Dodaj do ulubionych

"Władca pierścieni: Dwie wieże" - recenzja Wojc...

    • Gość: Terumi Re: 'Władca pierścieni: Dwie wieże' - recenzja Wo IP: *.biuro.kom / 10.101.6.* 31.01.03, 13:27
      ciezko jest mi stwierdzic czy dwie wieze (film) sa lepsze od pierwszej
      czesci... jesli chodzi wizualizacje krain, gor, postaci itp. - dokladnie tak
      to sobie wyobrazalam czytajac ksiazke, w obu czesciach sa swietne. natomiast w
      drugiej czesci smieszyl mnie i wkurzal zarazem PATOS DIALOGÓW! tego sie
      chwilami nie dalo sluchac!!! dialogi pomiedzy Arwena a Elrondem (agentem
      Smithem...;))) ), na dworze Theodena i pare innych sa po prostu zbyt
      patetyczne!!! dlatego czesc 2 gorzej jakos na razie odebralam niz 1, ale moze
      jest to kwestia paru seansow przed komputerem...:) natomist jesli chodzi o
      pominiecie scen to: najbardziej mi brakowalo kurhanow i Toma Bombadila (cz. 1)
      oraz jak Pippin zajrzal w palantir w Isengardzie (w ogole spotkania pod
      Isengardem nie bylo, wiec moze Jackson przeniosl to do cz. 3) no i Faramir, z
      ktorego zrobiono drugiego Boromira, a przeciez byl zupelnie inny i nie chcial
      pierscienia nie mowiac o wleczeniu Froda do Gondoru.
      nic nie odda klimatu ksiazki, ale mimo paru moich slow krytyki, uwazam ze film
      jest calkiem ok:)
      p.s. no i Legolas....
    • Gość: oja Teraz ja napisze :) IP: *.acn.pl 31.01.03, 14:44
      Nie uwazam, zeby Tolkien stracił przy ekranizacji. Usuniecie
      niektorych wątków, czy postaci bylo konieczne dla niegmatwania
      fabuly filmu. To co może znieść papier nie zawsze jest dobre dla
      kamery. Nie obuzam sie na wątek Arweny. W koncu historia jej
      milosci do Aragorna i wątpliwości z nia związanych jest w
      dodatku do ksiązki. A kto z nieczytających wiedzialby potem
      czemu ten Aragorn nie wybral takiej fajnej Eowiny. Jedyny
      mankament tego wątku jest przydługa romantyczna scena. Tak
      romantyczna, że ktoś w kinie wybuchnął w koncu śmiechem, a za
      nim reszta sali. I czar prysł. Co do Faramira... hm ma okazje
      sie zrehabilitowac w ROTK :)Zresztą, czy nie znający ksiązki
      zorientowałby sie czemu akurat ten jeden człowiek tak całkowicie
      sie oparł czarowi pierscienia, skoro potezna Galadriela
      przechodziła próbe? Faramir w ksiązce gadał z Frodem dwa
      rozdziały prawie ;) No i co mi sie ewidentnie nie podobalo (i
      nie ma to zwiazku z odstepstwami od ksiąki): Legolas zjezdzający
      na tarczy po schodach, ork łapiący sie za jaja po ciosie
      Gimlego i drugi ork z olimpijskim zniczem - no żenada po
      prostu. Ach i troche za nachalna muzyka, taka typu: drogi widzu
      jakbys nie wiedzial to teraz masz sie bac, a teraz płakac. Na
      szczęscie to zbyt mało, żeby mi film obrzydzić.
      A jeszcze w sprawie odstepstw, mam nadzieje, że Jakson wiedział
      co robi gdy sie na nie decydował i okaże sie to gdy bedziemy
      mieli do czynienia z całoscią. Bo te filmy nie są autonomiczne
      tak jak nie jest taki trzyksiąg. A zakonczenie faktycznie za
      optymistyczne. Wygląda na to, że niemalże wszyscy zli juz
      pokonani, Golum troche kreci ale kto by go tam bral na powaznie.
      Tymczasem powinno wszystko zawisnąć na włosku i czekaj czlowieku
      rok - uda sie im czy nie? Martwi mnie również to, co zauważyłam
      juz po Pierwszej czesci - tym którzy nie czytali wszyscy sie
      mylili. Co najgorsze, że glownie sie im mylił Sauron z
      Sarumanem, a niektórzy w ogole barli ich za jedną osobe. I tu
      sie kłaniają słabosci scenariusza. I to nie jest zbrodnia wobec
      wyzanwców Tolkiena (oni i tak lepiej wiedzą), tylko tych ktorzy
      poznają historię Śródziemia poprzez film i beda mieli zagmatwany
      obraz.
      Koniec końców - namotalam, ponarzekałam ale jestem wdzieczna
      reżyserowi za trud jakiego sie podjął, za piekno i atmosfere.
      Książka i film nie leżą na tej samej półce, co nie znaczy, że
      jedna jest wyżej od drugiej.
      Pozdrawiam
    • Gość: Ola Panie Wojciechu! IP: *.itl.waw.pl 31.01.03, 15:13
      Nichże się Pan nie kompromituje. To jest bardzo bolesne, że z
      cudownej, nieskończenie misternej, przemyślanej i głębokiej
      filozoficznie konstrukcji profesora Tolkiena zrobiono
      hamburgera...
      Przerażające, jak bardzo ulegamy tkwiącym w nas atawizmom,
      każącym zachwycać się prymitywnym
      mordobiciem:"batalistyka", "olśniewająca wizualnie bitwa o
      Helmowy Jar"...
      Niech Pan sobie postawi pytanie o cel zmian w filmie. Nie są to
      uproszczenia wynikające z praw jakimi się rządzi film. My się
      bardzo lubimy oszukiwać ubierać w szatki kultury, stylu, nowej
      estetyki prymitywne zwierzę tkwiące w nas.
      Nie uważam się za wielkiego znawcę Tolkiena właśnie dlatego, że
      zdaję sobie sprawę, jak bardzo jest to dzieło
      głębokie,wielowarstwowe, bogate w konteksty.
      Czuję bezsilność...

      • Gość: KOLA PANI OLU!! NIE KOMPROMITUJ SIE PANI IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.01.03, 17:38
        Gość portalu: Ola napisał(a):

        > Nichże się Pan nie kompromituje.

        pANI OLU SAMA SIĘ PANI KOMPROMITUJE

        To jest bardzo bolesne, że z cudownej, nieskończenie misternej, przemyślanej i
        głębokiej filozoficznie konstrukcji profesora Tolkiena zrobiono
        > hamburgera...

        NO NIE ZNOWU PRZYKŁAD HAMBURGERA, GŁODNEMU CHELB NA MYSLI?

        > Przerażające, jak bardzo ulegamy tkwiącym w nas atawizmom,
        > każącym zachwycać się prymitywnym
        > mordobiciem:"batalistyka", "olśniewająca wizualnie bitwa o
        > Helmowy Jar"...

        TOLIEN TO ATAWISTA WSZEDZIE OPISYWAŁ WOJNY, NAWET W POGODNYM HOBBICIE MUSIAŁA
        BYĆ BITWA OKROPNE. NIE MÓWIĘ JUZ O SILMARILIONIE, TAM SIE DOPOERI RZNĄ I
        MORDUJA tOLKIEN PORAŻONY ATAWIZMEM, CO ZA ZWYRODNIALEC

        > Niech Pan sobie postawi pytanie o cel zmian w filmie. Nie są to
        > uproszczenia wynikające z praw jakimi się rządzi film. My się
        > bardzo lubimy oszukiwać ubierać w szatki kultury, stylu, nowej
        > estetyki prymitywne zwierzę tkwiące w nas.

        NIC NIE ROZUMIEM CO MA BRUTALNE ZWIERZE DO ZMIAN W FILMIE??/

        > Nie uważam się za wielkiego znawcę Tolkiena właśnie dlatego, że
        > zdaję sobie sprawę, jak bardzo jest to dzieło
        > głębokie,wielowarstwowe, bogate w konteksty.
        > Czuję bezsilność...


        CZAS IŚĆ NA SIŁOWNIĘ


        • Gość: filt3r Koka Kola IP: pipen:* / 192.168.0.* 31.01.03, 19:33
          A wiesz ty, Kola, malcziku mój drogi, że pisanie z włączonym
          Caps Lockiem to wyraz lamerstwa i buractwa? Unikaj tego, synu.
          • Gość: KOLA vel burak kola burak lamer IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.01.03, 19:47
            Gość portalu: filt3r napisał(a):

            > A wiesz ty, Kola, malcziku mój drogi, że pisanie z włączonym
            > Caps Lockiem to wyraz lamerstwa i buractwa? Unikaj tego, synu.

            "JESTEŚ BURAKIEM" RZEKŁ FILUT3R I ZROZUMIAŁEM KIM JESTEM... aLE LAMER TO MUSZĘ
            SPRAWDZIĆ W SŁOWNIKU ;)

      • Gość: karaczan Re: Panie Wojciechu! IP: *.osiedle.net.pl 01.02.03, 20:26
        Brawo!
        Podoba mi się twoja wypowiedź, szczególnie jej pierwsza część.
        Nie zgozę sie trochę z tym potępieniem agresji. Moim zaniem
        problemem "amerykanizacji" Tolkiena w tym filmie (jak i ogólnie
        amerykanizacji) jest nie tyle epatowanie agresją, ale ogólnie
        epatowanie elementami odwołującymi się do prymitywnych cech
        człowieka (niekoniecznie negatywnych), a zanik elementów
        odwołujących się do wartości wyższych- pewna śmierć
        intelektualna, brak wrażliwości czy subtelności. Żeby nie być
        gołosłownym- przykład:
        narada w domu Elronda. W książce jest to narada czyli strony
        wykładają swoje racje, omawiają je- słowem radzą. W filmie reż
        najwyraźniej uznał naradę za zbyt nudną i postanowił dodać
        trochę "akcji" (choć i tak film jest nią przeładowany) Zamiast
        narady mamy ogólną kłótnię plus bajer-Gimli rzuca się na
        pierścień.

        Zawiodłem się niestety na filmie jacksona. Zawiodłem się jednak
        przede wszystkim na "drużynie.." (choć jest lepsza). Po prostu
        od 2 wież nie oczekiwałem za wiele.
        Pozdrawiam.

        PS Chętnych do polemiki zapraszam na maila Bolek_@op.pl
    • Gość: moubi echhh...to jednak nie do konca to... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.01.03, 19:06
      no i stalo sie...tak dlugo oczekiwane "dwie wieze" w koncu w kinach naszych
      rodzimych(nieco niestety "opoznionych")i...no i wlasnie!nie bardzo moi drodzy
      nie bardzo...a mialo byc tak pieknie...pierwsza czesc zdecydowanie
      lepsza:bardziej bajkowa, 10 razy bardziej tolkienowska, z klimatem,z humorem i
      t.d. i.t.p...zeby bylo jasne-film pieknie zrobiony,efekty takie ze echhh,widoki
      i krajobrazki no po prostu malina ale...czegos mi brakowalo.ja wiem ze druga
      czesc najtrudniejsza bo wlasciwie bez poczatku i konca ale jakos jednak moje
      oczekiwania byly nieco wieksze...moze malkontent ze mnie...Awiecie co...?I tak
      na niego jeszcze ze dwa razy do kina;))
    • Gość: Jadzia Re: 'Władca pierścieni: Dwie wieże' - recenzja Wo IP: *.um.bydgoszcz.pl / 10.0.3.* 31.01.03, 19:23
      Jest ok!!
    • Gość: Mary Re: 'Władca pierścieni: Dwie wieże' - recenzja Wo IP: *.puszczykowo.sdi.tpnet.pl 31.01.03, 20:34
      Gość portalu: marcin napisał(a):

      > Jesli ktos nie widzial filmu niech nie czyta dalej.
      >
      > Niestety mnie jednak niektore zmiany przeszkadzaly.
      > Szczegolnie przesuniecie zakonczenia w porownaniu z ksiazka -
      > w jakim celu?
      > Film konczy sie wczesniej, w najbardziej optymistycznym
      > momencie wydarzen, i przez to prawdopodobnie w 3 czesci
      > zabraknie niektorych watkow (brak czasu). Mam nadzieje ze
      > Jackson pokaze powrot hobbitow do Shire i dalsze wydarzenia, a
      > nie zakonczy holywoodzka przemowa o wolnosci wraz z weselami i
      > impreza.
      >
      > Technicznie film jest genialny, a moim bogiem jest Gollum - jak
      > oni to zrobili?
      > Zabraklo mi takze troche wiecej scen z Merry i Pippinem -
      > poprzetykane sceny jak to drzewiec idzie przez las to za malo.
      >
      > Ogolnie jednak mistrzostwo swiata, Potter i inne Klony do piet
      > nie dorastaja.
      >
      > Pozdrawiam


      Co do przesunięcia zakończenia to rzeczywiście- nie wiem czy to dobrze. Gollum-
      tego po prostu nie trzeba komentować! Oklaski dla WETA Digital. Poza tym
      całkiem, całkiem(niektórzy zarzucają mi, że jestem "ortodoksyjnym fanem
      Tolkiena" :))
      Pozdrawiam także
      Uszanowanie
    • Gość: kfazi Re: IP: gw:* / 192.168.106.* 01.02.03, 11:43
      Tylko co ma Tom Bombadil do dwoch wiez???
    • Gość: Dannie Re: 'Władca pierścieni: Dwie wieże' - recenzja Wo IP: *.pronet.lublin.pl 01.02.03, 19:58
      Zgadam sie z tobą!!! Są braki ale ogólnie film to mistrzostwo świata!! Efekty
      specjalne, sceny batalistyczne - bajka :-). Zaskoczylo mnie jedynie jedno... ze
      jezyk w Rohan zostal przedstawiony jako niemiecki... :-o (!!!) troche dziwnie
      sie ogladalo... ale -"KARTOFLE!!" są niezłe hehe A propo aktorów Gamli byl
      swietny... Pozdrawiam i zachecam do pojscia do kina... bo okraz monitora lub
      telewizora to nie sala kinowa
    • Gość: Xionc Re: 'Władca pierścieni: Dwie wieże' - recenzja Wo IP: *.citystrada.com 02.02.03, 11:44
      Film jest genialny...
      Najbardzej podobał mi sie Gollum - nie tylko "od strony technicznej" ale też
      psychologicznej - jego próby wewnętrznej przemiany zostały pokazane lepiej niż
      w niejednym filmie sensacyjnym.
      Dalej butwa o Helmowy JAr. To najlepsza scena batalistyczna w historii kina,
      ten rozmach, ten klimat sprawia że człowiek jednocześnie wbity w fotel ma
      wrażenie że jest wewnątrz walk.

      Gra aktorów - doskonała, wszyscy są naturalnymi mieszkańcami Śródziemia, a nie
      aktorami.

      Olifanty - tak je właśnie sobie wyobrażałem...

      Tylko jedna rzecz mnie raziła - Gimli został zrobiony na pół-wesołka, pół-
      fajtłapę. O ile dobrze pamiętam z książki, to wspaniały mężny krasnolud, który
      pięknie radzi sobie z przeciwnościami własnego wzrostu :), Jackson, chciał mieć
      natomiast elemety humorystyczne i niestety przesadził.

      Ogółem biorąc, TTT jest jeszcze lepsza niż FOTR i nie mogę doczekać się na
      Powrót króla.
      • Gość: Najt Blek 'Władca pierścieni: Dwie wieże IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 02.02.03, 13:56
        Czekajcie !
        Filmu wprawdzie nie widzialem (znaczy sie drugiej czesci) ale z
        tego co slyszalem to zupelny knot pod wzgledem fabuly. Podobno
        (nie bede sie kloocil dopooki sma nie zobacze) Gimli sam
        szarzuje na koniu (to jest dopiero fantasy :) a w czasie bitwy,
        na pomoc przybywaja zastepy elfow ktoore "odnawiaja stare
        przymierze ludzi i elfow". To takie podobne bzdury jak Arwena z
        Frodem uciekajaca przed dziewiecioma w pierwszej czesci filmu. A
        jak mozna bylo wtedy pominac Toma i jeszcze ktos moowi ze jest
        on malo znaczacy dla fabuly. Przeciez to on pomaga kilkakrotnie
        (bodajze dwa razy) hobbitom i jako jedyna z postaci (chyba
        oproocz OKA) widzi Froda z pierscieniem na palcu. To o czyms
        chyba znaczy. Ta postac dodala by filmowi tajemniczosci i
        rozwinela troche plaska jak talerz filmu, ktoory nasyceniem
        akcji przypomina Indiane Jonesa. Wszysko to jednak nie zaprzecza
        istotnemu wyrafinowaniu technicznemu w tworzeniu filmu.
        Wykonanie super, ale scenariusz (przynajmniej pierwszej czesci -
        jak obejrze druga to cos powiem na jej temat) do kitu.
        • Gość: kola kolejny znawca IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.02.03, 16:07
          Gość portalu: Najt Blek napisał(a):

          > Czekajcie !
          > Filmu wprawdzie nie widzialem (znaczy sie drugiej czesci) ale z
          > tego co slyszalem to zupelny knot pod wzgledem fabuly.

          kola: w Australii wprawdzie nie byłem ale z tego co słyszałem, chodzą tam do
          góry nogami

          Podobno (nie bede sie kloocil dopooki sma nie zobacze) Gimli sam
          > szarzuje na koniu (to jest dopiero fantasy :)

          kola: nie sam... szarżują całą grupą ;)

          a w czasie bitwy, na pomoc przybywaja zastepy elfow ktoore "odnawiaja stare
          > przymierze ludzi i elfow".

          kola: tka i to wspaniały i jakże logiczny) fragment filmu. PRzecież elfy też
          uczestniczyły w wojnie o Pierścień

          To takie podobne bzdury jak Arwena z Frodem uciekajaca przed dziewiecioma w
          pierwszej czesci filmu. A jak mozna bylo wtedy pominac Toma i jeszcze ktos
          moowi ze jest on malo znaczacy dla fabuly.

          kola: wątek TOMa jest absolutnie NIC nie znaczący dla fabuły. Usuniecie go to
          jedna z najlepszych decyzji Jaksona

          Przeciez to on pomaga kilkakrotnie
          > (bodajze dwa razy) hobbitom i jako jedyna z postaci (chyba
          > oproocz OKA) widzi Froda z pierscieniem na palcu. To o czyms
          > chyba znaczy.

          kola: ma to ogromne znaczenie dla dalszej cześci powieści, wręcz KOLOSALNE

          Ta postac dodala by filmowi tajemniczosci i rozwinela troche plaska jak talerz
          filmu, ktoory nasyceniem akcji przypomina Indiane Jonesa.

          kola: podobnie jak oryginał powieściowy

          Wszysko to jednak nie zaprzecza istotnemu wyrafinowaniu technicznemu w
          tworzeniu filmu.
          > Wykonanie super, ale scenariusz (przynajmniej pierwszej czesci -
          > jak obejrze druga to cos powiem na jej temat) do kitu.

          kola: zastrzeżenia co do scenariusza powinieneś kierować pod adresem Tolkiena

          • Gość: V0yager Wladca II IP: *.komputerswiat.pl 02.02.03, 16:31
            Na film i tak trzeba isc - jest wart obejrzenia, choc od razu
            przerzaila mnie relacja z premiery - wiekszosc "znanych i
            (nie)lubianych (niepotrzebne skreslic)" postaci wypowiada sie o
            filmie i przyznaje ze nie czytalo ksiazki. Przerazajace - wszak
            mieli rok na uzupelnienie zaleglosci...


            Co do filmu - moim zdaniem tempo mniejsze niz w peirwszje czesci,
            ktora oprocz wprowadzenia miala za zadanie nakreslic konflikt.
            Teraz mamy szanse obserwowac w eplni rozwiniety.. film wojenny
            (az strahc pomyslec co bedzie sie dzialo na przedpolach
            Pelleonoru). Bardzo duzo to retrospekcji i przeskskow mocno
            burzacych linie czasowa filmu - takie zagrania sa dobre w
            ksiazce, ale nie w filmie. Za bardzo wyjaksrawiono postac
            Aragorna, zupelnie tak jakby to wokol owego (badz co baodz
            drugoplanowego) bohatera toczyl sie caly film. Dobrze ze Jackson
            pomyslal o wyranziejszym nakresleniu watkow milosnych, choc
            niektore modyfikacje fabuly (elfy przybiegajace na pomoc, dluga
            sena o zaginionym Aragornie) nieco raza. Prawda jets co mowia
            recenzenci - najbardziej ludzka postacia jest Gollum, a zrucenie
            watkow komicznych na krasnoluda (caly czas rywalizujacego z
            elfem) i Gollumma (momentami) nadaje Wladcy Pierscieni to za czym
            mogli tesknic wielbiciele Hobbita.


            Scena boju o Helmowy Jar - bez komentrza - byla wysmienita, tak
            jak postac krola Theodena i jego przemiana. Za to tak jak i w
            pierwszj eczesci postac Sarumana - znow wypadla nieco zbyd
            naiwnie jak na prawdziwego czarodzieja. Szkoda ze tak skrotowo
            potraktowano pojedynek Gandalfa z Balrogiem. Za to Enty i ich
            atak na Isengard - przepiekna i chyba najbardziej malownicza
            scena w filmie - warta obejrzenia kilka razy (tak jak i walka
            Smeagola ze soba). To co najbardziej mnie zabolalo w tej wizji to
            Wagowie - jakze brzydcy w porownaniu z ksiazka, za to Ofifanty
            byly przesliczne.


            No i jak zwykle Samwise jako osoba komentatora i ktos kto spaja
            kolejne czesci filmu trafnymi i jakze pieknymi slowami.


            Mam nadzieje ze szykuje sie prawdziwie wielkei podsumowanie w
            tzreciej czesci. A i rezyser pojdzie za ciosem i w koncu zabierze
            sie za to, od czego powinien zaczac - za Hobbita. Ze nie wspomne
            juz o najlepszym dziele Tolkiena - Silmarillionie.


            Dobrze tez, ze film zmusza do pzreczytania ksiazki - bez niej
            staje sie rownie plaski jak kinowy ekran - czego zycze wszystkim,
            ktorzy jeszcze po tlumaczenie pani Skbniewskiej nie siegneli




            V0yager/Nah-Kolor, DarkLight, Michel Delvin


            • Gość: Lesiek Re: Wladca II IP: 195.205.139.* 05.02.03, 09:48
              >Za bardzo wyjaksrawiono postac
              > Aragorna, zupelnie tak jakby to wokol owego (badz co baodz
              > drugoplanowego) bohatera toczyl sie caly film.

              Aragorn jest bohaterem _pierwszoplanowym_. Obok Froda, najważniejszym w
              książce.
              • Gość: V0yager Re: Wladca II IP: *.komputerswiat.pl 08.02.03, 19:44
                Gość portalu: Lesiek napisał(a):

                > Aragorn jest bohaterem _pierwszoplanowym_. Obok Froda, najważniejszym w
                > książce.
                Tak jak Gandalf, zarowno w Hobbicie jak i we Wladcy ? ;)
                Dla mnie zawsze bedzie bohaterem drugoplanowym...
                V0yager
    • Gość: Terrorizer Nie czytałem, podobało mi się. To film dla fanów... IP: 212.160.122.* 03.02.03, 10:07
      death metalu! Tak, tak. Ta część trylogii jest najkrócej mówiąc
      deathmetalowa. I nie chodzi tylko o wokale orków...
    • Gość: olek Re: 'Władca pierścieni: Dwie wieże' - recenzja Wo IP: 217.98.232.* 03.02.03, 12:22
      warto ja bylem.
    • Gość: Mika_P Re: 'Władca pierścieni: Dwie wieże' - recenzja Wo IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 03.02.03, 17:42
      Mnie w filmie zgrzytnęło tylko jedno i z tego co się zorientowałam, nie
      zgrzytnęło to nikomu innemu, więc się podzielę:

      Na samym początku bitwy o Helmowy Jar Legolas odkrzykuje Gimlemu, że ma już na
      koncie prawie 20 wyeliminowanych wrogów. Uruk-hai było 10 000. Łuczników 300.
      Gdyby każdy szył tak jak Legolas, to po pierwszych kilkunastu minutach 6 000
      wrogów powinno leżeć nieżywych - w końcu nie ma podstaw, żeby sądzić, że nasz
      bohater jest o wiele lepszy od swoich pobratymców, a niechyby nawet byli gorsi
      o jakies 15 %, to i tak połowa armii wroga byłaby załatwiona już w chwili
      wysadzenia muru.
      Na zdrowy matematyczny rozum pomoc Gandalfa i wygnanych wojsk rohańskich
      powinna przydać się tylko do sprzątania trupów, a nie przeważać szalę bitwy.

      Uczciwie się przyznaję, że w kinie się pomyliłam i wynik Legolasa odruchowo
      (zaokrągliłam i) przemnożyłam przez ilość WSZYSTKICH obrońców (20*600=12 000) i
      zdziwiłam się, że jeszcze mają z kim walczyć...
      Żeby nie było, że ja jakaś zboczona jestem, chciałam sprawdzić, jak
      idzie "naszym" :-))
      • Gość: alix Re: 'Władca pierścieni: Dwie wieże' - recenzja Wo IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 03.02.03, 20:06
        Film bardzo mi się podobał i cieszę się, że wytrzymałam pokusę obejrzenia go na
        divxie - kinowy ekran daje o wiele lepsze efekty. Mam jednak kilka uwag.
        Zaznaczam - nie chodzi mi o odstępstwa od książkowego oryginału, ale o pewne
        błędy w logice filmowej fabuły (albo może coś umknęło mojej uwagi - więc proszę
        o ewentualne wyjaśnienia).

        1. Po ataku wojsk Sarumana Theoden decyduje się na ewakuację całego Edoras
        (łącznie z cywilami) do Rogatego Grodu. Rozumiem, że w Rogatym Grodzie mogli (a
        nawet musieli) schronić się uchodźcy z Westemnet, ale po co ciągnąc tam cywili
        z Edoras? Gdyby obrona w Helm's Deep była nieskuteczna mogliby ufortyfikować
        się w głębi kraju (nie w samym Edoras, ale w innej twierdzy), a tutaj (chodzi
        mi o film) gdyby obrona "padła" - to raczej nie byłoby dla nich
        żadnego "potem". Nie wydaje mi się to logiczną decyzją - chronić się przed
        wrogiem w twierdzy leżącej bezpośrednio na drodze jego ataku, zwłaszcza ze
        twierdza ta jest położona w niewielkiej odległości od kraju najeźdźcy. Nawet,
        jeżeli weźmiemy pod uwagę niezłomną wiarę Theodena w mury Rogatego Grodu oraz
        niewielkie możliwości obronne samego Edoras, to decyzja króla jest logiczna
        tylko wtedy, gdy przyjmiemy, że w całym Rohanie nie ma żadnych innych dużych,
        obronnych twierdz. A to z kolei byłoby co najmniej dziwne w kraju z
        tak "wojenną" przeszłością jak Marchia.
        2. A propos spotkania Trzech Myśliwych z Gandalfem. Odbieram jako nieco
        dziwne, że żaden z Trzech Myśliwych nie domaga się od Gandalfa wyjaśnień co do
        losu hobbitów. Najpierw ścigają ich dnie i nocą, a potem zadawalają się czymś w
        rodzaju:"Spotkali tu kogoś, kogo nie spodziewali się spotkać" i nikt nie ma
        więcej pytań. Mam nadzieję, że Jackson wklei tu dłuższą rozmowę na DVD.
        3. Mam w głowie pewien zamęt, jeżeli chodzi o sprawy Elfów i będę
        wdzięczna każdemu, kto mi go rozjaśni. Po scence pt. "Breath Of Life" mamy
        rozmowę Elronda z Arwen (na marginesie - wspaniałe są te przebitki z IV Ery).
        Potem widzimy odejście Elfów z Rivendell, a w następnej scenie twarz Galadriel,
        która wygłasza monolog o losach rozbitej Drużyny, Pierścieniu i Elfach (też mi
        się bardzo podobał i żałuję, że tak mało Galadriel w tym filmie, bo jestem
        fanką tej aktorki w tym filmie, a z resztą w innych też). Myślałam początkowo,
        że jest to fragment rozmowy Elronda z Galadriel po przybyciu Elfów z Rivendell
        do Lothlorien. W tym poglądzie utwierdzały mnie dwie rzeczy. Po pierwsze: sceny
        z trailerów, z których wynikało, że Arwen wraz z innymi przybywa do Złotych
        Lasów. Po drugie: Haldir przybywający z posiłkami z Lorien, ze słowami o
        sojuszu od Elronda. Niestety, moją koncepcję burzy fakt, iż po monologu
        Galadriel widzimy znowu Elronda i Elfy opuszczające Rivendell. Skąd więc ten
        monologi i do kogo jest kierowany? Może to komentarz do przebiegających
        równolegle wydarzeń? Jeśli ktoś wie, to proszę o wyjaśnienie.
        4. Sprawa Eomera. Eomer idzie na wygnanie a wraz z nim część wojsk Rohanu.
        Pytanie - jak znaczna część? Jeżeli niewielka, to ich pomoc niewiele też mogła
        znaczyć w obronie Rogatego Grodu (300 + Elfy przeciwko 10.000). Jeżeli zaś była
        to znaczna część ( a tak sugeruje film widowiskową i porywającą sceną ataku z
        Białym Jeźdźcem na czele), to wydaje się to nieco dziwne... Po pierwsze: Eomer
        nie musiałby się wtedy przejmować Grimą i jego zbirami, którzy tak
        bezceremonialnie wyrzucili go sprzed oblicza Theodena. Po drugie: Theoden zdaje
        sobie sprawę z tego, że nadciąga wojna, a nie raczy zauważyć, że połowa jego
        wojska odbieżała gdzieś na północ - nie ma też zamiaru przywołać ich z
        powrotem. Rozumiem, że coś niecoś da się wytłumaczyć np. szacunkiem Eomera,
        który nie chce przeciwstawiać się woli króla albo niechętną otwartej wojnie
        postawą Theodena. Ale w całości brzmi to nieco naciąganie - tym nie mniej mogę
        jakoś to przełknąć (zwłaszcza, że scena "odsieczy" robi niesamowite wrażenie)
        5. Sprawa Faramira. Nie czepiam się zmian w charakterze tej postaci,
        chociaż bardzo mnie bolą, bo to jeden z moich ulubionych bohaterów i strasznie
        chciałam zobaczyć tego "książkowego" Faramira na ekranie, ale trudno - jak się
        nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma. Moje pytanie brzmi: czemu służy
        ciągnięcie hobbitów do Osgiliath? Faktycznie - ruiny dawnej stolicy prezentują
        się nader malowniczo, ale czy to wystarczający powód? Wszystko, co się tam
        wydarzyło(potyczka + przybycie Nazgula), mogło wydarzyć się w Henneth Annun i
        jego okolicy. Wleczenie hobbitów do Osgiliath tylko plącze w fabule - zamiast
        tych kilku scen z drogi, chętniej zobaczyłabym nieco dłuższą rozmowę Faramira z
        Frodem, bo jak dla mnie końcowa decyzja Faramira jest nieco gwałtowna. Tzn. -
        mogę zrozumieć, co doprowadziło księcia do tej decyzji, ale podejmuje ją
        pośpiesznie, "na raz, dwa, trzy", pomiędzy atakiem wrogów a strzeleniem do
        wierzchowca Nazgula. Ale może to są tylko odosobnione odczucia osoby, która nie
        może przyzwyczaić się do „nowego” Faramira, postaci zresztą całkiem dobrze
        pomyślanej.
        6. Upadek Aragorna z klifu – czemu służy? Udało mi się sklecić kilka
        koncepcji, ale żadna nie jest zbyt udana, więc jakby ktoś miał inne, to chętnie
        słucham. Po pierwsze: Aragorn widzi tysiące nadciągających wrogów, których
        liczba każe mu próbować skłonić Theodena do posłania o pomoc. Z kolei scena, w
        której król odrzuca możliwość przyjścia jakichkolwiek posiłków stanowi kontrast
        w stosunku do sceny przybycia Elfów pod wodzą Haldira. Ale, bądź co bądź, te
        10.000 nieprzyjaciół mogło wypłynąć w inny sposób (np. dzięki doskonałemu
        wzrokowi Legolasa). Po drugie: zaznaczono ocalającą moc miłości Arwen, która
        powierza życie ukochanego łasce Valarów („may the grace of Valar protect you”).
        Po trzecie: ukazano rodzące się uczucie Eowyn. Mam na myśli jej niepokój o
        Aragorna, smutek po jego rzekomej śmierci, a zwłaszcza scenę, gdy chce ku niemu
        podbiec, ale zatrzymuje się, widząc, jak Legolas oddaje mu Evenstar.
        • Gość: kkw Re: 'Władca pierścieni: Dwie wieże' - recenzja Wo IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 04.02.03, 14:34
          Gość portalu: alix napisał(a):
          > żadnego "potem". Nie wydaje mi się to logiczną decyzją - chronić się przed
          > wrogiem w twierdzy leżącej bezpośrednio na drodze jego ataku, zwłaszcza ze
          > twierdza ta jest położona w niewielkiej odległości od kraju najeźdźcy. Nawet,

          Śródziemie samo w sobie nie jest wielkie, więc sporo terenów leży w niewielkiej
          odległości od kraju jakiegokolwiek potencjalnego najeźdzcy.

          Poza tym: mieszasz kolejność. To nie oni schronili się w twierdzy leżącej na
          linii ataku. Ale atak musiał mieć właśnie taki kierunek, bo oni tam się
          schronili.


          > jeżeli weźmiemy pod uwagę niezłomną wiarę Theodena w mury Rogatego Grodu oraz
          > niewielkie możliwości obronne samego Edoras, to decyzja króla jest logiczna
          > tylko wtedy, gdy przyjmiemy, że w całym Rohanie nie ma żadnych innych dużych,
          > obronnych twierdz. A to z kolei byłoby co najmniej dziwne w kraju z

          A kto miałby bronić te inne duże obronne twierdze (przyjmijmy nawet, że są
          takie), gdzie miałyby schronić się kobiety i dzieci? Przecież całe wojsko było
          w Helmowym Jarze.

          > 2. A propos spotkania Trzech Myśliwych z Gandalfem. Odbieram jako nieco
          > dziwne, że żaden z Trzech Myśliwych nie domaga się od Gandalfa wyjaśnień co
          do
          > losu hobbitów. Najpierw ścigają ich dnie i nocą, a potem zadawalają się czymś

          Bo do Gandalfa poprowadziły ich właśnie ślady hobbitów. Mogliby więc
          wywnioskować, że Gandalf hobbitami odpowiednio się zaopiekował (zauważ, jakim
          dużym autorytetem jest dla nich Gandalf). Można przypuścić, że trójka ta
          dokładnie wybadała u Gandalfa losy hobbitów, ale film był za długi, więc tę
          pogawędkę ucięto.

          > Białym Jeźdźcem na czele), to wydaje się to nieco dziwne... Po pierwsze:
          Eomer
          > nie musiałby się wtedy przejmować Grimą i jego zbirami, którzy tak

          Jeśli dobrze pamiętam z filmu, Grima nie miał żadnych zbirów. To byli wojacy
          tego króla, uznano też, że jest to jego decyzja, a więc Eomer, mając na myśli
          honor i dobro ojczyzny i jej władcy, nie śmiał się przeciwstawić. Gdyby myślał
          inaczej, machnąłby grzywą i zaczęłaby się masakra. Ale to gdyby.

          > bezceremonialnie wyrzucili go sprzed oblicza Theodena. Po drugie: Theoden
          zdaje
          >
          > sobie sprawę z tego, że nadciąga wojna, a nie raczy zauważyć, że połowa jego
          > wojska odbieżała gdzieś na północ - nie ma też zamiaru przywołać ich z
          > powrotem.

          Theoden w tamtym czasie w ogóle nie zdaje sobie sprawę z czegokolwiek. Nawet z
          własnego wyglądu i stanu psychicznego.

          > 6. Upadek Aragorna z klifu – czemu służy? Udało mi się sklecić kilka
          > koncepcji, ale żadna nie jest zbyt udana, więc jakby ktoś miał inne, to
          chętnie

          Upadek Aragorna to zwrot akcji. Zobaczmy, co byłoby, gdyby do tego nie doszło.
          Znów oglądalibyśmy, jak miarowym krokiem podążają do Helmowego Jaru. Później
          przebitka na wojsko Sarumana. Powrót do przygotowań w Jarze. Przebitka na
          wojsko. Powrót do Jaru. I tak do znudzenia. A z upadkiem Aragorna pojawia się
          napięcie, emocje itp. Możemy zastanawiać się, czy ten chwyt jest najlepszy z
          możliwych. Nie czytałem z książki (rozumiem, że w niej nie było tego upadku z
          klifu) i dla mnie wszystko było w miarę sensowne. Była utarcza, coś mu się tam
          nie udało, więc spadł. Od początku było wiadomo, że się uratuje.

          pzdr kkw
          • greyrat Re: 'Władca pierścieni: Dwie wieże' - recenzja Wo 10.02.03, 14:24
            Gość portalu: kkw napisał(a):

            > Gość portalu: alix napisał(a):
            > > żadnego "potem". Nie wydaje mi się to logiczną decyzją - chronić się przed
            >
            > > wrogiem w twierdzy leżącej bezpośrednio na drodze jego ataku, zwłaszcza ze
            >
            > > twierdza ta jest położona w niewielkiej odległości od kraju najeźdźcy. Naw
            > et,
            >
            > Śródziemie samo w sobie nie jest wielkie, więc sporo terenów leży w
            niewielkiej
            >
            > odległości od kraju jakiegokolwiek potencjalnego najeźdzcy.
            >
            > Poza tym: mieszasz kolejność. To nie oni schronili się w twierdzy leżącej na
            > linii ataku. Ale atak musiał mieć właśnie taki kierunek, bo oni tam się
            > schronili.
            >
            >
            > > jeżeli weźmiemy pod uwagę niezłomną wiarę Theodena w mury Rogatego Grodu o
            > raz
            > > niewielkie możliwości obronne samego Edoras, to decyzja króla jest logiczn
            > a
            > > tylko wtedy, gdy przyjmiemy, że w całym Rohanie nie ma żadnych innych duży
            > ch,
            > > obronnych twierdz. A to z kolei byłoby co najmniej dziwne w kraju z
            >
            > A kto miałby bronić te inne duże obronne twierdze (przyjmijmy nawet, że są
            > takie), gdzie miałyby schronić się kobiety i dzieci? Przecież całe wojsko
            było
            > w Helmowym Jarze.

            Rohan nawet w książce NIE MIAŁ innych dużych twierdz poza Helmowym Jarem,a w
            filmie jest znacznie słabszy (w książce przecież Saruman musiał jeszcze stoczyć
            ciężką bitwę o brody na Isenie), poza Dunharrow, które jednak było zupełnie
            miejscem "ostatniej szansy".

    • Gość: Dean Re: 'Władca pierścieni: Dwie wieże' - recenzja Wo IP: 157.25.119.* 04.02.03, 16:49
      Krótko:
      "Druzyna" była na 5 a nawet 5 + (jedyny moim zdaniem błąd to Saruman na
      usługach Saurona), reszta OK zwłaszcza w wersji DVD;
      "Dwie wieże" tylko 4 + (troche po znajomości ;)) - błędy:
      1) Wątek z Faramirem - pogłębienie postaci -Ok ale ciut spartolone - dlaczego
      zrezygnował z Pierścienia - nie jest to bardzo jasne. Osgiliath można było
      sobie darować...
      2) Aragorn "ginie" - po co to ? Nic nie wnosi (nawet do wątku miłosnego - to
      zbyt oczywiste - główny bohater nie mógłby zginąć tak banalnie :)))
      3) Elfy w Helmowym Jarze - boli ale da się zacisnąć zeby - tylko - kiedy
      zdążyły tam dotrzeć ??? Nawet z Lothlorien musiałyby wręcz lecieć ;)
      niezaleznie od kwalifikacji sprinterskich Gimlego.
      4) Egzorcyzmy - OK choć bez entuzjazmu- trochę poszerzenie wątku dla
      nieletnich ;) Theoden był zaprawiany (jak pamiętam z książki) jakimiś
      specyfikami i ta przemiana ma pewien sens.
      5) Idiotyzm numer 1 - gdzie się włóczy armia Rohanu ???? A wystarczyło jedno
      zdanie wyjaśnienia: Grima rozproszył armię Rohanu po odległych terenach (w
      końcu własciwie to on rządził) aby ułatwić robotę Sarumanowi i orkom - i całość
      nabiera sensu.
      6) Co z entami ? Nie widzą co się dzieje w ich lesie ????? A pohopni są, że ho
      ho !
      Poza tym film jest dobry. Wątek z Arweną - i niczym nie szkodzi na
      fabułę.Gandalf vs Balrog, Gollum i bitwy, Gimli (poza kolczugą - KRASNOLUD MA
      ZAWSZE WłASNA KOLCZUGĘ - TOPORKI TO DWA NOSIŁ!!!!) i niektóre książkowe dialogi.
      • frolix Re: 'Władca pierścieni: Dwie wieże' - recenzja Wo 05.02.03, 10:22
        Gość portalu: Dean napisał(a):
        > 3) Elfy w Helmowym Jarze - boli ale da się zacisnąć zeby - tylko - kiedy
        > zdążyły tam dotrzeć ??? Nawet z Lothlorien musiałyby wręcz lecieć ;)

        Musiały wyjść wcześniej.

        > 5) Idiotyzm numer 1 - gdzie się włóczy armia Rohanu ???? A wystarczyło jedno
        > zdanie wyjaśnienia: Grima rozproszył armię Rohanu po odległych terenach (w
        > końcu własciwie to on rządził) aby ułatwić robotę Sarumanowi i orkom - i

        A nie wystarczy Ci, że byli na wygnaniu? Musisz znać ich położenie z
        dokładnością do kilkunastu metrów? Twoje "odległe tereny" w niczym nie są
        lepsze od sposobu przedstawienia tego w filmie. Jak miało wyglądać rozproszenie
        armii Rohanu przez Grimę? Chyba żartujesz.

        flx
        • Gość: Dean Do frolixa IP: 157.25.119.* 05.02.03, 12:16
          frolix napisał:

          > > 3) Elfy w Helmowym Jarze - boli ale da się zacisnąć zeby - tylko - kiedy
          > > zdążyły tam dotrzeć ??? Nawet z Lothlorien musiałyby wręcz lecieć ;)
          >
          > Musiały wyjść wcześniej.

          Skąd tylko Haldir na ich czele ? Drużyna spotkała go w Lothlorien...

          > > 5) Idiotyzm numer 1 - gdzie się włóczy armia Rohanu ???? A wystarczyło je
          > dno
          > > zdanie wyjaśnienia: Grima rozproszył armię Rohanu po odległych terenach (w
          >
          > > końcu własciwie to on rządził) aby ułatwić robotę Sarumanowi i orkom - i
          >
          > A nie wystarczy Ci, że byli na wygnaniu? Musisz znać ich położenie z
          > dokładnością do kilkunastu metrów? Twoje "odległe tereny" w niczym nie są
          > lepsze od sposobu przedstawienia tego w filmie. Jak miało wyglądać
          rozproszenie armii Rohanu przez Grimę? Chyba żartujesz.

          Kto był na wygnaniu ? Armia ????? O ile pamiętam chodzło o Eomera i może trochę
          ludzi z nim związanych (odsiecz to była solidna armia a nie może ze stu
          jeźdżców). Gdyby armia popierając Eomera pomaszerowała z nim na wygnanie to
          chyba nie miałby problemów z pozbyciem się Grimy. Najwyrażniej takiego poparcia
          nie miał. A nawet gdyby nie ośmielił się wzniecic bunt to nie pojechał by sobie
          z armią na wycieczkę wiedząc o zagrożeniu !!!
          A jak wygląda rozproszenie - "Rozkaz króla - wy maszerujecie tu a wy tu".
          Eomera zarzucał przecież, ze armia nie walczy z Orkami- czyli, że gdzieś się
          włóczy bezproduktywnie (no bo nie było jej też w stolicy).



          • frolix Re: Do frolixa 05.02.03, 12:37
            Gość portalu: Dean napisał(a):
            > Skąd tylko Haldir na ich czele ? Drużyna spotkała go w Lothlorien...

            Jaka drużyna? Z pierwszej części czy ci elfowie?

            > jeźdżców). Gdyby armia popierając Eomera pomaszerowała z nim na wygnanie to
            > chyba nie miałby problemów z pozbyciem się Grimy.

            Eomer nie miałby żadnych problemów z pozbyciem się Grimy, ale został wygnany
            nie tyle przez Grimę, ile przez Theodena, który zgodził się na to - milcząco
            lub nie. Eomer nie chciał buntować się przeciwko Theodenowi, bo to był jego
            król.

            > A jak wygląda rozproszenie - "Rozkaz króla - wy maszerujecie tu a wy tu".
            > Eomera zarzucał przecież, ze armia nie walczy z Orkami- czyli, że gdzieś się
            > włóczy bezproduktywnie (no bo nie było jej też w stolicy).

            Fantastycznie! Jeśli Grima kazał się wojsku rozproszyć, jest to jeszcze lepsze
            wytłumaczenie, dlaczego zebranie wojska zajęło Gandalfowi tyle czasu.

            flx
            • Gość: Dean Re: Do frolixa IP: 157.25.119.* 05.02.03, 13:31
              frolix napisał:

              > Gość portalu: Dean napisał(a):
              > > Skąd tylko Haldir na ich czele ? Drużyna spotkała go w Lothlorien...
              >
              > Jaka drużyna? Z pierwszej części czy ci elfowie?

              Drużyna Pierścienia - to Haldir mówił o oddychaniu krasnoludów ;)

              > > jeźdżców). Gdyby armia popierając Eomera pomaszerowała z nim na wygnanie t
              > o
              > > chyba nie miałby problemów z pozbyciem się Grimy.
              >
              > Eomer nie miałby żadnych problemów z pozbyciem się Grimy, ale został wygnany
              > nie tyle przez Grimę, ile przez Theodena, który zgodził się na to - milcząco
              > lub nie. Eomer nie chciał buntować się przeciwko Theodenowi, bo to był jego
              > król.

              > > A jak wygląda rozproszenie - "Rozkaz króla - wy maszerujecie tu a wy tu".
              > > Eomera zarzucał przecież, ze armia nie walczy z Orkami- czyli, że gdzieś s
              > ię
              > > włóczy bezproduktywnie (no bo nie było jej też w stolicy).
              >
              > Fantastycznie! Jeśli Grima kazał się wojsku rozproszyć, jest to jeszcze
              lepsze
              > wytłumaczenie, dlaczego zebranie wojska zajęło Gandalfowi tyle czasu.

              To może być logiczne wyjasnienie ale dla widza nie do końca rozumiejącego rolę
              i rzeczywistą władzę Grimy (znajomośc książki jest tu dośc przydatna)jest to
              ciut niejasne (kilku z moich znajomych miało z tym problem) Stąd też mój
              postulat aby wrzucić takie krótkie wyjaśnienie do filmu. Inteligencji to nie
              obraża a ułatwia odbiór.

              Ogólnie jestem b. zadowolony z filmu (choc nadal twierdzę, ze jest słabszy niż
              część pierwsza) - czekam do weekendu na jeszcze jeden seans :))))))

              Jak rozumiem podzielasz zasadniczo moje obiekcje w pozostałych punktach.


              • frolix Re: Do frolixa 05.02.03, 13:40
                Gość portalu: Dean napisał(a):
                > > Fantastycznie! Jeśli Grima kazał się wojsku rozproszyć, jest to jeszcze
                > lepsze
                > > wytłumaczenie, dlaczego zebranie wojska zajęło Gandalfowi tyle czasu.
                >
                > To może być logiczne wyjasnienie ale dla widza nie do końca rozumiejącego
                rolę
                > i rzeczywistą władzę Grimy (znajomośc książki jest tu dośc przydatna)jest to
                > ciut niejasne (kilku z moich znajomych miało z tym problem) Stąd też mój
                > postulat aby wrzucić takie krótkie wyjaśnienie do filmu. Inteligencji to nie
                > obraża a ułatwia odbiór.

                Nie czytałem książki i nie oglądałem pierwszej części. A jednak udało mi się
                bez trudu rozgryźć większość rzeczy z "Dwóch Wieży" w trakcie oglądania. Były
                oczywiście drobne niejasności, ale tym większą miałem satysfakcję, szukając po
                filmie wyjaśnienia u znajomych, w książce i w Sieci. Wdzięczny jestem
                Jacksonowi, że nie podał tego na talerzu.

                > Jak rozumiem podzielasz zasadniczo moje obiekcje w pozostałych punktach.

                W pozostałych punktach nie wypowiedziałem się, bo nie mam wystarczającej
                wiedzy. Odpowiedziałem tylko na te, które - według Ciebie - mogły wydawać się
                nieco nielogiczne, tymczasem dla mnie były raczej zgodne z całością filmu.

                flx
    • Gość: EWOK Daj kurze grzędę... IP: 213.241.18.* 05.02.03, 09:39
      Czyżby tak sobie pomyślał Peter Jackson? Mam tu książkę genialną,dla wielu
      wręcz kultową, zrobię z niej film tylko trochę poprawię, pozgaduję, co autor
      miał na myśli i na pewno wyjdzie dobrze. Otóż nie wyszło.
      To, że obie dotychczasowe części kończyły się w innych momentach niż tomy
      książki - trudno, może chodziło o dramaturgię. Ale to, że Faramir - wojownik
      filozof, człowiek nieposzlakowanej szlachetności, został mianowany Boromirem
      bis, to, że entowie znienacka okazali się ożywionymi drzewami, na dodatek
      pragnącymi w swym bezemocjonalnym kunktatorstwie zachować splendid isolation,
      Roharrimowie uparcie są nazywani Roharianami, Theoden, który w książce jest
      przemiłym pogodnym staruszkiem, w filmie stał się pompatycznym rozgadanym
      dziadygą - to troszkę dla mnie za dużo. Już pal diabli te powymyślane sceny:
      nakazy i zakazy Elronda wobec córki, lud Rohanu wiedzony przez Eowinę do
      Helmowego Jaru, elfowie, którzy tam przybyli chcąc wypełnić odwieczne
      przymierze z ludźmi, Aragorn sponiewierany przez wartki potok, chociaż nie
      wiem, po co to wszystko. Ale ważne dla mnie jest jedno - książka Tolkiena to
      gotowy scenariusz, można stanąc za kamerą i filmować strona po stronie,
      tymczasem wyszedł film egzaltowany, przegadany i zwyczajnie nudny.
    • Gość: Jutrzenka zdruzdotana IP: webcacheP* / *.visp.energis.pl 05.02.03, 19:21
      Nie czytałam drugiej części trylogii, ale i tak jestem zdruzgotana, tym co
      zobaczyłam! Film wydał mi się nazbyt chaotyczny i strasznie podzielony. Chyle
      czoło przed 1 częścią, bo była naprawdę świetna; ale 2 jest już bardziej
      Hollywoodzka. Myślę, że to jest właśnie nasz problem: jesteśmy pod wrażeniem 1
      cz., a w dodatku nasłuchaliśmy się wielu świetnych recenzji jeszcze przed
      premierą. Człowiek się nastawia, a tu nic... Chyba muzyka uratowała cały film.
      W jednym momencie już nawet ziewałam. Najgorsze jest to, że z Aragorna zrobili
      nadczłowieka, a z Legolasa i Gimlego - półgłówków. Co do tego, że skończyło się
      wcześniej, to mówili o tym miesiąc przed premierą, więc nie byłam zaskoczona.
      Z tym filmem jest zupełnie tak samo, jak z "Moulin Rouge": najpierw go
      nienawidziłam, a potem poszłam jeszcze raz. Z tym będzie tak samo... :) A
      ostatnio część chyba przeczytam.
      Jutrzenka
      • frolix Re: zdruzdotana 05.02.03, 19:37
        Gość portalu: Jutrzenka napisał(a):

        > Nie czytałam drugiej części trylogii, ale i tak jestem zdruzgotana, tym co
        > zobaczyłam! Film wydał mi się nazbyt chaotyczny i strasznie podzielony.

        To jest celowe, więcej materiałów będa mogli włożyć na DVD. Ciekaw jestem, jak
        wyglądają proporcje między zyskami z wyświetlania filmu w kinach a sprzedażą
        płyt i kaset.

        > cz., a w dodatku nasłuchaliśmy się wielu świetnych recenzji jeszcze przed
        > premierą. Człowiek się nastawia, a tu nic... Chyba muzyka uratowała cały
        film.

        Przed premierą mało kto odważy się dać jakąkolwiek recenzję, chyba że chodzi Ci
        o egzaltowane wypowiedzi ekipy.

        Muzyka była najgorsza. Taka prostacka, że mogli ograniczyć się do napisów w
        rodzaju "posępny nastrój", "ginie bohater", "wir walki". I to takie napisy
        byłyby potrzebne komuś, kto nie nadążał za obrazem.

        > W jednym momencie już nawet ziewałam. Najgorsze jest to, że z Aragorna
        zrobili
        > nadczłowieka, a z Legolasa i Gimlego - półgłówków.

        Legolas i Gimli po prostu mieli mniej czasu na ekranie, ale wcale nie byli
        półgłówkami. Dobry był tekst Gimlego w szeregu na murze.

        flx
        • Gość: mou ZNUDZONA!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.02.03, 00:41
          Co tu pisać...TT pocięte, chaotyczne, narracyjna ciąguta.
          Filmowane oldskulowo, dostojnie, zachowawczo. Ta zachwalana w
          recenzjach bitwa o Helmowy Jar to kolejna sekwencja z serii :
          drabiny pod mur - drabiny z muru. Legolas na skejtbordzie,
          hobbici krzyczący "mój Boże!", Enty jak z baśni o dwóch braciach
          Kaczyńskich ...no i to cudo techniki 3D - Gollum dubbingowany
          przez Kaczora Donalda :-)) Szkoda...szkoda, że taki romantyczny
          rozmach został utopiony w banale, w kalkach wizualnych w
          faktycznie nudnej i bombastycznej muzyce. Szkoda, że piękny
          temat - miłość tutaj zgaszony kompletnie - oglądając sceny z
          Aragornem i Arweną zastanawiałam się czy oni cokolwiek do siebie
          czuli, tak oboje byli drewniani.
          No cóz, to tyle krakania :-)
          Na dobawkę tylko wrzucę - Harry Potter podobal mi się bardziej :-
          ) Może dlatego, że reżyser nastawił się na rozrywkę i to
          nastawienie mu akurat w stu procentach wyszło.
      • Gość: brethil jak przeczytasz ksiazke to cie zdruzgocze... IP: 80.51.249.* 06.02.03, 00:42
        prosze pani...
        to ze 'pani' nie czytala tojuz pani problem ale :
        -Aragorn był dziedzicem tronu zjednoczonych krolestw arnoru i
        gondoru, dziedzicem isildura idługiej lini krolewskiej ktorej
        poczatki siegaja brahira- meza luthien - raczej go w filmie
        zdegradowali
        -druga czesc jest calkiem podzielona na poczatku jest historia
        druzyny a dopiero potem froda i sama
        prosze nie porownuj do moulin rouge to niesmaczne
        -z tym przeczytaniem ksiazki to niezly pomysl
        prosze cie nie porownuj do m
        -
        • jurek7 Re: jak przeczytasz ksiazke to cie zdruzgocze... 14.02.03, 21:17
          Gość portalu: brethil napisał(a):

          > prosze pani...
          > to ze 'pani' nie czytala tojuz pani problem ale :
          > -Aragorn był dziedzicem tronu zjednoczonych krolestw arnoru i
          > gondoru, dziedzicem isildura idługiej lini krolewskiej ktorej
          > poczatki siegaja brahira- meza luthien - raczej go w filmie
          > zdegradowali
          niby znawca a taki błąd. mężem Luthien był Beren (syn Barahira i o wiele
          bardziej znacząca od niego postać)
    • Gość: brethil prosba IP: 80.51.249.* 06.02.03, 00:47
      uprasza sie tych którzy nie czytali wladcy pierscieni o opusz
      czenie forum jesli maja zamiar mowic ze film jest nieudany i
      zwalac to na fragmenty zywcem wziete z ksiazki. Prosze was -
      budzi sie we mnie agresja....
      • frolix Re: prosba 06.02.03, 00:56
        Gość portalu: brethil napisał(a):
        > uprasza sie tych którzy nie czytali wladcy pierscieni o opusz
        > czenie forum jesli maja zamiar mowic ze film jest nieudany i
        > zwalac to na fragmenty zywcem wziete z ksiazki. Prosze was -
        > budzi sie we mnie agresja....

        "Dwie wieże" Jacksona mają nieco inną logikę niż "Dwie wieże" Tolkiena. Dlatego
        ci, którzy nie czytali, mogą czuć się zdezorientowani tym, że Jackson nagiął
        swoją logikę tylko po to, żeby zadowolić niedowartościowanych typków, którzy to
        powieść czytali i wiedzą, jak jest słusznie.

        flx
        • Gość: Dean Re: prosba IP: 157.25.119.* 06.02.03, 09:29
          frolix napisał:

          > Gość portalu: brethil napisał(a):
          > > uprasza sie tych którzy nie czytali wladcy pierscieni o opusz
          > > czenie forum jesli maja zamiar mowic ze film jest nieudany i
          > > zwalac to na fragmenty zywcem wziete z ksiazki. Prosze was -
          > > budzi sie we mnie agresja....
          >
          > "Dwie wieże" Jacksona mają nieco inną logikę niż "Dwie wieże" Tolkiena.
          Dlatego
          >
          > ci, którzy nie czytali, mogą czuć się zdezorientowani tym, że Jackson nagiął
          > swoją logikę tylko po to, żeby zadowolić niedowartościowanych typków, którzy
          to powieść czytali i wiedzą, jak jest słusznie.
          >
          > flx

          1. Te "niedowartościowane typki" to chyba więkrzość widzów (przynajmniej w
          Polsce) Tylko jedna osoba z mojego bynajmniej nie fanowskiego środowiska nie
          czytała wczesniej książki. Ponadto jest to zwyczajnie niegrzeczne.

          2. Peter Jackson kręcił adaptację ksiązki - doprawdy dziwne, że posłużył się
          jej fragmentami- jaki pech, że zostało coś więcej niz tytuł...
          • frolix Re: prosba 06.02.03, 10:48
            Gość portalu: Dean napisał(a):
            > > "Dwie wieże" Jacksona mają nieco inną logikę niż "Dwie wieże" Tolkiena.
            > Dlatego
            > >
            > > ci, którzy nie czytali, mogą czuć się zdezorientowani tym, że Jackson nagi
            > ął
            > > swoją logikę tylko po to, żeby zadowolić niedowartościowanych typków, któr
            > zy
            > to powieść czytali i wiedzą, jak jest słusznie.
            > >
            > > flx
            >
            > 1. Te "niedowartościowane typki" to chyba więkrzość widzów (przynajmniej w
            > Polsce) Tylko jedna osoba z mojego bynajmniej nie fanowskiego środowiska nie
            > czytała wczesniej książki. Ponadto jest to zwyczajnie niegrzeczne.

            Niedowartościowane typki to tylko rzadko występująca odmiana widzów, którzy
            czytali książkę. Niegrzecznie jest, kiedy ktoś zabrania innym wypowiedzi,
            mówiąc, że wtedy wzbiera w nim agresja.

            > 2. Peter Jackson kręcił adaptację ksiązki - doprawdy dziwne, że posłużył się
            > jej fragmentami- jaki pech, że zostało coś więcej niz tytuł...

            Czytałem wywiad, w którym Jackson wyjaśniał, jak ostrożnie podchodził do
            wszystkich zmian. Omawiał je z najbardziej znanymi tolkienistami i oni się
            zgadzali.

            flx
        • mojazuza Re: prosba (do frolixa) 17.02.03, 13:56
          Może należew do grona niedowartościowanych, chociaż stać mnie jeszcze na gest
          tolerancji w stosunku do nieczytających a oglądających - po prostu liczę na
          ciekawe warianty interpretacyjne. Nie rozumiem w Twoich wypowiedziach
          drobnostki - laka jest ta Jackson'owska logika, bo rozumiem, że niezbieżna z
          Tolkien'owską?
          Rozumiem zamysł "urwania" - w końcu cz. druga składa się niejako z dwu części.
          Ale ta "logika" nie daje mi spokoju. (Całkowicie bez sarkazmu - podziel się
          spostrzeżeniami, ale proszę, niech nie będą ogranym sloganowo
          żargonem "recenzyjnym", pełnym truizmów czy schematycznych "odkryć Ameryki"!
          Tylko twoimi.)
          • frolix Re: prosba (do frolixa) 17.02.03, 15:58
            mojazuza napisała:
            > Może należew do grona niedowartościowanych, chociaż stać mnie jeszcze na gest
            > tolerancji w stosunku do nieczytających a oglądających

            Skąd to "chociaż"? Niedowartościowanych nie stać na gest tolerancji?

            > Nie rozumiem w Twoich wypowiedziach
            > drobnostki - laka jest ta Jackson'owska logika, bo rozumiem, że niezbieżna z
            > Tolkien'owską?

            Nie wiem, jaka jest logika Tolkienowska. Nie wiem też w pełni, jaka jest logika
            Jacksona. Wiem jednak, że jest spójna na tyle, że da się oglądać film bez
            większego wrażenia, że opisany świat przeczy własnej logice.

            > Rozumiem zamysł "urwania" - w końcu cz. druga składa się niejako z dwu
            części.
            > Ale ta "logika" nie daje mi spokoju.

            Oglądałem film i był dla mnie w miarę spójny. Ot i logika.

            > (Całkowicie bez sarkazmu - podziel się
            > spostrzeżeniami, ale proszę, niech nie będą ogranym sloganowo
            > żargonem "recenzyjnym", pełnym truizmów czy schematycznych "odkryć Ameryki"!
            > Tylko twoimi.)

            Nie wiem zbytnio, czego ode mnie oczekujesz. Tu nie chodzi o interpretację,
            tylko o zgodność całości ze swoją wewnętrzną logiką.

            Krótko mówiąc, jeśli w jednym ujęciu drzewa rosną zielonym do góry, to nie będą
            gdzie indziej nagle bez żadnych wyjaśnień rosły zielonym do dołu.

            flx
            • mojazuza Re: prosba (do frolixa) 04.03.03, 14:52
              Spodziewałam się całkowicie czego innego. Logika dla mnie oznacza wyrażenie
              nawet najbardziej nieklejącymi się technikami myśli (? przewodniej). U ciebie
              logika to spójność elementów przedstawionych - jednym słowem możliwość
              zrekonstruowania bez większych trudności ciągu fabularnego.
              O jaką logikę mi chodzi? Po co Jackson zmodyfikował fakty?
              A pytanie kieruję do ciebie z bardzo prozaicznego powodu - chcę sprawdzić, czy
              z równą zażartością będziesz bronił tego filmu nawet wtedy, gdy pojawią się w
              tobie wątpliwości( których dotąd u ciebie nie odnalazłam).
              Niedowartościowanych (tzn. "nie s tej paczki zapaleńców, z
              poczuciem "kompleksu" z tego "powodu") stać na gest tolerancji w miejsce
              bufoniarskiego zacietrzewienia zdegustowanego laika.
    • Gość: brethil lubie sie klocic IP: 80.51.249.* 06.02.03, 00:53
      jak ktos chce mnie troche poobrazac to niech napisze maila
      (ranya@wp.pl) jak sie nie zna to z przyjemnosci go zniszcze,
      jak kocha wladce bardziej niz ja z przyjemnoscia oddam mu hołd
      i przyznam racje. Na razie
      • Gość: ty 3 GODZ. O NICZYM! IP: *.zabrze.sdi.tpnet.pl 06.02.03, 14:25
        efekty sp. na najwyższym poziomie,o całej reszcie szkoda słów.Co może
        reklama,wzbudzanie potrzeb i pragnień;oferta ucieczki od trudnej rzeczywistości
        dla baranów
    • Gość: Rochdin P. Jackson choć z przyzwoitości mógłby zmienić tytuł! IP: *.acn.waw.pl 07.02.03, 14:48
      "tym razem Peter Jackson odszedł od książkowego pierwowzoru
      znacznie dalej" na tyle że cała "akcja" filmu toczy się wokół
      bitwy o Helmowy Jar i moment samej bitwy jest jednym z
      nielicznych na których się człowiek nie nudzi. Film prawie
      wogle nie odpowiada książce, aniektóre momenty jak na przykład
      lotny spośob dosiadywania konia przez Legolasa przyprawiają o
      załamanie nerwowe fanów tej książki. Gdybym nie czytał
      Tolkienowskiej trylogii powiedział bym że to kolejny raczej
      słaby typowo amerykański film którego głowny temat to walka,
      ale skoro czytałem tę książkę powiem że film jest
      beznadziejny!!!
      • frolix Re: P. Jackson choć z przyzwoitości mógłby zmieni 07.02.03, 18:30
        Gość portalu: Rochdin napisał(a):
        > "tym razem Peter Jackson odszedł od książkowego pierwowzoru
        > znacznie dalej" na tyle że cała "akcja" filmu toczy się wokół
        > bitwy o Helmowy Jar i moment samej bitwy jest jednym z
        > nielicznych na których się człowiek nie nudzi. Film prawie
        > wogle nie odpowiada książce, aniektóre momenty jak na przykład
        > lotny spośob dosiadywania konia przez Legolasa przyprawiają o
        > załamanie nerwowe fanów tej książki. Gdybym nie czytał
        > Tolkienowskiej trylogii powiedział bym że to kolejny raczej
        > słaby typowo amerykański film którego głowny temat to walka,
        > ale skoro czytałem tę książkę powiem że film jest
        > beznadziejny!!!

        Czekaj, chyba wiem, czego się spodziewałeś. Że przez trzy godziny Jackson
        będzie czytał Tolkiena?

        flx
    • Gość: worcek Re: 'Władca pierścieni: Dwie wieże' - recenzja Wo IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.03, 17:43
      nie czytałem całego przebiegu dyskusyji (strony wyborczej ślimaaaczą
      strasznie) ale czy ktoś zauważył że ważny wątek powieści mianowicie przekucie
      miecza Aragorna został całkowicie pominięty? w drużynie jest scena gdzie
      Boromir wyśmiewa się z relikwi w domu Elronda a w wieżach Aragorn wywija jak
      pan Wołodyjowski śliczniutkim mieczykiem, hehe
      • Gość: Dean Re: 'Władca pierścieni: Dwie wieże' - recenzja Wo IP: 157.25.119.* 07.02.03, 18:44
        Gość portalu: worcek napisał(a):

        > nie czytałem całego przebiegu dyskusyji (strony wyborczej ślimaaaczą
        > strasznie) ale czy ktoś zauważył że ważny wątek powieści mianowicie przekucie
        > miecza Aragorna został całkowicie pominięty? w drużynie jest scena gdzie
        > Boromir wyśmiewa się z relikwi w domu Elronda a w wieżach Aragorn wywija jak
        > pan Wołodyjowski śliczniutkim mieczykiem, hehe

        O ile pamiętam jest mowa (chyba na naradzie u Elronda), że "nie wystarczy
        przekuć miecz" czy coś tak.
    • Gość: Face Re: IP: *.wygoda.sdi.tpnet.pl 07.02.03, 21:54
      Dziś byłem na tym filmie w kinie. Szczerze powiem, ''Władca
      pierścieni'' to wg mnie najlepszy film w historii kina. Taka
      jest moja opinia. Poza tym oglądając dzieło Jacksona absolutnie
      nie mogłem ominąć ani minuty z seansu. Dosłownie byłem przykuty
      do swojego miejsca. Ten film jest niesamowity. !

      P.S. Jako że książki nie przeczytałem, to mam pytanie odnośnie
      części trzeciej : Czy drzewa odegrają tak jakąś rolę ?
      • Gość: piotr znalazlem ciekawa opinie mimozy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.03, 22:12
        po pierwsze, poniewaz po przeczytaniu wszystkich postow upewnilam sie ze nikt o
        tym nie wspomnial:rezyserem ttt NIE jst peter jackson(mimo ze wszedzie tak
        wypisuja), tylko ten drugi, z ktorym wspolpisal scenariusz(tak tak. on
        faktycznie rezyserowal film. jego koncepcja byla realizowana - z tad te
        hamerykanizmy i wypaczenia). z reszta o ile lotr mial 2 autorow scenariusza i
        trzyma sie on w miare kupy(poza kilkoma zmianami lokalizacji i kierunkow fraz
        wypowiadanych przez bohaterow, ale niegroznymi wiec ok.) to ttt ma juz 5
        autorow i z tad takie bzdury powychodzily. to moze wyjasniac dlaczego cz.2 tak
        odbiega od 1.a watpliwosci nie ulega ze lotr jst mistrzostwem swiata!
        co do ttt:
        podobalo mi sie:
        *walka gandalfa z balrogiem (rewelacja, zwlaszcza wzruszylo mje nawiazanie do
        filmu the cell - czyli chyba po polskiu cela, z j. lopez)
        *gollum! absolutna rewelacja! niewiem kto powinien dostac tu oskara, serkis czy
        animatorzy, ale na pewno jakis sie nalezy. tak rewelacyjnej roli nie widzialam
        od bbbdawna.
        *enty! (co prawda wogole nie zgadzaja sie z opisem tolkiena ale jak ktos chce
        tolkiena to niech go sobie poczyta)!zwlaszcza pod wzgl. plastycznym.
        rewelacyjnie zdabingowane. wiec - super. walka, tez.
        *merry i pippin! swietnie pasuja do tego obrazu.
        *smoczy jezyk!!! rewelacja! dzieki bogu ze mu rozbudowali role - zaslugoje na
        kolejnego oscara! i harakteryzacja... absolutynie przecudowna
        *'egzorcyzm' mi sie podobal! w sumie w ksiazce tez jst spektakularnie gdy gandi
        sciaga ciemnosci a piorun przeszywa sklepienie palacu... (a scena w kturej
        gandi opwala sarumana jst wazna gdyz pokazuje moc gbialego! w ksiazce jst to
        opisane w dialogach, w filmie trzeba bylo pokazac. mysle ze dobze to wymyslili,
        pokonany przez sarum. w lotr gandi bialy teraz go zwycieza.)
        *dom wladcow rohanu - ladny kawalek architekury.
        *walka z wargami, rewelacja, wprowadza dynamike w film.
        *sceny z arwena. za to ze w koncu sa te przewspaniale elfickie PIESNI i
        pokazuja jak wazna role w motywowaniu aragorna odgrywala arwna i ich milosc do
        siebie, która dawala wiare ,z e jst jeszcze wciaz nadzieja.... jak elfy
        opuszczaja srudziemie to lzy ciekna po policzkach...
        *przeeefantastyczny trick komputerowy, a mianowicie wskoczenie legolasa na
        konia sprzeczne ze wszystkimi prawami sensu, ale wlasnie o to chodzi! elfy nie
        sa ludzzcy. sa elfi i maja hollow bones, czyli moga sobie pozwolic na taki e
        tricky. nie zgadzam sie z opinia jakiegos kogos z poczatku forum, ze tylko
        laicy i efekciaze zachwycaja sie ta scena. dlamnie ona jst poprostu przepiekna
        *sceny w isengardzie. swietna armia urukow. zgrabne nawiazanie do estetyki
        wystapien hitlera!
        *haldir i oddzial elfów! wspanialy, fair(tzn, chyba prawy?), piekne zbroje,
        wspaniala dyscyplina i stylowosc oddzialu.poza tym jst to bardzo wazna scena z
        tego wzgl. ze pokazuje proces jednoczenia sie sródziemia w walce przeciw
        potedze saurona. zarzuty 'skad oni sie tam wzieli' sa glupie bo to jst film
        fantastyczny a nie dokumentalny. gdyby nie odzzial elfow walka o helmowy jar
        byla by zwykla prostacka rzazia.
        *swietne jst takie jedno ujecie kiedy aragorn wita haldira i po nim wchodzi
        legolas, a oddzial elfów widzac księcia mrocznej puszczy, czyli najwyzszego
        ranga elfa odwraca sie i sklada mu wyraz honoru! to jst takie noble(chyba
        szlachetne?). dobze ze chociaz sladowo ukazano tutaj hierarhie. w ksiazce jst
        wyeksponowane to ze czlonkowie druzyny sa bszlachetni w sensie swietnego
        pochodzenia i z koligacjami.
        *fragmenty walki w których biora udzial elfy za klase i styl. oraz za ich
        stroje co juz zaznaczylam ale nie moge sie oprzec by zrobic to jeszcze raz.
        *smierc haldira. za to ze mnie doprowadzila do lez.
        *nazgul na martwych bagnach, nazgule wogóle.
        *olifanty i 'dzikie ludy' stylizowane na arabohindusow ciagnace do mordoru
        *faramir za trafna obsade
        *minas tirith za piekno architektury, dramatyzm.
        co mi sie nie podobalo:
        *film zbyt jasny- za duzo jaskrawego slonca
        *praktycznie brak dialogów, tylko patetyczne monologi lub zdania rzucane w
        wiatr - moim zdaniem to jedna z najwiekszych usterek filmu.
        *fatalny montaż. jaden z gorszych jakie widzialam.
        *orlando bloom - niestety, moze i zniewalajaco sexowny, ale aktorem jst
        fatalnym. widac to chyba dopiero wlasnie w ttt gdzie dostal nieco wieksza role.
        w moim odczuciu to taki zagapiony chlopek roztropek a nie dumny ksiaze elfów.
        przy haldirze jst po prostu nikim. a powinien przeciez rozsiewac wokol siebie
        czar urok dostojnosc. zamiast tego w wiekszosciscen ma taki wyraz twarzyu jakby
        srodki przeciw bolowe na zlamane rzebro wcale nie pomagaly... wstyd!
        *dlaczego w filmie nie pokazano dumy aragorna z bycia spadkobierca isildura i
        swiadomosci tego ze to on jst tym ktory poprowadzi ludzi w walce przeciw
        sauronowi?
        *to ze nie pokazano ze orki takze pozadaja pierscienia
        *za malo o entach, to bwazne postaci. dlaczego ne pokazano jak waznymi
        postaciami wbrew pozorom sa merry i pippin?
        *martwe bagna - tandeta!!!po tym co pokazali w innych miejscach wiem ze stac
        ich bylo na duuuzo wiecej. pozatym te ogniki... jak bym ogladala polski serial..
        *mogli sobie odpuscis blakanie sie aragorna po upadku ze skaly. bez sensowny
        wtręt.
        *helmowy jar. kiczowaty i niewiarygodny. mogli machnac cos wieeekszego i
        bardziej warownego.
        *walka , za dluga, bezsensowna, jakos dziwnie nie spujna, niewiarygodna. gdyby
        wszystko trwalo z 15gora20 min to pewnie bylo by rewelacyjnie, niestety 40min
        to juz straaaszna dluzyzna i zbyt wiele czasu na potkniecia za str realizatorów.
        smierc haldira - niemoge przebolec bo byl wspanialym elfem i chcialam go
        zobaczyc w rotk.
        *szarza legolasa na tarczy po schodach. wyjatkowy kicz i tandeta
        *odpalenie bomby - jw.
        *bramy mordoru - zdecydowanie za malo mroczne i monumentalne (choc brawo za
        tresowane trolle)
        * patetyczna przemowa sama.
        *dlaczego nigdzie nie jst wsomniane ze miecz aragorna to na nowo przekuty
        historyczny miecz anduril?zdaje mi sie ze to ma ogromne znaczenie dla sensu
        calej fabuly.
        *nieukazanie dostojenstwa aragorna, legolasa, faramira...
        *'lista dialogowa' czyli teksty które wypowiadaja bohaterowie. sa zle
        przeredagowane, pomieszane i wyjete z kontekstu! kto nie czytal ksiazki moze
        miec bduze problemy ze zrozumieniem o co wogóle chodzi. (ale sa tez perelki -
        np 'dialogi' theodena z grima)
        *umieszczanie scen z pierwszej czesci(np. z isengardu)
        *scena galadriela + elrond. (tu uwaga dla jednego z forumowiczów: elfy
        dowodzone przez haldira przybywaja z lothlorien, a jedynie niosa przeslanie z
        rivendell od elronda ze istnial sojusz itd..)
        *te dzieci na koniu - straszny kicz i tanie wzruszenie
        *dluuuzyzny. kto widzial ten wie kto nie ten zobaczy.
        *muzyka w momentach gdy wchodzily watki 'celtyckie'. tandeta
        *frodo powinien jednak spotkac pajonta juz w ttt. to by bylo dobre zamkniecie
        tehj czesci. wszyscy by sie zasmucili i z posepnoscia w sercu szli by na rotk.
        generalnie po premieze wyszlam z kina rozczarowana i zawiedziona bo faktycznie
        po lotr spodziewalam sie kolejnego mistrzostwa swiata a nawet czegos wiecej...
        niestety zawiadlam sie moze walsnie ze wzgl na zbyt duze oczekiwania?..mimo to
        wybalam sie znow do kina by zrewidowac pierwsza ocene. wyszlam bardziej
        zadowolona z rozmazanym tuszem od tych lez w scenach placzliwych.
        film na pewno trzeba obejzec co do tego niema watpliwosci bo naprawde jst
        swietny. moze jak go kiedys przemontuja to nabieze walorów:)
        ps tolkiena tez traktuje z przymrózeniem oka i nie jstm ortodoksyjna
        wyznawczynia. ta jego patetycznosc i tlumaczenie skibniewskiej gdzie orki mowia
        o sobie świntuchy wywoluja umnie wielki usmiech sympatii.
        pozdrawiam i czekam na polemike (a o tej aferze z rezyserem wiem od kuzyna
        który jakims cudem zalapal sie do bycia statysta w trylogii. szczesciaż..)





















      • Gość: oja Re: drzewa IP: *.acn.pl 11.02.03, 13:52
        Widzisz Face z tymi drzewami to jest tak, że to nie drzewa tylko
        pasterze drzew - Enty. One główną rolę odegrały właśnie w
        drugiej części, tzn. zniszczyły i zdobyły Isengard, siedzibę
        Sarumana. W książce pomogły również w bitwie o Helmowy Jar
        (czego nie ma w filmie), ponieważ nienawidzą orków. W trzecim
        tomie książki już Entów nie ma.
    • amenardis Dwie Wieże. Recenzja zupełnie subiektywna 09.02.03, 13:37
      "Dwie Wieże" widziałam już dwa razy. Film jest dobry i dojrzały. Jackson dobrze wychwycił nastrój beznadziei. Jest wiele patosu ale każdy kto czytał książkę wie, że i tam było go co nie miara (choćby opisy Gandalfa i Gryfa). Niestety muzyka, rzecz w filmie bardzo ważna, jest znowu niezbyt udana. Zbyt ciężka i brak nowych pomysłów. Batalistyka świetna (szczególnie te drabiny - jak na średniowiecznych obrazach), armia orków kojarzy mi się bardzo z "Tytusem Andronikusem". Trochę za dużo jest komputeryzacji. Odniosłam wrażenie, że więcej niż w pierwszej części. Rzeczywiście zmiany w stosunku do książki są duże i więcej rzeczy odbiegało od moich wyobrażeń niż w "Drużynie..." Uważam, że niepotrzebnie zmieniono istotę zdrady Sarumana (to dotyczy oczywiście i poprzedniej części). Powinno zostać tak jak w książce. Byłoby ciekawiej. Żal też, że tak bardzo zmieniono postać Faramira. W książce to przecież bardzo ciekawy charakter. Człowiek umysłu, który musiał sprostać nie tylko wojnie ale też niechęci ojca bardziej kochającego Boromira. No i oparł sie Pierścieniowi. Liczę na rozwinięcie jego wątku. Gollum jako animacja jest świetny (genialny jest też jego głos) ale powinien go jednak zagrać człowiek chociaż nie wiem czy byłoby to możliwe fizycznie. Nie mniej aktorem był chyba najlepszym ze wszystkich. Enty niestety - nie dość, że całkowicie nie zgodziły sie z moimi wyobrażeniami, to jeszcze były za mało "drzewne" i "korowate", a za bardzo sterylne (komputerowe). Nie udało się też rozwinąć tego wątku. A szkoda. Ale znowu głos Drzewca był świetny i atak na Isengard również. Olifanty wspaniałe i przedstawione tak jak w książce tzn. przez chwilę. Ze stworów najlepsi byli jednak orkowie. Pełna naturalność, żadnych komputerowych bajerów, bogaty wachlarz fizjonomii. Bardzo podobała mi się Eowina. W ogóle uważam, że dobrze sie stało, że grają tu aktorzy prawie nieznani szerokiej widowni. Sean Connery jako Gandalf? Albo Daniel Day-Lewis jako Aragorn? Teraz mogę z całym spokojem powiedzić: nigdy!
      A tak na marginesie: czy widzieliście, że Jackson znowu umieścił swoją skromną osobę w filmie?
    • Gość: >:( bluźniercy!! IP: *.tvk.tpsa.pl 09.02.03, 13:37
      Oba filmy są beznadziejne. Nie powinny były w ogóle powstać. To
      po prostu komercyjne, plugawe bluźnierstwo przeciwko
      wspaniałemu dziełu mistrza Tolkiena. Wszyscy się zachwycają
      tymi filmami, a większość nie czytała nawet książki.
      Co to ma znaczyć, że Tom Bombadil nie pasuje do książki?!?!?
      Jak pan śmiesz krytykować Tolkiena!
      Wszystko tam pasuje, bo napisał to Tolkien i to jego dzieło!
      Ten chciwy pomiot Jackson splugawił najważniejsze dzieło XX
      wieku.
      Wstyd! Hollywoodzki chłam, a za nim zalew śmieci: gier,
      koszulek, kubków, breloczków i innych bubli.
      Władca Pierścieni skojarzony z chipsami i batonikami.
      Komercha zżera wszystko, jesteście obrzydliwi.
      • amenardis Re: bluźniercy!! 09.02.03, 13:57
        Wysłaliśmy mejla jednocześnie więc przeczytałam Twoją opinię. Spokojnie! To tylko wizja. Uzupełnienie. Ja myślę, że Jackson uszanował książkę. Najbardziej widzę to w realizacji takich obrazów jak Brama Argonath czy Moria. Albo te zasypane liśćmi posągi leżące niedaleko Wodogrzmotów Rauros. I może to zabrzmi sentymentalnie ale śmierć Boromira w "Drużynie..." była chyba najpiękniejszą taką scena jaką widziałam. Uważam nawet, że te filmy nie odpowiadają gustom masowej publiczności. Wiem to z opinii różnych znajomych po poprzedniej części i jestem tego niemal pewna co do obecnej. Nikt kto nie czytał książki tego nie zrozumie choćby nie wiem jak się zapierał. Może podobać sie im bitwa o Helmowy Jar ale tylko jako dobrze przedstawiona bitwa. Moim zdaniem tu trzeba połączyć wizję z książką. Dopiero wtedy mamy pełny obraz. Natomiast co do kubeczków, chipsów i innych obrzydliwych gadżetów POPIERAM W CAŁEJ ROZCIĄGŁOŚCI. A Tom Bombadil pasował do książki jak najbardziej.
        • Gość: >:( Re: bluźniercy!! IP: *.tvk.tpsa.pl 11.02.03, 12:06
          Dziękuję za odpowiedź na mój wpis. Cieszę się, że znalazła się
          osoba, która ROZUMIE mój punkt widzenia, mimo że nie podziela
          go ze mną w całej rozciągłości.
          To naprawdę miłe. Pozdrawiam.
          • amenardis Re: bluźniercy!! 11.02.03, 21:13
            Nie ma za co. Polecam się na przyszłość. I jeszcze coś - a propos braku szacunku reżyserów dla książek. Co powiesz o ekranizacji "Wiedźmina"???
            • Gość: >:( Re: Wiedźmin IP: *.tvk.tpsa.pl 12.02.03, 22:26
              Przyznam Ci szczerze, że nie przepadam za Sapkowskim,
              filmu nie widziałem, ale słyszałem od znajomych, że
              jest naprawdę kiepski, w związku z czym nie mam zamiaru
              go oglądać.
              • amenardis Re: Wiedźmin 13.02.03, 17:41
                Może generalizuję, ale to dziwne zestawienie. Z jednej strony uwielbienie dla Tolkiena, z drugiej niechęć dla Sapkowskiego? No, ale jak mawiali Starożytni "de gustibus..." W każdym razie nie masz czego żałować, bo to dopiero jest bluźnierstwo. I wstyd.
                • Gość: >:( Re: IP: *.tvk.tpsa.pl 14.02.03, 21:00
                  Dziwne? Wszystko zależy od punktu widzenia...
                  Dla mnie np. to wcale nie jest dziwne, nie wiem nawet
                  dlaczego tak miało by być...
                  Tolkien to niekwestionowany mistrz literacki, a S. to
                  przereklamowany przez pseudopatriotów pisarzyna. Bez
                  urazy.
                  A poza tym - nie cierpię low-fantasy, a właśnie to
                  prezentuje ten pan.
                  • amenardis Re: 16.02.03, 14:43
                    No cóż... Moje stwierdzenie wynikało z "prawa rynku". Najczęściej ci dwaj pisarze mają tych samych zwolenników (patrz np. ja). Ponieważ jednak rozumiem, że typ pisarstwa Pana S. może Ci nie odpowiadać nie będę na siłę wciskać Ci jaki to on wspaniały. Z jednym tylko nie mogę się zgodzić. Z tymi "pseudopatriotami". To nie Sapkowski. To raczej (moim zdaniem) pisarze w stylu Pana Ziemkiewicza (Pana Ziemiańskiego i innych). Książki z jakimś kompleksem wobec Niemców (Polska pod okupacją niemiecką, Polacy mówią po niemiecku, czasem występuje też wersja z Rosją i Litwą). Albo odwrotnie - jakieś ciągoty nacjonalistyczne ("Polska rządzi!").
    • Gość: solaris Re: 'Władca pierścieni: Dwie wieże' - recenzja Wo IP: *.miedzyzdroje.sdi.tpnet.pl 10.02.03, 13:49
      film jest bez watpienia mistrzowsko zrobiony i zasluguje na oscara. jezeli
      akademia filmowa wywali numer w stylu tego co zrobila z tegoroczna nominacja do
      oscara za charakteryzacje ( "prawie nic sie nie zmienilo, postacie wygladaly
      tak samo, kopia pierwszej czesci" - czego wy nie powiecie? ) to wpadam na
      rozdanie nagrod z eagle desert i robie rozrobe! jezlei wygra kolejny "piekny
      umysl" albo cos w stylu "moje wielkie greckie wesele" zaczne zastanawiac sie
      nad tym czy jujorzy nie maja zbyt popculturowego gustu? i nie przyznam w zadnym
      wypadku racji tlumaczeniu, ze to megaprodukcja. bo wiemy, ze sa megaprodukcje i
      megaprodukcje (polskie niestety sa zbyt bardzo w tyle). i co wazne we wladcy
      nie graja aktorzy z etykietkami ( ten z tego popularnego serialu dla mlodziezy,
      tamtem bohater znanego romansu, a jeszcze inny popularny polski model).
      aktorzyu sa dobrani po mistrzowsku, sa znani, ale nie maja jeszcze etykietek.
      ich kunszt to czasem drugoplanowe role w innych megaprodukcjach, a jeszcze inne
      pierwszoplanowe w produkcjach drugiej kategorii. jedyna osoba, ktora nie pasuje
      mi w tym filmie jest liv tyler i rzbytnie rozbudowanie jej watku. wydaje sie
      czasami, ze wrecz jest wciskana na sile do niektorych zupelnie nie powiazanych
      z nia scen. ale coz... film jest swietny, nie ma sie co oszukiwac:)
      • Gość: Filip Sorry, ja tu nie widze dobrego filmu IP: *.chello.pl 11.02.03, 10:41
        Lubie kino. Czytam ksiazki. Nie rozumiem szalenstawa na punkcie
        literatury fantasy ala do kina mi ona pasuje. Nie interesuje mnie wiernosc
        tego filmu ksiazce.
        Doceniam produkcje, niektore efekty (a inne mnie smiesza)
        Ale ja tu nie widze dobrego filmu. Sorry, wielbiciele Tolkiena, nie wiem czy
        mozecie oderwac sie na chwile od ksiazki i skupic na filmie jako
        samodzielnym rozrywkowym kawalku. To jest, niestety, ciezkawe, bez
        wdzieku, bardzo doslowne, zbyt rozwlekle opowiedziane, z koszmarnymi
        dialogami i nieudana muzyka. Choc w pieknych plenerach (I czesc) - i to te
        zdjecia autentycznej przyrody (N.Zelandia) , paradoksalnie, robia
        najbardziej niesamowite, nieziemskie, wrazenie, na takim kinomaniaku
        jak ja..
        • amenardis Re: Sorry, ja tu nie widze dobrego filmu 11.02.03, 21:27
          Sorry ale Tolkiena nie można (moim zdaniem) traktować jako "rozrywkowego kawałka". Ta książka jest tak naprawdę, gdyby spojrzeć na nią od strony "zwykłych zjadaczy chleba", właśnie taka jak ją opisałeś. Długa, rozwlekła (opisy, opisy, opisy...), ciężkawa, z niezbyt udanymi dialogami. Właśnie dlatego uważam (tak jak napisałam wcześniej), że ten film nie spodoba się masom. Tolkiena trzeba czuć. Trzeba wiedzieć co będzie się oglądało. Jeśli nie spodobała się książka nie ma co tracić czasu na film. Inaczej niestety powieje nudą.
    • ereinion.gilgalad Re: 'Władca pierścieni: Dwie wieże' - recenzja Wo 15.02.03, 19:19
      najwiekszy skandal to brak pomniku obalonego króla ale oczywiscie masz racje.
      szkoda tez ze nie ma watku bitew u brodow na isenie
      • Gość: alfa Re: 'Władca pierścieni: Dwie wieże' - recenzja Wo IP: *.polpharma.com.pl / 10.0.4.* 18.02.03, 09:06
        wczoraj bylem w kinie, o wielu moich wrazeniach pisano wyżej .
        Ja zajmę się tym co wielu tu chwaliło.
        HELMOWY JAR
        jak nie nalezy budowac ostatniej twierdzy - wskaz 20 bledow
        1. w murze przepust wysoki na chłopa, zabezpieczony kratka (hi hi) z pretow
        zbrojeniowych.
        2. wygodny podjazd do bramy
        3. brama z desek, moze miały 1/2 cala, jak nie wiedzieli jak zrobic to
        zapraszam do Malborka
        4. nikt nie orientuje sie czy jest drugie wyjście, gdzie jest i dokąd prowadzi.
        5. gdzie jest goraca smoła, olej albo woda do lania na oblegających
        6. lucznicy stoja na murze praktycznie niezaslonieci, pierwsza salwa orkowych
        kusz praktycznie ich dziesiatkuje
        7. dlaczego obroncy nie dysponuja zadna machina, jeden strzal w mase orkow
        pociskiem ogniowym spowodowalby masakre
        8. brak przeszkod w dotarcu pod mur, zadnej fosy, rowu, bagna niczego
        9. zamek tak skomasowany ze jakikolwiek ostrzal z ciezkiego sprzetu powoduje
        ogromne straty w ludziach i sprzecie
        10 .. prosze dopisywac dalej znudzilo mi sie

        szarza z odsiecza, po taaaakim stromym stoku, balbym sie po tym zejsc, a co
        dopiero na koniu do szarzy
        • Gość: mimoza bzdury strategiczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.03, 20:15
          chyba trafiles w sedno. w filnmie gdzie pktem kulminacyjnym i w sumie
          stanowiacym o calym filmie, ktory trwa z gola 40 min to jst nie do przyjecia.
          takie nagromadzenie bzdur razii. to najrozciaglejszy i rowniesz najgorszy
          fragment filmu.
    • huney Re: 'Władca pierścieni: Dwie wieże' - recenzja Wo 04.03.03, 20:33
      Podobała mi sie część pierwszxa, zwłaszcza sfilowanie scen w siedzibach elfów.
      Aobydwóm filmom nie brakuje dynamiki i specyficznegi klimatu. Więcej jak sobie
      przemyslę :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka