Dodaj do ulubionych

Gołębiom śmierć?

16.06.04, 07:47
Co za paskudy te gołębie, fuj, ledwie zamieszkałem u siebie to już mam
sublokatorów, i to takich!
Obecnie prowadzę zakrojoną na dużą skalę eksterminację, szczegółowy opis
moich metod mógłby doprowadzić do zawału aktywistów Towarzystwa Opieki nad
Zwierzętami ;-) ale mnie to nie powstrzymuje! kij, szczotka, mokre szmaty
(potworna siła rażenia, zaprawdę powiadam Wam, celnym uderzeniem dobrze
zwiniętej szmaty można zmiażdzyć - kto z dzieciństwa pamięta "atak mokrą
marchewą" to wie o czym mowa), atak chemiczny, niszczenie gniazd (jaja latają
jak dzikie, wystarczy rano wyjść przed blok... jedna jajecznica na
trawnikach, przynajmniej gleba się użyźnia)... i co jeszcze mam wymyślić?
Wariant z kotem na razie niemożliwy do realizacji - musiałbym zostawiać
otwarte drzwi balkonowe na cały dzień. W weekend chyba założę siatkę, ale
skazywac się samemu na Alcatraz?
Nie podaruję skurczybykom. Taki ze mnie desperado...
Obserwuj wątek
    • dorota_snooker Śmierć Śmierć jeszcze raz Śmierć 16.06.04, 10:03
      Założ siatkę koniecznie, kota nie polecam bo mój pierwszy spadł z balkonu
      (niestety był to upadek śmiertelny) właśnie w trakcie polowania na te
      przebrzydłe ptaszyska.
      Dobre siatki ( ja mam taką że jej prawie nie widać ) można kupić w Krakchemi -
      tej budowlanej. Kot bezpieczny, gołębi nie ma - pełen sukces

      PS.Żeby nie było kocham ptaki i inne zwierząteczka ale gołębie są fuj !!!!!!!!!!
      • adam.67 O to widzę, że mam sprzymierzeńca! 16.06.04, 12:55
        Ja też nie mam nic przeciwko ptakom i ogólnie zwierzętom. Pojęcie tolerancji,
        sympatii albo przynajmniej obojętności nie obejmuje tych przebrzydłych
        szkodników. Moja żona za to uwielbia je (sama kiedyś miała własne stadko,
        oczywiscie mieszkając poza Krakowem jest to w jakiś sposób do przyjęcia). Ja
        natomiast, jako osobnik typowo miejski, wiem jak potrafią być dokuczliwe.

        Z tą siatką to ciekawy pomysł! dziękuję za wskazanie dostawcy, pojadę tam i
        rozpoznam co i jak, jakie koszty. Kota na razie nie zaangazuję, męczyłby się
        chyba cały dzień... bo ile można polowac na gołębie? każdemu się znudzi, nie
        tylko kotu...

        PS/ jesli to nie tajemnica, to w której częsci Krakowa mieszkasz, Doroto?
        • dorota_snooker Tajemnica żadna !!!!!!!!!!!!!!!! 16.06.04, 15:37
          Jestem z Łobzowa ( ul.Kazimierza Wielkiego )
          • ellenai Re: Tajemnica żadna !!!!!!!!!!!!!!!! 16.06.04, 16:35
            ups,nie wiedzialam ze golebie moga byc tak upierdliwe!adam ,dorota no to
            wspolczuje takich problemow!
          • adam.67 Nie, naprawdę??? 17.06.04, 07:49
            > Jestem z Łobzowa ( ul.Kazimierza Wielkiego )
            no to witam również z Krowodrzy! kiedyś Racławicka, teraz Rusznikarska.
            Tak więc, pozdrowienia dla Sąsiadki :-)
    • elp1 a co jedzą gołębie? 16.06.04, 18:07
      ;-)
      • ellenai no wlasnie co?bo ja tez nie wiem! n/t 16.06.04, 18:12

        • elp1 że ziarno i okruchy to wiem,ale co żywego wcinają? 16.06.04, 18:38

          • adam.67 Zoologowie (zoolodzy?) mawiają 17.06.04, 07:52
            że wszystko co się rusza i ma więcej niż dwa odnóża. Ale beznogimi też nie
            gardzą (jakieś dżdżownice i inne paskudy też smakują).


            >
            • elp1 a co będzie jak nie będzie gołębi? 18.06.04, 18:21
              adam.67 napisał:

              > że wszystko co się rusza i ma więcej niż dwa odnóża. Ale beznogimi też nie
              > gardzą (jakieś dżdżownice i inne paskudy też smakują

              i te wszystkie wielonóżne i beznóżne paskudztwa sie rozmnożą ponad wszelką
              miarę?
          • adam.67 a zresztą 17.06.04, 07:54
            to mniej ważne co jedzą, ważne to, co z tego zostaje błeeeeee wczoraj mało nie
            dostałem mdłości sprzątając balkon.
            • ellenai ojej adam ,nie zazdorszcze 18.06.04, 05:43
              takiej roboty! a fuuuuuuuuj
    • elp1 opowiem Wam wcale nie bajkę 16.06.04, 18:12
      na jednym dużym miejskim osiedlu (nie w Nowym Sączu), ludzie wypowiedzieli
      wojne kotom, które to jako bezpańskie, platały się, do piwnic się zakradały,
      bywało, że przysypiały na klatkach schodowych i ludzie tą wojnę "wygrali",
      tyle, że wówczas za ludzi wzięły się myszy i szczury i by z tymi stworami
      wygrać, ciężko się ludzie musieli napracować, by na powrót koty przekonać,
      że na tym osiedlu dla kotów też jest miejsce.

      Cha! Widzicie?
      Tak też bywa, że aby we wrogu przyjaciela zobaczyć, od życia lekcję się
      obrywa :-)
      • ellenai Re: opowiem Wam wcale nie bajkę 16.06.04, 18:42
        ano widzisz, krotkowzrocznosc nigdy nie poplaci!
      • adam.67 Z kotyma to rzeczywiście inna bajka 17.06.04, 08:01
        Koty się ludzikom nie podobają z innych powodów (ale też raczej
        fizjologicznych).
        Docenia się koty jak ich zabraknie, właśnie z powodu gryzoni, które zaraz
        wypełniają niszę po kotach.
        A rzeczywiście, jak się kota wypędzi, to dużo czasu trzeba, żeby wrócił, jeśłi
        wogóle wróci... nawet biorąc pod uwagę to, że koty przywiązują się do miejsc a
        nie do ludzi (tak powiadają).

        A że kocie siki cuchną... no cóż, natura nie wszystkim łaskawa, nie każdy ma
        toaletę z dezodorantem ;-) a poza tym śmierdzących ludzi też nie brakuje,
        niestety.
        • adam.67 Aha, jeszcze uwaga językoznawcza ;-) 17.06.04, 08:05
          "kotyma" to nowa forma narzędnika liczby mnogiej od wyrazu "kot"

          Ta sama konwencja co w przypadku "ręcami, palcyma, nógmi, butyma, kocmi".
          Ale pierwsze miejsce w rankingu ma od paru dni forma "myszmi"

          Wasz Wielki Językoznawca,
          ;-)
          • ellenai nasz wielki jezykoznawca! 17.06.04, 16:17
            z tymi myszmi,zafundowal mi mnostwo rzenia wesolego!
            a koty to ja lubie,sa przytulne,ladne i nie wyrzucilabym kota z domu.Przez
            pewnien krotki okres czasu kota u nas w domu nie bylo,to cholerne myszy
            wszedzie byly!kot sie pojawil ,problemu z myszmi nie bylo heheh cmok
            • adam.67 Kota nie ma to... 17.06.04, 16:23
              myszy harcują, to porzekadło się nie wzięło z nikąd hi hi a jak znalazł pasuje
              do mojej sytuacji w pracy.
              ;-)
              • aleks44 Re: Kota nie ma to... 17.06.04, 18:50
                jak tak mozna mowic o tak wspanialych ptakach ??????
                • aleks44 Re: Kota nie ma to... 17.06.04, 18:52
                  he he he he he zartowalem ,co dzien rano jak siadam do samochodu ,to zaczynam
                  od czyszczenia przedniej szyby,cala zes....... tak,ze mnie diabli biora na te
                  laptaje
                  • ellenai heheh aleks to niewesolo masz 18.06.04, 05:34
                    z takim zapaskudzonym autem ehhe cmok
              • ellenai Re: Kota nie ma to... 18.06.04, 05:32
                oj myszy adas macie w pracy ? a to kota musicie hodowac heheh
                • adam.67 myszów nie ma !!! 18.06.04, 07:48
                  mysz mała (MałaMysz, w skrócie: Małysz), ale wcale nie głupia, ona by nie
                  przeżyła u mnie w pracy, i to nie z powodu obecności kota ;-) to nie to co
                  człowiek, jak się takiemu myszu cos nie spodoba, to wioooo, pakuje się w ciągu
                  sekundy i w drogę, siuuuup.
                  • ellenai Re: myszów nie ma !!! 18.06.04, 16:12
                    no prosze!dla myszow nie macie litosci w pracy heheheh cmok
                    • adam.67 Re: myszów nie ma !!! 19.06.04, 11:39
                      ellenai napisała:

                      > no prosze!dla myszow nie macie litosci w pracy heheheh cmok
                      nie o to chodzi.
                      one by tam nawet jednegodnia nie przeżyły, tak toksycznie jest :-O
                      • ellenai olaboga 19.06.04, 17:50
                        gdzie ty pracujesz???????????hehe cmok
                        • adam.67 no właśnie 21.06.04, 10:40
                          pracuję tam gdzie zajmują się pieniędzmi (cudzymi, niestety). Ale nie jest to
                          urząd skarbowy hi hi hi
                          • ellenai Re: no właśnie 21.06.04, 17:44
                            rozumiem,tak czy innaczej,jest to toksyczne miejsce dla myszow !ehhe
    • assasin76 a co z kawkami? 19.06.04, 19:42
      mieszkam na ost.piętrze w bloku koło 6 one zaczyną tak hałasować,że zwariować
      można;)narazie odganiam szczotką ale one wracają (siedzą w tych nie
      okratowanych otworach)co robić???
      • adam.67 no chyba pozostaje tylko 21.06.04, 10:45
        wariant najbardziej brutalny... one mają jakąś niesamowitą pamięć do miejsc i
        zdarzeń, i podobno zapamiętują szykany. Ale i tak trzeba powtarzać, niestety,
        takie mało humanitarne akty, bo jedno pokolenie zapamięta, a następne dopiero
        musi się nauczyć. I tak bez końca... neverending story plus "Ptaki"
        Hitchcock'a. Ogólnie mówiąc, life is brutal, poza tym wszystko doskonale.
        • ellenai Re: no chyba pozostaje tylko 21.06.04, 17:46
          a to wredne ptaszyska!nie wiedzialam ze one maja taka pamiec!!!!! as bedziesz
          biedna musiala przeganiac ich tak jak to dotyczas robisz,moze w koncu
          poskutkuje!
      • assasin76 ale ludzie by mieli ubaw 21.06.04, 17:49
        gdyby widzieli rozczochraną kobitkę nad ranek wojująca szczotką z ptakimi:)ehehe
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka