zrozumiałem, że SB wykiwała całe miasto. Przecież o pogrzebie
          całe miasto wiedziało 3 dni wcześniej. SB mogło spokojnie napisać w
          gazetach, że to zomowiec był. Nie zrobili tego, w ogóle nie
          zdementowali, że oni nic nie mają wspólnego ze
          śmiercią "opozycjonisty". Na cmentarzu filmowali czym bardziej
          utrwalali mit. Chodziło im po prostu o to, aby ludzie sie ich bali
          ponad to co tak naprawdę mogą.
          No iteraz popatrzmy na poczatek lat 70-tych, i samotnego Wałęsę
          przeciw potężnej machinie policji politycznej. On myslał, że to on i
          ich kołuje podejmując kontakt, a to oni jego kołowali. I Wałęsa dziś
          jest święcie przekonany, że agentem nie był, o nie kłamie bo w to
          wierzy. Natomiast z punktu operacujnego SB, to wyglądało zupełnie
          inaczej. Wałęsa od Kuronia dowiedział się, żeby z nimi w ogóle nie
          gadać, i wtedy nieświadoma agentura skończyła się właśnie.
          • aaki ad rem. 27.03.09, 12:30
            przeczytaj dokladnie co i o czym pisałem.
            • perla Re: ad rem. 27.03.09, 12:31
              aaki napisała:

              > przeczytaj dokladnie co i o czym pisałem.

              w czym kręcił w takim razie?
              • aaki Re: ad rem. 27.03.09, 12:35
                choc w tym iż posiadając władzę usuwał nielegalnie z archiwów
                dokumenty na swoj temat.
                • perla Re: ad rem. 27.03.09, 12:38
                  aaki napisała:

                  > choc w tym iż posiadając władzę usuwał nielegalnie z archiwów
                  > dokumenty na swoj temat.

                  ty też byś usuwał. I pamietaj, że pierwszy, który grzebał w
                  archiwach to Adaś Michnik był właśnie.
                  • aaki Re: ad rem. 27.03.09, 13:03
                    zaiste-logiczna i miazdżąca argumentacja.
                    jeden usuwał, inny by usuwał ergo walesa jest ok
                    • ewa8a Re: ad rem. 27.03.09, 13:05
                      Tylko po co tak zawzięcie usuwał zwykłe ,,fałszywki''?
                      • aaki Re: ad rem. 27.03.09, 13:09
                        strzeżonego pan bóg strzeże.
                    • perla Re: ad rem. 27.03.09, 13:34
                      aaki napisała:

                      > zaiste-logiczna i miazdżąca argumentacja.
                      > jeden usuwał, inny by usuwał ergo walesa jest ok

                      ależ nie napisałem, że to ok.
                      Natomiast rozumiem Wałęsę. Był pewny, że kołował SB, a w aktach
                      stało, że to jego w balona zrobiono i że on agent jest. No to
                      pousuwał to. Nikt nie jest doskonały.
                      A poza tym, co ty i pętelka robiliście w 1971 roku? Pewnikiem
                      wiernie oglądaliście Dziennik TV, więc na was akt żadnych nie ma.
                      I w ogóle, jakie to ma znaczenie dziś, że Wałęsa miał epizod z SB?
                      Oraz to, że 15 lat temu jakieś papiery zapylił?
                      Wałęsa już nie będzie miał władzy w Polsce właśnie.
                      • ewa8a Re: ad rem. 27.03.09, 13:44
                        >Był pewny, że kołował SB, a w aktach
                        > stało, że to jego w balona zrobiono i że on agent jest

                        Kołował, donosząc na kolegów i biorąc za to pieniądze ?

                        > A poza tym, co ty i pętelka robiliście w 1971 roku? Pewnikiem
                        > wiernie oglądaliście Dziennik TV

                        W porze dziennika byłam juz w łóżku, obejrzawszy wcześniej Misia
                        Uszatka.
                        • perla Re: ad rem. 27.03.09, 14:04
                          ewa8a napisała:

                          > W porze dziennika byłam juz w łóżku, obejrzawszy wcześniej Misia
                          > Uszatka.

