Gość: meL IP: *.pl / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 13:48 Mam pytanko. W jakich ksiazkach S. Lema mamy najwiecej do czynienia z obcymi cywilizacjami. Ktore ksiazki mowia o "kontakcje" z pozaziemskimi instotami? Dzieki. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kapitan.kirk Re: Stanisław Lem i... 18.01.05, 13:58 W Bajkach Robotów oczywiście, bo tam są praktycznie same obce cywilizacje :-P Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: meL Re: Stanisław Lem i... IP: *.pl / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 18:39 Bajki Robotow sa klasyczna basnia a ja potrzebuje ksiazek s-f:| Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piopa Re: Stanisław Lem i... IP: *.ibs.com.pl 18.01.05, 15:00 Dzienniki gwiazdowe - tak Fiasko - trochę Solaris - w zasadzie też No i Powrót z Gwiazd - w pewnym sensie.... Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: Stanisław Lem i... 18.01.05, 15:17 No to ja bym jeszcze dodał "Człowieka z Marsa" - mało pamiętane, bo pisane jeszcze pod koniec wojny... Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barnaba Re: Stanisław Lem i... IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 18.01.05, 16:15 "Opowieści o pilocie Pirxie" mówią natomiast dlaczego do kontaktu nie doszło :) I jaką rolę odegrała świnka :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Stanisław Lem i... IP: *.lib.unimelb.edu.au 21.01.05, 06:33 Wystarczy zajrzec do jakiejs ksiazki o Lemie! Na poczatek polecam Smuszkiewicza: zwiezle, jasno i ciekawie napisana! PS: Slyszal(a) o Astronautach, Edenie czy Fiasku? I wielu powiesciach napisanych "pomiedzy", w tym o Solaris? Odpowiedz Link Zgłoś
element74 Re: Stanisław Lem i... 23.01.05, 11:55 Dorzućmy jeszcze Wizję lokalną. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Stanisław Lem i... IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 31.01.05, 08:27 OK! :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mojra Re: Stanisław Lem i... IP: *.elblag.dialog.net.pl 06.02.05, 10:04 Eden, zdecydowanie Eden. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Stanisław Lem i... IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 15.02.05, 05:39 Byc moze. "Eden" to Lema "1984"... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: meL Re: Stanisław Lem i... IP: *.pl / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.05, 23:41 Dzieki za pomoc. Moze ma ktorys z Was ciekawe artykuly, wypowiedzi streszczenia ksiazek, felietony ktore wyjasniaja na czym polegal kontakt, na jakiej zasadzie sie odbywal czy moze dlaczego nie doszlo do kontaktu, jakes informacje ktore ukazuja kontakt z obcymi cywilizacjami w ksiazkach Lema. Z gory dzieki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bladyrunner Re: Stanisław Lem i... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.05, 23:56 Jest jeszcze "Obłok Magellana" o wyprawie do gwiazd zwieńczonej kontaktem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Stanisław Lem i... IP: *.98.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 03.03.05, 14:46 Ale do konca nie opisanym: mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html OBLOK MAGELLANA (MAGELLANIC CLOUD): "Ter Haar podniosl rece. - Oto jest cena tego milczenia: oto straszliwy dlug, jaki my, zyjacy zaciagnelismy u najdalszej przeszlosci wobec tysiecy tych, co gineli jak Martin, ale nawet ich nazwiska pozostana nam nie znane. Oto jedyna racja, dla ktorej umieral, wiedzac, ze zaden lepszy swiat nie wynagrodzi go za meki i jego zycie na zawsze skonczy sie w dole wapiennym, ze nie przyjdzie zadne zmartwychwstanie ani odplata. Lecz jego smierc w tym milczeniu, ktore sam sobie nalozyl, moze o minuty, a moze o dni czy tygodnie - to wszystko jedno! - przyspieszyla nadejscie komunizmu. A otoz i jestesmy na drodze do gwiazd, bo on po to umieral, a otoz i komunizm... ale gdzie sa komunisci?!!" mywebpage.netscape.com/ljkel2/magellan.html Stanislaw Lem Oblok Magellana Krakow: Wydawnictwo Literackie, 1970 (wyd. VI) “Komunisci” (str. 265-269) Ktoz z nas dostrzega automaty? Ktoz zdaje sobie sprawe z ich istnienia, wszechobecnego i niezbednego jak powietrze dla pluc i oparcia pod stopami? Ongis, w starozytnosci, ludzie niepokoili sie mysla, ze automaty moglyby powstac przeciw czlowiekowi; ktoz poczyta dzis takie zdanie za cos innego niz oblakanczy koszmar? Czy moglibysmy stworzyc automaty niszczace? Oczywiscie, ale tak samo moglibysmy burzyc wlasne miasta, wywolywac trzesienia ziemi i zaszczepiac sobie choroby. Kazde dzielo czlowieka moze zostac obrocone na jego zaglade, dowodem chocby srodki zabojstwa, jakie wytwarzaly barbarzynskie cywilizacje. Nie zyjemy jednak po to, by niszczyc, lecz by wspierac i rozwijac zycie, i temu jedynemu celowi sluza nasze automaty. W czasie projektowania pierwszej wyprawy gwiazdowej stanal przed uczonymi niezmiernie trudny problem. Bylo mozliwe, ze olbrzymia szybkosc okretu podkopie normalne dzialanie umyslow, ze jednostki slabsze, niezdolne oprzec sie temu szkodliwemu wplywowi, popadna w stan zamroczeniowy i gotowe wowczas wydawac automatom niewlasciwe, a nawet zgubne polecenia. Mozliwosc taka nalezalo wykluczyc. W tym celu stworzono specjaIny uklad odbiornikow, ktory mogl zablokowac wszystkie automaty Gei. UkIadem tym zawladywali kierownicy ,vyprawy, w pelni swiadomi ogromnej odpowiedzialnosci, jaka na nich nalozono. Srodka tego wolno im bylo chwycic sie tylko w skrajnej ostatecznosci, jezeli w zaden inny sposob nie da sie opanowac sytuacji. Zablokowanie automatow stanowiloby grozny precedens, albowiern nigdy jeszcze w tysiacletniej historii naszej cywilizacji nie odmowily one czlowiekowi posluszenstwa. Dlatego tlum pod zapora zamarl, slyszac straszne slowa Yrjoli, i przez kilkadziesiat sekund trwal w zoltym swietle jak skamienialy. Nagle przerwal cisze gwizd gwaltownie zahamowanej windy. Niskim po1obrotem glowy zwrocily sie w te strone. W rozchylonych drzwiach windy, ktora spadla wlasnie na poklad korytarza, stal Ter Haar. Schylony, ruszyl prosto na znieruchomiala gromade, jakby wkraczal w pusta przestrzen.. Ci, ktorych uderzal wzrokiem, usuwali mu sie z drogi i zamykali powstajaca za jego plecami uliczke. Tak przeszedl przez nich i w glebi leja wstapil na prog zapory. Z wysoka, gorujac nad glowami ciezka sylweta, zaczal mowic, zrazu prawie szeptem, i stalo sie tak cicho, jakby wszyscy naraz przestall oddychac. Wszystkie oczy zwrocily sie ku jego ciemnej postaci, opylonej od tylu zo1tym swiatlem. Glos jego narastal powoli i dudnil w zamknietej przestrzeni. - Wy, ktorzy chcecie zginac, ofiarujcie mi dziesiec minut waszego zycia Potem odejde, ja i on, i zrobicie, co chcecie zrobic. Nikt nie osmieli sie wam przeszkodzic. Daje na to slowo. Pomilczal przez kilka uderzen serca. - Tysiac dwiescie lat temu zyl w miescie Berlinie czlowiek o nazwisku Martin. Byl to czas, kiedy panstwo jego glosilo, ze slabsze narody winny zostac wymordowane lub skazane na niewolnictwo, a wlasnym poddanym nakazywalo myslec nie mozgiem, ale krwia. Martin byl robotnikiem w hucie szkla. Jeden z wielu, robil to, co dzis robia maszyny: zywymi plucami tloczyl powietrze w rozzarzone szklo. Byl jednak czlowiekiem, a nie maszyna, mial rodzicow, brata, dziewczyne, ktora kochal, i pojmowal, ze jest odpowiedziaIny za wszystkich ludzi na Ziemi; za losy zabijanych i zabijajacych tak samo jak za najblizszych. Tacy ludzie nazywali sie wtedy komunistami. Martin byl jednym z nich. Panstwo tropilo i zabijalo komunistow, musieli sie wiec ukrywac. Tajnej strazy, zwanej “gestapo", udalo sie go pochwycic. Martin, jako czlonek biura organizacyjnego partii, znal nazwiska i adresy wielu towarzyszy. Zadano, by je wydal. Milczal. Poddano go mekom. Wiele razy oblewal sie krwia, wtedy cucono go. Milczal dalej. Z polamanymi zebrami i trzewiami popekanymi od ciosow palki zostal umieszczony w szpitalu. Leczono go, az wrocil do sil, i znowu bito go, lecz milczal dalej. Przesluchiwano go w nocy i w dzien, budzono mocnym swiatlem, stawiano podstepne pytania. Na prozno. Wtedy wypuszczono go na wolnosc, zeby po jego sladzie dotrzec do innych komunistow. Rozumial to i pozostawal w domu, a kiedy nie mial juz co jesc, chcial wrocic do huty, lecz nie bylo tam dla niego pracy. Szukal jej gdzie indziej, ale nigdzie go nie przyjmowano. Wtedy zaczal przymierac glodem. Walesal sie wycienczony po miescie, lecz nie probowal pojsc do ktoregos z towarzyszy, bo wiedzial, ze jest sledzony. Uwieziono go po raz drugi i zastosowano nowa metode. Martin otrzymal osobny, czysty pokoj, dobre wyzywienie i opieke lekarska. Wyjezdzajac na aresztowania, gestapowcy brali go ze soba; wygladalo to, jakby byl ich przewodnikiem. Musial tez byc obecny przy mekach uwiezionych towarzyszy, a czasem stac przed kamera i skatowanych prowadzono obok niego. Mowiono im, zeby sie przyznali, bo za drzwiami stoi ich towarzysz, ktory juz wszystko powiedzial. Gdy wolal do prowadzonych, ze jest w takim samym polozeniu jak oni, gestapowcy udawali, ze stanowi to czesc umysInie odgrywanej komedii. W tym okresie partia komunistyczna byla dziesiatkowana, praca nieustannie sie rwala i kazdego podejrzanego o zdrade trzeba bylo unikac. Ulotki komunistow zaczely przestrzegac przed Martinem. Gestapowcy pokazywali mu je. Potem, o nic go nie pytajac, wypuscili go na wolnosc. Martin po kilku miesiacach sprobowal ostroznie nawiazac lacznosc z towarzyszami, lecz nikt nie chcial sie do niego zblizac. Wtedy poszedl do brata, ale ten nie wpuscil go do mieszkania. Rozmowa toczyla sie przez zamkniete drzwi. Rodzice takie nie chcieli go znac. Matka dala mu bochenek chleba, ale to bylo wszystko. Znowu usilowal znalezc prace - bezskutecznie. Zostal uwieziony po raz trzeci i wysoki dostojnik gestapo rzekl do niego tak: “Czlowieku, twoje milczenie nie ma juz zadnego sensu. Towarzysze od dawna maja cie za lotra i zdrajce. zaden z nich nie chce nic o tobie wiedziec. Przy pierwszej okazji zatluka cie jak wscieklego psa. Zlituj sie nad soba i mow!'' Martin jednak milczal. Wtedy znowu go wypuszczono i bladzil po miescie glodny. Jakis nieznany czlowiek, ktorego spotkal wieczorem, zaprowadzil go do swego mieszania, dal mu jesc, napoil go alkoholem, a potem lagodnie tlumaczyl mu, ze teraz juz jest wszystko jedno, czy bedzie mowil Czy nie, i jesli nie przemowi, zostanie zabity, ale ta smierc takze nic mu nie pomoze bo zginie z mianem zdrajcy, ale Martin milczal. Ten czlowiek odprowadzil go do wiezienia. Pewnej nocy grudniowej, w dwa lata od chwili pierwszego aresztowania, wyprowadzono go z celi i w kamiennej piwnicy dostal kule w tyl czaszki. Przed smiercia, slyszac kroki tych, co szli go zabic, wstal i na scianie swojej kamery wyryl slowa: ,Towarzysze, ja..." Wiecej nie zdazyl napisac, tylko te dwa slowa pozostawil, przerwawszy swoje dwuletnie milczenie, i cialo jego zgnilo w jednym z olbrzymich dolow wapiennych. Zostaly tylko dokumenty i kroniki gestapo, stracone w glab podziemi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Linki Re: Stanisław Lem i... IP: *.98.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 03.03.05, 14:39 Quarber Merkur 97/98 Lech Keller, Optimistische (utopische) Zukunftsvisionen in Lems Frühwerk. www.edfc.de/eqm97.htm - 9k Monash University Library Multimedia, MICROFICHE 2475/3812. Visions of the future in the writings of Stanislaw Lem [manuscript] by Lech Keller. Keller, Lech, 1949 ... www.lib.monash.edu.au/collections/ newtitles/general/general-020812.html - 30k www.acta-lemiana.prv.pl/ 2k www.therationalist.org/kk.php/q,pl/d,26/s,1560 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Link mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 05.03.05, 13:50 mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Linker Re: mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 07.03.05, 05:36 Polecam, choc czasem Netscape szwankuje i nie laduje stron... mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asano_corp Re: Stanisław Lem i... IP: *.cable.ubr04.dals.blueyonder.co.uk 23.02.05, 12:36 glos pana i solaris to sam szczyt. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Stanisław Lem i... IP: *.98.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 03.03.05, 14:48 Ale EDEN i FIASKO tez sa dobre, choc dzieli je ok. 30 lat... Odpowiedz Link Zgłoś
rudy102_t_34_85 Re: Stanisław Lem i... 28.02.05, 13:17 FIASKO,FIASKO i jeszcze raz FIASKO.W/g mnie najlepszy w światowej S-F utwór literacki o (nie)możności kontaktu z obcą cywilizacją z którą-na pozór-bardzo wiele nas łączy.Do tego niesamowita i fascynująca wizja cywilizacjii technicznej stworzonej przez istoty myślące tak krańcowo odmienne od człowieka jak tylko można sobie to wyobrazić... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Stanisław Lem i... IP: *.98.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 03.03.05, 14:51 Ale tez i EDEN - Lema "1984", a wedlug mnie lepsze niz u Orwella, bo u Lema rzad wrecz udaje, ze go nie ma, a w zasadzie nieudane mutacje to wynik przypadku a nie celowej interwencji via klonowanie i inne metody inzynierii genetycznej. To powiesc wrecz wizjonerska, szkoda ze tak malo znana... pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
rudy102_t_34_85 Re: Stanisław Lem i... 03.03.05, 22:10 Tyle że powieść Orwella to klasyczna antyutopia polityczna.Autor koncentruje się na opisie systemu zniewolenia jednostek w totalitaryżmie komunistycznym sprawy fantastyki i nauki zostawiając na boku.S-F jest w 1984 tyle co kot napłakał.Poza "telekranami" czyli TV o przymusowej interaktywności nie ma tam nic co byłoby nowością ad.1948 (wtedy autor książkę napisał).Rakiety spadały na Londyn w latach 1944-45 i Orwell po prostu opisał rzeczywistość jakiej doświadczał.Helikoptery też już fruwały.W sumie 1984 to raczej political fiction "dalekiego zasięgu" niż s-f "bliskiego zasięgu".Inaczej jest np. w PARADYZJI j.Zajdla gdzie rozwój techniki odgrywa kluczową rolę w antyutopii-to bez wątpienia czystej krwi s-f... Tak więc fakt że EDEN poniekąd lepiej i bardziej pomysłowo przedstawia mechanizm zniewolenia nie pozwala jeszcze na wysoką ocenę powieści jako utworu FANTASTYCZNO-NAUKOWEGO.Najsilniejszym punktem EDENU jest w/g mnie wizja obcej cywilizacjii biomechanicznej ale już sami jej przedstawiciele są już aż za nadto ludzccy jesli chodzi o psychikę i sposób rozumowania.Zamykanie upośledzonych współobywateli w gettach a następnie fizyczna likwidacja to prosta paralela do hitlerowskich zbrodni pokazanych choćby w "Szpitalu Przemienienia".Z samymi Edeńczykami mogą się Ziemianie bez specjalnych kłopotów dogadać,problemem jest jedynie nakazana przez władze polityka "perfect isolation".Sposób w jaki astronauci doprowadzają do stanu używalności swój rozbity pojazd przywodzi na myśl naprawianie starego traktora za pomocą drutu i młotka-wiarygodnie toto nie wygląda... Zupełnie inaczej jest w FIASKU.Tam barierą uniemożliwiającą porozumienie się z mieszkańcami Kwinty jest totalna odmienność ich oraz stworzonej przez nich cywilizacjii od wszelkich ziemskich stereotypów na ten temat.Cywilizacja Kwintan oglądana przez załogę HERMESA jawi się jako OBCOŚĆ DOSKONAŁA z jednej strony mająca niby jakiś sens ale z drugiej CAŁKOWICIE pozbawiona JAKICHKOLWIEK odniesień do "cywilizacjii" w takim sensie jak pojmują ją ludzie.Chyba żaden utwór światowej s-f nie przedstawia takiej wizjii gdzie mimo bliskości rozwoju technicznego obcej cywilizacjii jest ona tak POTWORNIE od nas odległa że wszelki kontakt staje się nierealny (zarówno ocean w SOLARIS jak CZARNY OBŁOK u Hoyle'a nie tworzą żadnej techniki w ludzkim tego słowa znaczeniu,zreztą do jakiegośtam kontaktu w końcu mimo to dochodzi).Maszyny budowane przez Kwintan nie stanowią dla Ziemian zagadki w sensie technicznym niepojęte jest natomiast ich przeznaczenie podobnie jak absolutnie niepojęci pozostają ich twórcy.Oni zapewne postrzegają tak samo Ziemian i ich technikę... Do tego dochodzi niesamowity wręcz realizm w przedstawieniu owej techniki,zarówno ziemskiej jak i obcej.Wszystko tutaj jest absolutnie w 100% wiarygodne i sensowne.Czasami odnosi się wrażenie że czyta się zbeletryzowany scenariusz przyszłej wyprawy intergalaktycznej opracowany przez specjalistów z NASA na zlecenie rządu.Bez wiedzy n/t fizyki kwantowej,kosmologii czy modelowania matematycznego nie sposób FIASKA w zasadzie zrozumieć.Dla przeciętnego widza "Star Treku" to o czym pisze Lem to czarna magia,natomiast dla miłośnika "super-hard-core" SF fantastyczna przygoda intelektualna sama w sobie,niezależna od głównego wątku powieści tj.problemu kontaktu z obcymi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Stanisław Lem i... IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 05.03.05, 09:34 Oczywiscie zgadzam sie z toba na 100%, tyle, ze nalezy pamietac, ze EDEN ukazal sie w roku 1959, a FIASKO ponad cwierc wieku pozniej. I to zakonczenie FIASKA. Jakby Lemowi na samym finiszu zabraklo sil. Dobrze piszesz - moze byc chial napisac jakis esej porownujacy EDEN z FIASKIEM - moze go bysmy gdzies opublikowali? Szkoda tez, ze nie ma uz Slavic Studies na Monash University, bo bym ci to wtedy wydal w Australii... A tak trzeba bedzie szukac wydawcy! Pozdr. ljkel2@netscape.net Odpowiedz Link Zgłoś
rudy102_t_34_85 Re: Stanisław Lem i... 07.03.05, 21:20 Nie jestem pewien czy Lemowi zabrakło sił,pomysłu czy zwyczajnie optymizmu. FIASKO to pod wieloma względami powieść o rozczarowaniu naturą człowieka i kierunkiem w jakim rozwija się cywilizacja.Lem nigdy nie tryskał specjalnym optymizmem ale wierzył że wraz z rozwojem cywilizacyjnym natura człowieka będzie także stopniowo ulegać zmianie za sprawą przyswojonej wiedzy(choć będzie to mozolny proces a próby uszczęśliwiania ludzi na siłę prowadzą do katastrofy).Wprawdzie już w WIZJII LOKALNEJ pojawia się wysoko rozwinęta społeczność dla której jedynym ratunkiem przed rozpadem jest dobrowolne ubezwłasnowolnienie przez opiekuńczą technosferę ale nie jest to wprost odniesione do ludzkości,zresztą "bystronika" może być potraktowana jako kolejny szczebel w rozwoju cywilizacyjnym prowadzący do stopniowego "zlewania się" biosfery z technosferą.FIASKO nie jest klasyczną antyutopią bo nie pokazuje rozpadu czy degenaracjii ludzkości,przeciwnie nasza cywilizacja ma się całkiem dobrze bo po zagospodarowaniu układu słonecznego sięga do gwiazd a technika czyni oszałamiające postępy.Mimo tego zdolności percepcyjne i myślowe mamy dalej na poziomie neolitycznych łowców mamutów.Nie potrafimy opuścić swojego "ego" i popatrzyć na świat z boku,obiektywnie (jeśli coś takiego w ogóle jest możliwe).Dlatego porozumienie ludzi z Kwintanami jest absolutnie niemożliwe bo nie potrafimy spojrzeć na świat ich oczyma (oczywiście w przenośni bo Kwintanie nie mają oczu,nóg,głów czy innych takich przydatków).Również superkomputer GOD kieruje się maskowanym antropocentryzmem bo ludzie go zbudowali i po swojemu nauczyli myśleć... Tak więc trudno oczekiwać jakiegoś lepszego zakończenia dla FIASKA.Owszem można było napisać jak przybysze z Ziemi niszczą do końca obcą cywilizację podczas kolejnych prób kontaktu albo też sami wpadają w pułapkę i giną,ale dla podkreślenia tezy o niemożliwości kontaktu taki koniec jest dobry.Tym bardziej że fabuła zamyka się śmiercią głównego bohatera,który jest po części "alter ego" autora,a konkretnie zawiera w sobie (dosłownie) część osoby komandora Pirxa który kimś takim właśnie był. Co do sugerowanej współpracy to pragnę zaznaczyć że mój angielski jest bardzo słaby.W tym języku mógłbym napisać poprawnie instrukcję obsługi maszynki do golenia ale na pewno nie esej literacki.Jeślibyś mimo to dostrzegał jakąś możliwość ew.kooperacjii to daj o tym znać na forum,bo do gazetowego e-maila w ogóle nie zaglądam a moja własna skrzynka na Politechnice obecnie nie funkcjonuje.Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zeniu Re: Stanisław Lem i... IP: *.pl / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 16:59 Rudy a co sadzisz o solaris? Tam tez jest proba porozumienia z obca cywilizacja? Jakie jest Twoje zdanie? Odpowiedz Link Zgłoś
rudy102_t_34_85 Re: Stanisław Lem i... 09.03.05, 13:24 SOLARIS-kontakt z cywilizacją..? Zdecydowanie NIE!Encyklopedyczna definicja cywilizacjii brzmi następująco "CYWILIZACJA-poziom rozwoju osiągnięty przez społeczeństwo ze szczególnym uwzględnieniem poziomu kultury materialnej..."."Ocean" opisany w SOLARIS żadnej kultury materialnej nie stworzył i -jak się wydaje- nie jest ona mu do niczego potrzebna.Dziwaczne twory w rodzaju "mimoidów" czy "długoni" to przejaw procesów fizjologicznych (myślowych?) jakie w nim zachodzą.Makiety ziemskich urządzeń technicznych oraz słynne "twory N" nawiedzające astronautów powstają bezpośrednio z materii oceanu i są w zasadzie jego częścią-nie mogą istnieć poza samą planetą.Zresztą takiego wielkiego morza protoplazmy nie można określić mianem "społeczeństwa"... Natomiast jest to niewątpliwie TWÓR INTELIGENTNY posługujący się własną logiką działania.Nie ogranicza się do biernej obserwacjii ludzi ale podejmuje jakąś próbę kontaktu z nimi wysyłając "twory N" zbudowane w oparciu o dyskretną analizę ich psychiki.Nie rozumie oczywiście ludzkiego umysłu tak jak ludzie nie rozumieją jego."Twory N" materializują najciemniejsze zakamarki umysłu astronautów wzbudzając strach,odrazę i głębokie poczucie winy ale dla oceanu to tylko modele budowane w oparciu o informacje ukryte w "psychicznych otorbieniach",prawdopodobnie u niego takie "otorbienia" nie są reakcją obronną umysłu przed szaleństwem ale czymś innym (pozytywnym,twórczym?) i sądzi że u nas jest podobnie.Ponieważ ludziom udaje się w końcu czytelnie zakomunikować "oceanowi" że obecność "tworów N" jest dla nich nieporządana a "ocean" przyjmuje to do wiadomości i przestaje je regenerować,TO DOCHODZI DO WZAJEMNEGO ZROZUMIENIA INTENCJII a więc JAKIEJŚ FORMY KONTAKTU.Oczywiście do pełnego porozumienia daleka droga ale pierwszy krok został zrobiony... Jednak KONTAKT Z UMYSŁEM nie JEST TOŻSAMY Z KONTAKTEM Z CYWILIZACJĄ bo mogą być umysły które cywilizacjii nie tworzą bo jej nie potrzebują. Odpowiedz Link Zgłoś
bzl Re: Stanisław Lem i... 09.03.05, 21:50 Dziekuje za pomoc. Rudy Tobie w szczegolnosci. Jak myslisz co powinno byc zawarte na poczatku pracy? Od czego powinienem zaczac? Moze tak jak napisal Kagan porownalbys ksiazki (Eden, Solaris i Fiasko) pod wzgledem "kontaktu" z obca cywilizacja? Znacie moze linki ktore opisuja filmy nakrecone na podstawie ksiazek Lema? Pzdr;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Stanisław Lem i... IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 11.03.05, 06:22 www.acta-lemiana.prv.pl/ i idz do: Filmography Of Stanislaw Lem (ostatnia pozycja pod BIBLIOGRAPHIES & FILMOGRAPHIES) Odpowiedz Link Zgłoś
rudy102_t_34_85 Re: Stanisław Lem i... 11.03.05, 14:53 Jeśli decydujesz się na porównanie tych 3 powieści to radziłbym zwrócić uwagę na narastający sceptycyzm Lema w kwestii kontaktu.O ile porozumienie z Edeńczykami jest niemożliwe tylko dlatego że miejscowe władze sobie tego nie życzą o tyle kontakt z rozumnym oceanem jest arcytrudny przez całkowitą odmienność sposobu myślenia.Jeszcze gorzej jest z Kwintanami z którymi w ogóle nie daje się dogadać nawet w kwestii intencjii,chociaż ich cywilizacja do złudzenia przypomina naszą.Radziłbym dokładnie zapoznać się z treścią FIASKA,bo powieść zawiera kilka autonomicznych rozpraw n/t kwestiii obcych cywilizacjii i możliwości porozumienia się z nimi (prognozy SETI,pojęcie "okna kontaktu",modelowanie kierunku rozwoju itp).To niemal gotowy materiał na pracę,trzeba go jedynie odpowiednio skompilować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Stanisław Lem i... IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 11.03.05, 06:20 Florian Znaniecki, najwybitniejszy polski socjolog utozsamial na ogol kulture z cywilizacja. Stad nie ma sensu rozwazac, czy Ocean z Solaris stworzyl cywilizacje, czy nie, bowiem cywilizacja nie musi byc materialna... Zreszta ten Ocean tworzyl co chcial z neutrin (jaka jest liczba mnoga w polskim od 'neutrino'?). Nie dla siebie, ale dla ludzi! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Stanisław Lem i... IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 11.03.05, 06:15 1. Wiadomo, ze z obcymi sie nie porozumiemy. Tylko na Star Trek i Star Wars wszyscy "aliens" mowia po angielsku, i to na ogol z amerykanskim akcentem. SOLARIS (strasznie splycony w filmie made in USA) najlepiej przedstawia czym sie moze skonczyc spotkanie z obca inteligencja. Istoty z Kwinty zas bardzo przypominaja ludzi (psychika, nie anatomia czy fizjologia)... 2. Co do wspolpracy, to napisz na ljkel2@netscape.net. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
rudy102_t_34_85 Re: Stanisław Lem i... 11.03.05, 14:39 Cóż,ocean nie tworzy kultury materialnej bo jej nie potrzebuje.Czy tworzy zatem cywilizację? Cywilizacja w ludzkim rozumieniu tego słowa oznacza m.i.n. podporządkowanie sobie otoczenia za pomocą środków technicznych.Ocean niczego takiego nie robi,po prostu zawłaszcza planetę samą swoją objętościa.Z drugiej jednak strony są podejrzenia że potrafi w jakiś sposób modyfikować niestabilną orbitę swojej planety i tym samym chronić się przed katastrofą.Czy jest to już astroinżynieria bez narzędzi czy tylko działanie zachowawacze takie jak np.odruchowe łapanie równowagi przy potknięciu (pamiętajmy że mówimy o gigantycznym organiżmie dla którego planeta jest czymś w rodzaju wew.szkieletu)..? A jego działalność twórcza ogranicza się tylko do wiernego kopiowania gotowych wzorów (materialnych czy zakodowanych w psyche człowieka),od siebie nic nie dodaje a niezwykłe cechy fizyczne "tworów N" to jedynie skutek zastosowanego surowca (neutrin)."Neutrinowa Harey" posiada autonomiczną psychikę na wzór ludzkiej ale znowu jest ona wypadkową kompilacjii pamięciowych zapisów Kelvina n/t jej osoby a także innych jego wspomnień.Ocean znowu nie dodaje nic od siebie.Tak więc to raczej działalność ODTWÓRCZA a nie twórcza...Zestaw kameraTV+komputer+drukarka+oprogramowanie potrafi stworzyć piękny rysunek z natury ale czy myśli..? Niewątpliwym dowodem że ocean MYŚLI jest dopiero udana próba przekazania mu swoich intencjii przez ludzi.Czy jednak jest to kontakt z CYWILIZACJĄ czy z UMYSŁEM-nadal mam wątpliwości. Co do Kwintan to uważam że choć tworzą zaawansowaną cywilizację to psychicznie zupełnie nie przypominają ludzi.Tragedia niezrozumienia wynika z tego właśnie że ludzie widząc (złudne) podobieństwo technosfery przypisują Kwintanom podobieństwo psychiczne do człowieka.Te wszystkie przypuszczenia o cywilizacyjnym kryzysie na Kwincie,o zimnej wojnie,rywalizacjii mocarstw są w/g mnie nic nie warte i zupełnie nie odpowiadają faktycznemu stanowi rzeczy.Ludzie traktują Kwintan jak ryby które trzeba wyciągać ze stawu aby się nie potopiły- skutki takiej "pomocy" są oczywiście tragiczne... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Juzio Re: Stanisław Lem i... IP: *.pl / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 13:01 Witam, meL wydaje mi sie ze w swojej pracy powninienes wtrocic swoj wlasny poglad na temat obcej cywilizacji, czy wierzysz w jej instnienie i sprobuj to uzasadnic. Dobrym pomyslem jest wyjasnienie pojec takich jak cywilizacja (zrobil to juz rudy) jak i kontakt. Co do wizji filmowych tio proponuje zebys wybral dwa filmy: Solaris i... Ale nie rozpisuj sie tylko wtroc pare watkow poniewaz trudno bedzie Ci znalezc filmy nakrecone na podstawie ksiazek Lema. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Stanisław Lem i... IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 13.03.05, 14:16 1) Piekno SOLARIS polega na tym, ze nie dostarcza ona zadnych odpowiedzi, stad pozostawia nam mozliwosc fantazjowania... I jest roznica miedzy zdjeciem czy nawet filmem, a idealna, a nawet w pewnym sensie lepsza niz oryginal kopia zywego, myslacego czlowieka... 2) Wydaje sie mi bardzo malo prawdopodobne, aby technosfera obcych przypominala nasza. Stad smiesza mnie poszukiwania audycji "obcych" na falach radiowych, gdy tymczasem oni moga nadawac na zupelnie innych zasadach z Ksiezyca, i sie dziwic, ze jestesmy tacy glupi i nic nie rozumiemy z ich przeslania, a my jeszcze go nawet nie zauwazylismy... Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
bzl Re: Stanisław Lem i... 15.03.05, 19:59 Macie propozycje na tezy ktore pasowaly by do tego tematu? Moj pomysl to:"Czy przedstawienie motywu spotkań z obcymi w twórczości Lema jest segestywne i prawdopodobne?" Pzdr;] Odpowiedz Link Zgłoś
rydygier4 Re: Stanisław Lem i... 05.04.05, 15:23 Nie zapominajmy o "Inwazji z Aldebarana". :) Odpowiedz Link Zgłoś
kaganowski Re: Stanisław Lem i... 02.09.05, 10:59 Pisze to po przeczytaniu watku o tragicznie zmarlym (smiercia samobojcza) Adamie Wisniewskim-Snergu. Mysle, ze Lem znal dobrze tworczosc Snerga, bo przeciez byl (jest?) tez i znawca przedmiotu(FANTASTYKA I FUTUROLOGIA), ale nie chcial pomoc Snergowi, czym sie tez przylozyl, niestety, do samobojstwa nieszczesnego Snerga. Niestety, Lem jest jako czlowiek jest (byl?) bardzo malostkowy i chytry, do tego stopnia, ze nie chcial mi nawet pomoc w sfinansowaniu wydania swej wlasnej kompletnej bibliografii, ktora sporzadzilem jak pisalem o nim moj doktorat. I stad sie lemologia wlasciwie juz dluzej nie zajmuje, bo jak sam Lem nie jest nia zainteresowany, to czemu ja mialbym dokladac do tak niepewnego interesu? A przeciez taka bibliografia to tez reklama i niejako pomnik dla Lema, a nie tylko korzysci w postaci kolejnego "entry" w CV, dla mnie, skromnego jej kompilatora... Wydalem ja wiec na Monash University, A jak kto chce te bibliografie, w wesji elektronicznej, to prosze napisac na <ljkel2@netscape.net>, bo jest ona dosc duza (wszystko po polsku, angielsku i niemiecku do roku 2000). Pozdr. LK Odpowiedz Link Zgłoś