hasz0 12.05.09, 20:08 patrz na wątki kreskowane..... naga prawda......o dmuchanych autorytetach....wodnych z Aquy Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
szach0 __________Amok anty- PiS i anty-Ziobrowy__________ 12.05.09, 20:12 wpadliście w Amok ___________________ Czy w najgłośniejszym wrocławskim procesie dotyczącym zbrodni, jakiej miał dopuścić się autor książki pt. "Amok", ktoś celowo podłożył sądowi fałszywe dowody, żeby doprowadzić do uniewinnienia mężczyzny? Prokuratura rozważa możliwość wszczęcia śledztwa w tej sprawie. Chodzi o jeden z głównych dowodów - telefon komórkowy ofiary. Identycznych telefonów z tym samym numerem fabrycznym jest więcej. Zdaniem prokuratury był sprzedany przez oskarżonego na internetowej aukcji w portalu Allegro kilka dni po zbrodni. Ale od niedawna to już nie takie pewne. Okazało się, że identycznych telefonów, nawet z tym samym - rzekomo niepowtarzalnym - numerem fabrycznym jest więcej. Zobacz także: Wrocławski sąd ogłosi wyrok w procesie autora książki "Amok" 25 lat więzienia dla pisarza, który opisał swoją zbrodnię Wrocław: Nie ma wyroku na autora "Amoku" Obrońca pisarza dwa takie telefony przyniósł do sądu. To nowy, sensacyjny wątek procesu. Przypomnijmy. Pisarza Krystiana B. oskarżono o to, że zabił przedsiębiorcę, którego podejrzewał o romans ze swoją byłą żoną. Mecenas Karol Węgliński przekonuje, że identycznych telefonów może przynieść jeszcze choćby 100. I zapewnia, że każdy będzie tej samej marki i, co najważniejsze, z tym samym, wpisanym do pamięci piętnastocyfrowym numerem fabrycznym, tzw. IMEI. Skąd w rękach obrońcy wzięły się telefony z identycznym numerem IMEI, skoro producenci telefonów przekonują, że to numer unikatowy i nie może się powtórzyć w dwóch aparatach nigdzie w świecie? Ekspert od nowych technologii Arkadiusz Wyrostek przesłuchiwany w piątek w Sądzie Apelacyjnym nie miał wątpliwości, że telefony zostały spreparowane. Ktoś wpisał do ich pamięci numer IMEI identyczny z numerem telefonu ofiary zbrodni. Kto to zrobił? Mecenas Węgliński nie może ujawnić, skąd ma telefony. Obowiązuje go tajemnica adwokacka - gdyby ją złamał, straciłby prawo wykonywania zawodu. Zobacz także: Wrocławski sąd ogłosi wyrok w procesie autora książki "Amok" 25 lat więzienia dla pisarza, który opisał swoją zbrodnię Wrocław: Nie ma wyroku na autora "Amoku" - Jeżeli rzeczywiście telefony zostały przerobione specjalnie po to, żeby wykorzystać je w procesie, to możemy mieć do czynienia z utrudnianiem postępowania, a to jest przestępstwo - próba wprowadzenia sądu w błąd - mówi rzeczniczka Prokuratury Apelacyjnej Elżbieta Czerepak. - Nie jest wykluczone, że w tej sprawie zostanie wszczęte śledztwo. Jeśli tak się stanie, będzie je prowadzić Prokuratura Rejonowa Wrocław-Stare Miasto - zapowiada. Mecenas Węgliński nie może ujawnić, skąd ma telefony. Mecenas Karol Węgliński przekonuje, że o przestępstwie nie ma mowy. Jego zdaniem wszczęcie w tej sprawie śledztwa byłoby skandalem i ograniczaniem prawa do obrony. - Nie było fałszerstwa - zapewnia. - Chcieliśmy wykazać, że z telefonem można zrobić, co się chce, na przykład zmienić numer IMEI. Chcieliśmy pokazać, że telefon sprzedany na Allegro mógł nie należeć do ofiary. W środę wrocławski Sąd Apelacyjny wyda ostateczny wyrok w najgłośniejszym wrocławskim procesie ostatnich lat. Chodzi o sprawę pisarza Krystiana B., autora książki pt. "Amok". Mężczyznę oskarżono o zamordowanie domniemanego kochanka byłej żony. Sprawę opisywały media z całego świata - od USA po Bułgarię. Trwają nawet prace nad filmami fabularnymi o tej historii. Zobacz także: Wrocławski sąd ogłosi wyrok w procesie autora książki "Amok" 25 lat więzienia dla pisarza, który opisał swoją zbrodnię Wrocław: Nie ma wyroku na autora "Amoku" Emocje mediów budzi zwłaszcza książka oskarżonego, a dokładniej pojawiające się w niej opisy jakiejś zbrodni. Nie udało się jednak wyjaśnić, czy było to morderstwo, którego dotyczy proces. "Amok" w samym procesie nie ma więc tak wielkiego znaczenia, jak telefon komórkowy ofiary. To on jest jednym z głównych dowodów w sprawie. Według prokuratury oskarżony sprzedał go kilka dni po dokonaniu zbrodni na aukcji internetowej. Emocje mediów budzi zwłaszcza książka oskarżonego, a dokładniej pojawiające się w niej opisy jakiejś zbrodni. Gdyby udało się obalić tezę śledczych, że na portalu Allegro sprzedano komórkę zamordowanego, Krystian B. mógłby być uniewinniony. I już jesienią ubiegłego roku obrońca, mecenas Karol Węgliński, złożył w sądzie dwa telefony komórkowe identyczne jak ten znaleziony w 2005 roku przez policjantów. Wrocławski Sąd Okręgowy, który już wcześniej badał tę sprawę, nie wyjaśnił dokładnie tego wątku. Nie zainteresowała się nim także oskarżająca Krystiana B. legnicka prokuratura. Nie próbowano wyjaśnić, czy mogło dojść do manipulacji - celowego spreparowania telefonów, by wyglądały identycznie jak telefon sprzedany na Allegro. Mimo to w grudniu 2008 r. Krystian B. został skazany na 25 lat więzienia. Obrona odwołała się od tego wyroku. Jeden z argumentów apelacji to właśnie brak dowodu, że komórka sprzedana przez internet istotnie była telefonem ofiary. Dopiero Sąd Apelacyjny zainteresował się pochodzeniem telefonów dostarczonych przez obrońcę. Na polecenie sądu obydwa aparaty zbadał ekspert od nowych technologii Arkadiusz Wyrostek. I orzekł, że komórki dostarczone przez obrońcę zostały spreparowane tak, by przypominały komórkę ofiary. - Prokuratura powinna wyjaśnić, czy nie doszło do przestępstwa - komentuje rzecznik wrocławskiego Sądu Apelacyjnego, sędzia Witold Franckiewicz. Dariusz J. mógł być przez kilka dni przetrzymywany w nieznanym miejscu, bity i głodzony. Przestępstwem jest utrudnianie postępowania, na przykład przez tworzenie fałszywych dowodów - choćby takich jak telefony komórkowe. Grozi za to nawet pięć lat więzienia. Chyba że w sprawę zamieszany jest ktoś z bliskich oskarżonego. Wtedy możliwe jest nadzwyczajne złagodzenie kary albo w ogóle rezygnacja z niej. Zobacz także: Wrocławski sąd ogłosi wyrok w procesie autora książki "Amok" 25 lat więzienia dla pisarza, który opisał swoją zbrodnię Wrocław: Nie ma wyroku na autora "Amoku" Telefon komórkowy, który budzi takie emocje podczas procesu, to pierwszy trop, jaki wskazał na Krystiana B. jako domniemanego mordercę. Ofiara zbrodni - wrocławski przedsiębiorca Dariusz J. - zaginęła bez śladu w listopadzie 2000 roku. Ciało mężczyzny wyłowiono z Odry prawie miesiąc później. Było związane sznurem. Specjaliści orzekli, że Dariusz J. mógł być przez kilka dni przetrzymywany w nieznanym miejscu, bity i głodzony. Śledztwo w sprawie morderstwa utknęło w martwym punkcie i szybko zostało umorzone. Sprawę wznowiono w 2005 roku, kiedy policjanci zaczęli szukać telefonu komórkowego ofiary. Szybko ustalili, że Krystian B. sprzedał ten telefon na Allegro po zaginięciu Dariusza J. Pisarz od początku sprawy do winy się nie przyznaje. Podczas śledztwa i procesu nie potrafił wiarygodnie wytłumaczyć, skąd miał telefon. Wspominał, że kupił go w lombardzie, ale sądowi i śledczym nie udało się tego potwierdzić. Odpowiedz Link Zgłoś