                          receptą co by nie mieć na siebie akt w SB było oglądanie dziennika
                          lub Misia Uszatka. Gdyby było inaczej to kto wie w jakiej ty byłabyś
                          sytuacji.
                          I ja nie bronię agentów. Ja po prostu nie osądzam nie znając
                          dokładnie sprawy. Sprawą ewidentną jest Maleszka. Poza tym, chyba
                          niezdajesz sobie sprawy ilu to agentów SB miała wśród tych, których
                          nie widziała na oczy. Bo byli zasypywani listami od zyczliwych. I
                          nieraz jak już tatuś z mamusią położyli dziecko po Misiu Uszatku, to
                          brali się za wycinanie literek z gazet.
                          I tak jest do dzisiaj. Jak myslisz, skąd prokuratura wie o wielu
                          sprawach? Śmiem twierdzić, że 50% spraw w Polsce jest rozpoczynana
                          po otrzymaniu anonimu. Jak masz kogoś znajomego w prokuraturze to
                          zapytaj o to. I dlatego nigdy nikomu, nawet najbliższym, nie mów
                          nic, jak masz coś na sumieniu.
                          A dziś, wielu z tych co wtedy pisało takie brzydkie listy a co do
                          nie wykrycia jest, szczególnie gorliwi w tropieniu agentów są. To
                          niejako z przyzwyczajenia jest. Wtedy grzebali z upodobaniem w życiu
                          sąsiada, o tak, ze złości wrodzonej, dziś znów sędziami czyjegoś
                          zycia mianowali się. Rownież ze złości właśnie.
          • g-48 Re: historia polityków 27.03.09, 23:15
            Perla widze ze masz rozeznanie w pracy SB/moze twoje
            doswiadczenia,moze kogos z rodziny?/chcielbym jednak twoju post
            troche skorygowac.
            1.SB delikwentow raczej zostawiala w spokoju odgryzajac sie na
            rodzinie.
            W zaciszu "urlopu" stanu wojennego opowiadal jeden przewodniczacy"S"
            wielkiego zakladu jak jego corke /16lat/ chcieli zgwalcic nieznani
            sprawcy,a za jakis czas jego /14letniego/ syna pobili.Sprawcy
            odjechali samochodem o tej samej rejestracji.Znajac SBeka na swoim
            zakladzie poszedl do niego i podal mu numer rejestracyjny samochodu
            i na drugi dzien na zakladzie byl inny SBek.
            Nie wierzylem mu az sam po"urlopie" doznalem tego na wlasnej skorze.
            Przypadki Jurczyka i Kuklinowskiego gdzie im sprzatnieto przypadkowo
            dzieci sa tym najlepszym przykladem.
            2.Ze Walesa jest taki albo taki/sam go sympatia nie darze /ale co
            macaja go po ziebrach ludzie ktorzy w tych czasach siedzieli w
            spokoju i czekaqli az inni wyciagna za nich kartofle z ogniska.
            3.Mozew analogia do tylko dwoch postaci:Walesa i Nelson
            Mandela.Walesa byl "internowany "w komfortowych warunkach w
            Arlamowie tak jak Mandela odbywal wyrok w domu klawisza.Odlaczenie
            od innych i mozliwosc "prania mozgu" bez swiadkow.
            Czy ty sobie mozesz wyobrazic te wredne usmiechniete ryje SBekow
            ktorzy z "laski" zezwalali na wywoz "karetka pogotowia" ludzi z
            zawalem serca?!
            4.Poznalem"na urlopie" dosyc wysoko postawionych w przemysle i juz
            wtedy przechodzily mnie ciarki jak sobie zdalem sprawe ze oni po
            plecach robotnikow chca robic kariere.no i pomagdalenkowy rzad im to
            umozliwil.
            Teraz niektorzy zapytaja a po co byla ta "SOLIDARNOSC"?A wiec
            chociazby dlatego abysmy sie mogli tu na Internecie komunikowac!
            A ze tuki dali sobie rozbic spojnosc zwiazkow zawodowych to jest nie
            moja wina.
            I pamietajcie ze juz w 1982 wiedzialem ze 2solidarnosc " sie odrodzi
            pod auspicjami SB.
      • cyborg.jr Re: historia polityków 27.03.09, 12:34
        demagogiczny esej ...toż to panegiryk o durniu walesie a nie
        krytyczny monolog ...
        facet , jest dupa i to wszystko ...
        Henek , hono , nie bij go !!!
        a co pan ? ja walę facetów a nie gowniarzy ...
    • cyniol Re: Cwaniak narodowy 27.03.09, 12:52
      Moja znajoma pracowala w ADMie na Oruni przed strajkiem w stoczni. Orunia to
      dzielnica Gdanska - odpowiednik Pragi w Warszawie. Walesa nalezal do jej rejonu.
      Wowczas byl tylko elektrykiem i drobnym pijaczkiem. Moja znajoma nie mogla
      uwierzyc w kariere Walesy znajac go z awantur w ADMie. Byl ordynarnym chamem,
      bluzgajacym przeklenstwami. Dlatego nie jestem zaskoczny biografia Walesy.
      Korowcy takiego typa potrzebowali, aby pozniej przejac faktyczna wladze w Polsce.


      "Znajduję w książce Zyzaka potwierdzenie tezy, którą głoszę od dość dawna - że
      Wałęsa był nie tyle herosem, co niewiarygodnym cwaniakiem, który ze swym
      niezwykłym talentem do wcielania się w różne postacie potrafił okpić i rzesze
      prostych ludzi, przemawiając do nich z Matką Boską w klapie, i współpracowników
      z podziemia, i esbeków, którym obiecywał współpracę, a potem ich kołował.

      Paradoksem historii jest to, że tylko taki cwaniaczek i krętacz, napędzany
      niewiarygodną megalomanią i pychą (zachowało się nagranie z podsłuchu, na którym
      przewodniczący "Solidarności" tłumaczy bratu, że ich ród wywodzi się od
      rzymskich cesarzy) mógł odegrać taką rolę, jaką odegrał."
      • ewa8a Re: Cwaniak narodowy 27.03.09, 12:59
        cyniol napisał:

        > Korowcy takiego typa potrzebowali, aby pozniej przejac faktyczna
        wladze w Polsce.

        Korowcy potrzebowali robotnika. To wypadek przy pracy, że wybór padł
        akurat na tego kiepa.
    • cyniol Re: Cwaniak narodowy 27.03.09, 12:59
      polski_francuz napisał:


      >
      > Zaczynam sie bac historykow, bo nam obrzydza na zawsze nasze swietosci narodowe
      > .
      >
      > PF
      >
      Bac sie? Ludzie o czystych sumieniach nie musza bac sie historykow. Historykom
      zawdzieczamy przywrocenie takich swietosci narodowych jak rotmistrz Pilecki
      czy general Ni.
      • hasz0 _______________POdsumuję ten wątek....... 27.03.09, 13:18
        A na razie obiad....
    • ewa8a Za dnia na rowie siedział, piwo pił 06.04.09, 09:58


      Fakt, że nieślubne dziecko zmajstrował raczej nie dziwi,
      szczególnie, że chłop jurny, jak mało kto, ale to już :

      ,,Dziewczyna, biedna bardzo i skromna, mieszkała pod lasem. Gdy
      zaszła w ciążę, prysnął.''
      ZNIESMACZA.

      ,,Leszek Śmichowski, dalszy krewny Wandy, matki chłopca,
      mówił "EB": - Ludzie na Wałęsę strasznie pomstowali. Krzywo
      patrzyli. Czemuś zostawił, gnoju?! (...) Na tabliczce przymocowanej
      do krzyżyka było napisane: "Grzegorz Wałęsa, żył lat 4". Potem, gdy
      już Wanda wyjechała do Lublina z mężem, krzyż i tabliczka zginęły -
      opowiada.''

      Tak o dewocji naszej narodowej z Przenajświętszą Panienką w klapie
      wypowiada się ksiądz Jan Płaciszewski, proboszcz z parafialnego
      kościoła w Sobowie, do którego należy Popowo :

      ,,Znam go doskonale, jak całą tę rodzinę. Kłamać przecież nie mogę,
      to i nie powiem, że widywałem ich w kościele''.

      Mało interesująco legenda polskiej demokracji wypadła w oczach pani
      Zenony :

      ,,Czy Wałęsę pamiętam? Trudno zapomnieć. W marynarce zawsze chodził
      i z takim wąskim krawatem. Tak samo ubrany do roboty, jak i do niej
      na wieczorną wizytę. Za dnia na rowie siedział, piwo pił i czekał
      wieczora''.

      Wszyscy oczywiście bezczelnie kłamią, bo jakżeby inaczej ?

      A o procesie o zniesławienie cicho sza.
      • ewa8a link 06.04.09, 10:00

        wiadomosci.onet.pl/1947027,11,item.html
      • hasz0 _____psy się wiesza na tych co uczciwie całe życie 06.04.09, 10:02
        Trików białego wywiadu jest dużo. Przy odrobinie bezczelności można
        nawet dogłębnie sprawdzić historię każdego zarejestrowanego w Polsce
        samochodu. Albo, podążając śladem wydanych koncesji, przejrzeć całą
        historię i stan nieruchomości danej firmy.

        _ słupy______
        Gdzie?
        Internetowa baza KRS ale pamiętaj TYLKO odpis zupełny!

        Ostatnie dwie strony zaległości wobec ZUS, urzędów skarbowych,
        postępowania upadłościowe, listy ponaglające od szefa lokalnego
        urzędu skarbowego, roczne raporty z działalności dla KRS.

        W zasobach KRS akt notarialny z założenia spółki, może się okazać że
        wspólnicy to tzw. słupy.
        __________Bajer i kłamstwo___________
        Skąd?
        Z Głównego Urzędu Statystycznego (GUS)
        E-mailem podajć numer REGON kontrahenta, dowiemy się o zakończeniu
        działalności.
        Dzwonić do gminy, gdzie poszukiwany prowadził biznes i jeśli
        przyjmiemy dobrą strategię rozmowy urzędniczka mająca dostęp do bazy
        ewidencji gospodarczej podzieli się z nami nawet numerem PESEL
        delikwenta.
        W wizji lokalnej możemy zobaczyć puste hale z resztkami wyposażenia,
        upstrzona stemplami komorniczymi.
        Z ksiąg wieczystych - adres siedziby, sfotografować ekran
        komputera w sądzie prowadzącym księgi wieczyste i spokojnie w biurze
        analizować poszczególne wpisy.

        Właściciel np. może mieć jedynie dożywotnie prawo mieszkania w domu
        nieopodal zakładu, a adres domu może być adresem pierwszej siedziby
        firmy w akcie notarialnym z KRS.

        Co jeszcze dla odwaznych z tupetem?
        Ano...nie namawiam..
        Można ryzykując złamać prawo i...
        Składając wniosek do Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców,
        uzasadnić, że jaguar zarysował auto na parkingu i chce się wiedzieć,
        kogo ścigać. Urzędniczka może połknąc haczyk, i podać rok produkcji
        czy daty pierwszej rejestracji samochodu.

        Można szukać nieruchomości dłużnika poprzez adresy firm, na które
        wydane były koncesje, wykorzystywane przez poszukiwanego. Mogą się
        przydać Google Maps, strony internetowe resortu finansów oraz
        izraelskie serwisy społecznościowe.
        Na podstawie Puls Biznesu.
        • ewa8a Re: _____psy się wiesza na tych co uczciwie całe 06.04.09, 10:05
          Hasz, toż to nie o zusie, ani o gusie, tylko o ,,świętości naszej
          narodowej'', zszarganej zdaniem PF przez jakiegoś smarkacza.
          • hasz0 _____________________Nie wiem co się takiego stało 06.04.09, 10:13
            wielkiego, ze wszystko dzisiaj jest na odwrót...niż uczyła mnie mama
            gdy byłem dzieckiem.

