Gość: Nahar
IP: *.bielsk-podlaski.sdi.tpnet.pl
24.06.02, 12:12
PRZESTĘPCA
- Co podać chłopczyku? - Sprzedawca uśmiechnął się do ledwo wyrastającego nad
ladę brzdąca
- Poplosę gume do zucia - odpowiedział malec.
Sprzedawca odwrócił się żeby podać leżący na półce towar. Nie mógł więc
widzieć jak chłopiec szybkim ruchem schował do kieszeni jednego z leżących na
ladzie batoników. Nie ukryło się to przed przenikliwym wzrokiem wchodzącego do
Sklepu Policjanta.
- Stój - wrzasnął Policjant
Sprzedawca przestraszony, błyskawicznie odwrócił się. W drzwiach stał Policjant
mierząc do niego z Broni. Sprzedawca zamarł w bezruchu, modląc się o
wybawienie. Przez gardło jakimś cudem przeszło mu kilka słów:
- To jakaś pomyłka. Jestem uczciwym Sprzedawcą...
- W imieniu prawa... - dalszą część oficjalnej formułki zagłuszył wystrzał z
Broni.
Sprzedawca otworzył oczy, zdumiony, że jeszcze żyje. Policjant nadal stał w
drzwiach w lekkim rozkroku, z wyciągniętą przed siebie dymiącą Bronią.
Sprzedawca tknięty nagłym przeczuciem przechylił się przez ladę i spojrzał w
dół.
W kałuży krwi leżał martwy Przestępca.
--------------------------------------------------------------------------------
------------
PREZENT
Jest noc. Na szczęście ciepła i bezchmurna, więc spędzam ją na balkonie
obserwując gwiazdy. Spoglądanie na niebo zawsze nastrajało mnie nostalgicznie.
Czasem aż za bardzo.
Właśnie teraz leżę na materacu i myślę, że moje życie jest do kitu. A wszystko
przez to, że nie mam dziewczyny. Poza tym jest nawet nieźle.
A jutro są moje 18 urodziny. Będę dorosły. Dorosły facet bez kobiety.
Może wcale nie będzie tak źle. Z tego co wiem moi starzy szukują coś naprawdę
wielkiego. Ostatnio w ręce wpadł mi rachunek na bajońską sumę dla firmy G-Nom.
Nie mam pojęcia co to za instytucja, ale czuję, że to jest związane z moimi
urodzinami. No bo na co rodzice mogą wydać ogromną kupę forsy przed zbliżającą
się osiemnastką. Na prezent dla syna. Tylko data jakaś dziwna - sprzed 18 lat.
Coś im się pochrzaniło. Starzy powinni bardziej uważać, jeszcze ludzie z tej
firmy uznaja transakcję za nieważną i na przykład nie zechcą wymienić wadliwego
sprzętu...
Samochód?! Nie, to zbyt pospolite. Lepiej nie będę się zadręczał. Jutro się
okaże. Czuję, że to będzie coś super.
Co i tak nie zmienia faktu, że jestem nieszczęśliwy.
* * *
Od rana trwają przygotowania do imprezy. Ojciec jest na zakupach, matka
przygotowuje coś w kuchni, ja zarządzam całością. Najlepsze jest to, że rodzice
obiecali cały dom tylko dla mnie. Wymyślili sobie, że pojadą gdzieś na
wycieczkę. Wrócą dopiero jutro w południe. Chata na cała noc moja. Boję się
tylko jutrzejszego sprzątania, co znajac moich kumpli będzie konieczne.
Ojciec wrócił z miasta. Przygotowania dobiegły końca. Za godzinę zejdą się
pierwsi goście. Większość kumpli przyjdzie ze swoimi dziewczynami...
Wskazując na zegarek daję starym do zrozumienie, że powinni już się zmywać. Oni
odwlekają wyjazd, jakby na coś czekali. W tym momencie przypominam sobie, że
nie dali mi jeszcze żadnego prezentu. Złożyli życzenia, ale bez prezentu.
Dzwonek do drzwi. Pewnie pierwsi goście, więc obowiązek powitania ich spada na
mnie. Ale to nie goście. Przynajmniej nie ci których bym zapraszał.
W drzwiach stoi ONA. Piękna, wysoka brunetka. Ta o której tyle razy śniłem.
Idealnie smukła sylwetka, długie czarne włosy. Wygląda jak bogini, choć ubrana
jest w pospolite dżinsy i koszulkę. Właśnie tak ubrane dziewczyny zawsze
podobały mi się najbardziej. Po prostu mój ideał...
Rodzice weszli do przedpokoju i stanęli za mną.
- Wszystkiego najlepszego synku!
--------------------------------------------------------------------------------
------------
PRZERWA NA REKLAMĘ
"Kieeeeedy byłem....
Kieeeeedy byłem małym chłopcem, hej!
Zawsze chciałem...
Bardzo chciałem zdrowe nogi mieć!
No i odkąd mam implanty,
Wszystko gładko idzie mi, że hej!"
"Najnowszy hit Adidasa. Naturalnie wyglądające protezy model 'Korzeniowski 001'
z wbudowanymi systemami FCC, AGD, FCV, BBU i ABC. Na życzenie klienta możemy
pokryć protezę sztucznie wytworzoną skórą opartą na próbce pobranej od klienta.
Do kupienia w każdym firmowym sklepie Adidasa na terenie całego kraju."
"Adidas. Where do you want to go today?"
--------------------------------------------------------------------------------
------------
BÓG
Ten nowy od razu wydał mi się jakiś dziwny. Młody i niedoświadczony. Takie
sprawiał wrażenie. Od razu jak go zobaczyłem zatęskniłem za ojcem Piotrem.
Ojciec Piotr... Odwiedzał nas bardzo często. Zawsze miał dla nas czas. Dla
wszystkich. Nawet dla Adolfa i Fidela. Chociaż zawsze wydawało mi się, że mnie
lubił najbardziej. Zwłaszcza wtedy, gdy byłem Waszyngtonem. Od kiedy jestem
Bonapartem, jego stosunek do mnie stał się jakby odrobinę chłodniejszy.
Najbardziej podobało mi się w nim to, że lubił nas takimi jakimi byliśmy.
Akceptował nas, nie próbował zmieniać. Do mnie zawsze mówił Jerzy albo
Napoleon, a nie jak niektórzy strażnicy: panie Kowalski, albo co gorsza:
Włodzimierz. Skąd oni wytrzasnęli to dziwne nazwisko?
Ale ojciec Piotr chorował. Chorował coraz mocniej, chociaż nigdy nie odpuszczał
i odwiedzał nas regularnie. Słyszałem strażników jak śmiali się, że przebywając
z nami w końcu sam tu skończy jako pacjent. Tak się na szczęście nie stało -
wcześniej przegrał walkę z chorobą ciała.
Przez miesiąc nikt nas nie odwiedzał. Dopiero dzisiaj ten młody ksiądz.
Wszedł, zamknął za sobą drzwi i dopiero później spojrzał w moją stronę. Gdy
tylko mnie zobaczył, padł na kolana, zakrywając twarz.
- Panie! - krzyknął
- Coś ci się stało? - zapytałem usłużnie
- Boże wybacz mnie grzesznemu. Nie jestem godzien widzieć Twojego oblicza.
I wtedy zrozumiałem. Przypomniała mi się podobna, choć o wiele mniej drastyczna
reakcja ojca Piotra na mój widok (później zachowywał się już normalnie i udał,
że nic się nie stało).
Ci duchowni brali mnie za swojego boga! Śmieszne! A, może i nie...
To wcale nie taki głupi pomysł. Znudził mi się już Napoleon. Teraz zostanę
Bogiem.
No! Od czego by tu zacząć? (A ten głupek dalej leży plackiem na podłodze!)
Wiem! Najpierw stworzę od nowa świat. Ale trochę inaczej, zmienię szczególik
tu, szczególik tam. Już mam nawet pomysł, chociaż może mi nie wyjść. Nowy świat
będzie pewno gorszy od obecnego, bo mam zamiar stworzyć go w zaledwie 6 dni...
--------------------------------------------------------------------------------
------------
OPOWIEŚĆ
- No więc pewnego dnia...
- Dziaduniu, czemu wszystkie Twoje bajki zaczynają się tak samo? - spytał
pierwszy malec
- Wszystkie bajki tak się zaczynają, wnusiu. No, prawie wszystkie. Możliwa jest
też wersja "dawno, dawno temu". Więc jak już mówiłem...
- Co mówiłeś dziadziu? - drugi wnuczek był zawsze bardzo dociekliwy
- Jak już mówiłem - dziadek zachował kamienny spokój - pewnego dnia, a był to
dla mnie dzień szczególny...
- A dlaczego? - wszedł mu w słowo trzeci z potomków.
- Dlatego, wnusiu, że były to moje 18 urodziny i ...
- I co wtedy robiłeś? - zagadnął pierwszy
- To na co ty jesteś jeszcze za młody - "smarku", dodał w myślach dziadek
- Dziadku, zacznij w końcu opowiadać - niecierpliwił się drugi
- Staram się, staram się - "tylko spokojnie", powtarzał sobie dziadek. - To był
ten dzień...
- Dziadziu, robi się ciemno. Możesz zapalić światło? - spytał trzeci wnuk
- Oczywiście, kochaniutki - "Zabiję!!!"
Dziadek ociężale podpełzł w głąb jaskini. Tam splunął przez zęby na
przygotowane palenisko. Żółty ogień błyskawicznie wystrzelił pod sam strop,
dając aż nadto światła. Po długim namyśle dziadek zmusił się, żeby wrócić do
czekających na niego wnuczków i dokończyć opowiadaną historię.
- Tak więc, tego właśnie dnia, w moje 18 urodziny, nastąpił Wybuch...
Jeden z malców podniósł w górę kończynę i lekko otworzył wąskie, pionowe usta,
jakby miał zamiar coś powiedzieć.
- Zamknij mordę gówniarzu, bo jak p... w twoje oba zakute łby!!! - wrzasnął
dzia