Dodaj do ulubionych

Wajdaizm , w muzyce Chopina ...

28.04.09, 06:51
Muzyk-polityk

Żenujące zachowanie Krystiana Zimermana na koncercie w Los Angeles
nie przynosi ani jemu chwały, ani krajowi, w imieniu którego rzekomo
się wypowiadał.

Incydent na występie w Walt Disney Concert Hall w Los Angeles nie
był pierwszym tego typu wybrykiem Zimermana, ale – miejmy nadzieję –
ostatnim: albo już nie będzie przyjeżdżał do Stanów Zjednoczonych,
albo się opamięta. Muzyk także powinien umieć odróżnić demokrację od
militarnej dyktatury oraz mieć jakieś rozeznanie w rzeczywistości, w
której żyje. Tymczasem jego wypowiedź na koncercie (według
relacji "Los Angeles Times") sprawiała wrażenie, jakby pomyliły mu
się czasy, kraje, kategorie. Dlaczego Zimerman nagle wyskoczył z
protestem przeciwko więzieniu w Guantanamo, gdy akurat się zamyka?
Nie wiadomo w końcu, co miał na myśli mówiąc "ręce precz od mego
kraju" (którego – Szwajcarii, gdzie mieszka, czy Polski, skąd
pochodzi). Czy miał na myśli naciski USA (i nie tylko) na
Szwajcarię, by złagodziła politykę tajemnicy kont bankowych, z
których korzystali dotychczas malwersanci podatkowi Zachodu oraz
międzynarodowi przestępcy; czy też może o budowę wyrzutni
antyrakietowych w Polsce, o co sam rząd w Warszawie zabiegał od
dawna?
W najżyczliwszej interpretacji był to wybuch artysty z coraz większą
trudnością zachowującego równowagę psychiczną. Podobne przypadki,
nie tylko wśród świetnych muzyków, były w przeszłości stosunkowo
częste.
Według najgorszej – był to medialnie wykalkulowane wystąpienie,
mające zyskać mu dodatkowy poklask i zwrócić nań większą uwagę – nie
tylko jako na muzyka, ale i moralnego guru. Antyamerykanizm był
zawsze towarem świetnie się sprzedającym; wielu, zwłaszcza w
Europie, w byłych państwach komunistycznych, a całej Ameryce
Łacińskiej, zawdzięczało mu całe kariery. Być może więc i Zimerman
pozazdrościł...
Publiczność na sali koncertowej podzieliła się. Jedni złorzecząc
wyszli z koncertu, inni bili brawo. Podobny podział opinii nastąpił
w poczcie e-mailowej, którą przeczytać można na internetowej
stronie "LAT". Niezależnie, co sądzimy o poglądach Zimermana, byłoby
jednak lepiej, gdyby trzymał się muzyki fortepianowej, którą –
zgodnie z opinią gazety – wykonał pięknie. W przeciwnym razie możemy
nieoczekiwanie znaleźć się w sytuacji, gdy sale koncertowe staną się
forum głoszenia politycznych deklaracji: jedni będą
krytykować "amerykański militaryzm", inni – głosić chwałę ratowania
wielorybów, a trzeci – skandować neofaszystowskie hasła. Jeśli
dopuszczamy prawo jednych, to musimy zgodzić się i na drugich.
Ludzie publiczni – artyści, intelektualiści, naukowcy – zawsze mieli
silny wpływ na opinię publiczną. Ich głosów słucha się z większą
uwagą, a ich poglądy kształtują postawy społeczne. I to jest
normalne w naszej kulturze. Tym większa na nich spada
odpowiedzialność. Zimerman nie jest pierwszym, który się zapomniał.
Quelle PDN-NY(CK)
Obserwuj wątek
    • swiruska1 Re: Wajdaizm , w muzyce Chopina ... 28.04.09, 08:49
      wyglada na to,ze Zimermanowi potrzebny jest wymieniony w innym
      watku "doktor glinka" lub taki,ktory zajmuje sie 'moim logo'.
      liczb w zbiorze nie zbraknie smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka