maniaczytania 01.09.11, 11:09 z nowym rokiem szkolnym ;) z nowym watkiem :))) Nie wiem, co na dzisiaj, bo troche oderwana jestem od tv. Ciekawa jestem nowej ramowki, ktora juz od przyszlego tygodnia. A Wy? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
maniaczytania Re: Ojej, co tu wybrac 2011 - 5 (vol.16) 02.09.11, 15:01 na dzisiejszy wieczor to ... szalenstwa nie ma, hehe Grek pewnie spojrzy na laskawym okiem na tvp1 ;) Ja zerkne moze na TVN i pierwszy odcinek "Wszyscy kochaja Romana" - ale spodziewam sie, ze sie rozczaruje, tym bardziej, ze wersje amerykanska ogladalam milion razy i uwielbiam! A potem (lub w trakcie) pewnie zajrze sprawdzic, co sie zmienilo po wakacjach w Lesnej Gorze ;) Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: Ojej, co tu wybrac 2011 - 5 (vol.16) 02.09.11, 15:08 ale zerkam na kolejne dni i jest ciekawiej :) jutro na tvp1 o 20.20 Walkiria z Tomem Cruise niedziela i tez jedynka - 21.25 Iluzjonista z Edwardem Nortonem (nie ogladalam, sprobuje zerknac!) a w czwartek dla odmiany na Dwojce - o 21.40 (po nowym Housie) - Ladykillers z Tomem Hanksem nie jest zle :) wypatrzylam jeszcze ze dwie komedie romantyczne ;) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrac 2011 - 5 (vol.16) 02.09.11, 15:36 A jest już nowy wątek! :))) Aleśmy się zagadali w starym ... Z tych wszytskich, Maniu, propozycji na dziś i najbliższe dni to chyba "Walkiria" z Tomem Cruise brzmi najciekawiej! :) Odpowiedz Link Zgłoś
ewa9717 Re: Ojej, co tu wybrac 2011 - 5 (vol.16) 02.09.11, 20:21 Ponieważ dzisiaj rzeczywiście NIC na wszystkich moich programach, zajrzałam do Romana, ale odpadłam po 3 minutach. Durnowate dialogi i rechot zza kadru. Nie nadaję się, dinozarłem jezdem.... Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrac 2011 - 5 (vol.16) 03.09.11, 15:42 ewa9717 napisała: hehe Jakoś mało zachecająco to brzmi!? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "walkiria" - mam nadzieję, ze warto. 03.09.11, 13:21 "Walkiria" zapowiada się ciekawie - kulisy nieudanego zamachu na hitlera, tom cruise w roli glównej, a więc spodziewam się nielichej akcji, udanych suspensów, mam nadzieję dobrej muzyki towarzyszącej. i nawet jeśli wynik całej intrygi jest równie nieprzewidywalny, z oczywistych względów, co wynik corocznej inscenizacji bitwy pod Grunwaldem, to jest jeszcze dużo potencjalnie intrygujących rzeczy do odegrania, mam nadzieję. oglądacie też ? czy jednak nowy szoł na tvp2 ? nie żeby zniechęcać kogokolwiek, ale powiedzcie mi : ile jeszcze szolów, w ktorych znów "narod wybiera śpiewaka, którego płyty później nikt nie kupi" można jeszcze wdusić na antenę ? i kiedy wreszcie przegrzeje się koniunktura ? te szoły to wyłącznie lans jurorów, kasa za smsy i reklamy dla stacji. na moj gust, w sam raz na sobotni film w prime time. wreszcie, po długim czasie, TVP trochę się odbiła od dna :] już rozpoczynam poszukiwania telewizora, zaginionego w ostatniej kampanii... Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "walkiria" - mam nadzieję, ze warto. 03.09.11, 14:38 Tylko dobra, świeża ( w miarę) oferta filmowa przyciągnie przy takiej konkurencji (dziś jeszcze TVN-owe "Mam talent"!) widzów do TVP. Oby tak dalej. Pamiętam, że film "Walkira" nie wzbudził w krytykach zachwytu (zabijcie mnie, ale nie pamiętam już dlaczego), a Tom Criuse'a spotkały nieprzyjemne przygody podczas kręcenia filmu, jak donoszono, swego czasu, ale chyba nie jest to zły film skoro w dodatku TV do GW dają mu 3 (na 5) gwiazdek, co oznacza, że warto go zobaczyć... >te szoły to wyłącznie lans jurorów, kasa za smsy i reklamy dla stacji. Otóż! > już rozpoczynam poszukiwania telewizora, zaginionego w ostatniej kampanii... Ciekawam bardzo, w którym schronie ukryty jest ten telewizor? ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "walkiria" - mam nadzieję, ze warto. 03.09.11, 15:04 na mnie w temacie "Walkirii" nie liczcie raczej :) poczekam na Wasze streszczenia jutro :))) po pierwsze dlatego, ze jakos mi przeszlo mlodziencze zauroczenie Tomem, po drugie tez pamietam te niepochlebne oceny - generalnie to chyba film zrobil klape pewnikiem bede pstrykac miedzy MT a VoP ze wzgledu na dziecie me :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "walkiria" - mam nadzieję, ze warto. 03.09.11, 15:14 ja jestem taki zadowolony z premiery, i to takiej świeżej, że nic mnie nie jest w stanie poddać zwątpieniu ;] jasna sprawa, na pewno coś napiszemy. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "walkiria" - mam nadzieję, ze warto. 03.09.11, 15:35 > pewnikiem bede pstrykac miedzy MT a VoP ze wzgledu na dziecie me :) W takim razie na dwa słówka komenatrzyka z liczę! /Żeby Was tylko książe ciemności, co z królową różu zerwał, nie wytraszył! ;))/ Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "walkiria" - mam nadzieję, ze warto. 03.09.11, 17:18 barbasia1 napisała: > > pewnikiem bede pstrykac miedzy MT a VoP ze wzgledu na dziecie me :) > > W takim razie na dwa słówka komenatrzyka z liczę! > /Żeby Was tylko książe ciemności, co z królową różu zerwał, nie wytraszył! ;))/ Barbasiu, a skrobne, skrobne, skoro sobie zyczysz :) A do ksiecia ciemnosci jakies takie uczucia mam, jakby to powiedziec, dla mnie on taki sam sztuczny w tym, jak i krolowa rozu ;) P.S. tak cichutko daje Ci znak, ze dzis wieczorkiem mozemy tez wybrac dwie romantic comedies :))) : Na Polsacie o 21.40 - Sposob na tesciowa z JLo (ogladalam, calkiem smieszne), a na tvp 2 o 22.05 prawie nowosc z 2009r. - Slubne wojny z Anne Hathaway i Kate Hudson i na to sie chyba skusze :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "walkiria" - mam nadzieję, ze warto. 04.09.11, 13:36 A dlaczego cichutko!?? Lubię/my komedie romantyczne! Dobre komedie romantyczne nie są złe! "Sposób na teściową" widziałam, całkiem niezła komedia. Zapamiętałam jedną z początkowych scen, kiedy młodzi goszczą u przyszłej teściowej (w roli teściowej Jane Fonda), ktora na wieść o oświadczynach syna chwyta JLo za włosy i wali kilka razy jej głową o stojący przed nią na stoliku talerzyk z ciastkiem, oczywiscie, jak się po chwili odwiadujemy, dzieje się to jedynie w jej wyobraźni ... Nie mniej jednak widz dostaje sygnał, że przyszła teściowa to twarda sztuka i nie tak łatwo odda swego syna pięknej dziewczynie ... :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "walkiria" - mam nadzieję, ze warto. 04.09.11, 15:10 PS Niezła komedia, ale prawde mówiąc, po tej scenie właśnie, spodziewałam się, że będzie to jednak lepszy film. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "walkiria" - mam nadzieję, ze warto. 03.09.11, 15:11 no to tym bardziej jestem zainteresowany. na razie nie czytam recenzji krytyków, co by się nie sugerować zbytnio, chociaż kiedyś tam czytałem, jak wchodził do kin. na szczęście - nic nie pamiętam, amnezja absolutna. jakże pożądana w tych okolicznościach przyrody. hehe, ja go zupełnie nie kontroluję, robi co chce ;] niemniej, moja skuteczność w jego odnajdywaniu wynosi ni mniej nie więcej, a 100 % ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "walkiria" - mam nadzieję, ze warto. 03.09.11, 15:38 Ja też na razie nie szukam tych starych recenzji ... > hehe, ja go zupełnie nie kontroluję, robi co chce ;] niemniej, moja skuteczność > w jego odnajdywaniu wynosi ni mniej nie więcej, a 100 % ;] To musi być jakiś magiczny telewizor! ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "walkiria" - mam nadzieję, ze warto. 04.09.11, 13:05 Dobry film! Dobra, oszczędna gra aktorska, Toma Cruise'a. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "walkiria" - mam nadzieję, ze warto. 04.09.11, 13:22 u mnie chyba słabiej było z odbiorem [na dole się wywnętrzam szerzej :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Wenecja 03.09.11, 13:45 www.filmweb.pl/article/Wenecja+2011+Co+nas+kręci%2C+co+nas+podnieca-77412 najnowsze story z wenecji, o "dangerous method", co ją zapremierowali. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Wenecja 03.09.11, 14:50 "Dangerous method" - o! dziękuję pięknie za linkę! Ten film mnie jakoś szczególnie intryguje!? ;) To ja się odwdzięczę linkiem do ciekawego artykułu z archiwum WO (na szczęście jest dostępny w całości) na temat bohaterki filmu Cronenberga - Sabiny Spielrein, jej relacji z Jungiem, kontaktów z Freudem. www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53581,6078678,Sabina__Miedzy_Freudem_a_Jungiem.html :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Wenecja 03.09.11, 15:17 jest więcej tego stuffu : wyborcza.pl/1,75475,10223457,Psychoanaliza_według_Cronenberga.html dzięki za link, kobiety jak widać nie tylko mężczyzn potrafią zrujnować, ale i czasami zainspirować, zmotywować i muzą być im ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Wenecja 03.09.11, 15:49 Bardzo mi podoba mi się ten tekst Sobolewskiego! :) Greku!!! Kobiety głównie zajmują się byciem muzą, inspirowaniem, motywowaniem (sic!) mężczyzn, a i jeszcze wspieraniem, opiekowaniem się, dbaniem o mężczyzn itd. , tylko w niesłychanie rzadkich, nielicznych przypadkach jest inaczej. A inspiracja w tym przypadku była wzajemna! Sabina została potem pierwszą psychoanalityczką! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Wenecja 04.09.11, 13:24 zauważyłem :] to jeszcze rzadszy przypadek - zeby męzczyzna kobietę zainspirował ;] chociaż kto wie... może to była taka Galatea od Pigmaliona/ czy raczej -ów/ bardziej :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek o "Walkirii" w 5 zdaniach. 04.09.11, 13:20 więc. sama akcja zamachowa w Wilczym Szańcu - wiadomo, pierwsza próba odłożona, druga nieudana koniec końców, bo główny cel stał za daleko itd. nie ma co specjalnie się rozwodzić, opisy historyczne sa z pewnością znacznie bardziej zajmujące. o akcji "Walkiria" też pewnie w stu tysiącach źródeł lepiej i ciekawiej piszą, dodając zapewne miliard szczególików. ale o samym filmie. co na plus, wg mnie - filmowanie, scenografia, charakteryzacja, dobór twarzy. co na minus - no, i tu się mozna trochę rozwinąć ;] Stauffenberg nie wyszedł. niestety. czytałem trochę o nim już wcześniej, i to nie był taki miś pluszowy jak tutaj go przedstawiono - najpierw miał poglądy nacjonalistyczne, był oddanym synem Wielkich Niemiec, wcale nie mniej niż Hitler przekonanym, ze Niemcy są narodem przeznaczonym do lepszych celów; stronnik Hitlera; co ciekawie dla nas - spiskowcy, którym przewodził, mieli w planach, już po wybuchnięciu Hiltera w kosmos, taką umowę z aliantami, wedle której w granicach Niemiec miałyby się znaleźć Wielkopolska, Pomorze, Górny Śląsk. mozna powiedzieć, że pan Von-S był Niemcem pelną gębą ;] po prostu nie zgadzał się z taktyką wojenną Hitlera i z biegiem czasu coraz mniej pasowal mu terror hitlerowski w samych Niemczech i wobec mniejszości. doszedl do tego wypadek na afrykańskim froncie, w którym stracił jedną dłoń i killka palców u drugiej oraz oko. na ile to wpłyneło na ewolucję jego świadomości, własna krzywda, a nie krzywda innych ? tego nie sposób dociec po latach. czyli, postać niejednoznaczna. w filmie zaś Stauffenberg jest postacią tylez tragiczną, co ze spiżu - w ogóle nie ma zarysowanych jego motywacji, nie ma żadnej drogi intektualnej, nie ma konfliktu wewnętrznego, a przecież musiał to wszystko przejść, musiał ewoluować. bohater zdecydowany i okreslony jest mało ciekawy, imo. tak jak ksiądz Popiełuszko, tak jak większość postaci grany przez Arniego, tak jak Jan Paweł II w tych filmach które są kręcone na kolanach. Moretti nakręcił "Habemus Papa" i od razu można się zawstydzić, ze makaroniarz potrafił pokazać papieża w sposób, z doniesień samych można sobie to przetłymaczyć, w sposób zupelnie nowy i smiały, a jednocześnie bez antyklerykalnych zapędów, bez atakowania pedofilią i biografią instrukcji crimen sollicitationis. Stauffenberga z "Walkirii" wpisać można w to ww. towarzystwo choćby zaraz. bohater przykrojony do amerykańskich ideałów sprawiedliwego. z twarza Toma Cruise'a. poster boy, a nie postać z krwi i kości. I dlatego film jest słaby. bez dobrze namalowanego Stauffenberga, ta opowieśc po prostu nie moze być ciekawa. Toma nie oceniam, bo to dobry aktor, jakkolwiek tutaj nie kazano mu grać tylko występować, więc się zgodził, za zapewne niezła kasę. reżyser zawalił. tak samo jak scenariuszopismaki. postanowili wpasowac się w gusta gumożujów - i tak fart niesamowity, ze Stauffenberg umiera, a nie dokonuje brawurowego przeżycia. Amerykanie akceptują śmierć bohatera na końcu filmu pod dwoma warunkami - kiedy ten bohater umiera za idee i kiedy jest nieskazitelnie szlachetny. bo wtedy, ich zdaniem, ta śmierć ma sens. no i musi umrzeć z szykiem, pod murmurando i łopoczący sztandar. i ten taki jest. bez dylematów w dodatku, co jeszcze bardziej ułatwia odbiór i ocenę. suspensy były, ale chyba jednak za bardzo pamiętalem o finale tej historii, żeby je odczuć. aczkolwiek, chyba były dobrze zbudowane, dla kogoś nie znającego rozwiązania [kto wie, może i są tacy, co nie znają okoliczności faktycznej śmierci Hitlera...] mogły być przekonujące. akcja chyba żwawa, ale trochę, imo, uproszczona i skupiona głównie na zdeterminowanych minach aktorów. generalnie, nie żałuję - premiera to premiera, darowanemu koniu w zęby się nie zagląda. koniowi też. tyle ja, więcej niż 5 zdań ale się jakoś tak rozhasałem nieprzyzwoicie, jak nie ja ;]. a jak Wasze wrażenia ? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: o "Walkirii" w 5 zdaniach. 04.09.11, 13:49 Oczywiście, żaden choćby nie wiem, jak genialnie nakrącony film fabulany nie jest w stanie oddać wszystkich szczegółów, które podają 500 stronicowe opisy w zajmujacych książkach. Nawet nie ma senaru robić takich porównywań, bo zawsze wypadną one na niekorzyść filmu. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek i coś jeszcze 04.09.11, 14:39 dlatego nie podjąłem się streszczenia , o ktorym wspominała Mania :] tu jest materiał na film, i to jaki :} : kultura.gazeta.pl/kultura/1,114628,10224884,Nawet_Dan_Brown_by_tego_nie_wymyslil__Sensacyjna_pogon.html Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: i coś jeszcze 04.09.11, 15:04 grek.grek napisał: > dlatego nie podjąłem się streszczenia , o ktorym wspominała Mania :] I słusznie. O szczegółach operacji Walkiria można przeczytać na wikipedii, tam jest stynetyczne opracowanie... pl.wikipedia.org/wiki/Zamach_20_lipca :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: o "Walkirii" w 5 zdaniach. 04.09.11, 16:40 Zbyt surowo oceniasz, imo Intencja twórców filmu jest jasna - akcja koncentruje się na pokazaniu operacji Walkiria, przygotowań oraz jej nieudanego filnalu i konsekwencji z tym związanych. Na pokazanie całej drogi przemiany wykonawcy nieudanego zamachy - Stauffenberga, (moze to bylby temat na odrębny film) nie ma tu po prostu miejsca i czasu. Jest za to na początku w pierwszych sekwencjach filmu bohater, który jak notuje dzienniku jest coraz bardziej rozczarowany Hitlerem, przebiegiem wojny, klęskami, które coraz czesciej ponoszą Niemcy, zdegustowany okrucieństwem nazistów, przerazony upadkiem kraju ... Imo motywacja Stauffenberga w filmie jest czytelna, sam mówi o tym, w któryś momencie chodzi mu o ratowanie narodu niemieckiego przed upadkiem w obliczu zbliżającej się nieuchronnie klęski. Ale rzeczywiście postać Stauffenberga jest moze nieco wygładzona. Brak mocniejszego zaakcentowania nazistowskiej przeszłości, zanim doznał rozczarowania. Może wtedy postać byłaby o wiele ciekawsza! Tom był dobry! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: o "Walkirii" w 5 zdaniach. 05.09.11, 13:34 moze więc ta intencja właśnie mnie nie porwała, bo się okazało, ze bez uczciwego i poglębionego portretu głównego bohatera tych wydarzeń cala historia trochę zalatuje średniej jakości kinem akcji ?.. może o planie "walkiria" by się dało opowiedzieć lepiej za pomocą wpisania tej historii w biografię Stauffenberga, a nie odwrotnie ? wydaje mi się,ze stan ducha i umysłu Stauffenberga z grubsza wyrażał postawy całej grupy tych spiskowców, a przynajmniej można by to w ten sposób przedstawić. jesli on był glównym macherem, to jego motywacje i przemiany są/były kluczowe, bo to on pociągnąl innych za sobą w tę akcję. śledząc jego metamorfozę można by się dowiedzieć : skąd się wziął ten pomysł, bo w filmie niekoniecznie jest to wyraźnie powiedziane, przynajmniej ja stosownego akcentowania nie dostrzegłem. jasne, ze chodziło o prostą historię, żeby masowa widownia kupiła, może własnie brak ambicji jest tutaj najbardziej rozczarowujący. a przecież storyline wymarzona do napisania naprawdę dobrego scenariusza, łączącego psychologię, dramat, emocje, refleksję intelektualną. niestety, ale z kolei mnie nie przekonuje zamknięcie w paru zdaniach w jednej scenie toku rozumowania bohatera, który pewnie dojrzewał do swojej decyzji dłuższy czas i jak sądzę nie brakowało konfliktów sumienia, jakie temu towarzyszyły. hehe, cóż, twórcy uznali, że wystarczy, ze Stauffenberg przechodzi na właściwą stronę barykady. dlaczego był po niewłaściwej, dlaczego zrezygnował z niej dopiero, kiedy sam doznał uszczerbku na zdrowiu, czy całkowicie porzucił tamte idealy..? to by było zbyt wiele. masz rację, film akcji, to film akcji, o to chodziło, więc to może tłumaczyć uproszczenia i pominięcia. ale... zawsze można sobie spróbować wyobrazić, jak by wyglądała wersja idealna ;] Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Mam talent/ The Voice of Poland/ Slubne wojny 04.09.11, 16:06 tak, jak zapowiedzialam, tak i obejrzalam :) Na pocztaku wlaczylam MT - zmiana K. Wojewodzkiego na R. Kozyre na plus moim zdaniem, na minus to wyszlo jedynie A. Chylinskiej, ktora za bardzo wczuwala sie w role szefa. Z wystepow, ktore widzialam podobaly mi sie "swinie w kosmosie" ;) potem przelaczylam na chwile zobaczyc, jak to TVoP wypada i moje dziecie ( z ugruntowanym gustem muzycznym) juz mi nie pozwolilo przelaczyc ;))) Ten program jest jak na razie swietny - zwlaszcza jesli chodzi o uczestnikow - ci, ktorzy przeszli byli fantastyczni. I nie zgadzam sie z Grekiem, ze nie ma miejsca w tv na tego typu show - mnie sie wydaje, ze takie w bardziej "czystej" formie spiewanie jest w stanie przyciagnac ludzi caly czas (fenomen dlugiego istnienia SznS mowi sam za siebie). Co innego rzeczywiscie z tym, ze oni maja marne szanse na cos wiecej niz wystep w tv (ale to nie wina uczestnikow, tylko naszego rodziemgo showbizu), aczkolwiek uwazam, ze taki wystep daje im juz duza baze (popularnosc) do ciezkiej pracy i nie spoczecia na laurach (bo znalezli sie tacy, ktorym sie to udalo - M.Brodka chociazby). A, i Barbasiu - no ja Ci powiem, ze ten Ksiaze Ciemnosci nie taki straszny, jak go maluja ;) Ja bym powiedziala, ze gdyby nie jego szczuplosc ( z wiadomej sprawy) to on jest nawet, nawet, tak, przystojny :) I zachowywal sie bardzo elegancko, no prawie ;) A na koniec wieczoru zaserwowalam sobie komedie romantyczna o dwoch przyjaciolkach (A. Hathaway i K. Hudson), ktorych przyjazn zaczyna sie walic, kiedy obie maja wziac slub. Caly problem w tym, ze one obie od dziecinstwa marzyly o slubie w hotelu Plaza w czerwcu, a tu w tym konkretnym czerwcu jest tylko jedna wolna data - i maja wybor albo podwojny slub, albo ktoras z nich zmieni termin lub miejsce. Oczywiscie zadna nie chce ustapic i co sie dalej dzieje :))) W sumie nie byla taka zla, mogli tylko bardziej przystojnych narzeczonych im znalezc, toby bylo na kogo popatrzec :))) A dzis "Iluzjonista" - ale nie wiem, czy dam rade obejrzec, bo i nowy "Czas honoru" i nowe "Kosci" ;) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Mam talent/ The Voice of Poland/ Slubne wojny 04.09.11, 16:48 Dzięki, Maniu, piękne za to bardzo ciekawe sprawozdanie z frontu showów! Widziałam początek MT i ja powiem ci byłam rozczarowana Kozyrą, ktory jakoś strasznie się wysilał by wypaść na luzaka. Brakowalo też żartowbliwej ekwilibrystyki słownej Wojewódzkiego. W takim razie to bardzo porządny Książe Ciemności! ;)) "Iluzjinistę" polecam, całkiem interesujące kino rozrywkowe. I na Edzie Nortonie mozna oko zawiesić! ;)) Zapamiętuję tytuł i przy innej okazji obejrze komedię z A. Hathaway i K. Hudson! Dzięki za zachecające wprowadzenie, Maniu!!! Odpowiedz Link Zgłoś
ewa9717 "Walkirii" mówię NIE! 04.09.11, 17:17 Po pierwsze, bo nudna jak diabli, a po drugie (chyba ważniejsze) nie podoba mi się kreowanie pana von S. na spizowego bez skazy i zmazy. Wziął się za walkę z Hitlerem, jak juz dostawali po dupie z kazdej strony (przypominam: to już koniec lipca 1944 roku) i wiadomo było, jak się wojna musi zakończyć. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek powtórki & czytelnia 05.09.11, 15:12 najnowsze z Wenecji : wyborcza.pl/1,75475,10228980,Meczennik_seksu.html www.rp.pl/artykul/515407,712003-Festiwal-w-Wenecji-tragedia-budzi-z-marazmu-.html plus dobry wywiad z Holland, obszerny, ale warto przeczytać, dotyczy seriali produkowanych w Stanach : wyborcza.pl/1,76842,10215107,Agnieszka_Holland__Kto_zabil_Rosie_Larsen_.html w tiwi - Lis wraca [tvp2], "Dług" powtarzają enty raz [tvp1,23:50], i równie enty raz "Telefon" [Polsat,22:45], czyli filmowe nihil novi, same old song itp. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: powtórki & czytelnia 05.09.11, 16:30 Dzięki serdeczne, Greku, za prasówkę dotyczącą festiwalu weneckiego i inne ciekawe rzeczy. Jak miło, że nie trzeba szukać. Jesteś nieoceniony! :))) Zaintrygowana tytułem rzuciłam okiem na pierwszy artykuł i powiem Ci, że "Wstyd" Steve'a McQueena jawi sią całkiem interesująco, chciałabym to zobaczyć. Holland zostawiam na później! :) To mamy dziś wolny wieczór! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek to o tych powtórkach może trzy słowa :] 06.09.11, 13:47 ech tam, drobiazg, cala przyjemność z mojej strony :] no to ja Ci powiem więcej : jak dotąd, to wszystkie filmy, które są recenzowane, wydają się bardzo ciekawe i do obejrzenia. nie chciałbym być w skórze jury, ktore będzie musiało z tego wybrać najlepszy. Holland przepytują z okazji nowego serialu "Killing", ktory w wersji amerykańskiej, oryginał powstał w Danii, własnie wskakuje na mały ekran, a sama ona reżyserowała częśc odcinkow, czy tam pilota ?, whataver, grunt, ze jest/była w ekipie tworzącej go. w Polityce sprzed tygodnia jest dośc obszerny artykuł o tym całym "KIlling", a raczej o tej oryginalnej wersji duńskiej, bo to podobniez rzecz kultowa i fenomen, w stylu skandynawskich kryminałów, a jednocześnie czerpiąca pomysł z zajawki niemal jak z Miasteczka Twin Peaks - chodzi bowiem o zabójstwo młodej dziewczyny i poszukiwanie jego sprawcy. Holland, w tym wywiadzie, powiada, ze serial był tak kręcony, ze nawet sami aktorzy, poza odtwórczynią glównej roli, nie mieli pojęcia, co jest w scenariuszu na kolejne odcinki, i która z postaci, przez nich granych, okaże się mordercą :] niezła taktyka, swoją drogą. a tak, wczoraj było wolne, ale dzisiaj już nie - z Niemcami mecz :] ale za to, w niedzielę, idąc za Twoją radą odkurzyłem trochę "Iluzjonistę" i, nie wiem z jakich przyczyn, ale odebrałem go z prawdziwą przyjemnością; za pierwszym razem, po premierze, z tego co pamiętam, to nieźle Tobie i Wam tutaj marudziłem i kręciłem nosem; a w niedzielę - no inny człowiek, ba - INNY film :] atmosfera, Norton, zdjęcia, aranżacja scen, wnętrza, sama akcja która zahacza przecież także o strachu politycznej władzy przed porywającą tłumy sztuką, cała ta fantasmagoryczno-intrygancka aura... no po prostu kupiłem go od A do Z :] warto było. próbowałem sobie wczoraj trochę "Telefon" także oddmuchnąc z pajęczyn, ale jakoś mniej to skutecznie wyszło. chyba nie ma potencjału odkrywania siebie, jaki ma "Iluzjonista", przynajmniej w mojej indywidualnej skali. film na-raz. poza akcją nie ma specjalnie wiele do podziwiania. czekasz na to, jak to się skończy, więc kiedy już znasz rozwiązanie - nie ma wiele do znalezienia ponad to. podoba mi się niezmiennie przede wszystkim to, ze na półtorej godziny macherzy umieli skoncentrować całą akcję na tak niewielkiej przestrzeni [budka telefoniczna plus kawałek ulicy] i nie wywołać u widza, a dokładniej : u mnie - za siebie moge tylko mówić, klaustrofobicznego zaduchu. żywy film, ciekawy rozwój wydarzeń, nieschematyczny finał, ale... bez tych dodatkow, które by go czyniły... ja wiem... seksownym ? dobre słowo ? ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek & czytelnia 06.09.11, 14:01 no i może linki, skoro sie przydają :] : z Wenecji : www.filmweb.pl/article/Wenecja+2011+Solondz+bez+pazura-77452 www.rp.pl/artykul/515407,712516-Czarny-kon--film-Todda-Solondza-na-festiwalu-w-Wenecji.html i o tym serialu Holland, własnie znalazłem w Gazecie : wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80276,10235344,Skandynawskie_sledztwo_w_deszczu.html przyjemnego zaczytania :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: & czytelnia i różności 06.09.11, 22:31 Bardzo się przydały, przeczytałam wszytsko! Serdeczne dzięki! :)))) Toddzie Solondzu pierwszy raz słyszę, a Ty Greku, widziałeś jakiś jego film? Holland wyreżyserowała dwa z 13 odcinkow serialu "Dochodzenie", mowa o tym w artykule pod ostanim linkiem Interesująca rzecz, ciekawe czy my to zobaczymy u nas w telewizji!? Bardzo interesująca jest też ta zalinkowana wyżej rozmowa z Holland o pracy nad serialem "Dochodzenie" no i uwagi na temat współczesnych amerykańskich seriali. A propos prasówki, to czytałam dziś u dentysty rozmowę z Woody Allenem w ostatniej Polityce (później Wam ją zalinkuję (jest w necie), jak tylko dokończę moje obiecane opisy "O północy w Paryżu" Wybaczcie, że się tak grzebię!!!) znalazłam odpowiedź na Twe, Greku, pytanie, w którym z europejskich miast Allen będzie kręcił swój następny film! Otóż nie będzie to Moskwa, nie bedzie Warszawa, ale ... Rzym (żona Allena wybrała :), właściwie to było oczywiste. Allen kręci tu film, który zatytułowany jest "Bop Dekameron", czyżby była to jakaś wspólczesna wersja Dekameroanu Bocaccia? Jeśli tak to będzie niebyt cnotliwie i niezbyt też skromnie. ;) A i w filmie występuje Roberto Begnini i piękna Penelope Cruz, między innymi. Ale to jeszcze nie wszytsko , Allen nie wyklucza, że skusi się na film szpiegowski z akcją w ... Berlinie! Czyli w Warszawie nieprędko zagości, jeśli kiedykolwiek ... ;) Jutro dokończę odpowiedzi na postałe posty teraz lecę zobaczyć co tam u Kuby Wojewódzkiego w nowym sezonie!?? :) Na dobranoc jazzowo niech będzie (zdaje się już ten kawałek wkljałam kiedyś, ale w innym wykonaniu) www.youtube.com/watch?v=LMmSxXGD61k&feature=related Dobrej nocki! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek czytelnia i różności @music please 07.09.11, 13:33 bardzo proszę, dobrze że się przydają. dorzucę link z tym artykułem o "killling/dochodzeniu" z Polityki, jak tylko się ukaże na stronie. własnie... śpią te polskie telewizje, Amerykanie zdązyli złożyć remake, a u nas nikt się nie zdecydował kupić. zamiast kręcić te tragiczne telenowele powinni kupować, przynajmniej TVP, bo ją jakiś poziom obowiązuje, wlasnie hitowe seriale ze świata, przynajmniej na jednym z kanałów. hehe, wiesz, że ja mam tę Politykę z wywiadem z Allenem i jeszcze go nie przeczytałem ? ;] zapóźnienia mam takie, że aż wstyd się przyznać. chyba kiedyś pisaliśmy już o tym, że Allen kręci w Rzymie, chyba przy okazji obgadywania jakiegoś filmu z Begninim [ktory występuje w tym nowym projekcie WA]. poszukam później, żeby się upewnić o naszej szybkości i byciu na czasie ;] Kuba W znów dostał polecenie z góry chyba, nazwiska do zaproszenia na karteczce :] szkoda człowieka, za pieniądze tak stawać na tylnych łapkach... jazzowo - yup, dobre :] ja wczoraj słuchałem trochę muzyki, a właściwie nocą dzisiejszą, jak to nocny marek [nightmare-k] za Lao Che w całoksztalcie nie dam sobie głowy uciąć, ale Spięty dobrze pisze i ma wokal, a poza tym ma swoją jazdę, a ja takich ludzi lubię, ten kawałek kupuję bez szemrania i polecam bez ryzyka; mozna o swojej wierze w Boga pisać i śpiewać na wysokim C i falsetem, a mozna tak jak Spięty, czyli z klasą i bez nachalnej oczoyebności : www.tekstowo.pl/piosenka,lao_che,drogi_panie.html a to mi się podoba za takie gustowne połączenie retro z jakimś takim soundem [yup, wyrabiam się, haha ;)] kalifornijskim, nie wiem czy to właściwa nomenkaltura, ale tak to kojarzę i nie ma poradź na moje defekty, w każdym razie - numer jest zawodowy : www.tekstowo.pl/piosenka,i_blame_coco,quciker.html P.S : niemcy grają zawsze do końca :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: czytelnia i różności @music please 07.09.11, 13:35 I Blame Coco nie działa, więc z jutuba : www.youtube.com/watch?v=TKap6cQSWyo Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: czytelnia i różności @music please 07.09.11, 15:28 grek.grek napisał: > I Blame Coco nie działa, więc z jutuba : > > www.youtube.com/watch?v=TKap6cQSWyo Świetne! :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: czytelnia i różności @music please 07.09.11, 15:00 Bardzo sie przydają! Mam nadzieję, że nasza telewizja też za jakiś czas pójdzie za amerykanską modą i zacznie wreszcie robić dobre, interesujące, inteligentne seriale dla dorosłych. A widzisz, ja się u dentysty zastanawiałam czy Ty juz czytałeś ten wywiad!? (wiem, pamiętam, że też masz papierową wersje, że prenumerujesz Politykę!). A wywiad szalenie ciekawy, Allen o swojej wizji kina mówi, o tym dlaczego nie interesują go bieżące kwestie polityczne, aktualne problemy społeczne. Te wydajaą mu się za mało uniwersalne, za mało artystyczne, w przeciweństwie do poblematyki egzystencjalnej, moralnej, do problematyki uczuć. Te kwestie będą aktualne zawsze i za 100 sto i za tysiąc lat, jak powiedział Woody Allen. Bardzo intelinegtnie Woody potraktował maksymę "nie wszytek umrę", nieprawdaż. ;) Ale nie czytaj jeszcze tego wywiadu, dobrze!? ;) Choć właściwie nic się nie stanie jak jednak przeczytasz. ;) Widziałam końcówkę meczu. Czekając na Kubę, przełaczyłam na Jedynkę, żeby zobaczyć wynik, końcówka meczku 2:1 dla naszych, myslę jest super, ale szkoda tylko, że nie widziałam ani jednej bramki, no i za chwilę, zobaczyłam, bramkę wyrównującą ... ;/ cdn. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: czytelnia i różności @music please 07.09.11, 22:01 A to się pan Allen rozgadał. W ostatnim Dużym Formacie (ciekawe, czy jutro ukaże się nr wrześniowy?) rozmawiał o ostatnim dziele, tudzież swoim życiu i relacjach damsko-męskich, zwłaszcza te ostatnie nader interesująco się prezentowały i bardzo trafnie zostały podsumowane. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: czytelnia i różności @music please 07.09.11, 22:30 Nie będę udawać, że nie widzę 3 x "ostatnie". Tylko skąd mi się to wzięło? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: czytelnia i różności @music please 08.09.11, 18:16 :) Zdarza się! Wybaczymy! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: czytelnia i różności @music please 08.09.11, 13:46 to zabawne, tak mi się wydaje, ze dzięki dynamice rozwoju globalnych sieci komunikacji i informatyzacji te najnowsze filmy Allena są takimi hitami, a on sam zaczyna się robić wręcz popularny, wywiadowany, podczas gdy w swoim złotym okresie był raczej kultowy i znany przede wszystkim publice dośc zorientowanej w kinoświatku. dośc rozczulające są zwłaszcza te hasla reklamowe jakimi opatrywane są rutynowo jego nowalijki "Woody Allen w życiowej formie !", "najnowsza i najlepsza komedia Allena !", "Allen znakomity jak nigdy" :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: czytelnia i różności @music please 08.09.11, 18:25 pepsic napisała: > A to się pan Allen rozgadał. W ostatnim Dużym Formacie Nawet nie wiedziałam, że w DF też jest rozmowa z WA! (Dopadło go wielu naszych dziennikarzy i krytyków filmowych. ;) Wkleję zatem linki do Dużego Formatu i Polityki. www.polityka.pl/kultura/rozmowy/1518734,1,rozmowa-z-woodym-allenem.read wyborcza.pl/1,75480,10164072,Woody_Allen__Napisalem_dialogi_Hemingwayowi.html Przeczytałam teraz tą rozmowę z DF i śmiać mi się chciało, bo Paweł T. Felis, przygłuchy, zmiast "ROME PICTURE" (rzymski obraz /filmowy/) usłyszał, THE WRONG PICTURE"! ,he, he (moja mum też czasami tak ma, he, he) "Co oznacza zagadkowy tytuł pana nowego filmu, który będzie kręcony w Rzymie: "The Wrong Picture"? - Przecież to wcale nie jest tytuł! Opowiadając o tym filmie, mówiłem o nim po prostu: "Rome picture". Tak naprawdę ma tytuł "Bop Decameron" i będzie luźno oparty na "Dekameronie" Boccaccia - dużo połączonych ze sobą wątków, wiele równorzędnych postaci, no i miasto, które właściwie muszę dopiero poznać. Ale mam już obsadę marzeń: Penelope Cruz, Roberto Benigni, Jesse Eisenberg, Ellen Page, Alec Baldwin. I ja." :) Więcej... wyborcza.pl/1,75480,10164072,Woody_Allen__Napisalem_dialogi_Hemingwayowi.html?as=3&startsz=x&startsz=x&startsz=x#ixzz1XNWehiV5 (ciekawe, czy jutro u każe się nr wrześniowy?) I co jest dziś DF? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: czytelnia i różności @music please Woody Allen 08.09.11, 18:27 PS w Polityce dość podobna rozmowa Janusz Wróblewski1 września 2011 123.Rozmowa z Woodym Allenem Nie jestem wielkim artystą Reżyser, którego najnowsza komedia „O północy w Paryżu” właśnie wchodzi na polskie ekrany, opowiada o lenistwie, religii, podróżach i realizmie. Janusz Wróblewski: – „O północy w Paryżu” to hołd złożony paryskiej bohemie początku XX w., pięknu zabytkowego miasta i jego legendzie. Manhattan przestał już pana fascynować? Woody Allen: – W Ameryce chwilowo nikt nie chce finansować moich pomysłów, korzystam więc z zaproszeń europejskich producentów. Nakręciłem romantyczną komedię w Paryżu, kryminał w Londynie, komedię w Barcelonie. Niewykluczone, że skuszę się i na dramat szpiegowski z akcją w Berlinie. Przyjąłby pan każdą propozycję płynącą z dowolnego kraju? Oczywiście, że nie. Musiałbym tam bywać, dobrze się czuć w takim miejscu. Duże, nudne, przemysłowe miasto bez filmowej mitologii odpada. Ważny jest też pomysł. Nie każdy scenariusz da się przerobić na nową lokację. Pracuję ze stałą ekipą. Mam swoje wymagania, producenci musieliby się zgodzić na moje warunki. Mimo 76 lat sporo pan podróżuje, często przebywa poza domem. Nie męczą pana te wyjazdy? Moja rodzina je lubi, więc nie mam wyboru. Najczęściej żona decyduje, dokąd wyjedziemy. Niedawno bardzo chciała poznać Rzym, więc przeprowadziliśmy się tam na pół roku. Robię teraz film we Włoszech. Zdrowie dopisuje. Nie narzekam. Poczuł się pan jak niezależny europejski reżyser? W Hollywood średni budżet wynosi 50 mln dol. Mój ostatni film kosztował 15 mln dol. Tylko w Europie za takie pieniądze mogę pracować. Dystrybutorzy nie liczą na gigantyczne zyski, producenci nie wtrącają się do scenariusza. Muszę się starać, żeby robić nieamerykańskie filmy. Znam trochę francuski, to bardzo pomaga. Romantyczna wizja Paryża w najnowszym filmie to pańska fantazja? Nigdy nie postrzegałem Paryża w realistyczny sposób. Nowego Jorku zresztą też nie. Patrzę na te miasta przez różowe okulary, bo tego nauczyło mnie hollywoodzkie kino. Nie widzę ich złych stron. Pola Elizejskie nieodwołalnie kojarzą mi się z miłością, romansami, jazzową muzyką, pięknymi hotelami. Paryż zobaczyłem na własne oczy, jak miałem 29 lat, w 1964 r. przy okazji kompletowania obsady do „Jak się masz koteczku?”. Aktorom nie bardzo chciało się grać, scenariusz nagle przestał się podobać. Codziennie żądali dopisywania nowych dowcipów, lecz dopóki sponsorzy płacili rachunki, nie robiło to wrażenia. Miałem czas, żeby chłonąć art déco, atmosferę Montmartre’u, Closerie de Lilas, gdzie oddychało się tym samym powietrzem co Picasso i Modigliani. Tam gdzie mieszkałem, czyli w Brooklynie, jedyną formą sztuki były hot dogi. Bohaterem „O północy w Paryżu” jest początkujący scenarzysta, który nieoczekiwanie spotyka nad Sekwaną dawno nieżyjących idoli: Ernesta Hemingwaya, Gertrudę Stein, Francisa Scotta Fitzgeralda i innych. Przeżywa szok zupełnie jak kelnerka z „Purpurowej róży z Kairu”, do której schodzi z ekranu jej ukochany amant. To dowód siły marzeń czy rozczarowania rzeczywistością? Niektórzy potrzebują obcowania z tajemnicą, nawet za cenę samooszukiwania. Sam należę do takich osób. Ludzkie życie wydaje mi się na tyle tragiczne, smutne, nieszczęśliwe i pozbawione nadziei, że krótkie momenty magii są bardzo potrzebne. Wystarczy zajrzeć do gazet. Ciągle jesteśmy bombardowani wiadomościami o brutalnych gwałtach, głodowej śmierci w Korei Północnej albo gdzieś w Afryce. Tylko wyobraźnia albo cud – co na jedno wychodzi – może poprawić humor. Niektórzy uważają, że religia jest niezłym pocieszeniem. Tak, oczywiście, problem w tym, że ludzie wierzą w Boga naprawdę, a ja, że mamy raczej nikłe szanse na spotkanie z nim. Pytanie, co wtedy, jeśli go nie ma? Jak się zachować wobec zimnej pustki? Często się zastanawiam: nie jak sobie poradzić w najgorszej sytuacji, tylko dlaczego w ogóle podejmujemy trud działania. Ludzie wybierają egoizm, myślą, że morderstwo ujdzie im na sucho. Inni znajdują w sobie dość heroizmu, by pomagać i zachowywać się przyzwoicie. Wcale nie oczekują za to nagrody w przyszłym życiu. Robią to z poczucia solidarności, dlatego że chcą mieć spokój, czyste sumienie. Skoro wszyscy dryfujemy na jednej szalupie ratunkowej, która prędzej czy później i tak zatonie, to może lepiej wykrzesać z siebie resztki moralności? W tym sensie uważam, że nieobecność Boga we Wszechświecie ma znaczenie. Grecy przekonywali, że dzięki tragediom człowiek dowiaduje się o swojej sytuacji więcej. Pan też wierzy, że cierpienie pozwala człowiekowi wznieść się wyżej, stać się lepszym? W tragediach odzwierciedlających aktualne problemy nie ma niczego uszlachetniającego. Tragedie mówią o tragediach i nie rozumiem, dlaczego widzowie dopisują im setki dodatkowych znaczeń. To było naprawdę ciężkie – żalą się – ale coś nam dało, czegoś się nauczyliśmy. Ja osobiście niczego się z nich nie nauczyłem. Zero pocieszenia. Żadnego pozytywnego przekazu. Proszę spróbować rozśmieszyć dziecko. To dopiero daje prawdziwego kopa. Jak to pogodzić z pańskim pragnieniem nakręcenia poważnego filmu? Mnie nie interesują współczesne problemy, takie jak terroryzm, aborcja, walka o prawa mniejszości seksualnych czy rasizm. Nie poruszam nigdy społecznych ani politycznych zagadnień. Wydają mi się za mało uniwersalne, za mało artystyczne. Moimi tematami są zjawiska uczuciowe, psychologiczne, egzystencjalne, moralność. Bez względu na zmienne okoliczności historyczne, one się nie zestarzeją. Ani za 100 lat, ani za tysiąc. Oczywiście, jeśli film jest słaby, nic go nie uratuje. Realistyczny znaczy według pana cyniczny? Tak uważam. Sztuka nie może odwzorowywać jeden do jednego nędzy życia. Nie na tym polega jej siła. Pomimo całego horroru, jaki ono niesie, sztuka powinna pokazywać, dlaczego warto je przeżyć. Dlaczego jest wartościowe. Z drugiej strony, niemało jest artystów, którzy uważają, że wolno wszystko. Że nic nie muszą poza dawaniem czystej przyjemności. Przyjemność to rozrywka. A rozrywka to jedyna rzecz, z którą dajemy sobie radę. Nostalgia jest lepszą strategią? Nostalgia też jest pułapką. Idealizuje czas, który bezpowrotnie minął. Jak już wspomniałem, teraźniejszość jest koszmarem nie do wytrzymania. Dlatego pojawia się złudna myśl, że gdyby się żyło odrobinę wcześniej, w innych warunkach, w otoczeniu sławnych ludzi, zapewne rzeczywistość byłaby znacznie przyjemniejsza. Powiedzmy, że po obejrzeniu musicalu Vincente Minnellego „Gigi” ktoś uzna, że belle époque była rajem. Jeździło się na kucykach, świeciły lampy naftowe, wszystko wyglądało cudownie. Bajka! No, a jeśli musielibyśmy pójść do dentysty? Albo poprosić o środki znieczulające przy porodzie żony? Wtedy czar pryska. Więcej pod adresem www.polityka.pl/kultura/rozmowy/1518734,1,rozmowa-z-woodym-allenem.read#ixzz1XNYXSNV5 Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: czytelnia i różności @music please Woody Alle 08.09.11, 18:28 cd. W pana filmie wszyscy ulegają temu złudzeniu. Chcą, żeby niewidoczny wehikuł czasu przeniósł ich do innej epoki. Pisarz, grany przez Owena Wilsona, nie odnajduje się we współczesności i marzy o ucieczce w lata 20. XX w., gdy odnosiła triumfy paryska bohema. Tymczasem Picasso, Dali oraz reszta modernistów nienawidzą złotego wieku, czują się niedoceniani i wszystko by oddali, aby żyć w czasach renesansu, kiedy panował kult „prawdziwej” sztuki. To naturalny mechanizm. Jeśli siedzimy wygodnie w kawiarni, a obok wybuchają bomby, światowa ekonomia pogrąża się w kryzysie i odchodzi nam ochota, żeby wyjechać na wakacje, bo na lotnisku panuje niemiłosierny tłok, wtedy myślimy sobie: Boże, czy nie lepiej byłoby popijać koktajl u Maxima w 1890 r.? W filmie taki pomysł sprawdza się wyśmienicie. Można tworzyć fikcje, o jakich się marzy. Ale w świecie realnym taka tęsknota świadczy o utracie krytycznego zmysłu. Ja też go tracę, marząc o innym życiu w Nowym Jorku na początku XX w. Tak czy inaczej, świadomość, że nikt nie chce żyć tam, gdzie musi przebywać, napawa mnie smutkiem. Kino ma uśmierzać ból istnienia? Dzięki sztuce łatwiej oswoić się z prawdziwym okrucieństwem świata. Po obejrzeniu filmu nie wywołuje ono tak wielkiego wstrząsu. Tworzenie ma i tę zaletę, że człowiek musi się przejmować masą nieistotnych spraw: nieprzygotowanymi na czas kostiumami, humorami aktorów, złym ustawieniem kamery. Szczęśliwie dzięki temu przestaje się wtedy myśleć o śmierci. Pański perfekcjonizm, o którym krążą legendy, to sposób na zapominanie o troskach i niedostatkach życia? Nie jestem perfekcjonistą. Mam inne priorytety. Jak grają Yankees, kończę nagranie, żeby zdążyć obejrzeć ich mecz. Zawsze muszę być w domu przed szóstą. Nie znoszę nocnych zdjęć. Popełniam mnóstwo błędów. Zwłaszcza kiedy leżę w pokoju i rozmyślam, jaką to genialną rzecz napisałem, lepszą nawet od „Obywatela Kane’a”. Na planie wszystko się rozsypuje. Kolejny kubeł zimnej wody czeka potem w montażowni. Po wielkich ambicjach nie ma już śladu. Pojawia się za to pytanie, dlaczego byłem na tyle głupi, że wziąłem się za taką bzdurę? W końcu trzeba się ratować, żeby nie wyjść na durnia. Skoro reżyseria jest rozczarowująca, dlaczego tak intensywnie pan pracuje? Efekty nie byłyby lepsze, gdybym pracował wolniej. Próbowałem kiedyś zmniejszyć tempo. Poświęciłem więcej czasu na „Wrzesień”. Starannie nakręciłem, porządnie zmontowałem, solidnie podłożyłem ulubioną muzykę. I uświadomiłem sobie, że tego filmu nie znoszę. Wyreżyserowałem go więc jeszcze raz. Okazało się, że druga wersja ani o milimetr nie była lepsza. Co pan czuje, kiedy porównują pana do Bergmana albo Felliniego? Nie jestem wielkim artystą, przynajmniej nie takim, jakim chciałem być, mając 20 lat. Oszukuję samego siebie, wmawiając sobie, że mam szczęście i może w końcu coś mi się wreszcie uda. Ale wie pan, po 40 czy 41 filmach trudno w to uwierzyć. To prawda, że uważa się pan za człowieka leniwego? Jeśli nic nie robię, to tak. Na szczęście, kiedy skończę film, mogę ćwiczyć na klarnecie, obmyślać nowe scenariusze, co traktuję jak nieszkodliwe hobby. Napisanie komedii zajmuje mi cztery tygodnie. Dramatu – trzy miesiące. Nie jestem jednak przesadnie pracowity. Niech pan spojrzy na Stevena Spielberga. To dopiero pracoholik. Reżyseruje, produkuje, pomaga innym filmowcom, jeździ na dokumentacje. Ciągle jest w ruchu. Ja bym tak nie mógł. Nie mam takiego napędu. Sądząc po pańskiej aktywności, na brak weny nie może pan jednak narzekać? Kryzys przechodziłem nie raz. Cierpiałem z powodu braku pomysłów. Siedziałem nad kartką papieru i nic mi do głowy nie przychodziło. Wiele osób popełnia błąd myśląc, że pisanie polega na pisaniu. Ale to nieprawda, pisanie polega na myśleniu, a reszta to zapisywanie efektów tego procesu. Więc jeśli po miesiącu nic się nie pojawiało, musiała to być kiepska idea, z której nic ciekawego nie mogło się narodzić. Mówi pan jak intelektualista, ale nie chce za niego uchodzić? Branie mnie za intelektualistę to największe nieporozumienie. W ogóle nim nie jestem. Nie przeczytałem ani jednej książki w młodości. Wyrzucono mnie ze studiów za słabe stopnie i brak postępów w nauce. Źle się czuję w towarzystwie teoretyków. Nie pouczam innych, jak mają żyć. Wolę oglądać mecze koszykówki, niż czytać. To, że ktoś mnie tak szufladkuje, wynika z tego, że w swojej twórczości przypadkowo poruszam się w obrębie egzystencjalnych zagadnień, które nurtują również filozofów. Dlaczego żyjemy? Dlaczego życie jest takie straszne? Niestety, błyskotliwymi przemyśleniami na temat Kierkegaarda nie mogę się popisać. Nie mam nic do dodania. Mogę się tylko użalać. Wraca pan do swoich filmów? Inspiruje się nimi? Staram się ich nie oglądać. Nie jest mi to do niczego potrzebne. Wielu filmów już nie pamiętam. Nie trzymam ich na półce z DVD obok dyplomów i pucharów z nagrodami. Niepotrzebnie zbierałyby tylko kurz. Są świeże w momencie premiery, potem przestają mnie obchodzić. Fakt, że ktoś je uwielbia, nie poprawia mojego samopoczucia. Co nie znaczy, że jest mi to zupełnie obojętne. Chcę, żeby były oglądane. Ale nie reżyseruję z myślą o odniesieniu komercyjnego sukcesu. Gdyby nie porażki i złośliwe recenzje na początku kariery, moje ego urosłoby do niebotycznych rozmiarów i pewnie na nic dobrego nie byłoby mnie później stać. Dziś już się krytyką nie przejmuję, nie jest ona w stanie wpłynąć na zmianę stylu czy wyboru tematu. Sztuka jest niezależna od wszelkich rozmów o niej. Dlatego największą przyjemność sprawia mi sama praca. A nie czekanie, jak zostanie przyjęta. Często powtarzam, że robienie komedii przypomina zajęcia w świetlicy sanatorium dla nerwowo chorych, które zajmują i uspokajają pacjentów. Które ze swoich filmów uważa pan za szczególnie udane? Wciąż lubię „Purpurową różę z Kairu”, „Wszystko gra”, podoba mi się „Zelig”. Co do „Annie Hall”, zwyczajowo najwyżej ten film ceni publiczność, bo taki ciepły, miły, pogłębiony psychologicznie. Chociaż początkowo uważano, że się sprzedałem. Nie ma w nim tylu dowcipów co w „Bierz forsę i w nogi” czy w „Śpiochu”. Zgadzam się jednak, że to bardzo ważny etap w mojej twórczości, choćby ze względu na rozpoczętą współpracę z operatorem Gordonem Willisem, który nauczył mnie najwięcej kina. Tęskni pan do aktorstwa? Nie, nie brakuje mi grania. Odkąd nie pokazuję się na ekranie, ulżyło mi nawet, bo pozbyłem się kilku uciążliwych obowiązków. Nie muszę na przykład codziennie rano się golić. Nie martwi pana perspektywa odejścia na reżyserską emeryturę? Zawsze mogę pisać dla teatru. Jak mój sąsiad, dramaturg Marshall Brickman, który nie zrywa się – jak ja – o świcie i nie pędzi na złamanie karku, żeby dopilnować na mrozie zdenerwowanej ekipy filmowej, która ma w nosie wszystko, co się napisało. Chodzi sobie spacerkiem do pracy. Nanosi poprawki. O nic więcej się nie martwi. Jest pan sławny, wszyscy pana uważają za ikonę kina autorskiego, młodzi z pokorą uczą się od pana reżyserii. Czy takiego właśnie życia pan się spodziewał? To nie jest ten rodzaj kariery, który można by porównać, powiedzmy, do życiorysu Hemingwaya. Atrakcje w rodzaju polowań na grubą zwierzynę w Afryce, połowów wielorybów, skoków ze spadochronem i wychodzenia bez szwanku z katastrofy lotniczej jakoś mnie ominęły. Ale nie narzekam. Prowadząc ciche, ustabilizowane, higieniczne, mieszczańskie życie mam swoje chwile radości. Więcej pod adresem www.polityka.pl/kultura/rozmowy/1518734,2,rozmowa-z-woodym-allenem.read#ixzz1XNYhN2Ww Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: czytelnia i różności @music please 08.09.11, 19:24 DF jest cały i zdrowy, z tym że nie mam pojęcia z jaką zawartością, podobnie jak u Greka rośnie u mnie stos zaległości w tempie zastraszającym;) Barbaisu, a może to chochlik drukarski pozamieniał tytuły? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: czytelnia i różności @music please 09.09.11, 15:05 pepsic napisała: > Barbaisu, a może to chochlik drukarski pozamieniał tytuły? Nie,nie to niemożliwe, bo tytuł najnowszego filmu Allena brzmi "Bob Decameron". Felis,może nie skojarzywszy , ze chodzi tu o przymiotnik od nazwy miejcowej, gdzie rozgrywa się akcja kolejengo filmu,"przerobił sobie" "Rome /Picture/" ( O północy w Paryżu było French Picture) załyszane pewnie na jakiejś konferencji prasowej, na podobne brzmieniowo!!! "he Wrong /Picture/". Tak podejrzewam. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: czytelnia i różności @music please 08.09.11, 13:42 ja bym na polską tiwi, jako na twórców, nie liczył :] jak dla mnie, wystarczy jakby kupowali co ambitniejsze seriale zza granicy. u dentysty ? mam nadzieję, ze tylko kontrolnie ? no to czuję się zachęcony, aczkolwiek - mogę z lekturą poczekać :] hehe, jak to Niemcy, zawsze w ostatniej minucie ustrzelą. ale, z drugiej strony, mecz przeciez nie o punkty ani o awans, a w Polandzie całym rwetes niesamowity... jakby stawką było mistrzostwo jakieś. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: czytelnia i różności @music please 08.09.11, 17:54 To też! :) Plombowanie niestety. Mój dentysta z uznaniem wypowiadał się o naprawionym zgryzie Tomasza Jachimka. Oglądał go w Szkle Kontaktowym. :)) Właśnie! Larmo, bo pewnie kolejna okazja wygrania z Niemcami może się nieprędko pojawić, he,he > no to czuję się zachęcony, aczkolwiek - mogę z lekturą poczekać :] To jeszcze chwilkę poczekaj, proszę! Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: czytelnia i różności @music please 07.09.11, 15:26 A tak, pamiętam. Pisaliśmy o współpracy Allena z Beginimi przy okazji Twego opisu filmu Beginiego "Tygrys i śnieg", ale żadnych szczegółów na temat filmu w zallinkowanym tekście zdaje się nie było! Chwilę posiedziałam z siostrami, a potem uciekłam do Dwójki,a tam jak się okazało, powtarzali dokument o Januszu Morgensternie, który zmarł wczoraj. Wykruszają się zacni panowie ze stolika w Czytelniku. www.youtube.com/watch?v=oGIDYopeR1s Lao Che, bardzo! Jeszcze bardziej "I blame coco i piosenka "Quciker" (Grekuchna, czy to jest nie aby aluzja do mojego grzebalnictwa?). Świetny tekst, choć jego tłumaczenie na polski nędzne. Dzieki Tobie człowiek troche zaczyna się orientować w muzyce wspólczesnej! :) >[nightmare-k] No wiesz! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: czytelnia i różności @music please 07.09.11, 21:37 A mi się wydaje, że o Allenie i Benignim w kontekście kręcenia kolejnego filmu w Rzymie pisaliśmy, znaczy Grek pisał w 15 części ojejku. ?? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: czytelnia i różności @music please 08.09.11, 14:32 > A mi się wydaje, że o Allenie i Benignim w kontekście kręcenia kolejnego filmu > w Rzymie pisaliśmy, znaczy Grek pisał w 15 części ojejku. > ?? Całkiem możliwe! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: czytelnia i różności @music please 08.09.11, 13:27 no coś Ty, żadna aluzja, jak już to bardziej do mnie :] ja widziałem samą końcówkę szoł powiatowego - biedny człowiek, wciskają mu na kanapę takie... osobliwości, ze wkrótce będzie mógl śmiało się ubiegać o legitymację survivalowca. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: czytelnia i różności @music please 08.09.11, 17:46 grek.grek napisał: > no coś Ty, żadna aluzja, jak już to bardziej do mnie :] No co Ty, Greku, Ty jesteś solidna firma! :)) Jak obiecałeś "Gorzkie gody" tak na pewno będą! ;)) > ja widziałem samą końcówkę szoł powiatowego - biedny człowiek, wciskają mu na k > anapę takie... osobliwości, ze wkrótce będzie mógl śmiało się ubiegać o legitymację survivalowca ha,ha :))) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: czytelnia i różności @music please OT poetycki 07.09.11, 15:51 Do piosenki Lao Che mam apoposa, tematycznie poniekąd związanego, fraszkę pt. "W raju", która wczoraj wpadała mi w oko (no i pomyślałam zaraz, że się muszą nią z Tobą, Wami podzielić): "Tak Ewo, jestem obok, lecz długo nie zostanę, Dlatego zrywam z tobą ... owoce zakazne" Autorem jest tym razem nie autor "Myśli nieuczesanych", a poeta, satyryk, fraszkopisarz Lech Konopiński... :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: czytelnia i różności @music please OT poetyck 08.09.11, 13:34 krótko i treściwie :] jak tak dobrze wyszło, to mam jeszcze drugi kawałek łączący styl retro-disco z nowymi brzmieniami, wychodzi z tego naprawdę rześka zabawa : www.youtube.com/watch?v=PRmEmiiRQ_U Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: czytelnia i różności @music please OT poetyck 08.09.11, 14:29 ha,ha, To prawda! Śliczne to! Orzeźwiające! Energetyzujące! :)))))) /dziś u nas deszczowo!/ Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek czytelnia i różności 07.09.11, 15:03 p.s : nie, Barbasiu, w temacie reżysera Solondza jestem równie zielony, co Ty :] dziś/wczoraj w Wenecji ? voila : www.filmweb.pl/article/Wenecja+2011+Trzeba+zabić-tę+miłość-77508 czyli o nowej wersji "Wichrowych wzgórz', jak wynika z opisu podrasowanej ku współczesnej [nie]wrażliwości. + na dole jest link do recenzjonu "Szpiega", z ponoć zachwycającą rolą gary Oldmana. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: czytelnia i różności 08.09.11, 17:39 Tośmy oba zielone! ;))) Wydaje się, że to może być ciekawa interpretacja "Wichrowych wzgórz". W każdym razie, sądząc po tych pierwszych komentarzach różni się od tych, które powstały do tej pory i które wiernie trzymały się książkowego pierwowozoru, i ta inność, nowość pewnie jest już plusem tej wersji. Mam fajny apopos, wkleję Ci tu to co mówi "Słownik Literatury polskiej XIX wieku" na temat powieści Emily Bronte, w haśle MIŁOŚĆ (miałam to zrobić już wcześniej przy okazji podwatku o WW): "W literaturze angielskiej późnym wcieleniem romantycznego mitu miłosnego jest powieść E. Bronte "Wichrowe wzgórza" (1848). Autorka ukazuje ewoluję uczucia, ktore skonfrontowanez obyczajami i prawami świata, ze wzruszającej miłości jaka łączyła dwoje razem wychowanych dzieci, przemienia się w siłę demoniczną, fatum wewnetrzne. Kate i Haetcliff są sobie nawzajem niewierni, zwierają małżeństwa z partnerami, których nie kochają. Obracają wiec swe życie w ciąg zął czynionego z premedytacją i jawnie sadystyczną satysfakcją. Łączy ich miłość (przemieniona ze wzglęu na zło świata) w nienawiść i pragnienie zemsty - lecz związek ten pozstaje wiąż nierozerwalny i nie ma dla niech innego wyzwolenia niż śmierć. "Wichrowe wzgórza" można nazwać studium psychologicznym szczególnego rodzaju: jest to studium psyche romantycznych kochanków, którzy nie chcą i nie mogą być niczym innym niz romantycznymi kochankami". s.549 ! :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: czytelnia i różności 08.09.11, 17:42 korekta Wydaje się, że to może być ciekawa interpretacja "Wichrowych wzgórz". W każdym razie, sądząc po tych pierwszych komentarzach ta adaptacja różni się od tych, które powstały do tej pory i które wiernie trzymały się książkowego pierwowozoru, i ta inność, nowość pewnie jest już plusem tej wersji. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: czytelnia i różności Wencja "Wichrowe wzgórza" 09.09.11, 14:37 barbasia1 napisała: > Wydaje się, że to może być ciekawa interpretacja "Wichrowych wzgórz". W każdym > razie, sądząc po tych pierwszych komentarzach różni się od tych, które powstał > y do tej pory i które wiernie trzymały się książkowego pierwowozoru, i ta innoś > ć, nowość pewnie jest już plusem tej wersji. A może jednak nie będzie ciekawa. > "W literaturze angielskiej późnym wcieleniem romantycznego mitu miłosnego jest > powieść > E. Bronte "Wichrowe wzgórza" (1848). Autorka ukazuje ewoluję uczucia, ktore sk > onfrontowanez obyczajami i prawami świata, ze wzruszającej miłości jaka łączyła > dwoje razem wychowanych dzieci, przemienia się w siłę demoniczną, fatum wewnet > rzne. Kate i Haetcliff są sobie nawzajem niewierni, zwierają małżeństwa z part > nerami, których nie kochają. Obracają wiec swe życie w ciąg zął czynionego z p > remedytacją i jawnie sadystyczną satysfakcją. Łączy ich miłość (przemieniona ze > wzglęu na zło świata) w nienawiść i pragnienie zemsty - lecz związek ten pozs > taje wiąż nierozerwalny i nie ma dla niech innego wyzwolenia niż śmierć. "Wichr > owe wzgórza" można nazwać studium psychologicznym szczególnego rodzaju: jest to > studium psyche romantycznych kochanków, którzy nie chcą i nie mogą być niczym > innym niz romantycznymi kochankami". s.549 Tu jeszcze pojawi się oczywiście słówko komentarza. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic "Zgon na pogrzebie" - jutro TV4 godz. 20.00 07.09.11, 22:14 Czarna komedia, choć nie do końca angielska, można pomarudzić o poziomie, ale obejrzeć nie zaszkodzi, a nawet trzeba. Mnie w każdym razie rozbawiła. Ps. Nadal trochę mnie nie będzie i nadal krucho z oglądaniem tiwi, a że forum po wakacjach odżyło, więc w gruncie rzeczy jestem na bieżąco. :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Zgon na pogrzebie" - jutro TV4 godz. 20.00 08.09.11, 14:10 "Zgon na pogrzebie" brzmi szalenie zachecająco! ;)) Obejrzę na pewno przy innej okazji, na jakimś dostępnym mi kanale. Zawsze czekamy na Ciebie, Pepsic! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Ladykillers" Coenów, tvp2, 21:40 08.09.11, 13:50 Pepsic poleca angielski humor w 4, a tutaj konkurencja się znienacka objawiła :] świeży dość produkt Coenów, jak na telewizję ogólnodstępną. pora, zdumiewające - przyjazna dla normalnych ludzi... nic tylko szykować prowiant, załatwić wszystko do dziewiątej i postarać się nie pić zbyt wiele przed ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Ladykillers" Coenów, tvp2, 21:40 08.09.11, 14:05 I to rzecz w cyklu, uwaga! "Kocham kino", przyjnajmniej tak piszą w w dodatku TV do GW, co wczoraj wypatrzyłam!!! (nie wiem, ale ten cykl wydaje mi się niefortunnie ustawiony w ramówce, mocną konurencję ma w postaci "Sprawy dla reportera"!??) Więc i ja się szykuję na Coenów! :))) / Coenowie! "To nie jest kraj ...!" Zaległości! Ech!/ Czarna komedia (świetnie!) "Zgon na pogrzebie" przy innej okazji, tym bardziej, że nie odbieram TV4. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Ladykillers" Coenów, tvp2, 21:40 08.09.11, 16:39 jestem zaskoczeniem Dżeka ;] może rzeczywiście coś się zmienia, a może to tylko epizod... jeśli w tym cyklu będą kolejne premiery, to gra wydaje się warta świeczki, ale jesli rzucą coś na zachętę, a później zasypią powtórkami ?.. z Wenecji : www.filmweb.pl/article/WENECJA+2011+Zanim+nie+będzie+niczego-77573 plus link na dole do wywiadu z babką, co się szarpnęła na nową wersję "Wichrowych..." półmetek, wszędzie pienia i zachwyty nad POlańskim, zaraz potem Clooney, więc teraz pytanie czy jury sie ugnie, czy za wszelką cenę zademonstrować będzie chciało niezależność i wysmaży jakiś sensacyjny werdykt. Coenowie - o yes, nie do przegapienia :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Ladykillers" Coenów, tvp2, 21:40 08.09.11, 18:15 haha, Dżek.Dżeku, rzuciłam okiem na ramówki kolejnych czwartków i wygląda na to, że będzie ... różnie, raz nowości, raz powtróki. "4:44: Last Day on Earth" Grek, gdybyś wiedział, że jurto nastąpi koniec świata, co byś zrobił w tym ostanim dniu istnienia Ziemi? Wywiad babką od "Wichrowych wzgórz" trochę mnie rozczarował. Czyli jednak Polanski w żóltej koszulce lidera!? Dzięki za podumowanie na półmetku. Może jeszcze jakiś czarny koń wyskoczy!?? Tak! Nic nie słyszłam, nic nie czytałam o tym filmie Coenów. Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: Ladykillers" Coenów, tvp2, 21:40 08.09.11, 20:31 juz pewnie za pozno, ale chcialam Was jeszcze bardziej zachecic do Ladykillers :) Podejrzewam, ze Wasze opinie moga byc ... rozne ;) Ja bylam kiedys w kinie, bardzo mi sie podobal i podoba nadal, dzis odpuszcze raczej, ale to chyba jedyny film, w ktorym nie przeszkadzal mi Tom Hanks (wiecie, ze zanim nie przepadam lagodnie mowiac ;) ) !!! Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Ladykillers" Coenów, tvp2, 21:40 09.09.11, 20:20 Zacheciłaś, Maniu! Ladykillers też mi się podobali! :) Maniu, Tyś prawdziwa kinomanka! :) A i nie (z)rozumiem dlazcego nie przepadasz za Tomem Hanksem! Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: Ladykillers" Coenów, tvp2, 21:40 09.09.11, 21:43 barbasia1 napisała: > Zacheciłaś, Maniu! Ladykillers też mi się podobali! :) Ciesze sie, ze przypadl Ci/ Wam do gustu, wlasciwie niedlugo bedziemy sie mogli zwac nie tylko kinomaniakami, ale koenomaniakami ;) > Maniu, Tyś prawdziwa kinomanka! :) Staram sie jak moge :) Byly czasy, ze bywalam w kinie po kilka razy w tygodniu! > A i nie (z)rozumiem dlazcego nie przepadasz za Tomem Hanksem! Trudno mi to jakos wytlumaczyc, ja nie rozumiem jego fenomenu, tego, ze ktos taki nijaki jakis, bez wyrazu, bez urody chociazby zrobil taka wielka kariere. A juz kompletnie mnie odrzuca w komediach romantycznych jako glowny amant. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Ladykillers" Coenów, tvp2, 21:40 09.09.11, 21:59 Ciesze sie, ze przypadl Ci/ Wam do gustu, wlasciwie niedlugo bedziemy sie mogli > zwac nie tylko kinomaniakami, ale koenomaniakami ;) Stanowczo tak! ;) > Staram sie jak moge :) Byly czasy, ze bywalam w kinie po kilka razy w tygodniu! Woooow!!! To widać, słychać i czuć! Talent! Co ewidentnie widać w Ladykillers. :) Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: Ladykillers" Coenów, tvp2, 21:40 09.09.11, 22:07 barbasia1 napisała: > > Staram sie jak moge :) Byly czasy, ze bywalam w kinie po kilka razy w tygodniu! > Woooow!!! > To widać, słychać i czuć! A dziekowac, dziekowac, bardzo mi milo! > Talent! > Co ewidentnie widać w Ladykillers. :) I jeszcze w Cast Away - moze on jak wino - im starszy tym lepszy? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Ladykillers" Coenów, tvp2, 21:40 10.09.11, 14:23 > I jeszcze w Cast Away - moze on jak wino - im starszy tym lepszy? Oczywiście! Sam jeden gra w Cast Away tak, że oczu oderwać nie można! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Ladykillers" Coenów, tvp2, 21:40 09.09.11, 14:42 no to pozostaję przy nadziei, hehe. w ostatnim dniu ? dobre pytanie... chyba nic ponadnormatywnego jak dla mnie, może dlatego ze ja się staram traktować tak każdy dzień ;] staram się, co nie znaczy, ze zawsze wychodzi. możliwe, że coś się jeszcze objawi, ale chyba coraz klarowniej wybija się pytanie zasadnicze : dadzą Polańskiemu, czy pójdą pod prąd ? :] hehe, ja też nie, dopiero teraz zacznę czytywać jakieś recenzje "Ladykillers". wczoraj niczego nie dotykałem, zeby się nie zasugerować. co do "Wichrowych wzgórz", to ciekawa Twoja wklejka powyżej; co do wywiadu z reżyserką, to się jeszcze nie dobrałem do niego, ale to, co dociera via media wskazuje, ze po prostu przydała pieprzu całej historii, zamieniła cygana na murzyna, doprawiła język jakimi się posługują bohaterowie szczyptą chilli, trochę to uwspółcześniła, dostosowała do obecnej wrażliwości, czy może nie-wrażliwości [kto powiedzial jednakże, ze wrazliwości, to pochodna subtelności ?, może wcale niekoniecznie], generalnie - jak czytam o tych "kontrowersjach", to trochę nie wiem, o co chodzi. miała przewałkować Bronte 1 do 1 ? wybrała metodę pomiędzy filmem a teatrem, i to chyba... chyba dobrze ? jak sądzisz ? jak sądzicie ? hehe, "Gorzkie gody" bedą. wiem, ze się ociągam, ale pamiętam o czym chciałem napisać, więc to mnie rozleniwia ciągle. i filmu o panu fryzjerze też nie obejrzałem... sama widzisz, jak to ze mną jest ;] wywiad z Woodym przeczytałem - dzięki, wszelako za to, że go wrzuciłaś tutaj, będzie zawsze jak znalazł - skromny facet i z wdziękiem zaprzecza marce "intelektualisty" jaką mu przypisano. to prawda, on naprawdę myśli i praktycznie doświadcza, a nie czyta o myśleniu i teoretyzuje o doświadczaniu, więc na pewno "intelektualistą" nie jest ;] "wolę obejrzeć mecz koszykówki zamiast czytać" - cały on, hehe. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Ladykillers" Coenów, tvp2, 21:40 09.09.11, 21:38 Czyli pani reżyser zrobiła coś podobnego, co wcześniej np. z dramatem Szekspira "Romeo i Julia" zrobił Baz Luhrmann, choć ona, jeśli dobrze zrozumiałam, nie poszła na całość i samej akcji nie umieściła we współczesności, ograniczając się, jak już wspomniałeś, do uspółczesnienia języka, zbrutalizowania akcji dostosowując adaptację tym samym do współczcesnej, jak to ładnie zapisałeś, nie-wrażliwości ( właśnie a propos, ciekawe jakby wypadło przeniesienie akcji WW do współczesności? ). Prawde mówiąc nie wiem, co o tym teraz sądzić? Musiłabym to jednak obejrzeć na ekranie. Bronte 1:1 już była i to nie raz, kolejna tego typu adaptacja nie miałaby sensu. Ja mam teraz ciężkie rzeczy na głowie, tak przez cały wrzesień i jeszcze dłużej, dlatego odzywam się i będę odzywać się czasami półgębkiem (za co przepraszam! heh), więc Ty możesz sobie poleniuchować od czasu do czasu, ALE TROSZECZKĘ! ;)) Bo ja o fryzjerze Antoinie jeszcze nic nie napisałam, nie zachęciłam Cię! a to taka niezykła postać ... Widzisz, jak to jestem , szkoda mówić! >praktycznie doświadcza, a nie czyta o myśleniu i teoretyzuje o doświadczaniu, więc na >pewno "intelektualistą" nie jest ;] Racja! :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 "Ręka fryzjera" dokument o Antonim Cierplikowskim 09.09.11, 21:40 W właśnie mistrz Antoine ... Zatem kilka obiecanych słów ... Antoni Cierplikowski do Francji trafił dzięki przypadkowi i dzięki swojej determinacji, zapewne. Młodziutki Antoni Cierplikowski terminował u swojego wuja fryzjera w Łodzi, dokąd się wyjechał z rodzinnego Sieradza. Pewnego dnia do zakładu fryzjerskiego wujka przyszła pewne dama z prośbą o zrobienie fryzury, wuj Antoniego, który często sobie popijał, tego dnia był właśnie po kilku głębszych, więc Antoni musiał go zastąpić. I zastąpił z chęcią, i zrobił owej pani piękną fryzurę, pani ujrzawszy ją rzekła z zachwytem, że z taką ręką powinien pracować w Paryżu! Antoni usłyszawszy taki komplement zdaje się nie namyślał się długo , wkrótce spakował manatki i wyruszył do Paryża. Był to rok 1901 Antoni miał wtedy 17 lat. W Paryżu przyjęto go do salonu fryzjerskiego, w którego piwnicach zajmował się robieniem peruk (w piwnicy dlatego, żeby nie podglądał mistrza fyzjerskiego, były to czasy kiedy fryzjerzy paryscy skrzętnie skrywali przed uczniami tajniki warszatu z obawy by nie wyrosła im konkturencja). Pewnego dnia, było to jakieś święto we Francji, a więc wieki tłok u fryzjera, poproszono go by pomógł robić paniom fryzury. Antoni się zgodził się i zrobił pierwszej pani fryzuę tak oryginalną i tak niezwykłą, że pozostałe panie czekające na swoją kolej zobaczywszy jego dzieło, chciały już tylko by Antoni je uczesał. I tak narodził się paryski mistrz fryzjerstwa Antoine. Z dokumentu wyłania się postać niezwykła, przede wszytskim prawcowita, nieprzeciętnie utalentowana, pełna pomysłów. Antoine był nie tylko mistrzem w swoim fachu (po raz kolejny potwierdza się teza, że 90 procent genialności to ciężka praca, Cierplikowski, kiedy już znalazł się w Paryżu pracował po kilkanaście godzin dziennie), nie tylko robił wspaniałe, wymyślne fryzury wielkim gwiazdom kina, etsrady, światowej arytokracji ( czesał Sarę Bernhardt, Josephine Baker, Édith Piaf, Brigitte Bardot.), w słynnym salonie przy rue Cambon (swoje salony miał później i w Ameryce!, ale do czasu...), ale także projektował damskie nakrycia głowy (w dokumencie można zobaczyć fragment zachowanego filmu na którym Antoine prezentuje na modelkach owe nakrycia głowy ) , trorebki i stroje, otworzył linię swoich kosmetyków, wyprodukował pierwszy lakier do włosów!, pierwsze farby do włosów. Te wszystkie działanie przyniosły mu przeogromny majątek, który pozwolił mu na wybudowanie wspaniałej, w dużej części przeszklonej kamienicy z widokiem na wieżę Eiffla (kamienicę oraz majątek ów poźniej stracił, jak to się stało o tym dowiecie się z dokumentu :). Był szalenie ekscentryczną postacią, budził sensację przechadzając się po Lasku Bulońskim oryginalnie ubrany z ufarbowanymi na niebiesko włosami w towarzystwie swego charta również ufarbowanego na niebiesko! Antoine lubił się przebierać w wymyślne stroje, także z różnych epok, które to stroje sam sobie projektował. A największą chyba sensację budziła wieść, jak najbardziej prawdziwa (co dokumentują zdjecia )o szklanym łożu o kształcie trumny, w którym sypiał... To tyle w skrócie na temat mistrza Antoina, zachęcam gorąco obejrzenia dokumnetu, dowiesz się Greku, dowiecie się z niego jeszcze dużo szalenie ciekawych rzeczy na temat tej fascynującej postaci.... Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Ręka fryzjera" dokument o Antonim Cierplikow 09.09.11, 23:04 No to nam narobiłaś apetytu. Ps. Odezwę się za kilka dni, piszcie, co straciłam. :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Ręka fryzjera" dokument o Antonim Cierplikow 10.09.11, 14:10 pepsic napisała: :) Cała przyjemność po mojej stronie! Okej! Bon voyage! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Ręka fryzjera" dokument o Antonim Cierplikow 10.09.11, 12:56 czyli, grunt, to wiedzieć do której głowy się z nożyczkami dobrać :] bardzo ciekawe wprowadzenie, Barbasiu, zaostrzające aptetyt. nasz człowiek, na polskich krowach wykarmiony, hehe. zupełnie bajkowa historia. inspirująca. teraz tylko się zebrać w sobie i obejrzeć wreszcie... Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Ręka fryzjera" dokument o Antonim Cierplikow 10.09.11, 14:09 Albo mieć szczęście i znaleźć się we właściwym czasie, we właściwym miejscu!? Dzięki Ci za dobre słowo! :) Niebajkowo się kończyta historia, jak to w życiu, choć na szczęście nie tragicznie ... > teraz tylko się zebrać w sobie i obejrzeć wreszcie... :))) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Ladykillers" Coenów, tvp2, 21:40 10.09.11, 12:44 i to jest podsumowanie - na ekran nam to dawać :]] orajt, nawet Twoje "połgębki" mają swoją wymowę :] ale, oczywiście, najlepiej niech jak najczęściej będą to jednak całogębki. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Ladykillers" Coenów, tvp2, 21:40 10.09.11, 14:22 he,he :))) A może bez anturażu epoki, wichrorwych okolicznosci przyrody wyszedłby z tego banalny melodramat, jakich już powstało wiele? Nie wiem, nie wiem, muszę doprawcować jeszcze moją wizję, koncepcję,,zanim zdecyduję sie to wyreżyserować! ;) Ha, ha, ha :)))) To się przeogromnie oraz jeszcze bardziej cieszę, staram się bardzo, Greku! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Ladykillers" Coenów, tvp2, 21:40 10.09.11, 15:31 hehe :] możliwe, chodziło o to, zeby nie wychodząc z owego anturażu nasycić rzecz całą współczesnością, odświeżyć trochę. Babce się chyba coś udało zmajstrować, a tu jej od "kontrowersji" wymyślają ;] pamiętam, ze omawialiśmy tutaj klasyczną adaptację "WW" z Binoche i Fiennesem, była znakomita, według mnie, a i pamiętam, ze według nas wszystkich także. Pani reżyser z pewnością znała tę wersję i nie musi być wybitnym bystrzakiem, żeby nie dostrzegła, ze próba ścigania się z nią byłaby raz, ze z góry skazana na niepowodzenie z okazji świetności tamtej, a dwa - nie miałaby żadnej szansy na zaistnienie na jakimś festiwalu, po co komu odgrzewany kotlet ? wybrała więc drogę jedyną z możliwych, żeby tym filmem narobić zamieszania, drogę banalną w swej istocie - zrobić to na nowo, z pieprzem i solą, zrobić z tego coś nowego. Fiennesa w roli Heathcliffa pewnie nie przebije niczym, ale podejrzewam, że sam film może być równie ciekawy, co ten wspomiany klasyk. co ja mogę dodać... :] tak trzymaj jak dotąd :] Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Sobota - Barbasiu - James Franco w tv :) 08.09.11, 20:41 na tvp1 o 22.55 we Flyboys - bohaterska eskadra. Swietny film wojenny o I wojnie swiatowej i ochotniczej jednostce lotniczej z USA, warto zarwac pozny wieczore, zwlaszcza dla Jamesa, ktory jak wiesz, w mundurze kazdym wyglada bosko :))) a ze tak powiem, ten czas historycznie wyjatkowo pasuje do jego urody ;) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Sobota - Barbasiu - James Franco w tv :) 09.09.11, 14:48 Tu Cię, Maniu, zaskoczę ja widziałam już "Flyboys - bohaterską eskadrę". I powiem Ci, że podobał mi się i film i oczywiscie James Franco w mundurze! Wyjątkowo mu do twarzy kostiumach żołnierzy, zgadzam się w Tobą, Maniu, w całej rozciągłości ! :)) www.filmweb.pl/Flyboys.Bohaterska.Eskadra#picture-5 www.filmweb.pl/Flyboys.Bohaterska.Eskadra#picture-7 Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Ladykillers" w 6 słowach 09.09.11, 13:44 oglądaliście ? :] nie powiem, żeby to było najpiękniejsze dziecko Coenów, ale i przecież nie najohydniejsza paskuda, a to już znaczy, że ładniejsze od większości innych bachorów na podwórku. bez zaskoczeń - przestępcy - tylez groźni, co głupawi albo lekkomyslni, ofiara - pani starsza ktora jest równie głupia jak oni [nie zauważa oczywistych sygnałów, ze coś z nimi jest nie teges : umorusani muzycy w piwnicy, którzy nigdy nie grają przy niej, już nie mówiąc o "muzyce w stylu rokoko"...], na koniec wszystko musi się wyłożyć na pysk na ludzkiej nieskończonej głupocie, albo na bezlitosnej grze serii przypadków i pozornie mało znaczących, a koniec końców decydujących o wszystkim szczegółach, przegapionych lub niedocenionych przez postaci. wygrywa dobro, nawet jesli dzieje się to bez jego większego udziału, psim swędem niejako. coneowskie motywy. wciągająca atmosfera Południa amerykańskiego, fragmenty z muzyką gospel, dekoracje starego domostwa w jakiejś Luizjanie - cacy. wiecie czego mi zabrakło ? finezji. cała ta przestępcza orka, kolejne wypadki jakie spotykają złodziejów i powodują albo problemy z doprowadzeniem skoku na bank do finału albo później zabicia starszej pani, jak również oszukania kompanów i ucieczki z kasą - zbyt schematyczne, zbyt ograne, zbyt znane z róznych innych filmów, niekonicznie równej temu klasy. postawili bracia trochę na komedyjkę niezobowiązującą, na próbę odczarowania i nadania starym numerom nowego ducha, odkurzenia ich, w stylu Tarantino, który to samo robi z filmami akcji, kung fu z jakichś trzeciej ligi produkcji rodem z Hongkongu. imo, udało się częściowo, bo jednak miejscami deseń dość krępująco przebija, a nowe szaty nie są wystarczająco porywające w kroju i kolorze. jak zobaczyłem Hanksa, zbaraniałem, jak peeselowskie chłopy. jak Mania - nie lubię, po prostu nie trawię, american hero do zagrania ? dawajcie hanksa. i już miałem obawy. ale Coenowie zrobili z człowieka aktora, oto ich największe osiągnięcie w tym projekcie. dali mu wreszcie coś do grania. jego złodziejaszek jest barwny, recytuje poezje, ma maniery lorda, elokwencję staromodnego dżentelmena; trickster, po prostu. fragmenty z jego udziałem, z jego mimiką, tekstami, zachowaniami - najlepsza rzecz w całej tej zabawie. reszta zbyt stereotypowa - jak idiota, to koniecznie mięśniak, jak czarny w komedii, to musowo histeryk z hip hopowym odzieniem, jak przebiegły Azjata, to mały, z chyrtymi oczkami i sprawny fizycznie jak małpa, a już tego gościa od materialów wybuchowych z jelitem drażliwym, to w ogole nie wiem, jak zakwalifikować, bo skali brakuje u dołu. sympatyczna starsza pani nie ratuje sytuacji. Coenowie, nie wiem czy się zgodzicie ?, celowali zawsze w pokazywaniu przeciętniaków, ludzi bez właściwości [z wyjątkami - Chigurch w "to nie jest kraj"], którzy wikłają się w problemy, które przerastają ich inteligencję, poziom zimna we krwi i ogólna bystrośc i przytomność umysłu, a takze zdolność przewidywania zdarzeń. tutaj niby zachowane są stałe reguły gry, poza postacią Hanksa - ta jest fakt, z innej półki, nietuzinkowa cokolwiek - tyle że to przeciętniactwo jest mało pyszne, przerysowane nazbyt, i jednak bardziej jajcarskie niż śmieszno-straszne. nic tam, oglądało się dobrze, Coenowie mają warsztat, mają styl, to się odbiera zawsze i nawet jak scenariusz nie jest tak misterny i film nie jest perfekcyjny, to ich rękę wciąż widać, słychać i czuć. więc - ja tam nie narzekam, mimo wszelkich mankamentów. premiera to premiera, darowanemu koniu, koniowi, w zęby nie trzeba patrzeć zbyt natarczywie :] a Wy, jak się zapatrujecie ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Ladykillers" w 6 słowach 09.09.11, 16:30 > jak zobaczyłem Hanksa, zbaraniałem, jak peeselowskie chłopy. ha, ha :))) /dobre!/ I ja z przyjemnoscią obejrzałam wczoraj Coenów. Cudownie grał Hanks (z moją sympatią do niego jestem tu, wśród Was w mniejszości, przypominam)), koncertowo! I ja oczy przecierałam ze zdumienia, nie przypuszczałam, że on tak potrafi grać mimiką, tak uruchomić swoją twarz , zagrać inaczej niż zwykle. :) cdn. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Ladykillers" w 6 słowach 09.09.11, 20:17 reszta zbyt stereotypowa - jak idiota, to koniecznie mięśniak ... Nie do końca się zgodzę, bo stereotypy są tu jednak specyficznie przełamywane, tępy osiłek, który wykonuje posłusznie wszelkie zadania "pana trenera", czyli profesrora G.H. Dorra (Hanks) na końcu okazuje się mieć swoje zdanie oraz zasady moralne, zdecydowanie odmawia zabicia starszej pani. W nadpobudliwym, skorym do bitki i wulgarnym czarnoskórym hipchopowcu odzywają się lęki z dzieciństwa na wspomnienie o matce, którą przypomina mu stasza pani (w związku z czym nie jest wstanie zabić staruszki). Poczciwy specjalista od wybuchów cierpiacy na zespół jelita drażliwego, zawsze zgodny, zawsze liczący się ze zdaniem "kolegów", postanawia z pomocą swojej 53-letniej dziewczny z warkoczykami (ktorą spostkał w grupie wsparcia dla cierpiacych zespół jelita drażliwego ) wykolegować wszytskich i podwędzić całe skardzone pięniadze pod nieuwagę reszty. A sprawny jak małpa Azjata kończy ze złamanym karkiem po niefortunnym i zupelnie nieefektownym upadku ze schodów... ;))) Jednak trochę wariactwa, trochę barw w tym przeciętniactwie jest, prawda!? No prosze, "w 6 słowach", a jak zgrabnie napisane, treściwie podsumowane! ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Ladykillers" w 6 słowach 10.09.11, 13:03 słusznie piszesz, jak zwykle złapałaś mnie na uproszczeniu i powierzchownej ocenie. słuszne uwagi. mają te postaci swój awers i rewers, dochodzący do głosu w momentach krytycznych i decydujący najczęsciej o niepowodzeniu kolejnych usiłowań. przypomniała mi się jeszcze scena z burzą mózgów po wyrzuceniu murzyna z pracy w kasynie,. kiedy ten pozornie tępy osiłek przytomnie podrzuca najlepszy pomysł na to, jak go tam z powrotem zaczepić [propozycja korupcyjna]. jasne :] ale są one jednak tylko komiczne, brak im rysu zagrożenia. zwykle Coenowie swoich przestępców wyposażali własnie w takie coś, co sprawiało, ze budzili śmiech i strach na równi, jednocześnie. ci tutaj są zdecydowanie wychyleni w jedną stronę, aczkolwiek, powtórzę, masz pełną rację, ze i tę ich jednowymiarowość pewną Coenowie umieją sprytnie kontrapunktować w niej samej niejako [wiem, ze po japońsku piszę, ale tak mi to jakoś wychodzi dzisiaj :)]... Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Ladykillers" w 6 słowach 10.09.11, 13:52 Jeden jedyny raz! ;) Bo TY zawsze wszytsko dokladnie prześwietlisz, opiszesz! O tak, tak, o tej scenie też myślałam tylko jakoś mi się w ferworze pisania zgubiła! :) I jeszcze, jako jedyny osiłek bystrze zauważa podczas synchonizacji zegarków, przed akcją, że on nie ma zegarka! ;) Jasne :) Bo to komedia, farsa pełną gebą ;), postaci mają więc rys komediowy wyłącznie. Coś nowego! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Ladykillers" w 6 słowach 10.09.11, 15:13 no coś Ty, punktuj jak tylko coś tam nie gra, bo u mnie to często występuje, takie kwiatki i Ty, Wy, wychwytujcie to i zwracajcie uwagę :] haha, własnie, pamiętam te zegarek :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Ladykillers" w 6 słowach 10.09.11, 13:19 malutki lifting Stereotypy są tu jednak specyficznie po coenowsku przełamywane ... Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: Ladykillers" - 1 głos przeciw 09.09.11, 20:36 To moje drugie nieudane podejście, absolutnie nie moje klimaty, do tego poprowadzone nudnawo. Natomiast co do jednego skwapliwie się zgodzę, Tom Hanks nie do poznania i wizualnie i aktorsko. Ps. Widać Hoffman prawdę rzekł, skoro zabolało, rzecz jasna słowa odnosiły się do polityków i dygnitarzy PSL-u. To tak na marginesie;) Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: Ladykillers" - 1 głos przeciw 09.09.11, 21:40 pepsic napisała: > To moje drugie nieudane podejście, absolutnie nie moje klimaty, do tego poprowadzone nudnawo. Oj, Pepsic - nie nudnawo - niespiesznie, a to cos zupelnie innego. To nie jest film akcji, to jest film do smakowania :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Ladykillers" - 1 głos przeciw 09.09.11, 21:44 maniaczytania napisała: > Oj, Pepsic - nie nudnawo - niespiesznie, a to cos zupelnie innego. To nie jest > film akcji, to jest film do smakowania :) Właśnie tak! Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: Ladykillers" - 1 głos przeciw 09.09.11, 22:24 Moje kubki smakowe coś mało wyrafinowane, w innych kierunkach podążają, bardziej przyziemnych:) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Ladykillers" - 1 głos przeciw 10.09.11, 14:24 pepsic napisała: > Moje kubki smakowe coś mało wyrafinowane, w innych kierunkach podążają, bardzie > j przyziemnych:) Ha,ha Tak bywa. :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Ladykillers" - 1 głos przeciw 09.09.11, 21:46 pepsic napisała: >Ps. Widać Hoffman prawdę rzekł, skoro zabolało, rzecz jasna słowa odnosiły się do >polityków i dygnitarzy PSL-u. To tak na marginesie;) Proszę o rozszerzenie, doniesień z naszej sceny politycznej unikam jak mogę. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: Ladykillers" - 1 głos przeciw 09.09.11, 22:38 Panowie dziennikarze w tvn24 mało wylewu nie dostali z radości, że taki kąsek się trafił tuż przed wyborami, a paski na dole ekranu pulsowały z szybkością światła, kiedy rzecznik klubu parlamentarnego PiS A. Hofman sarkastycznie skomentował teledysk wyborczy ludowców zarzucając im, że chłopy wyjechali ze wsi, zdziczeli, zbaranieli i kompletnie im odbiło. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Ladykillers" - 1 głos przeciw 10.09.11, 13:08 haha :] prawdę rzeczesz. ja tam peselów nie załuję. ten wyborczy teledysk żalosny, a w dodatku zawsze nie mogłem załapać, jak to jest, ze wszyscy się targają za włosy i okładają po uszach, a oni stoją z boku i nikt im nie wypomina kruchtowości, zaprzaństwa, kuriozalnych rozmiarów nepotyzmu, KRUSownictwa. wreszcie w tej kampanii parę bęcków zebrali, a jak posła PiS nie trawię, tak tym razem trafił we właściwy punkt. jak się zdziwilli, jak się obruszyli pesele :] jak to, sami do ringu nie chcieli,to ich za uszy wciągnięto, hehe. swoją drogą, dobrze by było, jakby wreszcie tę zgraję wzięto za kołnierz i wystawiono za okno :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Ladykillers" - 1 głos przeciw 10.09.11, 14:02 Dzięki Pepsic! Ja przecież o słowach Hofmana i reakcji ludowców słyszałam! Nie skojarzyłam zaraz! Ale dzięki temu uwieczniliśmy smaczny kąsek z przedwyborczych zmagań polityków, he, he. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic "Requiem dla snu" - przed północą w tvp kultura 09.09.11, 20:45 Zaznaczam dla porządku, bo dzieło sławne, a motyw muzyczny jeszcze bardziej. Choć jest to mój nr 1 na liście do obejrzenia, przeczuwam, że nie dam rady. Oglądaliście? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Requiem dla snu" - przed północą w tvp kultu 09.09.11, 21:43 Jeszcze nie!!! :/ Wiem, że Grek widział i chyba nawet komentarz zostawił jesli się nie mylę!? Przed północą , to trochę jednak poźnio! Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "Requiem dla snu" - przed północą w tvp kultu 09.09.11, 21:46 Ja tez ogladalam - dobry film! Moze sie zlamiecie - kawe wypijcie albo co - warto!!! Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Requiem dla snu" - przed północą w tvp kultu 09.09.11, 21:51 > Ja tez ogladalam - dobry film! Moze sie zlamiecie - kawe wypijcie albo co - war > to!!! Nie odbieram TVP Kultury! :( Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Requiem dla snu" - przed północą w tvp kultu 09.09.11, 21:51 I też jednak nie lubię oglądać filmów nocą. Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "Requiem dla snu" - przed północą w tvp kultu 09.09.11, 22:08 barbasia1 napisała: > I też jednak nie lubię oglądać filmów nocą. Jak to??? Toz to najlepsza pora!!! :) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Requiem dla snu" - przed północą w tvp kultu 09.09.11, 22:44 W tym sęk, że muszę się wyspać na zapas, a jutro być na chodzie;) Coś mi świta, że Grek zdawkowo komentował. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Requiem dla snu" - przed północą w tvp kultu 10.09.11, 10:39 potwierdzam, żem komentował, co spróbuję linkowaniem uzasadnić : ;] forum.gazeta.pl/forum/w,14,105040899,106823738,Na_piatek_Inni_Requiem_dla_snu.html i tu jeszcze, był cały wątek na forum, wtedy jeszcze Ojejka nie mieliśmy : forum.gazeta.pl/forum/w,14,91635719,,Requiem_dla_snu_Polsat_o_polnocy_.html?v=2 Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania muzyczno-filmowa zagadka na dobranoc :) 10.09.11, 00:48 gdzies tak od 1.15-1.20 tego filmiku zaczyna sie motyw mojej zagadki - w jakim filmie ten utwor byl motywem przewodnim? www.youtube.com/watch?v=bNwhHwFl_JE zdaje sie, ze omawialismy go w ktoryms "ojejku" :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: muzyczno-filmowa zagadka na dobranoc :) 10.09.11, 13:10 maniaczytania napisała: Ożeż, aleś mi klina zabiła! Brzmi znajomo (poza tym, że to znany utwór Bizeta), ale nie mogę sobie nic przypomnieć! U Zanussiego? Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: muzyczno-filmowa zagadka na dobranoc :) 10.09.11, 13:58 > U Zanussiego? Mala podpowiedz - nie byl to film polski, nie jest to film bardzo stary chyba, zagrala w nim pewna dobrze sie kiedys zapowiadajaca aktorka, ktora z wiekiem robi sie ciekawsza i aktor dosc znany na razie tyle ;) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: muzyczno-filmowa zagadka na dobranoc :) 10.09.11, 14:30 Właśnie miałam napisać, że jednak nie u Zanussiego! Myślę i myślę! Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: muzyczno-filmowa zagadka na dobranoc :) 10.09.11, 16:04 sprawdzilam - w ojejkach byl omawiany ze dwa razy najmniej :) I Ty, i Pepsic ogladalyscie :) kolejna podpowiedz - akcja dzieje sie glownie w czasie wojny, choc dzialania wojenne bezposrednio nie sa pokazane i sa jakby obok Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: muzyczno-filmowa zagadka na dobranoc :) 10.09.11, 16:18 maniaczytania napisała: > sprawdzilam - w ojejkach byl omawiany ze dwa razy najmniej :) I Ty, i Pepsic og > ladalyscie :) > > kolejna podpowiedz - akcja dzieje sie glownie w czasie wojny, choc dzialania wo > jenne bezposrednio nie sa pokazane i sa jakby obok Właśnie miałam prosić Cię o kolejną podpowiedź! Coś mi świta, ale jeszcze za słabo, heh! Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: muzyczno-filmowa zagadka na dobranoc :) 10.09.11, 16:38 www.youtube.com/watch?v=18Io-mYoPyE&feature=related Gdzieś to słyszłam!!!! Na pewno!!! Ide na rower, może jak przewietrze głowę to mi się przypomni. Będę myśleć! Greku, a Ty kojarzysz, w którym filmie byl ten motyw? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: muzyczno-filmowa zagadka na dobranoc już wiem! 10.09.11, 16:45 Wiem!!! Wiem!!! :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) "Człowiek, który płakał"! z Johnym Deppem, z Christiną Ricci i Cate Blanchett Przeogromnie lubię ten film! Śpiewa to dla Niemców włoski śpiewak, kochanek bohaterki, ktorą gra Cate Blanchett. Tak! Mogę spać spokojnie! Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: muzyczno-filmowa zagadka na dobranoc już wiem 10.09.11, 17:08 Brawa dla Ciebie !!!!! Bylam pewna, ze zgadniesz :))) Tak mnie jakos wczoraj wieczorem naszlo i po yutubie latalam i sluchalam, sluchalam ... Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: muzyczno-filmowa zagadka na dobranoc już wiem 11.09.11, 10:36 :) Powiem Ci, że było ciężko, nie mogłam wydobyć z pamięci tytułu filmu, nic nie przychodziło mi do glowy (Zanussi był z braku innych pomysłów), potem znalzałam nagranie Placido Domingo, dłuższe, przesłuchałam chyba ze 3. i już miałam zrezygnować ( i iść wietrzyć głowę), kiedy nagle przed oczami stanęła mi Cate Blanchet w storoju z epoki i Jonny Deep i Christina Ricci ... Swoja drogą niezły sprawdzian z tego cośmy do tej pory obejrzeli! ;) po yut > ubie latalam i sluchalam, sluchalam ... Czasami też tak mam. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: muzyczno-filmowa zagadka na dobranoc już wiem 11.09.11, 13:12 Brawo, Barbasiu :] [ja nie miałem bladego pojęcia, za wysokie progi] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: muzyczno-filmowa zagadka na dobranoc już wiem 12.09.11, 15:51 grek.grek napisał: > Brawo, Barbasiu :] > > [ja nie miałem bladego pojęcia, za wysokie progi] Dziekuję Ci pięknie! Ale przecież Ty ,Greku, też widziałeś ten film! I zdaje się, nawet nam go polecałeś!? :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: muzyczno-filmowa zagadka na dobranoc już wiem 13.09.11, 13:31 możliwe... ale muzyki nie potrafiłem skojarzyć :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: muzyczno-filmowa zagadka na dobranoc już wiem 13.09.11, 15:23 Mania utrudniła nieco zadnie posuwając tak krótki fragment ... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "the Happening/Zdarzenie" z wczoraj, ze spoilami 10.09.11, 11:20 wiecie, ze zupełnie przypadkiem natrafiłem ? :] czy było warto ?.. punkt wyjścia jest wypasiony - któregoś ślicznego dnia, w nowojorskim Central Parku, a w ślad za nimi w Filadelfii, Bostonie itd, na Wschodnim wybrzeżu Stanów, ludzie dostają nagłego świra : zatrzymują się jak na stopklatce, a potem zaczynają popelniać samobójstwa : babka sobie wbija w tętnicę taki szpikulec do wsadzania we włosy, robotnicy budowlani skaczą na główkę z 10 piętra, policjant strzela sobie w bańkę... co się dzieje ? nikt nie wie. Terror biologiczny, nieznany wirus, wojskowe eksperymenta, które się wyrwały spod kontroli ? następuje exodus z wielkich miast na prowincję, ludzie wieją przed zagrożeniem. ale to "coś" ich gania także i na największych zad,upiach. i teraz będę spojlerował zawzięcie, więc kto nie chce wiedzieć, jak było i jak się skończyło... :] głównym bohaterem jest nauczyciel biologii z Filadelfii, który spi,eprza przed Nieznanym razem ze swoją narzeczoną [nie są pewni, czy ze sobą zostac, przez całą drogę towarzyszy im niepewnośc, co do własnej, wspólnej, przyszłości i wzajemności uczuć, znaczy : on jest na tak, ale ona coś się waha], przyjacielem i jego córką; potem przyjaciel się odłącza, zeby szukać żony swojej i zostawia im pod opieką córkę, więc dają dyla we trójke. pan nauczyciel głowę ma nie tylko po to, zeby mu do środka deszcz nie padał, więc z czasem świta mu, ze to, co atakuje ludzi, zaburza im układ nerwowy i w efekcie zmusza do samobója, to toksyna wydzielana przez rośliny, w reakcji na poziom stężenia negatywnej energii emitowanej przez ludzi. co ciekawe, ataki dotykają głównie dużych grup ludzkich. mniejsze, dwu-trzyosobowe mają szanse na przeżycie. zatem, po pewnym czasie, nauczyciel i jego bliscy ukrywają się już nie tylko przed wiatrem, który rozprzestrzenia zarazę, ale i przed ludźmi, którzy by chcieli się ewentualnie przyłączyć. Wirus dziesiątkuje już także prowincję, nie ma miejsc odludnych do których by nie dotarł - jakiś facet uruchamia kosiarkę do trawy, a potem się kładzie pod nią, zeby go zszatkowała, jakies miasteczko pełne jest wisielców, jakas grupa ludzi korzysta z broni palnej, żeby kolejno sobie odbierać życie... a-koka-lipsa ;] a pomocy znikąd, w zabarykadowanych chawirach siedzą ludzie z bronią, którzy gotowi są zabić niepożądanych gości, choćby tylko chcieli coś do jedzenia dostać. koniec końców belfer z narzeczoną i córką przyjaciela [który tez w którym momencie pada ofiarą pomoru] docierają do jakiegoś domostwa na kompletnej głuszy, gdzie mieszka samotna starsza jejmość. dziwaczka, ale podejmuje ich kolacją i noclegiem. a rankiem dostaje kompletnego zayoba - paranoicznie się drze, ze pewnie chcą ją zabić i okraśc, więc "get da fu.ck out !". wychodzi babina na zewnątrz, a tam owiewa ją wiatr i kobita strzela samobója. A więc wirus dotarł nawet tu... Belfer jest w tym momencie oddzielony od swojej dziewczyny i córki kolegi - on jest w domu, a one, nieświadome zagrożenia są w domku sto metrów od chałupy głównej - ciekawe, ze ulkład rur sprawia, ze panuje między tymi pomieszczeniami świetna akustyka i można ze sobą rozmawiać. więc belfer ostrzega je, żeby pozamykały drzwi i okna. sam też się zabezpiecza, ale... jak teraz wyjśc ? są w pułapkach. powiertrze jest skażone, nie mogą wyjść. rozmawiają ze soba, przez te ruły, i dochodzą do wspólnego wniosku, ze jak umrzec, to razem, bo się kochają. i wychodzą na ten porywisty wiatr i idą ku sobie. i nie umierają :] nie umierają, bo... no własnie - wytłumaczeniem ma być to, ze całe zjawisko, cała emisja toksyn skończyło się zanim wyszli, musieli trafić w punkt, a może... a może ocaliła ich miłośc, dobra energia jaka z nich emanowała ? metafizyka, proszę państwa :] zostają więc ze soba, ich związek się cementuje, córka przyjaciela zostaje ich wychowanicą. media dają wywiad z uczonym, który kreśli jaką teorię mającą wyjaśniać ten nagły atak toksyn. winne są drzewa, przyroda, która wytwarza specyficzne chemikalia. a na samym końcu jest scenka z Paryża, zdaje się, gdzie dochodzi do podobnej sytuacji, w Lasku Bulońskim... taki furtka do sequela ;] wyszedł z tego eko-thriller, z elementami kina drogi i paroma momentami [świetny wstęp i naprawdę dająca efekt scena, kiedy robotnicy budowlani znienacka pikują i roztrzaskują się o beton, przypominająca żabobicie w "Magnolii", aczkolwiek tutaj lecą pojedycze ciała, a tam był cały deszcz], i konkluzją - wyluzujta trochę, ludzkości, bo matka natura się denerwuje i możecie ten gniew i zniecierpliwienie odczuć na własnej... sami wiecie na czym :] modni aktorzy, mark Wahlberg i Zoey Deschanel w rolach głównych. w sumie dość przyzwoita rzecz, dało się obejrzeć bez większych dolegliwości :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "the Happening/Zdarzenie" z wczoraj, ze spoil 10.09.11, 14:58 Po przeczytaniu spojlera, myślę, że można zobaczyć ten film. "Eko-thriller" - całkiem zgrabny termin! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "the Happening/Zdarzenie" z wczoraj, ze spoil 10.09.11, 15:37 prawda ? podwędziłem skądś :] a film do zobaczenia. bez rewelacji, nie będzie w topie najlepszych thrillerów w historii, ale widziałem gorsze zwłoki. nie patrzyłem na szczegóły, ale w zajawce w telegazecie polsatowskiej napisali, ze zrobił go autor "szóstego zmysłu", "Osady" i "Znaków", czyli klasyki, średniaka i beznadzieji :] w sumie, średnią z dotychczasowej twórczości jakoś udalo mu się wyreżyserować. a film świeży, bodaj z 2008 ;] wiesz, obejrzeć 4-letni film w tiwi, w ktorych królują filmy 10-20 letnie, to jak przejażdzka 10-letnim mercedesem nieznacznie obitym w odskoczni od codziennego turkotania się 15-letnim trabantem. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "the Happening/Zdarzenie" z wczoraj, ze spoil 10.09.11, 15:55 A dałabym głowę, że to Twój pomysł! :) :) ze zrobił go autor ""szóstego zmysłu", > "Osady" i "Znaków", czyli klasyki, średniaka i beznadzieji :] w sumie, średnią > z dotychczasowej twórczości jakoś udalo mu się wyreżyserować. he,he :) > a film świeży, bodaj z 2008 ;] wiesz, obejrzeć 4-letni film w tiwi, w ktorych k > rólują filmy 10-20 letnie, to jak przejażdzka 10-letnim mercedesem nieznacznie > obitym w odskoczni od codziennego turkotania się 15-letnim trabantem. chi, chi, chi :) Co prawda to prawda. /Jeśli chodzi o ten film, to ja poprzestanę na Twoim spojlerze./ Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek w rocznicę 9/11 dają film :] 10.09.11, 13:17 o WTC, 9/11 dają w Polsacie film - o dzielnych strażakach, co ratowali ludzkość. swoją drogą, w rocznicę tamtych wydarzeń, wolałbym obejrzeć jakiś film, ili dokument, w którym ktoś mądry wyjaśniłby mi, oraz nam wszystkim, jak to się stało, ze tacy sprytni i obcykani terroryści, po wykiwaniu najlepszych wywiadów świata i przeprowadzeniu wprost z afgańskich jaskiń najazdu na Amerykę, nie grzmotnęli tymi samolotami w Wall Street. dlaczego wybrali efekciarskie rozbcicie budynków opróznionych z ludzi i gotowych do kosztownej niezwykle operacji odzierania z azbestu, a także w Pentagon, i to dziwnym trafem w skrzydło w ktorym nie było ludzi, bo było ono akurat remontowane, i to tak się chytrze rozbili, ze aż zostawili 1,5 metrową wyrwę przy 5,5 metrowym rozstawie skrzydeł Boeinga,i śladu po maszynie nie zostawili, a przez wywaloną dziurkę widać nie-zjarane papiery, krzesła..? dlaczego nie Wall Street ? mogli walnąc wszędzie i te bystrzaki nie miały pojęcia, ze dopiero ekspediując w kosmos calą giełdę, niszcząc dane światowej finansjery, zerując debety spowodowaliby prawdziwą Apokalipsę, a niszcząc WTC najwyżej spodowali wypłatę gigantycznego ubezpieczenia, które tydzień wcześniej wykupił właściciel, bo miał prorocze sny ? jak widać, człowieka z jaskini afgańskiej można wyciągnąc, ale jaskini afgańskiej z człowieka - nie bardzo ;]] poza tym, Adamek będzie boksował z Kliczką, ofk żadna telewizja tego nie wykupiła na otwartą ogólnodostępność, więc cza będzie zakasać rękawy i szperać w sieci, co by obejrzeć :] Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania dzis tez 10.09.11, 14:01 wspominane juz "Flyboys" na Jedynce a na Dwojce calkiem swiezy premierowy film polski! - Hustawka z Wojciechem Zielinskim Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Film "Huśtawka" w TVP2 - ktoś ogladał? Greku? 11.09.11, 10:45 Greku, widziałeś? Obejrzałam połowę filmu, tym razem drugą? Ktoś z Was oglądał? Może w skrócie dopowiedzieć, co się działo na początku? / choć prawdę mówiąc, w swej domyslności ja się tego domyślam i gdybyście jednak nie widzieli filmu to dopowiem Wam początek: znudzony nudną acz sympatyczną i ładną młodą żoną pan dentysta nawiązuje romans z ognistą, seksowną brunetką, młodą projektantką mody i tak potem mita sie między żoną bardziej z powodu dzieci malutkich i uroczych a kochanką ... / Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: Film "Huśtawka" w TVP2 - ktoś ogladał? Greku? 11.09.11, 11:06 a jak to sie skonczylo? Bo ja wlasnie tak troche niedokladnie, ale ogladalam pierwsza polowe mniej wiecej, potem ogladalam walke ;) a pozniej Flyboys - nie moglam sobie odmowic popatrzenia na Jamesa - cudny byl! Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Film "Huśtawka" w TVP2 - ktoś ogladał? Greku? 12.09.11, 15:19 Słowko na temat reacji między Michałem a jego żoną, mogłabyś skrobnąć, Maniu? Michał w koncu odchodzi od żony do kochanki, ale często, przy różnych okazjach typu święta odwiedza żonę i dzieci, co złości jego kochankę Karolinę, bo ona wiecznie na niego czeka a ona wiecznie się spóźnia,na dodatek irytuje ją, że sprawa rozwodu się ciągnie (co nie przeszkadza by było między nimi namiętnie, gorąco i erotycznie,seksualnie, co pokazywały bardzo dosłowne sceny erotyczne ). Czarę goryczy przelewa nieobecność Michała na ważnym dla niej pokazie mody (bo był w tym czasie u dzieci), pijana robi mu awanturę, a Michał wraca do żony, do dzieci, a żona go przyjmuje. Jest miło, przyjemnie, tylko coś Michał markotny. Pewnego dnia zabiera za miasto swoją, nie,nie, nie żonę, pracownicę, pomoc dentystyczną ( czarnej peruce na głowie ) ,w celach konsumpcji erotycznej, ale zamiast zajmować się panią dzwoni do Karoliny i mówi "Chcę do ciebie", a potem ma wizję? sen? że biegnie po torach za Karoliną w blond peruce . Historia stara jak świat - trójkąt małżeński - proza życia, heh! Z oczywistych powodów, wstrzymam się teraz od jakichś podsumowań i ocen filmu, gry aktorskiej. Może zobię to przy innej okazji, jak się nadarzy powtórka ... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Film "Huśtawka" w TVP2 - ktoś ogladał? Greku? 11.09.11, 13:15 niestety nie widziałem tego filmu... [buszowałem w poszukiwaniu Adamek-Kliczko w necie] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Film "Huśtawka" w TVP2 - ktoś ogladał? Greku? 12.09.11, 14:58 I co była jakś relacja naoczna w necie? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Film "Huśtawka" w TVP2 - ktoś ogladał? Greku? 12.09.11, 15:20 dali mi dobrzy ludzie linka do jakiejś transmisji, w języku, jak podejrzewam, wciąz dla świata nieodkrytym i nienazwanym ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Film "Huśtawka" w TVP2 - ktoś ogladał? Greku? 12.09.11, 15:33 grek.grek napisał: > dali mi dobrzy ludzie linka do jakiejś transmisji, w języku, jak podejrzewam, w > ciąz dla świata nieodkrytym i nienazwanym ;] O!? To świetnie! Niech żyje globalna sieć! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: w rocznicę 9/11 dają film :] 10.09.11, 14:40 > dlaczego nie Wall Street ? mogli walnąc wszędzie i te bystrzaki nie miały pojęc > ia, ze dopiero ekspediując w kosmos calą giełdę, niszcząc dane światowej finans > jery, zerując debety spowodowaliby prawdziwą Apokalipsę, Względy praktyczne? Bin Laden et consportes mieli/ mają w Ameryce swoje biznesy, kasę ulokowaną w bankach (mówiono o tym), czy zapewne tez zaiwestowaną na giełdzie. Zamach terrorystyczny na wroga zamachem , ale o swoje interesy trzeba zadbać! > poza tym, Adamek będzie boksował z Kliczką, ofk żadna telewizja tego nie wykupi > ła na otwartą ogólnodostępność, więc cza będzie zakasać rękawy i szperać w siec > i, co by obejrzeć Będzie transmisja w sieci? To ja stawiam wór orzeszków w czekoladzie na Kliczkę! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: w rocznicę 9/11 dają film :] 10.09.11, 15:09 hehe :] wiesz, protokół rozbieżności, wątpliwości i mapka tego, kto zyskał na całej awanturze tak wyglądają, ze na ten temat zawsze będą dyskusje - kto, z kim i jak. hehe, ja też stawiam na Kliczkę. I Adamek pewnie też :] tak sobie myślę, ze jemu chodzi bardziej o pokazanie się, udowodnienie, ze ma umiejętności i charakter, żeby później załapać się na jeszcze 2-3 "randki" za duże pieniądze, a jakoś mniej chyba wierzy, że tego Kliczkę da się pokonać. z drugiej strony, jak chce dobrze wypaść, to musi tak boksować, jakby chciał tego dokonać ;] wiesz, liczę na jakąś transmisję w sieci, bo w tiwi dają to tylko w cyfrowym Polsacie, a i to za wykupieniem specjalnego dodatkowego abonamentu. a jak nie, to sobie jutro obejrzę w jutubie :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: w rocznicę 9/11 dają film :] 10.09.11, 15:39 /Dlazcego nie Wall Street - Nie można było zamącić źródła, z którego płynie kasa na zamachy terrorytyczne! ;)/ Przy okazji okrągłej, dziesiątej rocznicy celebrować się będzie się pewnie, fakt, że główny organizator zamachów, główny wróg Ameryki Bin Landen został unieszkodliwony na zawsze (niedawno przecież!). To prawda. > hehe, ja też stawiam na Kliczkę. I Adamek pewnie też :] he,he :) Zatem jutro zobaczymy, ile będzie trwał filmik na youtube. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: w rocznicę 9/11 dają film :] 10.09.11, 15:57 ja bym wolal, zeby Amerykanie powiedzieli, czy znaleźli już tego Boeinga spod Pentagonu ;] no wiesz, ciała zabitego OBL nie pokazali światu, podobno z szacunku dla zmarłego... nie dałbym, a nie jestem paranoikiem - jak sądzę, hehe, nie dałbym złamanej złotówki za to, czy ciało zmarłego szanownego pana nie wygrzewa się właśnie na jakimś leżaku na Hawajach sącząc drinki i obłapiając hostessy :] o, może trwać długo, bo podobno Kliczko zaczyna boksować na poważnie od 8 rundy, jak telewizja pokaże wszystkie wykupione na okazję reklamy, hehe. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: w rocznicę 9/11 dają film :] 10.09.11, 16:16 Kwestię zamachu na Pentagon muszę jeszcze przemyśleć! ;)) Muzułanim i drinki!!!??? ;))) Ale chłopina od tamtego dnia nie dal znaku życia, nie pokazał swej facjaty w telewizji, nie wystąpił z orędziem do terrorystow, znak, że coś musi być na rzeczy. Zresztą, wiesz, zlikwidowanie naczelnego terrorysty i wroga Ameryki tuż przed 10. rocznicą zamachu ma niebagatelne znaczenie popagadowe dla rządu Obamy! Aaaa, w takim razie będzie co oglądać. :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: w rocznicę 9/11 dają film :] 11.09.11, 10:48 Więc wszytko zgodnie z przewidywaniami jesli chodzi o walkę bokserską. Tylko nie wiem, ile w końcu trwał filmik na youtube z walką? Greku ,Tobie i Wszytstkim, pięknej niedzieli życzę! A wyjątkowo ciepły i słoneczny dziś dzień! :) See YOU on monday! :))) Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: w rocznicę 9/11 dają film :] 11.09.11, 11:08 barbasia1 napisała: > Więc wszytko zgodnie z przewidywaniami jesli chodzi o walkę bokserską. Tylko nie wiem, ile w końcu trwał filmik na youtube z walką? Oj, Barbasiu ;) - dlugo, dlugo, bo 10 rund. > Greku ,Tobie i Wszytstkim, pięknej niedzieli życzę! A wyjątkowo ciepły i sloneczny dziś dzień! :) Dzieki! Tobie tez :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: w rocznicę 9/11 dają film :] 12.09.11, 14:56 maniaczytania napisała: > Oj, Barbasiu ;) - dlugo, dlugo, bo 10 rund O! Nieśle! Dzięki Maniu za info.! W Ty to, widzę, miłaś szczęście na żywo oglądać? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: w rocznicę 9/11 dają film :] 12.09.11, 15:18 hehe, wyobrażam sobie Manię wykupującą abonament na boks ;] i dopingującą Adamka przed tiwi, mimowolnie młócącą powietrze sierpowymi z obu rąk ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: w rocznicę 9/11 dają film :] 12.09.11, 15:30 grek.grek napisał: > hehe, wyobrażam sobie Manię wykupującą abonament na boks ;] i dopingującą Adamk > a przed tiwi, mimowolnie młócącą powietrze sierpowymi z obu rąk ;] chi,chi,chi,chi :))))))))))) /Maniusiu, ja się tak tylko z grzeczności śmieję, półgębkiem! ;)/ Ale fakt faktem, dobry boks nie jest zły, prawda! Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: w rocznicę 9/11 dają film :] 12.09.11, 20:15 Oz Wy!!! :))) "hehe, wyobrażam sobie Manię wykupującą abonament na boks ;] " a tu Was zaskocze - ogladalam na zywo na RTL-u :) bez wykupywania abonamentu na boks ( apoza tym co to za jakies takie - ja ogladam bokserskie walki czesto bardzo, korzystam czasem z dobrodziejstwa nsportu i innych takich), bo poniewaz korzystam z czegos takiego co sie nazywa telewizja na karte (polecam Telewizja na karte, do ktorej trzeba bylo dokupic zwykly talerz ;) "i dopingującą Adamka przed tiwi," alez oczywiscie, ze dopingujaca!!! :) "mimowolnie młócącą powietrze sierpowymi z obu rąk ;]" no nie, ja sie az tak nie emocjonuje, jestem raczej "zimna Marianna" ;) - analizuje na chlodno, no dobra, emocjonuje sie tylko na jednym "naszym" - Mamedzie :))) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: w rocznicę 9/11 dają film :] 13.09.11, 13:34 no to ominęłaś zasieki. ci co wykupili per-pay-view podobno masowo tatuują sobie na czołach "Adamek, oddaj moje 40 zł !" ;] he he, widzę ze kibicujesz "po warunkach" ? skąd ja to znam... ja też kibicowałem Martinie Hingis wyłącznie z identycznych powodów ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek sensacja w Wenecji 11.09.11, 13:10 owszem :] nie pomogła wizyta u biskupa, nie pomógł patriotyzm na wysokim "ce", nie pomogło "Polak potrafi", realia wzięły górę. ale zarobił i o to chyba chodziło. teraz pytanie, czy jeszcze ktoś w tej kategorii wagowej zechce z nim boksować. dzięki, wzajemne życzenia :] w Wenecji, spodziewana chyba sensacja : ani "Rzeź" Polańskiego, ani "Idy" Clooneya ani "Wstyd" Mc Queena, a "Faust" rosyjski dostał Lwa. mam poczucie deja vu, bo pamiętam, jak kiedyś, zdaje się po którymś Cannes, o tym nawijaliśmy - że rzadko kiedy faworycie festiwalowych publiczności i krytykow wygrywają, bo jury stara się za wszelką cenę podążać własną drogą, być niezależne aż do przesady. i znowu mamy ten sam numer :] naj aktor - Fassbender, za "Wstyd", naj aktorka - pani Deannie Yip [fajne imię], Chinka, za jakiś mniej znaczący film. ciekawe, jak to dzisiaj zostanie skomentowane w KOcham Kino [22:05, tvp2], hehe, aczkolwiek żadnych soczystych zlośliwości się nie spodziewam, bo i nawet nie wiadomo, co to ten "Faust" rosyjski, możliwe przecież,ze to naprawdę najlepszy film, a do tego... po to jest to jury, zeby wydać werdykt : a] większością głosów w swoim gronie, b] kierując się czysto subiektywnymi odczuciami, a skoro jest powołane i jego opinia decyduje, to się tylko z tym zgodzic wypada, bo w końcu organizatorzy takie kryteria przyjęli i... i amen. można polemizować, i to jest zdrowa sytuacja. chyba... :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: sensacja w Wenecji 12.09.11, 14:54 > owszem :] nie pomogła wizyta u biskupa, [...] Chi,chi,chi :))) Może trochę pomogły? Kliczko czytałam raz się przewrócił, potknąwszy się o ... swoje nogi!? Nie dziwne? Widziałabym w tym działanie jakiejś siły wyższej! ;)) Jak stawki za walkę będą odpowiednio duże, to niejeden chętny się znajdzie, myślę!? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: sensacja w Wenecji 12.09.11, 15:16 haha, no może to biskup podstawił nogę Kliczce, kto go tam wie... ;] na razie, niech se pan Adamek odpocznie, bo głowa chyba w porządku [mówił do rzeczy na konferencji prasowej], ale reszta zdaje się wymaga regeneracji. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: sensacja w Wenecji 12.09.11, 15:37 ;) No tak, obity był porządnie, widziałam zdjęcie. www.polskieradio.pl/43/265/Artykul/436421,Nokaut-uratowal-Tomasza-Adamka Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 9/11 i Lis, na dziś 12.09.11, 14:01 coś na dziś mamy w rozkładzie ? ja widzę Lisa, pewnie z jakąs debatą wyborczą w grafiku. no i dużo 9/11, ale nic ciekawego, żadnej kontrowersji, nic z tych rzeczy, same political correctness materiały ["teorban', teatr w tvp1, plus jakiś dokumental oraz "Lot 93" w polsacie] szołów tvn, seriali - nie doliczam z zasady ;] Kocham Kino wczoraj, Torbicka uzyła slów "seks" i "masturbacja",, byłem w szoku, haha. poza tym, Wenecja, wywiady, kadry z konferencji prasowych i wręczania Lwa. rutyna. w dobrym stylu, ale nic ponad to. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 12.09.11, 14:39 Widzisz, maiałam pytać o Kocham Kino, bo załapałam się na sam koniec! Późno wróciłam. Czy mówiła coś Pani Grażynka o "Fauście" Sokurowa, który zwyciężył w Wenecji ? Znalazłam małą notkę w Rzepie na temat "Fausta": "Złoty Lew dla "Fausta" – ostatniej część historycznej tetralogii Aleksandra Sokurowa to nagroda szlachetna, bo honorująca film niełatwy, głęboko zanurzony w europejskiej kulturze, pełen rozmaitych znaczeń. Sokurow i jego stały scenarzysta Jurij Arabow umieścili Fausta w XIX-wiecznych Niemczech, czyniąc jednocześnie aluzje do prozy Thomasa Manna, niemieckich legend czy arcydzieł literatury rosyjskiej. Ale tak naprawdę stworzyli obraz na wskroś współczesny. W śmiałej interpretacji Sokurowa, Faust jest człowiekiem małym i przyziemnym, zło nie ma wielkiego wymiaru, a świat ocieka brudem i nijakością." i "Aleksander Sokurow Czuję się Europejczykiem i chcę rozliczać się z dziedzictwem Europy. Ale wierne ekranizowanie „Fausta" jest zadaniem niemieckich reżyserów. Ja szukałem postaci, której portret dopełniłby moją tetralogię. Niespodziewanie znalazłem ją w dramacie Goethego. Zdałem sobie sprawę, że Lenin, Hitler, Hirochito i doktor Faust ustawieni obok siebie przypominają braci. Chociaż obrośli legendami, byli tylko zwykłymi, często słabymi ludźmi. Uzależnionymi od władzy, wywierającymi destruktywny wpływ na innych. I właśnie to mnie interesowało – zderzenie ich wielkości i małości. Nie próbowałem burzyć mitów, ale chciałem przypominać prawdę. Kiedyś w Rosji bardzo negatywnie odbierano Napoleona, dzisiaj jest traktowany jak bohater. Artyści muszą zapisywać historię, abyśmy o niej kiedyś zbyt łatwo nie zapomnieli. Jestem głęboko przekonany, że przeszłość ciągle kryje wydarzenia, które domagają się odkrycia i zinterpretowania na nowo." www.rp.pl/artykul/9131,715524-Wenecja-2011---sukces-Sokurowa-.html Budzi szacunek to dzieło, nawet jak już się o nim czyta! ;) Ciekawe, że żaden z recenzetów nie napisał o nim wcześniej!? Dla kontrestu coś muzycznego na dziś! Nouvelle Vague - Dance with me www.tekstowo.pl/piosenka,nouvelle_vague,dance_with_me.html Niezłe, prawda!? :) >Torbicka uzyła slów "seks" i "masturbacja",, byłem w szoku , haha. Chi,chi,chi :))))))) Czekaj, w następnym odcinku KK pani Grażynka pogrozi Ci paluszkiem z ekranu! ;) > rutyna. w dobrym stylu, ale nic ponad to. Jak mnie taka rutynowa fomuła pasuje! Dzięki Pani Grażynko! Konkretnie, fachowo na temat, bez zwracania widzowy gitary artystycznymi performensami w charakterze uatrakcyjniaczy programu, bez silenia się na kontrowersyjność, kiedy nie ma czasu by się zagłębiać w problem, za to koncentracja na tym, co jest istotą progamu - czyli kino, filmy, twórcy. Świetnie, że Kocham Kino w końcu zostało przesunięte na wczesniejszą godzinę. 22.00 to bardzo dobra pora! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 12.09.11, 15:14 Sobolewski chyba do tej pory z traumy nie może się wygrzebać, bo milczy w 34 językach :] brzmi ciekawie ten opis, jeszcze zabawniejsze jest to, ze "Fausta" przegapili chyba wszyscy recenzujący Wenecję - na Filmwebie, w GW, w Rzepie ani słowa nie było o tym filmie. najlepszą aktorkę też wybrało jury taką, o której ani słowa w tych relacjach nie dało się wyszukać. hehe, podejrzewam, ze sama ona się zdziwiła własną śmialością ;] imo, Kocham Kino ma za mały metraż - 45-50 minut by było w sam raz, jakąś dyskusję można by zawiązać, w 20 minut jest możliwość zarysowania tego i owego, napomknięcia, zaakcentowania, ale to wszystko... muzyka - bardzo interesująca, jak zawsze :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 12.09.11, 15:25 A na doniesienia Sobolewskiego tak liczyłam! :)))) Właśnie, dziwne! Zaspali czy co? A może wszytskim recenzentom delegacja się skończyła i musieli wracać do Polski!? > imo, Kocham Kino ma za mały metraż - 45-50 minut by było w sam raz, jakąś dysku > sję można by zawiązać, w 20 minut jest możliwość zarysowania tego i owego, napo > mknięcia, zaakcentowania, ale to wszystko... O, to,to!!! > hehe, podejrzewam, ze sama ona się zdziwiła własną śmialością ;] chi,chi, chi :))) :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 12.09.11, 15:51 pewnie jeszcze doniesie, na razie się namyśla, co by tu zawyrokować. i jak skonstatować, ze spec jak on przegapił tego "Fausta" w swoich wenecjańskich wygibasach via media ;] co ciekawe, jesli dobrze pamiętam, to Sobolewski w zapowiedzi tegorocznej Wenecji pisał, ze "czeka na "Fausta" ;] starszy człowiek, może mu cza po prostu wybaczyć, hehe. na Filmweb napisali coś o "Fauście" post verdictum [jest takie łacińskie słowo ?] : www.filmweb.pl/article/WENECJA+2011+Stracone+dusze-77676 hehe, Wenecja p.Torbicką, jak widać, nastroiła prawie-jak-Emanuelle ;]] jaka tiwi - taka Emanuelle, hehe. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 12.09.11, 16:07 Wiesz, że nawet nie zwóciłam uwagi, że Sobolewski, na początku, wspominał o "Fauście", a może zapomniałam!? >post verdictum [jest takie łacińskie słowo ?] Teraz już jest! Nawet jeśli nie jest ono łacińskie sensu stricto . Dziękuję za link! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 13.09.11, 13:30 bardzo proszę. i najnowszy, bo Sobolewski nadziergał coś nareszcie : wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80276,10270349,10270349,Wenecja_brzydzi_sie_ludzkoscia__festiwal_w_Wenecjio.html hehe, neologizm, noełacinizm jakiś ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 13.09.11, 15:26 > hehe, neologizm, noełacinizm jakiś ;] Śliczny! :)) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 13.09.11, 15:45 jak na dziecko rosemary... ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 13.09.11, 16:17 grek.grek napisał: > jak na dziecko rosemary... ;] Cóż za diaboliczne skojarzenie!!? ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 13.09.11, 16:25 Cóż za diaboliczny pomysł. Żartobliwy neologim jest na wyraz udany. :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 13.09.11, 16:58 Żartobliwy neologim jest piekielnie dobry. :)) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 13.09.11, 16:06 O! Dziękuję! :)))) Chyba się już nie dziwię, że Sobolewski nie napisał wcześniej o "Fauście", skoro ta adapcja zrodziła w nim (i nie tylko w nim ) aż takie odczucia oraz aż tak głębokie wątpliwości co do wartości i znaczenia tego dzieła, co mu się pewnie nieczęsto zdarza. "Faust", pokazany pod koniec festiwalu, wywołał zachwyty monumentalnością zamiaru, stężoną artystycznością i jednolitością autorskiej wizji, nasuwającą porównania z filmowym ekspresjonizmem niemieckim. Jednak inni - do których należę - nieśmiało przyznają, że chociaż ta swobodna adaptacja "Fausta" Goethego jest sugestywna, to jednak w całości jest odpychająca jak koszmarny, gorączkowy sen po zbyt ciężkiej kolacji". [...] W podumowaniu Sobolewskiego jest też komentarz na temat obgadywanych przez nas konkursowych "Wichrowych wzgórz", w reż. Andrei Arnold, niestety dość krytyczny. A jednak ... "Trzecim wysoko nagrodzonym filmem o "ziemskim piekle" - najmniej udanym z wymienionych - są "Wichrowe wzgórza" Andrei Arnold, reżyserki pamiętnego świetnego "Fish Tanku". Zaangażowała niezawodowych aktorów, zredukowała do minimum dialogi - w filmie dominuje szum wiatru i krzyk ptaków. Ruchliwa, dokumentalna kamera z ręki (nagroda za zdjęcia dla Robbiego Ryana) sprawia, że bohaterowie sami wydają się częścią natury, która oczywiście jest "zła". Przy tak radykalnej koncepcji Arnold zgubiła gdzieś istotę adaptowanej powieści, będącej historią niespełnionej miłości przechodzącej w zemstę. W Bunuelowskich "Wichrowych wzgórzach" na pytanie: "Dlaczego trzymasz tego ptaka w klatce?" - pada odpowiedź: "Bo go kocham". Miłość u Brontë jest przemocą, gwałtem, sąsiaduje z nienawiścią, ale w filmie Arnold została sama przemoc. Z historii psychologicznej Arnold zrobiła film naturalistyczny, monotonnie brutalny, nudny. Ktoś złośliwy powie: to film przyrodniczy, komunikat meteorologiczny z wrzosowisk Yorkshire pogrążonych w błocie." :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 14.09.11, 13:56 hehe, to się przejechał... z kolei bardzo dobrze przez niego oceniany "Wstyd" McQueena tu i tam doczekal się równie kąśliwych recenzji : film.interia.pl/wiadomosci/film/news/wenecja-wielki-wstyd-stevea-mcqueena,1691033,38 Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 14.09.11, 15:50 Przeczytałam i przyzmam, że nie do końca rozumiem, o co pani recenzentce chodzi w komentarzu na temat "Wstydu", ale może to dlatego, że nie widziałam filmu ... :/ Wiesz, tak mi przyszło do głowy po przeczytaniu wszystkich komentarzy na temat "Wichrowych Wzgórz", czy Adrea Arnold w swojej interpretacji czasem nie dokonała dekonstrukcji zawartego w powieści Bronte romantycznego mitu miłosnego!? Czy jak to juz kiedyś czynili na gruncie literatury naturaliści, którzy przyszli po romantykach nie odebrała miłości ( Kate i Heatciffa) walorów duchowych przedstawiając miłość jako zajwisko czysto fizjologiczne, zakorzenione w człowieku w taki sam sposób jak i w calej naturze (potężna amoralna siła życiowa) , tu jeszcze dodatkowo z okrutną, brutalną twarzą sado-maso*. /Czy aby Heatcliff w tej naturalistycznej adaptacji nie wyjdzie na psychopatę!?/ *Andrea Arnold zamieniła melodramatyczne "Wichrowe wzgórza" w brutalną opowieść o obsesji, egoizmie, sadomasochizmie, dominacji i zemście. B. Hollender www.rp.pl/artykul/9131,714843-Wenecja-2011---filmy-przesiakniete-przemoca.html :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 15.09.11, 15:28 wg mnie, chodziło jej o banał i kicz, jakimi zupełnie niezamierzenie pan reżyser operował :] ciekawie Ci przyszło do głowy :] może właśnie owa Andrea Arnold w pelni odczytała wymowę powieści, w której - być może - nigdy nie było cienia romantyzmu, przynajmniej takiego rozumianego "po naszemu", czyli sentymentu, ckliwości i mizdrzenia się, a raczej był romantyzm europejski, czyli - w obszarze uczuć - traktujący o szaleństwie i zacierającym granice między przeciwstawnymi emocjami. czy aby Heathcliff [ u Bronte] nie był od początku psycholem ? :] może, po prostu, Arnold zdobyła się na to,by powiedzieć to, czego przed nią nie chciał albo nie umiał nikg powiedzieć traktując "WW" jako zakręconą, ale w sumie dość poczciwą powiastkę o miłości, którą, bardzo możliwe, ze nigdy ona nie była ? kto wie, może to będzie jeden z rzadkich przypadków, kiedy kino podyktuje nową interpretację literatury, nie sądzisz ? szkoda trochę, ze w tych recenzjach więcej czasy poświęca się formie niż temu odczytaniu wymowy powieści przez Arnold - mnie się wydaje ta druga rzecz jakby nieco ważniejszą ? a Tobie ? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 15.09.11, 16:41 > wg mnie, chodziło jej o banał i kicz, jakimi zupełnie niezamierzenie pan reżyser operował :] Masz rację. /To ja zrochę złośliwie nie chciałm zrozumieć, co pani recenzentka napisała, przyznaję ze wstydem./ > czy aby Heathcliff [ u Bronte] nie był od początku psycholem ? :] Bardzo dobre pytanie! :) Myśle,że przykładając do postaci Heatcliffa różne wspólczesne, czy najnowsze teorie psychologiczne pewnie można dość do takiego wniosku. :) Ale, jeśli się pamięta o tym, że mamy tu do czynienia z romantyczną konwencją literacką (a trzeba tu o tym pamiętać, bo to powieść rodem z epoki późnego romantyzmu ), z romantycznym ujęciem tematyki miłosnej i z konwencjonalnym romantycznym wyobrażeniem bohatera przeżywającego miłość, z romantyczną filozofią miłości, to nie można Heathcliffa określić mianem psychola. Jest on tylko i wyłącznie romantycznym kochankiem. Romantyczni kochankowie programowo szalenie intesywnie przeżywali miłość, i równie intesywnie cierpieli z miłości, która nie ma szans na spełnienie. cdn. :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 15.09.11, 17:14 PS /Mała złośliwość skierowana była w panią recenzentkę, nie w Ciebie! Żeby była jasność! ;))/ Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 16.09.11, 14:08 bardzo masz rację, ale jednocześnie : nie uważasz, ze Heathcliff dążąc z konsekwencją do zemsty, także na obiekcie swoich najgłębszych miłosnych porywów [ale mi się język poetyckopodobny włączył, haha] zaprzecza pewnej wypracowanej w literaturze postawie romantycznego kochanka ? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 16.09.11, 16:16 Amore - Ryuichi Sakamoto www.youtube.com/watch?NR=1&v=ygvK1N8obUU Ale jednak miłość jaka łączyła Heatcliffa i Katy była ponad wszytko, ponad nienawiść, ponad to pragnienie zemsty i dlatego, myślę, że Heatcliff doskonale wpisuje się w model romantycznego kochanka, ktorego uczucia nacechowane są ambiwalencją. Ale masz rację, postawa Heatcliffa jest wyjątkowa na tle innych romantycznych kochanków. Bronte twórczo podeszła do motywu romantycznych kochanków! :) > [ale mi się język poetyckopodobny włączył, haha] he, he Nooo! :))) Praktyka czyni mistrza! Uważaj! :))) Poezje Twoje, jeśli takowe powstaną, też chętnie przeczytam/y! ;} Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 WW i Ryuichi Sakamoto 16.09.11, 16:32 Pomyliłam linki, tu wersja dłuższa /Amore - Ryuichi Sakamoto/ www.youtube.com/watch?v=ifucUf-Rz7E&feature=related Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 16.09.11, 18:11 Jedno zastrzeżenie pisząc "romantyczny" kochanek - myślę o bohaterze ukształowanym w literaturze okresu romantycznego, nie o tym z kart romansów. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 17.09.11, 13:26 no wlaśnie, to miałem na uwadze, ze jakiś on taki jest na kochanka nietypowy :] hehe, jak poezja to mam Wielką Trójkę : Rimbaud, Baudelaire, Lermontow; jakby co, to od nich pożyczę ;]] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 17.09.11, 17:08 :) > hehe, jak poezja to mam Wielką Trójkę : Rimbaud! Baudelaire! , Lermontow; jakby c > o, to od nich pożyczę ;]] Oooo! :))) Rimbaud, Baudelaire - poeci zbuntowani, do Ciebie mi pasują . W takim razie czekamy, aż spłynie na Ciebie natchnienie poetyckie! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 18.09.11, 13:03 grek.grek napisał: > no wlaśnie, to miałem na uwadze, ze jakiś on taki jest na kochanka nietypowy :] To szaleństwo, to skrzywienie psychiczne Heatciffa jest oczywiscie charakterystyczne dla bohaterów literatury epoki romantyzmu. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 16.09.11, 18:31 > kto wie, może to będzie jeden z rzadkich przypadków, kiedy kino podyktuje nową > interpretację literatury, nie sądzisz ? A mnie się wydaje, że jednak Tadeusz Sobolewski może mieć rację , pisząc, że Andrea Arnold zgubiła gdzieś istotę powieści Bronte ... Ależ bym to chciała obejrzeć już, natychmiast! :) szkoda trochę, ze w tych recenzjach wię > cej czasy poświęca się formie niż temu odczytaniu wymowy powieści przez Arnold > - mnie się wydaje ta druga rzecz jakby nieco ważniejszą ? a Tobie ? Jestem tego samego zdania. Przy okazji - Do kin wchodzi najnowszy Almodowar. Niestety nie do naszego! :/ Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 17.09.11, 13:31 no właśnie, wokół tego będzie wlaśnie polaryzacja opinii - zagubiła istotę powieści, czy odkryła ją na nowo ? recenzje z Wenecji rózne zdania przynosiły, o ile już się zajmowano tym zagadnieniem, a nie formą w jaką Arnold to ubrała [nadobecna przyroda, Heathcliff-murzyn itd], i to nawet dobrze, bo jednomyślnośc byłaby nieznośna :] a tak - powstaje szerokie pole do zajmujących polemik. zgadza się. obok Almodovara nowy film z Goslingiem, "Drive", podobno tarantinowsko-noirowsko-retro kryminał z sensacją zmieszany. czytałem gdzieś, ze ma zadatki na kultowy. brzmi soczyście :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 17.09.11, 18:04 grek.grek napisał: > no właśnie, wokół tego będzie wlaśnie polaryzacja opinii - zagubiła istotę powi > eści, czy odkryła ją na nowo ? chyba raczej czy odkryła w niej coś nowego (bo zdaje się powieść dość wnikliwie została przeanalizowana, a filmowe adaptacje, zwłaszcza ta z Juliette Binoche i Ralphem Fiennesem dość wiernie przekazywały jej istotę) . Pytanie tylko na, ile to nowe jest odkrywcze i interesujące, inspirujące ... Ale np. Pomysl mam wrazenie zawęza kwestie "Inności"/ "Odmienności" tylko do problemu rasizmu. A widzsz, zapomniałam o "Drive " z Goslingiem! A zdaje się wspomniałeś o nim kiedyś. "Drive", widzę leci w naszym kinie. A ja mam jeszcze jeden voucher! Ale planowałam wybrać się na ... "Bitwę Warszawską 1920", żeby zobaczyć wreszcie na własne oczy efekty trójwymiarowe! No i wesprzec oglądalnością polskie kino! :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 17.09.11, 18:07 Korekta Ale np. pomysl, by Heatcliff był murznem , mulatem, ciemnoskórym, mam wrażenie, zawęża jakby niechący kwestie "Inności"/ "Odmienności" w ogóle tylko do problemu rasizmu! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 18.09.11, 13:38 hmm, możliwe ze tak jest, ale też mozliwe, ze nie jest to zawężenie, a po prostu wybór jednej opcji z dostępnych. Heathcliff nie rózni się tylko karnacją, ale i zamożnością, statusem społecznym, pozycja w hierarchii społ. itd. może kolor jego skóry to tylko symboliczny akcent jego szeroko zarysowanej inności ? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 18.09.11, 13:46 Przekonuje mnie Twoje argumentacja. :) Ale mogę jeszcze zmienić zdanie po obejrzeniu filmu. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 18.09.11, 13:34 haha, no to masz wybór teraz, nie zazdroszczę konieczności podjęcia decyzji :] polskie kino czy ambitne kino sensacji ? o Drive dobrze piszą, np www.rp.pl/artykul/492083,718328-Drive--recenzja-filmu-z-Ryanem-Goslingiem.html o "bitwie" nie spotkałem żadnych materiałów... Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 18.09.11, 13:41 Dziękuję Ci za link! :) Ja o "Bitwie..." wiem tylko tyle, że wyreżyserował ją Hoffman, a w głównych występują Borys Szyc i Natasza Urbańska. No i że będzie w 3D. :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 9/11 i Lis, na dziś/ "Wichrowe Wgórza" cd. 17.09.11, 17:41 grek.grek napisał: > może właśnie owa Andrea Arnold w pelni odczytała wymowę powieści, w której - by > ć może > - nigdy nie było cienia romantyzmu, przynajmniej takiego rozumianego "po naszem > u", czyli sentymentu, ckliwości i mizdrzenia się, a raczej był romantyzm europe > jski, czyli - w obszarze uczuć - traktujący o szaleństwie i zacierającym granic > e między przeciwstawnymi emocjami. > czy aby Heathcliff [ u Bronte] nie był od początku psycholem ? :] > może, po prostu, Arnold zdobyła się na to,by powiedzieć to, czego przed nią nie > chciał albo nie umiał nikg powiedzieć traktując "WW" jako zakręconą, ale w sum > ie dość poczciwą powiastkę o miłości, którą, bardzo możliwe, ze nigdy ona nie b > yła ? Ale jeśli Arnold zinterpretowała romantyczną miłość jako, wyraz szaleństwa czy może raczej sadomasochizmu (o co punktowali krytycy), to byłoby to jednak zbytnim uproszczeniem powieści, nie sądzisz!? I nieco na przekór romantycznej filozofi miłości, która zainspirowala autorkę powieści!!! Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 9/11 i Lis, na dziś/ "Wichrowe Wgórza"cd. ps. 18.09.11, 12:49 PS. Romantycy mocno akcentowali duchowy aspekt miłości. Poza tym, „romantyków, pisze autorka hasła miłość w Słowniku literatury polskiej XIX wieku , bardziej interesuje w miłości znak losu niż tajemnica wzajemnego pociągu oraz psychologii uczucia. Raczej miłość-fatum niż miłość-eros. To różni ich od pisarzy sentymentalnych, po których odziedziczyli literacką fascynację miłosną katastrofą, odkrycie ambiwalencji uczuć oraz temat romansowy jako wyraz krytyki społeczeństwa.” Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 9/11 i Lis, na dziś/ "Wichrowe Wgórza"cd. ps2 18.09.11, 13:08 PS 2. Na gruncie literatury europjeskiej już u schyłku romantyzmu zaczęto nie rozprawiać z romantyczą koncepcją miłości. W literaturze polskiej dopiero "Lalka" (Twa ulubiona powieść) przynosi krytykę romantycznego mitu miłości. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 9/11 i Lis, na dziś/ "Wichrowe Wgórza" cd. 18.09.11, 13:30 możliwe... ale możliwe tez, ze ją pogłębi taką interpretacją. a może, tak po prostu, ją uwspółcześni ? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 9/11 i Lis, na dziś/ "Wichrowe Wgórza" cd. 18.09.11, 13:52 Nie wiem. Zastanawiam się nad tym ciężko. ;). Recenzenci donosili, że uwspółczesnienie widoczne jest najbardziej na poziomie języka. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 13.09.11, 13:47 to może jeszcze coś do czytania : www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,10214249,Cztery_rozwody_z_wesoła_panna.html Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 13.09.11, 15:20 Dzięki! Dzięki Ci! :))) Wiesz, że o tym samym myślałam, nawet d z i ś r a n o, żeby Tobie, Greku, / Wam link to tej rozmowy wkleić. Czytałam ją jakiś czas temu w papierowym wydaniu. A jednak faceci z KMN są mali ! Przykre to, że tak łatwo było im (jemu - Górskiemu?) wyrzucić z roboty koleżankę, która przecież przez tyle lat ciężko i solidnie pracowała na świetność i markę KNM. Zdaje się, że kasa i coraz więcej kasy przysłoniło im już wszytsko , a wprzed wsztskim drugiego człowieka, ich koleżankę, smutne, bo przecież pomysł z dziewczyną na zastępstwo był bardzo sensowny. Na szczęście w zakończeniu powiało optymizmem. Wypada zatem tylko życzyć Kasi powodzenia na nowej drodze życia z innymi projektami ... :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 13.09.11, 15:44 w sumie - szkoda, ale wiesz : biznes is biznes, kariera kabareciarza wiecznie nie trwa, mają teraz koniunkturę, są na fali, ludzie chcą ich oglądac, są zdrowi, młodzi - kiedy korzystać i zarabiac na godziwą emeryture, jak nie teraz ? a z kolei ona ma dziecko, ma więc swoje priorytety. wiesz, ja rozumiem i ją i ich. po prostu, tego sie nie da złożyć do tzw kupy, ich obecnie najważniejsze cele się ze sobą gryzą. to się musiało stać. z drugiej strony - Pakosińska zaczęła, jesczze w trakcie bycia w KMN, monologować. może w tej formule się sprawdzi ? ma rozpoznawalną twarz, ma swój styl, publika ją kocha... na mój gust, to stalo sie dobrze. dla nich. dla nas nie, bo bez Pakosińskiej KMN nie będzie taki sam. niemniej, chyba tylko forma tego rozstania może być wątpliwa, bo malo jest przyjemne mówienie komuś prosto z mostu : "spadaj" [zapewne nie cytuję, ale z tego co ona mówi, to zakomunikowali jej dośc obcesowo, aczkolwiek... czy aż tak bardzo, skoro wspomina ich naprawdę ciepło i życvzliwie, wspólne wyjazdy, itp..?; może tak to odczuła w tamtym momencie, a po prawdzie nie było aż tak fatalnie ?] kto wie, jednak, może wróci do składu ? bylby to przy okazji niezly chwyt marketingowy, prawda ? :] "KMN z triumfalnie powracającą Pakosińską - zapraszamy !" - nieźle brzmi, jak na moje ucho... Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 13.09.11, 16:53 Ja to wszytsko doskonale rozumiem! Kariera, dobra koniunktura dla KMN, dobre pieniądze, których później może nie być, jasne, trzeba korzystać z okazji póki jest. I niech korzystają. Tylko dlaczego w tej sytuacji koledzy nie zdobyli się na odrobinę wyrozumiałości dla kobiety samotnie wychowujacej dziecko, na odrobinę zwykej ludzkiej empartii i nie sięgnęli po mniej radyklane rozwiązanie problemu i nie zdecydowali się na znalezienie dla niej zastępstwa, o czym KP wspomina (co ciekawe już podobno mają nową pannę, gdzieś widziałam nawet zdjęcie ). Zresztą mają tyle skeczy, w ktorych Kasia nie występuje, że od czasu do czasu sami bez niej świetnie by sobie poradzili. Kasia też ma/ miała prawo, jako współtórczyni sukcesów KMN od samego początku jego istnienia, zarabiać choćby nawet w zmniejszonym wymiarze godzin na godziwą, lepszą emeryturę, zwłaszcza, że teraz sama wychowuje dziecko. To świństwo, co oni zrobili! Jak oni ja potraktowali po tylku latach dobrej, fantastycznej, owocnej współpracy! Tego nie rozumiem. Ale nie ona pierwsza, nie ostatnia tak potraktowana. > kto wie, jednak, może wróci do składu ? bylby to przy okazji niezly chwyt marke > tingowy, prawda ? :] "KMN z triumfalnie powracającą Pakosińską - zapraszamy !" > - nieźle brzmi, jak na moje ucho... Nooo, to by było! :) Może i możliwie, jeśli Kasia honorem się nie uniesie... :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 14.09.11, 13:54 wiesz, zastępcza dziewczyna, to byłby pewien problem : jak dzielić pieniądze ? co będzie, jak się ta nowa sprawdzi jeszcze lepiej ? co będzie, jeśli Pakosińska potraktuje taki układ, jako furtkę do notorycznego wymawiania się od występów ? poza tym, zawsze dobrze jest wiedzieć, na czym się stoi, bez dwuznaczności. mnie jest szkoda,że po prostu tak to się ułożyło im "życiowo", na tyle, iż musieli się rozstać. wiesz, z tym powrotem, to chyba się pospieszyłem trochę... jesli Pakosińska nie zmieni priorytetów [pytanie : czy miałaby jakieś możliwości zrobienia tego ?], to zdaje się jednak nie zejdą się już nigdy. wychowanie dziecka samemu, to jednak jest akcja albo na pelny etat albo alkcja do d,py :] swoją drogą, z ojcem dziecka się rozeszła, z kabaretem też... coś z tymi facetami się jej nie uklada ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 14.09.11, 15:17 Żaden problem, zakres obowiązków do wykonania, ilość występów w miesiącu, wysokość stawki za występ, itd. to wszytsko reguluje, precyzuje umowa! Właśnie. Tak, powrót na pełny etat chyba już nie wchodziłby w grę. W propos, w jednej z ostatnich Gazet Telewizyjnych był wywiad, z inną panią z kabaretu (Jurki), która przyznała, że z cyganskim życiem , wiecznie w drodze i na walizkach, jakie porwadzą kabareciarze, decydowanie lepiej radzą sobie męzczyźni, niż kobiety (które w które w naturze mają zakodowaną odpoiwedzialnosć za dom, dzieci) ... O! Nawet jest ta rozmowa w necie: wyborcza.pl/1,90539,9611904,Kobiety_mnie_nie_lubia.html > swoją drogą, z ojcem dziecka się rozeszła, z kabaretem też... coś z tymi faceta > mi się jej nie uklada ;] He, he! Ciekawa spostrzeżenie! Faceci są starsznie skomplikowani, heh! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 15.09.11, 14:32 własnie, pani ktorą przytaczasz ma rację - instynkta macierzyńskie jednak w któryms momencie zaczynają dominować i nie ma przebacz. a z drugiej strony, sa faceci ktorzy tez mają swoje rodziny, dzieci, ktorymi sie ich zony/narzeczone zajmują i też muszą dla nich zarobić, a nie mogą sobie pozwolić ciągle na pytania 'czy Kasia pojedzie w tę trasę, czy dopiero w tamtą ?". słowem - ja rozumiem obie strony. hehe, może to kobiety facetów komplikują ? ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 15.09.11, 15:03 Oczywiście jak też zrozumiem obie strony (żeńską nawet jakby bardziej ;)). Ale twierdzę, że zawsze można dojść do porozumienia i konsensusu, pod warunkiem, że obie strony równie mocno tego pragną. > hehe, może to kobiety facetów komplikują ? ;] Czasami tak! ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 15.09.11, 16:46 Ale twierdzę, że zawsze można dojść do porozumienia i konsensusu, pod warunkiem, że obie strony równie mocno tego pragną, jesli obu stronom zależy. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 16.09.11, 14:12 zdecydowanie. pytanie, czy na linii KP - KMN taki konsensus był do osiągnięcia, znaczy się : czy istniał taki model relacji, który by godził ich przeciwstawne interesy ? trochę wygląda na to, ze oni chyba nie... dla nich. wiesz, mnie się zdaje, ze my nie wszystko wiemy, znamy trochę niejasne relacje z obu stron, albo z jednej nawet, i tak sobie dywagujemy o tym przysłowiowym słoniu, którego opisujemy fragmentarycznie i nie mamy specjalnych mozliwości by go w calości zobaczyć i skomentować. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 9/11 i Lis, na dziś/ Kocham Kino wczoraj 16.09.11, 15:22 Myslę, że jedynie to zatrudnienie zastępczyni mogłoby rozwiązać problem, o tym wspomina sama KP. Pamiętam, dawno temu, na początku dzialności KMN współpracowała z nimi opócz Kasi jeszcze jedna dziewczyna, nie w każdym występie brała udział, a potem zniknęła na dobre .. Oczywiście masz w pełni rację, nie znamy relacji drugiej strony, nie znamy szczegółów ich współpracy, trudno w tej sytuacji doradzać, dywagować, jak byłoby lepiej ... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Wojna Restrepo" 14.09.11, 14:01 oglądaliście wczoraj [w tvp2 leciał 22:50] ? nominacja do Oskarda, wygrana w Mekkce niezależnego kina w Sundance'a... w TVP puścili 50-minutową wersją skróconą oryginału, ale można było się, mniej więcej, zorientować co, jak i z czym się je. jeśli ogladaliście - ciekawem Waszych wrażeń, boć to przeca głośny tytuł; swoje bla bla zablablablam raczej jutro niż dziś. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Wojna Restrepo" 14.09.11, 14:50 Świetnie, świetnie, czekam zatem za Twoja relację z "Wojny Restrepo" (odmóżałam się i nudziłam przy i Wojewódzkim, wczoraj). Przyznam ze wstydem , że nic na temat owej głośnej "Wojny Restrepo" nie dotrało do mych skromnych uszów!!?!?! Wrażeniami z filmu nie mogę się podzielić, aleeeee za to mogę napisać słów kilka na temat nowego talk showu "Lubię to!, który wszedł do wtorkowej ramówiki Jedynki w miejsce talk showu, programu "Mam inne zdanie". Oglądaliście? Oglądaleś, Greku!? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 OT muzyczny 14.09.11, 16:06 Coś muzycznego na dziś : www.youtube.com/watch?v=VOvAOB9_gPI (z odcinka 3. /na zakończeniu/ oglądałam wczoraj :) / tekst - bardzo fajny - pod ekranem rozwija się/ Pamiętasz jeszcze pana H.M.? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: OT muzyczny 15.09.11, 14:30 Na dziś znowu Nouvelle Vague "Dancing with myself" www.tekstowo.pl/piosenka,nouvelle_vague,dancing_with_myself.html "Ever fallen in love" www.tekstowo.pl/piosenka,nouvelle_vague,ever_fallen_in_love.html Świetne teksty ma Nouvelle Vague!!! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: OT muzyczny 15.09.11, 15:31 fajne, dzięki :] takie trochę retro brzmienie z "przeszkadzajkami" niezlymi w tle, poza tym dziewczyna ma wokal wpadający w pamięć. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Wojna Restrepo - blabla 3po3 15.09.11, 13:55 więc, w tym dokumencie akcja jest taka, ze reporter z kamerą towarzyszy oddziałowi amerykańskich żołnierzy w Afganistanie. na froncie wojny z partyzantami talibskimi. więc oni łazą, biegają, robią wypady, strzelają, są ostrzeliwani, negocjują z klanami afgańczykow, a kamera kręci nonstop. przetykane to jest fragmentami rozmów z nimi na osobności, w ktorym opowiadają o sobie, o tym, co czują i co im się zdarzyło. najbardziej uderzające jest to, ze to są normalni chłopcy z pitzburgów, bostonów, kaliforniów i innych pig-assów na teksańskim zad,upiu, którzy nie mają pojęcia o tym, o co toczy się ta wojna, po co tam są, jaki interes realizuje ich państwo, ich rząd, co to w ogóle są ci Talibowie. po prostu są zolnierzami i obchodzi ich tylko jak wykonywać zlecone zadania i nie dostać przy tym kulki w łeb. kompletne oderwanie od poprzedniego zycia. żaden chyba nie powiedzial, ze lubi tu byc. po prostu tu są, ale bez przekonania, wyłącznie z obowiązku. mówią o lęku, mówią o niepewności, o niepokoju, ale i o tym, ze kiedy zaczya się strzelanka, to się w to wsiąka i wtedy dopiero strach przestaje doskwierac, nie ma na to miejsca. dowódca, niewiele starszy od swoich zołnierzy, mówi o tym, ze naprawde to mu zależy na swoich ludziach, na swoich żołnierzach, jest ich niewielu w grupie, wieć są jak rodzina, musi o nich dbać, jak matka i ojciec, martwić się o nich. zołnierska jedność, jak na filmie niemalże. tyle że tutaj to jest realna rzeczywistośc, a nie heroic movie z Hollywoodu. wojna nie wygląda tak fajnie, jak na filmach, wygląda malo seksownie, jest mozolna, zmudna i tak naprawdę brakuje jej efektownych ujęc, wszystko rozgrywa się na poziomie percepcji poszczególnych bohaterów ich własnej sytuacji i położenia w tym calym bajzlu. jest to grupka 15 zołnierzy. zakladają przyczółek na wysokim wzniesieniu. dookoła góry, porośnięte zielonymi krzakami i drzewostanem - robi wrażenie spoglądanie na świat z tej perpsektywy, za każdym bowiem z setek i tysięcy krzaczorów albo drzew kryć się może Talib z wyrzutnią rakiet, albo karabinem i można zostać pacniętym jak mucha gazeta na ścianie. kilka razy istotnie dochodzi do wymiany ognia, kule śmigają, a najgorsze ze nie widac za bardzo skąd tamci grzeją, więc Amerykanie odpowiadają w zasadzie na oślep, próbują odnaleźc kierunek z którego do nich sie strzela i tam palic. na szczęście mają telefon polowy i wzywają posiłki. przylatuje śmiglowiec bojowy i zrzuca bomby w oznaczone miejsca, czyszcząc teren i zmuszają talibów do odwrotu. a potrafią niepostrzeżenie podejść niemal pod sam nos... wychodzisz w te góry szukać Talibów, odpierać ich atak, kontratakowac i raz,ze pod nogami w każdej chwili możesz mieć zmyślnie ukrytą bombę, którą urochomisz trącając butem kamień, a dwa - oglądasz każdy krzak, czy przypadkiem nie wystaje z niego lufa karabinu wycelowana w ciebie. sama uroki wojny partyzanckiej z wrogiem, który jest u siebie w domu, a ty jesteś jak ci dwaj oprychy z "Kevina samego w domu", którzy wchodzą do chałupy naszpikowanej pułapkami i każdy krok może być zdradliwy. a czasami oni się mylą, albo myli się wezwany helikopter szturmowy - i masakruje cywilów, ktorym później trzeba się tłumaczyć z pomyłki, patrzeć im w oczy, jak pytają 'dlaczego zabiliście nasze dzieci ? one nie są partyzantami...". i to zołnierzy napawa wstydem. dowódca mówi, że takie sytuacje są najtrudniejsze. zabijanie Talibów nie jest problemem, ale pomyłkowe zabicie cywilów jest dla nich samcyh koszmarną sprawą, bardzo dotkliwą. co ciekawe, jest to najbardziej zapalny obszar działań bojowych, zrzucono nań prawie 70 % bomb, jakie w ogóle spadły na Agfganistan w czasie tej całej awantury. posterunek, który zakładają żołnierze jest więc posterunkiem tkwiącym w samym oku cyklonu wojennego. tytyłowy Restrepo, to jeden z żołnierzy tego oddziału, który zginął niedawno w jednej z potyczek. jego imieniem nazwali ten przyczółek, o ktorym wcześniej pisałem, a w obrębie którego rozgrywa się duża część całego dokumentu. za co ten oskard, tak sobie kombinowałem... wyszło mi, ze za to, iż pokazano po raz pierwszy z tak bliska najbardziej niezrozumiala, dla niektórych, wojnę wspólczesną. pokazano ją, jak wojnę, której niemal nie sposób wygrać. jak w tych górach nieprzebytych, nieskończonych, pełnych jaskiń odnaleźć ludzi, którzy spędzili tam całe swoje życie i znają je jak własną kieszeń ? jak zaprowadzic porządek tam, gdzie na jednym kawałku terenu rządzi kilka róznych klanów, z róznymi interesami i Koranem na dokładkę ? jak to ogarnąć ? te pytanie są w tle. na glównym planie są prości zołnierze, wrzuceni w to bagno i starający się w nim robić swoje i szczęsliwie wrócić do domu. w ostatniej scenie kilku z nich wraca do domu, nie wiem - na przepustkę czy na dobre... w samolocie wiozącym ich z powrotem, są zupełnie inni niz podczas tych fragmentów kręconych w Afganistanie 0 wyluzowani, hałaśliwi, buńczuczni. jakby odreagowywali swoje lęki, o których jeden z nich mówi "nie wiem, czy zdołam zapomnieć o tym, kiedykolwiek". Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Wojna Restrepo - blabla 3po3 15.09.11, 14:54 THNX! :)))) Dobre! Po przeczytaniu "The Hurt Locker" nasunął mi się na myśl, tam pojawia się ten zamysł, by pokazać prawdziwą twarz wojny jej koszmar, bezsens, niewyorbrażalne trudy i koszty jakie ponoszą żółnierze oraz cywile autochtoni tylko oczywiecei w innej w formie, fabularnej. :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Dziś w Dwójce o 21.40 15.09.11, 15:36 w jesiennym czwartkowym cyklu Kocham Kino, który tak obiecująco, od braci Coenów, nam się zaczął, 158 powtórka filmu "Dziewczyny z kalendarza" z Hellen Mirren ... heh. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Dziewczyny z kalendarza" - b.b.b bobre :] 16.09.11, 13:36 no to powiem... dzięki za 158 powtórkę, bo mnie się udało po raz pierwszy ten film zobaczyć :] przekonałem się, jak to punkt widzenia [powtórek/na powtórki] zależy od punktu siedzenia, hehe. ofk, dzięki Twojej zapowiedzi, bo sam pewnie bym przegapił. zabawna cała rzecz, niektóre odzywki zabójcze [starszy jegomość do starszej jejmości z opanowaniem przynależnym jego wiekowej metryce : "kochanie, jesteś na golasa w Daily Telegraph" ;)]. ciągle nie wiem, co zdecydowało o sukcesie tego kalendarza i jego modelek - to, ze przełamały schemat, ze "tylko młode ciało godne jest pokazywania", to ze przełamały go w szczytnym celu, czy to, ze to przełamanie jednak było czymś zupełnie kuriozalnym dla świata. nie masz takiego wrażenia ? ze z jednej strony - super, starsze panie się odważyły, a z drugiej - ludzie, to jest tak mało smaczne, ze aż to trzeba nagłośnić ? nie mam ciągle odpowiedzi jednoznacznej, na ile o ich powodzeniu decydowało uznanie otoczenia, a na ile zainteresowanie, typ zainteresowania jakim się obdarza rózne dziwactwa pokroju dwugłowego cielaka czy ludzi dotkniętych hirsutyzmem... imo, to jest iście amerykańska opowieść w brytyjskich dekoracjach. kobiety z Bylegdzie odnoszą światowy sukces, ale na końcu przychodzi opamiętanie i poszanowanie własnej godności, którą bezduszy i durny szołbiznes chce do cna wykorzystać, refleksja, że medialne powodzenie ma oblicze atrakcyjne i oblicze fatalne - wyzysku i nieliczenia się z człowiekiem jako żywą i czującą istotą. no i panie zachowaly tutaj umiar i szacunek dla siebie, zamiłowanie do swojego poczciwego życia przedłożyły ponad sukces za cenę poświęcenia swojego własnego mniemania o sobie samych. perfekt story :] na końcu zwycięza przyjaźń i małe wielkie szczęście w zaciszu lokalnej społeczności, które wynagradza im straty jakie poniosły po drodze w swoich osobistych rodzinach, a przy okazji osiągają szlachetne cele wyznaczone na początku. przyszłośc rysuje się pozytywnie - opuszczona żona utarła nosa męzowi, ktory ją opuścił; syn, co zaczął palić ziółka wróci i zastanie matkę... normalną ;], żona co jej mąz zmarł na raka - uśmiecha się, bo uczyniła mu swoiste epitafium, a przy okazji pomogła innym potrzebującym rekompensując sobie poczucie bezsilności, które doznawała, gdy on umierał. imo, jesli to jest lepsze od amerykańskich tego-typu-opowieści, to dlatego, ze się dzieje w Brytfanii, w okolicznościach przyrody uroczej mieściny na prownicji i ma brytfański spokojny uśmiech na dziobie. inny typ humoru, mniej taniego efekciarstwa i nie jest siermiężne. i daje przekaz dla kobiet w pewnym wieku - halo, popatrzcie na siebie, nie macie się czego wstydzić i nie ma poptrzeby żebyście się ukrywały przed światem. spójrzcie na Hellen Mirren, zaraz jej stuknie 80-tka, a może zakasować niejedną latino amantkę. to powinna być ikona :] ale zapewne jest tak, że nawet jak którejś szurnie do glowy, ze by mogła być jak te z filmu, to następnego dnia już wywietrzeje. konserwatyzm brytyjski to jednak innego typu konserwatym niż polski - tutaj religia, mało apetyczne obrazki z nią związane wiszą nad ludźmi, jakoś nie ułatwiają radosnego luzu, ustanowiły normy i zasady, ktorych złamanie raczej sprowadza fatalne reakcje niż filmową aprobatę i zachwyt. tutaj, po 50, około 60 - kobiety kłada się do grobu. moze nie dosłownie, ale w przenośni - jak najbardziej. smutne obrazki to są. obrazki zablokowania. tym bardziej pozytywny jest ten film, chociaż w drugiej swojej cześci, w ostatniej ćwiartce, nie wiem czy masz/macie takie wrazenie również, jakby trochę utracił ze swojej wcześniejszej zadziorności - jakoś bardziej wciągająca była sama historia powstawania kalendarza, pokonywanie własnego wstydu i nieśmiałości w oparach kapitalnego humoru, niz konsumowanie sukcesów, z tym Hollywodem włącznie. ważnym z punktu widzenia dochodzenia ich do odkrycia przykrej prawdy o szołbiznesie, w ktorym prawie się zatraciły, ale w porę zostały wybudzone. dla spójności calej opowieści i dla logiki zakończenia - niezbędne elementy, ale ta lekkość wcześniejsza taka była wkręcająca, ze zrobiło się too serious ;] a może tak mi się tylko mówi, marudzę nieco. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Dziewczyny z kalendarza" - b.b.b bobre :] 16.09.11, 19:09 A ja myślałam, że napiszesz, że nawet naga Hellen Mirren nie przyciągnie Cię do obejrzenia "Dziewczyn z kalendarza" poraz 158! he,he :))) Maj pleże ! / jak oglądałam "Doktora Housa", emocjonujący (albo emocjonlany) odcinek , aż oczy na koniec miałam wilgotne ! ;) / cdn. :))) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Dziewczyny z kalendarza" - b.b.b bobre :] 17.09.11, 13:18 ja też oglądałem ten odcinek :] tyle że w środowo-czwartkową noc. rzeczywiście udany, jakkolwiek nie wiem, na ile udany w skali calości, bo "House'a" od czasu do czasu jakiegoś złapię, nic regularnego. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Dziewczyny z kalendarza" - b.b.b bobre :] 17.09.11, 14:16 Mam tak samo z Housem! Miałam to nawet napisać. Też sporadycznie oglądam. Przypuszczam, że na tle całości, odcinek ten musi się nienajgorzej prezentować, miał dobre tempo, był gęzty od ónych wydarzeń - był emocjonujący pościg za sprawcą złego staniu zdrowia dziewczyny, do pewnego momentu pościg w ciemno, bo dziewczyna zatiła informację o złym sapomopoczuciu niepokoajacych objawach, które ją nękały, potem "zmaronowane" płuco i tragiczna informacja, że na drugi przeszczep nie ma szansy, przynajmniej w najbliższym czasie, w związku z czym rodzi się dylemat poważny, czy od nieuleczalnie chorego na zanik mięśni brata, któremu tylko kilka lat życia zostało, wymagać by oddał umierającej siostrze jedno płuco, wiedząc, że jego stan zdrowia się i komfort życia pogorszy, zwłaszcza w ostaniej fazie życia ... A na koniec wzuszające absolutnie wyznanie brata, będące wyrazem wielkiej miłości bratersko- siostrzanej ... A do tego narastające napięcie pomiędzy z Housem a Cuddy, w związku z trudnością w pogodzenia realacji prywatnej z zawodową, które doprowadza do kłótni, czyli szczerej rozmowy dotyczącej kwestii zawodowych /a na koniec i prywatnych "masz duży tyłek" - mówi szczerze House łapiąc za tylek swoją dziewczynę!? ;))/ "Nie widziałam cię do południa, tęskniłam" - podobał mi się ten tekst Cuddy! :) Ale mi się podsumowanie zrobiło! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Dziewczyny z kalendarza" - b.b.b bobre :] 18.09.11, 13:27 hehe, bardzo dobre :] trzeba przyznać, ze scenarzystom udało się stworzyć postać bohatera większego niż cały film/serial w tym przypadku/. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Dziewczyny z kalendarza" - b.b.b bobre :] 18.09.11, 13:37 > trzeba przyznać, ze scenarzystom udało się stworzyć postać bohatera większego n > iż cały film/serial w tym przypadku/. O tak, zdecydowanie! Nie wiem czy wiesz, ale nawet napisano całą książkę o Doktorze Housie! (pt. "Dr House i filozofia - wszyscy kłamią") Przeglądałam ją w, he, he, supermarkecie, całkiem interesująca rzecz. onepress.pl/ksiazki/dr-house-i-filozofia-wszyscy-klamia-henry-jacoby-william-irwin,housef.htm :) Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "Dziewczyny z kalendarza" - b.b.b bobre :] 18.09.11, 13:50 Barbasiu - sa chyba ze trzy albo cztery ksiazki ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Dziewczyny z kalendarza" - b.b.b bobre :] 18.09.11, 13:56 O! No proszę, nie nadążam. Warto wiedzieć! Dzięki Maniu za informację!. Przy okazji obejrzałaś wczorajszą komedię romantyczną w okolicznościach przyrody Irlandii? Polecasz? Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Barbasiu - "Oswiadczyny po irlandzku" - znakomita 20.09.11, 20:42 komedia romantyczna :))) pewnie dlatego, ze malo amerykanska a bardziej "wyspiarska". Poczucie humoru dla mnie idealne, dawno sie tak nie usmialam :) a przy tym bylo rowniez bardzo romantycznie ... chwilami ;) Jak znajde chwile, to napisze cos wiecej. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Barbasiu - "Oswiadczyny po irlandzku" - znako 21.09.11, 15:42 Tak czułam, Maniu. Żałuję, że nie obejrzałam, kino europejskie wciąż w publicznej rzadkość. Z tym wiekszą chęcią przeczytam Twój komentarz na temat filmu, i może jakieś małe streszczenie filmu!? Czekam/y zatem !!! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Dziewczyny z kalendarza" - b.b.b bobre :] 19.09.11, 13:21 chyba trochę wtórne wobec serialu, ale kto wie, jeśli mówisz,ze ciekawa, to może i nie należy się jej lękać ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Dziewczyny z kalendarza" - b.b.b bobre :] 19.09.11, 18:42 grek.grek napisał: > chyba trochę wtórne wobec serialu, ale kto wie, jeśli mówisz,ze ciekawa, to moż > e i nie należy się jej lękać ;] He,he :) Chyba nie należy się lękać. Ale jednak głowy nie dam, że ciekawa... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Dziewczyny z kalendarza" - b.b.b bobre :] 17.09.11, 13:21 btw, zupelnie zapomniałem... bardzo chętnie przeczytam, co z tym szołem "Lubię to", o którym wspominałaś :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Dziewczyny z kalendarza" - b.b.b bobre :] 17.09.11, 14:21 Myślałam, że się wymigam! ;)) Żartuję. Oczywiscie, że napiszę kilka słów! Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "Dziewczyny z kalendarza" - b.b.b bobre :] 16.09.11, 21:36 ja tam nie zauwazylam, ze to byla powtorka, bo tez trafilam pierwszy raz :) tylko ze ... zasnelam na koncowce... czy ktos moglby mi strescic to, co sie zdarzylo po tym jak Helen Mirren przyleciala do Stanow? Pamietam tylko, jak wysiadala z taksowki ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Dziewczyny z kalendarza" - b.b.b bobre :] 17.09.11, 12:49 z tego, co [jeszcze] pamiętam, to zaraz później dowiedziały się, ze jest dla nich propozycja nakręcenia reklamy proszku do prania : oczywiście - w stylu zdjęc z kalendarza, z tą róznicą, ze zamiast babeczek z kremem i konewek "parawan' stanowiłyby wyprane świeżo ubrania. najpierw się skonsternowaly, a później jednak uznały, ze gra jest warta świeczki. w ostatniej chwili zbuntowała się ta bohaterka, ktorą grała Walters [najbliższa przyjaciółka Mirren]. Mirren próbowała ją nakłonić do powrotu, ale bezskutecznie, a koniec końców sama zrozumiała, ze posuwają się za daleko, ze to już nie jest rozbieranie się ze szlachetnych pobudek, a nawet dla własnej frajdy i przełamania nieśmialości, tylko pod dyktando cynicznego szołbizu, który nie liczy się z ich godnością i traktuje jak towar rynkowy. to je [wszystkie] przywróciło do rzeczywistości. porzuciły Hollywood, wsiadły w samolot i wrócily do domu, zebrały oklaski od reszty swojego klubu kobiecego, media przestały się nimi zajmować. jeszcze tylko Mirren wyjasniła nieporozumienie z mężem, ktory nieopatrznie zwierzył się ukrytemu dziennikarzowi, ze dawno z żoną nie mieli seksu, co trafiło do gazet, przyjaciółki się znów objęły [w Hollywood miały inne zdanie nt zaangażowania w szołbiz, co lekko je porózniło; na moment], a później życie wróciło do normy sprzed całej akcji z kalendarzem, do zebrań tego ich klubu kobiecego, zaś w ostatniej scenie ćwiczą to swoje pseudo-tai-chi na wzgórzu i Walters nagle przerywa i rzuca hasło "idziemy na frytki", co zdaje się miało sugerować, ze znów zdobyły sie na mały przewrót i zmianę w swoim życiu. jesli coś przegapiłem - poprawcie :] Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "Dziewczyny z kalendarza" - b.b.b bobre :] 17.09.11, 13:59 dziekuje bardzo :) Aaa i nie zgadzam sie, ze to iscie amerykanska opowiesc w brytyjskich dekoracjach - w koncu jest to historia prawdziwa! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Dziewczyny z kalendarza" - b.b.b bobre :] 17.09.11, 15:05 polecam się na inne okazje :] a co do historii, to mnie ona trochę pachniała spelnianiem american dream, warholowskimi "15 minutami sławy", ktore ponoć na każdego gdzies oczekują. i tutaj właśnie wskakuje ten brytyjski sznyt, który wg mnie robi ten film. nie tyle sama historia, ktora jakkolwiek prawdziwa i ciekawa, to opowiedziana po amerykańsku i w amerykańskiej scenografii byłaby wtórna, a tutaj wygląda bardzo zabawnie i świezo nawet - inne obrazki, wnętrza, inne dialogi, inne twarze, inny styl bycia postaci, inne podejście twórców do samej materii :] reasumując : nie sądzisz, nie sądzicie, ze jednak w warstwie czysto fabularnej jest to rzecz z gruntu nie odbiegająca w swym schemacie od produkcji amerykańskich ? znikąd na szczyt, po drodze cena jaką trzeba zapłacić za ten wzlot [reakcje rodzin, przyjaciół, całegom otoczenia, a już ten speech Mirren na zebraniu walnym klubowiczek w jakimiś dystyngowanym gmachu, kiedy ważą się losy aprobaty dla ich projektu, to wg mnie absolutnie amerykański chwyt :)], na końcu zwycięstwo przyjaźni, poczucia godności i zdrowej samodyscypliny... to trochę znana formuła... ? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Dziewczyny z kalendarza" - b.b.b bobre :] 18.09.11, 13:16 > reasumując : nie sądzisz, nie sądzicie, ze jednak w warstwie czysto fabularnej > jest to rzecz z gruntu nie odbiegająca w swym schemacie od produkcji amerykańsk > ich ? [...] na końcu zwycięs > two przyjaźni, poczucia godności i zdrowej samodyscypliny... to trochę znana fo > rmuła... ? Rzeczywiscie, może i masz tu sporo racji. W każdym razie jedno jest pewne, Amerykanie kochają takie historie! Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Dziewczyny z kalendarza" - b.b.b bobre :] 17.09.11, 14:41 > jesli coś przegapiłem - poprawcie :] :) Nic nie trzeba poprawiać! Tak, to bardzo dobry film! :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Dziewczyny z kalendarza" - b.b.b bobre :] 17.09.11, 14:32 maniaczytania napisała: > ja tam nie zauwazylam, ze to byla powtorka, bo tez trafilam pierwszy raz :) O! Mam nadzieję, że Ci się "Dziewczyny" spodobały! / pomimo wypadku przy oglądaniu! ;)/ Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Dziewczyny z kalendarza" 20.09.11, 17:16 ale zapewne jest tak, że nawet jak którejś szurnie do glowy, ze by mogła być ja > k te z filmu, to następnego dnia już wywietrzeje. konserwatyzm brytyjski to jed > nak innego typu konserwatym niż polski - tutaj religia, mało apetyczne obrazki > z nią związane wiszą nad ludźmi, jakoś nie ułatwiają radosnego luzu, ustanowiły > normy i zasady, ktorych złamanie raczej sprowadza fatalne reakcje niż filmową > aprobatę i zachwyt. Mówisz o kraju, gdzie swego czasu, przez ponad rok chyba sensację i wielkie zainteresowanie, a wręcz aprobatę budziła para Doda i Nergal - dziewczyna o wyglądzie i scenicznym imidżu dziffki, prostytutki oraz satanista, który głośnio wyraża swój sprzeciw wobec kościoła i wartości chrześcijanskich? ;) /Para budziłaby senscję i zainteresowania nadal, gdyby się pechowo nie rozstała./ Przesada! Przesada! I u nas w ostatnich latach organizowane wielokrotnie były akcje pozowania pań n a g o do kalendarzy, w celach pomocy np. amazonkom, kobietom, którym usunięto pierś i inne. Przypominam też o plakacie wyborczym, jaki niegdyś zaprezentowała Partia Kobiet, który przedstawiał nagie kandydatki do sejmu!!! a który przecież nie spotkał z żadnym potępieniem, oburzeniem, raczej radosnym zaintrygowaniem. w930.wrzuta.pl/obraz/0vQ840lz7bo/partia_kobiet_-_plakat tutaj, po 50, około 60 - kobiety kłada się do grobu. moze n > ie dosłownie, ale w przenośni - jak najbardziej. smutne obrazki to są. obrazki > zablokowania. Duża przesada! Nikt tu paniom niczego nie zabrania, nikt nie każe kłaść się do grobu. Wszytsko, zwłaszcza to co zrobia ze swoim życiem zalezy wyłącznie od nich samych ! :) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Dziewczyny z kalendarza" 20.09.11, 20:21 Nikt tu paniom niczego nie zabrania, nikt nie każe kłaść się do grobu. Wszytsko, zwłaszcza to co zrobia ze swoim życiem zalezy wyłącznie od nich samych ! Barbasiu, święte słowa, żeby tylk0 warunki bytowe były stabilniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Dziewczyny z kalendarza" 21.09.11, 15:43 pepsic napisała: > Barbasiu, święte słowa, żeby tylk0 warunki bytowe były stabilniejsze. Otóż to, Pepsic!!! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Dziewczyny z kalendarza" 21.09.11, 13:56 wiesz, moim zdaniem większość obserwatorów sobie zdawała sprawę z tego, ze to medialna ustawka, a nie prawdziwy związek. a nastolatki ? pewnie się zapowietrzyły w jakiejś części. w sumie, zarobiły pisma brukowe,, no i oboje bohaterowie i ich doradcy do spraw marketingu :] mnie chodziło o pewien kanon kulturowy dotyczący jednak starszych osób, kobiet, który w dużej mierze bazując na pruderii konserwy katolickiej wyznacza tym ludziom pewne schematy zachowań i autoekspresji. "w tym wieku, to już chyba nie wypada" - tak to zwykle brzmi :] w "Dziewczynach..." jest podobna reakcja części otoczenia, ale ona raczej nie ma podłoża tak ściśle religijnego, raczej się wywodzi z pewnego rodzaju powściągliwości brytyjskiej, mającej źródło w epoce wiktoriańskiej, kiedy kanony stanowiła monarchia ze swoim zapleczem. i nie jest, wg mnie, od parady fakt, ze cale zdarzenie, i w filmie i na... jawie :], zdarzyło się na prowincji. ona jeszcze jest tymi starymi porządkami, była może ?, albo ich odpryskami już tylko - ciągle naszpikowana. za to np Londyn, ale i wszystkie chyba już większe miasta angielskie, są calkowicie multikulturowe, barwne, otwarte. w Polsce model zaczyna byc podobnego rodzaju - np Warszawa jest jak LOndyn, a prowincja polska jak brytyjska :] plakat gołej Partii Kobiet w Warszawie wzbudzi entuzjazm, albo przynajmniej mało kogo oburzy, ale na prowincji, gdyby tam w ogole takie nowinki dotarły... zapewne zostałby zupełnie inaczej odebrany, przynajmniej przez część mieszkańców. poza tym, to "to nie wypada w tym wieku" działa NAWET i w postępowych kręgach - weźmy taki związek aktora Łapickiego z młodszą o 100 lat dziewczyną ? nawet w tej tzw. nowoczesnej Polsce wzbudził przeróżne komentarze. "w tym wieku nie wypada chyba..." :} tak to dokladnie brzmialo. nie wypada mieć prawa do szczęścia ? moim zdaniem, to wprost i dokładnie wynika z katolickiego wychowania jakie było wtłaczane ludziom do głowy od małego. że coś jest nieładne, niewłaściwe, nie wypada, że rozwodzić się nie godzi, że mieć kochankę to kaplica itd. nie zostawiano tego dwojgu ludziom, żeby między sobą rozstrzygnęli, czy chcą mieć otwarty zwiążek czy nie. potępienie publiczne. bo to "grzech' - słowo klucz. bo to "niesmaczne". a kto tych ludzi takiego smaku nauczył, jak nie ten katolicki obrządek, katolicka ikonografia, katolicko usankcjonowany konformizm ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Dziewczyny z kalendarza" 22.09.11, 11:10 "w tym wieku, to już chyba nie wypada" - tak to zwykle brzmi :] Eee, jaki to ma związek z katolicyzmem? To sprawa przede wszystkim mentalności, ale i wygodnictwa oraz oglądania się na innych, tudzież powinności rodzinnych. Nikt nie wymyślił od tysięcy lat mądrzejszego zbioru zasad postępowania w pigułce - od dekalogu. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Dziewczyny z kalendarza" 22.09.11, 13:54 to z pewnością, ale ta mentalność nie powstaje jednak w próżni :] no nie wiem,z tym dekalogiem... jest tam zasada - nie kłam. ale czy jest zasada "mów prawdę" ? nie ma. "nie kłam" - co to znaczy tak naprawdę ? czy można kłamać w dobrej wierze czy trzeba mówić prawdę, nawet jesli to rani drugiego człowieka ? a może nalezy milczeć i nie mówic nic ? tylko czy to nie będzie gorsze od kłamstwa, a może lepsze od prawdy ? wg mnie, te zasady są zbyt ogolne, nie wytrzymują konfrontacji z wielością i zlożonością sytuacji, w których mają być stosowane. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Dziewczyny z kalendarza" 22.09.11, 19:38 Zgodzę się, to hasła do interpretacji tudzież rozważań teologicznych, ale zwróć uwagę cały czas aktualne. Najłatwiej we własnym sumieniu rozstrzygnąć, czy kłamstwo w dobrej sprawie, a nawet zabójstwo (np. na wojnie) jest grzechem. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Dziewczyny z kalendarza" 23.09.11, 13:22 to by było optimum :] i tego by warto ludzi uczyć - niezależności od instytucji wszelakich, które nie pozwalają samodzielnie myśleć, a podsuwają gotowe odpowiedzi, schematy, własne interpretacje jako prawdy objawione. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek ... 158 powt "Billy Elliota" również w TVP dali 16.09.11, 13:58 ... albo 161... ale, kto by to zliczył, hehe. brytyjskie kino wczoraj dopieszczała TVP, z tego wynika. podobny motyw, co w "Dziewczynach..." - lata 80, miasteczko górnicze, 11-letni chłopiec pasjonuje sie tańcem, chce dostać się do szkoły baletowej w Londynie. w tle strajki górników wojujących z taczeryzmem, w ktorych udział biorą ojciec i brat chłopaka [matka zmarła, ale można sądzić, ze to po niej chłopiec odziedziczył artystyczny gen, wrażliwość, która się w nim miesza z odruchami klasycznymi czy raczej - stereotypowymi, dla dzieci z rodzin typowo robotniczych. dzieciak ma wsparcie w nauczycielce tańca z miejscowej szkółki, niespełnionej baletnicy, która nie chce by Billy podzielił jej los i zmarnował talent. marzenia się spelniają, pasja zwycięza niedostatki wszelkie i uprzedzenia, a lokalna społecznośc i rodzina wspierają w końcu gremialnie i z poświęceniem chłopca, mimo że na początku jego nietypowe absolutnie zainteresowania wprawialy ich w konsternację. kwiat który wyrasta z betonu - cytując pewnego poetę. barwa łamiąca szablon - zespoł stiptizerów złozony z zupełnie nie mających warunkow do tego typu występów bezrobotnych górników w "Golo i wesoło", panie koło 60 wydające rozbierany kalendarz w "Dziewczynach...", chłopiec z rodziny robotniczej zostający nowym Barysznikowem... rany, czemu Polacy tak nie umieją ? :} dlaczego u nas zawsze bida i żyła na czole, a brak tego dystansu, tego uśmiechu dyskretnego, dlaczego u nas nikt nie wpada na takie pomysły ? oglądałem 3 albo 4 raz i o ile ofk Billy i jego usiłowania, wzloty i upadki są na pierwszym planie, są wątkiem wiodącym, to o sukcesie całości nie mniej przesądza wątek dot. jego ojca - bezrobotnego górnika, strajkowicza, który nie podziela z początku pasji syna, ale kiedy widzi jak on tańczy [rewelacyjna scena w pustej sali gimnastycznej] przekonuje się i staje na uszach żeby mu pomóc; gotów jest nawet złamać strajkową lojalność i pracować, zeby zdobyć pieniądze na jego szkołę - w ostatniej chwili powstrzymuje go drugi syn. niezapomniane są kolejne sceny, kiedy jedzie z chlopcem na casting do tego baletu i niemal siłą wpycha go z powrotem, kiedy ten ma stracha i chce uciekać, jak się denerwuje w oczekiwaniu najpierw na to jak Billy sobie poradzi przed komisją, a później w domu, kiedy przychodzi list z decyzją i chłopak w samotności go otwierający zbyt długo nie wychodzi z pokoju, zeby dać znać reszcie rodziny jaka jest odpowiedź, a kiedy już zna wynik - pędzący brudnymi uliczkami miasteczka cały w rozradowaniu, wreszcie w ostatniej scenie - kiedy po latach przyjeżdza na występ uznanego już mistrza Billy'ego, siedzi na widowni i płacze ze szczęscia i wzruszenia czekając na występ syna. Gary Lewis grający tę rolę jest przeznakomity. wybitny. niezapomniany. cała ewolucja jego postaci, jej myślenia, stosunku do synowskiej pasji - jest pokazana absloutnie mistrzowsko, nie ma żadnych skrótów, uproszczeń, banalizacji. rzadko w kinie tak szczerze i wiarygodnie odmalowuje się uczucia ojca i syna, ojca-do-syna, a to przecież temat bodaj najtrudniejszy do ilustracji, a zarazem mający największy potencjał wzruszeń. świetne kino. jak powtórzą 167 raz - też będę oglądał :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: ... 158 powt "Billy Elliota" również w TVP da 16.09.11, 18:49 Bardzo fajny komentarz o uczuciach ojcowsko-synowskich. :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Dziś, 17.09.11, 14:27 za chwil kilka mecz siatkówki (14.50)! Jak, sądzisz, Greku, nasi wygrają dziś z Włochami? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Dziś, 17.09.11, 14:54 coś mi się wydaje, ze limit szczęścia im się wyczerpał ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Dziś, 17.09.11, 15:47 Lekko nie będzie, nie jest, widze, ze pierwszy set przegrywamy ... Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: Dziś, 17.09.11, 15:56 za siatkowka jakos nie przepadam... a sobotnie wieczory od dwoch tygodni wyznacza mi nowa ramowka, ktora przypadla mi do gustu - zostaje na wieczor z tvp2 - najpierw The Voice of Poland, a potem dwojkowe Kino Relaks, w ktorym juz byly Slubne wojny i cos jeszcze, a dzis beda "Oswiadczyny po irlandzku" z Amy Adams (Julie i Julia, Zaczarowana) - prawdziwy relaks dla kobitki ;) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Dziś, 17.09.11, 16:11 maniaczytania napisała: > a "Oswiadczyny po irlandzku" z Amy Adams (Julie i Julia, Zaczarowana) - prawdzi > wy relaks dla kobitki ;) Nooo! :) Romantycznie!!? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Dziś oglądam Kocham Kino o 22:05! 18.09.11, 13:59 :) a teraz lecę w plener wietrzyć zmęczoną głowę! Pozdrówka! Pięknej niedzieli życzę Wam! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Dziś oglądam Kocham Kino o 22:05! 18.09.11, 15:08 dzięki i wzajemnie :] Kocham Kino, zdecydowanie. chyba jedyny jasny punkt w ramówce dzisiejszej, hehe. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Dziś oglądam Kocham Kino o 22:05! 19.09.11, 18:15 :))) No i przegapiłam KK! Zorientowałam się tuż po zakończeniu. Cozapech! Za to luknęlam na kawałek filmu pt. "Rozrachunek", dramat, thriller, w bardzo niezłej obsadzie, m.in Helen Mirren, Robert Redford, Willem Dafoe! Bogaty biznesmen Wayne Hayes (Robert Redford), mąż eleganckiej babeczki Eileen Hayes (gra ją Helen Mirren), ojciec, dziadek rocznego wnuka pewnego dnia zostaje porwany dla okupu przez znieznanego sprawcę (lista płac mówi mi, że on nazywał się Arnold Mack, a gra go Willem Dafoe), okoliczności akurat nie widziałam, ale zdaje się porywacz zgrarnął go z miasta i wywiózł autem w odludny górzysty teren. Podczas wędrówki (w nieznane dla Wayne'a Hayes'a ) panowie trochę rozmawiają, okazuje się że porywacz wszytsko wie o biznesmenie, wie czym się zajmuje, gdzie pracuje, zna doskonele jego życiorys, wie nawet o kochance, co więcej jak się okazuje śledził on Wayne'a, kiedy ten spotykał się z kochanką. Podczas kolejnego przewry w edrówce Wayne poprosił porywacza, by ten opowiedział mu o sobie w ramach rewanżu, a tem wyznał mu, że ma żonę dwoje dzieci, i chyba, o ile czbobrze zrozumiałam,że został zwolniony z pracy. Żaden groźny bandzior z niego!? pomyślał sobie z nadzieją Wayne Hayes i oświadczył wprost swemu prywaczowi, że mu zwieje przy najbliższej okazji, na to prywacz spokojnie odwrócił się i przestrzelił z pistletu listeczek na oddalonym kawał drzewie, co miało przekonać Wayne'a by jednak nie próbował ucieczki, bo ucieczka może się źle skonczyć. A potem wyznał mu , że został wynajęty do jego porwania i prowadzi go do miejsca, jakiejś chaty szopy na górze, gdzie czekają na niego ludzie , który mu zlecili porwanie ... W międzyczasie żona, dostawszy telefon o porwaniu męża i o koniecznosci wpłącenia okupu, zawiadomiła policję, FBI siedzi, więc u niej w domu i próbuje się czegoś dowiedzieć o okolicznościach porwania, doradza rodzinie jak się zachować, co robić. Przy okazji wychodzą na jaw różne szczegóły z życia Waynea, najpierw, że (FBI to wywąchało) Wayne spostykał się z kochanką, o której żona wiedziała, jeszcze po tym jak oficjalnie z nią zerwał (kochanka zdaje się z nim pracowała z nim potem została zwolniona). Ta wiadomość wyprowadziła żonę nieco z równowagi, więc postawnowiła przeszukać ubrania męża ... Tu mi się film urywa, całkiem dobrze się to oglądało, ale ponieważ film późno się zaczął o 23:00, nie dałam razy obejrzć do konca ... Greku ogladałeś ten film wiesz, co było dalej? I czy rozwiązanie było ciekawe czy jednka banalne? :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Dziś oglądam Kocham Kino o 22:05! 20.09.11, 14:20 chciałbym pomóc, ale niestety nie widziałem tego filmu... niemniej, dzięki za tę narrację, zabrzmiało ciekawie. i obsada zawodowa. szkoda, ze się jakoś nie złożyło i pozostanie rzecz bez puenty... może jeszcze powtórzą ? nie traćmy nadziei :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Dziś oglądam Kocham Kino o 22:05! 20.09.11, 14:54 Gotowam była obejrzeć ciąg dalszy i dopisać puentę, ale niestety nie znalazłam wczoraj tego filmu na stronach filmowo-serialowych... Tak, zestaw aktorów, zdaje się był najmocniejszą stroną tego filmu... :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek powtórki i "szklana pulapka" # 4 19.09.11, 15:48 coś słabo dzisiaj :] "Zapach kobiety" w tvp2 było parę razy, ale - ostatnio powtórki trochę mniej są chyba irytujące, dla mnie przynajmniej, hehe. kto nie oglądał - ma szansę to zmienić. 22:50. polsat raczy sensacją - najpierw 4 cz "Szklanej pułapki" [Willis to chyba na jakimś sztucznym wspomaganiu pojedzie, bo mineło ze... no, 20 lat chyba gdzieś, nie ? od 1 części...], potem "Zdrada" z Pittem i Fordem - całkiem niezly film o bojowniku IRA, który jedzie do Ameryki, gdzie incognito organizuje broń dla swoich ludzi, mieszka z rodziną policjanta-idealisty, zaprzyjaźnia się z nimi, jest traktowany niemal jak syn, a i sam zaczyna ich postrzegać, jak rodzinę - no ale sami rozumiecie : konfrontacja jest nieunikniona, zwycięzy przymknięte oko łamane przez sentyment czy obowiązek pod rękę z uczciwością ? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re:powtórki i "szklana pulapka" Igraszki z diabłem 19.09.11, 18:39 Dziś też w Teatrze Telewizji powtórka spektaklu "Igraszki z diabłem", na podstawie sztuki czeskiego pisarza, prozaika i dramaturga Jana Drdy*. Śliczny, fantastyczny, kultowy, w każdym razie zaliczony do Złotej Setki Teatru Telewizji spektakl z roku 1979 w bajkowych klimatach, z humorem i w fantastycznej obsadzie . *Jan Drda www.polskieradio.pl/8/734/Artykul/277806,Jan-Drda-%E2%80%93-w-40-rocznice-smierci "Zapach kobiety" - świetny film ... :) To, co kultową, najbardziej znaną scenę wkleję: "Tango" www.youtube.com/watch?v=J-sQCM_v4EA Heh, zatańczyłabym "Tango" z Alem Pacino! ;)) Trochę późnio startują dziś z "Zapachem kobiety", no i ze "Zdradą" , razcej chyba się nie skuszę ... :) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re:powtórki i "szklana pulapka" Igraszki z diabłe 19.09.11, 18:49 Nie przepadam za "Zapachem kobiety", po prawdzie mało co pamiętam. Ps. Mnie Al Pacino nigdy nie pociągał, ale tango? Czemu nie:) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re:powtórki i "szklana pulapka" Igraszki z diabłe 19.09.11, 18:54 Jest okazja by sobie przypomnieć! Po prawdzie mnie też szczegóły wiwietrzały nieco z głowy! >ale tango? Czemu nie:) :)) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re:powtórki i "szklana pulapka" Igraszki z diabłe 20.09.11, 14:23 bardzo dobry, trochę schematyczny, zwłaszcza od punktu, w którym pułkownik próbuje się zastrzelic, ale student mu na to nie pozwala; zwłaszcza ten speech w szkole, burza braw, oj jaka to Hamerykańszyzna okropna... :]. a to tango... hehe, scena kultowa już niemalże :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 "Zapach kobiety" 20.09.11, 15:49 No tak, "Zapach kobiety" stanowczo nie należy do arcydzieł sztuki filmowej, ma kilka słabych punktów, które jednak koniec końców usuwają się w cień, który rzuca wielka kreacja Ala Pacino, szalenie sugetywna, za którą słusznie otrzymał Oskara. Właściwie cały film jest zbudowany na znanym, ogranym schemacie, który opowiada o spotkaniu dwóch osobników z różnych światów, bardzo się od siebie różniących (tu starszy, mocno doświadczony życiowo samotny mężczyzna, emerytowany oficer armii amerykanskiej, a jeszcze w pewien sposób niepełnosprawny (niewidomy), skrywający głęboko przed światem swoją wrażliwość pod gruboskórnością i młodzik nieznający jeszcze dobrze życia i świata, za to pełen dobrej woli ), które to spotkanie znacząco wpływa na ich życie, zmienia ich obydwu na lepsze. Nie wiem czy wiecie, bo ja o tym dowiedziałam się dopiero wczoraj, z II tomu "Leksykonu filmowego na XXI wiek. Ekranizacje literatury", Kałużyńskiego i Raczka (który to tom pożyczyłam z miesiąc temu i ostanio szczęśliwie przedłużyłam), że film jest adaptacją powieści włoskiego pisarza , mniej znanego u nas, Giovanniego Arpino. I że film z Alem Pacino to druga adaptacja tej powieści, piewrszą zrobili Włosi. Kałużyński oglądał tę pierwszą wersję i bardzo chwalił, mówił nawet, że jest lepsza od amerykańskiej! Przy czym rolę Ale Pacino w amerykanskiej wersji również bardzo chwalił mówiąc że nie ustępuje ona roli, jak we włoskim filmie zagrał włoski aktor Vittoro Gassman (którego nie znam), choć to role zupełnie różne. W Leksykonowym kometarzu znalazłam jeszcze jedną szalenie ciekawą rzecz, a mianowicie informację na temat różnic między amerykańską wersją filmu , a oryginałem powieściowym, któremu bliższa jest ta wersja włoska. cdn. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Zapach kobiety" 20.09.11, 16:15 / Tomasz Raczek też widział tę wersję włoską./ Otóż w powieści po pierwsze wstępuje, cytuję pana Kałużyńskiego, "ślepiec, marzący po prostu "o pożyciu damsko-męskim" (tytułowy "Zapach kobiety" w powieści i we włoskim filmie to "damski zapach naturalny" ). Po drugie bohater, oficer kawalerii, który wskytek wypadku utracił wzrok i który z rozpaczy myśli o sambójstwie to w powieści absolutny anarchista. Vittorio Gassman, jak mówi Kałużynski, pokazuje go w filmie jako nihilistę, który "będąc ślepym odczuwał całą obłudę życia, oszustwo istytucji, blagę prawa, religii, patriotyzmu" (inaczej jest w wersji amerykańskiej, tu dodano jak doskonale pamiętacie, lekcje patriotyzmu i moralności zanurzoną w sosie patosu ...). W książce oraz w filmie nie ma słynnej kultowej sceny tańca , jest za to inna scena, o której panowie recenzenci wspominają, scena doskonale odzwierciadlająca rogatą duszę głównego bohatera, zupełnie n i e d o p o m y ś l e n i a nawet w w amerykanskiej wersji! Chcecie wiedzieć jaka to była scena? ;) "Otóż Gassman zachowywał się do tego stopnia bezczelnie, że udając, iż nie może oddać moczu, prosił zakonnicę, aby mu pomogła. Ona, przemagajac się w imię posługi chrześcijańskiej wchodzi z nim do męskiej ubikacji, rozpina go i widzimy na twarzy ślepego Gassmana wyraz ironicznego triumfu, ze nakłonił siostrzyczkę, zeby posuneła sie tak daleko w oglądaniu męskiego ciała" . Ufffff To tyle ... :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Zapach kobiety" 20.09.11, 16:43 W książce oraz w filmie włoskim nie ma słynnej kultowej sceny tańca , jest za to inna scena ... Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Zapach kobiety" 20.09.11, 20:03 Wersja włoska chyba bardziej by mi się spodobała i nie mam wcale na myśli sceny z zakonnicą;) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Zapach kobiety" 21.09.11, 14:39 pepsic napisała: > Wersja włoska chyba bardziej by mi się spodobała i nie mam wcale na myśli sceny > z zakonnicą;) Ha, ha A wiesz, że mnie chyba też! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Zapach kobiety" 21.09.11, 13:38 jesteś niezawodna :] świetne wszystko. trochę trudno komentować te uwagi, które przytaczasz, bez znajomości powieści, ale - z tego co piszesz - wychodzi na to, ze w wersji amerykańskiej ani nie jest on anarchistą ani nihilistą ? ma jakieś przejawy jednego i drugiego, ale nie jest konsekwentny. weźmy scenę próby samobójczej... gdyby naprawdę chciał to zrobić, to po prostu by to zrobił. brakowało mu determinacji, albo od początku chciał by ktoś go przekonał, ze jeszcze warto życ. może spowodowalo to pojawienie się w jego życiu tego chłopaka. może to stary chwyt filmowy, który pokazuje relację dwóch ludzi, którzy są w istocie jedną osobą, w znaczeniu : młody jest taki, jaki był stary, kiedy młodym był i chodzi teraz o to, zeby stary nauczył czegoś młodego, albo młody się nauczył niejako en passant, jak żyć, by nie powielić błędów, które by go skazały na los starego. masz rację, z tego pkt widzenia wersja amerykańska jest ugrzeczniona, hehe :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Zapach kobiety" 21.09.11, 14:16 hehe Dziękuję! Ale wiesz, trochę żałuję, że to nie ja osobiscie obejrzałam tę włoską wersję! Że nie były to wieści z pierwszej ręki, tylko zapożyczone. :) Może kiedyś uda mi się obejrzeć! Tu znalazłam plakat (plakaty, bo jest ich więcej) z włoskiego "Zapachu kobiety" (z roku 1974). Jest na nim wspomniny Vittorio Gassman (zupełnie inny od filigranowego, delikatnego, Ala Paccino, bardzo męski, samczy!). Piszą tu, że za tę rolę otrzymał nagrodę Złotą Palmę w Cannes. www.filmweb.pl/film/Zapach+kobiety-1974-105512#poster-8 wychodzi na to, ze w wersji amerykańskiej ani nie jes > t on anarchistą ani nihilistą ? ma jakieś przejawy jednego i drugiego, ale nie > jest konsekwentny. Tak! Słuszna uwaga! Miałam wrażenie, jakby pułkownik był obrażony na życie , na los, na cały świat, na ludzi (zwłaszcza na rodzinę) za swe niepowodzenia, kalectwo, zwłaszcza za swoją samotność i stąd te krótkie wybuchy nastrojów anarachistycznych, nihilitycznych. Bo w gruncie rzeczy chyba właśnie kochał życie, świat, ludzi... Człowoiek, nie może nikogo obwiniać za nieudane , samotne życie, bo to przecież nikt inny tylko on sam decyduje o swoim życiu, kieruje nim! > może spowodowalo to pojawienie się w jego życiu tego chłopaka. może to stary ch > wyt filmowy, który pokazuje relację dwóch ludzi, którzy są w istocie jedną osob > ą, w znaczeniu : młody jest taki, jaki był stary, kiedy młodym był i chodzi ter > az o to, zeby stary nauczył czegoś młodego, albo młody się nauczył niejako en p > assant, jak żyć, by nie powielić błędów, które by go skazały na los starego. Tu chyba tak jednak nie jest (że bohaterzey są w istocie jedną osobą)? Nie wydaje mi się (inna drogę kariery chłopak planował itd.), zresztą nie wiem. Fakt faktem to też znany chwyt filmowy ... > masz rację, z tego pkt widzenia wersja amerykańska jest ugrzeczniona, hehe :] Zdecydowanie. :)) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Zapach kobiety" 22.09.11, 13:48 e tam, zapożyczone, grunt to dobrze wybrać i celnie skomentować :] będę w kontrze do Twojego wrażenia :] mnie się zdawało, ze on świetnie sobie zdaje sprawę z tego, ze on i tylko on odpowiada to, w jakim położeniu sie znalazł. i ta właśnie swiadomość, ze nie może, choćby bardzo pragnął, zrzucić tej własnej winy na nikogo innego, że jego wyłączna odpowiedzialność jest tak przerażająco oczywista i nie podlegająca dyskusji - była dla niego najbardziej dokuczliwa. zwróć uwagę, ze pułkownik cały czas prowokuje chłopaka " zakabluj zanim tamci to zrobią, wykiwają cię, bądź sprytniejszy" - a na uczelni, podczas tego speechu chwali chłopaka jako wzór cnót, bo "nie zakablował, nawet za cenę wyrzucenia ze szkoły". moim zdaniem, kiedy go prowokował, to prowokował go do tego, żeby zachował się tak jak on się kiedyś sam zachowywał, co wyznał potem, chyba poodczas tego przemówienia, sprawdzał na ile chłopak może być, od niego, pułkownika, z przeszłości - lepszy. i dlatego na tę uczelnię, wg mnie, przyszedł - żeby ratować chłopaka, który, wg niego, jest lepszy niż on sam był. a zatem, nie ma mowy o nihilizmie :] a zatem, coś może jest na rzeczy, że jest to jakaś wariacja wg modelu "młody jak stary w przeszłości" - przynajmniej w jakimś zakresie ? ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Zapach kobiety" 22.09.11, 20:20 :) Racja!!! Pułkownik to bardzo inteligentny, trzeźwo myślący facet! Tak! Masz w pełni rację! Zgadzam się! :) >a zatem, coś może jest na rzeczy, że jest to jakaś wariacja wg modelu "mł > ody jak stary w przeszłości" - przynajmniej w jakimś zakresie ? ;] Tak! :) Dwa, a nawet 3 razy tak! :) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic "Obsługiwałem ang. króla" - kultura 21.00 / T.Lis 19.09.11, 18:42 Cześć Wam:) U Lisa gościć dziś będą same panie, w I części b. prezydentowa Jolanta Kwaśniewska (Grek, czyżbyś wywołał ją do tablicy?) Osobiście nastawiam się na pozycję tytułową, komedię czesko-słowacką wg prozy Hrabala, nieźle oceniona w recenzjach. Ps. Barbasiu, nie odpowiem na twoje zapytanie, męczyłam się w tym czasie na Układzie Warszawskim. Maniu, na zagwozdce muzyczno-filmowej poległam totalnie:( Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Obsługiwałem ang. króla" - kultura 21.00 / T 19.09.11, 18:51 Witaj! Jak miło Cię widzieć, Pepsic!!! "Obsługiwałem angielskiego króla" Koniecznie trzeba zobaczyć!!! To znakomity film! Obejrzałam kiedyś dzięki stronom serialowo-filmowym! To szkoda,z e nie widziałaś "Rozrachunku". "Układ Warszawski" aż taki małostrawny? Pociągał mnie Englert w obsadzie, no i że to kryminał, w dodatku z humorem , ale jeszcze się nie skusiłam na zaden odcinek... Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic "Układ Warszawski" - serial 19.09.11, 19:35 Wzajemnie:) Zerknęłam z ciekawości przez chwilę, i odpadałam. Mało interesujące, mało zabawne. Obsada przyzwoita, tyle że nie spełnia oczekiwań. Hermanowa brzydko wystylizowana, za chuda i manieryczna, Ferency i Topa jacyś tacy nijacy, Englert grający Englertem, gdzieś w tle miga głupkowato zachowującą się Szapołowska. Scena z niedoszłym topielcem miała zapewne wyrażać poczucie humoru, wyraziła, tyle, że nie moje. Jedynie Olga Bołądź mi się podobała. A tak w ogóle nie ma pojęcia, o co chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Układ Warszawski" - serial 20.09.11, 16:39 Dzięki Pepsic za zgrabniutki komantarz, wygląda na to, że to kolejny mało udany wyróby TVN-u. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Obsługiwałem ang. króla" - kultura 21.00 / T 20.09.11, 14:28 uff... na szczęście Lisa nie oglądałem wczoraj... hehe, czyżbyś czytała "Kraj" ? ;]] no właśnie, jak oceniasz "Obsługiwałem...", bo też sporo dobrego słyszalem ? jak Ci się podobało ? Barbasiu, o to samo i Ciebie spytam, bo, jak widze, również miałaś okazję zobaczyć ? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Obsługiwałem ang. króla" - kultura 21.00 / T 20.09.11, 16:28 > Barbasiu, o to samo i Ciebie spytam, bo, jak widze, również miałaś okazję zobac > zyć ? Ja może później powiem... Właściwe, tak sobie myślę, powinnam jednak sobie odświeżyć ten film. Powiem tylko, że znakomicie został dobrany do roli głównego bohatera - Jana Díte (Jana Dziecię) Oldřich Kaiser, zresztą świetnie się w tej roli spisał. www.filmweb.pl/Obslugiwalem.Angielskiego.Krola#picture-7 Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Obsługiwałem ang. króla" - kultura 21.00 / T 21.09.11, 13:44 PS > Powiem tylko, że znakomicie został dobrany do roli głównego bohatera - Jana Dí > te (Jana Dziecię) Oldřich Kaiser, zresztą świetnie się w tej roli spisał. Przepraszam! Pomyliłam fatalnie nazwiska aktorów! Chodziło mi o Ivana Barneva (on jest pod linkiem do zdjęć z filmu), on wspaniale został obsadzony w roli młodego Jana Dite i cudownie się spisał, talent pierwsza klasa. Oldřich Kaiser, starszy Jan Dite, który snuje opowieść o swoim życiu, pojawia się równolegle z młodym na ekranie, też mi się podbał. Fantastycznie zagrała Julia Jentsch (znana z "33 scen ż życia", z "Sophie Sholl", świetna aktorka), z cudowną ironią i z dystansem (a dodatkowego smaczku nadawał tu fakt, że Julia jest przecież Niemką :) grała Lizę, młodą, charakterną Niemkę, stuprocentową gorilwą, nazistkę, zakochaną w Hitlerze i jego ideologii, ale niepozbawioną uroku i wdzięku przy tym ;), w której zakochuje się po uszy Jan (albowiem jest tak samo niska jak on i może jej patrzeć w oczy, czego nie mógł robić wczesniej z innymi dziewczynami, które były zawsze wyższe od niego). Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Obsługiwałem ang. króla" - kultura 21.00 / T 21.09.11, 15:20 dzięki:] coraz bardziej jestem zaciekawiony. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Obsługiwałem ang. króla" - kultura 21.00 / T 21.09.11, 15:35 :)))) No to, proszę, ciąg dalszy: forum.gazeta.pl/forum/w,14,128456927,129070134,Re_Obslugiwalem_ang_krola_kultura_21_00_T.html Mam nadzieję, że też uda Ci się zobaczyć ten film niedługo! Podpisuję się pod Twoim komentarzem pod postem Pepsic! :) Czytałam Twoją odpowiedź w podwątku "Dziewczyny z kalendarza", odpowiem jutro! Dziś jedna uwaga tylko! Różnica między Łapickim a jego młodą żonką nie wynosi 100 lat!!! Grekuchnaaa, zawsześ taki dokładny, a tu tak się machnąłeś!?? ;}} Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Obsługiwałem ang. króla" - kultura 21.00 / T 20.09.11, 20:00 Czasami mi się zdarza, a czasami pomimo chęci się nie da. Przy okazji pozwolę sobie skomentować, że podzielam Twoje opinie dot. b. prezydentowych, przy czym tą dot. Marii Kaczyńskiej jestem mile zaskoczona:) Jak oceniam: Jak obsługiwałem..." ? Tak sobie, nieśpieszny (czyli nudnawy), b. dobrze zrealizowany w formie groteski (czy komedia dyskutowałabym), niestety bohater (Barbasia ma rację, świetna rola) pomimo wysiłku twórcy nie znajduje u mnie grama sympatii. Jak kiedyś pisałam cwaniactwo, koniunkturalizmu - nie leżą mi wcale. Historia o człowieku, który długo dochodzi tego, co jest ważne w życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Obsługiwałem ang. króla" - kultura 21.00 / T 21.09.11, 14:07 hehe, to prawda, czasami tylko współuczestnictwo pozwala przebrnąć ;] miło mi również. w dwójnasób, skoro się zgadzamy. niestety, pani Jolanta chyba po prostu miała i ma masę kompleksów i dość niskiego lotu ambicyjek, których Maria Kaczyńska była całkowicie wyzbyta. z Kaczyńską na przysłowiowe "piwo" bym poszedł, z Kwaśniewską nawet na eksluzywne "ptyśki" bym się nie wybrał, nawet jakby jej męzowi mieli za to za karę nalać wody zamiast whisky ;] dzięki za te treściwe wrazenie. mam nadzieję, ze skoro już dotarło na TVP-K, to wkrótce pojawi się w głównym pasmie. wygląda mi to bowiem, na krytykę czeskiej mentalności, przynajmniej jej niektórych elementów, pewnego oportunizmu i sprytu nie zawsze smacznego, który w ich narodowym charakterze - o ile mozna zdiagnozować istnienie takowej formuły - występuje, ale najczęściej nie jest odmalowywany zbyt złośliwie, a raczej na wesoło i jako coś, co przydaje im sympatii, a nie odbrązawia. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Obsługiwałem ang. króla" - kultura 21.00 / T 22.09.11, 10:58 Myślę, że jest gorzej. J. Kwaśniewska nie ma kompleksów, a niebotycznie wysokie mniemanie o sobie. Jeśli znalazłabym się jakimś cudem w jej towarzystiwe, chyba też nie potrafiłabym rozmawiać, a przynajmniej nie byłabym sobą;) Bardzo mnie męcza sztuczne, nadęte tematy i protekcjonalne tony. Czy ja wiem, czy o charakter narodowy się rozchodzi? Raczej o ludzką naturę. Ale może być, że i to i to. Więcej w innym miejscu napisałam. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Obsługiwałem ang. króla" - kultura 21.00 / T 21.09.11, 15:25 pepsic napisała: Nieśpieszy - tak. Nudnawy - nieeeee. Uatrakcyjnia go przecież mnóstwo, mnóstwo ślicznych, zabawnych, czasem zabawnych groteskowo scen, wiele scen jest niedozapomnienia, jak np. ta w domu publiczym, kiedy Jan podczas kolejnej wizyty u ślicznej ... zapomniałam jej imię, pani, która zrobiła z niego prawdziwego mężczynę, ozdabia jej piękne nagie ciało margaretkami, wyskubanymi z bukietu stającego w wazonie przy łożu, taki rodzaju afrodyzjaku, na który wpadł Jan sam z siebie :), co sprawiło, że pani zachwycona, tym czynem oszalała wręcz na punkcie Jana ... A scena, w której Jan kocha się ze swoją niemiecką żoną. Żona chce by spłodzili "nowego obywatela, który podbije Europę" wpatruje się z żarem w sercu w portret Fuhrera wiszący w ich sypialni na przeciwko łoża małżeńskiego (obwieszony swastykami, i odznaczeniami niczym święty obraz relikwiami)i wpatruje, aż w pewnym momencie widzimy na ekranie, jak twarz kobieta przemienia się w twarz Fuhrera, nasz dzielny Jan kocha się z Fuhrerem przez moment ... :)) itd. idp. >pomimo wysiłku twórcy nie znajduje u mnie grama sympatii. Jak kiedyś pisała > m cwaniactwo, koniunkturalizmu - nie leżą mi wcale Chciałam na obronę bohater powiedzieć tylko, że Jan nie był cynicznym wyrachowanym koninkturalistą i cwaniakim. On po prostu chciał spokojnie, nikomu nie wadząc, przejść przez życie, chciał osiągnać swoje cele (mieć swój hotel) , chciał cieszyć szacunkiem i poważaniem (milionerów ;), chciał kochać i być kochanym (ożenił się przecież na początku wojny z Niemką nie dla korzyści , nie dla pozycji, ale z miłości i namiętności). Po drugie taka, a nie inna postawa wynikała także zdaje się z ograniczenia metalnego Jana, jakiejś niedojrzalosci mentalnej (i stąd pewnie to znaczące nazwisko, Dziecię), ciasnych horyzontów praktycznego, myślącego tylko o sobie o swoich, prostaczka wychowanego na wsi, który kompletnie nie orientuje się w tym, co się dokoła niego dzieję, nic nie pojmuje w tej wielkiej historii, która wkracza i wpływa na jego życie i zdaje się też niepecjalnie go to interesuje, dopóki i nie wpływa jakoś na jego los.... :) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Obsługiwałem ang. króla" - kultura 21.00 / T 22.09.11, 10:46 Ale to nie moje poczucie humoru. Tak, obydwoje byli mili i symatyczni: małżonka nazistka bez skupułów okradała deportowanych Żydów idących na śmierć, o czym z rozbrajającym uśmiechem wspominała, a gł. bohater bez głębszych refleksji (przebłyski się zdarzały, przyznaję) pazernie wydawał te pieniuadze mnożąc majątek i kolaburując z Niemcami. Jest oczywiste, że zabiegiem reżysera była chęć pokazania zwykłych ludzi, których uwikłali się w ciemne sprawki nie poprzez zło w sobie, tylko poprzez okoliczności. Po przemyśleniu stwierdzam, że to jednak bardzo mądry film, ukazujący prawdziwą naturę człowieka. Scena w więzieniu, kiedy Jan zostaje odrzucony poprzez kastę bogaczy - taka dość wymowna. Jako dojrzały już człowiek wypowiada znaczące zdanie, że aby rozumieć świat i nabrać szacunku trzeba najpierw spaść na dno (cytat niedosłowny, ale trafny). Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Obsługiwałem ang. króla" - kultura 21.00 / T 22.09.11, 14:02 właśnie, czy to tylko "natura", czytaj charakter czy jak tam to zwac, czy jednak postawa uwrunkowana byciem w takiej, a nie innej zbiorowości, w której system wartości, przekonań, model zachowań dla konkretnych sytuacji jest określony i wpływa przecież na człowieka ? czy tzw charakter kształtuje się calkowicie samoistnie ? zawsze jest, wg mnie, jakaś motywacja społeczna : albo naśladownictwo albo przekora. i jesli, wg tego, rozbierać zachowanie tego bohatera, to, wg mnie, zdecydowanie jest to krytyka wad czeskich, unikania problemów za wszelką cenę, konformizmu pewnego [zwykle pozywtynego, bo nie prowadzącego do zachowań nietolerancyjnych albo asymilujących, ale samego w sobie ograniczającego jednostkę w jej rozwoju], oportunizmu. jasne, ze ludzie są rózni, każdy jest osobnym bytem, ale jednak gros ludzi funkcjonuje wg pewnych modelów rozpowszechnionych w danej zbiorowości, ktorym się podporządkowuje, przyjmuje jako swoje własne, z róznych powodów, ale to robi :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Obsługiwałem ang. króla" - kultura 21.00 / T 22.09.11, 14:07 dzięki za kolejne szczegóły :] właśnie, jesli nie byół cynikiem, to może po prostu był taki, jakim go zbiorowość ukształtowała ? a jeśli tak, to, wg mnie, można spróbować bronić tezy, ze ten film ma ambicje krytyki społecznej Czechów ? :] ich niezaangazowanie w 2 wś., ich aksamitna rewolucja w 89... sama korzyści im przyniosły, pokazaly ich przytomnośc i zdrowy rozsądek, ale jednak rodzą pytanie : czy oni tak zrobili cacy z racji racjonalnego oglądu sprawy, czy po prostu dlatego, ze tacy są od zawsze, że zareagowali jak zwierzę, w którego naturze/charakterze nie ma miejsca na logiczną kalkulację, a jest instynkt i intuicja ? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Dziewiąte wrota' riplej/Leon/House 22.09.11, 14:19 powtórka w tvp1 "Dziewiątych wrót" Polańskiego. powiem Wam, ze za pierwszym razem tego nie kupiłem, za drugim było lepiej, a za trzecim - atmosfera tego filmu całkowicie mnie pochłonęła :] nie da się. no nie da się Polańskiego przyłapać na słabym filmie, próbowałem uczciwie, nie udało się, hehe. wczoraj miałem dobry odbiór tv4 i "Leona zawodowca" dziabnąłem. my tak zawsze, że Reno świetny, ze Portman olśniewająco debiutowala, a zapominamy o "tym trzecim", który być może zagrał rolę nad rolami - Garym Oldmanie. jego skorumpowany glina, milośnik muzyki powaznej i bezwzględny killer, to jest po prostu majstersztyk, w każdej sekundzie bytności na ekranie. znakomity film, sceny kultowe jedna za drugą, a Oldman po prostu jak wiśnia na pysznym torcie :] aha, House będzie znów niezły. oglądałem nocny odcinek, który dziś będzie wieczorem. znów ciekawy przypadek, pisarka która chce koniecznie strzelić samobója. puenta - znów pytanie natury etycznej, podobnie jak w poprzednim odcinku. w ktorymś z powyższych postów przypadkiem nawet o jego istotę zahaczyliśmy ;] udana scena randki dwóch par na torze wyścigów gokartów. ofk, House musiał narozrabiać, zwracam uwagę na moment kiedy gokart jego dziewczyny, Cuddy - tak ?, zatrzymuje się, a House wkracza do akcji - ten sardoniczny, złowieszczy śmiech doktorka... klasa sama w sobie, wytężającie słuch :] a potem jego brudna sztuczka z pomocą własnej laski... i reakcja obsługi toru... nic, oglądajcie, pośmiejecie się solidnie :] no i docieranie się związky doktora z jego dziewczyna. generalnie, kręci się to wokół pytania - jak być w tym związku sobą i go cementować, skoro bycie sobą jego i jej oznacza bycie calkowicie od siebie odmiennymi mikrokosmosami ? ;] stay tuned. dobry odcinek. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Dziewiąte wrota' riplej/Leon/House 22.09.11, 14:44 btw, pewnie napiszę banał jakiś, ale Hugh Laurie jako House'a, to jest prawdziwa kreacja, niewiele dalej od tych nominowanych do Oskarów. zresztą, michael c. Hall/dexter, czy Duchovny/hank moody też wypasione są. niewiele innych znam, więc się ograniczę do przyklaśnięcia tym ww. ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Dziewiąte wrota' riplej/Leon/House 23.09.11, 15:48 To prawda. Poza tym to naparwdę barwne i niebalnale postacie serialowe, o których można wiele gadać, no i niejedną książkę napisać ... :) Aleeee ciekawe, że samych bohaterów rodzaju męskiego tu wymieniasz!? Czyżby nie było fantastycznych pań - bohaterek serialowych? Czyżby panie Eddie Falco - Siostra Jackie, Toni Collette -Tara (niewiele innych znam, więc się ograniczę do przyklaśnięcia tym ww. :)) nie dowrównywały panom? Nie zasługiwały na docenienie!?? :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Dziewiąte wrota' riplej/Leon/House 22.09.11, 19:55 Ależ narobiłeś mi apetytu na Doktora House'a! (Tak - Cuddy!) Będę na pewno oglądać. > no i docieranie się związky doktora z jego dziewczyna. generalnie, kręci się to > wokół pytania - jak być w tym związku sobą i go cementować, skoro bycie sobą j > ego i jej oznacza bycie calkowicie od siebie odmiennymi mikrokosmosami ? ;] Ha! Bardzo lubimy rozważania na takie tematy! Bardzo! :))) Z niektórymi filmami jak z niektórymi ludźmi lubi się je dopiero, jak się je trochę lepiej pozna. ;) Z "Iluzjonistą" niedawno czytałam, też tak miałeś jak z "Dziewiątymi wrotami", że dopiero za drugim, kolejnym podejściem przypadł Ci do gustu. A właśnie, myślę, nie powinno się przekreślać tak odrazu, nazbyt szybko filmu reżysera, co do którego ma się pewność, że dysponuje sporym potencjałem artystycznym, nawet jeśli ten film jest słabszy od jego wcześniejszych dokonań (mówił zresztą o tym zdaje się Kuczok, w którymś ze swoich esejów na temat kina). W "Leksykonie filmowym na XXI wiek. Sensacje i Scienece Fiction" (t.1) Kałużyńskiego i Raczka film ten nie jest wysoko oceniony - tylko na dwie i pół gwiazdki, czyli więcej niż "słabo", a mniej niż "dobry"; Kałużyński zarzuca filmowi, mówiąc najprościej brak oryginalności i brak pogłębiania tematu (jak to miało miejsce w innym filmie zahaczającym o podobną tematykę,w "Dziecku Rosemary"). Jednak w ostanim zdaniu komentarza mówi tak: "Ten film jest niczym więcej jak kolejną pozycją repertuarową, niemiej fotografia i klimat reprezentują wiciąż fach wysokiej klasy" . Klimat to połowa sukcesu filmu! Jak film ma klimata to nie jest źle, nieprawdaż!? Dorzuciłbyś jeszcze jakieś plusy, Greku? A propos Gary'ego Oldmana dziś, podobno jest doskonałej formie, zwrócił na siebie uwagę niedawno bardzo dobrą rolą we francusko-brytyjskim thillerze o długim tytule "Tinker Tailor Soldier Spy" (po polsku po prostu "Szpieg"), o którym zresztą wspominaliśmy w podwątku dotyczacym festiwalu w Wenecji, gdzie film został zaprezentowany (Grek linkę do pierwszych komentarzy na temat filmu wkleił,s zukać wyżej! :) Coś jestem dziś wyssana z energii. Chyba nie dam rady odpowiedzieć na wszytsko, a dziś szczególnie dużo nowych fascynujących tematów! :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Dziewiąte wrota' riplej/Leon/House 22.09.11, 20:11 Jak film ma klimat to nie jest źle, nieprawdaż!? :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Dziewiąte wrota' riplej/Leon/House 23.09.11, 13:31 hehe, no to sie cieszę, mam nadzieję, ze nie przesadziłem ? :] zdecydowanie się podpisuję - fotografia i klimat. to pewne, ze Polański nic nie wnosi "Wrotami" do kina tzw okultystycznego, jakkolwiek fabuła jest zgrabna [na podstawie powieści, jesli się nie mylę, prawda ?] i swietnie poprowadzona. Polański, po prostu, imo, wyczarował bardzo wciągającą historię. właśnie zdjęciami, aranżacją, tworzeniem aury. czegóż więcej trzeba ? nie jest to superorydżynal, ale jest to świetne do oglądania. yup, w zasadzie, co widzę Oldmana, to jest świetny. w najmniej udanym filmie jego rola ratuje sytuację i nie pozwala takiego tytułu skreślić, a nawet daje szansę by obejrzeć bez większych dolegliwości. np Grzech, który kiedyś, jednym z bardzo dawnych "Ojejów" śmy komentowali. słaby film, powtarzalny, ale jego postać i jego aktorstwo - klasa. orajt, tematy nie Gołota, nie uciekną ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Dziewiąte wrota' - muzyka z filmu 23.09.11, 16:34 Muzyka - Wojciech Kilar , wokaliza - Ewa Malas-Godlewska: www.youtube.com/watch?v=NUxsj4tE4Qc&feature=fvwrel Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Dziewiąte wrota' - muzyka z filmu 23.09.11, 20:34 Bardzo piękna wokaliza, ale trochę taka do płaczu. Niestety nic wczoraj nie oglądałam, a dzisiaj też się nie zanosi:( Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Dziewiąte wrota' riplej/Leon/House 23.09.11, 17:41 Nic nie przesadziałeś! I fajnie, że przygotowałeś do odbioru! Dzięki czemu obłędny śmiech doktora doskonale zarejestrowalam! Piękna to była scena scena! ;))) Świetna od początku do końca ta akcja, podwójna randka na gokartach! Gdyby groźny pan od gokatów wiedział, co to było za towarzystwo, na pewno tak skawpliwie , by ich nie wyrzucał. :)) Pepsic, nie wiem, czy ogladąłaś, ale wczoraj tez była mocna akcja z nogą, nogą pacjentki, która miala w tej nodze implantamy jakieś czy klamry stalowe (po skomplikowanym złamaniu) ), które podczas jakiegoś badania tak się nagrzały,że zaczęły palić płominiem skórę kobiety. Marakbra! >Puenta - znów pytanie natury etycznej, podobnie jak w poprzednim odcinku. w ktorymś z >powyższych postów przypadkiem nawet o jego istotę zahaczyliśmy ;] A właśnie, czy lekarz może okłamać pacjenta dla jego dobra, dla ratowania jego życia!? Myślę, że kłamstwo, które nie ma na celu krzywdy drugiej osoby, a jego dobro, ratowanie życia, tak jak to było w przypadku bohaterki serialu, pisarki z poczuciem winy za śmierć syna, jak najbardziej można zaakceptować. (A tak czytałam posty wyżej , Twoją rozmowę z Pepsic! Wkrótce się włączę! :) > zdecydowanie się podpisuję - fotografia i klimat. I muzyka Wojciecha Kilara. To prawda, co piszesz o Oldman, to świetny aktor (tak, pamiętam "Grzech"), tym bardziej więc cieszy, że miał okazję zagrać dobra rolą w, jak się wydaje, dobrym filmie. Tak, film "Dziewiąte wrota" powstał na na podstawie książki "Klub Dumas" Arturo Pérez-Reverte'a, tak podpowiada mi teraz koleżanka wiki, a wczoraj pan Kałużynski albo Raczek!? > orajt, tematy nie Gołota, nie uciekną ;] chi, chi :)))) To fakt! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Dziewiąte wrota' riplej/Leon/House 24.09.11, 13:33 hehe, ja oglądałem drugi raz, zeby ten rechot ponownie odsłuchać :] no i to zakończenie "wylatujesz, cofamy ci kartę członkowską, nie ma cię !" - haha. no właśnie, dla ratowania życia pacjenta, można go lekko kiwnąć. tylko... dekalog stanowi "nie kłam' - i już. nie ma wyjatków. ale, jak juz mi się powiedziało, nie ma też dyrektywy "mów tylko prawdę" :] o właśnie, zapomniałem tytułu tej powieści. dzięki za przypomnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic "Trzy pogrzeby Melquiadesa Estrady" tvp2, 21:35 22.09.11, 19:53 Westerny nie cieszą się estymą wśród ojejkowiczów, ze względu na niezłe recenzje tak na wszelki wypadek zaznaczam. Z Tommy Lee Jones w podwójnej roli reżysera i bohatera, po Housie (ostatnio wstrząsnęła mną scena, kiedy na żywca amputował nogę dziewczynie uwięzionej pod gruzami, piłę elektryczną, brr). ?? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Trzy pogrzeby Melquiadesa Estrady" tvp2, 21: 22.09.11, 20:05 Kiedyś , dawno temu, w ubiegłym wieku lubiłam westerny, teraz jakby rzeczywiście znacznie mniej ... A może byśmy, Dziewczynki ;), wysłały na "Trzy pogrzeby Melquiadesa Estrady" naszego Ojejkowego szeryfa Grek.Greka!? ;} (qurcze, trochę za późno! na to) >ostatnio wstrząsnęła mną scena, kiedy na żywca amputo > wał nogę dziewczynie uwięzionej pod gruzami, piłę elektryczną, brr). Się dzieje w Housie, emocje na najwyższym poziomie! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Trzy pogrzeby Melquiadesa Estrady" tvp2, 21: 23.09.11, 13:23 hehe, bym się wybrał na ten Dziki Zachód, ale w takich okolicznościach... powtorka będzie konieczna :] jakoś się wczoraj nastawiłem na "Wrota" i kompletnie nie sprawdzałem ramówki :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Trzy pogrzeby Melquiadesa Estrady" tvp2, 21: 23.09.11, 15:31 Przegapiełeś premierę w Kocham Kino! Ale skoro TVP ma już w swoich zasobach ten film , to jest nadzieja, że za jakiś czas może nawet nie za długi, powtórzą to! Ja się wczoraj tylko na Housa zaistalowałam przed telewizorem ... :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Trzy pogrzeby Melquiadesa Estrady" tvp2, 21: 23.09.11, 15:39 cytując klasykę ... a bo mnie zmylili ;] [dając na tvp 1 "Wrota' w tym samym czasie] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Trzy pogrzeby Melquiadesa Estrady" tvp2, 21: 23.09.11, 15:50 grek.grek napisał: > cytując klasykę ... a bo mnie zmylili ;] [dając na tvp 1 "Wrota' w tym samym cz > asie] Wskaż, prosze, który/ którzy to zrobił, zara mu/im damy w łeb! ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Trzy pogrzeby Melquiadesa Estrady" tvp2, 21: 23.09.11, 16:07 ukladacze ramówki ;] ale, nie żałuję, tak naprawdę. i mam nadzieję, ze "Trzy pogrzeby" jeszcze powtórzę i je obejrzymy. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Trzy pogrzeby Melquiadesa Estrady" tvp2, 21: 23.09.11, 16:25 Zatem wkrótce dostaną przesyłkę ze zdechłą rybą w ramach ostrzeżenia i nastraszenia! ;) Na pewno powtórzą! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Trzy pogrzeby Melquiadesa Estrady" tvp2, 21: 24.09.11, 13:29 haha :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 OT hazardowy 23.09.11, 15:36 35 milionów do wygrania w Lotto w najbliższą sobotę! Nie wiem czy podawali to już to w telewizji, a wypatrzyłam, na mieście plakacik na kolekturze z tą informacją. Może wspólnie wytypujemy szczęśliwą szóstkę? A może jakimś systemem zagramy? Co Wy na to? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: OT hazardowy 23.09.11, 16:08 hehe, że jutro czy za tydzień ta kumulacja ? grasz ? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: OT hazardowy 23.09.11, 16:17 grek.grek napisał: > hehe, że jutro czy za tydzień ta kumulacja ? grasz ? JUTRO!!! W DUŻYM LOTKU /LOTTO!!! www.lotto.pl/ Tak, tak, zagram, zagram, choć na pewno nie wygram! Mog się założyć! ;) I dziś musze pomyśleć nad liczbami, bo jutro zdaje się czeka mnie wyjazd na jedno- lub dwu- dniowe? roboty przymusowe, heh! Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: OT hazardowo-informacyjny 24.09.11, 08:47 Wymyśliłam, jesli chodzi o Lotto, na razie jedną liczba 43 albo 40! będę myśleć i zgram gdzieś w trasie ... Jadę na roboty przymusowe wracam jutro wieczorem! Przyjemengo weekendu Wam Dziewczynki Tobie Greku, życzę Pozdóweczka! :))) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: OT hazardowo-informacyjny 24.09.11, 13:29 o krucafax... trzymaj się na tym przymusie tam :] no i powodzenia w grze. dlaczego miałabyś nie wygrać ? wszystko jest możliwe. szanse są równe. moje liczby : 22, 6. chyba już po czasie... ale może ustalimy coś wspólnie z okazji kolejnej kumulacji ? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: OT hazardowo-informacyjny 26.09.11, 14:12 grek.grek napisał: > o krucafax... trzymaj się na tym przymusie tam :] :))) Dziękuję Greku za słowa wsparcia, miałam wczoraj napisać! urobiłam się po pachy, a nawet paznokcie połamałam, heh! :) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: OT hazardowo-informacyjny 24.09.11, 17:17 Barbasiu, jeśli wygrasz (życzymy, życzymy) stawiasz kawę! Ja w nic nie gram, nigdy. Jakoś mnie nie kręcą bonusy, przeliczanki, dodatkowe punkty, zdrapki etc. Nawet w telefonie. Potem byłby tylko kłopot;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: OT hazardowo-informacyjny 25.09.11, 12:09 ponoć "6" nikt nie trafił. będzie 50 mln w kumulacji wtorkowej :] ufff... Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: OT hazardowo-informacyjny 25.09.11, 19:19 Ha! Właśnie nikt nie skreślił tych sześciu liczb wartych 35 milionów. Ciekawa kombinacja swoją drogą: 6, 7, 12, 13, 40, 43 Ale! Greku, nie wiem,czy Ty zwróciłeś uwagę, myśmy w sobotę wytypowali połowę liczb z tej cennej szóstki, ja 40 i 43!, Ty 6 /no i 22, które, jakby tak spojrzeć przez palce, podobne jest do 12/ !!! Greku, koniecznie musimy wspólnie coś wytypować, a właśnie jest ku temu znakomita okazja, ufff ;)! Wiesz/ wiecie, w końcu w sobotę nie zgarałam w Lotto, nie było czasu, okazji, zresztą i tak nie zdążyłam wymyślić odpowiednio wcześniej kolejnych 4 liczb, Twoich popozycji nie zobaczyłam, na chybił trafił nie chciałam... Pomyślmy! Co dwie (może trzy) głowy to nie jedna! :) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: OT hazardowo-informacyjny 25.09.11, 19:45 Nigdy nie mów nigdy;) Zostałam wczoraj obdarowana na imprezie wraz z gronem osób zaproszonych kuponem na chybił trafił. Byłam jedyną osobą, której nie chciało się sprawdzić numerów na bieżąco, bardziej nurtowało mnie pytanie, co czułby gospodarz w razie znaczącej nie swojej wygranej. A tak w ogóle uzyskałam najlepszy wynik: 7 i 13. Ps. Wyczuwam w powietrzu teorię spiskową, tyle zakładów wysłano i nic? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: OT hazardowo-informacyjny 25.09.11, 20:07 Qrcze! 7 i 13 idealnie by pasowały do tych 4 liczb, które podałam ja i Grek!!! / mielibyśmy po piątce :)/ Dałabyś 1 miliona gospodarzowi na otarcie łez! Myślę,że były uszczęślwiony! ;) Wprawdzie to nie Ty typowałaś, ale też miałaś trochę szczęścia w sobotę! Pepsic, a może pomyślisz nad kombinacją na wtorek? Może dasz się skusić, sprowadzić na niebezpieczną drogę hazardu? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: OT hazardowo-informacyjny 25.09.11, 20:09 > Ps. Wyczuwam w powietrzu teorię spiskową, tyle zakładów wysłano i nic? Kombinacja była specyficzna, dwie pary następujących po sobie liczb, trudne, myślę. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: OT hazardowo-informacyjny 26.09.11, 13:32 zatem, zgłaszam 11 i 27 :] nie wiem, czy mnie sie uda zagrac, ale jesli Tobie się uda, Wam się uda - trzymam kciuki za sukces. wiesz, za "5", o której wspomniałaś, wiele by tych martwych królików nie było... ponoć było tych "5" aż 334, więc wyszło zapewne po parę groszy. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: OT hazardowo-informacyjny 26.09.11, 14:27 O! Świetnie! Świetnie! Dziękuję za liczby! Mnie na myśl przyszły wyższe liczby, ale podam Ci / Wam je później! To ja mogę wypełnić 2 kupony jeden za siebie i jeden za Ciebie, jeśli chcesz , to absolutnie żaden, żaden problem! .Żeby tylko liczby były te właściwe. ;) Tak, za 5 teraz rzeczywiście bardzo mało płacą. Kiedyś na kuponie z wynikami, który wzięłam z kolektury widniała kwota około 6 tysięcy złowych (też przy jakiejś kumulacji, ale nie rekordowej). Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: OT hazardowo-informacyjny 26.09.11, 15:03 Barbasiu, zrób jak zechcesz, podrzuciłem te liczby do, nazwijmy to... ogolnej puli :] nie wiem, czy uda mi się jeszcze dzisiaj wrzucić kupon... niemniej - kibicuję Tobie, Wam, jesli zdecydujesz/cie się zagrać. własnie, te płatności za niższe trafienia powodują, ze tak naprawdę tylko "6" jest rarytasem. w sumie, mnie się nigdy nie udało wytypować ponad "3", więc na moje tzw. szczęście nie ma co specjalnie liczyć. lepiej mi szło dawnymi czasy w zakładach sportowych, kiedyś miałem nawet 11 [na 13 pozycji]. parę groszy z tego było... szkoda, ze to by jednorazowy uśmiech losu ;] a Ty ? a Wy ? wygrywaliście ? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: OT hazardowo-informacyjny 26.09.11, 15:18 Oczywiście. Ja muszę chwilę w spokoju pontemplować nad liczbami do puli ogólnej. W każdym razie i ja mocno kibicuję Tobie, Wam Dziewczynki jeśli zagrasz/ zagracie! :) To samo miałam powiedzieć, że i mnie intuicji starczyło na wytupowanie tylko 3 liczb, ze dwa , trzy razy, dawno temu (bardzo rzadko gram ), ostanio, parę lat temu to było w multilotku, wygrałam kwotę równa sumie wydanej na opłatę kuponu multilotka, za tę kwotę zagrałam więc raz jeszcze, niestety bez powodzenia tym razem! ;) zakładach sportowych, kiedyś miałem nawet 11 [na 13 pozycji]. parę groszy z teg > o było... szkoda, ze to by jednorazowy uśmiech losu ;] O! Fajnie! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: OT hazardowo-informacyjny 26.09.11, 15:40 orajt :] nasze wspólne doświadczenia mogą prowadzić do stwierdzenia, ze tych liczb za dużo jest do wyboru ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: OT hazardowo-informacyjny 26.09.11, 15:44 ha, ha, ha! Tak, tak, zdecydowanie za dużo tych liczb do wyboru! Ktoś złośliwy musiał to wymyślić! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: OT hazardowo-informacyjny; dorzucam 26.09.11, 17:09 do puli: 28, 34 ... /im dłużej myślę, tym więcej mam innych propozycji; w sobotę na szybko? było jakoś łatwiej typować!?/ Powodzenia NAM! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: OT hazardowo-informacyjny; dorzucam 27.09.11, 14:28 :) A wiesz, ja planowałam, że my wymyśimy tu wspólnie całą szczęśiwą szóstkę i że podzielimy się po równo tymi 50 milionami ... Zagrałeś już? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: OT hazardowo-informacyjny; koniec gry 28.09.11, 13:27 Twoja "27" była jedyną trafnie skreśloną liczbą na moim kuponie. No cóż, nie wygrałam nic, ale podobno pieniądze szczęścia nie dają, he,he ;)) Mam nadzieję, że Tobie lepiej poszło? :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: OT hazardowo-informacyjny; koniec gry 28.09.11, 13:49 hmm, chyba się cieszę ;] nie zagrałem ostatecznie. ale wytypowalem sobie poza konkursem i trafiłem... kulą w płot. a dokładniej - sześcioma kulami. ZERO trafień ;] bardzo ciekawa konfiguracja wystąpiła - trzy pary blisko siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: OT hazardowo-informacyjny; koniec gry 28.09.11, 14:20 ;))))))) Jak to ZERO trafień? A 27? To jednak nie skresliłeś jej ostatecznie? > bardzo ciekawa konfiguracja wystąpiła - trzy pary blisko siebie. To prawda! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: OT hazardowo-informacyjny; koniec gry 28.09.11, 15:12 zapomniałem. skreślalem w ostatniej chwili, tak dla zabawy ;] no to, co nam zostaje...czekać na następną kumulację, chyba..? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: OT hazardowo-informacyjny; koniec gry 28.09.11, 15:27 Mnie się już odechciało tego hazardowania! :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: OT hazardowo-informacyjny 25.09.11, 19:55 pepsic napisała: > Barbasiu, jeśli wygrasz (życzymy, życzymy) stawiasz kawę! :))) Dziekuję, Pepsic, z całego serca za Twe dobre słowa, za życzenia! :) Wiesz, w końcu w sobotę nie zgarałam w Lotto, nie było czasu, okazji, zresztą i tak nie miałam pomysłu na wszystkie 6 liczb... choc, jak się okazało dobrze zaczęłam typowanie!!! No, ale ponieważ kumulacja nadal aktualna, nadal jestem w grze ... : Oczywiście, że postawię kawę!!! Nawet jak nie wygram to mogę postawić kawę ! :))) Też nie mam cierpliwości do zbierania punktów, bonusów, ale jeśli chodzi o telefon komórkowy to czasami, jak się trafi, kupuję doładowanie z bonusem ( np. 20 %, 50% albo czasem nawet zarzylo się 100% wartości doładowania), w Orange mają czasami takie promocje. Albo darmową godzinę telefonowania do różnych sieci za smsa! :) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: OT hazardowo-informacyjny 27.09.11, 10:44 Oczywiście, że postawię kawę!!! Nawet jak nie wygram to mogę postawić kawę ! :))) No, ja myślę;) Ps. Na skreślenie "27" masz i moje błogosławieństwo. Sama się jeszcze łamię, kusicielko, w grę wchodzi tylko metoda dla leniwych:) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: OT hazardowo-informacyjny 27.09.11, 14:45 pepsic napisała: > Oczywiście, że postawię kawę!!! Nawet jak nie wygram to mogę postawić kawę ! > :))) > No, ja myślę;) ! :)))) > Ps. Na skreślenie "27" masz i moje błogosławieństwo. Świetnie! > Sama się jeszcze łamię, kusicielko, w grę wchodzi tylko metoda dla leniwych:) :) Skuś się! Najwyżej stracisz 3 złote! Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: OT hazardowo-informacyjny 28.09.11, 13:23 Masz taką intuicję i się nie hazardujesz!!? Grekowa "27" była jedyną tafną liczbą w moim zestawie. :) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: OT hazardowo-informacyjny 28.09.11, 19:35 Bardzo przepraszam, "27" to również moja ulubiona liczba;) Na potwierdzenie podam, że miałam dwa trafienia (z chybił trafił): 14 i 27(!). Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: OT hazardowo-informacyjny 29.09.11, 14:51 To ja przepraszam, :) miałam (zamierzałam, serio) napisać Grekowa i Twoja Pepsic "27" była jedyną tafną liczbą w moim zestawie. >Miałam dwa trafienia (z chybił trafił): 14 i 27(!). Nieźle! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "equilibrium" repeta / 2 dobre reklamy 25.09.11, 12:51 "Equillibrium" wczoraj powtarzali, oglądaliście ? już kiedyś chyba komentowaliśmy... ciekawa, orwellowska z ducha wizja świata przyszlości, po wielkiej wojnie, w którym ludzie są zobowiązani do zażywania codziennie specjalnego lekarstwa powodującego zanik uczuć. w efekcie świat, czyli wielkie miasto Libria, nie toczą zadne wojny, nie ma przemocy, ludzkość stanowi harmonijnie współpracujący ze sobą zgodny organizm. nie ma emocji, ktore by napędzały konflikty. jednocześnie jednak brak jakiegokolwiek odczuwania czyni ludzi tępą masą kukiełek. zakazane są ksiązki, muzyka, malarstwo, sztuka, wszystko co może prowokować w ludziach odczuwanie. wszystkim steruje góra, czyli mistrz ideolog, a porządku pilnuje specłużba, z elitarną grupą agentów umiejących intuicyjnie w ludziach wyłapywać zalążki uczuć, dzieki czemu się ich wyłapuje i zamyka, a potem skazuje na śmierć. jak to w totalitarystycznym reżimie jest podziemie buntowników, ludzi ktorzy odstawili świadomie lekarstwa, co przywróciło im odczuwanie, mających na celu obalenie dyktatury. w centrum akcji jest agent specjalny, który pewnego dnia, przypadkiem nie zażywa lekarstwa. wcześniej stracił zonę, zlikwidowaną z powodu "zbrodni uczuć', z tych samych powodów przyjaciela, też agenta, którego osobiście musiał zlikwidować za czytanie Yatesa. postanawia odstawić leki na dobre. wtedy poznaje jedną z przyłapanych na nieposłuszeństwqie buntowniczek i zakochuje się w niej. znajduje kontakt z podziemiem i dostaje propozycję zabicia mistrza, ideologa, żeby zmienić świat i przywrócić ludziom prawo posiadania emocji. musi się bardzo pilnować, bo jego własny syn patrzy mu na ręce, nowy partner ma znakomitą intuicję i cały czas go podejrzewa o zdradę, a porywy uczuć, jakim teraz podlega w sposob naturalny, cały czas niosą ze sobą groźbę demaskacji i śmierci. dobre kino, ciekawa - choć tylko będąca kolejną wariacją na temat - wizja, Christian Bale świetnie dobrany z tą swoją twarzą wyrzeźbioną, suspensów trochę, parę zaskoczek, z tą nie całkiem oryginalną, ze w świecie opanowanym przez reżim przywódcy i ideolodzy są największymi hipokrytami, a cięzar zakazów i obostrzeń dotyka tylko społeczeństwo. ktoż nie pamięta nieśmiertelnej frazy "nas tu chcieli wykastrowac, a ty, cyganie, cycki sobie przyprawiasz ?!" ;] btw, dwie dobre reklamy. pierwsza, Heineken - kojarzycie, bal w zamku, wchodzi tam facet, zmienia garniutur, co chwila się z kimś wita, ale w nietypowy sposób - strzela z palców do jakiegoś grubszego z wąsami, z jakimś Azjatą markuje karate, a potem bierze butelkę piwa od przemykającego wśród tlumu kelnera i wznosi toast. świetna muzyczka jest do tego i fajny klimat zabawy, takiego balu w operze z XIX wieku, ale w strojach całkiem współczesnych, aczklolwiek stylizowanych na epokę dawną. druga, jakiegoś psikacza dla chłopstwa. włoskie miasteczko, środek słonecznego dnia, z nieba spadają z hukiem anielice. same dziewczyny urodziwe, prawie jak te z plakaktów PiS ;]. muzyka choralna temu towarzyszy. dookoła ludzie patrzą osłupiali, co będzie dalej. a one idą całą ławą w kierunku młodego italiano przy skuterze, który je uwiódl tym, że się wypsikał cały tym reklamowanym parfumem. i pozęrają go wzrokiem, a potem zamaszyście zrzucają aureole, które roztrzaskują się o bruk. mistrzostwo :] porównajcie to z reklamami polskich zupek, pyralginy i innych pierdółek, jakże pozbawionych finezji, pomysłu, po prostu prostackich, gdzie cała idea polega na tym, żeby najgłośniej i najlepiej dziesięc razy w 30 sekund wywrzeszczeć nazwę reklamowanego produktu. polskie reklamy, niestety, ale tylko żenują. ta swojskośc nadwiślańska z nich wyzierająca zamiast rozbawiać zawstydza, zamiast ociepać ochładza, zamiast ucieszyć przygnębia :] jedno mi tylko nie pasuje w tej reklamie z anielicami... otóż, ten chłopak dla ktorego anielice rezygnują ze świętości, to i bez perfumowania pachy zapewne niejednej by zamącił w głowie. reklama miałaby więc większą wiarygodnośc, gdyby to psikadło czyniło uwodziciela z faceta o urodzie powiedzmy... Maliniaka z "40-latka" ;] wtedy efekt byłby znacznie lepszy, wg mnie. widzieliście te spoty ? macie jakieś swoje hitowe ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "equilibrium" repeta / 2 dobre reklamy 25.09.11, 14:18 tego "equilibrium" to nie widzialam w calosci, bo jakos tak tylko srodek, jak to sie skonczylo? Ja wczoraj kolejny raz (prosze sie ze mnie nie smiac ;) ) "uleglam" "Krolowi Arturowi", rety, kobieta to moze oczoplasu dostac w czasie tego filmu - tylu chlopa! i to "prima sort" :) I nie ma niestety rownowagi w przyrodzie w tym przypadku, oj nie, bo panom pozostaje tylko Keira Knightley. A co do reklam to ja tez lubie tego Heinekena :) ale teraz najbardziej lubie "Kinder bueno" z wampirem i ZNAKOMITA!!! piosenka Selah Sue - This world Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "equilibrium" repeta / 2 dobre reklamy 25.09.11, 15:17 aaaa, proszę najuprzejmiej; pójdę na łatwiznę i polecę starym spojlerem własnej, czyli średniomiernej, produkcji : forum.gazeta.pl/forum/w,14,107920523,108643642,_Equilibrium_spojler.html hehe, wiesz ja kompletnie nie wiem, jaka jest idea tego sporu Heinekena, czemu ten facet się tak dziwnie zachowuje, i ten Azjata też... ;] ale kręcący jest dekor i muzyka, tempo ma. to "tylu chłopa" świetnie ogolone Gilette, z manicurem i wyprofilowanymi brwiami, nie ? ;] Keira ? no wiesz, tu jest zasadnicze pytanie : Keira - na diecie czy najedzona ? a sam film jak oceniasz ? bo ja nie oglądałem nigdy, może się szarpnę na powtórkę, jesli dobry ? wampira, kojarzę, też niezła. i jeszcze wcale do rzeczy jest reklama jakiegoś samochodu, chyba Porsche - rzecz się dzieje w deszczu, wyludnione ulice miasta, i zgrabna deszczem umorusana dziewczyna. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "equilibrium" repeta / 2 dobre reklamy 25.09.11, 15:29 p.s, zagramy coś ? :] mój absolutnie ulubiony wokalista, którego, nie obawiam się tego słowa użyć : kocham ;]; jego styl, talent, megadystans jaki ma do siebie i świata, poza tym jego kawałki są najczęsciej świetne albo prawie świetne, do tego dochodzą teksty - ironiczne, szydercze, kąśliwe : www.tekstowo.pl/piosenka,robbie_williams,come_undone.html to z kolei jest numer, który miał najwyższe loty jakoś w ub roku chyba, ale wg mnie będzie ponadczasowy, znakomity przez następne kilka dekad; własnie wydali nowy album, trochę podsłuchiwałem tu i tam, jest dobry, klasowy, ale "Fire" na nim nie ma... : www.tekstowo.pl/piosenka,kasabian,fire.html Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 OT muzyczny 25.09.11, 20:52 O !!! Aż tak!!??? :))) Robbiego Williamsa nie znam, nie znałam za dobrze.Ta piosenka jest fanastyczna, rewelacyjny tekst, muzyka! Muszą posluchac innych jego Robbiego. Ten drugi utwór "Fire" (Kasabian) też świetny! Dzięki za fajną muzę dziś Greku, Maniu! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: OT muzyczny 26.09.11, 13:36 haha, aż tak się porobiło... cóż poradzić ;]] Ty nas karmisz dobrą muzyką bez przerwy, to i nieprzyzwoicie by było nie próbowac się zrewanżować/odciążyć Cię czasami :] "come undone" ma fakt znak świetny, gorzko-prześmiewczy tekst, i wersja jest niezła na Tekstowo, w jutubie jakaś bez tych vibrato w niektórych fragmentach tekstów. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: OT muzyczny 27.09.11, 14:41 Greku, zasakujesz mnie, nie po raz pierwszy zresztą!:))) Cała przyjmność po mojej stronie! Ale muszę powiedzieć, że ja zawsze czekam na Twoje / Wasze popozycje muzyczne, bo w przeważającej większości są to rzeczy nowe, nieznane mi wcześniej, w dodatku naprawdę dobre oraz fantastyczne. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "equilibrium" repeta / 2 dobre reklamy 25.09.11, 15:41 jeszcze sobie pozwolę raz : 21:20 tvp1, "Przerwana lekcja muzyki", oskarowa Angelina w świetnej roli, Winona i moja ulubiona Clea DuVall; powtórka, ale kto nie widział, ten musi obejrzeć. poza tym, taniec z gwiazdami... dobra, nie będę kontynuował, słowem - wielkie nic ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 "Przerwana lekcja muzyki" 25.09.11, 20:46 i Brittany Murphy bardzo udanej, najbardziej moze udanej w karierze przejmującej roli. Brittany mignęła mi ostatnio w telewizji w innym filmie, w komedii "Dziewczyny z wyższych sfer" (partnerowała jej fantastyczna mała Dakota Fanning). Bardzo krótko trwała jej kariera ... :) Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "equilibrium" repeta / 2 dobre reklamy 25.09.11, 18:43 grek.grek napisał: > to "tylu chłopa" świetnie ogolone Gilette, z manicurem i wyprofilowanymi brwiami, nie ? ;] Ozesz, ales mnie szybko rozszyfrowal :))) Inni sa niezli, ale i tak przy nim bledna ;) >Keira ? no wiesz, tu jest zasadnicze pytanie : Keira - na diecie czy najedzona ? tu akurat wersja na diecie raczej, tak wiec ... > a sam film jak oceniasz ? bo ja nie oglądałem nigdy, może się szarpnę na powtórkę, jesli dobry ? no wiesz, mnie sie podoba, zeby cos tak w skrocie napisac to- legenda o Arturze potraktowana dosc luzno i swobodnie, raczej malo zgodnie ze znanymi wersjami, swietne sceny bitewne, zwlaszcza ta na zamarznietym jeziorze, znakomite zdjecia Slawomira Idziaka i przepiekna!!! muzyka Hansa Zimmera - taki prawdziwy dopracowany amerykanski hit (ale ja takie lubie tez). Do tego plejada aktorow - Stellan Skarsgard, Til Schweiger, Mads Mikkelsen, Hugh Dancy, Ray Stevenson (Tytus Pullo z "Rzymu"), baaardzo ladny Ioan Gruffudd jako Lancelot, no i Gilette ;) oczywiscie. Oczywiscie nie jest to zaden film sklaniajacy do glebokich przemyslen, ot - przyjemna rozrywka na dobrym poziomie. Ogladalam juz trzeci raz, jak bedzie kolejna powtorka, to na pewno nie omieszkam znowu :) Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "equilibrium" repeta / 2 dobre reklamy 25.09.11, 18:45 aaa, no moze lekko niesprawiedliwa jestem - sa tam glebsze nuty, sa. Artur, jako rzymski wojownik, poddany papieza, walczy w Brytanii w obronie Rzymian. Tymczasem nadchodza Sasi (Saksoni) , Rzymianie sie wycofuja i nagle okazuje sie, ze to, w co i komu wierzyl Artur ulega wielkim zmianom - jak sie zachowac, czego zadac od swoich rycerzy - to dylematy przyszlego krola :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "equilibrium" repeta / 2 dobre reklamy 26.09.11, 13:38 a mam Cię, haha :] Keira niedojedzona wygląda nie... - nomen omen - ...apetycznie. no to, może spróbuję, jak będzie jeszcze raz, jak będzie Keira, to będę zamykał oczy :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "equilibrium" repeta / 2 dobre reklamy 25.09.11, 19:32 Maniu, ależ fantastyczna jest ta Selah Sue /młodzutka!/! Piosenka, głos dziewczyny! Gdzie Ty ją odkryłaś? Bardzo mi się podoba. Tu jeszcze jedna piosenka w jej wykonaniu: www.tekstowo.pl/piosenka,selah_sue,black_part_love.html Liczę na powtórkę "Króla Artura", nie oglądałam jeszcze. :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 2 dobre reklamy 25.09.11, 20:33 Nie kojarzę, nie widziałam żadnych reklam, z tych które wymieniłeś Ty i Mania! Jak to możliwe!? Mnie się podobał cykl reklam "Bierdonki" -z gadającymi produktami, np. ta w której mowa o tym się galareta trzęsie, bo ananas wyszedł z puszki; albo w której ogórek mówi, do ziemniaków leżących na grillku, że im się dziś upiecze; podoba mi pomysł (dość imo chyba ekstrawagancki) by w uwagę reklamożerców zwrócić grą jezykową! i pobawić się (różnymi) znaczeniami wyrazu i znaczeniami stałych związków wyrazowych i aluzjami do nich. Bardzo udane także graficznie, wizualnie. Więcej reklam nie pamiętam, Ojcze Detektorze! Alee muszę koniecznie zobaczyć tę reklamę "psikacza dla chłopstwa" (oraz KinderBueno z wampierm bez opisu) z anielicami, którą opisałeś. Bardzo mi się spodobała. :) >reklama miałaby więc większą wiarygodnośc, gdyby > to psikadło czyniło uwodziciela z faceta o urodzie powiedzmy... Maliniaka z "40 > -latka" ;] wtedy efekt byłby znacznie lepszy, wg mnie. he,he, he Świetny pomysł! Śliczne to by było! Zabawne! Tylko nie wiem czy target męski ten młody i ten trochę starszy chciałby się utożsamiać z Maliniakiem z "40-latka, he,he, he. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 2 dobre reklamy 26.09.11, 13:44 hehe, ja trafiłem na te 2-3 udane w morzu calkowitych klopsów, dość niewesołe to bylo doświadczenie ;] o, nie musisz się zasadzać na te anielice, tu jest pełna wersja : www.youtube.com/watch?v=rP37YpKKLs haha, prawda, od razu by było ciekawiej :] a tak, to i tak większośc chłopa nie poleci po psikacza, bo nawet jak wszyscy się weń wyposażą, to na końcu i tak anielice wybiorą ładnego italiano ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 2 dobre reklamy 26.09.11, 13:51 cos nie zagrało, może teraz wyjdzie : www.youtube.com/watch?v=rP37YpKKLs na wszelki wypadek : www.youtube.com/watch?v=8qskcmabLuQ&feature=related Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 2 dobre reklamy 26.09.11, 15:25 Tak, świetna reklama! THnX za link! :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 2 dobre reklamy 26.09.11, 15:41 >a tak, to i tak większośc chłopa nie > poleci po psikacza, bo nawet jak wszyscy się weń wyposażą, to na końcu i tak a > nielice wybiorą ładnego italiano ;] :) Nienie, te śliczne anielice, w takiej styuacji wybrałby interesującego mężczyznę, z którym można ciekawie rozmawiać. Jestem o tym przekonana. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 2 dobre reklamy 27.09.11, 14:07 hehe, ich wzrok i ogólnie - mowa ciała, wskazywały, ze nie o konwersację im chodzi... ;]] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 2 dobre reklamy 27.09.11, 15:00 ha,ha :) No tak. To powiem tak, anielice różne gusta mają, jedne pociąga ładniuki italiano, inne wolą niekoniecznie pięknych, ale za to męskich osobników ... :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 2 dobre reklamy 27.09.11, 15:19 a widzisz, to całkiem możliwe, ze ten psikacz reklamowany ma za zadanie wyrównywać szanse, ale w inną stronę niż można by sądzić ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 2 dobre reklamy 27.09.11, 17:51 Grek, nazbyt drobiazgowo analizujesz, niepotrzebnie komplikujesz, bo sprawa jest prosta. Jest tak: piękne anielice (niezależnie od osobistych upodobań, preferencji) lecą na (i pożadają) KAŻDEGO faceta, który używa tego właśnie dezdoro (tu akutrat tylko dla przykłądu jest ładny italiano) . Koniec kropka! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Vanilla sky",tvp 2, 22:4, rep./"Więcej czadu" 26.09.11, 14:02 jeśli macie tvn7, to możecie mieć grafik, ze hoho :] : tvn "więcej czadu" o 20:00, co tu mówić... no klasyk i kult :]... skończy się pewnie kolo 22, akurat - spacer, ząbki, prysznic, czy co tam ;] i od razu... tvp2, "Vanilla Sky" 22:45, trochę pogmatwane, ale świetne; historia uczuciowych dylematów, z psycho i thrillerem; facet balansuje między dwiema kobietami, co sie kończy dla niego fatalnie, i w tymże fatalnym, dramatycznym położeniu probuje dokonać przewartościowania swojego życia. remake to jest. widziałem, tak się złożyło wesoło, obie wersje - obie się bardzo dobre, ale sympatycy pewnie będą preferować oryginał, boć to oryginał przeca, ale amerykańska też jest dobra. atmosfera w obu jest świetnie wykreowana. tylko oglądać :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Przebijam "Doliną nicości" w Teatrze Telewizji 26.09.11, 15:24 dziś o 20.30. Premiera! Spektalk w reżyserii Wojciecha Tomczyka powstał na podstawie powieści Bronisława Wildsteina. „Dolina Nicości” w ujęciu Tomczyka jest historią znajomości dwóch dawnych przyjaciół: Daniela Struny i Jana Returna, których drogi po 1989 roku zupełnie się rozeszły. Po latach dochodzi do spotkania. Uwalnia to falę skojarzeń i wspomnień - poznajemy dokładnie przeszłość bohaterów, inwigilowanych przez Służbę Bezpieczeństwa. Jednego, który wskutek prześladowań i pobytu w więzieniu popadł w alkoholizm i funkcjonuje na granicy życia i śmierci, i drugiego, który został tajnym współpracownikiem, a w następstwie tego zrobił dużą karierę jako dziennikarz. Scenariusz Tomczyka jest samodzielny wobec powieści Wildsteina – wybiera jeden z jej wątków, wątek zdrady, i czyni go przewodnim tematem utworu. www.tvp.pl/kultura/teatr/teatr-telewizji/archiwum/dolina-nicosci/3552788 Greku, skusisz się? :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Przebijam "Doliną nicości" w Teatrze Telewizj 26.09.11, 15:42 wygląda to na jakąs wariację nt. "Trzech kumpli" ? hmm, muszę to przetrawić, może się zdecyduję... a "Vanilla Sky" - oglądalaś ? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Przebijam "Doliną nicości" w Teatrze Telewizj 26.09.11, 15:49 Bardzo możliwe. Przyznam, że nie czytałam książki Wildsteina, ani nic na jej temat. "Vanilla Sky" oglądałam , pamiętam, że bardzo podobał mi się (i wersja oryginalna także) ale szczegóły już mi umknęły, bo to bylo już dość dawno ... :) Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: Przebijam "Doliną nicości" w Teatrze Telewizj 26.09.11, 20:48 barbasia1 napisała: > Bardzo możliwe. Przyznam, że nie czytałam książki Wildsteina, ani nic na jej > temat. Ja czytalam, recenzja u mnie do znalezienia. Ksiazka bardzo mi sie podobala, mysle, ze spektakl moze byc interesujacy... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Przebijam "Doliną nicości" w Teatrze Telewizj 27.09.11, 14:05 niestety, przegapiłem... udalo Ci sie obejrzeć ? warto było ? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Przebijam "Doliną nicości" w Teatrze Telewizj 27.09.11, 15:32 Tak, objerzałam i powiem tak, nie żałuję czasu poświęconego na ten spektakl ... Jutro napiszę więcej ... :) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: Przebijam "Doliną nicości" w Teatrze Telewizj 27.09.11, 19:49 Barbasiu, jak rozumieć końcową scenę, kiedy Globisz ściąga koszulkę? Trochę się rozkojarzyłam akurat, dał spokój samognębieniu? Ps. Ciekawe studium psychologiczne w temacie zbrodni i kary. Wciągające. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Przebijam "Doliną nicości" w Teatrze Telewizj 28.09.11, 13:46 pepsic napisała: Tak, myślę, że wyrzucajac koszulkę z podobiną Struny na śmietnik dał spokój samognębieniu, wyrzutom sumienia, wątpliwościom ... Dla mnie to rzecz o tym, że czasami trudno o sprawiedliwość na tym świecie. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Przebijam "Doliną nicości" w Teatrze Telewizj 28.09.11, 14:39 Wklejam Wam tu linki do Gazetowej recenzji powieści Wildsteina wyborcza.pl/1,75515,5302068,Wyspianski_IV_RP__Recenzja_Blumsztajna_z_ksiazki_Wildsteina.html?as=1&startsz=x Tu wyjaśniono, kto jest kim w powieści. Co ciekawe jak zauważyli spece od literatury w dyskusjach nad "Doliną nicości" przeważają komentarze (pełne emocji) , które dotyczyą poruszanej w powieści kwestii zaniechanej lustracji i anomalii III RP, zaś prawie w ogóle nie dyskutowano nad kwestiami estetycznymi, sztuką powieścipopisarską autora. Klika uwag na temt powieści niejako na marginesie znalazłam na blogu Jarosława Klejnockiego. Polecam tez przeczytać komentarze znadujące się pod tekstem, zwłaszcza (a właściwie wyłącznie jego) wypowiedzi fachmana Dariusza Nowackiego. klejnocki.wydawnictwoliterackie.pl/komentarz/88/ cdn. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Przebijam "Doliną nicości" w Teatrze Telewizj 28.09.11, 14:56 Klika uwag na temat powieści, jej stylu, niejako na marginesie znalazłam na blogu Jarosława Klejnockiego. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Przebijam "Doliną nicości" w Teatrze Telewizj 27.09.11, 15:21 Przepraszam, a jednak czytałam co nieco na temat księżki Wildsteina, nawet sobie parę rzeczy na jej temat zalinkowałam. (buło do już jakiś czas temu wiec wyleciało mi z głowy). Za chwil kilka podam linki. Najpierw Mania i link do jej komentarza na blogu: mojeprzemiany.blox.pl/2011/04/Dolina-Nicosci-Bronislaw-Wildstein.html Zaostrzyłaś apetyt! :) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Vanilla sky",tvp 2, 22:4, rep./"Więcej czadu 27.09.11, 11:04 W swoim czasie dość krytycznie odniosłam się do Vanille Sky, jakoś mi nie podeszła ta mroczna i pogmatwana historia. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Vanilla sky",tvp 2, 22:4, rep./"Więcej czadu 27.09.11, 15:07 może oryginał by Cię bardziej zainteresował ? nie wiem, czy pamiętam dostatecznie dobrze, ale chyba mniej zamotany był, a głębszy od amerykańskiego remake'u... Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Vanilla sky",tvp 2, 22:4, rep./"Więcej czadu 27.09.11, 19:39 W tym rzecz, że i na oryginał "Zamknij oczy" niegdyś okiem rzuciłam. Przyznaję, nie dałam rady w żadnym dobrnąć do końca. Podobno kwintesencją jest końcówka, czyli co, nie oglądałam? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Vanilla sky",tvp 2, 22:4, rep./"Więcej czadu 28.09.11, 13:45 tak tylko podrzucę, ze ten tytuł traktował o czynnosci przeciwnej do zamykania [oczu] :] no, ale skoro w obu przypadkach pomysł okazał się, wg ciebie, zbyt zamotany, to w zasadzie... tytuł jest bez róznicy. mnie jakoś przypadł do gustu, a Penelopa w obu wersjach była ozdobą ekranu :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Vanilla sky" / dokument Please Vote For Me 28.09.11, 14:47 grek.grek napisał: > mnie jakoś przypadł do gustu, a Penelopa w obu wersjach była ozdobą ekranu :] Podpisuję się pod Twymi słowami! I mnie ten film, obie wersje przypadły do gustu bardzo. Oglądaliście. Greku ? forum.gazeta.pl/forum/w,14,129270440,129273471,Re_Please_Vote_For_Me_ogladaliscie_.html Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Vanilla sky" / dokument Please Vote For Me 28.09.11, 15:10 nie widziałem... tym razem ja się na szoł wojewódzkiego załapałem ;] czekałem na jegomościów z Illusion i zapomniałem,ze gdzieś indziej moze być coś ciekawszego... no a potem "Dexter" i tak jakoś poleciało. ale dzięki za ten link z komentarzem, dobre i tyle. dzisiaj jakiś "strzelec" w tvn - facet wmieszany w zabójstwo prezydenta musi uciekac przed calą Ameryką i jeszcze wyjaśnić kto naprawdę stoi za zamachem. uff, niektórzy jak strzelają, to już od razu z największych armat ;] wygląda to, z daleka, na jakąś podrasowaną wersję "Wroga publicznego". nie wiem, czy się zdobędę... a Ty ? a Wy ? ale na pewno postaram się obejrzeć "House'a" w nocy, to Tobie, i Wam, jutro zarekomenduję ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Vanilla sky" / dokument Please Vote For Me 28.09.11, 16:03 I ja przez moment patrzyłam i słuchałam jegomościów z Illusion (na Katarzynę "sexi mamę" Cichopek też rzuciłam okiem ;)) . Strasznie fajni to goście! I przyszła mi myśl do głowy, że nasi rodzimi rockmeni są w większości generalnie strasznie porządni i dobrze prowadzący się (nawet jeśli mieli na swoim koncie epizodzik zbłądzenia) I to mi się podoba! He, he ;) Komantarzyk migawkowy z konieczności, z usterkami ku mej złości, heh, ale cała przyjemność po mojej stronie! :) Coś mało zachęcająco brzmi zapowiedź "Strzelca"! Ciężko się skusić w takiej sytuacji ... Świetnie, świetnie, czekam z ciekawością zatem na Twą rekomendację House'a. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Vanilla sky" / dokument Please Vote For Me 29.09.11, 14:26 przez 'sexi mamę", to ja się przeczołgałem, z maską gazową na twarzy ;] a rockami, a owszem, zdaje się, ze energię kumulują na scenie, a poza nią są poczciwinami calkowitymi. tydzień temu na kanapie był koszykarz Gortat. aż się zdziwiłem, ze bez "gwiazd' TVNowskich się ostatnio kręci ten interes, hehe. ale pewnie, wg zasady, ze w przyrodzie równowaga musi być, w następnych odcinkach pojawią się w nadmiarze. dwa odcinki szołu Wojewódzkiego pod rząd... nie wiem, jak Ty, ale ja przekroczyłem normę jakąś. "House'a" warto zobaczyć, na rozgrzewkę przed "Lśnieniem" [21:40 tvp2], hehe. bez fajerwerków, ale solidna firma - nowa lekarka w zespole się pojawi [trudno powiedzieć, czy zniknie od razu...], ofk od razu House ją bezlitośnie testuje zawodowo, a przy okazji tego młodego lekarza ze swojej trzódki, bo to on ją sprowadził i House ma na temat jego motywacji bardzo konkretną teorię [zwróć/cie uwagę na to w czym House będzie szukał źródła tej motywacji - pokaże to na ilustracji, na slajdzie wyświetlanym na ekranie w sali :)]; kolejny przypadek zagadkowej choroby, a rozwiązanie - naprawdę zaskakujące, i też z dylematem życiowym dla partnera pacjentki; i historia, nazwałbym to, wymiany masażystów - zabawna, zwłaszcza ten męski przypadek, ktorego, powiedzmy, tożsamość zawodowa zamuruje dziewczynę house'a, gdy wyjdzie na jaw. co jeszcze... ostatnia scena, mina House'a i zdanie, które mówi, note bene : jest to związane, czy też będzie, z dośc poważnym problemem do rozwiązania w ich związku. kolejnym, tym razem chyba poważniejszym niż nawet pogodzenie stosunkow pracy z byciem parą i z odmiennością gustów i charakterów... a może i nie... ale wg mnie - tak, hehe. no nic, sama obejrzysz/obejrzycie. dobrej zabawy :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Vanilla sky" / dokument Please Vote For Me 29.09.11, 15:22 I ja się męczyłam, patrząc, jak się sexi mama męczy, siląc się potwornie na pikantne żarty u Wojewódzkiego ... ;) A tak w ogóle to miałam wrażenie, że cała ta rozmowa z sexi mamą miała wyłącznie jeden cel, zareklamować to jej dziełko oraz kolejne , które zdaje się zapowiadała (na serio? żatrem?). Nieno, ja z przyzwyczajenia co wtorek jak nic nie stoi na przeszkodzie, zasiadam do oglądania Wojewódzkiego, a potem, jak się nudzę, przełączam na coś innego. Dzięki serdeczne za piekną tak_wiele_a_jednak_ nic_nie_zdradzjacą_zachetę do oglądania House'a! A właśnie dziś jeszcze "Lśnienie"! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Vanilla sky" / dokument Please Vote For Me 30.09.11, 13:51 możliwe, ze reklama była celem jej zaproszenia, aczkolwiek mnie się wydaje, ze... może chodziło bardziej jakieś konkurencyjne rozgrywki między stacjami ? :] o, no to jesteś z gatunku hardcore-fans, sprawdzonych. ja ostatnio już nawet na te nasiadówki u Lisa nie patrzę, hehe, mimo że przez ostatnie lata może jeden odcinek opuściłem i to nie z wlasnej winy. a teraz trzy z rzędu - poszły z dymem. brak ruchu w tej konwencji chyba ? u jednego i drugiego. hehe, postaram się z tych zapowiedzi House'a zrobić zwyczaj :] jak Ci się ten odcinek spodobał ? "Lśnienie" klasa sama w sobie, ta muzyka, nastrój, duszna atmosfera i Jack wypelniający cały ekran sobą. pytanie, jak to zakwalifikować ? to thriller czy horror ? niby są duchy, niby się niewytlumaczalne zjawiska, ale, wg mnie, nie ma jednoznacznej sugestii, ze ludzie nie ulegają po prostu nerwom, stresowi i nie świrują, te rózne postaci, z którym się widują, te fale krwi wyskakujące ze ścian, które widzą mogą być jakąs metaforą ich narastającego przerażenia samą obecnością w tak dziwnym miejscu, wielkością przestrzeni, wielością drzwi, czyli zarazem wielością pytań o to, co za nimi jest, a strach czlowieczy, ze za drzwiami czy rogiem czyha jakieś niebezpieczeństwo jest calkiem naturalną rzeczą; gra wyboraźni, może jest to zapis podświadomości, materializacja wewnętrznych lęków odbywająca się tylko w ich glowach, efektów narastającej frustracji, a realnością jedyną jest pojedynek sfiksowanego tatusia latającego z toporem za mamusią i synem ? to samo było z "Dzieckiem Rosemary", brak jednoznaczne kwalifikacji gatunkowej. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Vanilla sky" / dokument Please Vote For Me 30.09.11, 14:35 House - jeśli chodzi o naciągany, nieprzekonywujący przypadek medyczny - odcinek taki sobie, natomiast relacje damsko-męskie jak zwykle na poziomie, trafiają prosto w serce. Nowy członek zespołu - bezpłciowa lala w nie do końca określonym wieku, perfekcyjnie zrobiona - mam nadzieję, że to zamierzone, bo osobiście mam przesyt. Czy dr Chaise z Austalii to ten sam aktor, czy tak się zmienił? Lśnienie - za pierwszym razem nie powaliło, teraz rzuciłam okiem na kilka scen, jakoś bardziej strawne. Muzyka, o tak, zgodzę się, niepokojąca i mroczna. Ps. Albo Wojewódzki się wypalił, albo ja czuję przesyt. Nie oglądam, najwyżej spojrzę, kto zacz. Rockamanów przez chwilę posłuchałam, co za ulga, że istnieją jeszcze normalni ludzie. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Vanilla sky" / dokument Please Vote For Me 01.10.11, 13:54 nie dośc, że Wojewódzki nie zapytał tych rockmanów o ich bardziej komercyjne produkty [Lipali], to jesszcze podrzucał wesołe piłki - choćby "kto wygra Taniec z gwiazdami ?", żeby mogli pięknie zasmeczować :] "Lśnienie" ma 31 lat, a tak naprawdę w kategorii psychothrilerów/horrorów jest w ścisłym topie, a z ostatnich lat nawet najlepiej oceniane produkcje tego typu padają w przedbiegach, przy probie porównania z nim... czy to mistrzostwo dzieła, czy kryzys kina [na tym odcinku] ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Doctor House 01.10.11, 16:35 > Czy dr Chaise z Austalii to ten sam aktor, czy tak się zmienił? Nie ma pojęcia!! Poprzednie serie oglądałam baaaardzo wyrywkowo. > Ps. Albo Wojewódzki się wypalił, albo ja czuję przesyt. Wojewódzki wypalił się! I konwencja programu. Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "Vanilla sky" / dokument Please Vote For Me 01.10.11, 22:34 pepsic napisała: > Czy dr Chaise z Austalii to ten sam aktor, czy tak się zmienił? Tak, tak, tak! Zmienia sie baaardzo na korzysc :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Vanilla sky" / dokument Please Vote For Me 02.10.11, 12:53 Wiedziałam, że Mania będzie wiedziała! Dr Robert Chase www.frhause.fora.pl/viewimage.php?i=7 pl.house.wikia.com/wiki/Robert_Chase Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Vanilla sky" / dokument Please Vote For Me 01.10.11, 14:50 To świetnie, bardzo się cieszę! I czekam na kolejne Twoje zapowiedzi! Wciagnęła mnie ta seria House i z przyjemności ją oglądam, może także dlatego, że nie każą mi oglądać dwóch odcinków naraz, jak to było wcześniej. Nie lubiłam / nie lubię takich maratonów. cdn. /sorry, dziś mam jakiś niż intelektualny, wolno myślę ;))/ Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Vanilla sky" / dokument Please Vote For Me 02.10.11, 13:42 zatem będę eię starał oglądać i zachęcać, hehe. "niż intelektualny", hoho, no to widzisz, co ja mam na codzień :] nawet o mnie piosenkę napisali : www.youtube.com/watch?v=-zpT9ldpp6M Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Iwona - Stoję jak kolek ;) 03.10.11, 15:41 Koniecznie! Bo, jak się okazuje, wszyscy tu jak jeden mąż (albo jak jedna żona) lubimy, oglądamy namiętnie albo od czasu do czasu Housea'a! :) > "niż intelektualny", hoho, no to widzisz, co ja mam na codzień :] :))) ... to ja bym chciała mieć ten Twój niż intelektualny zawsze! Uśmiałam się wczoraj z tej zalinkowanej przez Ciebie piosenki! Iwona - ("Stoję jak kolek"), z tekstu: "Czy mi sie coś podoba? Nie wiem, jasna choroba!", ale najlepsze jest to: Widziałem płótno, tytuł "Nadzieja". Widziałm film - coś czarodzieja. Widziałem chyba nawet operę. To wszytsko po jaką cholerę?" ;)))) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Iwona - Stoję jak kolek ;) 04.10.11, 14:28 zatem, będę działał :] hehe, nazwa od kobiecego, ładnego imienia, a wewnątrz dwóch jakże nieładnych facetów, hehe. tekst - prima sort, duzy dystans, ciekawe tylko do kogo ? do siebie, czy jest to krytyka róznych snobów, a'la ta reklama, co paru gości wernisażu kontempluje stojak z ubraniami ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Iwona - Stoję jak kolek ;) 05.10.11, 16:20 Fantastycznie! Działaj już dziś!! :) hehe, nazwa od kobiecego, ładnego imienia, a wewnątrz dwóch jakże nieładnych fa > cetów. ha,ha! Właśnie! Tu o nich coś: www.agora.pl/agora_pl/1,87336,5892428.html :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Vanilla sky" / dokument Please Vote For Me 01.10.11, 16:29 Bo wiesz, wydaje mi się, że Wojewódzki z własnej nieprzymuszonej woli nigdy by nie przeczytał, nawet nie wziął do łapy tego rodzaju poradnika, tymczasem on uczynił z dzieła sexi mamy główny punkt rozmowy i tak wymachiwał przed nosem widzą tą książką jakby mu sypnęli kasą na kolejne Porsche czy inne Alfa Romeo!? ;)) > to jesteś z gatunku hardcore-fans Na to wygląda, he,he. ;)))) >ja ostatnio już nawet na te nasiadówki u Lisa nie patrzę, [...] a teraz trzy z rzędu - poszły z dymem. O!!!? Ale przynam się, że ja jeszcze nie zaczęłam sezonu u Lisa. >brak ruchu w tej konwencji chyba ? u jednego i drugiego To prawda. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Lśnienie 02.10.11, 14:43 grek.grek napisał: > "Lśnienie" klasa sama w sobie, ta muzyka, nastrój, duszna atmosfera i Jack wype > lniający cały ekran sobą. pytanie, jak to zakwalifikować ? to thriller czy horr > or ? niby są duchy, niby się niewytlumaczalne zjawiska, ale, wg mnie, nie ma je > dnoznacznej sugestii, ze ludzie nie ulegają po prostu nerwom, stresowi i nie św > irują, te rózne postaci, z którym się widują, te fale krwi wyskakujące ze ścian > , które widzą mogą być jakąs metaforą ich narastającego przerażenia samą obecno > ścią w tak dziwnym miejscu, wielkością przestrzeni, wielością drzwi, czyli zara > zem wielością pytań o to, co za nimi jest, a strach czlowieczy, ze za drzwiami > czy rogiem czyha jakieś niebezpieczeństwo jest calkiem naturalną rzeczą; gra wy > boraźni, może jest to zapis podświadomości, materializacja wewnętrznych lęków o > dbywająca się tylko w ich glowach, efektów narastającej frustracji, a realności > ą jedyną jest pojedynek sfiksowanego tatusia latającego z toporem za mamusią i > synem ? > to samo było z "Dzieckiem Rosemary", brak jednoznaczne kwalifikacji gatunkowej. Kałużynski pisał o tej kwestii gatunkowej tak: Kubrick a i Polański brali i na warsztat popularne w kinie gatunki (Kubrick - horror - "Lśnienie"; science fiction - "Odyseja kosmiczna"; itd, Polański horror diableski - "Rosemary's Baby"; film o wampirach - "Nieustraszeni pogromcy wampirów" itd.) i w połączeniu z wysokimi wymaganiami estetycznymi (m.in. dbałoscią o precyję psychologiczną, styl plastyczny, itd.) wykuwali nich zupełnie nową jakość, niespotykaną do tej pory w kinie. "Od ich wystapienie, powiada Kałużynski - tak się składa, że jest to mniej więcej data "Dziecka Rosemary" - zaczyna się w rozwoju kina epizod, który trwa błyskotliwie do dzisiaj: "film rozrywkowy ARTYSTYCZNY". Leksykon filmowy na XXI wiek, t. V, s. 113. / wspominałam zresztą już o tym przy okazji naszej rozmowy o "Dziecku Rosemary"/ Świetna rzecz. Po raz pierwszy raz oglądałam "Lśnienie"! Aż żałuję , że dopiero teraz! >gra wyboraźni, może jest to zapis podświadomości, materializacja wewnętrznych lęków o > dbywająca się tylko w ich glowach, efektów narastającej frustracji, Jak najbardziej! Czytałam zresztą, że wiele elemenów scenografii, rekwizytów (np. lustra, labirynt), także kolorystyka (czerwień, niebieska poświata), czy też postaci duchów (zamordowane dziewczybki bliźniaczki), ma charakter symboliczny odnoszący się własnie do ludzkiej podświadomości. :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Lśnienie 02.10.11, 14:55 Scena, w której żona odkrywa, że pisana tak pracowicie przez Jacka powieść składa się tylko z jednego zdania "All work and no play makes Jack a dull boy" - przepisanego na setkach stron maszynopisu zrobiła na mnie wrażenie! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Lśnienie 02.10.11, 15:12 też bym chciał móc obejrzeć ten film pierwszy raz... :] zazdraszczam Ci tej premierowej projekszyn. dzięki za kolejny passus z ksiązki, fakt ciekawe określenie - "artystyczna rozrywka". hah, no to teraz tylko szukać znaczeń tych symboli, odnośników. film robi się wielorazowego użytku :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Lśnienie 02.10.11, 16:32 Świetnie się oglądało! I to w orginale, z napisami! No i jaka cudna pora emisji była!!! Maj pleże. O samym "Lśnieniu" niestety panowie Kałużyński i Raczek nie rozmawiają. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 ot muzyczny rockowy - Illusion 29.09.11, 15:26 www.youtube.com/watch?v=Rr0EB_vdWQA&feature=related :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: ot muzyczny rockowy - Illusion 30.09.11, 14:07 dzięki. znam, dobre :] z wczesnego ich okresu, ostatnio to już róznie bywa, z tego co słyszałem. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: ot muzyczny aborygeński! 02.10.11, 13:05 Gurrumul - pierwszy rdzenny mieszkaniec Australii, któremu udało się zrobić międzynarodową karierę, jak wyczytałam dziś - wczoraj jego kojący głos w radiowej Trójce kołysał mnie do snu / po północy /. "Jego twórczość jest ściśle związana z historią i tradycyjnymi opowieściami klanu [ Gumatj, z którego pochodzi - przyp. ja]. Tworzy w swoim rodzimym języku Yolngu." www.eventim.pl/pl/bilety/gurrumul-warszawa-klub-palladium-104704/event.html 4 października Gurrumul (rocznik 1970) da jedyny koncert w Warszawie. www.youtube.com/watch?v=JO0s1uUs2OU&feature=related www.youtube.com/watch?v=sWpERZAIy3E&feature=related Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Doctor House 01.10.11, 17:48 >bo to on ją sprow adził i House ma na temat jego motywacji bardzo konkretną teorię >[zwróć/cie uwagę na to w czym House będzie szukał źródła tej motywacji - pokaże to na >ilustra cji, na slajdzie wyświetlanym na ekranie w sali :)]; hehehe Więc szuka w podobieństwie pani doktor do mamusi młodego lekarza. Młody pan doktor marzy o tym, by się przespać z własną mamusią!? Jak wyjaśnia doktor po freudowsku!? ;) Aleee jest przecież taka teoria ( nie mam pojęcia, na ile uzasadniona psychologicznie), że mężczyźni szukają (świadomie czy podświadomie) kobiet podobnych (w różnych aspektach) do swych matek, zresztą podobnie jak kobiety szukają sobie mężczyzn podobnych do swoich ojców... Motyw choroby umysłowej ( rzeczywiście doskonałe wprowadzenie do "Lśnienia" ( obejrzałam! To był mój pierwszy raz! :) I, właśnie, kolejny przypadek dający do myślenia, problem, nad którym można długo dyskutować. Co ma zrobić człowiek, jak ma postąpić, w sytuacji, kiedy dowiaduje się, że jego partnerka (partner) , którą naparwdę kocha, zataiła (z miłości, z obawy, że go utraci) bardzo istotną informację o swoim stanie zdowia, o swojej chorobie psychicznej (schizofrenii) ... Ciężka sprawa. Cudna była ta zdegustowana mina House'a na widok małej dziewczynki wgryzającej się w jego laskę! ;) Grek, co House powiedział na końcu, bo za nic nie mogę sobie przypomnieć!?? :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Doctor House 02.10.11, 13:50 teoia iście przerażająca, jak w takich warunkach w ogole można te czynności wykonywać..? ;] właśnie, nie dośc, ze zataiła, to jeszcze : zostać z kimś przez schizofrenię dopadniętym, czy odejść ? zdaje się, powiedział "jakie miłe dziecko...", ale tembr głosu i minę miał zupelnie nie pasujące do znaczenia słów ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Doctor House 02.10.11, 16:24 chichichi :) Szcześliwie świadomość , że partner czy partnerka wykazująca owo podobieństwo (może jednak bardziej o charakterologiczne podobieństwo chodzi w tej teorii) to zupełnie obca osoba pozwala bez większego problemu wykonywać ruchy niegodne fillozofa. ;) > właśnie, nie dośc, ze zataiła, to jeszcze : zostać z kimś przez schizofrenię dopadniętym, czy odejść ? ... w sytuacji, kiedy odczuwało się prawdziwą miłość do tej drugiej osoby, kiedy ślubowało się jej miłość na dobre i złe ... Ciężki dylemat. A Ty, co o tym myślisz? Nie powinno się stawiać drugiego człowieka w takiej sytuacji! ... > zdaje się, powiedział "jakie miłe dziecko...", ale tembr głosu i minę miał zupe > lnie nie pasujące do znaczenia słów ;] A tak, chyba to właśnie powiedział. A mina wskazywała coś zupełnie przeciwnego! ;) Zatem oprócz Cuddy House musi pokochać jeszcze i obcą małą dziewczynkę, co, jak wskazuje mina Housea, nie będzie wcale łatwe ... Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: Doctor House 03.10.11, 10:17 nie dośc, ze zataiła, to jeszcze : zostać z kimś przez schizofrenię dopadniętym, czy odejść ? Mam wątpliwości, czy akurat w tym tkwi dylemat, zostać - wydaje się oczywiste trawestując zasadę - starego psa z domu się nie wygania. Większy problem narodziłby się z chwilą wygaśnięcia uczucia, a bardziej dotkliwy, gdyby ktoś pojawił się na horyzoncie. Jest i druga strona medalu, choroba psychiczna przed zawarciem związku jest argumentem do unieważnienia małżeństwa, wówczas ślubowanie psu na budę. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Doctor House 03.10.11, 14:03 hmm, przypomina mi się scena z Californication, kiedy Charlie informuje Hanka, ze jest bardzo blisko sfinalizowania erotycznego trójkąta z udziałem swoim, zony i sekretarki, a Hank mu na to : "ten obrazek jest calkiem interesujący, ale nie mogę się nim mentalnie masturbowac, bo stale mi włazisz w kadr" :] co myślę ? chyba tyle, ze łatwo mówić o tym w wirtualu i podejrzewać siebie o niezłomnośc i szlachetność, podczas gdy w realu można by się poczuć z tym dylematem calkiem bezradnie... ale skłaniam się do tego, co napisałaś, ze jeśli więź m/ludzka jest mocna, to decyzja może być zaskakująco łatwa. właśnie. można by nawet rzec, że ich dotychczasowe problemy w dotarciu się sa niczym wobec perspektywy mieszkania z małym dzieckiem pod jednym dachem. dla House'a. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: Doctor House 03.10.11, 14:15 A wiesz, że w pierwszej chwili miałam napisać, że łatwo się komuś doradza (i bardziej radykalnie), kiedy problem osobiście nie dotyka. dotychczasowe problemy w dotarciu się sa niczym wobec perspektywy mieszkania z małym dzieckiem pod jednym dachem. dla House'a. No co wy? Przecież widać, jak na dłoni, że będzie to miłość szorstka (zawsze to coś);) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Doctor House 03.10.11, 15:12 coś w tym jest. łatwiej sie peroruje, w każdym razie ? :] hm, bardziej może związek partnerski z dozą namiętności erotycznej ? ;] Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Vanilla sky",tvp 2, 22:4, rep./"Więcej czadu 28.09.11, 19:38 A tak się starałam, żeby nie napisać: "Oczy szeroko zamknięte";) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Vanilla sky",tvp 2, 22:4, rep./"Więcej czadu 29.09.11, 14:29 hehe, prawie byś trafiła ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Ki" w kinach 29.09.11, 15:16 większośc opinii jest dobra, mlode polskie kino w akcji, : wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80276,10366316,Ta_nieznosna__fascynujaca+Ki.html www.rp.pl/artykul/362784,724204-Na-ekrany-wchodzi-Ki-Leszka-Dawida--Pro-i-Kontra.html Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Ki" w kinach i "Bitwa warszawska 1920" 29.09.11, 15:46 Recenzja Sobolewskiego mało entuzjastyczna ... wyborcza.pl/1,75475,10345180,__Bitwa_Warszawska_1920____Cudu_nie_bedzie.html Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Ki" w kinach 29.09.11, 16:19 Fajna, zachęcająca ta opowieść Sobolewskiego o filmie "Ki", muszą sprawdzić czy leci u nas w kinie. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Ki" w kinach 30.09.11, 13:57 własnie, Ki zbiera same dobre noty, a Bitwa bardzo rózne, stylistyczną wtórnośc do Tryologii się jej zarzuca. a Hoffman ma swój pomysł na kino historyczne, czy ktoś oczekiwal,ze zrobi jakiś film historyczny w zupełnie nowej kownencji, nagle zmieni się w nowatora ? :] wiesz, ja tych epickich tzw. filmów, o bohaterstwie narodu jakoś nie kupuję, nigdy nie wychodzi z tego nic dobrego. rozmach scen batalistycznych jakoś mnie nie kręci, a te losy uczuciowo-patriotyczne... zupełnie odpadam, hehe. a Ty ? nie uważasz, że, krucafax, Szyc przesadza ze swoją obecnością ? film tu, film tam, serial, reklama jedna za drugą... czy on zamierza skończyć z aktorstwem za 2 lata, ze się tak produkuje ? ;] zarobek zarobkiem, ale jak będzie się tak narzucal, to za niebawem przestanie być atrakcyjny dla filmu, bo zbyt opatrzony i kojarzony już z nazbyt wieloma rolami... Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Ki" w kinach 30.09.11, 14:52 Na pozytywne opinie pod adresem "KI" również zwróciłam uwagę za pośrednictwem wyborczej. Z kolei "Bitwę" zgodnie tam zmasakrowano, poza Szczerbą, który dyplomatycznie pominął ocenę z racji wywiadów z Hofmanem i Olbrychskim (dzisiejszych). Nie tylko Szyc przesadza, ale jak widać nikomu (prawie) to nie przeszkadza. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Ki" w kinach 30.09.11, 22:01 Prawdę mówiąc mnie najbardziej w "Bitwie " pociąga oraz intryguje ... obraz w 3D. :) A może Szyc obawia się, że to reżyserzy skończą z poponowaniem mu ról, jak tylko pojawi się nowy, modny oraz trochę zdolny aktor ... Niech korzysta, wszak nie wiadomo, co przyniesie przyszłość ... A właśnie, podobno, dziś o tym przeczytałam, Szyc już stracił główną rolę w planowanym przez Wajdę filmie o Wałęsie!? :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Ki" w kinach 01.10.11, 14:05 hehe, to jest jakiś argument. może i tak, na dwoje babka wrózyła. może jednak, jakby się trochę zastopował, to by na niego popyt wzrósł, a nie zmalał ? aktor Fassbender, ostatnio rozchwytywany i chwalony, tak właśnie postanowił uczynić - odpuścić na chwilę, zeby się nie przejeść widowni i reżyserom. rówieśnik Szyca :] Ma z kogo zatem brać przykład, hehe. drugim na liście byłby Więckiewicz. też jest już wszędzie, nie ma filmy chyba bez niego. przesadzam, ofk, ale to jest tylko lekko przejaskrawienie a'propos skali tej obecności. wiesz, utraty ról nie życzę człowiekowi, ale takiego trochę umiaru w szastaniu sobą, bo koniec tego jest dość opłakany zwykle, albo aktor schodzi z ekranu albo przestaje dostawać atrakcyjne artystycznie propozycje i kończy jako serialowy wycieruch lub reklamują pastylki na zaparcia. kariera aktora może trwać długo, choćby i do śmierci. ale, z drugiej strony, są Gajosy nie Gajosy, którzy brali też rózne role i to im nie zaszkodziło nazbyt, aczkolwiek ostatnio słyszałem jak Gajos mówił, ze bardzo się obawiał,żeby rola w 4pancernych go nie zaszufladkowała. niemniej, jak widzę Szyca, który reklamuje stację telewizyjną, czy podkłada jakiejś małpce w spocie komercyjnym, to nie widzę tego różowo. taki aktor traci wiarygodność. potem widzisz go w filmie i trochę ci się nakładają wielość tych projektów, którym dał twarz, a czasami takzę coś, co za twarz niektórym służy, chociaż całkowicie w innym miejscu ciałą się znajduje i po innej stronie. to znaczy - mnie się to nakłada, precyzyjnie rzecz ujmując :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek na dziś "pod słońcem Toskanio"/"psychopata" rep. 02.10.11, 14:02 "pod słońcem Toskanii" - babka z San Francisco zaczyna nowe życie na włoskiej prowincji, w kolorach tytułowej Toskanii, w nowym środowisku, nowej malej kulturze, obyczajowości. 21:25 TVp1. zapewne efektowne widoki i wciągająca aura toskańskiej scenografii będzie tu głównym, a może nawet niejedynym, magnesem. kobiece kino raczej, o ile można tak filmy klasyfikować ;] "Psychopata", polsat 23:00. z Weaver, o imieniu nie do wymówienia, a co dopiero do poprawnego napisania ;] znacie ? było już kilka razy w róznych telewizjach. gra ona psycholog, która po ataku czubka, nie wychodzi z domu, cierpi na agorafobię, ale kiedy policja tropi seryjnego mordercę kobiet - włącza się do śledztwa, ktore prowadzi policyjny mikst, co sprowadza na nią niebezpieczeństwo. dobry, o ile widziany pierwszy raz. za drugim - średnia rozrywka, nie ma odpowiedniej dawki scen, które by się chciało oglądać po wielokroć, na które by się czekało. dlatego, punkt dla tych ktorzy nie widzieli, a wieczorową porą coś będą chcieli zobaczyć. a ojciec detektor wszedł w podejrzane konszachty, dzięki którym ogląda 4 serię Dextera, więc życzcie mi dobrego odbioru, czego i ja Wam serdecznie życzę :] za tydzień niedziela wyborcza, więc będzie ciekawiej niż dzisiaj, hehe ;] Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: na dziś "pod słońcem Toskanio"/"psychopata" r 02.10.11, 14:57 Toskania - film w sumie przyjemny, ale na raz Film z Sigourney ;) - niezly, ale tak, jak napisales, tylko za pierwszym razem, bo pozniej juz nie zaskakuje. Dlatego ja dzis (pisze dzis, ale u mnie taka kazda niedziela ;) ) - najpierw Czas honoru, a potem Kosci :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: na dziś "pod słońcem Toskanio"/"psychopata" r 02.10.11, 15:17 trochę dublet zrobili, nie ? najpierw "Rozlewisko", a potem "Toskania"... to samo w dwóch odsłonach... czy oni nie zaczynają przesadzać z tym feminizmem ? ;] no proszę, udało Ci się napisać pooprawnie... to znaczy - nie wiem do końca, bo ja nawet przeczytać tego imienia nie jestem w stanie. nie mogła przybrać innego ? zostać jakąś... Sue Weaver ? albo Sally ? hehe. zatem - przyjemnych wrażeń :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: na dziś "pod słońcem Toskanio"/"psychopata" r 02.10.11, 15:39 grek.grek napisał: > trochę dublet zrobili, nie ? najpierw "Rozlewisko", a potem "Toskania"... to sa > mo w dwóch odsłonach... czy oni nie zaczynają przesadzać z tym feminizmem ? ;] Feminizm łagodzi obyczaje! ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: na dziś "pod słońcem Toskanio"/"psychopata" r 02.10.11, 15:35 "Pod słońcem Toskanii" - rzeczywiscie film w pięknych, sielankowych malowniczych plenerach włoskiej Toskanii, film o tym, że niegdy nie jest za późno, by zacząć nowe życie ... Heh! ;) I polskimi motywami, i z Pawłem Szajdą znanym w jednej z drugoplanowych ról. :) > "Psychopata", polsat 23:00. Trochę za późno! > a ojciec detektor wszedł w podejrzane konszachty, dzięki którym ogląda 4 serię > Dextera, więc życzcie mi dobrego odbioru, czego i ja Wam serdecznie życzę :] he,he Ale ciekawi nas strasznie, starsznie, gdzie i jakim sposobem, Ojcze Detektorze, będziesz oglądać Dextera 4.serię? Podejrzane kontakty? Z kim??? U kogo??? ;) I jak to tak seria 4. a seria 3.? Oglądałeś? W każdym razie życzymy Ci bardzo doskonałego odbioru! Przyjemnego oglądania, niezależnie gdzie i ukogo! > za tydzień niedziela wyborcza, więc będzie ciekawiej niż dzisiaj, hehe ;] Nie wiem, jak Ty, Ojcze Detektorze, jak Wy Koleżanki, ale ja już jestem nastrojona wyborczo. W piątek przypadkowo w przelocie wpadłam na wiec wyborczy SLD i samego Ryszarda Kalisza! (obiecują reformę funduszu emerytalnego ... więcej obietnic już nie dosłyszłam ... ), w sobotę dostałam ulotkę prawicową, ulotka jakby wzorowaną na dawnych bibułach solidarnościowych, a w niej miażdżaca krytyka rządów Tuska zilustowana karykaturami tegoż oraz sensacyjne spiski, zamachy, tajemnicze śmierci ! Heh. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: na dziś "pod słońcem Toskanio"/"psychopata" r 03.10.11, 13:56 niestety, nie zdecydowałem się, ale kiedyś oglądałem "Bagdad Cafe" czy "smażone zielone pomidory", więc jakoś nie czuję, zebym coś stracił ;] otóż koszachtuję z wlasnymi starymi :] właśnie zamontowali ten tuner do odbioru tiiw, który za jakiś rok wszyscy będziemy mieć musieli, i na jednym z kanałów dostępnych tamże [czeska Prima Cool] leci ówże Dexter. oglądam od 2 odcinka, pierwszy streścili dobrze, więc czuję się jak maharadża ;]] skoro za jakiś czas będziemy musieli takie ustrojstwa sobie zamontować, żeby w ogole odbierać tvp, tvn czy polsat, to dzisiaj poruszam się po tym jak Armstrong po Księżycu. te kanały podstawowe jeszcze są na analogu, na tunerze będą za rok chyba, więc rzuciłem okiem na to, co oni tam poza nimi dają - no i zestaw jest w sumie nienajgorszy : tvn7, wszystkie publiczne kanały czeskie plus czeskie komercyjne jakieś, tv Puls w lepszej jakości i tv4 w lepszej. oczywiście, można się bawić i ustawiać sobie dodatkowe kanały, stroić z satelity, ale kto miałby do tego zdrowie, hehe. na razie więc pojawiam się na Dexterze ;] a wczoraj, jak to nuworysz, musiałem się napatrzeć na zapas i korzystając z okazji, że przestrzeń była nieobsadzona obejrzałem finał ME w siatkówce kobiecej - kibicowałem Niemkom, wygrały Serbki, no nic... zatem, jakby coś ciekawego było w czeskiej tiwi, to mam dziuplę do nagrywania ;] o, wiec SLD, bardzo dobra opcja. ja w zasadzie patrzę na te zapasy kampanijne z komfortem podjętej już dawno temu decyzji, a w zasadzie zaczynam się robotyzować, bo stale głosuję na Sojusz i to nawet bez większego zainteresowania propozycjami innych partii. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: na dziś "pod słońcem Toskanio"/"psychopata" r 03.10.11, 14:44 Bo my zaliczamy sie do twardego elektoratu;) Barbasiu, ulotki przeznaczne są dla niezdecydowanych i mało zorientowanych w temacie. Nie znam oczywiście ich treści, podejrzewam, że tylko potwierdzają zdanie szeregu specjalistów i ekonomistów podsumowujach rządy PO. W sumie i ja dość spokojnie podchodzę do tematu. A niech sobie rządzi Tusk z Palikotem (pomimo wygranej PiS), po roku z wielkim hukiem wypadną z gry, a niech piję mleko, które nawarzyli. Z tym że okładka i apel Wojewódzkiego we "Wprost", obecność Karolaka u boku Tuska, tudzież cytaty Michnika z I strony sobotniej wyborczej ciśnienie deczko mi podniosły. A i Kociniak się również dołączył! Marian. Grek, nie sądzisz, że SLD poniesie klęskę, że Napieralski pozbawiony charyzmy ciągnie ugrupowanie w dół, że Kalisz, którego do czasu na swój sposób poważałam (a wszak nie po drodze mi) zaczął dryfować w złym kierunku i błaznować? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: na dziś "pod słońcem Toskanio"/"psychopata" r 03.10.11, 15:24 zdecydowanie. tylko nie wiem, czy to dobrze, czy wprost przeciwnie ? :] co do prognoz, to mnie się zdaje,ze PiS nie chce wygrać. wygrywać - teraz, w kryzysie, kiedy trzeba ciąć budżet, kiedy nie da się wiele zrobić, łatwo się poślizgnąc ? imo, jesli PiS nawet wygra to postawi warunki zaporowe i nawet PSL spasuje przy rozmowach o ew. koalicji. PiS z ulgą odpuści, oddając ten bajzel PO, ale ofk wyglosi dramatyczną mowę, ze "chcieliby, ale nie da się, bo ich wysokie standardy zostaly odrzucone przez chłopów". aczkolwiek, chyba najlepsza opcja dla PiS to minimalna przegrana, mocny klub opozycyjny i 4 lata czekania aż zwłoki PO przypłyną rzeką. tak to widzę. a Ty ? nie wiem, na pewno SLD stracił, ale pytanie - jak dalece winne są temu sondaże, którymi media krytykujące bezlitośnie SLD za byle co, potwierdzają wiarygodnośc swoich stronniczych analiz. jest, wg mnie, gra wokół SLD, która go osłabić, po wyborach zmienić kierownictwo na miłe PO, doprowadzić SLD do wasalnej zależności od Platformy, a po zdołowaniu w sondażach przyjąc paru uciekinierów, a resztę wysłać na zieloną trawę. PO nie ruszając się z centrum zawłaszczy lewą stronę mając tam swoją przybudówkę Ruch Palikota. tak ja te ruchy widzę, nie wiem, czy się zgodzisz..? brudne gierki. i dlatego nie wiadomo, ile jest winy Napieralskiego, ze SLD stracił te kilka punktów sondażowych i na ile ta strata jest realna, a na ile figuruje w sondażach, ktore ktoś zamawia, ktoś za nie płaci i ciekawym trafem zawsze się ich wyniki pokrywają z zapatrywaniami i interesami politycznymi, którym zamawiający daje publicznie wyraz ;] dlatego, pełna mobilizacja. wygląda mi cała ta rozgrywka na zaprowadzenie duopolu PiS-PO poprzez wyczyszczenie sceny z innych partii. PO ma wyautować SLD, PiS zje PSL, co ciekawsze postaci z SLD pójdą do PO, te z PSL po równo : do PO i PiS [kłopotek, bankowo ;)]. zostanie układ PO-PiS i po lewej stronie ta ściema Palikota, którą PO kładzie łapę na lewicowym elektoracie, czyli de facto system dwupartyjny. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: na dziś "pod słońcem Toskanio"/"psychopata" r 03.10.11, 16:58 Nie wierzę w całkowie wyautowanie SLD. > 4 lata czekania aż zwłoki PO przypłyną rzeką. Niedoczekanie, PO żwawa i silna nie da się tak łatwo zatopić. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: na dziś "pod słońcem Toskanio"/"psychopata" r 04.10.11, 14:32 bukmacherzy też nie ;] na SLD kurs stoi 1 do 1,5, na Ruch Palikota, ktory rzekomo ma lepsze sondaże ostatnio 1 do 4,7, hehe. jak widać, bukmacherzy mają własne sondaże, nie opłacane przez media zaangażowane politycznie, czyli malo wiarygodne w każdym calu. PO ma szansę wygrać, ofk. ale za 4 lata może "popłynąć zwłokami", bo już dziś jest słabsza niż była, a po 4 latach rządzenia kryzysowego, i między młotem, a kowadłem, czyli "reformy tak - krytyka za ich ostrość, reformy nie - krytyka za ich brak" musi bardzo stracić, a zyskać musi PiS, na zasadzie antytezy. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: na dziś "pod słońcem Toskanio"/"psychopata" r 05.10.11, 15:56 Właśnie, nie wierzę w całkowie wyautowanie SLD przez Palikota, ani poźniej. No proszę! Popracie dla Ruchu Palikota teraz rośnie w sondażach w zastarszającym tempie, co rzeczywiscie może budzić podejrzenia, a przyjamniej zadziwienie. W każdym razie myślę, że ale jak przyjdzie do wyborów to relane poparcie dla RP będzie znacznie mniejsze, na korzyść oczywiście SLD. :) Chyba, że PO będzie sprytnia i wybierze złoty środek, czyli ostrożne reformy, tylko w niektórych, mniej kontrowersyjnych dziedzinach. Sporo też będzie zależalo od tego, co sie będzie działo z gospodarką światową, czy gospodarką krajów UE, czy znów nie wystąpią jakieś kryzysy i załamania. Jeśli nie będzie wielkich wstrząsów,które moglyby odbić się też niekorzystnie na naszej gospodarce i na poziomie życia obywateli, to być może PO nie "poplynie zwłokami", tylko dostanie szanse na kolejne 4 lata rzędów. :) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: na dziś "pod słońcem Toskanio"/"psychopata" r 04.10.11, 12:06 Zgodzę się, że PIS będzie miał kłopot z uformowaniem koalicji rządzącej. Nie zgodzę się, co do nieprawdopodobnej teorii spiskowej PO-PIS, za dużo animozji. Co do do reszty - aż taką znawczynią tematu nie jestem. "zwłoki PO" - :)) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: na dziś "pod słońcem Toskanio"/"psychopata" r 04.10.11, 14:20 właśnie o to chodzi :] te animozje już podzieliły elektorat i scenę polityczną na pół, sprawiły że zostało bardzo mało miejsca dla innych partii i punktow widzenia, więc jesli Platforma i PiS pozjadają SLD [niedoczekanie :)] i PSL, to zostanie układ PO versus PiS nonstop, bez żadnych innych opcji. wg mnie, jest ciche porozumienie obu tych partii - ten ich spór, czasami pompowany aż sztucznie, polaryzuje scenę, wyklucza, na pozor bardzo logiczną, koalicję między nimi i dodatkowo spycha ciągle poza margines inne partie. to się opłaca jednym i drugim, ale nie bardzo mi to wygląda na propozycję pasującą Polsce, ze tak górnolotnie powiem :] za dużo ludzi zostałoby bez faktycznej reprezentacji parlamentarnej, gdyby tylko te dwie partie zostały, w wiecznym klinczu i to w takiej formie, jak to ma miejsce w 2005-2011. nie wiem, jak Ty to widzisz, ale wg mnie polska polityka i debata publiczna sięgnęły dna, właśnie za sprawą tego sporu Platformy z PiSem. jesli ten układ miałby się wyizolować i zabetonować, to byłaby mało optymistyczna informacja. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: na dziś "pod słońcem Toskanio"/"psychopata" r 04.10.11, 14:24 haha, wiesz, te "zwłoki PO", to - nie wiem, czy nie wychodzę właśnie na głupca, który tłumaczy coś, co sama wiesz... - odnośnik do chińskiego powiedzenia, ze "jesli będziesz wystarczająco cierpliwym, to siedząc wytrwale nad brzegiem rzeki zobaczysz zwłoki swojego wroga unoszone wodą"... czy jakoś tak ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: na dziś "pod słońcem Toskani/kampania wyborcza 03.10.11, 17:22 > Barbasiu, ulotki przeznaczne są dla niezdecydowanych i mało zorientowanych w te > macie. Racja, racja. Wzięłam z ciekawości, co też tam piszą! Wiesz, podważyły w moich oczach wiarygodność tej ulotki przekłamania jakie znalazły juz na pierwszej stronie w tabelce (zatyułowanej - "Pocałujcie nas w ..., płaczcie i płaćcie") porównującej ceny niektórych produków w roku 2007 i 2011 ... (np. najbardziej ewidentne przekłamanie: śmietana 1,22 zł (2007) - 2,70 (2011) - wzrost o 121%, tymczasem śmietana (firmy dobrej, nie jakaś taniocha robiona dla supermarketu) kosztuje dziś mniej więcej 1,90 zł (a chudsza 1,70zł) , u nas, gdzie ceny wcale nie są niskie. W tablece znalazła się m.in. benzyna, wzrost jej ceny o 20, 6%, to chyba nie wina Tuska, tylko raczej bardziej wzrostu jej cen na świecie, nieprawdaż!? Z tym że okładka i apel Wojewódzkiego we "Wprost" > , obecność Karolaka u boku Tuska, tudzież cytaty Michnika z I strony sobotniej > wyborczej ciśnienie deczko mi podniosły. Kampania ostro ruszyła na całego, nic dziwnego został już tylko tydzień, a tu okazuje się, znów sytuacja się powatrza, że przewaga PO nad PIS nie jest wcale taka duża. Lepiej skończyć ten drażliwy wątek! Bardzo Cię lubimy Pepsic, nie chcemy byś się denerowała jeszcze i tu! :) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: na dziś "pod słońcem Toskani/kampania wyborcz 04.10.11, 12:27 Chłopak chwycił się ostatniej deski ratunku głosząc tanie hasełka populistyczne, niech zgadnę, ostatni na liście? Spokojnie, bezwględne i bezzasadne ataki raczej są powodem do smutku. Przykład - wczorajszy Lis, wychodzi, że pokazał drugą twarz, tę gorszą, pełną nieskrywanej nienawiści. Z drugiej strony J.Kaczyński trochę dał się podejść i dał upust emocjom i niepotrzebnie zaplątał w małoznaczących dyrdymałach. Ale to wina tylko i wyłącznie prowadzącego, którego od dziś trudno jest nazwać dziennikarzem. O!? Miło mi. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: na dziś "pod słońcem Toskani/kampania wyborcz 04.10.11, 18:13 Pierwszy, ani drugi nie jest , zgadłaś. Ale od czaegoś, jakoś trzeba zacząć. Młody jeszcze jest, ma czas by coś jeszcze zdziałać (tak myślę, ze ma czas). A hasła podobne do tych, które głosi i PIS. ;)) :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: na dziś "pod słońcem Toskanio"/"psychopata" r 03.10.11, 16:36 HA! :) Ale wieści! Mamy zatem dzięki Tobie, Twoim Rodzicom, już jakąś orientację w kwestii tunerów i odbioru telewizji cyfrowej (a nie mówiłam, że czeskie kanały będą znów dostępne po przejściu na system cyfrowy!!!). Zapowiada się nieźle. >Dexter. oglądam od 2 odcinka, pierwszy streścili dobrze, więc czuję się jak maharadża ;]] ha,ha! Bardzo dobrze! Cieszę się bardzo! :) A może i 4. serii Californication doczekasz się w czeskiej telewizji prędzej niż u nas? A polskie siatkarki, które miejsce zdobyły na tych ME? Wiem, że w Twoim przypadku inna partia niż SLD nie wchodzi w rachubę, wyście z Pepsic twardy elektorat. A ja wymyśliłam, że w tym roku wybiorę kandyda do senatu z listy PO (lub niezależnego) zaś do sejmu z ... SLD (bardzo dzielny silny duchem młody człowiek startuje, szczeólnie uwrażliwony na sprawy społeczne ...) w celu zrównoważenia politycznego i ... wzajemnej kontroli ;). Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: na dziś "pod słońcem Toskanio"/"psychopata" r 04.10.11, 14:13 a to nawet nie jest procent mozliwości, bo jak kto umie i chce, to może rzucić się w wir strojenia kanałów z rozmaitych sieci satelitarnych, czyli może tego mieć dowolną niemal ilość... hehe, wiesz, przypomniało mi się, co kiedyś odpowiedział Kałużyński, na pytanie dlaczego tak długo nie miał w domu telewizora; powiedział otóż, że jest "narkomanem obrazu" i że "jakby miał w domu telewizor, to nic innego by nie robił tylko w niego patrzył i całkowicie by zaniedbał inne sfery życia" :] no, nawet nie będąc 'narkomanem obrazu', powiedz sama : jak tu mieć 100 albo 200 kanałów... na jednym oglądasz film, ale aż korci, zeby sprawdzić, czy na pozostałych nie ma czegoś lepszego ? to aż ręce muszą świerzbić ;] a wyobrażasz sobie wertowanie ramówek 100 albo 200 kanałów na kolejny tydzień ? ba, tydzień... na jeden dzień ? :] hehe, dzięki. 3 sezon Dextera podobno był niezbyt porywający, a 4 jest podobno najlepszy, obok 2. ów sezon 2 oglądam drugi raz w TVn [wtorki po północy, rzeczywiście świetny kawałek roboty, scenariusza i całej reszty], a ten 4 właśnie śledzę, więc na razie w mojej skali zadowolenia telewizyjnego - jest nieźle. może. ja też mam nadzieję, ze Californication się pojawi. na pewno prędzej tam niż z którejś z polskich owartych tiwi. zresztą, muszę jeszcze sprawdzić, może właśnie leci na tej Prima-Cool, a nic o tym nie wiem. polskie siatkarki odpadły chyba w ćwierćfinale. pocieszające, ze właśnie z tymi Serbkami, co wygrały ostatecznie :] o prosze, bardzo dobra decyzja wyborcza. z punktu widzenia członka twardego elektoratu [SLD], jakkolwiek by ta konfiguracja słów nie brzmiała dwuznacznie. w każdym razie - gratulacje. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: na dziś "pod słońcem Toskanio"/"psychopata" r 04.10.11, 18:10 No ładnie! Na samą myśl o 200 czy nawet "jedynie" 100 kanałach telewizyjnych boli mnie głowa! Ja tylko marzę o TVP Kultura; Ale kino!, na którym Pepsic tyle fajnych filmów oglądała czy jakiś inny kanał filmowy teź byłby mile widziany. I to oprócz tego, co do tej pory mielismy by mi w zupełności wystarczyło. > o prosze, bardzo dobra decyzja wyborcza. z punktu widzenia członka twardego ele > ktoratu [SLD], jakkolwiek by ta konfiguracja słów nie brzmiała dwuznacznie. Hehe ;)))) > w każdym razie - gratulacje Dzięki! Odpowiedz Link Zgłoś