majak_m
06.09.04, 22:01
Czy znacie kogoś, kto ostatnio dostał nową pracę nie mając "poparcia". Szlak
mnie trafia jak słyszę, że teraz po prostu idąc na jakąkolwiek rozmowę nie
mając pleców w ogóle można zapomnieć o pracy.
Przykła: U.S. w N.S. Dwa miejsca wolne, ponad setka kandydatów. Pracę dostaje
dziewczyna, która tylko przypadkiem nazywa się tak samo jak jedna z szefowych
(stanowiska naturalnie nie zdradzę), drugą posadę dostaje mój kumpel, który
również ma jakieś znajome nazwisko. Oczywiście nazwisk nie zdradzę.
Wiarę w system zatrudniania tylko na chwilę przywraca mi inny mój zmajomy,
który na 20 chętnych dostaje pracę w krakowskim Comarchu idąc na rozmowę "na
żywca". Jednak jest to tylko wyjątek potwierdzający regułę. Gość po prostu był
za dobry żeby go nie przyjąć. Dlatego też szybko zwiększyli zatrudnienie o
dodatkowe, takie samo stanowisko. Przemilczę fakt kto je otrzymał.
Cholera, nawet żeby pracować w SITA jako śmieciarz trzeba mieć znajomości:(