szach0 ____________lewusy a naziści dwie MIARY________ 12.05.09, 20:46 2009-05-12 17:06:56, aktualizacja: 2009-05-12 17:06:56 Na Dolnym Śląsku działał neonazistowski gang - tak twierdzą Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i wrocławska prokuratura. Zarzuty już usłyszeli dwaj mieszkańcy Wrocławia i Bolesławca - powiedział Radiu Wrocław prokurator Jakub Przystupa. Chodzi o działanie w zorganizowanej grupie przestępczej i propagowanie totalitarnego ustroju państwa. Podejrzani mieli rozwieszać na przystankach komunikacji miejskiej plakaty o treści nawołującej do nienawiści rasowej. Grozi im za to do 5 lat więzienia. Prokuratura wystąpiła o areszt tymczasowy dla jednego z mężczyzn, drugi został po przesłuchaniu wypuszczony na wolność ale ma dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju. = Dodaj komentarzKomentarze (1) Jednostronna skuteczność Jakby chodziło o organizację lewicową, to sprawa ciągnęłaby się... Niniol 12.05.09, 19:51:30 Jednostronna skuteczność Niniol 12.05.09, 19:51:30 Jakby chodziło o organizację lewicową, to sprawa ciągnęłaby się długo i nieskutecznie jak w przypadku LBC. Odpowiedz Link Zgłoś
jaceq A żarówki masz, Haszu 12.05.09, 21:25 energooszczędne, jak Unia każe i światowe tryndy supermarkietowe? Czy zwykłe edisonówy, jak mi się wydaje? Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 Re: A żarówki masz, Haszu___________Mam 12.05.09, 23:31 Wszystkie na parterze i piętrach oraz w salonie (w kuchni,- kawałek widać, w tym samym stylu klosze(ileż się takich naszukałem w rok po powodzi), w salonie - w rogu na lewo do kuchni, w przeciwległym rogu na prawo od schodów) mam "oszczędne" po 3 rurki U 130 (24W) W oprócz żyrandola na środku- gdzie są "ozdobne" i lampa stojąca do czytania w fotelu - też w ty stylu z 4 rurkami U - 200 W (30W ) "kurza ślepota". Oczywiście na prawo od schodów mam nad głową osobny wyłacznik coby nie wstawać gdy już usiądę i okaże się że jest w tej pozycji zbyt ciemno. Odpowiedz Link Zgłoś
jaceq Re: A żarówki masz, Haszu___________Mam 12.05.09, 23:41 Jak wolisz. Ja (kurza ślepota) do czytania wolę edisonówy od halogenek, ledówek, fluorescentek. Trzeba zrobić zapasy. Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 Kolor światła Edison dobrał najlepszy te dzisijsze 12.05.09, 23:47 e zjadło inżyniery niszcza wszystkie tkanki i płyny ustrojowe a nawet ciałka ...nieprzemyślanymi niedoróbkami. Na to technikę jak Cię mogę ....idzie wytrzymać nakłada się wizja artysty-marketingowca...i wtedy głuchniesz od reklam i dostajesz migociokwiku SZOKO-oczu w wysokiej rozdzielczości i najwyższej "wierności" barw... Tęsknię do kryształkowego radia bez wzmacniacza. Odpowiedz Link Zgłoś
szach0 __________PO-dobnie jak w technice - w medycynie-> 13.05.09, 08:35 Rada Europy Tagi: polityka nauka medycyna homeopatia racjonalizm Generalnie rzecz biorąc polskie i europejskie prawo farmaceutyczne jest oparte na światopoglądzie racjonalno-naukowym. Polska ustawa nakłada na producentów leków wymóg dokumentowania skuteczności terapeutycznej jako warunek dopuszczenia do obrotu w kraju. Zezwolenie może być cofnięte, jeśli produkt nie wykazuje wystarczającej skuteczności. (dla) homeopatiii...uczyniono w ustawie wyjątek: Produkty lecznicze homeopatyczne, określone w ust. 1 i 4, nie wymagają dowodów skuteczności terapeutycznej. (art. 21, ust. 7) Jak się zatem wydaje, na pudełku leku homeopatycznego można napisać cokolwiek i nie trzeba tego udowadniać, podczas gdy tabletki z suszonego czosnku muszą być zaopatrzone w komplet badań wykazujących ich skuteczność w badaniach klinicznych. Niekonsekwencję tę zauważają lekarze oraz Naczelna Izba Lekarska. Ale polskie urzędy zasłaniają się prawem europejskim. ...uznawanie produktu o statusie placebo za leki wydaje się być Rada Europy, sprawująca pieczę nad Farmakopeą Europejską (EDQM). W ramach Rady wiele dyskusuje się nad jakością produkcji rozcieńczonej wody sprzedawanej jako lek, ale mało na temat ich skuteczności klinicznej. Europejski rynek homeopatii to prawie 1 miliard euro rocznie i rośnie on wprost proporcjonalnie do deklarowanego przez Europę racjonalizmu i laicyzmu. Trudno się więc dziwić, że poza Radą Europy w promowanie placebo angażuje się Parlament Europejski wspierając "Europejski Dzień Homeopatii" (proszę uważnie przeczytać przedstawione w tej reklamie argumenty i statystyki). W obronę leków homeopatycznych angażował się także wiceminister zdrowia, co zostało natychmiast wykorzystane przez firmy PR pracujące dla producentów leków. Producenci zrzeszeni w Izbie Gospodarczej Farmacja Polska sięgnęli wreszcie po proces sądowy wobec krytyka skuteczności homeopatii prof. Andrzejai Gregosiewicza (zarzut oddalony w drugiej instancji). Jak pisałem kiedyś przy okazji europejskiego jedzenia, przepisy europejskie sprawiają wrażenie stanowionych w dużym stopniu przez międzynarodowe koncerny za pośrednictwem sieci lobbystów skupionych w Brukseli. Nie należy mieć złudzeń czyje interesy gwarantuje stanowione w ten sposób prawo. krawczyk.salon24.pl/12482,cukrowe-kuleczki-czyli-racjonalno-naukowa-rada-europy Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 wyleczenie jest w 10% sukcesem lekarzy 13.05.09, 08:56 szach0 napisał: > ...uznawanie produktu o statusie placebo za leki Placebo moze byc w 10% skuteczne. Istotne jest aby dodawac drobne kawalki duszy nienarodzonych zygot tak jak krwi dziewczynek do macy. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Re: Kolor światła Edison dobrał najlepszy te dzis 13.05.09, 10:03 hasz0 napisał: > inżyniery niszcza wszystkie tkanki i płyny ustrojowe Masz wyrzuty sumienia po swej partaninie przy rentgenie? Edison nie dobieral zadnego koloru. Bylo to poza zasiegoem jego mozliwosci i zamiarow. > Tęsknię do kryształkowego radia bez wzmacniacza. To sobie zrob. Wykaz sie umiejetnosciami organizacyjnymi przemyslowca. Pamietam cos takiego. Skladalo sie z trzech elementow. To ponad Twe mozliwosci. Jak to wykorzystasz bez radiostacji gliwickiej ktora zniszczyles? Jedyne co potrafisz to niszczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 Widzisz Rycho7 już jak Platfus odwzoruje 3 wymiary 13.05.09, 10:20 ŻYCIA? .................................. ---------------------------------- _________________Platfus_______________________ to tylko jego WIZERUNEK w dodatku NIEWIERNY, SPŁASZCZONY, ściśnięty zdeformowany do możliwości projekcji na Bill Boardzie reklamowym, przerysowanym w celu osiagnięcia pożądanego sztucznie wywołanego wrażenia... _______WRAŻENIA_________rozumiesz? wrażenia... R7: "> Edison nie dobieral zadnego koloru. Bylo to poza zasiegoem jego mozliwosci i > zamiarow. > > > Tęsknię do kryształkowego radia bez wzmacniacza. > > To sobie zrob. Wykaz sie umiejetnosciami organizacyjnymi przemyslowca. Pamietam > cos takiego. Skladalo sie z trzech elementow. To ponad Twe mozliwosci. > > Jak to wykorzystasz bez radiostacji gliwickiej ktora zniszczyles? Jedyne co > potrafisz to niszczenie." #: może być z dwu gdy cewka przetwornika będzie wykorzystana jak ob. rezonasowy i jednoczesnie antena a nawet z jednego gdy masz do dyspozycji zwyczajny BURAK jakim się ostatecznie okazałeś... Mój promotor Sw.P. profesor Tadeusz Tomankiewicz, który zmarł tragicznie na Slęzy i którego razem z Św. P. profesorem Marianem Suskim - olimpijskim medalistą z Berlina w szabli - w dniu jego i moich imienin (25 moich urodzin) z radiostacjami R105 szukaliśmy... pokazywała studentom jak wyciągnietym z ziemi BURAKIEM wysłuchać audycji radiowej w niedaleko anteny nadajnika Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Re: Widzisz Rycho7 już jak Platfus odwzoruje 3 wy 13.05.09, 10:27 hasz0 napisał: > > > Tęsknię do kryształkowego radia bez wzmacniacza. > pokazywała studentom jak wyciągnietym z ziemi BURAKIEM > wysłuchać audycji radiowej w niedaleko anteny nadajnika Cukier krysztal czy cukier puder? Specjalna odmiana z Saczowa? > zwyczajny BURAK > jakim się ostatecznie okazałeś... Dziekuje za komplement. Gdybys mnie nazwal Hasz lub podobnie to bylaby obraza. Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 Dam Ci parę ilustracji jak GWno odwzorowuje fakty 13.05.09, 10:49 Porónaj artykuły dzieci KPP z GW z prawdziwymi relacjami studentów Polaków m.in. dzieci kułaków, nieprawomyślnych inteligentów i innych wichrzycieli ...... O TU w Warszawie... je.pl/fz19 Bo w całej Polsce było inaczej nikt tam nie słyszał o komandasach ni ŻADNYM Michniku czy Szlajferze...bardziej sie wtedy kojarzyły te słowa z szlajaniem i machaniem albo zwyczajną michą. -------------dla leniwych Z tonu i ostro¶ci propagandy antywiecowej spodziewali¶my się wielotysięcznego tłumu, a tu w prawym, bliższymKrakowskiego Przedmie¶cia, rogu skwerku, między cisami (rosn± do dzisiaj) stało około 40 osób, a w oddaleniu od nichokoło 100."Komandosi" trzymani "na barana" przez kolegów odczytali protest w sprawie relegowania Michnika, parę zdań oDziadach, o Konstytucji PRL, a po 10 minutach zapanował kompletna konsternacja i cisza. Wtedy Ba¶ka Toruńczyk,ówczesna dziewczyna Michnika, odczytał apel ponownie, i potem po raz trzeci przeczytano ten sam tekst. Próbowanoskandować jakie¶ hasła, ale nikt ich nie podchwycił, i wiec praktycznie upadł.Z lewej strony skweru stała w "formacji trójk±ta" grupa aktywu ZMS i ZSP pod przewodem starosty naszego, pierwszegoroku INP - Heńka Szafira - ( czasami drukuje korespondencje z Jerozolimy w Newsweeku), który (bez megafonu)usiłował polemizować z komandosami. W tej grupie też nie było entuzjazmu, i po zaledwie 30 minutach wiec umierał¶mierci± naturaln±, a studenci zaczynali rozchodzić się do swoich zajęć.I tak by się skończyły słynne WYDARZENIA MARCOWE '68, gdyby w tym momencie na teren UW, od stronyKrakowskiego, nie zaczęły wbiegać grupy cywilów, milicjantów, i nie wjeżdżać obdrapane autobusy z aktywem PZPR iORMO - można ich było poznać po jesionkach w jodełkę i koszmarnych, welurowych kapeluszach. To oni wywołalizaj¶cia, odpychaj±c wszystkich wychodz±cy studentów od bramy, i tłuk±c każdego, kto usiłował opu¶cić skwerek.Sił± rzeczy zostali¶my zagnani pod rektorat w Pałacu Kazimierzowskim, gdzie prorektor "komuch" Rybicki wyszedł nabalkon z łańcuchem na piersiach, i wzywał do rozej¶cia się, co było oczywi¶cie niemożliwe, ponieważ wszystkieboczne uliczki UW były zablokowane przez ORMO i tajniaków. Dopiero teraz wydarzenia marcowe stawały się wydarzeniami. Nie były to w jakiejkolwiek mierze rozruchy w obronieMichnika i komandosów, tylko spontaniczny odruch samoobrony napadniętych studentów, który to odruch następnego dniaprzerodził się w wyst±pienia antykomunistyczne skierowane przeciwka władzy PRL. Starannie przygotowana prowokacja szefa MSW gen. Moczara i jego ludzi takich jak dr Walichnowski, gen. Korczyński,ambasador Ptasiński, v-min. Matejewski, Kazimierz K±kola itd., zaczynała nabierać rozmachu. (Wróciłem przez wydział geografii do budynku filozofii ze zdartym gardłem -nie mogłem zupełnie mówić od wrzeszczenia, jak i oddychać, od zmasowanego ataku gazowego).Spontaniczny pochód studentów, około 1.000 osób id±cy Krakowskim Przedmie¶ciem, MO mogła bez wysiłku rozbić iskierować w ¦więtokrzysk±, mogła rozbić przy Wareckiej, i przy Foksal, ale Moczar celowo dopu¶cił pochód aż naskrzyżowanie Nowego ¦wiatu i Jerozolimskich, pod same okna KC, by tam dopiero na oczach Gomułki, rozpędzićdemonstrantów i popakować ich do bud milicyjnych.Moczar doniósł też Gomułce tre¶ć rzekomo wznoszonych haseł : "Precz z Gomułk±"; "Zambrowski do biura!" - co byłotanim wymysłem.9 marca brałem z kolegami udział w wiecu, w auli Politechnik Warszawskiej. To już był prawdziwy wiec, manifestacjanarodowa i antykomunistyczna ( nikt nie wspominał nawet o Michniku i "komandosach")- . Po wiecu, gdy kolos Polibudyjuż się "rozbujał", wyszli¶my w pochodzie skierowanym pod MSW na Rakowieckiej (budynki były wtedy nie ogrodzone- a od strony pustego Pola Mokotowskiego można było tam wej¶ć bez problemu). Czoło pochodu w równych rzędachzaczęło maszerować Poln±, wznosz±c hasła Gestapo, gestapo", "Pachoły!" itd.W przypadku tego pochodu, milicja i SB zadziałały w pełni profesjonalnie - szedłem w około 12 rzędzie, gdynadbiegły dwa odziały ZOMO z tarczami i pałami, i zaatakowały czoło pochodu z obu stron, od Mokotowskiej i odWawelskiej, rozbijaj±c go na wysoko¶ci 15- go rzędu!Pochód został zawrócony ku Politechnice ( zacz±ł się strajk okupacyjny PW), a odcięte czoło pochodu został pognaneaż do Placu na Rozdroży. Biegli¶my po błocie i gruzie dzisiejszego wykopu Trasy Łazienkowskiej.W wieżowcach, po lewej stronie Placu na Rozdrożu, ludzie pochowali nas po mieszkaniach i częstowali herbat±.Atmosfera była jak w czasie okupacyjnej łapanki - pełna solidarno¶ć społeczna skierowana przeciw okupantowi!Zabłocony i z rozciętym uchem (dostałem kamieniem, przeznaczonym dla ZOMOwców) dotarłem koło 13:00 nawydział. Rozgor±czkowany pobiegłem na piętro gdzie natkn±łem się na naradzaj±ce się resztki "komandosów" - gdyrelacjonowałem wypadki na Politechnice, nagle zrozumiałem, że te wymuskane siksy w zachodnich ciuchach i ichkolesie jeżdż±cy trymphfami, bior± mnie za "użytecznego idiotę". (I tak IM już zostało - zawsze uważali się za jedynych godnych i powołanych do rz±dzenia Polsk± - tak było naUniwerku - potem w KOR- ze, przy Okr±głym Stole, w UD, UW i dzisiaj w PD. Maj±c dzisiejszy zasób wiedzy, zprzerażeniem stwierdzam, że moczarowskie ulotki opisuj±ce ich jako "polityczny odłam bananowej młodzieży", którychtatusiowi odpadli w wewn±trzpartyjnej walce między "natolińczykami" a "puławianami", nie wiele mija się z prawd±.Faktycznie były to w 90% dzieci odsuniętych z PZPR "funków" pochodzenia żydowskiego, bo w PPR-PZPRantysemityzm był podstawowym orężem walki o stołki. Od dziecka byli wychowani w realiach wła¶cicieli PolskiLudowej, a gdy im to zabrano, zaczęli walczyć o rewizję linii PZPR, o prawo do utraconego, komunistycznego raju - gdzie latami, jako wybrańcy mieli według zasady "każdemu według potrzeb". Dzisiaj grupa ta wraz z klientel± liczy 600? 800 osób i uważa, że ma dalej niezbywalne prawo do rz±dzenia 38 milionowym narodem!)Rozruchy były dalej rozdmuchiwane przez SB - zatrzymywano w okolicach UW wszystkich studentów, zabieranolegitymacje, pałowano bez przyczyny, rozpowszechniano nekrologi rzekom zabitych studentek! Machina prowokacji szła pełn± par± - TV i Słowo Powszechne, Kurier Polski szalały - Bolesław Piaseckiodreagowywał wszystkie upokorzenia prywatne i polityczne, jakich doznał z "r±k" ppłk. Luny Bristigier. Pouczał"Trybunę Ludu" i KC PZPR jak rozprawić się z syjonistami (ówczesny synonim Żydów). Nagonka antysemicka zostałarozpętana jak za najlepszych czasów carskiej Ochrany.W Audytorium Maximum odbyły się trzy wiece studenckie, to po prostu były spontaniczne wyst±pienia powstańczemłodzieży polskiej, skierowane przeciw komunie, PRL-wi, i pachołkom ZSRR!Około 19 marca do ciasnego umysłu Gomułki dotarło, że prowokacja jest skierowana przeciw niemu, i jego rodzinie.Kampanię zaczęto wyciszać.Efektem wydarzeń była emigracja około 20 tys. Żydów - niedobitków ocalałych z Zagłady, pacyfikacja "przedwojennejresztówki" inteligencji polskiej - ¶mierć Zawieyskieg, i wkrótce też Pawła Jasienicy.Złamanie karier życiowych kilkuset zdolnych studentów w całej Polsce, usuniecie do listopada ? 68 z PZPR około 230Unia Polityki tys. (!) ludzi - (a więc wszystkich niewygodnych, i nie wykazuj±cych entuzjazmu dla antysemickich czystek - przyjętonatomiast do partii około 4 tys. aktywistów marcowych), czystka w wojsku dokonana przez gen. Jaruzelskiego (dzisiejszego Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 _________Dam Ci dwa linki jak było w W-wie i W-wiu 13.05.09, 10:58 www.konserwatyzm.pl/publicystyka.php/Artykul/543/ a tu we Wrocławiu www.marzec1968.pl/portal/m68/798/6920/Dolnoslaski_Marzec_68_Anatomia_protestu.html WŁACZ SŁUCHAWKI szli z nami nasi PROFESOROWIE Lwowiacy "Grunwaldzkim rusza pochód studentów w kierunku Politechniki Wrocławskiej. ... (dawniej Łączności): Marian Suski, Zbigniew Żyszkowski i Tadeusz Tomankiewicz. ... W 40. rocznicę Marca'68 Niezależne Zrzeszenie Studentów Politechniki " pryzmat.pwr.wroc.pl/Pryzmat_140/140marz.html Dlaczego 40 lat temu wyjechali z Polski? Z kraju, gdzie urodzili się i wychowali, mieli przyjaciół, pracowali lub uczyli się. Za każdym razem plan jest taki sam: powiększone, ciasno wykadrowane oblicze, białe, gładkie tło. Słuchamy krótkich, najczęściej jednozdaniowych odpowiedzi. W dwóch wersjach. Na jednym monitorze zaproszone osoby mówią po polsku, na drugim w obcym języku, już przez nich przyswojonym i oswojonym. Przeplatają się angielski, niemiecki, hebrajski, francuski. Najstarsi mówią wyłącznie po polsku. Nie zdołali się przestawić na obcą mowę. Co kilkadziesiąt sekund na monitorach pojawia się inna twarz. Żadnych „znaków szczególnych”, czyli charakterystycznej semickiej urody. Różnorodne typy, ale głównie swojskie, słowiańskie. Skąd sąsiedzi czy znajomi wiedzieli…? Jedynie w kilku przypadkach wyróżniła się egzotyczna twarz. Ale jakiej nacji, trudno byłoby określić. Tymczasem oglądamy ludzi, którzy opuścili PRL w efekcie antysemickiej nagonki w marcu 1968 r. Wyjeżdżali z tzw. dokumentem podróży, czyli biletem w jedną stronę. Niekiedy cały ich kapitał stanowiło pięć dolarów, jakie wolno im było zabrać. Ciężko słucha się ich słów. Wstyd, żal, współczucie. Przede wszystkim – to pierwsze. To nas kompromitują ich wypowiedzi, to w nas tkwi nietoleracja i ksenofobia. Zaścianek. „Opuściłem Polskę, bo czułem się odrzucony jako Polak”; „bo wiedziałam, że zawsze będę się bała”; „bo miałem dosyć oddolnej nienawiści”; „bo czułam się poniżona”. Najmłodsi wyjechali dlatego, że ich rodzice zostali bez środków do życia. Dwie wypowiedzi zawierały elementy tragikomiczne. Dla jednego z uczestników przedsięwzięcia ostatecznym argumentem było: „…dostałem w mordę na placu Zbawiciela, pod kościołem”. Inny mężczyzna zdecydował się na emigrację, gdy władze zaczęły namawiać jego żonę na… rozwód. „Znajdziemy pani lepszego męża” – przekonywali. Lepszego znaczyło nie-Żyda. Neutralne kwestie są rzadkie: „bo czekał na mnie duży świat”. Kto ciekaw szczegółów, może z uczestnikami projektu porozmawiać przez Internet. Puentę całości stanowią listy napisane niedawno przez bohaterów filmu. Wysłane na ich dawne polskie adresy wróciły do nadawców. Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 no to jak było z darmowym opr. do IBM 360? 13.05.09, 11:00 jak z burakiem który za bardzo sie oddalił od anteny? Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Re: no to jak było z darmowym opr. do IBM 360? 13.05.09, 11:12 hasz0 napisał: > jak z burakiem który za bardzo sie oddalił od anteny? Trzeba bylo nie niszczyc radiostacji gliwickiej. Polskich obozow koncentracyjnych sie zachcialo. Bereza Kartuska narobila smaku. Ja o IBM juz napisalem. Teraz kamyk jest w Twoim ogrodku. Kluczysz, zmieniasz tematy, ponawiasz pytanie udajac, ze nie bylo odpowiedzi. Caly repertuar haszystowski-jezuickiej propagandy="Prawdy wyzwalajacej". Prosta sprawa podaj ceny tego oprogramowania. Przefaksuj na FAQ kopie cennikow. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 berecik dziergasz na drutach? 13.05.09, 11:01 hasz0 napisał: > lampa Hasza PO-kazała nagich króli__(nie -ów) Rozumiem, ze ostrzygles te króliki aby uzyskac moher. Cienko przedziesz? Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 Likwidatorów Polski PO-pierasz?JakRiad contra Odra 13.05.09, 12:27 opamietaj się... Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 zmieńmy temat..z bambusowej żarówki Edisona 13.05.09, 13:39 i koloru, na który podobno nie mial wpływu Edison (białe ma wszystkie kolory!!! i wsyatrczy odjąć dopełniajace) to te nowczesne jak np. halidowe nie dają pełnego światłą fałszujac rzeczywistosć i LED-y, których światło białe nie jest takie jak słoneczne, nie ma w nim wszystkich kolorów tęczy a jedynie trzy kolory – czerwony, zielony i niebieski, co powoduje, że inne kolory otoczenia są oddawane fałszywie. Rychu Twa teoria o braku mozliwości technicznych taż padła bo ponad sto lat temu austriacki chemik Auer wiedział, ze tlenki toru i ceru podgrzane w płomieniu gazu wydzielają wielokrotnie więcej białego światła niż inne substancje. Do dzisiaj "koszulki Auera" używane są w gazowych lampach, zarówno dekoracyjnych jak i kempingowych. Zawsze lubiłem kemping ze względu na bliskoć bagażnika od namiotu gdy za komuny marzyłem by mieć w Lublinie garaż choćby na sąsiednim osiedlu...A dzięki temu, ze wyjechałeś marzenie zrealizowałem tak-> Gdybyś awasował na decydenta ...tak jak z Riadami.. wole o tym dziś nie myśleć. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Re: zmieńmy temat..z bambusowej żarówki Edisona 13.05.09, 14:00 hasz0 napisał: > Do dzisiaj "koszulki Auera" używane są w gazowych lampach Udalo Ci sie wprowadzic mnie w blad. Nie zauwazylem, ze pisales o gazowych żarówkach bambusa Edisona. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 skrytym parowkozercom mowimy precz 13.05.09, 13:46 hasz0 napisał: > opamietaj się... Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa. Odpowiedz Link Zgłoś