polski_francuz
03.09.09, 19:27
To bardzo dobrze, ze kapitaly i inwestycje ruszaja sie latwo po globie ziemskim. Dzieki temu, wiesniak z prowncji Shandong w Chinach moze znalezc prace w firmie niemiecko-chinskiej czy absolwent Politechniki Wroclawskiej - prace w firmie poludniowo-koreanskiej.
Jak sprzedaz dobrze idzie, wszyscy sa zadowoleni: pracownicy - bo maja prace i wlasciciele firmy - bo maja zyski.
Sprawa jest gorsza jak przychodzi kryzys.
Zagraniczny wlasciciel ma swoje interesy. I jak chce sprzedac (sell it) czy zamknac (close it) to sprzedaje albo zamyka majac troche w nosie to czy zaloga jest za czy przeciw.
Tylko, ze jak zaloga jest bojowa to nie daje soba pomiatac: wlacza wladze lokalne (ktore czesto pomagaly kapitalistom tworzyc firme), wlacza ministra, czy wlacza prezydenta.
Tak sie tez stalo z amerykanska firma Molex majaca miejsce produkcji we Francji i ponad 280 zatrudnionych. Szefowie firmy uznali, ze chca zamknac francuska filie. A pracownicy uznali, ze mozna utrzymac ich produkcje i firme komus sprzedac, zchowujac ich miejsca pracy. I, by ich interesy bronic wlaczyli wpierw ministra a potem prezydenta:
chopas.notlong.com
Kto ma racje? Ano pewnie amerykanski system fire and hire nie ma w Europie wielu zwolennikow. I amerykanscy inwestorzy beda tu mieli trudne zycie.
I jeszcze moze, w trudnych czasach kapitalizm staje sie bardziej nacjonalistyczny.
PF