Dodaj do ulubionych

PSM - osiedle w Nowej Wsi

10.04.05, 12:39
Hej. W końcu PSM wykluła się z listem informującym, że mają wszystkie
niezbędne pozwolenia i rozpoczynają budowę domków w Nowej Wsi - ciekawe czy
zdążą na sierpień 2006? Czy jest tu ktos to ostatecznie zdecydował się na tą
inwestycję? Ja mam umowe wstepna i czekam na tresc i koszty, ktore beda
zawarte w ostatecznym dokumencie - niestety mam złe doświadczenia zwiazane z
negocjowaniem umowy ze społdzielnią, tzn. doświadczenie, że nie jest to
możliwe :) PSM stara się chyba izolować przyszłych mieszkańców aby sobie
ułatwić wszystkie rozmowy - czy znacie jakichś ludzi? Z miłą chęcią bym się z
nimi skontaktował i pogadał :)
Obserwuj wątek
    • splart Re: PSM - osiedle w Nowej Wsi 16.04.05, 10:57
      i co? nikogo nie ma? ;-) jestem jedyny? :(
      A.
      • stary.prochazka Re: PSM - osiedle w Nowej Wsi 16.04.05, 11:29
        może trzeba jakoś markietyngowo zadziałać, np. wywiesić informację o forum w
        siedzibie PSM li też założyć zgoła osobne forum dla mieszkańcow nowo budowanego
        osiedla (jak to sie dziś często robi, vide Zielone Zacisze na Targówku) i też je
        jakoś wypromować:)
        • splart Re: PSM - osiedle w Nowej Wsi 16.04.05, 22:37
          aż tak sie nie bede udzialał :) mam uraz do walczenia w imieniu wszystkich i
          bycia organizatorem ruchu oporu :) Takie inicjatywy "dla wszystkich" to chyba
          magnes na pieniaczy :((((
          • magister11 Re: PSM - osiedle w Nowej Wsi 17.04.05, 11:09
            To tylko dowód, że w Polsce wiele rzeczy nadal stoi do góry nogami. W normalnej
            sytuacji ci "pieniacze", o których mówisz, to tak naprawdę "elita" danego
            kraju, społeczeństwa, która z racji wiedzy , umiejętności, ambicji, czy też
            innych ponadprzeciętnych talentów, jest w stanie pociągnąć innych do jakichś
            wspólnych inicjatyw, itp.

            W normalnej sytuacji tacy ludzie to skarb danego kraju. U nas, jak na razie,
            przeważa podejście "równaj w dół" i jeżeli ktoś się wyróżnia, to jest od
            razu "sprowadzany na ziemię", spotyka się z podejżliwością i nieuzasadnioną
            wrogością. No, ale cóż z naszymi (robotniczo-chłopsko-aferalnymi) "elitami",
            trudno nam wyrobić sobie inny pogląd... :-(
          • stary.prochazka Re: PSM - osiedle w Nowej Wsi 17.04.05, 13:24
            e tam, od razu ruch oporu:-)Spójrz na to inaczej - chodzi o to żeby się poznać,
            zintegrować. Na praktykach w TVP miałem kiedyś koleżankę, której mieszkanie było
            dopiero w budowie ale ona już znała wszystkich swoich sąsiadów. PSM z ich
            peerelowską mentalnością jeszcze nie jest na tyle rozwinięta żeby jako deweloper
            (bo spółdzielnią przestała być dawno temu) zapewniać samemu takie usługi
            mieszkańcom, choć dziś jest to standardem, więc należałoby samemu się o nie
            zatroszczyć. A takie forum mogłoby być naprawdę pomocne, zresztą widzialem już
            kiedyś na Gazecie forum jakiegoś osiedla budowanego w Pruszkowie ale nie
            przetrwało ono długo. No i przecież nie musi to być inicjatywa dla
            wszystkich-można zrobić forum zamknięte:)
            A pieniacze, panie magister, w rozumieniu splart to nie ludzie aktywni
            społecznie tylko zwykłe oszołomy, które zawalają sądy pozwami wytaczając proces
            sąsiadowi, bo stłukł im doniczkę, jakie często trafiają się na takich forach
            małych społeczności (vide nieszczęsny Sulejówek). Znam takie przypadki dość
            dobrze. Można powiedzieć że są oni u nas daleką pozostałością po różnych panach
            Sicińskich, pieniaczach sejmikowych z I Rzeczpospolitej i rzeczywiście należy
            stawiać im twardy i zdecydowany odpór.
    • stary.prochazka coś dla potencjalnych "krytykantów" PSM ;-) 24.04.05, 14:49
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2670951.html
      Do aresztu za krytykę spółdzielni

      Olga Szpunar, Jarosław Sidorowicz 24-04-2005, ostatnia aktualizacja 24-04-2005 09:28

      Za krytykę władz spółdzielni oraz jej radcy prawnego Józef Markiewicz został
      skazany na cztery miesiące aresztu w zawieszeniu. Krakowski sąd nakazał mu też
      przeprosiny, ale on przeprosić nie chce. Pójdzie więc do więzienia

      - Taki wyrok zniechęci z pewnością ludzi do krytykowania władz spółdzielni i
      upominania się o swoje prawa. Teraz będą się bali cokolwiek powiedzieć - nie ma
      wątpliwości Elżbieta Dzierża, prawnik, specjalista od prawa spółdzielczego.

      60-letni artysta-malarz może trafić za kratki, bo poskarżył się do samorządu
      radcowskiego na działania radczyni prawnej krakowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej
      "Konfederacka", z którą toczył spór o pracownię plastyczną. Swój żal wyraził też
      w piśmie do Walnego Zgromadzenia Członków Spółdzielni.

      Niekończąca się historia

      Artysta kupił pracownię w 1989 r. od Związkowej Spółdzielni Mieszkaniowej. Od
      razu zapłacił 20 proc. kosztów budowy, a rok później zwrócił spółdzielni
      wszystkie pieniądze i - w myśl umowy z ZSM - miał przejąć lokal na własność.

      Tymczasem blok przejęła nowa spółdzielnia - Konfederacka. Jej zarząd odmówił
      Markiewiczowi wydania przydziału własnościowego pracowni i zażądał za jej najem
      wyższych stawek. Malarz jednak płacił za nią nadal jak za mieszkanie, bo tak
      precyzowały przepisy. Spółdzielnia naliczyła mu ponad 10 tys. zł długu. Groziła
      eksmisją. Zdesperowany Markiewicz postanowił iść na ugodę i zrzec się praw do
      pracowni.

      Kompromis w cieniu krat

      Malarz podpisał dokumenty, z których wynikało, że spółdzielnia zapłaciła mu 20
      proc. wartości pracowni, a 80 proc. dostanie później. Twierdzi, że żadnych
      pieniędzy nie dostał, ale przegrał proces cywilny w tej sprawie, bo spółdzielnia
      pokazała podpisaną przez niego ugodę. Pod koniec ubiegłego roku został
      wyeksmitowany z pracowni.

      - Pal diabli te 20 procent, bo podpisałem, że je dostałem. Ale co z kolejnymi 80
      procentami? Konfederacka przyrzekła mi je na piśmie i nie dotrzymała słowa -
      mówi artysta.

      Zdesperowany napisał do Okręgowej Izby Radców Prawnych, że reprezentująca
      spółdzielnię radczyni "bierze udział w procederze łamiącym podstawowe przepisy
      ujęte w Zasadach Etyki Radcy Prawnego" a tym samym "podważa zaufanie do
      rzetelnego, godnego i uczciwego wykonywania zawodu radcy", oraz usiłuje "na
      podstawie pomówień, fałszerstw i przeinaczania faktów" doprowadzić do przejęcia
      jego pracowni.

      Podobne pismo, zarzucające radczyni i prezesowi SM Konfederacka manipulowanie
      statutem spółdzielni wystosował do Walnego Zgromadzenia Członków SM. W
      odpowiedzi prawniczka spółdzielni wytoczyła mu sprawę karną o zniesławienie.

      Mocne słowa

      Sąd uznał, że słowa zawarte w skargach naraziły ją "na utratę zaufania
      potrzebnego do wykonywania zawodu". Na jakiej podstawie? - Sąd nie ma obowiązku
      tego sprawdzać. To kwestia oceny, że nawet teoretycznie takie stwierdzenia mogły
      kogoś poniżyć - twierdzi sędzia Andrzej Almert, rzecznik krakowskiego sądu.

      Okręgowa Izba Radców Prawnych ograniczyła się z kolei jedynie do wysłuchania
      relacji radczyni. I na ich podstawie odpisała artyście, że nie znajduje podstaw
      do podjęcia jakichkolwiek czynności w sprawie.

      Tomasz Korpusiński, rzecznik Okręgowej Izby Radców Prawnych: - W tej skardze nie
      było konkretnych zarzutów, tylko pomówienia. Wolność słowa ma swoje granice.
      Jeżeli ten pan, jak twierdzi, dysponował materiałami na poparcie swoich słów,
      powinien był nam je przesłać. Ponieważ sprawa toczyła się jednocześnie w sądzie,
      zaproponowaliśmy mu, by zdał się na wynik postępowania.

      Z radczynią prawną nie udało nam się skontaktować, ponieważ przebywa za granicą.

      Cela zamiast przeprosin

      - Trudno tu moim zdaniem mówić o przestępstwie. Orzeczona kara jest drastycznie
      surowa - ocenia proszący o anonimowość znany krakowski prawnik.

      - Z tych pism wypływa raczej żal, a nie chęć poniżenia kogokolwiek. Zresztą ten
      pan nie ogłosił swoich sądów w gazecie, tylko skierował je do instytucji, która
      z założenia jest powołana do rozpatrywania skarg - uważa Elżbieta Dzierża.

      Jak dowiedzieliśmy się, wyrok został już skierowany do wykonania. Jeśli artysta
      nie przeprosi, kara zostanie odwieszona. - Przepraszał nie będę, bo nie mam za
      co. To ja jestem poszkodowany. Wolę iść do więzienia - zżyma się Józef Markiewicz.
      • splart Re: coś dla potencjalnych "krytykantów" PSM ;-) 24.04.05, 17:42
        niestety coś w tym jest :( spodzielnie to jednak panstwo w panstwie i wszystkie
        umowy jakie od nich wychodzą z góry skazują Cie na niepowodzenie jeżeli
        chciałbyś czegoś dochodzić w sądzie (chociaz pewnie zacytowany artykuł jest
        jednostronny - przed wydaniem jakiegokoliwek osadu trzeba to jeszcze zobaczyc
        od strony spoldzielni - prawda przewaznie lezy gdzies pomiędzy). Do tego
        porąbane prawo spółdzielcze - jeżeli spółdzielnia zrobi przekręt to członkowie
        musza za to zapłacić i to wszystko jest zgodnie z prawem. Jedyne wyjscie to
        szukanie spoldzielni w dobrym stanie i ktora nie robi przekrętów - nie wiem jak
        to do konca jest w PSM - jezeli chodzi o stan finansowy to nie jest zle, ale
        jak z przekretami? Nie jestem oryginalnie z Pruszkowa, ale teraz mieszkam w
        bloku spoldzielczym (nowy, budowany przez PSM) i nie mam złych doświadczeń
        (oprócz oczywiście biurokracji, stylu umowy i sposobu postępowania z
        klientem :)). Czy macie podobne zdanie o PSM?
        • stary.prochazka Re: coś dla potencjalnych "krytykantów" PSM ;-) 25.04.05, 02:04
          nie mam dobrego zdania o PSM ze wzgledu na nieformalne powiązania,jakie
          utrzymują się między spółdzielnią a władzami miasta. Poza tym prezesi nie kryja
          swoich ambicji politycznych;prezes Janczewski w każdych wyborach startuje z
          ramienia innej partii.Z tego zo pamiętam zaliczył już PSL, SLD i AWS, zawsze
          wtedy kiedy te partie cieszyły się akurat największym powodzeniem.
          PSM jest moim zdaniem za duża, żeby mogła w niej sprawnie funkcjonować
          demokracja spółdzielców, a to przecież umowa jakiejś grupy osób legła u podstaw
          każdej takiej spółdzielni.
          Co do prawa - właśnie ostatnio (11 marca) doszło do zmiany w prawie
          spółdzielczym z inicjatywy PiS-u. Strona sejmu nie chce mi się otworzyć ale
          znalazłem projekt ustawy na stronie PiS, znalazlem też kilka innych ciekawych
          linków z zakresu tego tematu:

          www.kp.pis.org.pl/inicjatywy/ustawa-36.htm
          "Projekt poselski USTAWA z dnia ...............
          o zmianie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych oraz niektórych innych ustaw"

          http://finanse.wp.pl/POD,17,wid,6882178,prasa.html?_err=1&ticket=9279504460286917XxHnXH9RyYHrkntU1upkYqH2H5tC9B9KL9561FdSUhDG%2Bu7YYLmTnaqGtlORsP3FYmq1BZzo%2BySsMGAyFZgIBdRoP8FYtwNvWGtND1seFRSSHNYt6x9%2Bo7pvqa9Ajj7a


          Spółdzielco, masz prawo 07:46 23.03.2005
          środa

          "Wprowadzenie w prawie spółdzielczym przepisów o pełnej odpowiedzialności
          cywilnoprawnej oraz przepisów karnych dla osób będących członkami zarządu, rady,
          bądź likwidatorami spółdzielni do 5 lat pozbawienia wolności to ważny krok
          naprzód w celu ochrony lokatorów..."

          www.zb.eco.pl/zb/149/demokrac.htm
          "TWOJA SPÓŁDZIELNIA MIESZKANIOWA
          demokracja obywatelska
          czyli jak przejąć władzę na osiedlu"

          www.wprost.pl/ar/?O=48086
          "Lokator pańszczyźniany
          Tygodnik "Wprost", Nr 1082 (24 sierpnia 2003)

          12 milionów Polaków w kajdanach spółdzielni mieszkaniowych"

          e-prawnik.pl/show/vortal.php/dj0yMTMmcHY9MjEmY2lkPTExMzEmdnQ9Mg
          w tym serwisie można zadawać pytania dotyczące prawa spółdzielczego , na które
          odpowadają prawnicy
          • stary.prochazka Re: coś dla potencjalnych "krytykantów" PSM ;-) 25.04.05, 02:06
            i jeszcze jeden ciekawy i aktualny tekst:

            dom.gazeta.pl/dom/1,50848,2597161.html
            Koniec bezkarności prezesów spółdzielni

            ZOBACZ TAKŻE

            • Konieczny jest wgląd w umowy (12-03-05, 01:43)

            Marek Wielgo 11-03-2005, ostatnia aktualizacja 12-03-2005 01:44

            Za spowodowanie strat prezesi spółdzielni mieszkaniowych będą odpowiadali całym
            swoim majątkiem, a nie - jak obecnie - trzymiesięczną pensją - zdecydował w
            piątek Sejm. Niedopełnienie obowiązków lub przekroczenie uprawnień ma być karane
            więzieniem!

            Takie przepisy przyjął w piątek Sejm. Za stosownymi poprawkami do Prawa
            spółdzielczego, które zaproponował rząd, głosowało wczoraj 366 posłów, przeciw
            było zaledwie 29. Przepisy dotyczą wszystkich spółdzielni, także pracy i
            rolnych. Jednak najwięcej emocji ta sprawa budzi w spółdzielniach
            mieszkaniowych. Wszak mieszka w nich niemal co trzeci Polak.

            Masa skarg

            Rzecznik praw obywatelskich od lat apelował o wprowadzenie sankcji dla zarządów
            spółdzielni. Zastępca rzecznika Stanisław Trociuk opowiada, że najwięcej skarg
            dotyczy rozliczenia kosztów budowy mieszkań. Skarżący sądzą, że są one zawyżone
            wskutek błędnych decyzji i niegospodarności zarządu spółdzielni.

            Dziś na takich prezesów nie ma rady. Co najwyżej grozi im kara w wysokości
            trzykrotnego wynagrodzenia. Zdarza się, że ktoś traci posadę, ale poważne
            konsekwencje finansowe i tak ponoszą członkowie.

            Ponadto w rękach zarządów spółdzielni jest często olbrzymi majątek, zaś kontrola
            nad nimi - iluzoryczna. Legendy krążą o prowizjach, które od firm (np.
            budowlanych) biorą prezesi za zlecenia na rzecz spółdzielni.

            Dzięki uchwalonej wczoraj ustawie, prezesi i członkowie rad nadzorczych
            spółdzielni nie będą już mogli czuć się bezkarni, bo za udowodnione straty
            odpowiedzą całym swoim majątkiem.

            Ponadto ustawa przewiduje sankcje karne wobec członków władz spółdzielni za
            niedopełnienie obowiązków lub przekroczenie uprawnień - np. karą za działalność
            na szkodę spółdzielni byłoby nawet pięć lat więzienia i grzywna.

            Rewolucja na pół gwizdka

            SLD, który od lat roztacza parasol ochronny nad działaczami spółdzielczymi, nie
            kwestionował tych rozwiązań. Mimo to los projektu wisiał na włosku, bo posłowie
            Sojuszu wnioskowali o jego odrzucenie. Chodziło im o storpedowanie innych
            zapisów, które nie są na rękę prezesom spółdzielni.

            Ale swój plan SLD zrealizował tylko częściowo. Nie będzie możliwy np. podział
            spółdzielni na wniosek mniejszości członków (PiS i PO chciały, by spór w tej
            sprawie rozstrzygał sąd).

            Ponadto władze spółdzielni będą mogły odmówić wglądu do zawartych umów,
            zasłaniając się tajemnicą handlową.

            Na osłodę każdy będzie mógł zajrzeć do uchwał i protokołów obrad organów
            spółdzielni, protokołów lustracji i rocznych sprawozdań finansowych.

            To dopiero początek

            - Decyzja Sejmu jest krokiem we właściwym kierunku - ocenia Stanisław Trociuk. -
            Kolejny muszą wykonać członkowie spółdzielni. Dopóki nie zadziała mechanizm
            kontrolny, np. rada nadzorcza nadal będzie elementem dekoracyjnym, nic się nie
            zmieni - dodaje zastępca rzecznika praw obywatelskich.

            Tymczasem Związek Rewizyjny Spółdzielni Mieszkaniowych RP zapewnia, że nadużycia
            gospodarcze są rzadkością. Dyrektor Związku Ryszard Jajszczyk mówi, że w
            ostatnich dwóch latach słyszał o zaledwie trzech wyrokach przeciwko prezesom
            spółdzielni. - Z tego, co wiem, doniesień do prokuratury jest dużo, ale nie
            przekłada się to na akty oskarżenia - dodaje.

            Z badań lustracyjnych, które przeprowadza związek rocznie w około 200
            spółdzielniach (na 3,4 tys. działających w Polsce), wynika, że tylko w jednej
            czy dwóch stwierdzono nieprawidłowości mające znamiona przestępstwa, np. zarząd
            jednej ze spółdzielni zainwestował jej rezerwy finansowe na rynku kapitałowym,
            ale inwestycja przyniosła stratę.

            O wiele więcej jest nieprawidłowości oraz uchybień formalnych i proceduralnych.
            Np. zarządy nie zwołują na czas walnego zgromadzenia lub zebrania
            przedstawicieli członków albo nie poddają spółdzielni lustracji raz na trzy lata
            (a spółdzielni inwestującej - co rok).

            Do tej pory sprawcy tego typu drobnych na pozór uchybień pozostają bezkarni, bo
            badania lustracyjne mają jedynie charakter "diagnostyczno-ekspertyzowy". Po
            wejściu w życie nowelizacji (na razie zajmie się nią Senat) prezesom grozić
            będzie za to "grzywna albo kara ograniczenia wolności".
            • splart Re: coś dla potencjalnych "krytykantów" PSM ;-) 26.04.05, 22:44
              Niestety kazda społdzielnia to potencjalne miejsce do przekrętów - lata
              nieróbstwa i układów spowodowały swoje :-( Na szczescie w przypadku tego osiedla
              spoldzielnia po zakonczeniu budowy przekazuje wszystko notarialnie na rzecz
              mieszkańców zatem nie ma problemu (zakładam, ze wysysanie kasy zostało już
              przez spółdzielnie wliczonę w cenę budowy).
              W moim pytaniu chodziło mi bardziej o "lokalne" odczucia dotyczace PSM jako
              instytucji a nie czy zasiadają w niej ludzie godni zaufania czy nie - z takich
              złudzeń już się dawno wyleczyłem :(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka