fibin
12.03.02, 10:25
Przychodzi stara babcia do centralnego banku i chce wplacic 5 mln euro na
ksiazeczke.
Ale chodzi o tyle pieniedzy, wiec chce tylko osobiscie rozmawiac naczelnym
dyrektorem.
Dyrektor pyta, w jaki sposob babcia doszla do takiej sumy. Babcia mowi:
- Przez zaklady.
- Jak to przez zaklady?
- No tak zakladam sie z ludzmi o rozne sprawy. Moge sie z panem zalozyc o 10
tys. ze pan ma kwadratowe jajka.
Dyrektor smieje sie i przyjmuje zaklad (chodzi przeciez o duza sume, on wie
dokladnie ze nie ma kwadratowych jajek).
Babcia mowi, poniewaz chodzi o duzo pieniedzy, przyjde jutro o 10 z swoim
adwokatem i wtedy stwierdzimy kto
zaklad wygral.
Dyrektor banku centralnego nie spi cala noc, sprawdza ksztalt jajek no i jest
przekonany ze sa okragle.
Nastepnego dnia przychodzi babcia z adwokatem, dyrektor sciaga spodnie.
Babcia mowi:
- Przepraszam, ale chodzi o tyle pieniedzy, musialabym jajka wziac do reki,
zeby sie przekonac, czy naprawde nie sa kwadratowe.
Dyrektor zgadza sie (chodzi przeciez o duza sume). W pewnej chwili adwokat
babci zaczyna tluc glowa o sciane.
Dyrektor banku pyta:
- Co sie dzieje z pani adwokatem?
- Ach, nic, ja sie z nim zalozylam o 50 tys. ze dzis rano o 10-tej bede
trzymala jajka dyrektora banku centralnego w reku.
Pzdr:)