perla
26.04.09, 11:13
awarii w Czarnobylu.
Zrobiono z tego mega aferę, połączoną z ogólną histerią. A w sumie nic takiego
nie stało się. Zginęło i umarło od tego kilkadziesiąt osób, a rzeczywiste
skażenie terenu wynosi 0,5 km kwadratowego. 600 tys. ludzi dostało dawkę
promieniowania równoznaczną z 2 zdjęciami rentgenowskimi.
Tego dnia byłem w Mediolanie gdzie media wypisywały szaleńcze rzeczy, np. że
na Ukrainie koparki i spychacze nie nadążają z grzebaniem zmarłych.
Za 2 dni miałem samolot do Warszawy i wszyscy mnie namawiali abym nie wracał
bo trupem w Polsce na miejscu padnę. Jednak zdecydowałem się wrócić i wsiadłem
do opustoszałego samolotu.
Jakiś czas potem pojechałem do Kijowa. I tam ludzie ciekawe rzeczy opowiadali.
Ich poinformowano o katastrofie dopiero 1 maja gdy pochód się skończył! Bo
najważniejszy pochód był. Dostali ostre instrukcje i co godzinę zmywali klatki
schodowe czy ulice.
Dziś tam jest olbrzymia strefa ochronna, gdzie ludzie nie mieszkają. Rozwinęła
się tam nieprawdopodobnie dzika zwierzyna.
Nie zanotowano żadnego skoku wad genetycznych u dzieci, ani zwiększonej
śmiertelności. Tak naprawdę to ucierpieli ci co byli wtedy w elektrowni, no i
strażacy, którym "zapomniano" powiedzieć, że reaktor gaszą.
W sumie, więcej krzyku niż szkód jest właśnie.