adam.67
09.12.03, 09:00
jutro do Nowego Sącza.
To dobra wiadomość i to mnie cieszy.
Ale - jak we wszystkim - jest też łyżka dziegciu... jadę służbowo, i choć
wprawdzie w towarzystwie dwóch miłych kobiet (tylko bez podtekstów proszę ;)
to nie "Seksmisja") to jednak nie będę miał czasu na żadne przechadzki.
Taki maraton: Przyjazd do klienta, około godzinne spotkanie, i siuuuup, do
domu. No ale jak to mówią service is service, nie ma dyskusji.
Mam nadzieję, że nas nie zasypie... nie mam łańcuszków na koła. Podobno ma
się ocieplić jutro, kto wie - sprawdzi się?