dajan.jr
13.08.09, 10:20
Około 800 stron obejmują jego akta , jedna partytura nieufności i
paranoja :
Leonard Bernstein, światowej sławy amerykański dyrygent był przez
dziesięciolecia szpiclowany przez FBI.
Przyczyna : rzekoma „komunistyczna aktywność” .
Legendarny amerykański dyrygent Leonard Bernstein (1918 - 1990) z
powodu rzekomej komunistycznej aktywności był przez dziesięciolecia
inwigilowany przez FBI .
Jak jego mocne 800 stron dowodzą , władze śledcze FBI szpiclowały
muzyka także jeszcze długo po strasznych czasach „łowców komunistów”
Joseph’a McCarthy’ego.
Jak podaje wczorajsza gazeta "The New Yorker" jeszcze w 1971 r
amerykańscy tajni agenci ostrzegali przed imprezą teatru
muzycznego gdzie miała się obyć premiera sztuki „Mass” .
Kompozytor planował z lewicowo orientującymi się elementami stworzyć
plot „aby skompromitować prezydenta i innych rządowych oficjeli
poprzez anty-wojenną kompozycję (memorandum z 16.sierpnia 1971).
O tą sztukę teatralną prosiła żona prezydenta Jacqueline Kennedy
Onassis na otwarcie centrum Kennedy Centers for the Performing Arts
w Washington’ie.
Sztuka ta uważana jest za stylistycznie i politycznie najbardziej
radykalną pracę Bernstein’a .
Po ostrzeżeniach FB urzędujący wtedy prezydent Richard Nixon nie
wziął udziału w otwarciu imprezy 8.wrzesnia – ta noc ma należeć do
Jackie Kennedy , kazał poinformować.
Szpiclowanie Bernstein’a zaczęło się w połowie lat czterdziestych.
Podczas ery McCarthy , od ok 1947 do 1956 było szczególnie
intensywne - ten charyzmatyczny pokoleniowy muzyk był w tym czasie
dyrygentem zatrudnionym w New Yorker Philharmonikern.
W 1953 min.spraw zagranicznych wzbraniało się przedłużyć jego
paszport.
Bernstein musiał złożyć zapewnienie w miejsce przysięgi że , jest
lojalny wobec USA i odrzuca sowiecki komunizm.
Mimo to posądzenia szły dalej , często z niepewnych źródeł.
Tak w 1958 pewien informator podał (cytuję) : „wiem że , Bernstein
jest zarejestrowanym członkiem Komunistycznej Partii . Nie mam
żadnego dowodu na to , ale wiem to ze sposobu jego mówienia .”
www.newyorker.com/online/blogs/newsdesk/2009/08/the-bernstein-files.html