Dodaj do ulubionych

Święty Gomułki

23.05.01, 10:15
Pan Wojciech Orliński pisze w ostatniej Gazecie Telewizyjnej o serialu
"Święty". Serial ten według niego pojawił się w polskiej telewizji dopiero w
latach siedemdziesiątych. Święty wyraźnie nie pasuje mu do Polski lat
sześćdziesiątych. A jednak Moore zdążył być jeszcze "świętym Gomułki". Polacy
mieli okazję oglądać w czarno-białych telewizorach perypetie ekstrawaganckiego
detektywa. Nie było wówczas badań oglądalności. Ale sądzę, że oglądalność
"Świętego" była bliska 100%. Podczas emisji serialu pustoszały ulice. Święty w
tych czasach współzamieszkiwał masową wyobraźnię Polaków wespół z Klossem i
Czterma Pancernymi. A były to czasy gdy można było oglądać dowolny kanał
telewizyjny, pod warunkiem, że był czarno-biały i był nadawany przez Telewizję
Polską. Pojawił się też w tych czasach konkurent Świętego niejaki Baron. Ale
nie zdobył on takiej popularności jak Moore.
Święty zrobił u nas pewną karierę literacką. Bohaterowie jednego z opowiadań
Janusz Głowackiego - pracujący w Szwecji polscy gastarbaiterzy - marzą by po
powrocie do polski jechać w towarzystwie modelek ulicami Warszawy samochodem
Świetego. Każdy chciał być wówczas świętym !
Obserwuj wątek
    • Gość: lukas Re: Święty Gomułki IP: *.pl 25.05.01, 06:42
      Oglądałem Świętego w latach 60-tych i to na 100% przed mitycznym rokiem 68
      Cały wywód pana Orlińskiego jest więc chybiony.Volwo - awaryjny gruchot też coś
      • czataturian Czar starej telewizji 29.05.01, 09:06
        Być może lata sześćdziesiąte były najlepszym okresem w historii polskiej
        telewizji. Ówczesna telewizja była bardzo otwarta na świat. Widowni
        przedstawiano popularne zachodnie seriale: „Bonanzę", „Świętego", „Alfred
        Hitchcock przedstawia", „Doktor Kilder", „Koń, który mówi", „Zorro",
        „Niewidzialny człowiek". Były to niewątpliwie czołowe pozycje światowych
        seriali popularnych. W Polsce nakręcono wówczas „Stawkę większą niż życie" i
        "Czterech pancernych i psa". W obu tych serialach można doszukać się wpływów
        popularnego kina zachodniego. Zwłaszcza w „Stawka..." powstała pod duzym
        urokiem cyklu filmów z Bondem.
        Nie należy przy tym zapominać o telewizyjnej rozrywce. Przecież to był okres
        świetności „Kabaretu Starszych Panów". A Jerzy Gruza i Jacek Federowicz
        realizowali świetne programy „Poznajmy się" i „Małżeństwo doskonałe".
        Nigdy w okresie późniejszym polska telewizja nie osiągnęła już takiego poziomu.
        Nie mówiąc już o okresie obecnym, kiedy jest zżerana przez reklamy i oddaje
        cześć bożkowi oglądalności. Zresztą reklamy i oglądalność to dwie strony tego
        samego medalu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka