kolejowy język liczb

02.10.18, 01:33
Jak jadę gdzieś pociągiem, to zawsze zadziwiam się, jaką poezję chcą nam przekazać kolejarze przez takie ponumerowanie torów przy peronach, że np.
,,Pociąg pospieszny z Poznania do Gdańska wjedzie na tor 17-ty przy peronie 5-tym [...] opóźnienie pociągu może ulec zmianie.''.
Dlaczego peron 5 ma tory 17 i 23, a peron 4 tory 18 i 22? Kiedyś w Danii widziałem, że każdy peron miał tylko dwa tory: A i B:
,,Pociąg pospieszny z Kopenhagi do Odense wjedzie na tor 5A...''.
A niedawno w Austrii widziałem, że tory dają się ustawić po kolei, a peronów można w ogóle nie numerować. Duńscy i austriaccy kolejarze mają zdecydowanie mniej poetyczne dusze niż polscy.

Do tego stopnia niepoetyczne, że ich perony nie dzielą się na ,,sektory'', tylko mają ustawione na stałe tabliczki, gdzie zatrzymuje się który wagon: tu wagon nr 1, tam wagon nr 2, itd. Tak więc każdy pociąg ma wagony ponumerowane tak samo, poczynając od numeru 1 i idąc co 1 w górę
    • randybvain Re: kolejowy język liczb 02.10.18, 01:42
      A co powiesz na taką numerację na stacji Bristol Temple Meads:
      https://www.dudleymall.co.uk/loclrail/bristoltm.gif
      • stefan4 Re: kolejowy język liczb 02.10.18, 10:36
        randybvain:
        > A co powiesz na taką numerację na stacji Bristol Temple Meads:
        > https://www.dudleymall.co.uk/loclrail/bristoltm.gif

        Bułeczka z masełkiem. Jak idziesz underpassem z północy na południe, to masz po kolei po lewej nieparzyste numery torów, a po prawej parzyste. Czyli czujesz się, jakbyś szedł dobrze zorganizowaną ulicą w mieście. Taka prościzna daleko nie sięga do fantazji naszych kolejarzy.

        - Stefan
        • randybvain Re: kolejowy język liczb 02.10.18, 11:27
          To są numery peronów. Tam są cztery perony (w naszym rozumieniu), a każdy z nich ma przyporządkowane kilka numerów. Więc jeśli chcesz się przesiąść z pociągu stojącego przy peronie piątym na pociąg stojący przy peronie szóstym, to przejdziesz tylko kilka kroków wzdłuż tej samej krawędzi.
    • arana Re: kolejowy język liczb 02.10.18, 08:43
      stefan4 napisał:

      > Jak jadę gdzieś pociągiem, to zawsze zadziwiam się, jaką poezję chcą nam przekazać kolejarze przez takie ponumerowanie torów przy peronach [...]


      Hm, przekaz wydaje mi się oczywisty: mamy więcej peronów od innych, i już!
    • kornel-1 Re: kolejowy język liczb 02.10.18, 10:58
      To wszystko pikuś. Jeden z indyjskich pociągów, którym jechałem, miał numerację wagonów (fragment): ...S5-S6-AC-AC-S10-S11-S1-S2-S3-S4-AC-... ("a tych wagonów jest ze czterdzieści"). Dodatkowo, numeracja na zewnątrz była inna niż wewnątrz...

      Kornel
    • horpyna4 Re: kolejowy język liczb 02.10.18, 17:53
      Przypadkiem wiem, po co jest taka numeracja w przedziałach. Dowiedziałam się dawno temu - chodzi o sposób zapełniania przedziału, jeżeli kasjerka sprzedaje miejscówki w kolejności numerów. Bo to było jeszcze w czasach, kiedy sprzedawano miejscówki do biletów, a nie bilety na numerowane miejsca. Kilkadziesiąt lat temu.

      W przypadku sprzedania kompletu miejscówek nie ma to znaczenia, ale jeżeli osób jest mniej, niż miejsc (np. 6 w ośmioosobowym przedziale), to tak usadzone najmniej sobie przeszkadzają.
      • horpyna4 Re: kolejowy język liczb 02.10.18, 17:59
        Tyle, że te numery były inaczej rozmieszczone. Pierwsze cztery parami przy oknie i przy drzwiach, a reszta w mijankę pośrodku.
        • stefan4 Re: kolejowy język liczb 02.10.18, 22:40
          horpyna4:
          > Tyle, że te numery były inaczej rozmieszczone. Pierwsze cztery parami przy
          > oknie i przy drzwiach, a reszta w mijankę pośrodku.

          Tak byłoby sensownie, ale tak nigdy nie było. No, może nie nigdy, ale przynajmniej od 50 lat nie było. Ty reklamujesz dla przedziału drugiej klasy taki układ, jak poniżej po lewej, a on naprawdę jest taki jak poniżej po prawej:
                wg Horpyny4:                           wg PKP:
              ---------------
                                                              
                                                          
          • horpyna4 Re: kolejowy język liczb 03.10.18, 12:21
            Stefan, tak właśnie było, ale pół wieku temu. I rzeczywiście chodziło o to, żeby pasażerowie nie byli ściśnięci z jednej strony. Pamiętam, bo jak się dowiedziałam, to sprawdziłam przy pierwszej okazji; przy następnych okazjach również, a ja pociągami najeździłam się w życiu sporo. Zresztą jeżdżę dalej, bo na kilkugodzinne jazdy ten środek transportu najbardziej mi odpowiada. Tyle, że ostatnio nie trafiam na wagony z przedziałami, więc nie wiem, jak jest w nich teraz.

            Myślę, że po jakimś czasie przestano przestrzegać pierwotnego schematu, bo dla osób rozmieszczających numerki był on za trudny i w ogóle nie wiedzieli, skąd się wziął. A że kiedyś usłyszeli, że coś tam ma być w mijankę, to wyszedł im schemat pokazany przez Ciebie. Bezmyślność jest przecież zjawiskiem powszechnym.
      • the-great-inuk Re: kolejowy język liczb 02.10.18, 18:25
        horpyna4 napisała:

        > Dowiedziałam się dawno temu - Kilkadziesiąt lat temu.
        ====================================>

        Nie wszystko w komunizmie było złe.
        • randybvain Re: kolejowy język liczb 03.10.18, 15:33
          No, zagranica była super, a teraz już taka bylejaka smile
          • the-great-inuk Re: kolejowy język liczb 03.10.18, 16:56
            randybvain napisał:

            > No, zagranica była super, a teraz już taka bylejaka smile
            ==============================>

            A teraz biedni refugees to samo tragicznie przeżywają. Obiecali każdemu dom, a co najmniej porządne mieszkanie. Rzeczywistość jest taka, że mieszkają w blaszanym kontenerze.
            Nic dziwnego, że się radykalizują!
            (Źródło: Wywiad w niemieckiej TV)
            Ot, co...
    • suender Re: kolejowy język liczb 07.10.18, 10:45
      kolejowy język liczb

      > kolejowy język liczb

      A u nas w mieście jest kilka przychodni lekarskich i w kilku z nich jest co jeden to inny kolejkowy język liczb.

      W takiej jednej przy rejestracji (z wyprzedzeniem kilku dni) dostaje się kartkę numerową z podaną datą i godziną przyjęcia.

      Kiedy się we wskazany dzień przyjdzie do tej przychodni, to już się nie liczy zapis na tej karteczce dot. numeru w kolejce i godziny przyjęcia. Na miejscu numer w kolejce jest ustalany w zależności o jakim czasie dany pacjent przyjdzie pod drzwi gabinetu lekarza.
      Ale na drzwiach wejściowych do doktorskiej Einzli wisi kartka, że o kolejności przyjęcia decyduje lekarz.

      Stefan4 twierdzi, że matematyka rządzi światem, ale widać, że w przychodniach jednak nie rządzi!
      Ani chybi, - to jest istotna słabość matematyki ........

      "Wir muessen wissen, - und wir werden wissen!' [D. Hilbert]
Pełna wersja