sofanes
22.09.06, 04:46
Gdy się zaułki niebezpieczne stają,
Późnym przechodniom rzedną miny,
Ze swych barłogów wypełzają
Przebrzydłe szumowiny
Gdy mrok wszystko spowije wokół
A księżyc mgłą się zasnuje
Idą – ze złym błyskiem w oku
Okropni zbójcy i psuje
O, sowa dziś nie zahuka...
Na łów nie wyjdzie pustułka...
Przezorny w drewno odpuka...
Sza! To Sofanes i spółka!
Przodem pomyka Robaczek
(Z racji wzrostu tak zwany)
Chociaż ubrany we fraczek
Policji jest dobrze znany
Tuż za nim kroczy Baran
(O, ten jest jak góra wielki)
Z Robaczkiem - dobrana para
Jak hetka do pętelki
A któż tam stąpa dalej...?
Nie widać dobrze w ciemności...
Bezgłowy Walter Raleigh...?
Bądź nam Panie, miłościw !!!
Nie...to wszak wspólnik tych drani!
Ich primus inter pares !
Sromotnik podobny do Kani,
Książę Ciemności – Sofanes!
Z każdym szukają swady,
Kiedy po flaszce wytrąbią
Na tory zaciągną podkłady,
A w drogach dziury wyrąbią
Żwir na zakręcie rozsypią
Miodówką radnych uraczą
Ładną panienkę „uszczypią”
Nad brzydką nie zapłaczą...
Zakałą są tego miasta:
Graffiti – „ozdobią” płot;
wyjedzą rodzynki z ciasta
i obsikają hot-spot...
Na Zniczu potłuką butelki
Brzozową całą zaśmiecą
Kłopot jest z nimi wielki,
Wszyscy w Pruszkowie to wiedzą...
Czy nie ma na nich kary...?!
Kto nas przed nimi ustrzeże...?
Nie traćmy, nie traćmy wiary...
Policja? Straż ? Czy żołnierze...?
Nie, tu potrzeba cudu...
I kogoś z innej bajki...
Specjalisty od voo-doo...?
Sherlocka i jego fajki...?
Lecz gdzie ich, kochani, szukać...?
Gdzie numer do Super-mana...?
Do czyich drzwi zastukać,
Zbigniewa Wassermanna...?!
Ech, tyle tu pytajników...
Aż mi zabrakło tchu...
Trza nam tu szybkich wyników...
Zaraz...a Who is Who...?!
Cieszmy się, ludzie prości !
Ta książka spada nam z nieba
Już wiecie, moi najdrożsi,
gdzie dzwonić, gdy potrzeba...