Dodaj do ulubionych

____lampa Hasza PO-kazała nagich króli__(nie -ów)_

12.05.09, 20:08
https://www33.patrz.pl/u/f/52/36/25/523625.jpg
patrz na wątki kreskowane.....
naga prawda......o dmuchanych autorytetach....wodnych z Aquy
Obserwuj wątek
    • szach0 __________Amok anty- PiS i anty-Ziobrowy__________ 12.05.09, 20:12
      wpadliście w Amok
      ___________________
      Czy w najgłośniejszym wrocławskim procesie dotyczącym zbrodni,
      jakiej miał dopuścić się autor książki pt. "Amok", ktoś celowo
      podłożył sądowi fałszywe dowody, żeby doprowadzić do uniewinnienia
      mężczyzny?

      Prokuratura rozważa możliwość wszczęcia śledztwa w tej sprawie.
      Chodzi o jeden z głównych dowodów - telefon komórkowy ofiary.
      Identycznych telefonów z tym samym numerem fabrycznym jest więcej.

      Zdaniem prokuratury był sprzedany przez oskarżonego na internetowej
      aukcji w portalu Allegro kilka dni po zbrodni. Ale od niedawna to
      już nie takie pewne. Okazało się, że identycznych telefonów, nawet z
      tym samym - rzekomo niepowtarzalnym - numerem fabrycznym jest
      więcej.
      Zobacz także:
      Wrocławski sąd ogłosi wyrok w procesie autora książki "Amok"

      25 lat więzienia dla pisarza, który opisał swoją zbrodnię

      Wrocław: Nie ma wyroku na autora "Amoku"

      Obrońca pisarza dwa takie telefony przyniósł do sądu. To nowy,
      sensacyjny wątek procesu. Przypomnijmy. Pisarza Krystiana B.
      oskarżono o to, że zabił przedsiębiorcę, którego podejrzewał o
      romans ze swoją byłą żoną.
      Mecenas Karol Węgliński przekonuje, że identycznych telefonów może
      przynieść jeszcze choćby 100. I zapewnia, że każdy będzie tej samej
      marki i, co najważniejsze, z tym samym, wpisanym do pamięci
      piętnastocyfrowym numerem fabrycznym, tzw. IMEI.

      Skąd w rękach obrońcy wzięły się telefony z identycznym numerem
      IMEI, skoro producenci telefonów przekonują, że to numer unikatowy i
      nie może się powtórzyć w dwóch aparatach nigdzie w świecie?



      Ekspert od nowych technologii Arkadiusz Wyrostek przesłuchiwany w
      piątek w Sądzie Apelacyjnym nie miał wątpliwości, że telefony
      zostały spreparowane. Ktoś wpisał do ich pamięci numer IMEI
      identyczny z numerem telefonu ofiary zbrodni.

      Kto to zrobił? Mecenas Węgliński nie może ujawnić, skąd ma telefony.
      Obowiązuje go tajemnica adwokacka - gdyby ją złamał, straciłby prawo
      wykonywania zawodu.
      Zobacz także:
      Wrocławski sąd ogłosi wyrok w procesie autora książki "Amok"

      25 lat więzienia dla pisarza, który opisał swoją zbrodnię

      Wrocław: Nie ma wyroku na autora "Amoku"

      - Jeżeli rzeczywiście telefony zostały przerobione specjalnie po to,
      żeby wykorzystać je w procesie, to możemy mieć do czynienia z
      utrudnianiem postępowania, a to jest przestępstwo - próba
      wprowadzenia sądu w błąd - mówi rzeczniczka Prokuratury Apelacyjnej
      Elżbieta Czerepak. - Nie jest wykluczone, że w tej sprawie zostanie
      wszczęte śledztwo. Jeśli tak się stanie, będzie je prowadzić
      Prokuratura Rejonowa Wrocław-Stare Miasto - zapowiada.
      Mecenas Węgliński nie może ujawnić, skąd ma telefony.
      Mecenas Karol Węgliński przekonuje, że o przestępstwie nie ma mowy.
      Jego zdaniem wszczęcie w tej sprawie śledztwa byłoby skandalem i
      ograniczaniem prawa do obrony.

      - Nie było fałszerstwa - zapewnia. - Chcieliśmy wykazać, że z
      telefonem można zrobić, co się chce, na przykład zmienić numer IMEI.
      Chcieliśmy pokazać, że telefon sprzedany na Allegro mógł nie należeć
      do ofiary.



      W środę wrocławski Sąd Apelacyjny wyda ostateczny wyrok w
      najgłośniejszym wrocławskim procesie ostatnich lat. Chodzi o sprawę
      pisarza Krystiana B., autora książki pt. "Amok". Mężczyznę oskarżono
      o zamordowanie domniemanego kochanka byłej żony.

      Sprawę opisywały media z całego świata - od USA po Bułgarię. Trwają
      nawet prace nad filmami fabularnymi o tej historii.
      Zobacz także:
      Wrocławski sąd ogłosi wyrok w procesie autora książki "Amok"

      25 lat więzienia dla pisarza, który opisał swoją zbrodnię

      Wrocław: Nie ma wyroku na autora "Amoku"

      Emocje mediów budzi zwłaszcza książka oskarżonego, a dokładniej
      pojawiające się w niej opisy jakiejś zbrodni. Nie udało się jednak
      wyjaśnić, czy było to morderstwo, którego dotyczy proces. "Amok" w
      samym procesie nie ma więc tak wielkiego znaczenia, jak telefon
      komórkowy ofiary. To on jest jednym z głównych dowodów w sprawie.
      Według prokuratury oskarżony sprzedał go kilka dni po dokonaniu
      zbrodni na aukcji internetowej.

      Emocje mediów budzi zwłaszcza książka oskarżonego, a dokładniej
      pojawiające się w niej opisy jakiejś zbrodni.
      Gdyby udało się obalić tezę śledczych, że na portalu Allegro
      sprzedano komórkę zamordowanego, Krystian B. mógłby być
      uniewinniony. I już jesienią ubiegłego roku obrońca, mecenas Karol
      Węgliński, złożył w sądzie dwa telefony komórkowe identyczne jak ten
      znaleziony w 2005 roku przez policjantów.

      Wrocławski Sąd Okręgowy, który już wcześniej badał tę sprawę, nie
      wyjaśnił dokładnie tego wątku. Nie zainteresowała się nim także
      oskarżająca Krystiana B. legnicka prokuratura. Nie próbowano
      wyjaśnić, czy mogło dojść do manipulacji - celowego spreparowania
      telefonów, by wyglądały identycznie jak telefon sprzedany na
      Allegro.


      Mimo to w grudniu 2008 r. Krystian B. został skazany na 25 lat
      więzienia. Obrona odwołała się od tego wyroku. Jeden z argumentów
      apelacji to właśnie brak dowodu, że komórka sprzedana przez internet
      istotnie była telefonem ofiary. Dopiero Sąd Apelacyjny zainteresował
      się pochodzeniem telefonów dostarczonych przez obrońcę.
      Na polecenie sądu obydwa aparaty zbadał ekspert od nowych
      technologii Arkadiusz Wyrostek. I orzekł, że komórki dostarczone
      przez obrońcę zostały spreparowane tak, by przypominały komórkę
      ofiary.

      - Prokuratura powinna wyjaśnić, czy nie doszło do przestępstwa -
      komentuje rzecznik wrocławskiego Sądu Apelacyjnego, sędzia Witold
      Franckiewicz.

      Dariusz J. mógł być przez kilka dni przetrzymywany w nieznanym
      miejscu, bity i głodzony.
      Przestępstwem jest utrudnianie postępowania, na przykład przez
      tworzenie fałszywych dowodów - choćby takich jak telefony komórkowe.
      Grozi za to nawet pięć lat więzienia. Chyba że w sprawę zamieszany
      jest ktoś z bliskich oskarżonego. Wtedy możliwe jest nadzwyczajne
      złagodzenie kary albo w ogóle rezygnacja z niej.
      Zobacz także:
      Wrocławski sąd ogłosi wyrok w procesie autora książki "Amok"

      25 lat więzienia dla pisarza, który opisał swoją zbrodnię

      Wrocław: Nie ma wyroku na autora "Amoku"

      Telefon komórkowy, który budzi takie emocje podczas procesu, to
      pierwszy trop, jaki wskazał na Krystiana B. jako domniemanego
      mordercę.

      Ofiara zbrodni - wrocławski przedsiębiorca Dariusz J. - zaginęła bez
      śladu w listopadzie 2000 roku. Ciało mężczyzny wyłowiono z Odry
      prawie miesiąc później. Było związane sznurem.

      Specjaliści orzekli, że Dariusz J. mógł być przez kilka dni
      przetrzymywany w nieznanym miejscu, bity i głodzony. Śledztwo w
      sprawie morderstwa utknęło w martwym punkcie i szybko zostało
      umorzone.

      Sprawę wznowiono w 2005 roku, kiedy policjanci zaczęli szukać
      telefonu komórkowego ofiary. Szybko ustalili, że Krystian B.
      sprzedał ten telefon na Allegro po zaginięciu Dariusza J.
      Pisarz od początku sprawy do winy się nie przyznaje. Podczas
      śledztwa i procesu nie potrafił wiarygodnie wytłumaczyć, skąd miał
      telefon. Wspominał, że kupił go w lombardzie, ale sądowi i śledczym
      nie udało się tego potwierdzić.
      • szach0 ____________lewusy a naziści dwie MIARY________ 12.05.09, 20:46
        2009-05-12 17:06:56, aktualizacja: 2009-05-12 17:06:56

        Na Dolnym Śląsku działał neonazistowski gang - tak twierdzą Agencja
        Bezpieczeństwa Wewnętrznego i wrocławska prokuratura. Zarzuty już
        usłyszeli dwaj mieszkańcy Wrocławia i Bolesławca - powiedział Radiu
        Wrocław prokurator Jakub Przystupa.

        Chodzi o działanie w zorganizowanej grupie przestępczej i
        propagowanie totalitarnego ustroju państwa. Podejrzani mieli
        rozwieszać na przystankach komunikacji miejskiej plakaty o treści
        nawołującej do nienawiści rasowej.

        Grozi im za to do 5 lat więzienia. Prokuratura wystąpiła o areszt
        tymczasowy dla jednego z mężczyzn, drugi został po przesłuchaniu
        wypuszczony na wolność ale ma dozór policyjny i zakaz opuszczania
        kraju.

        = Dodaj komentarzKomentarze (1)
        Jednostronna skuteczność Jakby chodziło o organizację lewicową, to
        sprawa ciągnęłaby się... Niniol
        12.05.09, 19:51:30

        Jednostronna skuteczność Niniol
        12.05.09, 19:51:30

        Jakby chodziło o organizację lewicową, to sprawa ciągnęłaby się
        długo i nieskutecznie jak w przypadku LBC.
    • jaceq A żarówki masz, Haszu 12.05.09, 21:25
      energooszczędne, jak Unia każe i światowe tryndy supermarkietowe? Czy zwykłe
      edisonówy, jak mi się wydaje?
      • hasz0 Re: A żarówki masz, Haszu___________Mam 12.05.09, 23:31

        Wszystkie na parterze i piętrach oraz w salonie (w kuchni,- kawałek
        widać, w tym samym stylu klosze(ileż się takich naszukałem w rok po
        powodzi), w salonie - w rogu na lewo do kuchni, w przeciwległym rogu
        na prawo od schodów) mam "oszczędne" po 3 rurki U 130 (24W) W oprócz
        żyrandola na środku- gdzie są "ozdobne"

        i lampa stojąca do czytania w fotelu - też w ty stylu z 4 rurkami U -
        200 W (30W ) "kurza ślepota".

        Oczywiście na prawo od schodów mam nad głową osobny wyłacznik
        coby nie wstawać gdy już usiądę i okaże się że jest
        w tej pozycji zbyt ciemno.
        • jaceq Re: A żarówki masz, Haszu___________Mam 12.05.09, 23:41
          Jak wolisz. Ja (kurza ślepota) do czytania wolę edisonówy od halogenek, ledówek,
          fluorescentek. Trzeba zrobić zapasy.
          • hasz0 Kolor światła Edison dobrał najlepszy te dzisijsze 12.05.09, 23:47

            e zjadło
            inżyniery niszcza wszystkie tkanki i płyny ustrojowe
            a nawet ciałka ...nieprzemyślanymi niedoróbkami.

            Na to technikę jak Cię mogę ....idzie wytrzymać nakłada się
            wizja artysty-marketingowca...i wtedy głuchniesz od reklam
            i dostajesz migociokwiku SZOKO-oczu w wysokiej rozdzielczości
            i najwyższej "wierności" barw...

            Tęsknię do kryształkowego radia bez wzmacniacza.
            • szach0 __________PO-dobnie jak w technice - w medycynie-> 13.05.09, 08:35
              Rada Europy
              Tagi: polityka nauka medycyna homeopatia racjonalizm

              Generalnie rzecz biorąc polskie i europejskie prawo farmaceutyczne
              jest oparte na światopoglądzie racjonalno-naukowym.
              Polska ustawa nakłada na producentów leków wymóg dokumentowania
              skuteczności terapeutycznej jako warunek dopuszczenia do obrotu w
              kraju. Zezwolenie może być cofnięte, jeśli produkt nie wykazuje
              wystarczającej skuteczności.

              (dla) homeopatiii...uczyniono w ustawie wyjątek:

              Produkty lecznicze homeopatyczne, określone w ust. 1 i 4, nie
              wymagają dowodów skuteczności terapeutycznej. (art. 21, ust. 7)

              Jak się zatem wydaje, na pudełku leku homeopatycznego można napisać
              cokolwiek i nie trzeba tego udowadniać, podczas gdy tabletki z
              suszonego czosnku muszą być zaopatrzone w komplet badań wykazujących
              ich skuteczność w badaniach klinicznych.

              Niekonsekwencję tę zauważają lekarze oraz Naczelna Izba Lekarska.
              Ale polskie urzędy zasłaniają się prawem europejskim.

              ...uznawanie produktu o statusie placebo za leki wydaje się być Rada
              Europy, sprawująca pieczę nad Farmakopeą Europejską (EDQM).

              W ramach Rady wiele dyskusuje się nad jakością produkcji
              rozcieńczonej wody sprzedawanej jako lek, ale mało na temat ich
              skuteczności klinicznej.

              Europejski rynek homeopatii to prawie 1 miliard euro rocznie i
              rośnie on wprost proporcjonalnie do deklarowanego przez Europę
              racjonalizmu i laicyzmu.

              Trudno się więc dziwić, że poza Radą Europy w promowanie placebo
              angażuje się Parlament Europejski wspierając "Europejski Dzień
              Homeopatii" (proszę uważnie przeczytać przedstawione w tej reklamie
              argumenty i statystyki). W obronę leków homeopatycznych angażował
              się także wiceminister zdrowia, co zostało natychmiast wykorzystane
              przez firmy PR pracujące dla producentów leków. Producenci zrzeszeni
              w Izbie Gospodarczej Farmacja Polska sięgnęli wreszcie po proces
              sądowy wobec krytyka skuteczności homeopatii prof. Andrzejai
              Gregosiewicza (zarzut oddalony w drugiej instancji).

              Jak pisałem kiedyś przy okazji europejskiego jedzenia, przepisy
              europejskie sprawiają wrażenie stanowionych w dużym stopniu przez
              międzynarodowe koncerny za pośrednictwem sieci lobbystów skupionych
              w Brukseli. Nie należy mieć złudzeń czyje interesy gwarantuje
              stanowione w ten sposób prawo.

              krawczyk.salon24.pl/12482,cukrowe-kuleczki-czyli-racjonalno-naukowa-rada-europy
              • rycho7 wyleczenie jest w 10% sukcesem lekarzy 13.05.09, 08:56
                szach0 napisał:

                > ...uznawanie produktu o statusie placebo za leki

                Placebo moze byc w 10% skuteczne. Istotne jest aby dodawac drobne kawalki duszy
                nienarodzonych zygot tak jak krwi dziewczynek do macy.
            • rycho7 Re: Kolor światła Edison dobrał najlepszy te dzis 13.05.09, 10:03
              hasz0 napisał:

              > inżyniery niszcza wszystkie tkanki i płyny ustrojowe

              Masz wyrzuty sumienia po swej partaninie przy rentgenie?

              Edison nie dobieral zadnego koloru. Bylo to poza zasiegoem jego mozliwosci i
              zamiarow.

              > Tęsknię do kryształkowego radia bez wzmacniacza.

              To sobie zrob. Wykaz sie umiejetnosciami organizacyjnymi przemyslowca. Pamietam
              cos takiego. Skladalo sie z trzech elementow. To ponad Twe mozliwosci.

              Jak to wykorzystasz bez radiostacji gliwickiej ktora zniszczyles? Jedyne co
              potrafisz to niszczenie.
              • hasz0 Widzisz Rycho7 już jak Platfus odwzoruje 3 wymiary 13.05.09, 10:20
                ŻYCIA?
                ..................................
                ----------------------------------
                _________________Platfus_______________________

                to tylko jego WIZERUNEK w dodatku
                NIEWIERNY, SPŁASZCZONY, ściśnięty zdeformowany do możliwości
                projekcji na Bill Boardzie reklamowym, przerysowanym
                w celu osiagnięcia pożądanego sztucznie wywołanego wrażenia...
                _______WRAŻENIA_________rozumiesz? wrażenia...

                R7:
                "> Edison nie dobieral zadnego koloru. Bylo to poza zasiegoem jego
                mozliwosci i
                > zamiarow.
                >
                > > Tęsknię do kryształkowego radia bez wzmacniacza.
                >
                > To sobie zrob. Wykaz sie umiejetnosciami organizacyjnymi
                przemyslowca. Pamietam > cos takiego. Skladalo sie z trzech
                elementow. To ponad Twe mozliwosci.
                >
                > Jak to wykorzystasz bez radiostacji gliwickiej ktora zniszczyles?
                Jedyne co > potrafisz to niszczenie."

                #:
                może być z dwu gdy cewka przetwornika będzie wykorzystana jak
                ob. rezonasowy i jednoczesnie antena
                a nawet z jednego gdy masz do dyspozycji
                zwyczajny BURAK
                jakim się ostatecznie okazałeś...

                Mój promotor Sw.P. profesor Tadeusz Tomankiewicz, który zmarł
                tragicznie na Slęzy i którego razem z Św. P. profesorem Marianem
                Suskim - olimpijskim medalistą z Berlina w szabli - w dniu jego i
                moich imienin
                (25 moich urodzin) z radiostacjami R105 szukaliśmy...

                pokazywała studentom jak wyciągnietym z ziemi BURAKIEM
                wysłuchać audycji radiowej w niedaleko anteny nadajnika

                • rycho7 Re: Widzisz Rycho7 już jak Platfus odwzoruje 3 wy 13.05.09, 10:27
                  hasz0 napisał:

                  > > > Tęsknię do kryształkowego radia bez wzmacniacza.

                  > pokazywała studentom jak wyciągnietym z ziemi BURAKIEM
                  > wysłuchać audycji radiowej w niedaleko anteny nadajnika

                  Cukier krysztal czy cukier puder? Specjalna odmiana z Saczowa?

                  > zwyczajny BURAK
                  > jakim się ostatecznie okazałeś...

                  Dziekuje za komplement. Gdybys mnie nazwal Hasz lub podobnie to bylaby obraza.
                • hasz0 Dam Ci parę ilustracji jak GWno odwzorowuje fakty 13.05.09, 10:49
                  Porónaj artykuły dzieci KPP z GW

                  z prawdziwymi relacjami studentów Polaków m.in.
                  dzieci kułaków, nieprawomyślnych inteligentów i innych wichrzycieli
                  ......
                  O TU w Warszawie...
                  je.pl/fz19
                  Bo w całej Polsce było inaczej nikt tam nie słyszał o komandasach ni
                  ŻADNYM Michniku czy Szlajferze...bardziej sie wtedy kojarzyły
                  te słowa z szlajaniem i machaniem albo zwyczajną michą.

                  -------------dla leniwych
                  Z tonu i ostro¶ci propagandy antywiecowej spodziewali¶my się
                  wielotysięcznego tłumu, a tu w prawym, bliższymKrakowskiego
                  Przedmie¶cia, rogu skwerku, między cisami (rosn± do dzisiaj) stało
                  około 40 osób, a w oddaleniu od nichokoło 100."Komandosi"
                  trzymani "na barana" przez kolegów odczytali protest w sprawie
                  relegowania Michnika, parę zdań oDziadach, o Konstytucji PRL, a po
                  10 minutach zapanował kompletna konsternacja i cisza. Wtedy Ba¶ka
                  Toruńczyk,ówczesna dziewczyna Michnika, odczytał apel ponownie, i
                  potem po raz trzeci przeczytano ten sam tekst. Próbowanoskandować
                  jakie¶ hasła, ale nikt ich nie podchwycił, i wiec praktycznie
                  upadł.Z lewej strony skweru stała w "formacji trójk±ta" grupa aktywu
                  ZMS i ZSP pod przewodem starosty naszego, pierwszegoroku INP - Heńka
                  Szafira - ( czasami drukuje korespondencje z Jerozolimy w
                  Newsweeku), który (bez megafonu)usiłował polemizować z komandosami.
                  W tej grupie też nie było entuzjazmu, i po zaledwie 30 minutach wiec
                  umierał¶mierci± naturaln±, a studenci zaczynali rozchodzić się do
                  swoich zajęć.I tak by się skończyły słynne WYDARZENIA MARCOWE '68,
                  gdyby w tym momencie na teren UW, od stronyKrakowskiego, nie zaczęły
                  wbiegać grupy cywilów, milicjantów, i nie wjeżdżać obdrapane
                  autobusy z aktywem PZPR iORMO - można ich było poznać po jesionkach
                  w jodełkę i koszmarnych, welurowych kapeluszach. To oni
                  wywołalizaj¶cia, odpychaj±c wszystkich wychodz±cy studentów od
                  bramy, i tłuk±c każdego, kto usiłował opu¶cić skwerek.Sił± rzeczy
                  zostali¶my zagnani pod rektorat w Pałacu Kazimierzowskim, gdzie
                  prorektor "komuch" Rybicki wyszedł nabalkon z łańcuchem na
                  piersiach, i wzywał do rozej¶cia się, co było oczywi¶cie niemożliwe,
                  ponieważ wszystkieboczne uliczki UW były zablokowane przez ORMO i
                  tajniaków.
                  Dopiero teraz wydarzenia marcowe stawały się wydarzeniami. Nie były
                  to w jakiejkolwiek mierze rozruchy w obronieMichnika i komandosów,
                  tylko spontaniczny odruch samoobrony napadniętych studentów, który
                  to odruch następnego dniaprzerodził się w wyst±pienia
                  antykomunistyczne skierowane przeciwka władzy PRL.
                  Starannie przygotowana prowokacja szefa MSW gen. Moczara i jego
                  ludzi takich jak dr Walichnowski, gen. Korczyński,ambasador
                  Ptasiński, v-min. Matejewski, Kazimierz K±kola itd., zaczynała
                  nabierać rozmachu. (Wróciłem przez wydział geografii do budynku
                  filozofii ze zdartym gardłem -nie mogłem zupełnie mówić od
                  wrzeszczenia, jak i oddychać, od zmasowanego ataku
                  gazowego).Spontaniczny pochód studentów, około 1.000 osób id±cy
                  Krakowskim Przedmie¶ciem, MO mogła bez wysiłku rozbić iskierować w
                  ¦więtokrzysk±, mogła rozbić przy Wareckiej, i przy Foksal, ale
                  Moczar celowo dopu¶cił pochód aż naskrzyżowanie Nowego ¦wiatu i
                  Jerozolimskich, pod same okna KC, by tam dopiero na oczach Gomułki,
                  rozpędzićdemonstrantów i popakować ich do bud milicyjnych.Moczar
                  doniósł też Gomułce tre¶ć rzekomo wznoszonych haseł : "Precz z
                  Gomułk±"; "Zambrowski do biura!" - co byłotanim wymysłem.9 marca
                  brałem z kolegami udział w wiecu, w auli Politechnik Warszawskiej.
                  To już był prawdziwy wiec, manifestacjanarodowa i antykomunistyczna
                  ( nikt nie wspominał nawet o Michniku i "komandosach")- . Po wiecu,
                  gdy kolos Polibudyjuż się "rozbujał", wyszli¶my w pochodzie
                  skierowanym pod MSW na Rakowieckiej (budynki były wtedy nie
                  ogrodzone- a od strony pustego Pola Mokotowskiego można było tam
                  wej¶ć bez problemu). Czoło pochodu w równych rzędachzaczęło
                  maszerować Poln±, wznosz±c hasła Gestapo, gestapo", "Pachoły!" itd.W
                  przypadku tego pochodu, milicja i SB zadziałały w pełni
                  profesjonalnie - szedłem w około 12 rzędzie, gdynadbiegły dwa
                  odziały ZOMO z tarczami i pałami, i zaatakowały czoło pochodu z obu
                  stron, od Mokotowskiej i odWawelskiej, rozbijaj±c go na wysoko¶ci 15-
                  go rzędu!Pochód został zawrócony ku Politechnice ( zacz±ł się strajk
                  okupacyjny PW), a odcięte czoło pochodu został pognaneaż do Placu na
                  Rozdroży. Biegli¶my po błocie i gruzie dzisiejszego wykopu Trasy
                  Łazienkowskiej.W wieżowcach, po lewej stronie Placu na Rozdrożu,
                  ludzie pochowali nas po mieszkaniach i częstowali herbat±.Atmosfera
                  była jak w czasie okupacyjnej łapanki - pełna solidarno¶ć społeczna
                  skierowana przeciw okupantowi!Zabłocony i z rozciętym uchem
                  (dostałem kamieniem, przeznaczonym dla ZOMOwców) dotarłem koło 13:00
                  nawydział. Rozgor±czkowany pobiegłem na piętro gdzie natkn±łem się
                  na naradzaj±ce się resztki "komandosów" - gdyrelacjonowałem wypadki
                  na Politechnice, nagle zrozumiałem, że te wymuskane siksy w
                  zachodnich ciuchach i ichkolesie jeżdż±cy trymphfami, bior± mnie
                  za "użytecznego idiotę".

                  (I tak IM już zostało - zawsze uważali się za jedynych godnych i
                  powołanych do rz±dzenia Polsk± - tak było naUniwerku - potem w KOR-
                  ze, przy Okr±głym Stole, w UD, UW i dzisiaj w PD. Maj±c dzisiejszy
                  zasób wiedzy, zprzerażeniem stwierdzam, że moczarowskie ulotki
                  opisuj±ce ich jako "polityczny odłam bananowej młodzieży",
                  którychtatusiowi odpadli w wewn±trzpartyjnej walce
                  między "natolińczykami" a "puławianami", nie wiele mija się z
                  prawd±.Faktycznie były to w 90% dzieci odsuniętych z PZPR "funków"
                  pochodzenia żydowskiego, bo w PPR-PZPRantysemityzm był podstawowym
                  orężem walki o stołki. Od dziecka byli wychowani w realiach
                  wła¶cicieli PolskiLudowej, a gdy im to zabrano, zaczęli walczyć o
                  rewizję linii PZPR, o prawo do utraconego, komunistycznego raju -
                  gdzie latami, jako wybrańcy mieli według zasady "każdemu według
                  potrzeb". Dzisiaj grupa ta wraz z klientel± liczy 600? 800 osób i
                  uważa, że ma dalej niezbywalne prawo do rz±dzenia 38 milionowym
                  narodem!)Rozruchy były dalej rozdmuchiwane przez SB - zatrzymywano w
                  okolicach UW wszystkich studentów, zabieranolegitymacje, pałowano
                  bez przyczyny, rozpowszechniano nekrologi rzekom zabitych studentek!
                  Machina prowokacji szła pełn± par± - TV i Słowo Powszechne, Kurier
                  Polski szalały - Bolesław Piaseckiodreagowywał wszystkie upokorzenia
                  prywatne i polityczne, jakich doznał z "r±k" ppłk. Luny Bristigier.
                  Pouczał"Trybunę Ludu" i KC PZPR jak rozprawić się z syjonistami
                  (ówczesny synonim Żydów). Nagonka antysemicka zostałarozpętana jak
                  za najlepszych czasów carskiej Ochrany.W Audytorium Maximum odbyły
                  się trzy wiece studenckie, to po prostu były spontaniczne
                  wyst±pienia powstańczemłodzieży polskiej, skierowane przeciw
                  komunie, PRL-wi, i pachołkom ZSRR!Około 19 marca do ciasnego umysłu
                  Gomułki dotarło, że prowokacja jest skierowana przeciw niemu, i jego
                  rodzinie.Kampanię zaczęto wyciszać.Efektem wydarzeń była emigracja
                  około 20 tys. Żydów - niedobitków ocalałych z Zagłady,
                  pacyfikacja "przedwojennejresztówki" inteligencji polskiej - ¶mierć
                  Zawieyskieg, i wkrótce też Pawła Jasienicy.Złamanie karier życiowych
                  kilkuset zdolnych studentów w całej Polsce, usuniecie do listopada ?
                  68 z PZPR około 230Unia Polityki tys. (!) ludzi - (a więc wszystkich
                  niewygodnych, i nie wykazuj±cych entuzjazmu dla antysemickich
                  czystek - przyjętonatomiast do partii około 4 tys. aktywistów
                  marcowych), czystka w wojsku dokonana przez gen. Jaruzelskiego
                  (dzisiejszego
                  • hasz0 _________Dam Ci dwa linki jak było w W-wie i W-wiu 13.05.09, 10:58

                    www.konserwatyzm.pl/publicystyka.php/Artykul/543/
                    a tu
                    we Wrocławiu
                    www.marzec1968.pl/portal/m68/798/6920/Dolnoslaski_Marzec_68_Anatomia_protestu.html

                    WŁACZ SŁUCHAWKI
                    szli z nami nasi PROFESOROWIE Lwowiacy
                    "Grunwaldzkim rusza pochód studentów w kierunku Politechniki
                    Wrocławskiej. ... (dawniej Łączności): Marian Suski, Zbigniew
                    Żyszkowski i Tadeusz Tomankiewicz. ... W 40. rocznicę Marca'68
                    Niezależne Zrzeszenie Studentów Politechniki "
                    pryzmat.pwr.wroc.pl/Pryzmat_140/140marz.html
                    Dlaczego 40 lat temu wyjechali z Polski? Z kraju, gdzie urodzili się
                    i wychowali, mieli przyjaciół, pracowali lub uczyli się.

                    Za każdym razem plan jest taki sam: powiększone, ciasno wykadrowane
                    oblicze, białe, gładkie tło. Słuchamy krótkich, najczęściej
                    jednozdaniowych odpowiedzi. W dwóch wersjach. Na jednym monitorze
                    zaproszone osoby mówią po polsku, na drugim w obcym języku, już
                    przez nich przyswojonym i oswojonym. Przeplatają się angielski,
                    niemiecki, hebrajski, francuski. Najstarsi mówią wyłącznie po
                    polsku. Nie zdołali się przestawić na obcą mowę.

                    Co kilkadziesiąt sekund na monitorach pojawia się inna twarz.
                    Żadnych „znaków szczególnych”, czyli charakterystycznej semickiej
                    urody. Różnorodne typy, ale głównie swojskie, słowiańskie. Skąd
                    sąsiedzi czy znajomi wiedzieli…? Jedynie w kilku przypadkach
                    wyróżniła się egzotyczna twarz. Ale jakiej nacji, trudno byłoby
                    określić.

                    Tymczasem oglądamy ludzi, którzy opuścili PRL w efekcie
                    antysemickiej nagonki w marcu 1968 r. Wyjeżdżali z tzw. dokumentem
                    podróży, czyli biletem w jedną stronę. Niekiedy cały ich kapitał
                    stanowiło pięć dolarów, jakie wolno im było zabrać. Ciężko słucha
                    się ich słów. Wstyd, żal, współczucie. Przede wszystkim – to
                    pierwsze. To nas kompromitują ich wypowiedzi, to w nas tkwi
                    nietoleracja i ksenofobia. Zaścianek.

                    „Opuściłem Polskę, bo czułem się odrzucony jako Polak”; „bo
                    wiedziałam, że zawsze będę się bała”; „bo miałem dosyć oddolnej
                    nienawiści”; „bo czułam się poniżona”. Najmłodsi wyjechali dlatego,
                    że ich rodzice zostali bez środków do życia.

                    Dwie wypowiedzi zawierały elementy tragikomiczne. Dla jednego z
                    uczestników przedsięwzięcia ostatecznym argumentem było: „…dostałem
                    w mordę na placu Zbawiciela, pod kościołem”. Inny mężczyzna
                    zdecydował się na emigrację, gdy władze zaczęły namawiać jego żonę
                    na… rozwód. „Znajdziemy pani lepszego męża” – przekonywali. Lepszego
                    znaczyło nie-Żyda. Neutralne kwestie są rzadkie: „bo czekał na mnie
                    duży świat”.

                    Kto ciekaw szczegółów, może z uczestnikami projektu porozmawiać
                    przez Internet. Puentę całości stanowią listy napisane niedawno
                    przez bohaterów filmu. Wysłane na ich dawne polskie adresy wróciły
                    do nadawców.

                    https://grafik.rp.pl/grafika2/105064,117263,3.jpg
                    https://www.rp.pl/galeria/102262,3,105064.html
                    https://grafik.rp.pl/grafika2/105064,117262,3.jpg
                    • hasz0 no to jak było z darmowym opr. do IBM 360? 13.05.09, 11:00

                      jak z burakiem który za bardzo sie oddalił od anteny?
                      • rycho7 Re: no to jak było z darmowym opr. do IBM 360? 13.05.09, 11:12
                        hasz0 napisał:

                        > jak z burakiem który za bardzo sie oddalił od anteny?

                        Trzeba bylo nie niszczyc radiostacji gliwickiej. Polskich obozow
                        koncentracyjnych sie zachcialo. Bereza Kartuska narobila smaku.

                        Ja o IBM juz napisalem. Teraz kamyk jest w Twoim ogrodku. Kluczysz, zmieniasz
                        tematy, ponawiasz pytanie udajac, ze nie bylo odpowiedzi. Caly repertuar
                        haszystowski-jezuickiej propagandy="Prawdy wyzwalajacej".

                        Prosta sprawa podaj ceny tego oprogramowania. Przefaksuj na FAQ kopie cennikow.
    • rycho7 berecik dziergasz na drutach? 13.05.09, 11:01
      hasz0 napisał:

      > lampa Hasza PO-kazała nagich króli__(nie -ów)

      Rozumiem, ze ostrzygles te króliki aby uzyskac moher. Cienko przedziesz?
      • hasz0 Likwidatorów Polski PO-pierasz?JakRiad contra Odra 13.05.09, 12:27

        opamietaj się...
        • hasz0 zmieńmy temat..z bambusowej żarówki Edisona 13.05.09, 13:39
          i koloru, na który podobno nie mial wpływu Edison
          (białe ma wszystkie kolory!!! i wsyatrczy odjąć dopełniajace)
          to te nowczesne jak np. halidowe nie dają pełnego światłą fałszujac
          rzeczywistosć i LED-y, których światło białe nie jest takie jak
          słoneczne, nie ma w nim wszystkich kolorów tęczy a jedynie trzy
          kolory – czerwony, zielony i niebieski, co powoduje, że inne kolory
          otoczenia są oddawane fałszywie.

          Rychu Twa teoria o braku mozliwości technicznych taż padła bo ponad
          sto lat temu austriacki chemik Auer wiedział, ze tlenki toru i ceru
          podgrzane w płomieniu gazu wydzielają wielokrotnie więcej białego
          światła niż inne substancje. Do dzisiaj "koszulki Auera" używane są
          w gazowych lampach, zarówno dekoracyjnych jak i kempingowych.

          Zawsze lubiłem kemping ze względu na bliskoć bagażnika od namiotu
          gdy za komuny marzyłem by mieć w Lublinie garaż choćby na sąsiednim
          osiedlu...A dzięki temu, ze wyjechałeś marzenie zrealizowałem
          tak-> Gdybyś awasował na decydenta ...tak jak z Riadami..
          wole o tym dziś nie myśleć.

          https://www33.patrz.pl/u/f/52/45/20/524520.jpg
          • rycho7 Re: zmieńmy temat..z bambusowej żarówki Edisona 13.05.09, 14:00
            hasz0 napisał:

            > Do dzisiaj "koszulki Auera" używane są w gazowych lampach

            Udalo Ci sie wprowadzic mnie w blad. Nie zauwazylem, ze pisales o gazowych
            żarówkach bambusa Edisona.
        • rycho7 skrytym parowkozercom mowimy precz 13.05.09, 13:46
          hasz0 napisał:

          > opamietaj się...

          Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka