kotek mi zginął...

01.08.05, 11:47
wyszła jak zwykle na dach i nie wróciła na śniadanie... ;((

mam nadzieję że jeszcze ją zobaczę - w sumie jeśli się nie spieprzyła z dachu
podczas burzy to powinna wrócić - no chyba że spotkała tam kogoś i została na
u niego na śniadanie...

smutno mi
    • aog Re: kotek mi zginął... 01.08.05, 12:59
      może jednak zasiedziała się u niego na tym śniadaniu i wróci później, będę
      trzymać kciuki żeby tak było :)

      ps ło matko, a Stry_Pawian już wie?
      • uasiczka Re: kotek mi zginął... 01.08.05, 15:38
        nie wie (chyba że czytał dziś forum)
        zostawiłam specjalnie okno otwarte (wbrew rozsądkowi - burze)
        zobaczę czy przyjdzie na kolację
        • cat_s Re: kotek mi zginął... 01.08.05, 19:55
          Uasiczko,
          I co? Wróciła? Ale jeśli jeszcze nie - doprawdy nie wszystko starcone. Mój
          poprzedni kot (nie wychodzący o ogóle) wyrwał się kiedyś na wolność i wciągu
          dnia ani go było widać, bo pewnie mu gorąco było i gdzies się schował po
          prostu. Ale wieczorem dał się skusić jedzonkiem, które mu na parapet
          wystawiłam - i wrócił.
          Może i Ty go skusisz czymś smakowitym?
          Koty wracają!

          Trzymam kciuki
          cat_s
          • uasiczka Re: kotek mi zginął... 02.08.05, 07:52
            nie wróciła - chodziłam wczoraj dookoła bloku czy nie leżą zwłoki - i nie leżą

            nie mam jak jej skusić bo mieszkamy na 2 (ostatnim) piętrze. ona wychodziła na
            dach - moje mieszkanie ma skosy, które na zewnątrz kończą się na poziomie
            barierki od balkonu i ona tamtędy wychodziła na dach i musiała spaść.

            no i nie wiem za bardzo jak bym miała ją przywabiać - bo i domofon jest i drzwi
            do klatki zawsze zamknięte...
    • stary_pawian Re: kotek mi zginął... 02.08.05, 07:56
      Uasiczka!!! Jak mi wpadniesz w ręce to Ci odmontuję głowę od reszty Ciebie !!!!
      • uasiczka Re: kotek mi zginął... 02.08.05, 08:23
        no co ja poradzę - chciałam dobrze, żeby rozrywkę miała
        no nie wiem jak jej szukać - wywieszę dziś ogłoszenia - a może do ciebie
        przyjdzie
        no już nie wiem co robić...
    • myping2 Re: kotek mi zginął... 02.08.05, 10:27
      Nie martw się. Jeśli nie znalazłaś zwłok to najprawdopodobnie wybrał kociak
      wolność. Jak się zmęczy i zgłodnieje to wróci. Do mojej córki Kocisko wraca po
      miesiącu albo dwóch takiej wolności. Odeśpi, podleczy ugryzienia, nabierze
      ciała i znowu w świat. Niektóre tak mają.
    • aog Re: kotek mi zginął... 02.08.05, 10:48
      kurcze, wywieś to ogłoszenie, może ktoś ją przygarnął bo przecież nawet
      niedawno mieliśmy dowód na to, że jest trochę fajnych ludzi na świecie....a
      przynajmniej w Pruszkowie :)
      a tak przy okazji to szukam drugiego kociaka (chętniej pana) do stada wczoraj
      miałam już takie cudo odebrać od koleżanki ale rozmyśliła się i zostawia go u
      siebie...
    • stary_pawian Re: kotek mi zginął... 03.08.05, 07:36
      Masz jakieś wieści od lub o Pulpecie? Zresztą głupio pytam. Jakbyś miała to
      zadzwoniłabyś nawet o północy. Wczoraj byłem koło Ciebie jeszcze raz tak ok.
      21, ale niestety znowu nie miałem szczęścia :(( Może jednak ... . Miejmy
      nadzieję.
      • uasiczka Re: kotek mi zginął... 03.08.05, 07:49
        nic nie wiadomo - też wczoraj jeździliśmy na rowerach ale kota nie znajdziesz
        psa prędzej

        już nie wiem
    • uasiczka a może pojechała do niemiec???? 03.08.05, 08:20
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,2850171.html
Inne wątki na temat:
Pełna wersja