mmaupa
16.07.09, 00:05
Czytając obronę Gaby pomyślałam sobie o drugiej
porzuconej-z-małym-dzieckiem-mieszkającej-u-rodziny, czyli cioci Wiesi.
Okazuje się, że Andrzej i Dakota też pomyśleli :)
Dziwnie są do siebie podobne te dwie postacie. Czy Gabwiesia/Wieśgaba to
musierowiczowski archetyp rozwódki? Kobiety obowiązkowo chlipiącej w garść/do
melisy, mieszkającej z liczną rodziną, mającej na głowie cały dom, nie
użalającej się, cierpiącej w milczeniu? Niedostrzegającej faktu, że ma fajne
dzieciaki?
Czy jest gdzieś w Jeżycjadzie anty-Wieśgaba: rozwódka mieszkająca z dala od
rodziny, zadowolona z odzyskanej wolności, spełniona zawodowo? Ewa Jedwabińska
miałaby może zadatki, ale jej się zmarło.