jaceq
03.05.09, 23:18
Ciekawa obrona studenta Zyzaka:
wyborcza.pl/1,87649,6533908,Krzywdzicie_nas_Zyzakiem.html
"odważył się napisać pracę w tzw. nurcie postmodernistycznym (tzn.
opierając się na źródłach mówionych)."
i
"każdy rozsądnie myślący człowiek, zauważy podstawowe błędy (brak krytyki
źródła, powoływanie się na anonimowych rozmówców, skrajna tendencyjność). Nie
zmienia to jednak faktu, że był wtedy studentem i miał prawo popełnić błędy
metodologiczne. Wytknął mu je z resztą recenzent (z tego co wiem nie zostawił
na pracy suchej nitki)."
i
"Już teraz wielu studentów o bardziej prawicowych poglądach.."
Jakich prawicowych? Zyzak uchodzi za socjalistę, speca od związków zawodowych.
"Inną sprawą jest wydanie książki, ale przecież doprowadził do tego prof.
Nowak, w wydawnictwie niezależnym od UJ i Wydziału Historii!"
To już nie tylko IPN się odcina od Zyzaka, ale i UJ i Wydział Historii?
"nie muszę już dodawać, że Zyzak nie został dopuszczony do studiów
doktorskich."
Doktoranckich. Doktorskie to są na patologii. Jestem za. Za pisaniem prac
magisterskich przez Zyzaków. Za niewpuszczaniem Zyzaków na studia
"doktorskie". Za tym, by nie obciążać jednego wydziału jednego
uniwersytetu za to, że jeden student się narąbie, obrzyga przechodniów z okien
akademika, nazajutrz urżnie sobie łeb żyletką przy goleniu, a IPN zrobi z
niego ofiarę komuny.