Dodaj do ulubionych

Prawe Jojo Kaczyńskich

21.05.09, 21:12
Sekretarz generalny PiS zamazuje grzechy młodości.

Od objęcia premierostwa przez J. Kaczyńskiego Joachim Brudziński to
sekretarz generalny i przewodniczący zarządu głównego PiS, a od
jesieni ubiegłego roku prawa ręka Jarosława Kaczyńskiego. Teraz
władza w PiS rozkłada się tak: Jarosław Kaczyński ma rząd,
Kuchciński odpowiedzialny jest za klub parlamentarny, a Brudziński
za partię. W kuluarach sejmowych szeptano, że Brudziński spodobał
się prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu bardziej niż Marcinkiewicz,
dlatego że nie ma parcia na medialny rozgłos. Być może wiemy,
dlaczego nie chciał medialnego szumu wokół siebie. Prawdopodobnie
bał się, że ktoś rozpozna w nim dawnego łobuza z Zespołu Szkół
Rybołówstwa Morskiego w Świnoujściu. Brudzińskiego koledzy nazywali
Jojo.

– Jojo wyleciał ze szkoły za rozbój i kradzież, której dokonał na
torach przed budynkiem szkoły – mówi w rozmowie z nami ówczesny
wicedyrektor szkoły i przewodniczący szkolnego zespołu wychowawczego
Czesław Hinc. – Matka poszkodowanego chłopca powiadomiła mnie, że
Jojo okradł jej syna, który zamiast do internatu wrócił z płaczem do
rodzinnego domu.

W tym samym dniu Joachim przyznał się do winy i został skreślony z
listy uczniów i wypisany z internatu. Hinc żałuje, że po roku dał
Brudzińskiemu jeszcze raz szansę i przyjął go z powrotem. Mówi, że
po tym, jak Brudziński wrócił do szkoły, wielu uczniów zgłaszało
pretensje, że taki łobuz został zrehabilitowany przez dyrekcję.
Twierdzili, że kradzież na torach to nie jedyne przestępstwo,
jakiego dopuścił się Jojo. Niektórzy uczniowie donosili na przykład,
że przed wpadką jeździł specjalnie kilkadziesiąt kilometrów
pociągiem, aż do Wolina, aby na tej trasie okradać młodszych
mieszkańców internatu. Wicedyrektor szkoły nie przeprowadził
dochodzenia w tej sprawie, ponieważ Brudziński już raz poniósł karę.

Cóż stare dzieje, młodzieńcze grzechy. Może byśmy w ogóle poniechali
pisania o młodości jednego z wodzów rewolucji moralnej, gdyby nie
to, co zdarzyło się po naszej wizycie w Świnoujściu. W niecałą
godzinę po moim pobycie u pani dyrektor Marzeny Baranowskiej w
Zespole Szkół Morskich w Świnoujściu (tak się teraz nazywa szkoła, w
której uczył się Brudziński) Czesław Hinc odebrał telefon od samego
posła Brudzińskiego. Brudziński po wstępnych grzecznościach
powiedział rozmówcy, że wie o kontaktach z tygodnikiem „NIE”. ...

www.nie.com.pl/art8197.htm
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka