elp1 12.10.04, 16:57 Jesteście PRZYJACIÓŁMI? Jest ktoś wśród Waszych znajomych, kogo uważacie za swojego PRZYJACIELA? Co to jest Waszym zdaniem PRZYJAŹŃ? Może dla każdego z nas pojęcie PRZYJAŹŃ znaczy coś innego? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
aleks44 Re: PRZYJACIELE 12.10.04, 19:07 Bardzo powazny temat,ja mam malo przyjaciol,natomiast mam wielu kolegow i kolezanek,znajomych.Definicja przyjazni ,jest taka,ze mimo wszelkich przeciwnosci losu,na przyjacielu mozna sie oprzec ,zaufac,ale znam przypadki prawdziwych przyjazni ,ktore skonczyly sie lzami,sadami,splacaniem poreczonych kredytow i wiele innych rownie waznych spraw,z rozwodami wlacznie. Ktos moze sie z tym nie zgodzic i powie ,ze opowiadam brednie,ze to nie byli przyjaciele,ale ja nie wiem co powiedziec.Ja w imie przyjazni nie przekrecilbym nikogo,ale czy mnie ktos kiedys nie zrobi tego numeru,nie wiem ????? wiec mam przyjaciol ,czy nie ,przeciez przyjacielowi trzeba ufac,a ja chyba jednak tak calkiem nie ufam.Wiec ???? Odpowiedz Link Zgłoś
majak_m Why can't we be friends, why can't we........... 12.10.04, 21:30 Od razu tekst piosenki wpadł mi między półkule. Ale temat cholernie poważny. Mmm. Zawsze ktoś taki jest, komu się ufa, bla bla bla i ma za "przyjaciela". Tylko faktycznie co to znaczy "przyjaźń"? Def. by majak: Osoba płci tej samej, z którą ożeniłoby się (względnie za nią wyszło) gdyby była płci odmiennej. Warunek konieczny: heteroseksualizm. Warunek wystarczający: Stan cywilny: żonaty/zamężna Jakieś inne definicje? Oczywiście nie wierzę w przyjaźń mężczyzny z kobietą! Odpowiedz Link Zgłoś
aleks44 Re: Why can't we be friends, why can't we........ 12.10.04, 22:36 >>Oczywiście nie wierzę w przyjaźń mężczyzny z kobietą! tak to prawda,ja tez nie wierze,zawsze bedzie to cos Odpowiedz Link Zgłoś
ellenai Re: Why can't we be friends, why can't we........ 13.10.04, 05:04 przyjazn?ojej,no to jest trudny temat zwlaszcza ze od pewnego czasu jestem samotnikiem na potege,kontakty z fajnymi ludzmi mam przez net!przyjaciele sa wazni,ale czy mozna na nich polegac?to zalezy od oczekiwan wobec nich i samego siebie! ale to moje zdanie! to co lubie to male ale bardzo potrzebne akty przyjazni,gesty,przyslugi!to jest to! prawda aleks!??? ty mi takie cos zrobiles odwiedzajac moja rodzine i okolice i robiac mi zdjecia! dla mnie jestes prawdziwym przyjacielem!dziekuje ci za to! Odpowiedz Link Zgłoś
aleks44 Re: Why can't we be friends, why can't we........ 13.10.04, 08:45 Dziekuje Ci bardzo,ze mnie tak cenisz,ale to bylo normalne ,wiem ze tesknisz jak wiele osob ,ktore musialo wyjechac zostawiajac swoje Rodziny i bliskich. Dlatego pomyslalem,ze moze to Ci sprawi przyjemnosc,troszke wspomnien,a one sa bardzo wazne .Jak tylko znajde sposob na wyslanie zdjec,to Cie nimi "zawale",bo mam bardzo duzo.Jeszcze raz dziekuje Ellenku Odpowiedz Link Zgłoś
elp1 Aleks, najwyraźniej jest wiele RÓŻNYCH PRAWD 14.10.04, 11:44 aleks44 napisał: > tak to prawda,ja tez nie wierze,zawsze bedzie to cos Moja PRAWDA jest odmienna i ja wiem, że nie ZAWSZE musi być "to coś" Odpowiedz Link Zgłoś
elp1 Majak_M - Twoja sprawa i Twój punkt widzenia 14.10.04, 11:41 majak_m napisał: > Oczywiście nie wierzę w przyjaźń mężczyzny z kobietą! Rozumiem, że to Twoja zasada "nie wierzyć w przyjaźń mężczyzny z kobietą" Ja nie muszę wierzyć bo wiem, że taka przyjaźń jest. Odpowiedz Link Zgłoś
majak_m good4u 14.10.04, 15:12 Oczywiście mogę być w błędzie, ale jakoś wszelkie dotychczasowe "próby" przyjaźni z kobietą nigdy się nią nie kończyły:( Odpowiedz Link Zgłoś
ellenai Re: good4u 14.10.04, 16:40 ja mysle ze jak sie nie jest w zwiazku to wtedy faktycznie chyba nie jest mozliwa przyjazn miedzy kobieta i mezczyzna bez podtekstow!ale jak sie jest w zwiazku to chyba nie szuka sie drugiej osoby juz,przynajmniej ja tak mam! no i nie rozwaza sie kazdego kontaktu jako potencjalnego towarzysza zycia! Odpowiedz Link Zgłoś
elp1 Chyba żartujesz? 14.10.04, 16:54 ellenai napisała: > ja mysle ze jak sie nie jest w zwiazku to wtedy faktycznie chyba nie jest > mozliwa przyjazn miedzy kobieta i mezczyzna bez podtekstow! A to niby dlaczego? Czy wystarczy wyłącznie i jedynie odmienność płciowa, by wykluczać możliwość zaistnienia przyjaźni - jak mówisz - "bez podtekstów"? > ale jak sie jest w zwiazku to chyba nie szuka sie drugiej osoby juz, Myślisz chyba o jakimś konkretnym szukaniu towarzysza życia, a nie zaś o przyjaźni, która się po prostu staje lub nie. > przynajmniej ja tak mam! no i nie rozwaza sie kazdego kontaktu jako > potencjalnego towarzysza zycia! Z całą pewnością NIE i to - przynajmniej w moim przypadku - całkiem niezależnie od tego czy byłam czy nie byłam w związku, bo przyjaźń jest mimo istnienia niezależnego od niej związku. Inną rzeczą jest także istnienie - lub nie istnienie - przyjaźni w związku, co pewno także nie tylko mnie jest rzeczą wiadomą z własnego i moich znajomych doświadczenia ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
elp1 i bardzo dobrze! 14.10.04, 17:06 ellenai napisała: > po prostu pisze co mysle,ot co! it co! ja także! Widać jestem zwajchowana, bo dla mnie nie wystarczała i nie wystarcza świadomość, że ktoś jest mężczyzną by natychmiast "tracić głowę" ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
ellenai tracic glowe 14.10.04, 17:10 tylko dlatego ze ktos jest mezczyzna?mozliwe ze tak sie dzieje,ja o tym nie wiem,bo mnie to nie wystarczalo nigdy!cmok Odpowiedz Link Zgłoś
elp1 a więc o co chodzi? 14.10.04, 17:19 czemu twierdziłaś, że przyjaźń między mężczyzną a kobietą nie jest możliwa - bez podtekstów - o ile nie tkwią w innych związkach? Odpowiedz Link Zgłoś
ellenai Re: a więc o co chodzi? 14.10.04, 17:26 tak sie tylko glosno zastanawialam!i juz! Odpowiedz Link Zgłoś
elp1 achaaa i juuuż! 14.10.04, 17:30 ellenai napisała: > tak sie tylko glosno zastanawialam!i juz! dobra jesteś ehehehe :-))))) Odpowiedz Link Zgłoś
aleks44 Re: achaaa i juuuż! 14.10.04, 23:37 czy wolno miec swoje zdanie,wolno. czy kazdy ma tylko jedno na mysli ,to nie jest wykluczone,to zalezy od wielu czynnikow i ciezko to wyjasnic w kilku slowach,ale moze to kwestia temperamentu,dla jednych osoba plci przeciwnej, jest obiektem porzadania dla innych nie.Jedni narzekaja ze nikt na nich nie zwraca uwagi ,inny bedzie uwazal ,ze jest molestowany.Ale genaranie moje zdanie juz powiedzialem ,ze ciezko o przyjazn,pomiedzy kobieta i mezczyzna,smiem twierdzic ze jest to raczej nie mozliwe Odpowiedz Link Zgłoś
elp1 Majak_M czy doprawdy przyczynę takiego stanu 14.10.04, 16:58 rzeczy i Twoich doświadczeń w tym względzie upatrujesz jedynie w odmiennościach płciowych? Nie bardzo jest to dla mnie wiarygodne ;-) majak_m napisał: > Oczywiście mogę być w błędzie, ale jakoś wszelkie dotychczasowe "próby" > przyjaźni z kobietą nigdy się nią nie kończyły:( Odpowiedz Link Zgłoś
majak_m There're always lots of reasons. 15.10.04, 07:03 A może jest to możliwe dopiero jeśli jest się w związku (najlepiej małżeńskim). Jeśli tak to jeszcze długo nie będę mógł znaleźć "przyjaciółki", której zresztą wcale nie szukam. I chyba tu jest pies pogrzebany. Ja po prostu nie mogę poprzestać na przyjaźni. I moim zdaniem TE typy tak mają. Więc co z tego, że kobieta szuka przyjaźni jak my skutecznie jej w tym przeszkodzimy. Ale mam nadzieję że jesteśmy reformowalni. Chociaż obawiam się, że reforma w tym przypadku nosi nazwę: "MAŁŻEŃSTWO" :( Odpowiedz Link Zgłoś
elp1 Majak_M bardzo ciekawy ten Twój punkt widzenia ;) 15.10.04, 10:32 majak_m napisał: > A może jest to możliwe dopiero jeśli jest się w związku (najlepiej > małżeńskim).Jeśli tak to jeszcze długo nie będę mógł znaleźć "przyjaciółki", > której zresztą wcale nie szukam. > I chyba tu jest pies pogrzebany. Ja po prostu nie mogę poprzestać na > przyjaźni. A czy żoną mógłbyś nazwać kobietę, z którą nie łączyłaby Cię wcześniej - później zresztą także - przyjaźń? > I moim zdaniem TE typy tak mają. Więc co z tego, że kobieta szuka przyjaźni > jak my skutecznie jej w tym przeszkodzimy. Acha. Więc to stąd tak uważasz, że to niby TEN typ tak ma hihihi Pocieszam się więc tym, że TE typy najwyraźniej też między sobą się różnią ;-) > Ale mam nadzieję że jesteśmy reformowalni. Chociaż obawiam się, że reforma > w tym przypadku nosi nazwę: "MAŁŻEŃSTWO" :( Ja znam także inne "przypadki" :-) Z całego serca życze Ci doświadczenia prawdziwej przyjaźni i to całkiem obojętne czy przyjacielem nazwiesz mężczyznę czy kobietę. Odpowiedz Link Zgłoś
aleks44 Re: Majak_M bardzo ciekawy ten Twój punkt widzeni 15.10.04, 11:28 ale sie narobilo he he Odpowiedz Link Zgłoś
elp1 zajefajna dyskursyja - nieprawdaż? 15.10.04, 11:32 lubię takie i nie zamierzam ukrywać, że nawet bardzo właśnie takie lubię ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
aleks44 Re: zajefajna dyskursyja - nieprawdaż? 15.10.04, 11:37 prawdaz,prawdaz,choc punkt widzenia ,na dany temat, moze sie roznic od naszego Odpowiedz Link Zgłoś
elp1 "naszego" - znaczy się czyjego? 15.10.04, 12:02 aleks44 napisał: > prawdaz,prawdaz,choc punkt widzenia ,na dany temat, moze sie roznic od naszego W dyskusji Aleks - ja tak myślę - nie koniecznie jest celem przekonanie do swoich racji rozmówcy. Dla mnie samej dyskusja, która prowokuję mnie samą do myślenia, a więc i uświadamiania i utwierdzania mnie - poprzez rzetelną argumentację - w moich dotychczasowych przekonaniach dotyczących danego tematu - jest dla mnie cenna i wartościowa. Ja nikogo nie krytykuję, każdy ma prawo do własnych przekonań, które buduje w oparciu o własne życiowe doświadczenia i dostępne sobie samemu źródła wiedzy na taki czy inny temat, a że różnimy się nie tylko płcią ale także i doświadczeniami życiowymi i źródłami wiedzy z których korzystamy bardziej lub mniej - to także do różnych przekonań mamy prawo. Cenie w dyskusji konkretność argumentacji i umiejętność przyznania się do omylności, która jest przecież cechą przynależną każdemu z nas, bo tylko i aż ludźmi jesteśmy. Drażnią mnie wszystkowiedzący i kategorycznie obiektywizujący, a ponadto unaję wyjątki potwierdzające regułę ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
aleks44 Re: "naszego" - znaczy się czyjego? 17.10.04, 15:37 oczywiscie ,ze mam prawo do wypowiadania sie tylko i wylacznie w moim imieniu. Tak, dyskusja prowokuje nas do myslenia,ale jednoczesnie pozwala,na spojrzenie na dany temat z innej perspektywy,czyli osoby z ktora mozemy ja prowadzic.Wazne jest jednak to ,zeby nie przekraczac pewnych granic,dobrego tonu,oraz do przyznania sie do tego ,ze punkt widzenia naszego rozmowcy jest bardziej prawdopodobny niz nasz.Ale tu znowu mamy dylemat,"tolerancja" ,czyli jezeli ja szanuje twoje zdanie,ty szanuj moje i tak kolo sie zamyka,moze to troche uproscilem he he Odpowiedz Link Zgłoś
elp1 Re: "naszego" - znaczy się czyjego? 18.10.04, 23:20 aleks44 napisał: > oczywiscie ,ze mam prawo do wypowiadania sie tylko i wylacznie w moim imieniu. To "wyłącznie w moim imieniu" nie jest z pewnością pozbawione także i zewnętrzynych wpływów, bo żyjąc, spotykamy się z różnymi przykładami, różne rzeczy czytamy, słyszymy i nie tylko w oparciu o nasze własne, indywidualne doświadczenia "wyrabiamy sobie" pogląd na dane kwestie, będace tematem różnych dyskusji. Myślę, jednak, że w pierwszym rzędzie właśnie nasze indywidualne doświadczenia są weryfikatorem tego co słyszymy, czytamy, obserwujemy na zewnątrz i to głównie one "ustawiają" nas wobec określonych problemów na określonych pozycjach. > Tak, dyskusja prowokuje nas do myslenia,ale jednoczesnie pozwala,na > spojrzenie na dany temat z innej perspektywy,czyli osoby z ktora mozemy ja > prowadzic. Z pewnością pozwala nam poznawać artykułowane poglądy naszych rozmówców na dany temat. > Wazne jest jednak to ,zeby nie przekraczac pewnych granic,dobrego tonu,oraz > do przyznania sie do tego ,ze punkt widzenia naszego rozmowcy jest bardziej > prawdopodobny niż nasz. I tu mam wątpliwość, bo jakże mogę "przyznać, że punkt widzenia rozmówców jest bardziej prawdopodobny niż mój" w odniesieniu do tematu: przyjaźń między kobietą i mężczyzną, jeśli akurat w tej sprawie macie inne zdanie, niż ja, gdy - w tym konkretnym przypadku - moje zdanie w tej kwestii to nie teoretyczne rozważanie ale po prostu dotykalne, życiowe doświadczanie przyjaźni męsko damskiej? Nie wymagaj ode mnie bym zaprzeczała sama sobie i istnieniu tego co jest, bo to po prostu jest faktem, tak jak ja sama jestem faktem i moje osobiste relacje z ludźmi są faktem. > Ale tu znowu mamy dylemat,"tolerancja" ,czyli jezeli ja szanuje twoje > zdanie,ty szanuj moje i tak kolo sie zamyka,moze to troche uproscilem he he Wiesz co? Być może trudność polega na tym, że rozmawiamy nie np.o operacji matematycznej, a ten konkretnie temat i nasze różnice w widzeniu go mają źródło i swoje uzasadnienie w odmiennych doświadczeniach życiowych. Proponuję zgodę wokół twierdzenia w stylu "przyjażń męsko damska jest możliwa, choć nie znaczy, że wszyscy mają okazję jej doświadczyć, głównie z uwagi na własny, indywidualny stosunek do tego typu relacji między ludzkiej". Uzasadnienie: 1. jeśli komuś się zdarza, to znaczy, że jest możliwa; ja jestem i tkwię w układzie damsko męskiej przyjaźni; jeśli ja tkwię w takim układzie, tzn. że jest on możliwy i nie tylko mnie dostępny; 2. jeśli twierdzicie, że nie jest możliwa, to uzasadniacie to swoimi jednostkowymi, indywidualnymi doświadczeniami, do których oczywiście macie pełne prawo, jak również prawo do - także w tej sprawie - innych doświadczeń; Dopóki życie trwa, wszystko zdarzyć się może, więc czemu np. nie miała by to być męsko damska przyjażń? W chwili obecnej znajduję następujące uzasadnienie dla "nie" - brak gotowości na wejście w tego typu relację z Waszej strony, spowodowane przekonaniem o niemożliwości zaistnienia męsko damskiej przyjaźni. Odpowiedz Link Zgłoś
majak_m Ciekawy a jak. 19.10.04, 14:18 elp1 napisała: > A czy żoną mógłbyś nazwać kobietę, z którą nie łączyłaby Cię wcześniej - > później zresztą także - przyjaźń? Przede wszystkim jednak nie ożeniłbym się z "przyjacielem". Miłość, tego słowa brakuje w tej dyskusji. Bo czy w związku między kobietą i/a mężczyzną to, co nazywasz przyjaźnią nie jest przypadkiem miłością? Owszem, nie od razu TO uczucie to miłość. Ja nazywam to zauroczeniem (zresztą nie tylko Ja) bo w prostej lini prowadzi do miłości albo "nie spotykania się już więcej" bardzo delikatnie mówiąc. Tak, moje doświadczenie w dłuższych związkach (więcej niż 2lata)z kobietami jest raczej małe, ale właśnie stąd mój punkt widzenia. Jeśli się zmieni nieomieszkam Was, a w szczególności Ciebie, o tym poinformować. Case closed!!! Odpowiedz Link Zgłoś
aleks44 Re: Ciekawy a jak. 19.10.04, 14:52 >>> I tu mam wątpliwość, bo jakże mogę "przyznać, że punkt widzenia rozmówców jest bardziej prawdopodobny niż mój" w odniesieniu do tematu: przyjaźń między kobietą i mężczyzną, jeśli akurat w tej sprawie macie inne zdanie, niż ja, gdy - w tym konkretnym przypadku - moje zdanie w tej kwestii to nie teoretyczne rozważanie ale po prostu dotykalne, życiowe doświadczanie przyjaźni męsko damskiej? Nie wymagaj ode mnie bym zaprzeczała sama sobie i istnieniu tego co jest, bo to po prostu jest faktem, tak jak ja sama jestem faktem i moje osobiste relacje z ludźmi są faktem. faktycznie ,tutaj sie z Toba zgodze,zbyt to uogolnilem,chodzi mi o punkt widzenia ,temat nie koniecznie dotyczacy przyjazni Odpowiedz Link Zgłoś
elp1 dziękuję Aleks 20.10.04, 22:08 aleks44 napisał: > faktycznie ,tutaj sie z Toba zgodze,zbyt to uogolnilem,chodzi mi o punkt > widzenia ,temat nie koniecznie dotyczacy przyjazni tak bywa z uogólnieniami ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
aleks44 Re: dziękuję Aleks 20.10.04, 22:14 dlatego sa roznie inerpretowane i moga byc przyczyna wielu nieporozumien Odpowiedz Link Zgłoś
elp1 na szczęście nieporozumienia można wyjaśniać 20.10.04, 22:25 rozmawiając, precyzując, aż staną się jasne i zrozumiałe dla dyskutantów prezentowane przez nich poglądy, opinie, osądy itd. Dziekuję Aleks. Jesteś OK kompanem do tego typu rozmów jak i mniej poważnych, czy wręcz zabawowo-rozrywkowych także. Fajnie, że jesteś na tym forum ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
aleks44 Re: na szczęście nieporozumienia można wyjaśniać 20.10.04, 22:36 ja tez Ci bardzo dziekuje,bo Ty sie ino ostalas....... ale ladny byl dzisiaj dzien ,prawda ?????,tak sloneczko pieknie swiecilo ja tez sie ciesze ,ze jestem tutaj Odpowiedz Link Zgłoś
elp1 Majak_M, zapewniam Cię, że nic mi się nie plącze 20.10.04, 22:05 majak_m napisał: > elp1 napisała: > > > A czy żoną mógłbyś nazwać kobietę, z którą nie łączyłaby Cię wcześniej - > > później zresztą także - przyjaźń? > > Przede wszystkim jednak nie ożeniłbym się z "przyjacielem". Nie twierdzę, że przyjaźń - moim zdaniem - jest wystarczającym rodzajem więzi dla podjęcia decyzji o małżeństwie, jednakże myśle, że "miłość" bez przyjaźni to być może zainteresowanie, być może fascynacja, być może zauroczenie, jednakże, co do tego, że MIŁOŚĆ, to mam poważną wątpliwość. > Miłość, tego słowa brakuje w tej dyskusji. Bardzo proszę spójrz na temat wątku. Tam wyraźnie napisane jest PRZYJAŹŃ, stąd nie sądzę, by istnienie w dyskusji na ten temat słowa "miłość" było jakąś kieniecznością biorąc pod uwagę meritum sprawy tj. przedmiot niniejszej dyskusji. > Bo czy w związku między kobietą i/a mężczyzną to, co nazywasz przyjaźnią nie > jest przypadkiem miłością? Zapewniam Cię, że to co ja sama nazywam przyjaźnią jest - tylko i AŻ - przyjaźnią. > Owszem, nie od razu TO uczucie to miłość. Ja nazywam to zauroczeniem (zresztą > nie tylko Ja) bo w prostej lini prowadzi do miłości albo "nie spotykania się > już więcej" bardzo delikatnie mówiąc. To chyba temat na odrębny wątek? > Tak, moje doświadczenie w dłuższych związkach (więcej niż 2lata)z kobietami > jest raczej małe, ale właśnie stąd mój punkt widzenia. > Jeśli się zmieni nieomieszkam Was, a w szczególności Ciebie, o tym > poinformować. Mnie nie musisz o niczym informować, byleś Ty sam wiedział co prawdziwie czujesz i oby osobie, która w Tobie takie czy inne uczucia wzbudzi, było z tym Twoim czuciem conajmniej tak samo dobrze jak Tobie samemu. Odpowiedz Link Zgłoś
magosiaa Re: PRZYJACIELE 13.10.04, 09:44 Od wielu lat mamy tych samych przyjaciół, są to dwa małżeństwa. Znamy się z nimi od zawsze, chociaż bywały okresy mniej nasilonych kontaktów. Przez te wszystkie lata byliśmy w różnych sytuacjach i dokładnie wiemy czego możemy się po sobie spodziewać. Czasem myślę, że ta nasza przyjaźń jest taka trwała, ponieważ nigdy nie prowadziliśmy wspólnie żadnych interesów, ani nie pożyczaliśmy od siebie znaczących kwot pieniężnych. To prawda co pisze Aleks, że dużo przyjaźni skończyło się w sądzie z powodu finansów. Dlatego nie mogę powiedzieć, że u nas skończyłoby się inaczej, chociaż mam wielką nadzieję, że tak. We wszystkich innych sprawach możemy liczyć na siebie na 100% i niech tak zostanie. Natomiast inne przyjaźnie nie wytrzymały próby czasu. Ja mam taki paskudny charakter, że jak ktoś mnie zawiedzie, coś obieca, a potem udaje, że nie wie o co chodzi zostaje skreślony raz na zawsze. Wolę jasne sytuacje i odpowiedź: przepraszam, ale nie mogę ci pomóc. Wtedy wszystko jest jasne, bo nie oczekuję, że zawsze jest możliwość pomocy czy rozwiązania problemu. Liczy się szczerość i dobra wola. Jasne, że bywają między nami sprzeczki, kłótnie i nieporozumienia, ale dotyczą spraw mało istotnych. To tyle o magosiowej przyjaźni. Odpowiedz Link Zgłoś
myszka82 Re: PRZYJACIELE 14.10.04, 12:44 zawiodlam kogoś kto mógl być moim przyjacielem... boli bardzo, nie można cofnąć czasu...niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
assasin76 są Przyjaciele i przyjaciele... 14.10.04, 15:46 hmm mam przyjaciól sporo...są to ludzie na których mogę liczyć a to,że czasem mnie zawiedli...nie mogę ich nie traktowac jako nieprzyjaciól tylko dlatego ,że są tylko ludźmi...;) Odpowiedz Link Zgłoś
ellenai Re: są Przyjaciele i przyjaciele... 14.10.04, 16:42 przyjaznie nie zawsze sa na cale zycie,zmieniamy sie i przyjaznie wraz z nami tez,niektore przetrwaja te zmiany niektore nie sa w stanie cmok Odpowiedz Link Zgłoś
assasin76 właśnie 14.10.04, 17:14 ale są i kilka niepowodzeń wg mnie nie jest w stanie ich przekreślić... Odpowiedz Link Zgłoś
magosiaa Re: właśnie 14.10.04, 23:54 Sama nad tym boleję, że tak mam :((( Dodam tylko, że nie chodzi o jakieś drobne sprawy, jednak potrzebuję pewności, że na przyjaciół zawsze mogę liczyć, że jak coś obiecają to przynajmniej będą się starać. Wiadomo, że nie wszystko jest możliwe, ale, że będą próbować. Ja tak robię. Odpowiedz Link Zgłoś
aleks44 Re: właśnie 15.10.04, 00:02 tak Masz racje,ja tez czuje pewien dystans do ludzi ktorzy nie wywiazali sie z danej obietnicy.Rozumiem tych ktorzy potrafia sie do tego przyznac ,sensownie wytlumaczyc.Jestem pamietliwy,moze to zla cecha,ale warto ja miec poniewaz, jezeli ktos raz nie dotrzyma danego slowa,to jak mozna w przyszlosci na niego liczyc???? Odpowiedz Link Zgłoś
magosiaa Re: właśnie 15.10.04, 00:10 Ta moja pamiętliwość czasem bardzo przeszkadza mi w życiu. Odbiegając od tematu "przyjaźń" nie mogę znieść ludzi, (myślę głównie o pracy ale nie tylko) którzy robią świństwa, są jak chorągiewka czyli "czasy się zmieniają, a pan ciągle w komisji" i są przy tym obrzydliwie mili dla wszystkich, ale tylko na pokaz. Brrrr Odpowiedz Link Zgłoś
aleks44 Re: właśnie 15.10.04, 00:18 takich to jest coraz wiecej,przyklady mamy od samej gory ,wiec nie mozna sie za bardzo co dziwic.Dla nas to dziwne,ale oni przywykli do tego i pewnie uwazaja, ze tak jest dobrze i nie widza w swoim zachowaniu nic gorszacego.Natomiast dla nas to normale sku.....,ale niestety takich juz sie nie da zmienic,przykre to, ale prawdziwe Odpowiedz Link Zgłoś