            Teraz dzieci mając zawalony pokój prezentami i zabawkami aż po sufit
            otoczone troskliwymi ciociami i dziadkami są bardziej nieszczęśliwe
            niz my po wojnie..gdy zagiętym drutem pchalismy obręcz ze starego
            roweru wyboistą droga pełną ostrych kamyków boso
            wzniecając tumany kurzu...

            i tak im zostaje w dorosłym życiu...
    • cepekolodziej Tajemnica sukcesu 06.04.09, 11:17
      tkwi, moim zdaniem, w języku, którym posługiwał się Wałęsa,
      niezbornym gramatycznie, zatem niejasnym co do przekazywanych
      znaczeń. Poznałem kiedyś jednego z tłumaczy (już prezydenta) Wałęsy.
      Dla tego człowieka, doskonale profesjonalnie przygotowanego, zadanie
      oddawania myśli W. w tłumaczeniu kabinowym czy symultanicznym było
      prawdziwą udręką.

      W rozmowach sierpniu 80 W. doprowadzał do rozpaczy nie tylko członków
      delegacji rządowej, ale i najwyższego szczebla analityków z KC i MSW.
      W tym, co mówił, chciano doszukać się sensu - w końcu mówił do nich
      jako przedstawiciel polskiej klasy robotniczej. Już z definicji
      zatem to, co mówił, musiało mieć głębszy sens. W sytuacji, w jakiej
      znalazł się kraj, nie brano pod uwagę, że w dużej mierze te jego
      elukubracje były zwyczajnym bełkotem, nie poprzedzonym żadną
      racjonalną myślą. W próbach dojścia do zrozumienia, do wychwycenia
      ukrytych sensów, a potem ustanowienia jakiegoś rzeczowego modelu
      komunikacji analitycy strony rządowej zostali wypchnięci na boczny
      tor i na tryb jałowego biegu.

      Sądzę, że gdyby rozmawiano z Gwiazdą, Sierpień by się nie udał.
      Gwiazda mówiłby wrogo, ale racjonalnie, otrzymywałby racjonalnie
      brzmiące zapowiedzi i obietnice. Gwiazda podpisałby umowy zwyczajnym,
      a nie półmetrowym długopisem z bująjącym się łańcuszkiem, Gwiazda nie
      miałby Matki Boskiej w klapie.
      • ewa8a Re: Tajemnica sukcesu 06.04.09, 11:39
        fragment książki "Słówka historyczne czyli III Rzeczpospolita w
        cytatach". Sytuacja miała miejsce w 1992 r.

        ,,Nawet w szpitalu potraktowaliby mnie lepiej, tam w łóżku miałbym
        naczynie do dupy, a tu nie mam, bo nie mam czasu.- Lech Wałęsa do
        niemieckich parlamentarzystów

        Niemieccy dziennikarze są zszokowani. Pytają polskich kolegów, czy
        na pewno tłumacz wszystko dobrze przetłumaczył. Tak. Nie ma pomyłki
        w tłumaczeniu, jest za to wielka polityczna gafa. Słowa padły w
        obecności niemieckiego prezydenta, następnego dnia niesie je w świat
        cała prasa. Otoczenie Wałęsy zaprzecza, że w ogóle były, ale
        dziennikarze dysponują przecież nagraniami. Profesor Bronisław
        Geremek mówi to, co czuje wtedy wielu z nas, że prezydent ośmiesza
        wizerunek Polski''.
        • hasz0 _______________Tajemnica sukcesu..czyjego sukcesu? 06.04.09, 11:49
          Palantów mdlejacych w najwazniejszej chwili objęcia rządu
          podczas swego przemówienia, w ktorym zagwarntował bezkarność
          oprawcom - ....wiedział, ze kłamstwo musi być utrzymawane
          przez nienaruszone siły kłamców. Którym musi się zapłacić kilka razy
          więcej niż ich ofiarom


          -------------------
          Jak mozna pomyśleć chociaz przez chwilę, zę wymienieni przez cepka
          prawdziwi opozycjonisci podpisywali by zdradzieckie, gwarantujace
          przewagę ciemiężcom ugodę
          przy okrągłym stole, w atmosferze bratania się wspólna wódką z
          komuchami?
    • cepekolodziej Dla równowagi 07.04.09, 06:53

      Andrzej Nowak: "Wielkość i nędza w historii Lecha Wałęsy"

      Fragment końcowy:

      <<Otóż wydaje mi się, że w tej właśnie kwestii książka Pawła Zyzaka
      przynosi istotną propozycję odpowiedzi, którą redaktor
      „Rzeczpospolitej” może przeoczył. Żmudna praca Zyzaka, oparta na
      analizie rozmów z kilkudziesięcioma świadkami różnych etapów życia
      Lecha Wałęsy, setek spisanych relacji, wspomnień, a także dokumentów,
      przynosi w rezultacie pewien obraz osobowości bohatera.
      Wydaje mi się jednak, że celem jest tutaj nie „poniżenie Wałęsy” –
      efekt przyjętej perspektywy „kamerdynera” – ale coś innego. Tym celem
      jest wyjaśnienie fenomenu wielkiej, unikalnej roli, jaką odegrał Lech
      Wałęsa. Obok splotu przypadków, bez których nie udaje się żadna
      historyczna „wielkość”, to właśnie cechy osobowości Wałęsy sprawiły,
      że został wybrany na przywódcę strajku, a potem umiał utrzymać się w
      roli przywódcy związku. One sprawiły jednak także – i to pokazuje
      Zyzak – iż został zaakceptowany w roli najmniejszego zła przez stronę
      komunistyczną w wielkiej grze toczonej o przyszłość Polski w latach
      80. Jak świadczy m.in. niezwykle celna i obszerna analiza owej
      osobowości, przygotowana na zlecenie SB przez Eligiusza
      Naszkowskiego, władze PRL wnikliwie badały mocne i słabe,
      kompromitująco słabe punkty przewodniczącego „Solidarności”. I
      chciały wykorzystać te drugie.

      Nie chciały mieć za partnera-przeciwnika jakiegoś „człowieka z
      żelaza”, wolały grać z człowiekiem z Popowa. Wspierały dyskretnie
      Wałęsę, kiedy jego przywództwo było zagrożone – jak było to np. na I
      Zjeździe „Solidarności”. Naciskały brutalnie, kiedy chciały zmusić go
      do uległości. Wierzyły jednak zawsze, że to jest partner, z którym
      mogą wygrać. Z innymi, takimi jak Gwiazda czy takimi jak Kuroń – bały
      się grać. Inni jeszcze – tacy jak Anna Walentynowicz – na pewno żadną
      grą z władzami nie byli zainteresowani, nie chcieli (czy tylko nie
      potrafili?) jej podjąć. Wałęsa grę podjął. Czy ją wygrał? Dla siebie
      na pewno wygrał – wygrał wielką rolę na historycznej scenie. Czy bez
      niego nie upadłby komunizm? Czy bez niego „Solidarność” by przegrała?
      A czy z nim wygrała? I co dla kogo znaczy to zwycięstwo? Ta dyskusja
      nie skończy się szybko. Książka Pawła Zyzaka wydaje mi się ważnym w
      niej głosem, zasługującym na wysłuchanie.>>


      www.rp.pl/artykul/61991,286388_Wielkosc_i_nedza_w_historii_Lecha_Walesy__.html


      • ewa8a Mały cytacik z hrabiego Ponimirskiego 07.04.09, 08:35
        ,Tym celem jest wyjaśnienie fenomenu wielkiej, unikalnej roli, jaką
        odegrał Lech Wałęsa. Obok splotu przypadków, bez których nie udaje
        się żadna historyczna „wielkość”, to właśnie cechy osobowości Wałęsy
        sprawiły, że został wybrany na przywódcę strajku, a potem umiał
        utrzymać się w roli przywódcy związku. One sprawiły jednak także – i
        to pokazuje Zyzak – iż został zaakceptowany w roli najmniejszego zła
        przez stronę komunistyczną w wielkiej grze toczonej o przyszłość
        Polski w latach 80 ''

        Branie kupki przez papierek. Mało kto, jak np. Ziemkiewicz (do
        czego to doszło - ja podpieram sie Ziemkiewiczem !) odważy się
        napisać co myśli.
        Charyzma, wybitna osobowość, nos polityczny i takie tam ble, ble,
        ble ...... podobnie otoczenie oceniało Nikodema Dyzmę.

        Jedynie szurnięty hrabia Ponimirski stanął na wysokości zadania.
        Jakże ponadczasowe sa jego słowa z ostatniej sceny ,,Kariery ...",
        skierowane do zachwyconej arystokracji :

        "Milczeć! Sapristi! Z was się śmieję! Z was! Elita! Cha, cha, cha...
        Otóż oświadczam wam, że wasz mąż stanu, wasz Cincinnatus, wasz
        wielki człowiek, wasz Nikodem Dyzma to zwykły oszust, co was za nos
        wodzi, to sprytny łajdak, fałszerz i jednocześnie kompletny kretyn!
        Idiota, nie mający zielonego pojęcia nie tylko o ekonomii, lecz o
        ortografii. To cham, bez cienia kindersztuby, bez najmniejszego
        okrzesania! Przyjrzyjcie się jego mużyckiej gębie i jego prostackim
        manierom! Skończony tuman, kompletne zero! Daję słowo honoru, że nie
        tylko w żadnym Oksfordzie nie był, lecz żadnego języka nie zna!
        Wulgarna figura spod ciemnej gwiazdy, o moralności rzezimieszka.
        Sapristi! Czy wy tego nie widzicie? Źle powiedziałem, że on was za
        nos wodzi! To wy sami wwindowaliście to bydlę na piedestał! Wy!
        Ludzie pozbawieni wszelkich rozumnych kryteriów. Z was się śmieję,
        głuptasy! Z was! Motłoch!..."




        • hasz0 Te cytaty świetnie ilustrują obrońców Dyzmy dziś w 07.04.09, 08:58
          haniebnych atakach na patriotów, którym leży dobro narodu polskiego
          na sercu.

          Z kim więc trzymacie?

          Choćby na Aquie?
          • ewa8a Re: Te cytaty świetnie ilustrują obrońców Dyzmy d 07.04.09, 09:31
            hasz0 napisał:

            >haniebnych atakach na patriotów, którym leży dobro narodu
            polskiego na sercu.

            Ja nie rozpatruję tego w kategoriach patriotyzmu i dobra narodu.
            Jest parę dociekliwych osób, nieulegających zbiorowemu amokowi,
            które chcą i potrafią dojść do prawdy i są w stanie udowodnić swoje
            racje, mając na uwadze ewentualne konsekwencje swoich publikacji i
            chwała im za to, że są.
            Młodzi historycy przy okazji ujawniają mizerię sądu lustracyjnego,
            który uniewinnia delikwentów z powodu braku dowodów, nie wnikając w
            to, co się z tymi dowodami stało, nie wyrażając zaniepokojenia
            okolicznościami, rodem z kiepskiego filmu sensacyjnego, w jakich te
            dokumenty były rekwirowane.
            • hasz0 ______dlatego nie uznaję zarzutów 07.04.09, 09:42
              iż kojarzę w temacie cudzego waaaaaaaaaaaaaaaaąsko
              traktowanego tematu...
              rzekomy "spam" ujawniający następne ukryte dna.

              Jeśli w III RP nie potrafiono skompletować 21 sędziów...
              do pierwszej wersji lustracji - jesli slimaczy się to cuchnąc
              kiblem w "salonie"........to a propos Twego Ziemkiewicza
              ....autora "Antysalonu" -
              to oznacza jedynie, ze nalezy odebrać wszystkim sędziom glejt
              komunistyczny

              (vide sedziowie PZPN)

              i wypożyczać taniej!!!!!!!!! ....sedziów z Białorusi...albo Kosowa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka