Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrac 2012 - 4 (vol. 21)

02.06.12, 14:08
Wybaczcie moja opieszalosc, ale zaganiana ostatnio jestem okrutnie, i wzielam, i zapomnialam, choc mialam to zrobic wczoraj.
Mimo wszystko i tak Wam zycze wszystkiego najlepszego z okazji wczorajszego Dnia Dziecka i niech nas tv rozpieszcza :)

Ciekawe, jaka bedzie wakacyjna ramowka - czy sie cykl KK w nim utrzyma, czy zrobia przerwe na wakacje? A moze jakies nowe dojda?
Obserwuj wątek
    • siostra.bronte "Przejrzeć Harry'ego" w Kulturze 02.06.12, 16:34
      Fajnie, że wróciłaś :)) Dzięki za życzenia :)
      W tv pewnie będą królowały powtórki, niestety.
      Dziś wieczorem Woody Allen. Widziałam ten film dwa razy, ale z przyjemnością obejrzę raz jeszcze :)
      • barbasia1 Re: "Przejrzeć Harry'ego" w Kulturze 02.06.12, 17:05
        Dla mnie "Przejrzeć Harry'ego" to będzie premiera.

        :)
        • grek.grek Re: "Przejrzeć Harry'ego" w Kulturze 03.06.12, 13:10
          No i jak wypadło ? :]
          • siostra.bronte Re: "Przejrzeć Harry'ego" w Kulturze 03.06.12, 13:35
            Rewelacja. Woody w dawnym, dobrym stylu :))
          • barbasia1 Re: "Przejrzeć Harry'ego" w Kulturze 03.06.12, 17:38
            Dziekuję, nieźle, uśmiałam się z wielu zabanych scen oraz tekstów i dialogów.
            Dwa najlepsze zapamiętałam:

            Harry do czarnoskórej prostytutki, którą zamówił na numerek:
            " Czy ty przynajmniej wiesz, co to jest "czarna dziura" (Harry myśli o zawisku wstępującym przestrzeni kosmicznej).
            "Oczywiscie, codziennie zarabiam nią na życie..." - odpowiada czarnoskóra prostytutka (chyba nie muszę tłumaczyć ;), co ma na myśli czarnoskóra córa Koryntu).

            Czy rozmowa Harrego z przydrodnią siostrą:
            Siostra Harrego: " Nie uznajesz żadnych wartości, całe twoje życie to nihilizm, cynizm,
            sarkazm i orgazm".
            Harry: "We Francji mogłabyś zrobić z tego hasło wyborcze i wygrać."

            Fabuła jest niesłychanie prosta, film opowiada o neurotycznym pisarzu (a do tego lekomanie i dziwkarzu, jak mu wypomina ex-żona, słusznie zresztą ), Harrym, w tej roli oczywiście Woody Allen , który cierpi na kryzys twórczy. Uwiąd twórczy sklania go do autoanalizy i przemyślenia swoich kolejnych nieudanych związków z kobietami, realcji z bliskimi, rodzicami, siostrą, synkiem, otoczeniem, które stanowiły inspirację dla jego twórczości, ktore znalazły się (odpowiedznio przetowrzone w jego ksiażkach) . Pojawiają się więc retrospekcje, w których często prawda miesza się z fikcją literacką, fantazją pisarską, albo fikcja literacka z prawdą Bardzo ciekawy motyw. Żona, kochanka zgłaszały pretensję do Harrego, o to, że opisał je niezgodnie z prawdą, nie tak, jakby chciały, np. wyolbrzymiając jakieś cechy negatywne, albo że wypaplał w książce jakieś tajemnice (że siostra żony była jego kochanką).

            Tak na marginesie, "Przejrzeć Harry'ego" powstał niedługo po skandalu jaki wybuchł, po tym jak się okazało, że Allen ma romans z adoptowaną córką swojej dziewczyny Miii Farrow, która później opisała to wszytstko w swojej autobiograficznej książce (""What Falls Away" 1997).

            Zygmuntowi Kałużyńskiemu nie przypadł do gustu ten film, zarzucał Allenowi, że nie ma w tym filmie wiele do powiedzenia, i, zdaniem ZK, świadomy tego Allen, by się ratować zapełnia pustkę wuglarnością. Rzeczywiście jak Allena, zaskakująco dużo było tu ostrych, czasem na granicy dobrego smaku dialogów, a nawet scen.
            (np., rozmowa z małym synkiem przy przysłuchującej się obok nauczycielce o penisach, o tym , dlazcego ich penisy się różnią (Harry'ego jest oberzezany, malego nie), i że Harry jak był maly to nadał imię swemu peisowi, więc jego syn też wymyśla imię , jakiegoś noblisty czy geniusza, z czego Harry jest niesłychanie zadowolony. Oczywiscie nauczycielka wszytsko donosi matce. Ta później w kłótni wypomina to Harry'emu i wyzywa go od zboczeńców. ;))


            :)
            • siostra.bronte Re: "Przejrzeć Harry'ego" w Kulturze 03.06.12, 18:00
              Tak, pamiętam złośliwe recenzje po premierze, że to film o obsesji Allena na punkcie seksu oralnego :))
              Faktycznie, jest tu trochę więcej ryzykownego humoru, niż zwykle. Ale w porównaniu z następnymi jego filmami ten jest naprawdę świetny :)
              Genialny koncept z niewyraźnym Robinem Williamsem. I komunikaty w windzie do piekła, choćby ten: "Siódme piętro-media. Niestety, wszystkie miejsca zajęte" :))
              Z rozmowy dwóch starszych pań: "Co się stało? Chyba nic złego nie przytrafiło się twojemu mężowi? Przecież nie żyje od tylu lat" :))
              • barbasia1 Re: "Przejrzeć Harry'ego" w Kulturze 06.06.12, 16:24
                > Genialny koncept z niewyraźnym Robinem Williamsem


                Zaprawdę genialny koncept ( scena z niewyraźnym Robinem Williamsem wizualizacją powieści czy opowiadania autorstwa Harry'ego), cały świat widzimy normalnie, tylko on ma zamazane kontury sylwetki, twarzy (bardzo dobrze zresztą technicznie jest to wykonane), więc rodzina, dzieci, żona by móc widzieć go normalnie (i nie dostawać mdłości) musi sprawić sobie okulary.
                Jakże celna i jakże prosta zarazem to metafora. Rozmyty bohater to osoba pozbawiona charakteru, osobowości, nijaka.

                A na czwartym piętrze piekła Harry umieścił krytyków literackich, he,he,
                zaś na samym dole swojego ojca. Na widok ojca Harry oświadcza łaskawie, że dawno mu już wszytskie krzywdy przebaczył i żeby ojca w lepsze miejsce przenieść.

                Te kolejne piętra piekła to zapewne aluzja do Dantego.

                :)
            • siostra.bronte Re: "Przejrzeć Harry'ego" w Kulturze 03.06.12, 18:06
              A, zapomniałam o zabawnych aluzjach do Bergmana. Podróż do uniwersytetu i wspominanie całego życia jak w "Tam, gdzie rosną poziomki", bohater nosi nazwisko Block na wzór Antoniusa Blocka, a do jednej z postaci przychodzi śmierć (oczywiście aluzje do "Siódmej pieczęci")
              • pepsic Re: "Przejrzeć Harry'ego" w Kulturze 03.06.12, 19:21
                Tatuś przedstawiony w powieści, jako wielokrotny zabójca, kanibal - też dobre.
                • siostra.bronte Re: "Przejrzeć Harry'ego" w Kulturze 03.06.12, 20:49
                  O tak :)
                  Inny fragment dialogu pań:
                  -Zaczął romans z sąsiadką (...)
                  -Pewnie miał wtedy jeszcze wszystkie włosy.
                  :))
              • barbasia1 Re: "Przejrzeć Harry'ego" w Kulturze 06.06.12, 18:33
                siostra.bronte napisała:

                > A, zapomniałam o zabawnych aluzjach do Bergmana.

                O! Nie zauważyłam w "Przejrzeć Harry'ego" tych odniesień do Bergmana.
                A przecież Grek nam tu obrazowo i ze szczegółami opowiadał o filmie" Tam , gdzie rosną poziomki", jakiś czas temu, i to wcale nie tak dawno by zapomnie o nim .

                Historyjka ze śmiercią tez świetna.
            • grek.grek Re: "Przejrzeć Harry'ego" w Kulturze 04.06.12, 15:53
              hehe,teksty prima sort :]

              zupełnie nic nie pamiętam, jak się okazuje, wyparował mi ten film z pamięci.
              Tym większe dzięki, Barbasiu, za tę recenzyję.
              bedę czekał na powtórkę.

              TVP Kultura na czerwiec ma zresztą same powtórki, "Obsługiwałem angielskiego króla"
              było w ramówce już chyba 76 razy od początku roku. Ile można ? do tego
              powtórki z Kocham KIno [Hańba, Wszystko co kocham], żadnej nowości nie dostrzegłem.
              mam nadzieję, ze mi umknęły ;]
              • siostra.bronte Re: "Przejrzeć Harry'ego" w Kulturze 04.06.12, 16:50
                Fakt, ale kilka powtórek w Kulturze będzie rewelacyjnych.
                Już się szykuję na napisanie jednego elaboratu :)
                • grek.grek Re: "Przejrzeć Harry'ego" w Kulturze 05.06.12, 14:30
                  brzmi obiecująco :]
                • barbasia1 Re: "Przejrzeć Harry'ego" w Kulturze 05.06.12, 15:59
                  siostra.bronte napisała:

                  Świetnie! :)
              • barbasia1 Re: "Przejrzeć Harry'ego" w Kulturze 06.06.12, 17:17
                Bronte i Pepsic dopisały kolejne świetne cytaty! :)

                Może i jakieś nowości się jeszcze trafią!?

      • maniaczytania KK w czerwcu 02.06.12, 18:07
        z tego, co sie zorientowalam, to w czerwcu i Kocham Kino sie do EURO dopasowuje :)
        "Jeden dzien w Europie", "Hooligans" i "Wojna polsko-ruska" to na pewno bedzie.
        • pepsic Re: KK w czerwcu 02.06.12, 21:46
          W najbliższy czwartek "Serafina" , którą niedawno Grek pochlebnie recenzował, niestety o idiotycznej porze 22:45 - 1.00! Nie trzeba było chwalić dnia przed zachodem słońca;)

          Jak nie przepadam za filmami futbolowymi, "Hooligans" wywiera pozytywne wrażenia, z tym że może lepiej było by nie pokazywać go kibicom podczas EURO?
          • barbasia1 Re: KK w czerwcu 03.06.12, 14:33
            pepsic napisała:

            > W najbliższy czwartek "Serafina" , którą niedawno Grek pochlebnie recenzował, n
            > iestety o idiotycznej porze 22:45 - 1.00!

            I komu znowu przeszkadzała ta świetna pora KK?? Taki piękny, ciekawy film w dodatku premiera w środku nocy! A wcześniej film pokazywany w telewizji już ze 150 razy.
            Może TVPKultura da powtórkę o lepszej porze.
        • grek.grek Re: KK w czerwcu 03.06.12, 13:10
          "Serafina", "HOOligans" i "Wojnę" recenzowaliśmy już :]
          haha, cięzko nas zagiąć.
          • barbasia1 Re: KK w czerwcu 06.06.12, 15:48
            Otóż to :)). Cieszę się na "Serafinę", którą już znamy dzięki Tobie, no i czeskiej telewizji.

            :)
      • pepsic Re: "Przejrzeć Harry'ego" w Kulturze 02.06.12, 21:37
        Dla mnie to najlepszy film Allena, oczywiście z tych, które znam. Chętnie bym zaliczyła trzeci raz, ale nie mogę się dopchać.
        • barbasia1 Re: "Przejrzeć Harry'ego" w Kulturze 03.06.12, 17:39
          Na pewno jeszcze gdzieś go powtórzą .
    • grek.grek "Project MOnster"/"Dekalog X" 04.06.12, 13:08
      w piątek "Projekt " MOnster".
      Grupka młodych ludzi chadza sobie nocą po Manhattanie, kiedy nagle zaczyna się potworny rejwach. Okazuje sie, ze Niujork został zaatakowany przez gigantycznego potwora - ni to kosmitę, ni to jakąś mutację Godzilii, w każdym razie - co się później unaoczni : potężne bydlę wygladające do chu...lia nie podobne. Ludzie uciekają, ludzie się kryja, chaos, demolka, wojsko wkracza do akcji, strzelanina, światła to gasną, to się znów zapalają, walą się budynki, pojawiają się śmigłowce wojskowe, w sztabie wojacy opracowują plany ataku... jak to niektórzy mówią : Gargamiedon, panie !. I ta grupa młodziaków przedziera się ulicami, zaułkami, za,dupiami Manhattanu w jakieś bezpieczne miejsce. A potwór w centrum szaleje jak naćpany. A wojsko do niego pruje z karabinów i bomb. I tak w koło Macieja przez dwie godziny.
      Jaki jest tutaj hak ? Taki mianowicie, ze akcja kamerowana jest jakoby przez jednego z tych młodziaków. Patent z "Blair Witch Project", do czego zresztą tytuł nawiązuje. W sumie, dośc ciekawy manewr i udało się stworzyć wrażenie, ze dzieje się ta cała apokaliptyczna akcja rzeczywiście. Sama akcja pozbawiona "momentów", może poza fragmentami, kiedy wreszcie widać bestię, ale nastrój całkiem udatnie wykreowany.

      "Dekalog X".
      Znacie to ? No to posłuchajcie.
      Dwóch braci dziedziczy po zmarłym ojcu bogatą kolekcję znaczkow. Stary zbierał je całe życie, i to tak bardzo zbierał, ze aż był kiepskim ojcem dla nich. Jeden z braci ma rodzinę, żonę, dziecko, drugi jest rockowym wokalistą.

      Początkowo chcą te znaczki sprzedac, zwłaszcza po tym, kiedy rzeczoznawca szacuje ich wartośc na około ćwierć miliarda starych zł. Oczy mają jak talerze, kiedy to słyszą [świetna scena, kiedy gośc przegląda jeden z klaserow i informuje ich "za ten znaczek możecie kupić malucha... a za te dwa - diesla... a za tę serię : spłacić mieszkanie..."]. A kasa by się przydała... Im dlużej jednak siedzą przy tych klaserach, przeglądają zawartośc, poznają historię tych znaczków - tym bardziej nie chcą ich sprzedawac, a przeciwnie : pragną uzupełnić kolekcję, świat znaczków, ich historii, przyjemnośc posiadania i uzupełniania zbioru ojca staje się ważniejza niż pieniądze, które mogliby ubić na sprzedaży. Posuwają się w tym celu nawet do szantażu na pewnym włacicielu antykwariatu, czy czegoś takego, też zapalonym kolekcjonerze, a może tylko gościu, który trzepie kasę na kupowaniu po zaniżonej cenie znaczków od frajerów, co nie wiedzą, ile faktycznie warte jest to, co oddają za bezdurno ?..

      W mieszkaniu ojca, w bloku, instalują kraty, do pilnowania kupują psa wielkości konia, młodszy brat się tam wprowadza. Stoją tak któregoś dnia i starszy nagle mówi " ty wiesz co... przy tych znaczkach, to ja zupełnie zapomniałem o problemach, kłopotach... dziecinne, nie ? no, ale... jakie przyjemne".

      Starszy brat zaniedbuje rodzinę. Młodszy rezygnuje z trasy koncertowej. Nowe hobby ich pochłania.

      Chłopaki się strasznie nakręcają tą wizją kolekcjonerską. Zaginają parol na znaczek pt. różowy austriacki Merkury z 1951 roku. Ojciec bardzo długo i bezskutecznie szukał tego znaczka. DO pełnej serii [zółty, zielony, rózowy] brakuje mu właśnie takiego.

      Kiedy ten właściciel antykwariatu proponuje im transakcję wiązaną, w której oni dostaną rózowego Merkurego, wartego 2 mln starych zł, ale muszą za niego zapłacić... nerką starszego brata - wahają się tylko przez chwilę [starszy chodzi po mieszkaniu "jak to - nerka ? no jak... przecież to kawałek czlowieka... kawałek mnie !", na co młodszy " nerka... nerka... tutaj chodzi o RÓZOWEGO AUSTRIACKIEGO MERKUREGO Z ROKU 1951 !" - do tego stopnia ich wzięło i powykrzywiało]. Właściciel chce tej nerki dla swojej cięzko chorej córki, starszy brat nadaje się z powodu zgodności grup krwi. No i... decyduje się. POddaje się operacji.

      Mlodszy prawie nie wychodzi ze szpitala, wysiadując tam najpierw czekając na wynik zabiegu, a potem kolędując o braterskie zdrowie. No i romansując z pielęgniakami, oczywiście.

      Moment wykorzytuja złodzieje. Palnikiem forsują kraty, pies im nic robi, daje się pogłaskac i zamknąc w łazience. Zabierają całą kolekcję. Starszy brat wychodzi ze szpitala. Młodszy informuje go o zajściu. Kaplica...

      Na pocieszenie zostaje im rózowy austriacki Merkury z 1951 roku.

      POjawia się milicja. Cichaczem starszy próbuje zasugerować prowadzącego dochodzenie, ze to młodszy podpie,przył znaczki, on albo jego koledzy. Młodszy, również na boku, sugeruje gliniarzowi coś odwrotnego : ze to starszy może być zamieszany w całą historię.

      Na ulicy obaj bracia widzą właściciela antykwariatu, razem z jednym z dłużników ojca, i jeszcze jednym typkiem... ci pierwsi dwaj prowadzą na smyczach... identyczne psy jak ten, którego bracia mieli w mieszkaniu i który dal się obłaskawić tajemniczym włamywaczom, jak baranek. Czy to oni zwinęli kolekcję ojca ?

      Koniec końców bracia spotykają się w opustoszałym mieszkaniu starego... młodszy kupił na poczcie kilka znaczków... starszy wyciąga z portfela dokładnie takie same. też je kupił. Kieślowski i jego umiłowanie przypadku :]

      I obaj cieszą się, ze "mają serię".

      świetny scenariusz, jakoś mnie zawsze wkręcają filmy z takimi rzeczami w tle, obrazy, filmy, ksiązki, albo i znaczki, w tle...
      braci zagralli Stuhr [starszego] i Zamachowski, jeszcze chudy [młodszego]. w roli kluczowej jak zawsze wspaniały, a jakże niedoceniony, Henryk Bista.
      X przykazanie, to, przypomnijcie mi ? "nie pożądaj rzeczy bliźniego" ? No to coś by było w tym kierunku ;] Każdy tu czegoś chce od bliźniego, na tyle zeby wyłudzić, okraść, dac się okaleczyć, zaszantażować...do wyboru do koloru. A spiritus movens calej akcj zza grobu staje się ojciec braci, który zostawia im taki kąsek... On sam panował nad swoją pasją. Oni nie umieją sami siebie kontrolowac, sytuacja ich przerasta, trafiaja do młyna własnych pseudoambicji i chwilowego zauroczenia.

      • barbasia1 Re: "Project MOnster"/"Dekalog X" 05.06.12, 15:58
        "Dekalog X", ten ze wszytskich odcinków pamiętam najlepiej. Ale dobrze przypomnieć go sobie znów.

        > Na ulicy obaj bracia widzą właściciela antykwariatu, razem z jednym z dłużników
        > ojca, i jeszcze jednym typkiem... ci pierwsi dwaj prowadzą na smyczach... iden
        > tyczne psy jak ten, którego bracia mieli w mieszkaniu i który dal się obłaskawi
        > ć tajemniczym włamywaczom, jak baranek. Czy to oni zwinęli kolekcję ojca ?

        "Ten fragment filmu, którego nie ma zresztą w scenariuszu , nasuwa przypuszczenie, że bracia jednak wytropią przestępców i odzyskają swoją kolekcję" (! - ja). - pisze Anette Insdorf w książce "Podwójne życie. Powtórne szanse. O filmach Krzystofa Kieślowskiego"

        I jeszcze jeden ciekawy fragment z książki Anette Insdorf, kończący rozdział 4., który w całości poświęcony jest "Dekalogowi".

        "Kieślowski nie lubił, kiedy poszczególne odcinki cyklu traktowano jako ilustrację konkretnego przykaznia. Odzwierciedlalo to jego prywatny stosunek do zasad moralnych zawartych w Księdze Wyjścia 20, 2-17 - biblijny dekalog jest przecież czymś więcej niż sumą poszczególnych przykazań. Każdy z odcinków serialu odwoluje się do kilku z nich jednocześnie, a część 10 podejmuje prawie wszystkie na raz. Życie człowieka jest czymś tak skomplikowanym, że żadne przykaznie nie może istnieć bez odniesienia do pozostałych; tak jak i żaden człowiek nie jest w stanie żyć w całkowitej izolacji. Tych "dziesięć krótkich filmów o moralności i śmierci" nie tyle ilustruje przykazania dekalogu, ile raczej stawia pytania o to, czym on dzisiaj jest. Filmy te skłaniają widza do współczucia i trzeźwości spojrzenia - zarówno wobec bohaterów serialu, jak i w codziennym życiu". "Każdy z nas przestrzega dziesięciu przykazań, traktując je jako rodzaj moralnej bazy - mówił reżyser - i każdy z nas codziennie je łamie. Ale już sama próba ich przestrzegania oznacza sukces. Gdybym miał sformułować przesłanie mojego "Dekalogu" powiedziałbym >>Żyj ostrożnie, miej oczy szeroko otwarte i staraj się nie zadawać bólu<<" (s. 138-139)
        • grek.grek Re: "Project MOnster"/"Dekalog X" 06.06.12, 14:25
          słuszna uwaga [Twoja], dopisując ewentualny ciąg dalszy, po minach z jakimi obserwują
          tę scenę - można faktycznie dojść do wniosku, że pójdą zwęszonym tropem.

          celny fragment, dzięki, rzeczywiście : traktowanie Dekalogu jako całości daje więcej
          możliwości scenariuszom i interpretatorom. Trochę się zasugerowałem numerami :]
          • barbasia1 Re: "Project MOnster"/"Dekalog X" 06.06.12, 15:38
            Uwaga nie moja, ale Anette Insdorf, gwoli ścisłości, raz jeszcze. :)

            Bardzo dobrze opowiedziane i skomentowane, Greku.
    • grek.grek "WBrew regułom [Cider House Rules, The]" via Ct 2 04.06.12, 13:52
      "Wbrew regułom" - z CT 2, z wczoraj.

      ten film może być kiedyś u nas, więc - spojler na własną odpowiedzialnośc :]

      lata 30-te, Hameryka.

      Homer Wells [Tobey Maguire] był podrzutkiem. Wychował się w sierocińco-szpitalo-zakładzie opiekuńczym, pod opieką doktora Larcha [Michael Caine]. DOktor razem z pielęgniarkami tworzy
      dla dzieciaków świetne miejsce, czytają ksiązki,bawią się, rozwijają, a kiedy któryś z nich zostaje adoptowany przez jakichś dobrych ludzi - wieczorem urządzana jest zabawa w sypialni, na cześć tego ktory właśnie odszedł, za pomyślność w nowym zyciu. To samo - kiedy ktos umiera...

      Homer rośnie, a doktor Larch doceniając jego naturalne talenta i zdolnośc do nauki - szkoli go w sztuce medycznej. Dobiegając trzydziestki Homer asystuje Larchowi, jest jegi prawą ręką, i posiada fach lekarski w małym palcu. Dzieciaki go uwielbiają, a on sam ma znakomity kontakt ze wszystkimi. Z Larchem dzielą go tylko poglądy na etykę : doktor nie ma żadnych wątpliwości, kiedy przychodzi mu dokonać aborcji. Robi je regularnie. jego zdaniem "jeśli chcemy wymagac od ludzi odpowiedzialności za dzieci - musimy sprawić zeby te dzieci odpowiedzialnie były na świat sprowadzane" - lepsze, zdaniem Larcha, jest aborcjonowanie niechcianego płodu niż zapełnianie sierocińców, takich jak ten - kolejnymi dzieciakami łaknącymi rodzinnego ciepła, którego być mozę nigdy nie zaznają. Homer ma inny pogląd "Gdyby pana punkt widzenia obowiązywał w świecie, to leżałbym od trzydziestu lat na śmietniku, a nie siedział teraz obok pana, ja też byłem dzieckiem niechcianym, ale jednak urodzonym, bo być moze mojej matce ktoś odmówił aborcji".

      w wieku 30 lat Homer decyduje się ruszyć w świat.
      "żeby sprawdzić, czy potrafi być komuś potrzebny, także poza swoją alma mater".

      Zabiera się z parą, która akurat dokonała wiadomego zabiegu u Larcha [ciąza zagrażała jej życiu] - z Wallym i Candy [Charlize Theron]. Instaluje się na ich farmie, a właściwie farmie rodziców Candy. Mają on wielkie sady pełne jabłoni, zbierają je corocznie. Do pracy przyjeżdza grupa murzyńskich robotników, dowodzona przez niejakiego Rose'a, ktory ma córkę o imieniu... Rose [Rose Rose, niezle nie ?].
      Miły i taktowny Homer dogaduje się oczywiście ze wszystkimi, i każdy go lubi.

      Wally jest porucznikiem wojska. Zostaje powołany na front, na wojnę. KIedy wyjeżdza Candy powiada "Długo nie będę umiała być sama"... No i nie umie, coraz bardziej zbliża się do Homera - wychodzą do kina, albo jada do kina samochodowego [które stoi puste], rozmawiają, łazą razem itd. - wychodzi z tego romans.

      Homer przypatruje się ludziom i swiatu... Widzi np. że Murzyni, zakwaterowani w domku dla robotników, ani myślą czytać regulamin, który wisi na ścianie... Jest też swiadkiem, jak pan Rose, zwykle miły i uprzejmy, bierze za twarz niesubordynowanego pracownika ze swojej grupy... Cały czas konfrontuje swoją wiedzę o życiu z postawami które widzi dookoła.

      Tymczasem zaś Larch pisuje do Homera listy. Homer mu odpowiada. Larch załatwia mu lewe papiery lekarskie. Homer nie ma szkół, ale przecież Larch go nauczył wszystkiego i Homer umie więcej niż przeciętny konował. Papierek to tylko formalność, a że lewy... I pisze do Homera " twoim powołaniem jest leczyć, jesteś lekarzem". Ale Homer nie ma zamiaru wracać, dobrze mu na farmie. Do tego stopnia, ze sądząc z listów, Larch powiada do pielętniarki "świat go nam zabrał". Motywacją Larcha do uczynienia Homera swoim następcą, poza światopoglądem, jest własna, postępująca choroba. Nie waha się wykołować dośc groteskowej Rady Lekarskiej - przedstwia Homera jako wybitnego lekarza, ktory wyjechał do Indii, ale niebawem wraca. Podsuwa im te fałszywe papiery o skończonych przez HOmera szkołach i praktykach - żeby załatwić mu prawo legalnego wykonywania zawodu i posadę, ktorą Larch wkrótce zwolni swoją śmiercią.

      Z frontu przychodza hiobowe wieści : Wallty został cięzko ranny, i jest sparaliżowany od pasa w dół. Załamuje to Candy, która ma chyba sugestię, żeby Homer z nią uciekł. To reakcja na świadomośc, ze będzie musiała zajmować się sparaliżowanym narzeczonym do końca swoich dni.
      HOmer uświadamia jej jednak, ze "teraz on ciebie będzie potrzebował, ja ci zaś do niczego się nie przydam". I Candy akceptuje swoją przyszlość. Nie ma wyjścia.

      W tym samym czasie Homer odkrywa, ze Rose Rose, córka Rose'a, jest w ciązy. Ojcem zaś jest... sam pan Rose. Homer oferuje dziewczynie pomoc, czytaj : aborcję. I robi to jakoś tak naturalnie, rozumiejąc że ona nie chce tego dziecka, a do tego dziecko to jest owocem patologicznego pożądania. Rose się wymiguje, aż.. w końcu się zgadza, pan Rose także - uprzednio zdrowo ochrzaniony przez Homera - dowiadując się, ze Homer ma kumację w fachu lekarskim.

      Zabieg przebiega bez komplikacji. Kilka dni później... Rose Rose najpierw traktuje ojca nożem, a potem ucieka. NIe wraca już. "POradzi sobie", mówi Homer do Candy. Pan Rose umiera, ale zanim wyzionie ducha prosi, zeby policji powiedzieć, ze sam się zabił nożem z żalu po odejściu córki. Jedyna to ekspiacja na jaką może się zdobyć.

      a w międzyczasie, Murzyni proszą Homera, zeby odczytał ten regulamin ze ściany. I stoi tam, zeby "nie palić w łóżkach", i 4 punkty o tym samym "nie chodzić na strych, na siano". Pan Rose mowi do Homera : "to nie są nasze reguły, my sami stanowimy dla siebie prawa" i każe Homerowi zdjąć te kartkę i spalić ją w piecu. TO wazna dla niego lekcja : nie ma utartych zasad, one sie wykuwają, w zależności od sytuacji, nie można nigdy niczego założyć z góry, trzeba reagować i wybierać najlepsze, optymalne, w danej sytuacji rozwiązanie.

      Doktor Larch umiera. Właściciwie dokonuje samoeutanazji. HOmer wraca do sierocińca, przejmuje obowiązki naczelnego lekarza i opiekuna dzieci, a one witaja go z radością. Wraca wieczorne czytania "Davida COpperfielda", są pożegnania zmarłychlub adoptowanych, zabawy i rozmowy, a HOmer akceptuje swoje powołanie. JUz wie coś o świecie, o zasadach, o życiu. Był, poczuł się potrzebny, zrozumiał że doktor Larch miał racvję - i co do niego,i co do etyki. Wraca więc pogodny i wie, co ma robić dalej. Kim być. Po co i dla kogo. Jest lekarzem, i jesli będzie musiał zrobić aborcję, to ją zrobi. Nie dla zasady, ale aby pomóc w potrzebie.

      dośc kameralne, dobra obsada, Theron ufryzowana na lata 30-te, Tobey Maquire jak zawsze cherubinek, no Michael Caine, w roli oskarowej humanisty, liberała i mentora o dobrym sercu i zdolności do niezłych kombinacji z lekarskimi dyplomami. A zrobił to Lasse Hallstroem, czyli gośc od "Czekolady" i "Gilberta Grape'a". i jego styl jest rozpoznawalny, ten sam rodzaj opowieści o docieraniu do wnętrza siebie, z udziałem postaci które motywują i inspirują decyzje ostateczne głównego bohatera, no i z motywem kulminacuyjnego punktu historii, w ktorym bohater poszukujący swojego miejsca w świecie przyjmuje odpowiedzialnośc za siebie i innych i zostaje tam gdzie najlepiej - w domu :]
      • barbasia1 Re: "WBrew regułom [Cider House Rules, The]" via 06.06.12, 17:40
        Bardzo ciekawa historia. Daje do myślenia ...

        :)
    • grek.grek "Zły porucznik"/"John Rambo"/"Czarna Wenus" 04.06.12, 16:06
      "Zły porucznik" POlsat daje go o 22:00.
      jest to remake klasycznego oryginału Abla Ferrary z zawodową
      rolą Keitela.
      Tutaj porucznika gra Cage, a reżyseruje Herzog.
      i kobiety : Eva Mendes, czyli ta piękna i Fairuza Balk, czyli ta interesująca.
      no i sama postać tytułowa.
      u Ferrary był to gliniarz, skończony ćpun, hazardzista, alkoholik, który dostaje
      do poprowadzenia śledztwo w sprawie gwałtu na młodej zakonnicy. No i poznanie
      tejjże zakonnicy, jej postawa staje się dla niego szansa na nawrócenie i ludzki
      gest, w nadziei na zbawienie, zwlazcza w obliczu spodziewanego zakończenia.
      Film ocierający się o perfekcję, cięzki od brudu, lepki, doskwierający.

      jestem ciekaw, jak wygląda ten remake, bo z trudem sobie wyobrażam, ze może
      być lepszy. Musi więc być jakiś inny.

      A przedtem "John Rambo" - hehe, czyli "Rambo 4" ;] "Pierwsza krew", na
      literakim pierwowzorze oparta miała podtekst, była świetnym filmem o rozpaczy
      weterana wojennego, który wraca do domu i spotyka upokorzenie, osamotnienie
      i beznadzieję. Plus kawał dobrej sensacyjnej akcji. W książce Rambo umiera, ale
      w filmie zostawili go przy życiu. Tylko po to, żeby dokręcić dwie części, w których
      zamienia się on w herosa i odbywa misje do Wietnamu i Afganistanu, gdzie
      daje lupnia radzieckim komandosom. Zrobiono w poczciwego Rambo ikonę wyścigu
      zbrojeń i pogromcę reaganowskiego Imperium Zła. Są to słabe filmy, bez drugiego
      dna, toporne. "John Rambo" pewnie lepszy nie będzie, chociaż... jak spróbujecie, to
      napiszcie, co i jak, ja chyba się nie złakomię ;]

      TVp Kultura - "Czarna Wenus".
      recenzowaliśmy :]
      warto, kto nie widział. Cięzki kaliber. Postawa samej bohaterki - interesująca, czy
      jest ona tutaj do końca ofiarą ?
      • barbasia1 Re: "Zły porucznik"/"John Rambo"/"Czarna Wenus" 05.06.12, 16:42
        > "Zły porucznik" POlsat daje go o 22:00.

        I jak wypadł remake "Złego porucznika" z Nicholasem Cagem? Rzuciłam okiem na fragment, po tym przeczytałam Twój post i pozostałe (a potem szybko odleciałam ...). W remaku, jak zdążyłam się zorientować śledztwo dotyczyło wykrycia zabójców rodziny czarnoskórych Afroamerykanów?, emigrantów z Afryki? Wybitny ten film, jak można się było spodziewać nie jest, niczym specjalnym ten film się nie wyróżniał, mam wrażenie, a zxłych, zdeprawowanych gliniarzy, działających na granicy prawa już na pęczki widzieliśmy.

        Cage oczywiście znów mi się spodobał, zdołał przewyciężyć swój natrulanie zbolały wyraz twarzy (znak firmowy ) i wykrzesać siebie złooo! ;)

        "Czarna Wenus" żal, z enie widziałam, cóż innym razem, dobrze, że chociaż mamy ją w naszym archiuwm.
        • grek.grek Re: "Zły porucznik"/"John Rambo"/"Czarna Wenus" 06.06.12, 14:33
          Jeszcze nie wiem, Barbasiu :]
          wczoraj go nagrałem, mam nadzieję obejrzeć jak najwcześniej.
          Oczywiście, napiszę co i jak, kiedy tylko temu sprostam.

          Oryginalny "POrucznik" jest już kultowy, niepodrabialny; tym
          bardziej jestem ciekaw tej wersji, korzystającej z tytułu pierwowzoru, co
          albo jest dobrym żartem, albo przejawem nonszalancji, albo dobrą
          prowokacją :]

          yes, Wenus w zasobach istnieje.
          Ale, tak mi sie wydaje, nie poruszyliśmy chyba wtedy wątku jej własnej
          odpowedzialności za swój los. Bo, jak teraz wspominam, ona godziła się
          na pewne zabiegi promocyjne, sposób sprzedawania jej wizerunku, robienie
          z niej dzikuski, którą nie była, godziła się na udział w pewnym przedstawieniu,
          które później zupełnie wypadło z umownej konwencji, za sprawą publiczności,
          ktra nie chciała tego postrzegać w taki sposób, zaś sama Saartje - z
          performerki, za jaką chciała siebie uważać, wpadła w rolę ofiary sensatów i
          degeneratów.

          Mam nadzieję, ze jeszcze kiedyś wrócimy do tego filmu.
          Może uda Ci się powtórkę zobaczyć ?
          [na pewno Tvp Kultura jeszcze kilka zaaplikuje ;)]
          • barbasia1 Re: "Zły porucznik"/"John Rambo"/"Czarna Wenus" 06.06.12, 14:57
            Oryginalnego "Złego porucznika", wstd, nie widziałam, , znam tylko z recenzji,nie mogę się odnieć do kwestii podobieństw obu filmów.

            Tez mam nadzieję, że szybko wrócimy do "Czarnej Wenus" Lixcę na wkacyjną powtorkę w TVPKultura . A jak nie to od czego jest wypożyczalnia filmów! :)
            • grek.grek Re: "Zły porucznik"/"John Rambo"/"Czarna Wenus" 07.06.12, 14:30
              o, mogę Ci tylko polecić bez pudła :]

              hehe, koniec świata odwołany, więc mamy dużo czasu na dowolne powroty do
              dowolonych filmów ;]
              • barbasia1 Re: "Zły porucznik"/"John Rambo"/"Czarna Wenus" 07.06.12, 15:16
                Już te kilka słów, które napisałeś wżzej zabrzmiały wielce zachęcajaco. Mam nadzieję, ze kiedyś złowimy oryginalnego "Złego prucznika" w telewizji i więcej o nim napiszemy.

                Bardzo mnie to cieszy. Tak nie lubię się spieszyć.

                :)
                • grek.grek Re: "Zły porucznik"/"John Rambo"/"Czarna Wenus" 07.06.12, 16:13
                  kiedyś onegdaj ongiś dziobnąłem większą recenzyję z oryginału i pisaliśmy coś
                  na ten temat, rozejrzę sie w databazie.

                  też bym sobie życzył powtorki w tiwi...
                  ostatnio leciał chyba na TV 4, czyli na kanale POlsatowym.

                  hehe, Barbasiu, jak śpiewali Stonesi "time is on Your side, yes it is" :]
                  • barbasia1 Re: "Zły porucznik"/"John Rambo"/"Czarna Wenus" 07.06.12, 17:13
                    Ożeż. Nie pamiętam! Jeśli tak, to zaraz sobie poszukam.

                    Niestety ciągle jestem spóźniona ,w niedoczasie, heh ...

                    :)
    • grek.grek Co na dziś ?.. 05.06.12, 14:41
      TVP2 puszcza dziś ten dokument BBC "Stadiony nienawiści", co to tyle zamieszania
      narobił w ostatnich dniach. 22:55.
      jakkolwiek, nie wiem jak Wam, ale mnie sie wydaje, ze to nie tyle ten film był
      powodem burzy w szklance wody, a komentarz brytyjskiego piłkarza, ktory
      z powodu scen obejrzanych w tym materiale zawezwał kibiców angielskich do
      pozostania w domach i wydania pieniędzy w rodzimych pubach, zamiast we
      wrażych polskich miastach ziejących smiercią i terrorem ;] Szkoda, ze nikt nie
      zapytał o zdanie nt. poziomu ksenofobii w Polsce angielskich turystów, którzy od
      paru lat swoimi niewybrednymi zabawami i hałaśliwą natarczywością zatruwają życie Krakusom.

      do tego "Ferdydurke" Skolimowskiego [20:00 w TVP Historia], "Przebacz" - też polski - w TVp Kult. [00:20].

      poza tym, krucafaks, coś cienko śpiewają telewizornie dzisiaj.

      Wszędzie słychać... słyszycie ?.. tik tak tik tak... To odliczanie do meczu z Grecją, hehe. Boję się otwierać lodówkę, zeby stamtąd nie wyskoczył jakiś piłkarski kibic, znawca, albo komentator, albo jeszcze ktoś. Piłkarz co jest Niemcem, ale miał ciotkę matki wujka - Polkę , nauczył się mówić "dzień dobry" - hurra !. Piłkarz, co jest Francuzem poznał słowa polskiego hymnu, a nawet zaśpiewał - wydarzenie dnia. Piłkarza Kowalskiego zabolała noga i nie spał w nocy - naród się martwi, co z Kowalskim ?!!

      Zabawna jest te szajba, nie ? ;]

      • barbasia1 Re: Co na dziś ?.. 05.06.12, 17:16
        Masz rację. ale oburzyło też to, ze film pokaznay został w brytyjskiej telewizji w porze największej oglądalności.

        Mam wiele wyrozumiałości dla zdrowych ludzkich szajb! :)
        • grek.grek Re: Co na dziś ?.. 06.06.12, 14:38
          Prawda to.
          nie wiem, czy oglądałas wczoraj ?

          Po filmie zasiadła piątka w skladzie : dziennikarz TVP/prowadzący, były prezes PZPN, socjolog, pańcio z organizacji monitorującej zachowania ksenofobiczno-rasistowskie na stadionach
          plus wiceministra sportu i przez 40 minut przekonywali, jak "Polskę skrzywdzono", jak sami
          Anglicy powinni posypać głowy popiołem, jaka "piękna nasza POlska cała" i jaką superimprezą
          będzie Euro :] Ilez w tym było entuzjazmu.

          Czy to nie jest najczęściej tak, ze atak obcych integruje społeczność ? ;]
          MOże materiał BBC taką właśnie rolę integrującą spełnił/spelnia/spełni ?
          • barbasia1 Re: Co na dziś ?.. 06.06.12, 15:27
            Miałam awarię komputera domowego, z którą usiłowałam sobie poradzić samodzielnie ;) instruowana przez telefon, tak zeszło to naprawianie do 23.00, więc dopiero od połowy oglądałam dokument, kiedy to straszono, przyznam skutecznie, zachowaniem pseudokibiców na Ukrainie, którzy podczas meczu pobili i przegonili spokojnie kibicujących ich drużynie skośnookich chłopaków na co nikt z ochrony nie zareagował.

            Słuchałam tej rozmowy. Z drugiej strony na naszą korzyść przemawiała statyska, o ile dobrze zapamiętałam, na ok. 2000 (popraw mnie jeśli się mylę) meczów (albo ogólnie imprez sportowych ) zgłoszono 20 incydentów z udziałem kiboli, mówiła wiceministra. Z kolei Angloe goszczący w naszym pięknym kraju w ostanim roku (ostatnich latach?) nie zgłosili ani jednej napaści na tle rasistowskim czy narodowościowym. Ufff.

            Masz rację. I myślę, że organizatorzy i u nas i na Ukraninie za punkt honoru wezmą sobie bezpieczeństwo na stadionach i ochronę kibicow zagranicznych, szceólnie teraz po tym materiale BBC.

            :)


            • grek.grek Re: Co na dziś ?.. 07.06.12, 14:28
              o kurdesz... mam nadzieję, ze działa teraz bez zarzutu ? :]

              yes, miejmy nadzieję, ze demonstranci w obronie Tv Trwam nie
              zmalują jakiegoś numeru ;]]
              • barbasia1 Re: Co na dziś ?.. 07.06.12, 15:08
                > o kurdesz... mam nadzieję, ze działa teraz bez zarzutu ? :]
                Częściwo, na innym dysku latam. W sobotę powinno już wszytsko działać bez zarzutu.


                > yes, miejmy nadzieję, ze demonstranci w obronie Tv Trwam nie
                > zmalują jakiegoś numeru ;]]

                He,he! Dla swego własnego dobra nie powinni ryzkować demonstaracjami zakłócajacymi Euro. ;)))
                • grek.grek Re: Co na dziś ?.. 07.06.12, 16:07
                  spryciara z Ciebie :] ja bym siadł i się poddał... az do naprawienia definitywnego, heh.

                  hehe, a do tego miesięcznicę smoleńską będą mieli.
                  swoją drogą, jakby tam zablokowali kiboli, to byśmy mieli piękne widowisko :
                  mohery naparzający się z kibolami, biali na czerwonych albo na odwrót ;]]
                  haha, to by przebiło wszystkie piłkarskie wyczyny zawodników, nie ?

                  • barbasia1 Re: Co na dziś ?.. 07.06.12, 17:20
                    :)))
                    Widzisz, co z człowiekiem robi uzależnienie od naszego wątku ... :)


                    O Matko i Córko , tylko nie to! Odpukać w niemalowane!
          • pepsic Re: Co na dziś ?.. 07.06.12, 20:26
            Oglądałam, zgadzam się z gośćmi w studiu, dokument tendencyjny i zmanipulowany, a gostek z BBC z księżyca spadł.
            Ja nawet wiecej, poczułam ulgę, że nareszcie nikt się z nikim nie kłóci:)
            • grek.grek Re: Co na dziś ?.. 08.06.12, 12:46
              a ja przeciwnie do Ciebie :]
              liczyłem, że ktoś powie, iż lata pobłażania kibolstwu nareszcie odbiły nam się
              nieprzyjemną czkawką.

              zresztą, jak donoszą media krakowscy kibole powitali czarnoskórych piłkarzy
              holenderskim buczeniem i odgłosami naśladującymi małpy. Zaczyna się :]
              • pepsic Re: Co na dziś ?.. 08.06.12, 16:10
                Za to jednego traktuje się szczególnie, bo jako wroga publicznego nr 1, wobec którego stosuje się metody, jakich nie powstydziłoby się państwo totalitarne: prowokacje, bezpodstawne oskarżenia o bandytyzm i przewodzenie bojówkom, wrobienie w kradzież klapek i ręcznika (2 lata wiezienia w zawieszeniu na 5! ). Teraz jeszcze dalej sie posunięto, oskarżają o dilerkę poprzez.... świadka koronnego.

                Ps. Jak sie stawia na wychowanie bezideowe, przyzwala na znieważanie ludzi modlących się, na stawianie krzyża z puszek od piwa i sikanie , to potem sa efekty.
                • grek.grek Re: Co na dziś ?.. 08.06.12, 17:21
                  to ten zapiewajło, który po śmierci jednego z właścicieli Legii zaordynował
                  pieść "Jeszcze jeden !" ? :] wiesz, ja nie mam nic przeciwko kibolom, którzy
                  umawiają się pod lasem i piorą się do upadlego. Rozrywka jak każda inna.
                  Nikomu nie szkodzą. Niech sie nawet wyślą nawzajem na łono Abrahama.
                  Nic komu do tego.

                  Ale nie mam specjalnej atencji dla kibola, który bije piłkarza albo uważa
                  klub za swoją własność, mimo ktoś inny pakuje w to miliony, a on sam
                  za swoje pieniądze z dilerki mógłby, co najwyżej, kupić worki do koszów
                  na śmieci na stadionie.

                  Szkodnik :]

                  Wg mnie, to nie jest kwestia wychowania "bezideowego", sądze że jest to
                  pokłosie nachalnego katolicyzmu w Polsce. KOściół przegapił moment, w
                  którym dorosło pokolenie, które reaguje alergicznie na wszędobylskośc
                  katolickiej symboliki. Kościół nie jest już bezkarny w Polsce. Syfon ma
                  swojego MIętusa.

                  A ten krzyż na Krakowskim... naprawde, nie raziło Cię to, ze ludzie zamiast
                  pozwolić zanieśc ten krzyż do kościoła i tam w ciszy i skupieniu modlić się
                  choćby i 24 godziny na dobę trwali uparcie w miejscu publicznym, z któreego,
                  tak po prawdzie, powinni zostać usunięci w ciągu godziny ? I nie raziło Cie, ze
                  to była polityczna hucpa ?

                  Ci młodzi z drugiej strony barykady zareagowali, po prostu, na bezsilnośc
                  władzy wobec grupki prowodyrów, którzy mimo próśb i gestów ani myśleli
                  dostosować się do panującego prawa i dobrego obyczaju. Chcieli być na widoku.
                  W telewizji. Tak jak ci, co tańczą z gwiazdami. W domu to tylko szarość,
                  emerytura i wysiadywanie przy napoduszkowanym oknie. A tam... wielki świat.
                  Biedni, zmanipulowani starsi ludzie i kilku młodszych, jak ten niespełniony
                  aktor tak chętnie pozujący do kamery. To był, wg mnie, dośc przykry widok.

                  Mnie tych ludzi było szkoda, nie z powodu tego, ze ktoś tam im powiedział
                  brzydkie słowo, mnie było szkoda ich marnego życia, od którego tak zaciekle
                  próbowali uciec.
                  • pepsic Re: Co na dziś ?.. 09.06.12, 12:38
                    Skoro jest szkodnikiem, jak piszesz, jeśli podpada pod kk, to niech za to odpowiada, , a nie za wydumane i sprowokowane przestępstwa. Prawda jest taka, metodami niegodnymi demokratycznego państwa gnoją chłopaka za dwa bolesne hasła antyrządowe. Jakbyś przeczytał list zdeterminowanego ojca b. dziennikarza GW do b. kolegi Michnika, może spojrzałbyś z innej perspektywy.

                    Wczorajszy gest Tytonia chwilę przez obroną rzutu karnego na oczach milionów widzów również odczytujesz jako "nachalny katolicyzmu" ? Poza tym od kiedy w kościele naucza sie czegoś złego, nie wspominając o najdoskonalszym z kodeksów moralnych, jakim jest dekalog. Hołota pod pałacem zareagowała pogardą, bo tak ich wydedukowano i szczuto w zaprzyjaźnionych mediach, tych samych, które wczoraj ambarasowały się okrzykami chuligańsko-rasisowskimi (oj nie posłuchali apelu zadowolonego z diety posła Godsona), a dzisiajnawet się nie zająknięto o brutalnym pobiciu przez Rosjan stewardów UEFA w we Wrocławiu, a przecież pan premier zaręczał, że to spokojne baranki, dawać im zgodę na przejście Warszawa.

                    Po śmierci Diany pod pałacem Buckingham przez trzy lata przynoszono kwiaty i zapalono znicze, nikomu to nie przeszkadzało. Widać ludzie, których tak nisko cenisz, moim zdaniem niesprawiedliwie, mieli taka potrzebę, że chcieli uszanować pamięć zmarłego prezydenta w miejscu urzędowania, na co dzielna władza nie pozwoliła, płonące znicze łopatami kazała zgarniać na pakę. Nawet ci, niekoniecznie kochający PIS mówili, że ta nadgorliwość była niepotrzebna .

                    Jak inni skandowali "jeszcze jeden" to było fajnie i takie cool:( Prawda?
                    • grek.grek Re: Co na dziś ?.. 09.06.12, 13:32
                      wiesz, za pobicie piłkarza mógłby dostać 5 lat bezwzględnego, za klapki dostanie pewnie rok w zawieszeniu.

                      nie, Tytoń sam sobie rzepkę skrobie. Nachalnym katolicyzmem nazywam np. lekcje religii w szkole, modlitwę poslów do papieskiego krzesła w Sejmie albo liczne ustawy poprowadzone podług katolickiej moralności, a nie świeckiego zdrowego rozsądku, których obowiązywanie prowadzi wyłącznie do hipokryzji.

                      wiesz, ci ludzie, ta 'holota" miała po prostu dośc bezczynności władzy i
                      pocvzucia bezkarności tzw. obrońców krzyża. I wiesz co, mieli dość absurdu
                      jakiego byliśmy wszyscy świadkami przez długi czas.
                      To była reakcja na abdykację Kościoła, tchórzostwo państwa i panoszenie się
                      grupki ludzi, którzy postanowili całej reszcie zagrać na nosie, z powodu... właśnie
                      - z powodu przekonania,z e jesli staną pod krzyżem, to im nic nie może grozić,
                      bo przecież Polak ugnie się "pod tym znakiem". A tutaj - ani trochę Polak się
                      nie ugiął, a krzyż ich nie ochronił przed otrzymaniem porcji wiedzy o świecie, który
                      już dawno przestali rozumieć, mniej więcej od wtedy, kiedy przestali w nim
                      uczestniczyć.

                      wiesz, Pepsic, tytuł prezydenta jest przechodni.
                      tytuł księznej Wallii - nie.
                      Pałac Prezydencki to miejsce pracy, a Pałac Buckingham niekoniecznie, bo
                      księzna Walii, to nie jest posada urzędnicza/
                      Poza tym, ja nie pamiętam, zeby pod Pałacem Buckingham
                      stawiano krzyże i odprawiano pod nim pochody z ogniem :]

                      powiedz sama, co nalezało z tymi zniczami zrobić ?
                      zostawić je, zeby tak stały ludziom pod nogami ?
                      Ile by tak miały stac ?
                      Rok żałobny ?




                      • pepsic Re: Co na dziś ?.. 09.06.12, 20:27
                        Właśnie o to chodzi, dlaczego nie jest sądzony za pobicie, jakiego sie dopuścił wg Ciebie a za klapki? A propos, wyrok za klapki zapadł: 2 lata więzienia, 5 lat w zawiasach (nie czytałeś uważnie). Teraz siedzi za rzekome narkotyki na tle bladych dowodów.

                        Ta zgraja, której tak bronisz zachowywała sie jak bydło, obrażała pamięć zmarłych, kpiła z wiary i religii pogardliwie obrzucając obelgami broniących krzyża. Sugerujesz, że kościół ich do tego namówił? Grek, ich kto inny skrzyknął. Jeśli za idola nr 1 młodzież uważa pierwszego celebrytę w kraju, który na publicznej antenie wyśmiewa sie z narodowości ciemnoskórego urzędnika (Hindus i Murzyn dla niego to samo, ważne że można sie pośmiać czyims kosztem), to czemu się dziwić kibolom, czy hołocie spod pałacu? Mało, nikt w mediach poczynać rasistowskich znanego włazidupa nie potępia. Paski nie pulsują, pracodawca milczy, zdaje się, nawet wzmianki nie było. Może dlatego, że obrażono człowieka z PiS?

                        Myślę, że mógłbyś złagodzić zdanie po obejrzeniu filmu dokumentalnego E.Stankiewicz "Krzyż". Ja nie znam, ale czytałam, co nieco. Tego, że puści publiczna, nie ma co marzyć.

                        Chodziło o płonące jeszcze znicze usuwane przy II rocznicy. Widziałam na filmiku.

                        Zarówno w przypadku księżnej Walii, jak i prezydenta powinna sie tak samo liczyć wola ludu.

                        • grek.grek Re: Co na dziś ?.. 10.06.12, 14:15
                          no właśnie, mnie to wygląda na pobłażliwość wręcz :]

                          wiesz, nie bronię "zgraji", ale wiem skąd się wzięła.
                          za długo w Polsce Syfon nie miał konkurencji w postaci
                          Miętusa, a robił dokładnie wszystko, zeby takową wyhodowac
                          wreszcie. I dopiero teraz jest równowaga.

                          ja nie jestem po żadnej ze stron, i nie dlatego, ze tak
                          mi wygodniej, ale dlatego, ze ani z chamstwem ani z głupotą
                          się nie utożsamiać. jestem za mądrym ateizmem i za mądrą
                          religijnością. u nas to będzie możliwe za jakieś 15 lat.
                          teraz jest moment przebudzenia, moment wyrównywania
                          sił, moment powstania przeciwwagi dla dominanty. Dlatego
                          jest tak głośno, ostro i momentami bezceremonialnie. To
                          naturalny efekt zbyt długiego i natarczywego katolickiego
                          zamordyzmu w Polsce. trudno sie otrząsnąc z tego grzecznie.
                          zapewne, to razi, ale wg mnie jest to nieuniknione następstwo,
                          treśc i forma też, wieloletniego podporządkowania pewnym
                          tabu społeczno-światopoglądowym i określonej symbolice.

                          być może kiedyś zobaczę ten film.
                          chętnie sięgam po obraz i racje z obu stron.


                          • pepsic Re: Co na dziś ?.. 13.06.12, 17:56
                            Okej, okej.
                            Zatem czekamy na cud w wykonaniu zaprzyjaźnionych mediów;)
        • pepsic Re: Co na dziś ?.. 07.06.12, 20:20
          Mi specjalnie nie przeszkadza, aczkolwiek mogę tylko żałować, ze takiego entuzjazmu patriotycznego nie widać przy świętach państwowych. I wołałabym, aby flagi powiewały bez tyskiego logo.

          Ps. Strasznie dużo dyplomatołków się namnożyło, i admirałów;)
    • maniaczytania specially for you 06.06.12, 22:50
      a co, w nowym watku tez bedzie cos ode mnie dla Was ;)

      www.youtube.com/watch?v=vBCFdpppYTU&feature=related
      Obejrzyjcie koniecznie!
      • gryfny Re: wczoraj a tu ani slowa? 07.06.12, 13:22
        www.filmweb.pl/film/Skrzydlate+%C5%9Bwinie-2010-507364
        • maniaczytania Re: wczoraj a tu ani slowa? 07.06.12, 13:38
          ja niestety nie ogladalam :(
        • barbasia1 Re: wczoraj a tu ani slowa? 07.06.12, 15:00
          Już jest! :)

          Zapomnieliśmy zapowiedzieć wczoraj.
          • grek.grek Re: wczoraj a tu ani slowa? 07.06.12, 16:09
            przepadło nam w zapowiedziach... chyba Euro nas pochłania kosztem
            kina ? ;]
            • barbasia1 Re: wczoraj a tu ani slowa? 07.06.12, 22:19
              grek.grek napisał:

              > przepadło nam w zapowiedziach... chyba Euro nas pochłania kosztem
              > kina ? ;]

              Nie jeszcze nie.
      • barbasia1 Re: specially for you 07.06.12, 22:41
        Ależ przyszły pan młody miał fantazję!
        Dzięki, Maniu! :)))

        /Na blog, jak obiecałam, wpadnę. Czekaj!/
    • grek.grek "Skrzydlate świnie" z wczoraj, TVP2, [spojlery] 07.06.12, 14:26
      oglądaliście ? :]
      ja się kapnąłem dopiero w nocy, haha, więc jeszcze chwyciłem powtórkę [1:45, wcześniej leciał o 21:40 chyba].

      świeży film, stosunkowo.

      Rzecz o kibolach małego klubu z entej ligi. Trzydziecha na karku, a oni ciągle dopingują, szarpią się i ganiają z kibolami przeciwnych ekip, a szczytem powodzenia życiowego jest dla nich ograbienie przeciwnych kiboli z ich szalików w klubowych barwach. Utrata własnych barw równa się klęsce i rozpaczy. Kibole, po prostu. Ale kibole nie jacyś ponurzy i drętwi, albo chamscy do sześcianu, jak w telewizorni. Kibole raczej pastelowi, momentami nawet sympatyczni, zaopatrzeni w twarze rześkich chłopaków z włosami [który szanujący się kibol przez duze K męczy się nad postawieniem włosów w irokeza, no sami powiedzcie...], i uzupełnieni atrakcyjną wizualnie koleżanką, robiącą wszelako wszystko, zeby zaznaczyć swój para-męski pierwiastek charakteru.

      Kibole z dziada pradziadza, na ojcowskim mleku kibolstwem karmieni.
      I nagle jednemu z nich rodzi się syn. Chłopak jest tak zaaferowany meczem, że nawet nie odbiera wiadomości, iż w szpitalu żona wykluwa pisklaka. Nawet ojciec, który go całą kibolską manią zaraził, nie rozumie jego zachowania.

      Dla teściowej już jest łajzą i zerem, bo z niego gołod,upiec i wstyd że córka z takim leserem sie zadaje i nawet dziecko z nim płodzi.
      Problem się pogłębia, kiedy chłopak, Oskar, traci dotyczczasowe źródło utrzymania.
      Ma wypadek i auto, którym jeździ handlować dewocjonaliami, ląduje w wodzie.
      Na dno idzie bryka razem z towarem. MOże oczywiście dorobić jeżdząc razem z ojcem
      na taksie, ale to nie są pieniądze, za które mógłby zyskać respekt zrzędliwej mamusi,
      a dziecko mogło zabeczeć radośnie patrząc w przyszłośc, ze o żonie nie wspomnę.

      Dziewczynie, Basi, też się sprawy sypią. Do tej pory zarabiała jako... organistka w kościele :]
      Ale się ksiądz-dobrodziej zwiedział i jej chuligańskich wyczynach i wymawia jej wynajmowany
      dotąd pokój.

      A do tego ich ukochani Czarni spadają z ligi, wycofują się donatorzy i klub traci płynnośc
      finansową, ergo : zbliża się do rozwiązania i zaprzestania istnienia.

      Tak sie składa, ze znienawidzeni rywale zza miedzy dostają nowe życie. Czyli, bogatego sponsora. Sponsoruje go biznesmen milioner. I ten biznesmen sklada ofertę Oskarowi, żeby zorganizował jego drużynie doping. Za pieniądze. Godziwe. Oskar ma dylemat : zdradzić barwy
      umierającego klubu, wypiąc się na tradycje ojców i dziadów, i zostać wodzirejem znienawidzonych rywali, pompowanych kasą, ALE zarobić i ustawić się finansowo CZY też zostać wiernym ojcom, dziadom i sztandarom, ale nadal klepać biedę ? Cięzka sprawa.

      Dla Basi - nie. Ona porzuca Czarnych łatwo i zostaje zatrudniona przez biznesmena, i zyskuje sympatię jego asystentki, która załatwia jej porządne mieszkanie. Nikt jej jednak nie słucha i wynajęci "kibole" ani myślą trenować przyśpiewki i machania flagami.

      ... rusza to wszystko z kopyta dopiero, kiedy Oskar decyduje się przyjąc posadę, bierze za twarz całe towarzystwo i razem z Basią doprowadzają do tego, że klub biznesmena ma doping jak cholera. Prywatnie zaś, po latach koleżeństwa, zbliżają sie do siebie, kiedy teściowa z dziewczyną wystawiają Oskarowi walizki za drzwi. Zbliżają się - z seksem włącznie. Dziewczyna Oskara nawet pieniędzy nie chce od niego, nie umie mu wybaczyć, ze jest taki nieodpowiedzialny, ze nie chce zerwać ze swoim dotychczasowym życiem.

      Ceną za dobrą pensję jest także utrata szacunku u przyjaciół [w przypadku Oskara - także u brata młodszego] oraz etykietka sprzedawczyka. A za to jest kara - Basię, jej dawni kompani, z bratem Oskara - Mariuszem na czele [jej dawnym chłopakiem] porywają, robią jej gołe zdjęcia, i każa sie wycofać z pomagania rywalowi, bo inaczej zdjęcia te powędrują do netu.

      A wszystko to dlatego, że zbliża się mecz pomiędzy starym klubem Oskara i nowym jego klubem.

      DO akcji wkracza obrotna asystentka pana biznesmena, wsiada w taksówkę prowadzoną przez Mariusza, każe się wieźc do lasu, a tam czekają ochroniarze z firmy biznesmena i robią Mariuszowi kompromitujące zdjęcia i grożą ujawieniem, jesli pojawi się na stadionie, zeby dopingować - teraz Mariusz ma problem : na ile wycenia swa miłośc dla klubu : czy postawi na szali swoje dobre imię ?

      No i stawia. Przychodzi kibicować. Dyrygują przeciwnymi grupami kiboli i rzucają sobie w twarz kolejne chamskie przyśpiewki :]

      A potem robi się bijatyka i Oskar ląduje w szpitalu. Tam się dowiaduje, ze dziewczyna, z ich wspólnym dzieckiem, chce go opuścić i wyjechać za pracę do obcego miasta. No to Oskar z kołnierzem ortopedycznym na szyi goni autobus, z ojcem za kierownicą, i zatrzymuje go w szczerym polu. Jak myślicie, czy jego dziewczyna moze go opuścić ? :]

      Oskar przeleci się z gołym tylkiem przez miasto w ramach ekspiacji za swoje zdradzeckie wyczyny, a potem ostatecznie zrezygnuje z posady u biznesmena, będzie prowadzal syna na mecze, sektor kibolski zmieni na sektor spokojnych "pikników'. Basia wyjedzie [jakie proste rozwiązanie kwestii dopiero co kiełkującego romansu, prawdaż ?].

      ot, i tyle. Miało być polskie "HOoligans", a wyszła opowiastka o przejściu w dorosłość, złożeniu ofiary kulturowej i rodzinnej presj - i z chłopca przejściu w stan tzw. męskiej społecznej odpowiedzialności, czyli w stagnację, statycznośc i atrofię emocjonalną :] A że w środowisku kibiców... Przy okazji można było umieścić w filmie parę perełek, jak epizod z Grabowskim, w roli bluzgającego "piknika" :] Albo scena podczas meczu, kiedy grupy kibiców obrzucaja się rymowanymi oblegami, co biznesmen kwituje tekstem "no to... taki kącik poezji nam się
      zrobił".

      Pastelowo wyszło. Miało być sympatycznie, a nie przerażająco i było. Życiow dylematy bohaterów oddane w sposób mało wciągający. Ja się nie dałem wrobić. MOże aktorzy mnie nie przekonali, moze te wątki po prostu nie miały siły przebicia, może cała konwencja łotrzykowsko-kumplowskiej opowieści mnie nie wkręciła. Nie wnikam. Nie zadziałało. Mieć czy być ? Można próbować znajdować najzacniejsze odwołania dla zdefiniowania tych problemów, przed którymi stają bohaterowie, ale sztuka filmowa na tym chyba polega, ze umie je przedstawiac w sposób intrygujący. Tutaj pani reżyser Kazejak, wg mnie, nie wyrobiła zakrętu. Wszystko poprawnie, nawet dźwięk niezły, ale głębi brakło, czego nie dała rady przykryć wymuszona piknateria, na czele ze stadionowymi wulgaryzmami i gołym tyłkiem aktora.

      A u Was, jak to wypadło ?

      Agata Kulesza [asystentka biznesmena] - piękna. I jaka bezwzględna ;] Dla fragmentów z jej udziałem - warto było.

      A poza tym, po prostu... lubię polskie kino. I dobrze, ze taka nowość się zjawiła. Lepsze to niż
      kolejny odgrzewany kotlet.



      • barbasia1 Re: "Skrzydlate świnie" z wczoraj, TVP2, [spojler 07.06.12, 16:34
        Przypadkiem, z niemałym poślizgiem załapałam się na ten pierwszy seans.

        Wypatrzyłam "Skrzydlate świnie" w ubiegły piątek, jak przeglądałam świeżo zakupioną Telewizyjną z GW, ale potem zapomniałam o tym filmie na śmierć.

        Zadzam sie ze wszstkim, co napisales, Greku moze poza tym podsumowaniem, jego koncowzm fragmetnem
        cdn.
        ....Sorry - klawiatura mi wlasnie wariuje....

        > ot, i tyle. Miało być polskie "HOoligans", a wyszła opowiastka o przejściu w do
        > rosłość, złożeniu ofiary kulturowej i rodzinnej presj - i z chłopca przejściu w
        > stan tzw. męskiej społecznej odpowiedzialności, czyli w stagnację, statycznośc
        > i atrofię emocjonalną :]

        cdn.

        Sympatyczny film, jak na debiut naparwdę dobry. Opowieśc odjrzewaniu do odpowiedzialnosci o przazni, pasji, opowiedziana lekko z dystansem, z subtelnym humorem. Świetna scena - samochód braci tkwi na w pół zatopiony w leśnym bajorku , (bracia przekomarzając się w trakcie jazdy zagapili się, i jakos tak sie stało, że musieli gwałtownie skręcic w bok by uniknąć zderzenia z nadjerzdzajcym z naprzeciwka autem w wyniku czego , wpadli z trasy i znaleźli się w leśnym bajorku), z auta wypływają święte figurki Madonny, chłopaki wdrapują się na dach auta. W ostatnim ujęciu bracia siedzą na dachu załamani, a w tle slychać przyrode, rechotanie żab, któreu klada sie w szyderczy śmiech.

        Ale Małaszyński to piękny mężczyzna w każdym calu. :}
        • barbasia1 Re: "Skrzydlate świnie" z wczoraj, TVP2, [spojler 07.06.12, 17:09
          >opowiastka o przejściu w dorosłość, złożeniu ofiary kulturowej i rodzinnej presj - i z chłopca >przejściu w stan tzw. męskiej społecznej odpowiedzialności, czyli w stagnację, statyczności >atrofię emocjonalną :]

          A śliczna młoda żonka do kochania? A malutki syneczek do kochania i wychowania? A pasja futbolowa w sektorze rodzinnym? A przyjaźń z kumplami z rodznnej mieścimy? To ma być atrofia emocjonalna? To ma być stagnacja i statyczność? Nie popadasz Waść przesadny krytycyzm?


          • grek.grek Re: "Skrzydlate świnie" z wczoraj, TVP2, [spojler 08.06.12, 12:43
            możliwe...
            ale brzmi jak opis filmów grozy ;]]
            • barbasia1 Re: "Skrzydlate świnie" z wczoraj, TVP2, [spojler 08.06.12, 13:14
              A to już zależy od tego, co kogo przeraża.

              :)
        • pepsic Re: "Skrzydlate świnie" z wczoraj, TVP2, [spojler 07.06.12, 20:36
          Ale Małaszyński to piękny mężczyzna w każdym calu. :}
          Czy cos mnie ominęło? Bo ja tylko zgrabny tyłeczek maiłam rpzyjemnośc:)
          • barbasia1 Re: "Skrzydlate świnie" z wczoraj, TVP2, [spojler 07.06.12, 22:16
            pepsic napisała:

            > Ale Małaszyński to piękny mężczyzna w każdym calu. :}
            > Czy cos mnie ominęło? Bo ja tylko zgrabny tyłeczek maiłam rpzyjemnośc:)

            Nienie, nic Cię nie ominęło, Niegrzeczna Dziewczynko. ;))
        • grek.grek Re: "Skrzydlate świnie" z wczoraj, TVP2, [spojler 08.06.12, 12:42
          I tak trzymać, Barbasiu :]

          ja tez widziałem w programie, już w weekend ostatni, ale zawiodłem się
          na własnej pamięci, heh.

          haha, świetna jest ta scena, o której piszesz - te żaby "sardonicznie"
          rechoczące :]

          ach, te kobiece zmysły, jakimiż one ścieżkami podążają :]]
          • barbasia1 Re: "Skrzydlate świnie" z wczoraj, TVP2, [spojler 08.06.12, 13:14
            > ach, te kobiece zmysły, jakimiż one ścieżkami podążają :]]

            Ha, ha!
      • pepsic Re: "Skrzydlate świnie" z wczoraj, TVP2, [spojler 07.06.12, 20:33
        Tak, proszę Greka, oglądaliśmy:) Słabizna. Nie to, co Twoje opowiadanie, duzo bardziej udane :) Nie wiem tylko, dlaczego chwalisz dźwięk, ja prawie nic nie słyszałam:(
        Ps. Jak widzę Agatę Kulesze, wiem, że jej nie przepuścisz następnego dnia. Ciekawe, czy w "Róży" też będziesz się zachwycał jej urodą?
        • bakali Re: "Skrzydlate świnie" , "BIała sukienka" 08.06.12, 09:33
          Przegapiłam w kinie, ale obejrzałam w TV.
          Od razu przyznaję, ze film obejrzałam przede wszystkim dla Piotra Roguckiego (Mariusz), którego uwielbiam i podziwiam jako muzyka i poetę. Aktorem nie jest wybitnym, choć bardzo charakterystycznym, ale na mnie jego nazwisko w obsadzie podziałało jak magnes. I powiem Wam, ze film mnie pozytywnie rozczarował, spodziewałam się kibolskiej bijatyki, a okazało się że to opowieść o honorze, wartościach, godności i trudnych wyborach. I jak na polski film współczesny - całkiem dobry.
          Może Was zdziwię, ale Paweł Małaszyński wcale mnie nie zachwycił, ot dostał rolę i ją zagrał. Dużo bardziej podobała mi się Olga Bołądź (moim zdaniem bardzo dobra aktorka), po niej naprawdę widziałam emocje. Bardzo dobra np. scena początkowa, gdy z zazdrością obserwuje Alinę z dzieckiem.
          Muzyki oczywiście nie muszę oceniać, bo byłą to głownie twórczość Piotra i jego zespołu :)
          Niezdecydowanym - polecam.

          Mimochodem obejrzałam wczoraj w południe, chyba na Polsacie, film "Biała sukienka". Także z Pawłem Małaszyńskim, ale dużo młodszym. I proszę - znów pozytyw! Kto by pomyślał, że polskie kino ma tyle dobrych filmów :)
          Fabuła składa się z 2 watków które w pewnym momencie się zbiegają. Akcja dzieje się na białostockiej wsi, klimat podobny jak w "U Pana Boga za piecem". Czas: gorący czerwcowy dzień - Boże Ciało. Cała wieś przygotowuje się do procesji, są i watki zabawne - pomocnik księdza pożycza mikrofon na procesję od kolegi satanisty itp. W tym także 2 mieszkające po sąsiedzku rodziny - biedna i bogata. Są ze sobą skłóceni, ale mają ok. 10-letnie córki które się ze sobą przyjaźnią. W letnim słońcu ojciec rodziny bogatej pucuje na błysk lanosa
          - w końcu jedzie z rodziną do kościoła. Na sąsiednim, skromniejszym podwórku trwa nerwowa reanimacja starego poloneza - żona pogania, teściowa zrzędzi, córka płacze że nie zdązy na sypanie kwiatków na procesji. Do tego okazuje się, że podczas prasowania zniszczyła się sukienka w której córka miała wystąpić - to oczywiście straszna tragedia. Matka przełamuje się i wśród docinków pozycza od sąsiadów sukienkę od ich córki - oczywiście biała, prawdopodobnie z ubiegłorocznej komunii. Rodzina pakuje się do niesprawnego poloneza bez hamulców i wolniutko jedzie do kościoła wśród jęków córki, że ta białą sukienka jej sie nie podoba.
          Tymczasem w kierunku wsi jedzie piękny nowoczesny wóz terenowy - duża odmiana dla raczej biednych rejonów. Zmierzają nim dwaj młodzi męźczyźni, jadą z Warszawy, klnąc na zamknięte ze względu na trasę procesji głowne drogi. Dopiero sie poznali: Maciek (Sambor Czarnota) i Damian ( Paweł Małaszyński). Rozmowa toczy się na tematy ambitne, bo teologiczne. Maciek jest bardzo rozmowny, twierdzi że jest ateistą, kościół top samo zło, a wiara jest bez sensu. Damian nie mówi o sobie zbyt dużo, ale odpiera jego argumenty, i tak mija podróż. Po drodze Maciek m.in. naraża się karkom w czarnym BMW, błądzą po polach, gorący dzień zaczyna robić się burzowy i nieuchronnie zbliżają się do pozbawionego hamulców poloneza z kłócąca się o nieszczęsną sukienkę rodzinką.
          Oczywiście burza nadchodzi, rozpętuje się pogodowe piekło i dochodzi do zderzenia obu pojazdów.
          Polonez, jako cud polskiej motoryzacji, bierze na siebie niemal całe uderzenie i z urwanym zderzakiem ląduje w rowie. Jego pasażerom nic się nie stało. Terenówka uderza w -nomen omen - przydrożną kapliczkę, urywa figurze Jezusa rękę, Damian jest cały, natomiast Maciek, który nie zapiął pasów (D:-"Nie zapinasz pasów?" M:-"Nie muszę, Bóg mnie chroni, ha ha") wypada przez przednią szybę i bez znaków życia ląduje na ziemi. Następują tragiczne sceny: w strugach deszczu Maciek majaczy, twierdzi że nie może sie ruszyć, że umiera, że się boi, Damian szaleje, kierowca poloneza chce się wieszać na drzewie... Maciek najwyraźniej odchodzi - Damian biegnie do auta i wyjmuje... stułę i pismo święte. Tak, okazuje się, ze jest księdzem. Spowiada Damiana, przygotowuje go do śmierci. W końcu, zapłakany i rozżalony, niczym Konrad z Dziadów woła do Boga żeby ocalił kolegę, że kolega się zmieni, zacznie wierzyć, nawróci się. W tym czasie żona kierowcy poloneza wyjmuje mu sznur z ręki, ocala go przed samobójstwem. Po burzy wychodzi słońce - Maciek jednak żyje, nie jest już pewny swojego ateizmu.
          Całą gromadę, wraz z uszkodzonym Jezusem, zabiera pomocnik księdza wracający z mikrofonem od satanistów. Procesja się odbywa, uczestniczy w niej i ksiądz Damian, i dziewczyna w białej sukience, i nawet niedoszły samobójca, który odczytuje to wydarzenie jako znak i przesłanie i tez postanawia zmienić swoje życie.
          Tyle, obraz bardzo przyjemny, kino rodzinne, komediowe, ale i mądre, z przesłaniem. Paweł Małaszyński młodziutki (film powstał chyba 10 lat temu) - prawdziwa gratka dla fanek :)
          • grek.grek Re: "Skrzydlate świnie" , "BIała sukienka" 08.06.12, 12:57
            widziałem ten film, który opisałaś [notabene, zgrabnie bardzo].

            yep, w "SKrzydlatych" Coma w tle.
            ja nie wiem, może mam jakąś wybiórczą świadomość, w tej materii,
            ale mnie Coma i Rogucki kojarzą się z tą frazą "Herbata wzniosła
            krzyk/u sąsiada". Wiem, iks dobrych kawałków, energia, w sumie
            teksty są momentami na poziomie conajmniej zaciekawiającym, a
            mnie się ta "herbata" wbiła w centrum i nie mogę z tym koksem
            ruszyć ni cholery. Ile bym nie słuchał, to potem i tak ten
            koszmarek mam jako główne wspomnienie. Martwię się o siebie ;;]
          • barbasia1 Re: "Skrzydlate świnie" , "BIała sukienka" 08.06.12, 13:43
            Piotr Rogucki wypadł wcale nie gorzej od profesjonalnych aktorów, od Małaszyńskiego.

            Mamy zatem w naszej kolekcji "Białą sukienkę", z przyjemnością przeczytałam i przypomniałam sobie film, Bakali.


            >K to by pomyślał, że polskie kino ma tyle dobrych filmów :)

            Pewnie, że ma, żeby tylko jeszcze telewizja polska zechciała je pokazywać polskim widzom o przywoitej porze, a nie w środku nocy, byłoby wspaniale.


        • grek.grek Re: "Skrzydlate świnie" z wczoraj, TVP2, [spojler 08.06.12, 12:53
          dobra nasza :]

          mnie też nie porwał, jakiś taki ciasny i drugoligowy mi się wydał, aczkolwiek
          zasygnalizował całkiem ciekawe problemy i rozterki mentalne. Pomysł dobry,
          wykonanie takie sobie, imo.

          hehe, wiesz, dobrze słychać było te bluzgi.
          może specjalnie wyretuszowali te fragmenty ? ;]

          och, Agata Kulesza, to jest danie którym nie można się przejeść.

          no właśnie, z tą RÓżą, moim największym problemem, jest albo
          będzie zaakceptowanie Kuleszy w takich okolicznościach przyrody
          o jakich wspominają recenzenci.

          W jednym z opowiadań Kosińskiego facet widzi jak jego dziewczyna
          zostaje zgwałcona zbiorowo, a potem już nie może na nią patrzeć
          bez przypomnienia sobie tamtego momentu, jej strachu, i ona
          zaczyna go mierzić i obrzydzać. W "Krokach" chyba jest ten fragment.
          Takie role zmieniają percepcję aktora/aktorki w oczach widza, ciekaw
          jestem na ile mnie się z Kuleszą odmieni.
          • barbasia1 Re: "Skrzydlate świnie" z wczoraj, TVP2, [spojler 08.06.12, 13:56
            W "Róży" bohaterkę graną przez Agatę Kuleszę niszczy ciężka choroba, rak, pod koniec swego życia Róża wyglądała bardzo źle. Zresztą i przed chorobą nie wyglądała najatrakcyjniej, zmarnowana ciężkimi przeżyciami wojennymi, latami biedą, ale kiedy się uśmiechała w krótkich chwilach szczęścia, np. rozmawiając z Tadeuszem, wyglądała pięknie.

            Ta rola Agaty Kuleszy to może być prawdziy test dla jej wielbiciela.
          • pepsic Re: "Skrzydlate świnie" z wczoraj, TVP2, [spojler 08.06.12, 16:15
            Chodziło mi ogólnie o atrakcyjność i to nie tylko w sensie fizycznym, a nie o przejścia wojenne, czy naznaczenie chorobą.
    • barbasia1 "Serafina" dziś w TVP2 o godzinie 22:40 07.06.12, 22:33
      Dla Wszytskich, którzy zasną w oczekiwaniu na film lub w jefo trakcie, Grekowe streszczenie linkuję:

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,133674423,133840273,_Seraphine_wersja_na_zolnierza_i_na_marudera.html
      :)
      • barbasia1 Re: "Serafina" dziś w TVP2 o godzinie 22:40 08.06.12, 15:42
        Zankomity film.
        Liczę na powtórkę, bo nie dotrwałam do samej końcówki.
        • grek.grek Re: "Serafina" dziś w TVP2 o godzinie 22:40 08.06.12, 17:03
          dają powtórkę, łapserdaki... dziś/jutro o 2:45... ręce opadają do kostek.

          ale, mam przeczucie, ze TVp Kultura wpuści ją na 20:20, któregoś dnia :]
          Prawie zawsze filmy z Kocham Kino trafiają do Kultury, więc i ten zapewne
          w dobrym czasie na antenium pojawi się.
          • barbasia1 Re: "Serafina" dziś w TVP2 o godzinie 22:40 09.06.12, 17:32
            > dają powtórkę, łapserdaki... dziś/jutro o 2:45... ręce opadają do kostek.

            Otóż!

            Właśnie na to liczę.
            :)

    • barbasia1 Od dziś przez miesiąc tylko EURO 2012 08.06.12, 15:53
      Grek już założył specjalny wątek na tę okoliczność.

      Trzymajmy dziś kciuki za Polskę w meczu z Grecją.

      Obie drużyny podobno świetnie zmotywowane, Grecy chcą wygać, by podnieść na duchu przyciśniętą kryzysem Grecję, nasi, Polacy, pragną wygrać, by nie zawieść organizatorów, czyli Polaków czyli nas.

      Później jeszcze jeden mecz Czechy-Rosja (na trybunach na stadionie we Wrocławiu zasiądą i kibicować swoim drużynom będą prezydenci Rosji i Czech).

      Wielu emocjonujących wrażeń życzę kibicom. I dobrej atmosfery.
      • grek.grek Re: Od dziś przez miesiąc tylko EURO 2012 09.06.12, 13:22
        no to taki mały falstarcik się przydarzył, prawda ? :]

        a Rosjanie zagrali jak z nut i we wtorek może być
        srogie lanie od nich.

        wyglada na to, że będzie to spora trudnośc wyjśc z grupy.
        • maniaczytania Re: Od dziś przez miesiąc tylko EURO 2012 09.06.12, 13:54
          grek.grek napisał:

          > no to taki mały falstarcik się przydarzył, prawda ? :]
          >
          > a Rosjanie zagrali jak z nut i we wtorek może być
          > srogie lanie od nich.
          >
          > wyglada na to, że będzie to spora trudnośc wyjśc z grupy.


          Ojtam, ojtam :) zaraz falstart - co za dramaturgia byla, najlepszy scenarzysta by tego nie wymyslil!
          U Rosjan podobalo mi sie bardzo serce do gry i wielka radosc z grania, u nas byla jednak wielka "spinka".
          • barbasia1 Re: Od dziś przez miesiąc tylko EURO 2012 09.06.12, 17:34
            > u nas byla jednak wielka "spinka".

            Też takie wrażenie odniosłam.

            Właśnie podali w Teleexpresie - 15, 5 miliona widzów oglądało wczorajszy mecz reprezentacji Polski z Grecją.
            • maniaczytania Re: Od dziś przez miesiąc tylko EURO 2012 09.06.12, 17:40
              barbasia1 napisała:

              > Właśnie podali w Teleexpresie - 15, 5 miliona widzów oglądało wczorajszy mecz reprezentacji Polski z Grecją.

              Niezly wynik!
        • barbasia1 Re: Od dziś przez miesiąc tylko EURO 2012 09.06.12, 16:44
          A miało być ta pięknie. I było na początku. Zagrali wspaniale, jak nie Polacy. Nie jeszcze niegdy nie widziałam tak dobrze grajacej drużyny Polskiej. Poźniej nastąpiło złamanie, dramat (czerwona kartka dla bramkarza Szczęsnego, który faulując zdaje się nie dopuścił do utraty drugiej bramki) . A potem cudem obroniony karny przez rezerwowego bramkarza Tytonia i ulga z powodu zachowanego remisu.
          Mania ma rację, dramaturgia była.

          Rosjanie sprawili lanie Czechom. Czarno widzę nasz mecz z Rosją.
          Prawdaż, trudno będzie wyjść nam z grupy.

          To pisałam ja, kibicka od święta ;)
          • grek.grek Re: Od dziś przez miesiąc tylko EURO 2012 10.06.12, 14:20
            scenariusz był oskardowy, zgadzam się, Barbasiu, z Toba i z Manią.

            ale... mialo być gładko, miło i 3-0 :]

            ten wyniik komplikuje sytuacje, bo z Rosją będzie porażka zapewne, i
            ostatnia nadzieja w końcowym meczu z Czechami, którzy, jeśli na Grecji
            zdobędą chociaż punkt, to zostawią na boisku całe zdrowie i serce, i
            moga być nie do przeskoczenia. Jakbyśmy mieli 3 pkt za Grecję, to
            nawet po porażce z Rosją na Czechów wychodzilibyśmy z pewną zaliczką
            i szansami na kontrowanie. A tak, zapewne będziemy musieli grać otwarty
            mecz, co jakoś chyba nigdy nam nie pasowało :]

            to ja pisałem, kibic taki sobie, od większych wydarzeń ;]
            • barbasia1 Re: Od dziś przez miesiąc tylko EURO 2012 10.06.12, 15:05
              >ale... mialo być gładko, miło i 3-0 :]

              Ha,ha,ha! :)

              Trzeba mieć ułańska fantazję by wymagać takiego wyniku od najslabszej /wg rankingów/ drużyny na EURO!

              Ty jesteś nasz Specjalista od piłki nożnej (i nie tylko)! :)


              Widziałam dziś rano, na dworcu w wielkim mieście kibiców Irlandii okrytych flagami, z gadżetami różnistymi (wiekimi wielonymi perukami na głowie, wielkimi okulrami), pewnie wybierali się do Poznania ...
      • pepsic Re: Od dziś przez miesiąc tylko EURO 2012 09.06.12, 20:36
        Po tym, jak Grek wspomniał po sąsiedzku o pesudo-znawcach, boję sie cokolwiek napisać;)
        • barbasia1 Re: Od dziś przez miesiąc tylko EURO 2012 10.06.12, 15:31
          pepsic napisała:

          > Po tym, jak Grek wspomniał po sąsiedzku o pesudo-znawcach, boję sie cokolwiek
          > napisać;)

          O! Nie czytałam. I może lepiej nie będę czytać.

          Pisz Pepsic, nic się nie bój! Grek dla swoich jest bardzo wyrozumiały! ;)
    • grek.grek "Błękitna fala" [z czwartku] 09.06.12, 13:20
      takie sobie luźne kino, via TVN7, z czwartku.

      Hawaje, plaża, surfing...
      I dziewczyna, która szykuje się do zawodów surfingowych właśnie,
      łącząc te przygotowania z zajmowaniem się młodszą siostrą, bo
      matka "odeszła" [nie zasłyszałem gdzie się znajduje, grunt, ze
      jej nie ma, moze umarła ?]. Dziewczyna, zatem, do południa
      pracuje jako pomoc pokojówka hotelowa, razem z koleżankami,a po
      południu wywija na desce pomiędzy falami oceanicznymi. Ma swwoją paczkę,
      czasami się zabawią, całości dopełnia domek przy plaży pomiędzy roślinnością
      egzotyczną, dookoła piasek, słońce, niebieska woda i same deski do
      pływania.

      Wszystko idzie sprawnie, do momentu, kiedy z powodu narobienia
      wstydu futbolistom, którzy zostawili po sobie koszmarny burdello bum bum
      w pokoju, dziewczyna zostaje zwolniona z pracy. Koleżanki w proteście przeciw
      jej zwolnieniu, też odchodzą z pracy. Musi szukać jakiegoś
      źródła zarobkowania, i znajduje je w uczeniu surfingu... tych niesfornych
      futbolistów. Mają oni mnóstwo kasy do przepuszczenia, a przy bliższym
      poznaniu okazuja się bardzo sympatyczni.

      Zwłaszcza jeden, ten akurat nie brudził w pokoju, on taki porządniejszy, może
      dlatego, że biały i z włosami ? ;] - z tym właśnie, nasza bohaterka zawiąże
      romans. A romans ten zacznie jej przesłaniać dotychczasowe cele, czyli
      przede wszystkim zwycięstwo w zawodach deskoplywania. Jej trenerka-przyjaciółka
      powie jej w twarz, ze marnuje dla jakiegoś facia swoją wielką szansę, ale dopiero przykre
      wydarzenia podczas jednego z przyjęć plażowych, na których Anna Maria zostaje
      upokarzająco skomentowana przez futbolisto-lubne "super laski", i nazwana
      "jeszcze jedną przejściową zdobyczą" tego jej amanta - dopiero ten moment
      uświadomi jej, ze zboczyła z kursu i ściezki i czas żeby wróciła do swojego
      naturalnego środowiska.

      No i w finale są te zawody, w których dopingowana przez koleżanki, trenerkę, amanta
      i całą drużynę futbolowych bałaganiarzy, Anna Maria wprawdzie nie odnosi zwycięstwa, ale
      za to wykonuje [nie bez altruizmu swojej przeciwniczki] najlepszą ewolucję dnia, zdobywa uznanie i zostaje zaproszona przez bardziej utytułowane rywalki do wspólnegop pływania w doborowej grupie surfingujących białogłowych. A i tak największym sukcesem jest to, ze na wielkich i groźnych falach ["to są zawody, gdzie od lat ludzie toną..."] pokonuje ona swój lęk i debiutancką tremę.

      W zasadzie, to ten film, poza dośc wyświechtanym przesłaniem, że należy
      za marzeniami, i nie poddawać się żadnym przeciwnościom został zrobiony z
      dwóch powodów : a] żeby pokazac jak najwięcej efektownych zdjęć wody,
      oceanu, plaży i całego hawajskiego środowiska naturalnego z odpowiednim
      akompaniamentem muzycznym, b] dobitnie wykazac, że grająca glówną
      rolę Kate Bosworth, to miss fitness. Oba zamierzenia zostały zrealizowane na
      piątkę.
      • maniaczytania Re: "Błękitna fala" [z czwartku] 09.06.12, 13:49
        grek.grek napisał:

        > W zasadzie, to ten film, poza dośc wyświechtanym przesłaniem, że należy za marzeniami, i nie poddawać się żadnym przeciwnościom został zrobiony z dwóch powodów : a] żeby pokazac jak najwięcej efektownych zdjęć wody, oceanu, plaży i całego hawajskiego środowiska naturalnego z odpowiednim akompaniamentem muzycznym

        Dla tych zdjec warto ten film obejrzec - zapieraja dech w piersiach! Do tego te wszystkie ewolucje sa wykonywane przez czolowy top surfingowcow swiata :)

        A film obejrzalam kiedys via zdaje sie TVP2 ;)
      • barbasia1 Re: "Błękitna fala" [z czwartku] 09.06.12, 16:34
        Szukalam zdjęć, by zliustrować Twoją opowieść, ale znalazłam coś lepszego - długi efektowny trailer. w którym można zobaczyć owe piękne, zapierające dech okoliczności przyrody hawajskiej, ocean i surfujacą dzielnie pod wielkimi falami miss fitness Kate Bosforth (swoją drogą ciekawe czy miała dublerkę w tych scenach?).

        www.youtube.com/watch?v=M80mwMmv074&feature=related
        Aż by się chciało znaleźć na takiej wspaniałej plaży nad ciepłym oceanen, heh.

        :)

        Kate Bosworth jest miss fitness i miss surferka?
        • maniaczytania Re: "Błękitna fala" [z czwartku] 09.06.12, 17:32
          Barbasiu - grek.grek (pewnie z zazdrosci ;) ) nie wspomnial byl o tym, ze i my mamy w tym filmie na kim oko zawiesic :)))
          • barbasia1 Re: "Błękitna fala" [z czwartku] 09.06.12, 17:39
            Ha, ha! Oto prawdziwa zachęta do obejrzenia tego filmu! ;)) Ten absztyfikant Kate Bosforth prezentował się chyba nieźle, co?
            • maniaczytania Re: "Błękitna fala" [z czwartku] 09.06.12, 17:43
              Sama ocen ;)

              Zreszta, powinien Ci sie z Pamietnikami wampirow skojarzyc :)
              • barbasia1 Re: "Błękitna fala" [z czwartku] 09.06.12, 20:23
                Nooo, jest na czym oko zawiesić. :))

                A wiesz, że jakoś nie zapamiętałam go dobrze z "Pamiętników ..." !?
                • pepsic Hej, hej Barbasiu! 09.06.12, 20:30
                  Masz cos na dziś?
                  :)
                  • barbasia1 Re: Hej, hej Barbasiu! - Polsat godz. 23.00! 09.06.12, 20:54
                    Mecz Niemcy - Portugalia ( z boskim Ronaldo He, he! :)?

                    Żartowałam wypatrzyłam właśnie na Polsacie nowość, film (musical, filmową adaptację musicalu!?) Tima Burtona. ale późno się zaczyna. Na pewno nie obejrzę do końca.
                    • pepsic Re: Hej, hej Barbasiu! - Polsat godz. 23.00! 09.06.12, 21:03
                      E no, mecz to wiem;)
                      Słyszałam, że jest najdroższym piłkarzem na świecie, wartym 90 mln euro bodajże, ale nie znam człowieka:)
                      Burton za późno, idę poszperać po kablówce.
                      pzdr.
                    • pepsic Re: Hej, hej Barbasiu! - TVN godz. 23.00! 09.06.12, 21:10
                      Drobna korekta, tvn:))
                      • barbasia1 Re: Hej, hej Barbasiu! - TVN godz. 23.00! 09.06.12, 22:02
                        Ożeż rzeczywiście TVN, źle popatrzyłam w program. Chyba już śpię! ;)
          • grek.grek Re: "Błękitna fala" [z czwartku] 10.06.12, 14:24
            hyhyhy ;]
        • grek.grek Re: "Błękitna fala" [z czwartku] 10.06.12, 14:23
          bardzo dobry pomysł, Barbasiui :]
          jakby ten film zrobili w takiej skróconej formie, to wiele by nie
          stracił, hehe.

          o, nie wiem, pisałem o tej "miss fitness" mając na myśli, że
          pani aktorka prezentowała wysportowaną figurę, spręzyste
          ruchy, a kamera bardzo sie skupiła na eksponowaniu tegoż ;]
          • barbasia1 Re: "Błękitna fala" [z czwartku] 10.06.12, 15:24
            Ha, ha! :)

            Właśnie tak się zastanawiałam w związku z tym określeniem "miss fitnes" czy na ile Kate Bosforth biegła jest w sztuce surfowania.

            :)
    • barbasia1 Dziś w Polaacie"Sweeney Todd: Demoniczny golibroda 09.06.12, 20:48
      "Sweeney Todd: Demoniczny golibroda z Fleet Street" (2007) w reżyserii Tima Burtona z Johnnym Deppem i Heleną Bohnam Carter w rolach głównych. Początek o 23:00 (do 1:20) :/


      :)
      • barbasia1 Re: Dziś w Polsacie"Sweeney Todd: Demoniczny goli 09.06.12, 22:00
        "Sweeney Todd - demoniczny golibroda z Fleet Street" - to, jak piszą w recenzjach, "krwawy musical" , filmowa wersja brodwayowskiego musicalu;

        Historia w skrócie jest taka:

        Benjamin Baker (Jonnny Depp) zostaje niesłusznie, na podstawie sfabrykowanych dowodów skazany na piętnaście lat i deportację do kolonii przez podstępnego sędziego Turpina, który wykorzystał swoje stanowisko by w ten spsób zdobyć żonę Bakera. Kiedy ta odrzuca jego starania z zemsty gwaci ją, zabiera do siebie córeczkę Bakera. Upokorzona żona rzekomo popełnia samobójstwo. Po latach Barker wraca do Londynu z wielkim pragnieniem zemsty na sędzim. Pod przybranym nazwiskiem - Sweeney Todd, Baker otwiera swój stary zakład fryzjerski, który mieści się nad małą piekarnią prowadzoną przez panią Lovett (Helena Bonham Carter) , w którym strzyże i goli mężczyzn. Jednak, jak się okazuje, żaden z klientów nie opuszcza już zakładu. W tym samym czasie podupadająca wcześniej piekarnia pani Lovett zaczyna słynąć z doskonałych wypieków z zagadkowym nadzieniem ...

        Tytułowy golibroda Sweeney Todd zdaniem jednych to postać autentyczna , zdaniem innych fikcyjna, miała się pojawić , jak podaje wikipedia "w publikacjach w Anglii w połowie XIX wieku. Sweeney Todd oraz jego partnerka Nellie Lovett byli opisywani jako najwięksi mordercy XVIII wieku. Sweeney Todd miał być golibrodą. Podrzynał gardła swym klientom, po czym Nellie Lovett robiła z nich mięsne ciastka, które jedli potem głodni Londyńczycy. W sumie para zabić miała ponad 160 osób. Sweeney Todd nauczył się swego fachu jako asystent fryzjera w więzieniu Newport. Na podstawie tej historii stworzono musical oraz wiele adaptacji filmowych i telewizyjnych. W 2007 powstał film Sweeney Todd: Demoniczny golibroda z Fleet Street, w którym główną rolę zagrał Johnny Depp."

        pl.wikipedia.org/wiki/Sweeney_Todd_%28posta%C4%87%29

        Film Burtona otrzymał m.in. Oscara, dwa Złote Globy.
        • grek.grek Re: Dziś w Polsacie"Sweeney Todd: Demoniczny goli 10.06.12, 14:08
          obejrzałaś ? obejrzeliście ?

          mnie się udało dostąpić :]

          rewelacyjna charakteryzacja, doskonała Helena, jako ciut sarkastyczna i podstępna w imię miłości, ale przecież dobrym sercu, uczuciowa i obdarzona kulinarnymi talentami, pani LOvett; mroki i ciemne kąty starego b-Londynu - też kapitalnie zrobione. Postać samego Golibrody trochę zbyt serio, i to mi popsuło wrażenie calości, brakowalo złamania jego postaci dowcipem, choćby wisielczym, Depp wyglądał nienaturalnie w takim ujęciu, a szkoda. Gdzieś Burton stracił ten swój walor, było zbyt dosłownie, bez "finezyjnych figli".

          finał jak z Szekspira, trup jeden za drugim, krew sikająca teatralnie...

          forma musicalowa trochę watowała całość, nie macie wrażenie, ze długimi fragmentami dośc statyczną, z tego wlaśnie powodu ? Finisz już był w tempie.

          I dobrze wyszła scena, w której Golibroda dokonuje wreszcie aktu zemsty na sędzim. Ten okrzyk "tak, TO JA, Benjamin Barker !" i oczy sędziego - rzadko ten kulminacyjny moment wychodzi tak dobrze i ostro, jak... z brzytwy prosto.

          Krzesło fryzjersko-balwierskie też niezgorsze, prawda ? :] Jakie funckjonalne ;]

          Scena, kiedy mały zajada pasztecik w piwnicy, i spada z trzaskiem łba o beton
          ciało pomagiera sędziego. Uff, mocna rzecz. A mały i tak już jest uświadomiony
          co do głównego składnika popisowego dania pani LOvett.



          • barbasia1 Re: Dziś w TVN "Sweeney Todd: Demoniczny goli 10.06.12, 14:48
            Połowę obejrzałam (pora, eh! a musiłam wstać dziś wcześnie), dziś odbejrzę ciąg dalszy , szczęśliwie pożyczyłam właśnie DVD z filem. Sympatyczna pani z wypożyczalni zachęcała do obejrzenia w kinie najnowszego filmu Butrona "Mroczne cienie", w którym ulubiony aktor Burtona Johnny Depp wciela się tym razem, jakże by inaczej , w wampira.

            > forma musicalowa trochę watowała całość, nie macie wrażenie, ze długimi fragmen
            > tami dośc statyczną, z tego wlaśnie powodu ?

            Racja, tak się nawet zastanawiałam, czy nie wyszedł by lepszy film, gdyby zdjąć tę formę musicalową, ale pewnie od nowa trzeba by napisać scenariusz i dialogi!?

            Cudowni, doskonali Johnny Depp, Halena (jak ładnie napisałeś o postaci pani Lovettt którą grała Helena) - nie można było oczu od nich oderwać ...
            I fanastyczny epizod miał Sacha Baron Cohen w roli podstępnego golarza/ golibrodny Adolfa Pirellego.

            Jak obejrzę całość, dodam jeszcze slówko.

            :)
            • grek.grek Re: Dziś w TVN "Sweeney Todd: Demoniczny goli 11.06.12, 15:02
              szybko wchodzą nowości do wypożyczalni, z tego wnoszę :]

              yes, "BOrat" krotko, ale treściwie.

              no to, trzymam Cię za słowo :]
              • barbasia1 Re: Dziś w TVN "Sweeney Todd: Demoniczny goli 11.06.12, 22:46
                Otóż jednak nie tak prędko ten film pojawi się na DVD w wypożyczalni. Też o to zapytałam, bo pani film niedawno oglądała w kinie.

                OK.

                :)
                • grek.grek Re: Dziś w TVN "Sweeney Todd: Demoniczny goli 12.06.12, 13:20
                  moja wina, moja wina itd... :]

                  napisałaś "zachęcała do obejrzenia w KINIE", i to mnie się coś pomieszało, mea culpa.
                  • barbasia1 Re: Dziś w TVN "Sweeney Todd: Demoniczny goli 12.06.12, 14:30
                    Rozgrzeszam! :))
                    • grek.grek Re: Dziś w TVN "Sweeney Todd: Demoniczny goli 12.06.12, 15:15
                      cięzar z mych pleców... :]
                      • barbasia1 Re: Dziś w TVN "Sweeney Todd: Demoniczny goli 12.06.12, 16:20
                        :)))
    • maniaczytania Euro - dzien 2 09.06.12, 23:03
      Meczu Holandia-Dania nie ogladalam, ale Niemcy-Portugalia tak, bardzo byl emocjonujacy dla mnie ;) Ale od ktoregos momentu na poczatku II polowy, jak Portugalczykom ktoras akcja nie wyszla poczulam taka pewnosc, ze nie dane im dzis wygrac i juz bylam spokojna do konca :)
      • barbasia1 Re: Euro - dzien 2 10.06.12, 14:52
        Ogladąłam drugą połowę meczu Holandia-Dania ( w którym zwyciężyla Dania). Pod koniec Holandia napierała z całych sił na bramkę duńską, ale obrona niczym mur szczczelna nie pozwoliła wbić gola.
        :)
      • grek.grek Re: Euro - dzien 2 11.06.12, 15:07
        w dniu 3 dobrze zaczęli Włosi, którzy mają tutaj silną grupę kibiców [dokładnie dwoje, nieprawdaż, Barbasiu ? ;)], remis z Hiszpanią - jak znalazł. Dzisiaj ruszają Brytfańczycy, Szwedy i Francuzy. ciekawe, ze nierzadko najlepiej wypadają ci, ktorzy startują słabo :] np. Hiszpanie idąc po tytuł mistrza świata zaczeli od porażki ze Szwajcarią, zadną przecież potęgą. Może to by promowało Holandię ?
        • barbasia1 Re: Euro - dzien 2 11.06.12, 22:39
          :)) Prawdaż, Greku. Włosi ostrożnie zaczęli.

          A może Chorwacja czarnym koniem tegorocznych mistrzostw się okaże?

          :)
    • grek.grek "Zły porucznik", wersja nowa vs wersja oryginalna 11.06.12, 13:21
      remake ?
      Nie-remake ?
      Sam reżyser Herzog powiadał, że miał to być film calkowicie osobny.

      Podobieństwa są jednak uderzające, w warstwie scenariuszowej.
      Tytułowy gliniarz, to gośc, który : ćpa koks [ma kontuzję pleców, i uśmierza
      w ten sposób ból, wymówka ? alibi ? whatever], wchodzi z zakłady bukmacherskie
      głównie produkując kolejne długi, które spłaca pieniędzmi, co je wyłudza, albo
      zdobywa za pomocą wchodzenia w handel narkotykami razem z gangsterami.
      I to gangsterami, co ich powinien zapuszkować za zabójstwo, w sprawie
      którą właśnie prowadzi. Próbuje ustawiać wynik obstawianego meczu, za
      pomocą szantażowania kluczowego gracza. Jego dziewczyna jest prostytutką - a jej
      klienci, to m.in gangsterzy. Tutaj też gliniarz popadnie w kłopoty, ofk finansowe i
      na gwałt będzie musiał zdobyć 50 tys dolców, do czego zabierze się za pomocą
      sprzedaży, za udział w zyskach, innym gangsterom strzeżonego przez policję
      cynku o dostawie narkotykow, dzięki czemu gangsterzy będą mogli je przechwycić
      i okraść obserwowanego przez policję dilera. Drobiazgi, pod tytułem : odcinanie
      dopływu tlenu starszej pani celem wydobycia z niej pewnych informacji i grożenie
      magnum 44 jej pielęgniarce, albo napadanie na młode pary w ciemnych zaułkach
      i konfiskowanie im drobnych działek prochów [dla własnego użytku], a czasami
      wymuszanie na dziewczynach innych czynności seksualnych - pominąc wypada lekceważąco ;].

      I na tym polega cała fabuła. Obrazek człowieka. Stróża prawa. Bolą go plecy, chodzi więc
      zgięty albo wykrzywiony, i w takim stanie musi robić interesy, przekonywać, grozić, szantażowac, zeby wyjśc na swoje, a od czasu do czasu spokojnie przypalić fajkę :] Biedny człowiek. hehe.

      W oryginalnym "Poruczniku" chodziło o próbę nawrócenia, o ludzki gest, o świadomość upadku. Tutaj nie zauważyłem takich ambicji.

      Finał jest z przewrotką, ale i tak inny niż u Abla Ferrary. Tak jakby celowo, złośliwie rozegrany, jakby kpiący z oryginału.

      POjawiają się wstawki zupełnie surrealistyczne : porucznik widzi legwany zamiast ludzi, kamera "patrzy" z perspektywy aligatora, obserwującego policyjne czynności w sprawie wypadku drogowego, a z umierającego gangstera wychodzi jego "tańcząca dusza' - czyli ten sam gangster tylko tańczący na rękach do skocznej muzyczki - wymagająca indywidualnego uciszenia.

      Gliniarz ma same ciepłe uczucia wobec swojej dziewczyny lekkich obyczajów, wychodzącej tutaj na uczciwą kobietę interesu, a nawet wielu interesów, którą nękają chamowate białasy gangusowate. Porucznik tak poprowadzi swoje konszachty z murzyńskim gangiem, ze jednocześnie na tym zarobi, się nie narobi, a dodatkowo napuści oba gangi na siebie, i ci, którzy zagrażali jego dziewczynie zostaną zlikwidowani przez tych drugich, których porucznik osobiście, razem z kolegami z wydziału, zapakuje w kajdanki, a potem wyśle ich "pierdzieć w pasiak".

      apokaliptyczny Nowy Jork zastępuje zdruzgotany po tornadzie Nowy Orlean, mecze bejsbolowe ktore obstawiał glina z oryginału - mecz futbolowy.

      Porucznikowi Herzoga świat się nie zawala na głowę, przeciwnie. Porucznik Ferrary miał zgoła
      inne doświadczenia. I inaczej kończą. Ale który kończy szlachetniej ? Pozorny zwycięzca, czy pozorny przegrany ? To może być, wg mnie, najciekawsze pytanie wynikające z porównania
      oryginału z tym "remakiem". Ciekawe, czy reżysjer zadał je celowo, czy zupełnie przypadkiem, mając intencję raczej przekłucia balonu moralnego niepokoju, w jaki oryginał został szczodrze
      wyposażony ?

      Keitel był poruszający. Cage, jak zwykle, kiedy ma być groźny jest komiczny, kiedy ma byc
      wredny - jest pocieszny, a kiedy ma być wstrząsający - jest pląsający. Slowem, idealnie pasuje do charakteru tego filmu, co to jest z lekka niepoważny, mimo że o rzeczach poważnych zdaje się opowiadać.

      świetną rolę zagral Xzibit, raper, tutaj w roli mafiosa od narkotyków, naturalny, swobodny,
      bez papierów aktorskich, jeśli nie liczyć wygłupiania się na tych teledyskach hiphopowych ;]

      Robota filmowa bez zarzutu, takie mam wrażenie, ale idea powstania tego filmu ? Z archiwum X...

      pozwolę sobie wpuścić własną pląsawicę nt oryginału [heh, i to jeszcze sprzed "Ojejowych" czasów, hehe, normalnie "park jurajski"-recenz ] :
      forum.gazeta.pl/forum/w,14,85517794,,Dzis_Zly_porucznik_w_TV_4_html?v=2
      • barbasia1 Re: "Zły porucznik", wersja nowa vs wersja orygin 12.06.12, 14:59
        Dobra robota, bardzo dobre porównanie.

        >Cage, jak zwykle, kiedy ma być groźny jest komiczny, kiedy ma być wredny - jest pocieszny, >a kiedy ma być wstrząsający - jest pląsający

        Nie do końca się z tym zgodzę. :)

        U mnie nie otwiera się link z Twoim postem o filmie "Zły porucznik", nie wiem jak u innych, więc na wszelki wypadek powtórnie wkleję:
        forum.gazeta.pl/forum/w,14,85517794,85517794,Dzis_Zly_porucznik_w_TV_4_.html
        Post z roku 2008! Tośmy przegadali dobrych kilka lat! Boże! Kiedy te lata przeleciały!???

        :)
        • grek.grek Re: "Zły porucznik", wersja nowa vs wersja orygin 12.06.12, 15:30
          dzięki :]

          hehe, wiesz, on ma taką jakąś, niezamierzoną być może, vis comica, która
          moim zdaniem wyklucza jego szanse na zagranie roli na wskroś dramatycznej.
          on po prostu został stworzony do ról o podkładzie ironicznym, komediowym.

          o, dzięki za wsparcie ogniowe :]

          fakt, 2008, aleśmy naprodukowali od tego czasu...
          jak mała fabryka ;]
          • barbasia1 Re: "Zły porucznik", wersja nowa vs wersja orygin 13.06.12, 15:16
            > on po prostu został stworzony do ról o podkładzie ironicznym, komediowym.

            Masz rację, zgadzam się z Tobą.

            dodałabym jeszcze (choć pewnie narażę się na protesty) romantycznym, obyczajowym ("Wpływ księżyca", "Mandolina kapitana Corellego").

            > fakt, 2008, aleśmy naprodukowali od tego czasu...
            > jak mała fabryka ;]

            Prawda.
            :)
    • grek.grek Euro & powtórki : MOrfina/ROzgrywka 11.06.12, 15:29
      KokoEuro szaleje, Anglia gra z Francją dzisiaj, ale nie jest najgorzej z filmoteką,
      mimo że powtórkowo :

      w TVp Kultura "MOrfina", cośmy ją kiedyś obgadywali [20:20/1:00]

      w Polsacie "Rozgrywka", 22:30, też omawiana. De Niro & rewelacyjny
      Norton, starcie dwóch charakterów, rozgrywka sensacyjna [chodzi o
      włamanie po bajecznie cenne berło], kilka twistów, i final, pozornie
      malo zaskakujący, ale jakże wyważony psychologicznie, na tym
      poziomie - może nawet ocierający się o znakomitość.

      nie wiem, jak Wy, ale ja sobie nie odmówię "Rozgrywki" [na bis].
      • barbasia1 Re: Euro & powtórki : MOrfina/ROzgrywka 11.06.12, 22:36
        Koniec "Morfiny", co go ostanio przespałam, obejrzałam. Pepsic niedokładnie pamiętała, jednak nie żołnierze bolszewiccy zabili doktora (gonili owszem go po tym jak z okna powiatowego szpitala psychiatrycznego, gdzie udał się na leczenie uzależnienia od morfiny, zwyzywał ich od "Żydów" i postraszył szubienicą za to bili białego generała. Doktor jednak zdołał uciec kradnąc w zamieszaniu flakony morfiny ze szpitala. Potem na mieście spotkał siostrę miłosierdzia ze swojego szpitala, dał jej jedną buteleczkę morfiny, po drodze zastrzelił czlowieka , zdaje się był to znajomy lekarz, komuinista, w mundurze i pobiegł się ukryć, najpier trafił do kuźni, a potem do cerkwii, gdzie rozdygotany od głodu narkotykowego zrobił sobie zastrzyk (tam go pop pobłogosławił), a potem poszedł do kina, gdzie zaaplikował sobie kolejny zastrzyk, a potem, jak morfina zaczęłą dzialać, wyciagnął pistolet i strzelił sobie w głowę ...

        "Rozgrywka" -drogocenne berło! pamiętam Twoj opis, może rzucę okiem początek, bo dziś film późno się kończy.

        I Szwecja z Ukrainą dziś gra. Wszytsko wskazuje na to,że nasi współgopodarze będą bardziej usatysfakcjonowani od nas wynikiem swojego meczu otwarcia.

        • grek.grek Re: Euro & powtórki : MOrfina/ROzgrywka 12.06.12, 13:24
          dzięki, Barbasiu, bo i mnie ten finał się ostatnio nie... wyświetlił ;]

          Mocny.
          świetnie pasujący do całości, a do tego - ten film ma dobry rytm, prawda ?
          Temperatura rośnie cały czas, jak widzę - aż do finału, w którym osiąga
          kumulację. Temperatura przeżyć, wrażeń i wewnętrznych, owych, "dygotów"
          bohatera.

          trafiłaś :], Ukraińcy wygrali i to w pysznym stylu.
          czyżby POlonia Squadra była najsłabszym zespołem na tym turnieju ?..
          • barbasia1 Re: Euro & powtórki : MOrfina/ROzgrywka 12.06.12, 14:29
            No więc właśnie z myślą o Tobie, Greku, dla Ciebie , dla Pepsic jest ten finał.

            Bardzo przejmująca była ta scena finałowa, doktor rozdygotany siedzi w ostatnim rzędzie w małej salce kinowej, na ekranie wyświetlana jest jakaś komedia, cała sala się co chwilę wybucha śmiechem, doktor wymuje strzykawkę, z morfiną robi sobie zastrzyk, po chwili morfina zaczyna działać, ciało doktora przestaje się trząść, doktor odurzony, oglada przez chwilę film, zaczyna śmiać się, po chwili wyjmuje pistolet przykłada sobie do szyi i strzela. Nikt specjalnie nie zauważa jego śmierci, tylko siedzący obok męzczyzna w mundurze odwraca się na chwilę, potem ociera sobie z twarzy krew doktora, która go obryzgała i spokojnie patrzy dalej na film...

            Ciężki klimatem film(obejrzałam pożądnie od początku do końca), przytłaczały te mocne realistyczne sceny w szpitalu, kolejne przypadki medyczne i oczywiscie historia uzleżnionego od morfiny doktora Michaiła Aleksiejewicza (świetnie zagrana postać przez, patrzę na podgląd, Leonida Bichevina) wczoraj to wyjatkowo odczułam (to ciekawe, bo dawno tak nie odebrałam filmu ), bardziej niż na pierwszym razem .

            Czytałam w jednej z recenzji "Morfiny", że postać młodego doktora Michaiła Aleksiejewicza urasta do rangi symbolu. Tak jak doktor nie jest w stanie wyrwać się ze szponów nałogu, tak Rosja nie potrafi zwalczyć śmiertelnego zagrożenia, jakim okazują się idee rewolucji bolszewckiej.

            W "Ładunku 200" Balabanow rozliczał się z epoką schyłowego komunizmu, w "Morfinie" też przygląda się historii Rosji w ważnym momencie przemian polityczno-społecznych - wkraczającej rewolucji bolszewickiej, która bezpowrotnie niszczy stary świat.

            > trafiłaś :], Ukraińcy wygrali i to w pysznym stylu.

            A tak. Zerakałam jednym okiem.

            > czyżby POlonia Squadra była najsłabszym zespołem na tym turnieju ?..

            Nie wiem??? Chyba trudno to ocenieć po jedym meczu!?

            Dziś mecz Polska- Rossja. Niech wygra lepszy. Ale oczywiście kciuki trzymamy za naszych.

            I za to, żeby było spokojnie przed i po meczu.

            :)
            • grek.grek Re: Euro & powtórki : MOrfina/ROzgrywka 12.06.12, 15:26
              podwójnie wyrózniony się czuję :]

              sugestywny opis, Barbasiu.
              I ciekawa wykładnia ukrytego dna całej opowieści.
              coś w tym jest...
              Tak jak dla lekarza, który powinien stawiać czoła nalogom -
              wpadnięcie w nalóg jest czymś paradoksalnym i podwójnie
              sprzecznym z naturą, tak dla Rosji sprzeczne z naturą jej
              ustroju, mentalności było przejście do systemu stawiającego
              na czele państwa tzw. lud. I tak samo jak w MOrfinie następowało
              to na drodze stopniowego podupadnia państwa, kryzysu zaufania
              dlań i upadku kolejnych instancji chroniących dotychczasowy ład.

              słusznie, 1 kolejka nie kończy mistrzostw, więc... PO 1 kolejce
              Koko Team wygląda na słabszy od innych :] ?

              Co dziennik w radyjo-tiw, co portal w internecie, to o tym meczu, hehe...
              zanosi się, z tego co donoszą tu i ówdzie, że Polacy zagrają na remis, licząc na to, ze
              i tak wszystko sprawa awansu rozstrzygnie się w meczu z Czechami [poniekąd dobra
              kalkulacja, kiedy się nie wierzy w zwycięstwo, hehe].
              Czyli, można zacząc się bać ;]
              • barbasia1 Re: Euro & powtórki : MOrfina/ROzgrywka 12.06.12, 16:16
                :)

                Tak, Greku.

                > słusznie, 1 kolejka nie kończy mistrzostw, więc... PO 1 kolejce
                > Koko Team wygląda na słabszy od innych :] ?

                Ty mi to powiedz. Ty, jak Cię znam, obejrzrałeś porządnie wszytskie mecze otwarcia, przyjrzałeś się dobrze wszytskim drużynom. :)
                Zresztą przekonamy się o tym dziś wieczorem.

                A Rosja dla odmiany liczy na zwyciestwo. ;))

                Koko Team - He, he!

                To bójmy się i kibicujmy. :)
                • grek.grek Re: Euro & powtórki : MOrfina/ROzgrywka 13.06.12, 11:20
                  przeceniasz mnie, Barbasiu :]
                  obejrzałem tylko część.
                  ale takie mam wrażenie, ze jeśli w najsłabszej grupie ktoś gra
                  najsłabiej, to jest najsłabszy w całym turnieju ? ;]

                  no i udało się... zremisować.

                  całe 2 pkt są... na 6 możliwych.

                  mnie sie wydaje, że Rosja zagrała bardzo słabo. I trochę się słaniali
                  na nogach, tak jakby w ten pierwszy mecz wpakowali całą energię.
                  takie odniosłem wrażenie...
                  ... a Ty ?
                  • barbasia1 Re: Euro & powtórki : MOrfina/ROzgrywka 13.06.12, 14:54
                    Przekonująca argumentacja. ;)

                    > mnie sie wydaje, że Rosja zagrała bardzo słabo. I trochę się słaniali
                    > na nogach, tak jakby w ten pierwszy mecz wpakowali całą energię.
                    > takie odniosłem wrażenie...
                    > ... a Ty ?

                    Mnie się też tak z początku wydawało. Ale zaraz potem przyszła mi do głowy wypowiedź, naszego klasyka futbolu, który powiedział, co doskonale wszyscy pamiętają, że gra się tak, jak przeciwnik pozwala. A Polacy, jakby ich niekrytykować, nie bali się Rosjan, atakowali przez całąy mecz , strali sie odrebrać piłkę Rosjanom czy przynajmniej sprowokować do błędu, do nieprezycyjnego podania. Nie widziałam statystyk, ale miałm wrażenie, że duże byli w posiadniu piłki i to na połowie Rosjan, no i więcej strzałów na bramkę rywala oddali.
                    Ale ja się nie znam.

                    :)
                    • grek.grek Re: Euro & powtórki : MOrfina/ROzgrywka 13.06.12, 15:27
                      masz rację, klasyk też ;]
                      może obie rzeczy [rosyjska słabSZość i polska lepszość] nałożyly się częściowo
                      na siebie ?
                      • barbasia1 Re: Euro & powtórki : MOrfina/ROzgrywka 13.06.12, 15:49
                        A może polska determinacja przeogromna (podbudowana taktyką?) i rosyjska słabSZość?
                        Może.

                        :)
                      • barbasia1 Re: Euro / OT Trzy dni wolnego biorę 13.06.12, 17:16
                        do niedzieli (w sobotę 16 czerwca, przypominam, ostatni grupowy mecz naszej drużyny, z Czechami).
                        To i owo muszę zrobić, nadrobić zaległości, no i trochę odpocząć.

                        Greku, na jakim kanale będziesz oglądać mecz Polska i Czechy? Na kanale polskim czy czeskim? Na obu? ;) Komu kibicujesz?

                        A propos, byłabym zapomniała, przedwczoraj uruchomiłam automatyczne wyszukiwanie na tunerze i nowe polskie kanały się pojawiły (TV Polo /co to jest?/, ale ciągle brak czeskich) oraz program 1 i 2 w wersji HD dodatkowo!? Wielkiej różnicy nie widzę, ale pewnie dlatego, że telewizor już za stary, za mały na takie atrakcyje. ;)

                        Przyjemnego Euro-futbolowania się w najbliższych dniach, mimo wszytsko, Greku!
                        :)
                        • pepsic Re: Euro / OT Trzy dni wolnego biorę 13.06.12, 18:39
                          Mi się wydaje, że HD włączyli do jedynki i dwójki miłosiernie na czas mistrzostw. Niestety do odbioru potrzebny jest telewizor nowej generacji (płaski) i dekoder HD (wykupiony pakiet). Różnica w odbiorze jest b. duża, warto zainwestować, choć b. mało programów nadawanych jest w HD. O tv polo pierwsze słyszę. Ale ja się nie znam;)

                          Wypoczywaj Barbasiu, wracaj, my tu będziemy trzymać rękę na pulsie i pilnować zwycięstwa z Czechami:)
                          • barbasia1 Re: Euro / OT Trzy dni wolnego biorę 13.06.12, 22:26
                            A to teraz rozumiem, czemu, nie widzę różnicy. Dzięki za wyjaśnienia.


                            > Wypoczywaj Barbasiu, wracaj, my tu będziemy trzymać rękę na pulsie i pilnować
                            > zwycięstwa z Czechami:)

                            O! Kochana Pepsic, na to liczę! :)))
                            Postaram się wrócić w sobotę przed meczem.
                            Tymczasem pozdrówka serdeczne!

                            Bawcie się dobrze!

                            Bo nie wiadomo czy jeszcze kiedyś będziemy mieć okazję organizować mistrzostwa Euro w Polsce!?
                            :)
                        • grek.grek Re: Euro / OT Trzy dni wolnego biorę 14.06.12, 13:18
                          Barbasiu, będę oglądał na czeskim :]
                          wiesz, nie kibicuję, tak naprawdę.
                          jakos nie umiem się w tym połapać, żeby kibicować komuś
                          dlatego, że ma paszport z tą samą nalepką, co ja ;]

                          o, ja też mam te kanały.
                          TV Polo, to kanał z muzyką discopolową 24 na dobę.
                          coś strasznego, przedsionek piekła :]]

                          co z tymi czeskimi u Ciebie ?.. Powinnaś je mieć... może wskoczą dopiero po
                          wzmocnieniu anteny w Twoim regionie ?

                          Dzięki, Barbasiu, wzajemnie, pozytywnych emocji Ci życzę :]
                          niech gra będzie na dobrym poziomie, a będę usatysfakcjonowany.
                          • barbasia1 Re: Euro / OT Trzy dni wolnego biorę 17.06.12, 13:19
                            :)

                            Tak czułam, że to kanał dico polo. :)

                            A może to problem mojej anteny dachowej raczej? Może wypytam przy okazji sąsiadów, co u siebie dobierają (jeśli już mają dekodery i telewizory z odbiorem telewizji cyfrowej).


                            Hiszpanie świenie grają. Chyba schowałm mój włoski szal kibica i zacznę Hiszpanii kibicować.

                            Dziękuję, Greku. Dobrych meczów zatem nam życzę.

                            :)
            • pepsic Re: Euro & powtórki : MOrfina/ROzgrywka 13.06.12, 18:05
              Natomiast "Wojnę" obracająca się wokół konfliktów czeczeńskich reżyser potraktował dość stronniczo, ale film dobry.
              Ps. Mnie "Morfina" znużyła, stąd zapewne rozmyta końcówka.
              • barbasia1 Re: Euro & powtórki : MOrfina/ROzgrywka 13.06.12, 22:29
                pepsic napisała:

                > Natomiast "Wojnę" obracająca się wokół konfliktów czeczeńskich reżyser potrakto
                > wał dość stronniczo, ale film dobry.

                Stronniczo, a dokładniej ...

                • pepsic Re: Euro & powtórki : MOrfina/ROzgrywka 17.06.12, 20:19
                  Czeczeńców pokazano w negatywnym świetle, jako pospolitych bandziorów, a ja się pytam, kto komu do domu z butami wlazł?
        • pepsic Re: Euro & powtórki : MOrfina/ROzgrywka 13.06.12, 18:00
          O przepraszam, pepsic stawiała na samobójstwo, tyle że bez pewności, więc na wszelki wypadek wymyśliła alibi;
          • barbasia1 Re: Euro & powtórki : MOrfina/ROzgrywka 13.06.12, 22:33
            pepsic napisała:

            > O przepraszam, pepsic stawiała na samobójstwo, tyle że bez pewności, więc na ws
            > zelki wypadek wymyśliła alibi;

            Ożeż!!!! Mea culpa. Pisałam z głowy swej pustej, nie przypomniawszy sobie treści Twojego postu. Przepraszam! Eh!

            :)
    • maniaczytania Ech, co to byl za mecz! 13.06.12, 00:06
      alez to byly emocje!!!

      Panie trenerze - prosba wielka - niech Tyton w tej bramce juz zostanie do konca EURO :)
      • grek.grek Re: Ech, co to byl za mecz! 13.06.12, 11:17
        to prawda, Maniu...

        ... nonstop biły się we mnie dwie postawy : obejrzeć TO do końca czy jednak
        zaprotestować przeciw żenującemu poziomowi gry i zając się czymś innym :]

        tak wielu marnych akcji, niecelnych podań, fatalnych pomyłek i błędnych decyzji
        zawodników - dawno nie widziałem.
        Wyjątkowo męczące półtorej godziny.

        chyba jednak na kibica się nie nadaję :] nie mam żadnego białego ani czerwonego
        ciucha i patrzą na mnie wszędzie jak na kosmitę, szaliki noszę tylko w zimie, a do
        tego jeszcze wszystko mi jedno, kto wygra, byle gra była na dobrym poziomie...
        Tragedy,ooo, Tragedy, when you lose control and you got no soul ;]]
        • barbasia1 Re: Ech, co to byl za mecz! 13.06.12, 16:49
          W prasie zagranicznej całkiem dobrze oceniają wczorajszy mecz Polska -Rosja, właśnie patrzę na podgląd:

          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,11922814,Europejskie_media_o_meczu_z_Rosja__Polska_z_charakterem_.html
          Później poczytam , co u nas piszą.

          :)
        • pepsic Re: Ech, co to byl za mecz! 13.06.12, 18:26
          tak wielu marnych akcji, niecelnych podań, fatalnych pomyłek i błędnych decyzji zawodników - dawno nie widziałem. Wyjątkowo męczące półtorej godziny.
          No to jednak się nie znam;)

          Na mnie wczoraj spoglądano z wyrzutem, kiedy zjawiłam się w gościach "normalnie" ubrana, nawet pies w szaliku wyraźnie był zawiedziony;) A jak wracałam w strugach deszczu o północy spotkałam biegnącego młodziana w powiewnych narodowych szatach z okrzykiem na ustach: Kto wygrał mecz? Polska:)

          Ps. Rosja i wszystko jedno ? Nie może tak być, Grek, nie zgadzam się!
          • grek.grek Re: Ech, co to byl za mecz! 14.06.12, 13:14
            ten młodzian widać także zadowolił się ponad miare remisikiem, który
            oznacza, ze w sobotę Polska będzie robić to, czego nie lubi, a Czesi, to co
            lubi każdy zespół ;]

            hehe, co z tą Rosją, Pepsic ?

            • pepsic Re: Ech, co to byl za mecz! 15.06.12, 19:11
              No ja co? Z racji splatającej się historii i aspektu politycznego mecze z Rosja, a dawniej z ZSRR zawsze budziły i budzą wielkie emocje.
              • grek.grek Re: Ech, co to byl za mecz! 16.06.12, 12:23
                och, my to z każdym mamy takie zaszłości.
                aż się boję, co będzie przeciw Niemcom, jesli uda się awans do następnej
                rundy... :]
                • pepsic Re: Ech, co to byl za mecz! 17.06.12, 20:28
                  Okazuje się, że z Niemcami już nie, bo jak uczy najnowsza historia w imię politycznej poprawności, obozy były nazistowskie.
        • maniaczytania Re: Ech, co to byl za mecz! 13.06.12, 18:39
          grek.grek napisał:

          > to prawda, Maniu...
          >
          > ... nonstop biły się we mnie dwie postawy : obejrzeć TO do końca czy jednak
          > zaprotestować przeciw żenującemu poziomowi gry i zając się czymś innym :]
          >
          > tak wielu marnych akcji, niecelnych podań, fatalnych pomyłek i błędnych decyzji
          > zawodników - dawno nie widziałem.
          > Wyjątkowo męczące półtorej godziny.

          Oj Greku, trzeba bylo nie ogladac tego Czechy-Grecja, tylko przelaczyc sie pozniej na inny program na mecz Polska - Rosja ;)
          Tylu dobrze rozegranych akcji, swietnych podan w wykonaniu Obraniaka (po pierwszym meczu nie myslalam, ze to powiem!) i innych, tak znakomitej bramki (poki co zgodnie typowanej przez wszystkich i u nas i poza granicami jako najladniejszej na ME), takiego wreszcie zgrania "druzynowego", ze wreszcie nie grali "na siebie", tylko na druzyne, tak dobrze poukladanej obrony i spokojnego pewnego bramkarza - to ja jzu dawno nie widzialam.
          Wyjatkowo emocjonujace poltorej godziny - powinno byc 2:1 dla nas - zasluzyli chlopaki w pelni!
          • pepsic Re: Ech, co to byl za mecz! 13.06.12, 18:45
            Wyjatkowo emocjonujace poltorej godziny - powinno byc 2:1 dla nas - zasluzyli chlopaki w pelni!
            Mi się wydaje, ze zabrakło im trochę szczęścia.

            Oj Greku, trzeba bylo nie ogladac tego Czechy-Grecja, tylko przelaczyc sie pozniej na inny program na mecz Polska - Rosja ;)
            Hi, hi:)))
          • grek.grek Re: Ech, co to byl za mecz! 14.06.12, 13:21
            haha ;]

            może się wyostrzyłem nazbyt, na te niedokładności.
            za to wczoraj Holandia z Niemcami - świetny mecz,
            nawet jesli HOlandia zbiera krytykę. Poziom jednak
            daleko lepszy od tych "polsko-grupowych" meczów.
      • barbasia1 Re: Ech, co to byl za mecz! 13.06.12, 15:00
        Mnie się też bardzo podobał mecz. Przynam, że stawiałam na to, że przegramy. I może dobrze, bo się mile rozczarowałam. Finału naszej drużynie nie wróżę, ale może jednak uda się wyjść z grupy.
      • barbasia1 Re: Ech, co to byl za mecz! 13.06.12, 15:34
        Gol Błaszczykowskiego był fantastyczny. :)
    • grek.grek w kinie pustki... wszyscy na stadionie ? :] 15.06.12, 13:14
      cyżby filmy przegrywały z Euro ?
      oglądacie coś, poza futbolem ? :]

      ja - owszem, TVP Historia nocami puszcza dobre polskie filmy.
      zbieram je do tzw. kupy i zdam relację niebawem.
      jak Euro mi pozwoli ;]
      • maniaczytania Re: w kinie pustki... wszyscy na stadionie ? :] 15.06.12, 17:57
        grek.grek napisał:

        > cyżby filmy przegrywały z Euro ?
        > oglądacie coś, poza futbolem ? :]

        Poza futbolem dla mnie teraz nie ma nic ;) Nie ogladam zadnych filmow w tv, dvd czy itp. Powiem wiecej - nawet nic nie czytam, ha! ;)
      • pepsic Re: w kinie pustki... wszyscy na stadionie ? :] 15.06.12, 19:13
        cyżby filmy przegrywały z Euro ?
        Niee, ale ciężko sie dopchać;)
    • pepsic Do Greka w ramach OT 15.06.12, 19:22
      Sorki, że pytam. Naprawdę nie znałeś smutnej historii kapitana naszej drużyny?
      Ps. Nie chcę w tamtym wątku, aby nie nakręcać niezdrowych emocji.
      • grek.grek Re: Do Greka w ramach OT 16.06.12, 12:21
        chwilka, musze do tamtego wątku rzucić okiem, zeby się nie "kopnąć" w
        zeznaniach... ;]

        serio. nie znałem. wiem, ze to niewiarygodnie brzmi, w czasach gdy
        wiadomo, co pan kapitan lubi jadać na śniadanie, jaki ma kolor narzuta
        w jego sypialni oraz jakiej marki autem drałuje... taki jestem, widzisz...
        niedzisiejszy. Analogowy :]
        • pepsic Re: Do Greka w ramach OT 17.06.12, 20:23
          Masz rację, nie powinnam przesłuchiwać;)
    • grek.grek "Śmierć w Wenecji",via CT2, ze spojlerem[nie]stety 16.06.12, 11:22
      hehe, u Was, drogie panie, konkurencja lub piłkarska namiętność, a u mnie konkurencja co najwyżej programowa i jakoś namiętności takie-sobie ;]

      konkury ramówkowe Czesi stworzyli, dając wczoraj o 20:55 "Śmierć w Wenecji" Viscontiego. wg Manna, do którego nigdy nie mogłem się przecisnąć.

      Prof. Von Assenbach, kompozytor, w ramach "poszukiwania równowagi twórczej i życiowej" przybywa do Wenecji. Od pierwszego dnia pobytu w kurorcie wypoczynkowym wpada mu w oko młody chłopiec z Polski - Tadzio. Cherubinek z mlekiem pod nosem, ale za to urodziwy nad wyraz. Profesor, wyraźnie odczuwający swoją postępującą starośc i zgrzybienie, ulega calkowicie urokowi dzieciaka. Spotykają się, zwykle przypadkiem, w restauracji, salonie... wymieniają spojrzenia... a na plaży śmigający w przedpotopowym stroju kąpielowym [mamy 1911 rok] Tadzio przyprawia profesora niemal o palpitację serca.

      Nie jest to jednak zaintrygowanie seksualne. Profesor w Tadziu widzi przede wszystkim usobienie niewinności, której sam jest już pozbawiony; utraconej młodości; i przede wszystkim : piękna, które według profesora jest istotą twórczości artystycznej. W retrospekcjach toczy on spory ze swoim przyjacielem, utrzymując, ze artysta musi żyć w sposób uporządkowany, stonowany, czysty, a jego duch ma się zywić szlachetnym pięknem - tamten ma przeciwne zdanie : domeną artysty musi być chaos żywiołów, całkowite otwarcie na zmysłowość, pogrążenie w doznaniach ciała. Nie dobro, lecz zło stanowi paliwo arystycznej egzystencji. W Tadziu, takie odniosłem wrażenie, profesor odnajduje ową zmysłowść piękna, co go konfudnuje, stawia w sprzeczności dotychczasowe ideały i uderzającą rzeczywistość.

      Von Asenbach próbuje uciekać. Chce wyjechać. Nie udaje mu się, bo jego bagaże gdzieś się zapodziały i odpowiednie służby musza je odszukać. Wraca więc, i nagle... doznaje dziwnego szczęścia, rozpromienia się, emanuje znienacka cichą radością. Wraca do obserwowania Tadzia, do wymiany spojrzeń, do śledzenia go na uliczkach miasta, kiedy spaceruje on ze swoją rodziną.

      A potem przychodzą niepokojące zdarzenia... UMierający na poczcie człowiek... masowa dezynfekacja miasta... Nikt, od szefa sali w kurorcie do zabawiającego gości groteskowego grajka, nie chce mu powiedzieć, co się dzieje... Dopiero na poczcie, w zaufaniu, jej dyro zdradza mu prawdę "trzymaną w tajemnicy przed turystami, z ktorych żyje Wenecja" - cała Italia zmaga się z zarazą, a ściślej : z epidemią cholery. Z powodu sprzyjających wiatrów wiejących o tej porze roku na jej atak narażona jest także Wenecja. "Niech pan stąd ucieka", sugeruje profesorowi poczciarz.

      Ale profesor nie wyjedzie. Nie wyjedzie, tak jak nie wyjeżdza rodzina Tadzia. Czy sam Tadzio ? trudno powiedzieć... Profesor śledzi ich wciąz po uliczkach, a potem jest z nimi sam na plazy. Pustej. Wszyscy uciekli, tętniącą życiem - teraz stoi calkiem cicha. Tylko profesor, już zdradzający objawy zachorowania, prosi o leżak. Kobieta z rodziny Tadzia zawodzi pieśń nostalgiczną.

      Czy naprawde, chwilę przed śmiercią, profesor widzi, na tle mieniące się morza i błękitu horyzontu smukłą postać Tadzia, idącego wolno w morze, na moment odwracającego się
      i wskazującego [na] coś ręką ? BYć mozę to złuda przedśmiertna. Boye plażowi wynoszą
      jego ciało, odprowadzane wzrokiem przez kilka pozostałych na plaży osób.

      Wizja ? Złuda ? ILuzja Tadzia, jako wyraz pogodzenia ze światem, uznania prymatyu zmysłowego piękna, jako sztuki samej w sobie ? A może realizm, może wcale mu się
      to nie przyśniło... przyznam, ze - nie znając oryginału literackiego - nie wiem, jak zakwalifikować
      to zakończenie. Wiecie coś na ten temat ?

      2 godziny mijają szybko. "Dzieje się" tutaj od czasu do czasu, ale DZIEJE się cały czas. Profesor, swietnie i z uczuciem grany przez Dirka BOgarde'a, nie ma chwili spoczynku.
      Cały czas krązą w nim emocje, doznaje wrażeń, wątpi, lęka się, entuzjazmuje. Tak
      naprawdę dokonuje rozrachunku ze światem, nie wiedząc nawet, ze śmierć jest blisko.

      Siedząc i en face nie wygląda na starca. Wygląda na faceta w sile wieku. Ale chód już
      zgarbiony, spacery kosztują go mnóstwo zdrowia [później, także w powodu choroby], w
      zbliżeniach widac grube zmarszczki wokół oczu, czubek głowy zaś świeci wyraźną łysiną... Ta starośc bardzo mu doskwiera. Nie pomoże wizyta u fryzjera, czarna farba na siwiejące skronie, przycięty modnie wąs, pełny makijaż i szminka na ustach... Jest stary. Widok Tadzia uświadamia mu to boleśnie. Ale nie tylko. W znakomitej scenie, profesor znajduje się znienacka w windzie pełnej młodych chłopców, probuje patrzeć na Tadzia, tamten mu odpowiada, ale tak naprawdę uderza profesora ich świeżość, wobec której czuje się jak ostatni dziad, brzydki i zniedołężniały. Doznaje takiego smutku i wzburzenia, że az chce wyjechać, zostawić to miejsce, oderwać się od ich towarzystwa i codziennego widoku uświadamiającego mu, że utracił coś najcenniejszego.

      Ale jest też małe ujęcie, drobne, które pokazuje dobitnie, ze mamy do czynienia ze starym człowiekiem. zaraz po przyjeździe do Wenecji profesor zmierza bulwarem do hotelu, przypadkiem zbliża się do niego maly chłopiec, i profesor wykonuje taki delikatnie odpędzający ruch laską. Taki pulsacyjny, słaby, "sio sio". W tym ruchu jest cała jego starość.

      "Jesteś stary, Gustawie. Ne jesteś już niewinny i czysty. TO atrybut młodości. Tylko młodości" - zrozumie to i powie te straszliwe słowa w samym finale. Farba spłynie cienką czarną strużką spod kapelusza, szminka się rozmaże, biel nałożona na twarz zamieni sie w skorupkę... Umrze ze znakiem bezsilności wobec nieodwracalności losu na twarzy wypisanym. Umrze, byc może już nie potrzebując jej, zatopiony w pięknie i zmysłach.

      Profesor ma za sobą przejścia, utratę coreczki, chyba rozwód z zoną, wreszcie koncert na
      którym zostaje bezlitośnie wygwizdany. "Przestałeś odczuwać zmysłami, wpadłeś w pułapkę
      pogoni za doskonale uporządkowaną formą, twoja muzyka nie ma duszy, dlatego cię wygwizdali !" - z pasja wyjaśnia mu jego przyjaciel. BYć może w Wenecji profesor odnalazł utraconą istotgę twórczości, miłośc, podziw, zmysłową radość. I być może z nią postanowił umrzeć, rozumiejąc, ze powrót do świata będzie utratą kontaktu z jej desygnatem, czyli Tadziem, a jesli go na tej plaży nie było - to z miejscem, które nim zostało zainfekowane w pozytywny sposob, w którym przynajmniej profesor może odnaleźc jego wyraźne wspomnienie.

      Doskonała jest scena, kiedy Tadzio, owinięty ręcznikiem,niczym młody bóg idzie po plaży w stronę popołudniowego słonca, a profesor obserwuje go i... jakby pisał, jakby znowu komponował na tych kartkach jakie ma na plażowym stoliku między gazetami. Albo scena, kiedy profesor idzie deptakiem, przed nim Tadzio, który okręca sie wokół kolejnych metalowych słupków za każdym piruetem rzucając mu spojrzenie. Profesora cała sytuacja pozbawia tchu, ledwie łapie powietrze na tyłach kabin plażowych.

      Wenecja romantyczna nie jest. Nie jest pocztówkowa. Niewiele kadrów opiewających jej urok. Najpiękniejszy, malarski niemal, jest kadr plażowy : zachodzące słońce, plaża, łódka, krajobraz jakby stworzony dla finału nadchodzącego, znamionujący gaśnięcie, a jednocześnie sugerujący czekającą bohatera [niespieszną podróż].

      Staranne kino. TO co dzisiaj dałoby się powiedzieć w 5 minut, tutaj trwa minut 20-25. Profesor przybywa łodzią na wyspę, udaje się do hotelu, zostaje tam przyjęty, zaprowadzony do hotelu, poinstruowany o tym i owym... Pyk, 20 minut. Ale nie są to dłużyny. Doskonała kamera wciąga w drobiazgowośc gestów, spojrzeń, mowy ciała. Nie można oderwać oczu, zeby nie przegapić jakiejś małej rzeczy o wielkim znaczeniu dla całości. Zycie kurortowe, gości złożonych głównie z tzw. wyższych sfer, codziennośc restauracji, salonu, plażowa gwarnośc, którą łowi profesor. Sama doskonałość. Perfekcja.

      I wreszcie sam profesor zauroczony chłopcem, a naprawdę - zauroczony przedstawianiem piękna i zmysłowej jego funkcji odkrywanej na nowo. W imadle zaintrygowania i strachu.
      • barbasia1 Re: "Śmierć w Wenecji",via CT2, ze spojlerem[nie] 17.06.12, 15:15
        Mam tom opowiadań Manna, jak go znajdę i przypomnę sobie "Śmierć ...",, to powiem co i jak było w finale...

        Świetna opowieść, Greku.

        :)

        • grek.grek Re: "Śmierć w Wenecji",via CT2, ze spojlerem[nie] 18.06.12, 15:37
          świetnie :]

          dzięki, Barbasiu.
          patrz, że Czesi w publicznej potrafią dać TAKi film
          o godzinie 20:55...w TVP chyba by się świat
          skończyl, przecież przed podobną projekcją, to
          by nawet 5 minut reklam nie sprzedali.
          • siostra.bronte Re: "Śmierć w Wenecji",via CT2, ze spojlerem[nie] 25.06.12, 11:19
            Pięknie napisane, Greku :) Nie wracam do tego filmu, chociaż nagrałam go dawno temu. Bo jego oglądanie jest bolesne. Visconti dotyka moich największych lęków...
            Może trudno Ci w to uwierzyć, ale dawno, dawno temu, Visconti był pokazywany w jedynce w prime-timie! To był "Ludwig", w formie 4-odcinkowego serialu, pamiętam, że to były niedziele ok. 20.00. Ach, to były czasy...A ten film to skończone arcydzieło :)
            • grek.grek Re: "Śmierć w Wenecji",via CT2, ze spojlerem[nie] 25.06.12, 15:35
              Dzięki :]

              o, to jest prawda.
              to były czasy...
              Wierzę Ci, oczywiście, sam też
              trochę zahaczyłem jeszcze ciut o dobre lata,
              kiedy liczył się dla TVP dobry gust i kreacja]
              wzorców, a nie podążanie za tymi
              najmniej wartościowymi.

              film znakomity.
              A to, ze dla Ciebie jest tak osobisty, dodaje mu
              barwy.
      • pepsic Re: "Śmierć w Wenecji",via CT2, ze spojlerem[nie] 25.06.12, 23:25
        Zachęcająco brzmi, tylko szczerze mówiąc nie potrafię wyobrazić sobie z tego zajmującego filmu. Ale wierzę na słowo:)
    • grek.grek "Kronika wypadków miłosnych" via TVp Historia 16.06.12, 12:00
      "Kronika wypadków miłosnych".
      heh, jeszcze wtedy Wajda chciał kręcić o ludziach filmy, a nie o pomnikach :]
      wg prozy Konwickiego [zaliczyłem tylko "Małą Apokalipsę", więc znów nie wiem, jak
      w oryginale to leciało].

      W przeddzień matury'39 Witek zakochuje się w Alinie, córce oficera wojska. On jest
      skromnym chłopakiem, jakkolwiek bystrym i już wykształconym, ona - dziewczyną
      z dobrego domu, takiego z ogrodem i psem pilnującym obejścia. ON robi wszystko, zeby
      się do niej zbliżyć, włącznie z podglądaniem jej oknem na drugim piętrze, co owocuje
      widokiem jej nagich pośladków [jakoś nie umiem w tym przypadku użyć określenia "gołego tyłka" ;)] i upadkiem z wysokości, a potem ucieczką w popłochu.

      Uczucie jego nie jest jednak erotyczne. To prawdziwe zakochanie. Erotycznie zainteresowani
      są raczej jego dwaj koledzy polujący nieudolnie na seks z dwiema neurotycznymi siostrami, star[sz]ymi pannami z sąsiedztwa. Ich matka na zapraszanie do domu młodszych chłopakow patrzy z niechęcią, a nawet oskarża siostry o rozpustę, ale do niczego nie dochodzi, bo one
      są niepoprawnymi romantyczkami. Kokietują, ale marzą o miłości, o staromodnej męskiej galaneteri wobec kobiety, a nie o obmacywankach hormonalnie pobudzonych uczniaków. Patrzą chętnie na Witka, podejrzewając go o te właśnie męskość, ale Witek dotrzymując towarzystwa i kultura się wyrózniając, wcale nie ma zamiaru ich zadowalać. POozstaną im tabletki nasenne i napady łzawej histerii.

      Witek chce być lekarzem, czyli człowiekiem nauki, racjonalistą. Uczucie do rezolutnej i uroczej Aliny, sprawia jednak, że skręca w stronę reakcji bliskch raczej jego matce, zaangażowanej religijnie, chociaż nie fanatyczce - Witek, co i rusz "używa" zaklęć aby za ich pomocą zmusić
      los do postawienia Aliny na jego drodze, do spotkania się, do "przypadkowego" przecięcia ich dróg. I czasami mu się "udaje" coś "wyczarować" ;]] Spotykają się coraz częsciej, chadzają, gaworzą. Witek zazdrosny o jej kuzyna, stacza z nim pojedynek "na rękę" o "prawo do Aliny", wbrew jej protestom. Ale kuzyn nie jest nią zainteresowany, to tylko jego hormony takie intepretacje podsuwają. Kuzyn jest buntownikiem, socjalistą, sugeruje Witkowi, ze powinien raczej podpalić dom rodziców Aliny,"tych burżujów", zamiast "płaszczyć się przed nimi". Ale nie dla Witka taka gadka. On nie cofa się przed niczym, zeby ukochaną wywołać na rozmowe, czy spojrzeć choćby na nią. Nawet celny strzał ze śrutówki w tyłek nie jest go w stanie zniechęcić. Strzal ów celny oddaje ojciec Aliny, niechętny chłopakowi.

      zaaferowanie Aliną sprawia,z e Witek nie dostrzega, ze skromniejsza i wycofana nieco, siostra jego kolegi, a córka miejscowego pastora, Niemca, Greta zakochana jest w nim nie mniej niż
      on w Alinie. Witek traktuje ją jak koleżankę, przyjaciółkę, co jej wyraźnie nie wystarcza. Jej brata, może i ma dobre chęci, ale probuje ich spiknąc wyjątkowo niecelnymi zagrywkami, np. zapraszając Witka, żeby, jako przyszły lekarz, ją 'zbadał", bo "zachorowała". Oczywiście, ona nie jest chora, a za to najada się wstydu, kiedy brat niemal siła podciąga jej koszulę nocną i zaprasza Witka do "wysłuchania" jej gołych pleców. Chce siostrze pomóc ;]

      Jest wiosna 39... lato 39... i wszędzie widać żołnierzy/ Maszerują, musztrują, prowadzą ćwiczenia. Ułani, artylerzyści, piechota... "Będzie wojna...",mówią jedni. "E tam, postraszą jak zwykle i nie będzie", odpowiadają inni. Ale wojna, to wiemy, zbliza się nieuchronnie. Greta wyjeżdza. Wkrótce ma wyjechać także Alina. Do Niemiec.

      Kiedy Alina dostaje zakaz widywania się z Witkiem, z powodu obawy rodziców o jej przyszłośc, chłopak staje na głowie, zeby się z nią zobaczyć. Udaje mu się zaaranzować spotkanie zaraz po maturze. Ostatni tydzień upływa mu na oczekiwaniu. Przez to zawala egzaminy. "spróbujesz za rok" pociesza go dziewczyna, ale on odpowiada "za rok nie będę żył...". I tego dnia umawiają się na następne spotkanie. A na nim biorą symboliczny ślub. I mają seks wśród traw. A potem chcą skończyć ze sobą, jak Romeo i Julia, aby los ich nie rozdzielił. W tym celu zażywają tabletki, które Witek podprowadził siostrom z sąsiedztwa. Zasypiają...

      Budza się z powodu huku bomb spadających i rozrywających ziemię wokół nich. Wstają i odchodzą w dal trzymając się za rękę. A te bomby dalej robią swoje.

      Konwicki występuje w tym filmie także. Jako ktoś w rodzaju narratora. Starszego
      pana wspominająćego przeszłość na Litwie. Rozmawia dwukrotnie z Witkiem, czyli ze sobą
      samym sprzed lat. Odbywa podróż sentymentalną do młodości, ot co.

      filmowanie znakomite, jakiś taki rodzaj nostalgii specyficznej w tym wszystkim jest, w tych
      zdjęciach, w muzyce. ciepła jednocześnie. Całośc dzieje się pośród zieleni, domów
      wśród krzewów, parków dzewiastych, krętych dróżek podmiejskich i pagórków trawiasto-roślinnych. Na moment kamera wybiera się do dzielnicy żydowskiej...

      Ciekawa czołówka - padają nazwiska aktorów z adnotacją 'pierwszy raz na ekranie".
      czyli, ze debiutanci. No i fakt, Wajda dał główne role Piotrowi Wawrzyńczakowi i Paulinie
      Młynarskiej. oboje w ogóle nie wyglądają na stremowanych. On jest młodym mężczyzną
      z wieloma pierwiastkami chłopięcymi, a ona jest pełna wdzięku, taka trochę Ania z Zielonego
      Wzgórza, a kiedy mówi "sprawianie ludziom przykrości, to moja specjalność", to aż uszy
      puchną z ciekawości, gdzie można je u niej zamówić ;] Oboje powtarzają sobie, że są
      'egocentryczni i okropni", ale to tylko przekomarzania, młodzieńcza retoryka, tak
      naprawdę są przecież jak ciepła wersja Romea i Julii, którymi chcą tak usilnie zostać w
      finale.

      i to własnie para debiutantów, nastrojowe miejsca w mistrzowskim filmowaniu, świetne dialogi pisane przez samego Konwickiego decydują wg mnie, że rzecz jest nie do przegapienia.
    • grek.grek "Kawalerskie życie na obczyźnie",spojl. via TVP H. 17.06.12, 12:30
      W lekkiej, przywodzącej na myśl stare czeskie komedie, formie zrealizowana
      opowieść o perypetiach młodego POlaka, który wyjeżdza, w początku XX wieku
      do Niemiec, gdzie probuje znaleźć swoje miejsce pod słońcem, zaś najważniejsze
      doświadczenia jego życia skupiają się na damsko-męskich relacjach i własnym
      stosunku do seksu.

      W pierwszej odsłonie nasz bohater pracujew fabryce. Jednocześnie uczęszcza
      na kurs dobrych manier do frau z towarzystwa. UMie poprosić dziewczynę do
      tańca, przedstawić się, zagaić... słowem "nie robi wiochy". Ale kobiety są niedostępne,
      wypacykowane, za dużo konwenansów, a do jego stosunek do seksu jest dość
      niechętny z uwagi na traumę jaką pozostawiają w nim obrazki skutków chorób
      wenerycznych, które ma nieprzyjemność oglądać podczas edukacyjnej wycieczki
      do centrum medycznego.

      Jako że nie znajduje wspólnego języka z prostackimi kolegami, poza swoim przyjacielem
      granym przez Artura Barcisia, wkrótce porzuca fabryke i czworaki dla robotników i przyłącza
      się do interesu na kółkach, czyli budy z obwoźna karuzelą. Karuzelnik co i rusz zmienia
      kobiety, i urządza z nimi łupucupu, a że nasz bohater z drugim pomocnikiem, zajmują
      jedną część budy, a karuzelnik drugą - no to odgłosy ciągle go prześladują. Przy okazji
      poznawania zalet poligamii, musi zmierzyć się ze jej skutkami, a więc sytuacją : do czego może prowadzić związek z kobietą rozwiązłą, bo nienascyconą seksualnie. Poznaje faceta, któremu taka właśnie żona przyprawia rogi, i facet z tego powodu się wiesza. Na karuzeli.
      Interes pada z powodu skandalu. Chłopak szuka nowej przystani.

      Znajduje się u pewnej starszej frau, u której wynajmuje pokój, jako ze podjął pracę w miejscowej kotłowni. Frau dysponuje atrybutami dojrzałej, doświadczonej kobiety i młodzieniec
      ma okazję się seksualnie uświadomić i zapomnieć o dawnych lękach.

      Niedługo później podejmuje pracę w kopalni, jako górnik.
      A w godzinach wolnych od pracy przyprawia rogi sztygarowi, u którego ma stancję.
      Wciąga go świat seksu za pieniądze w burdelach.
      Namawia do tego również swoich, mniej doświadczonych, kolegów.
      Co i rusz odwiedzają miejscowy przybytek, gdzie za kawałek pensji
      można poszaleć.
      Tylko że... usługa jest słabej jakości, bo nie ma w tej całej akcji
      namiętności, dziewczyny są profesjonalistkami w połowie cala, a nie
      w calym, i klientela niestety dostaje treśc, ale forma pozostaje zimna
      na psi nos.

      Rozczarowany chłopina rozgląda się więc za "normalnymi" dziewczynami.
      Poznaje jedną taką, ale w zasadzie seks-związek z nią nie rózni się od
      burdelowych usług... tyle, że tutaj musi on seks od swojej nałożonicy
      kupować za pomocą fundowania jej prezentów.

      Może więc trzeba panny bogatej ? takiej, która nie chce prezentów, a
      jednocześnie nie jest dziwką. Proszę bardzo. Trafia się i taka. Tyle, ze
      seksualnie niesprawdzona. Plotki głoszą, ze jest impotentką... A sama
      dziewczyna najpierw chce ślubu, dopiero potem ma być seks. Jej rodzice
      z dumą prezentują rodowe porcelany i nadmieniają, ze "mają trochę pieniędzy".
      słowem : zeń się chłopie, a biedy nie zaznasz. Ale nasz bohater nie chce
      kasy, tylko szczęśliwego poży... wróć - współżycia :]
      Próbuje siłą sprawdzić, czy urządzenia seksualne jego narzeczonej nadają się
      do działania, i... jej rodzice oskarżają go o próbę gwałtu.

      Musi więc nasz koziołek mądra głowa szukać dalej swojego Pacanowa.

      Zostaje kanarem w czymś na wzór tramwaju, może kolejki...
      wpada mu w oko Agata, panna urodziwa i porządna. No i... Polka, a nie
      żadna fraulein.
      I już wie, ze tylko ona i żadna inna.
      Odyseusz znalazł swoją kobiecą Itakę ;]
      najpierw ją obserwuje, zwraca jej uwagę, flircik oczopląsowy...
      a potem nadarza się okazja by zdobyć jej serce, za pomocą
      wytargania za uszy kierownika przędzalni, gdzie Agata pracuje i
      jest finansowo wykorzystywana i łamane są jej prawa pracownicze. dla
      miłości, to choćby i socjalista można zostać ;]]

      wkrótce nasz człowiek wyjeżdza, za pracą, najpierw jednak oświadcza
      się i zostaje zaakceptowany. Kiedy już urządza się w nowym miejscu,
      kupuje dom - dołącza do niego Agata. Biorą ślub. I happy end.

      Taka oto story, czlowiek płci męskiej przechodzi przez wszelkie stadia i formy
      relacji damsko-męskich, aby odnaleźć tę właściwą w formule tradycyjnej i bezpiecznej.

      Ciekawy język, jakim się posługują bohaterowie. Taka jakaś polszczyzna wysmakowana
      i niedzisiejsza momentami.

      Formuła, jw. - lekka, z muzyczką skoczno-szwejowsko-ck'dezerterowsko-zabawną w tle,
      nadającą całości formę po prostu luźną, z elementami tragikomicznymi, w postaci
      np. wisielca na karuzeli [w końcu to urządzenie do zabawy], a także oswajającymi
      pewne [ówczesne, jak sądzę] skrępowania, jak np. panny z agencji towarzyskiej
      wychodzące [schodami w dół] do oczekujących w hallu klientów w sposób przywodzący na myśl pokaz mody albo rewię jakąś, jak aktorki albo modelki, przy w.op muzycznym motywie.

      A jednocześnie sceny łóżkowe szczelnie nakryte pierzyną, co czasami daje efekt
      komiczny w postaci widoku dziwacznej utajnionej krzątaniny z wystającymi samymi
      glowami i ew ramionami :]

      Trochę fajnych krajobrazów [post]industrialnych, starych maunfaktur, które tworzą scenografię
      do niektórych fragmentów filmu.

      w roli głównej Marek Bukowski, znany z "Nad rzeką ktorej nie ma", gdzie spotkał
      się z Andrzejem Barańskim, scenarzystą i reżyseiro "Kawalerskiego życia...", i
      widać tak sobie przypadli do gustu, ze od razu nakręcili wspólnie drugi film.




      • barbasia1 Re: "Kawalerskie życie na obczyźnie",spojl. via T 17.06.12, 13:00
        Ale fajny film. :)
        Nie widziałam go nigdy, choć nakręcony został, ożeż!, 20 lat temu (1992).
        Andrzej Barański - to jeden z moich ulubionych reżyserów.

        Na stronach filmpolski.pl znalazłam ciekawą informację na temat scenariusza tego filmu.
        "Kawalerskie życie na obczyźnie" to adaptacja pamiętnika Jakuba Wojciechowskiego pt. "Żywot własny robotnika". Tekst ten, będący relacją z pobytu młodego Polaka w Niemczech, w 1923 roku wygrał konkurs Polskiego Instytutu Socjologicznego. Wydany siedem lat później przez prof. Józefa Chałasińskiego zyskał uznanie m.in. Tadeusza Boya-Żeleńskiego, choć wielu zaszokował obyczajową śmiałością".
        filmpolski.pl/fp/index.php/123392
        :)
        • grek.grek Re: "Kawalerskie życie na obczyźnie",spojl. via T 17.06.12, 13:56
          Cześć, Barbasiu, jak tam po urlopie ? :]

          yes, lata 90, dobre lata dla polskiego kina...

          czyli, literatura w służbie sztuki filmowej.
          po raz kolejny.
          z sukcesem [wg mnie].

          za parę lat moze zekranizują wyznania i opowieści
          polskiej pokojówki pracującej wiele lat w Niemczech,
          które niedawno drukiem się ukazać raczyły :]
          Wyszedł z nich portret Niemców, jako ostatnich
          chamów i brudasów, czyli dośc ciekawy może być film.
          tylko... wiesz... kto sfinansuje takie kino, godzące w
          przyjaźń polsko-niemiecką ?
          • barbasia1 Re: "Kawalerskie życie na obczyźnie",spojl. via T 17.06.12, 14:13
            Cześć, Greku. :)
            Krótki ten urlop, a właściwie to nie urlop, albo urlop bez urlopu, bez odpoczynku.

            Właśnie. :)

            Świetnie. Muszę upolować ten film Barańskiego. A propos ciekawe, co teraz Barański ma na warsztacie?!

            Hehehe.
            Słyszłam o tej książce, nawet widziałam, słuchałam rozmowy z jej autorką (zdaje się w programie DDTVN), paru zdań poprawnie sklecić nie potrafiła, taka to opowiadaczka była . ;)

            Mama zawsze powtarza, nigdy obcej osoby w domu do pomocy. ;)

            > kto sfinansuje takie kino, godzące w przyjaźń polsko-niemiecką ?

            Znaleźli by się tacy, którym byłoby to na rękę. ;))

            Jak zajdzie potrzeba to sie znajdą sponsorzy, he,he. :)
            • grek.grek Re: "Kawalerskie życie na obczyźnie",spojl. via T 18.06.12, 15:41
              no to... oby do następnego, tym razem - w pełni wypoczynkowego :]

              hehe, pewnie do pisania wynajęła ghostwritera, oczywiście za procent
              planowanych dopiero zysków ze sprzedaży dzieła.

              hah, no własnie, bo jak ci obcy pomoże, to potem już nie będzie
              ratunku ;]

              racja, może nawet sami Niemcy, w końcu byznes iz byznes, na
              sobie też można go przeprowadzić.
    • maniaczytania Re: Ojej, co tu wybrac 2012 - 4 (vol. 21) 17.06.12, 14:01
      Bardzo mi szkoda Polakow i smutno z ich powodu - wreszcie mielismy taka fajna druzyne, na ktora i milo popatrzec bylo ;)

      No, ale teraz, w nowych okolicznosciach, juz bez wyrzutow sumienia, moge kibicowac Niemcom i Mario Gomezowi (zeby zostal Krolem Strzelcow) :)
      • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrac 2012 - 4 (vol. 21) 17.06.12, 14:23
        maniaczytania napisała:

        > Bardzo mi szkoda Polakow i smutno z ich powodu - wreszcie mielismy taka fajna d
        > ruzyne, na ktora i milo popatrzec bylo ;)

        :)
        Dlaczego "mieliśmy"? Mamy! Powinniśmy mieć. Za kilka miesięcy przecież rozpoczynają się eliminacje do Mistrzostw Świata!!!

        Przewidujesz, Maniusiu, Niemców w finale?

        :)
        • maniaczytania Re: Ojej, co tu wybrac 2012 - 4 (vol. 21) 17.06.12, 14:32
          barbasia1 napisała:

          > Dlaczego "mieliśmy"? Mamy! Powinniśmy mieć. Za kilka miesięcy przecież rozpoczynają się eliminacje do Mistrzostw Świata!!!

          No wlasnie, druzyna jest rozwojowa bardzo, ale obawiam sie, ze przyjdzie nowy trener i zacznie wszystko od poczatku ;(
          • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrac 2012 - 4 (vol. 21) 17.06.12, 15:03
            Może nie zdekonstruują jej całkowicie!?
        • maniaczytania Re: Ojej, co tu wybrac 2012 - 4 (vol. 21) 17.06.12, 16:20
          barbasia1 napisała:

          > Przewidujesz, Maniusiu, Niemców w finale?

          Yep ;) z takim Mario Gomezem? yes, yes, yes :)
          jak gdzies wyliczono w dwoch meczach Mario mial pilke przy nogach przez 23 sekundy.
          w tym czasie zdazyl strzelic 3 gole :)))
          • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrac 2012 - 4 (vol. 21) 18.06.12, 23:30
            No i ma prezencję ten Mario Gomez, prawda? :}

            Ale że Ty , Maniaczytania, k s i ą ż k i porzuciłaś dla Euro i meczów, to niesłychane!!!

            Oto prawdziwa kibicka! :))
            • maniaczytania Re: Ojej, co tu wybrac 2012 - 4 (vol. 21) 19.06.12, 18:39
              barbasia1 napisała:

              > No i ma prezencję ten Mario Gomez, prawda? :}

              Czytasz w myslach mych ;) Wzgledy estetyczne rowniez odgrywaja w czasie tych mistrzostw role niebagatelna. Musze sie przyznac, ze jakos poczulam sie uwrazliwiona na piekno ;)))
              • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrac 2012 - 4 (vol. 21) 19.06.12, 23:36
                maniaczytania napisała:

                > barbasia1 napisała:
                >
                > > No i ma prezencję ten Mario Gomez, prawda? :}
                >
                > Czytasz w myslach mych ;) Wzgledy estetyczne rowniez odgrywaja w czasie tych mi
                > strzostw role niebagatelna. Musze sie przyznac, ze jakos poczulam sie uwrazliwi
                > ona na piekno ;)))

                :))))
                Doskonale Cię rozumiem.
              • pepsic Re: Ojej, co tu wybrac 2012 - 4 (vol. 21) 20.06.12, 14:53
                Jeśli wypalą moje plany i dam radę finałom, może cośkolwiek dorzucę w temacie. Na razie większość panów piłkarzy budzi we mnie uczucia zgoła .. macierzyńskie;) Jeden Rosjanin mi się spodobał, ale bez szału (brunet, oczy być może zielone, niestety nie potrafię spersonalizować). I z Manią pełna zgoda, ma coś w sobie Błaszczykowski, tylko niefajnie wyszło z tymi biletami, no i żegnaj wysoki obcasie.
                • maniaczytania Re: Ojej, co tu wybrac 2012 - 4 (vol. 21) 20.06.12, 19:27
                  pepsic napisała:

                  > Jeden Rosjanin mi się spodobał, ale bez szału (brunet, oczy być może zielone, niestety nie potrafię spersonalizować).

                  Czyzby TEN?

                  >I z Manią pełna zgoda, ma coś w sobie Błaszczykowski, tylko niefajnie wyszło z tymi biletami, no i żegnaj wysoki obcasie.

                  To prawda, ma, ma, bardziej mi sie podoba od Roberta Lewandowskiego i ja bym mogla przy nim spokojnie w obcasach poginac ;) Ale i tak mnie sie raczej wysocy podobaja, taki np. krol wczorajszego meczu Ibrahimovic - 195cm albo nasz Przemyslaw Tyton :)))

                  A co do biletow, to niefajnie wyszlo, bo to wcale nie o te bilety szlo, a wszyscy teraz to wytykaja J. Blaszczykowskiemu i to jest przykre.
                  • pepsic Re: Ojej, co tu wybrac 2012 - 4 (vol. 21) 20.06.12, 19:54
                    Yes! Aleksander Kierżakow:)
                    Maniu, słowa padły, nie da rady odkręcić żadnym pijarem, dla mnie wykazał zupełny brak klasy, może jestem bezwzględna, ale nie lubię pazerności i płaczących we własnej sprawie.
                    Ps. Dla mnie najbardziej optymalne jest 186.
                    • pepsic Re: Ojej, co tu wybrac 2012 - 4 (vol. 21) 20.06.12, 21:05
                      * Lepiej, jakby wspomniał o trzecioligowych trampkarzach płacących wysokie haracze PZPN-owi, w końcu sam pochodzi w małej wsi.
                    • maniaczytania Re: Ojej, co tu wybrac 2012 - 4 (vol. 21) 20.06.12, 23:24
                      Pepsicu drogi - ale tu nie chodzi wcale o te bilety i pazernosc, tu chodzi o to, ze na przykladzie biletow on chcial pokazac, jaki tam jest, no ten, yyy ..., balagan.
                      Bo moglo tych biletow wcale nie byc, nie sadze, zeby to byl problem dla pilkarzy, chodzilo o zasady, zeby bylo jasne powiedziane np. na miesiac wczesniej - dostaniecie kazdy po tyle i tyle i juz, jak ktos chce wiecej zglasza albo kupuje sobie sam. A nie, ze oni jeszcze przed meczem tego nie wiedzieli, (co zreszta potwierdzil tez W. Szczesny w wywiadzie z M. Olejnik) i musieli takimi pie...mi zawracac sobie glowy.
                      A PZPN dostal pule ok. 20tys. biletow, z czego dla kibicow poszlo jakies 9tys., dla pilkarzy ok. 1000, to kto dostal reszte?
    • barbasia1 Sezon powtórkowy "Gliną" się rozpoczyna 17.06.12, 14:31
      w dobrym czasie antenowym w Jedynce , o 22:20 w środy i czwartki, wyczytałam z Gazecie Telewizyjnej.
      • grek.grek Re: Sezon powtórkowy "Gliną" się rozpoczyna 18.06.12, 15:38
        I to jest bardzo dobra informacja :]
        • barbasia1 Re: Sezon powtórkowy "Gliną" się rozpoczyna 18.06.12, 23:38
          :)

          Na noc dobrą cudowna muzyka z serialu, juz linkwana kiedyś, autorem jest, przypominam, Michał Lorenc:

          www.youtube.com/watch?v=TUkTihQXEiQ

          Czy się kiedyś doczekamy 3. serii "Gliny", heh?
          • grek.grek Re: Sezon powtórkowy "Gliną" się rozpoczyna 20.06.12, 14:09
            idealne wprowadzenie, Barbasiu :]

            muzyka na medal, rewelacyjnie buduje atmosferę w tym serialu.
            • pani_lovett "Glina" dziś o 22.10 20.06.12, 15:20
              Przypominam. Oglądamy?

              To ja, w nowym ubranku, z nowym nickiem. ;)

              • grek.grek Re: "Glina" dziś o 22.10 21.06.12, 13:47
                Oglądamyajakżebyinaczej.

                zaczęłaś ? zaczęliście ?
                bo ja zacząłem :]

                Pierwszą serię pamiętam słabiej niż druga, którą TVP trzy razy powtarzała.

                świetne dialogi, nie-papierowe.
                Już pierwsza scena podbija bęben.
                aktorzy prima sort.
                Tylko te papierosy w każdej scenie - dośc sztuczne.
                "Daj zapalić... Masz papierosa ?.. Muszę zapalić..." - i tak bez przerwy.
                Przesada.
                ale i tak ta powtórka , to najlepsze co się mogło TVp przydarzyć.

                hehe, Pepsic, czy ten nowy nick sugeruje, że w Twojej kuchni
                pojawił się jakiś specyficzny smakołyk ? ;]
                • pepsic Re: "Glina" dziś o 22.10 21.06.12, 14:23
                  Grek, ktoś sporo namieszał;) Ale oświadczam wszem i wobec, nie ja:))
                • barbasia1 Re: "Glina" dziś o 22.10 21.06.12, 14:47
                  Przecież to byłam ja,ja, nie nasza droga Pepsic!!!Nie poznałeś mnie!?! NIEPOZNAŁEŚMNIE,Greku!?Wieczorem pójdę popłakać w kątku.

                  Tak też zwrócilam wczoraj uwagę na papierosy w każdej scenie. :) Wczesniej jakoś przeszły niezauważone!? Pewnie efekt nowości zadziałał.

                  Mały minus stawiam, za to,że niewyraźnie pokazano twarze bohaterów (wymienianych wcześniej z nazwiska)- zapitego, jak siępotem okazało, gościa, po ktorego pojechał młody, (i tak się zastanawiałam dłuższą chiwilę, czy to był ten facet z pierwszej sceny,który zabrał tajemniczą nagą dziewczynę do auta) oraz nieżywego policjanta Wasiaka (też się zastanawiałam,który to Wasiak).

                  Też tak miłaeś Greku.Czy to ja taka zaspana byłam wczoraj?

                  Przypomina mi się teraz podczas oglądania wszytsko.
                  • grek.grek Re: "Glina" dziś o 22.10 21.06.12, 16:04
                    a to heca :]]

                    nie poznałem Ciebie, takie jakieś krótkie te posty były, a ten pierwszy
                    trochę zasugerowal, że to Pepsic się przepoczwarzyła ;]

                    no, ale już wszystko jasne.

                    Papierosy w zasadzie do końca są w połowie scen, ale w tym 1 odc.
                    mają chyba 98 % listę obecności, hehe.

                    U mnie perpcelcja działała nieźle, i także [płynnie] przypominam sobie wszystko, ale
                    żebym umial wybiec wprzód - to już niekoniecznie. Co mnie cieszy, bo to trochę tak
                    jakby oglądał po raz pierwszy, chociaż szału nowości nie ma, heh. Też tak masz ?
                    • barbasia1 Re: "Glina" dziś o 22.10 21.06.12, 17:11
                      Nie mogłam wczoraj rozpisywać się. A wieczorem sił już nie starczyło na sprostowanie. Te upały mnie dobijają.

                      U mnie po 22:00 percepcja zwalnia obroty. ;)

                      I ja nie potrafiłabym streścić szczegłow 1. serii "Gliny", przypominam ją sobie na bieżąco, ale zauważyłam, że ten pierwszy odcinek uruchomił moją pamięć i mam jakieś przebłyski, epizody, fragmenty scen, których na razie nie mogę powiązać z całością mi się przypominają.

                      Przed "Gliną" byłam w lesie na rowerze. Wyruszyłam trochę za późno, dopiero o 20.30. Ale uwielbiam jeździć po lesie w wieczory po dniu upalnym. Powietrze jest ciepłe, gęste od zapachów zaczynających kwitnąć , ziół, traw, drzew i czego tam jeszcze.
                      A Ty, Greku, ćwiczysz na swoim rowerku?

                      • grek.grek Re: "Glina" dziś o 22.10 22.06.12, 15:42
                        u mnie deszcz padał :]

                        no to nieźle się trzymasz :]
                        mnie się postaci przypominają i mniej więcej chyba kojarzę ich przeznaczenie
                        w scenariuszu, ale dialogów zupełnie sobie nie przypominam i następstwa
                        zdarzeń, które doprowadzają do przez mgłę pamiętanych rozwiązań - wcale.

                        odwagę Twą podziwiam, komary Cię nie zjadły w tym lesie ? :]

                        rowerek odstawiłem, ale ćwiczę czym się da innym ;]
                        • barbasia1 Re: "Glina" dziś o 22.10 22.06.12, 17:32
                          U nas w czwartek bardzo wczesnym rankiem padało, potem było upalnie.

                          Też zupelnie nie pamiętam dialogów.

                          Ha, ha, ha! :)))
                          Nienie, wiesz, jak pędzę na rowerze, to nie są w stanie mnie dogonić i zjeść. ;)

                          Na razie jeszcze nie ma dużo komarów.

                          > rowerek odstawiłem, ale ćwiczę czym się da innym ;]

                          Dobrze. :))

                          Kaloryfer pewnie ćwiczysz?
                          • grek.grek Re: "Glina" dziś o 22.10 23.06.12, 14:55
                            hehe, no tak, masz też nad komarami przewagę technologiczną...
                            komar na rowerze, to melodia dalekiej przyszłości...;]

                            heh, wiesz, coś tam próbuję, ale jak poźniej taki kaloryfer nosić ?
                            cięzki, niezgrabny i w zimie parzy ;]
                            • barbasia1 Re: "Glina" dziś o 22.10 23.06.12, 18:48
                              Hehehe! :))) Oby nie. Komary na rowerze, wtedy ja musiałbym uciekać przed nimi na motorze. A po lesie to zabronione.

                              Ha,ha,ha! :)
                              Jak to dobrze, że ja nogi ćwiczę.
                              Nogi, jak mawiała moja koleżanka, nie są do chodzenia, a do pokazywania. :)))



                              • grek.grek Re: "Glina" dziś o 22.10 24.06.12, 13:27
                                ewentualnie... na dwóch rowerach ;]

                                a to piękna sentencja.
                                w przypadku nóg kobiecych - prawdziwa niezwykle :]
                                • barbasia1 Re: "Glina" dziś o 22.10 24.06.12, 13:56
                                  :)
                • pepsic Re: "Glina" dziś o 22.10 21.06.12, 20:58
                  Jak bym sie miała do czegoś doczepić, to do zbyt dosłownych scen. Uczciwy gliniarz pomieszkuje kątem byle jak, b. żona niewiele lepiej, a skorumpowany koleś - w wypasionym gniazdku.
                  I wszechobecne papieroski - tak, zbyt ostentacyjnie wyszło.
                  • barbasia1 "Glina" odc. 3. - poniedziałek! o 22.05 22.06.12, 18:00
                    pepsic napisała:

                    > Jak bym sie miała do czegoś doczepić, to do zbyt dosłownych scen. Uczciwy glini
                    > arz pomieszkuje kątem byle jak, b. żona niewiele lepiej, a skorumpowany koleś
                    > - w wypasionym gniazdku.

                    Ja bym to akurat uznała za plus. :)
                  • grek.grek Re: "Glina" dziś o 22.10 24.06.12, 13:29
                    realizm :]
                    • barbasia1 Re: "Glina" dziś o 22.10 24.06.12, 13:54
                      Tak, realizm. Zwykłe, przeciętne mieszania z początku XXI wieku, nie tam jakieś popisy scenografów sponosorwanych przez Ikeę. ;)
                      • pepsic Re: "Glina" dziś o 22.10 24.06.12, 19:07
                        Nie chodziło o realizm, a o stereotypy, uczciwy= biedny. Trochę na skróty wyszło, jak dla mnie.
                        A te niskobudżetowe sceny w szpitalu niczym jak z "Na dobre i na złe" , nie sądzicie?
                        • grek.grek Re: "Glina" dziś o 22.10 25.06.12, 15:25
                          wiesz, policja płaci marnie ponoć ;]
                          oglądam też PItbula w TVP2, tam skrajny realizm, a świetni
                          policjanci nie biorą łapówki rzędu pół melona zielonych i dostają
                          za to... 800 zł nagrody ;]

                          hehe, szpital faktycznie taki nazbyt niepolski.
                          CHociaż, tak mówiąc szczerze, to ja w szpitalu byłem raz.
                          Jak się pojawiłem na tzw. świecie.
                          Wiedzę mam zatem czysto drugoręczną.
                          • pepsic Re: "Glina" dziś o 22.10 27.06.12, 17:37
                            Niestety, takie sa nasze realia.

                            Bardziej chodziło o to, że sceny szpitalne nakręcono nader skromnymi środka, ani sekundę nie ma wątpliwości, że kręcone w hali zdjęciowej. Nie to, co House.

                            Szczęściarz, ale również nie mam powodu żeby narzekać (odpukać w niemalowane)
                            :)
      • pepsic Re: Sezon powtórkowy "Gliną" się rozpoczyna 20.06.12, 15:01
        Ja się piszę, tym bardziej, że będzie to dla mnie prawie premiera z racji oglądania znikomej ilości odcinków i nie w całości. Ale uwaga, dzisiaj zaczyna sie o 22:05, a jutro, tak jka Barbasia podała - 22:20.
        • barbasia1 Dziś "Glina" odc. 2, godz. 22:20 21.06.12, 15:50
          Dzięki za sprostowanie.

          > Ja się piszę, tym bardziej, że będzie to dla mnie prawie premiera z racji [...]
          Świetnie. :)
    • grek.grek "Brooks"/pakiet TVP Kultura/... Euro :] 19.06.12, 14:26
      "Brooks", POlsat 20:00, ponoć thriller nawiązujący do "Jekylla i HYde'a".
      facet jest " za dnia" szanowanym ojcem i statecznym obywatelem, a
      "nocami" biega po krzakach i szlachtuje, co mu się nawinie. W roli głównej
      Kevin Costner, co powoduje, ze na wstępie jestem sceptyczny. Gośc ma
      jednak określony wizerunek filmowy, jakoś z trudem wyobrażam go sobie
      w roli takiego typa, co z zajawki powyżej.

      TVpKultura daje alternatywę dla piłkarstwa.
      "HUbal", "Sprawa Gorgonowej", "Dwaj mężczyźni na Manhattanie", "Biesy".
      po kolei, poczynając od 20:20.
      Nie widziałem tyllko tego trzeciego filmu, a Wy ?
      "Biesy" są Wajdy, generalnie jest to, imo, dobry materiał na film, czy teatr,
      jako powieść są wyładowane mnóstwem małych informacji, które tworzą
      klimat, panoramę zycia Rosji i prądów wszelakich XIX wiecznych odbijającch
      się w zachowaniach róznych postaci i relacjach między nimi i światem, ale
      spokojnie można to okroić i wybrać najważniejsze wątki i sceny, z których da się
      złożyć skróconą fabułę, bez straty dla istoty samej powieści. MOżna o
      moralności, można o rewolucyjnych zapędach, można o dekadencji, można o
      społecznej degrengoladzie, można o czym się chce. Trochę czytalem, plus
      jakiś wspomnieniowy dokument widziałem o realizacji, o wajdowskich
      Biesach w teatrze, z Nowickim i Pszoniakiem, które przeszły do historii. Filmowa
      wersja chyba już takiego szumu nie narobiła, a jest, wg mnie, bardzo przyzwoicie
      zrobiona, ma świetną scenografię, znakomicie oddaje realia epoki, scenariusz
      skupia się na kwestiach narodzin ruchu rewolucyjnego, który ma totalitaryzm w
      ideologii, więc może dlatego pomija kilka ważnych postaci, a przez nieobecnośc
      np. Marii Liebiadkin czy Daszy nie ma pełnego portretu postaci Stawrogina; do tego
      pan aktor nie pasował, na mój gust, imć Lambert nie dźwignął jej złożoności, zbyt pretensjonalnie ją odgrywa, generalnie spłyca ją w ten sposób i własnie teatralizuje,
      nie oddaje podskórnej ironii jakiej w Stawroginie jest bardzo wiele. Inny aktor francuski
      nie jest też takim Wierchowieńskim, jakim można by sobie perfekcyjnie tę postać
      na ekranie wyobrazić. Tak jak w Stawroginie nie ma ironii, tak w Wierchowieńskim nie
      ma chłodu z wnętrza. jego rozedrganie jest powierzchowne, ma być zaraźliwe, ale
      nie stanowi istoty rzeczy, bo to opanowany, zimny zawodnik. A tutaj jakby tego
      brakowało. Stąd dwie najważniejsze postaci są w innej formie niż się spodziewałem,
      niż wynika, wg mnie, z książki. Z tego wyobrażenia i własnej wizji wynika mi słabsza
      ocena całości.
      wydarzeniem jest Radziwiłlowicz, w roli chmurnego Szatowa.
      Kasę dali zapewne Francuzi, więc i wymagali odpowiednio francuskiej i gwiazdorskiej
      obsady, a że nie każdy aktor musi czuć postać, jaką ma grac, albo czuje na swój
      sposób... :]

      tylko teraz... jak tu się od Euro oderwac, przeca dzisiaj zdecyduje się czy Anglia
      odpadnie, czy też będzie to Ukraina. Ale będzie ciekawie, jak Ukraina przejdzie
      dalej, oni dalej, a mysmy odpadli, i to w daleko słabszej grupie, i to zajmując
      ostatnie miejsce. podwójne rozczarowanie. jak odpadać, to solidarnie ;]

      Barbasiu, WŁosi grają dalej :]
      • maniaczytania Re: "Brooks"/pakiet TVP Kultura/... Euro :] 19.06.12, 18:42
        Zdaje sie, ze film "Mr. Brooks" ogladalam, chyba nawet bylam na nim w przybytku kulturalnym ;) I calkiem, calkiem ten film byl przyznac musze, ale ja kompletnie nieobiektywna w tym temacie jezdem, bo ja bardzo lubie Kevina i nigdy nie wybacze holiludowi tego, co mu zrobil ;)
        • grek.grek Re: "Brooks"/pakiet TVP Kultura/... Euro :] 20.06.12, 13:51
          a co mu zrobił ? :]

          film mi przepadł, ale... powtórka pewnie zdarzy się prędzej czy później.
          • pepsic Re: "Brooks"/pakiet TVP Kultura/... Euro :] 20.06.12, 15:07
            O to samo miałam wczoraj zapytać, ale nie miałam siły:)
            • maniaczytania Re: "Brooks"/pakiet TVP Kultura/... Euro :] 20.06.12, 19:33
              juz odpowiadam - najpierw byl czas, gdy Kevina holubiono bardzo - Oskardy jakies czy nominacje za Tanczacego z wilkami, produkcje wysokobudzetowe itp. A potem Kevin mial romans, nie on pierwszy z wielkich gwiazd, nie ostatni. Pech chcial, ze jego zona zdaje sie dobrze ustosunkowana byla w Holiludzie i zaczeto go spychac do jakby klasy B, chociaz niektore filmy i jego w nich role wcale nie zasluzyly.
      • barbasia1 Re: "Brooks"/pakiet TVP Kultura/... Euro :] 19.06.12, 23:33
        I Ukraina nie awansowała,solidarnie,szkoda. Przegrała po dzielnej walce z Anglikami.
        Oczywiście mecz obejrzałam, a nie zapowiadany thriller z Kevinm Costnerem.

        Nie znam filmu "Dwaj mężczyźni na Manhattanie" (1959) /liczę, że opowiesz co nieco, jak obejrzysz/, nie widziałam też nisetety "Biesów" Wajdy. Dzięki za ten interesujący i wielce zachęcający komentarz.


        Tak, Włosi grają nadal, i bardzo dobrze. :)
        • grek.grek Re: "Brooks"/pakiet TVP Kultura/... Euro :] 20.06.12, 14:08
          ja też - mecz zamiast filmu, haha.

          Nie obejrzałem, Barbasiu, "Dwóch mężczyzn...", udalo mi się zobaczyć raz jeszcze "Sprawę Gorgonowej" i "Biesy", no a środek mi się omsknął...

          Przy "Biesach" ofk okazało się ponownie, ze moja pamięć jest zawodna, bo
          Maria-kuternózka ofk występuje, w dwóch scenach, a do tego, ze scenariusz
          jednak ma dziury i idzie na łatwiznę.

          postać Stiepana Wierchowieńskego, b.istotna dla całokształtu, w ksiązce zajmująca wiiele
          stron, tutaj pojawia się w dwóch momentach na starcie, a potem w finale nagle
          Wajda bardzo się interesuje jego śmiercią i poświęca mu sporo uwagi. Brak konsekwencji.
          Chygba chodziło o to, ze zagrał go Omar Shariff, a nie wypada takiemu aktorowi
          poświęcać tylko 3 minut. dostał więc 13, szkoda, że w tak poronionej formule i
          ze szkodą dla spójności narracji.

          Stawrogin w ogole znika w pewnym momencie, inaczej niż z powieści, i psu na budę
          budowanie ważności jego postaci w pierwszej części filmu, rozmów o moralności, etyce
          i mesjanizmie. W powieści są one kanwą dla rozważań o Rosji, w filmie Wajdy nie
          obchodzi Rosja, ale i poprzez brak pociągnięcia wątków, zgodnie z oryginałem
          literackim nie udaje mu się w ogóle żadnej nowej perspektywy stworzyć.

          Zostaje Szatow, którego Wajda czyni głównym bohaterem, tak jak zapamiętałem, i
          skupia się w zasadzie na morderstwie na nim popełnionym [sprawa zabójstwa studenta
          Iwanowa była w ogole impulsem do napisania Biesów dla Dostojewskiego] przez
          "współtowarzyszy".

          Nie ma matki Stawrogina, nie ma Daszy, jest za to niezła kreacja Fiedki Katorżnego
          i świetna scena z propozycję zabójstwa jaką składa Stawroginowi, a on jej nie przyjmuje
          ani nie odrzuca, ale jak psu rzuca mu pieniądze, co tamten odczytuje jako zgodę.

          Powiedziałby, że najlepiej wypadły sceny zebrania rewolucjonistów, które zamieniają
          się w kompletną farsę i pokazują zagubioną rosyjską młodą wannabe-inteligencję
          jako stadko matołów,ktore nie wiedzą, na co się porywają i sa tylko narzędziem w
          rękach cynicznego Piotra.

          w ogole, 'Biesy" mowione francuszczyzną, co za pomysł... ;]

          to takich kilka odświeżających [pamięć] uwag, może kiedyś się przydadzą przy okazji
          emisji Biesów [tych czy innych] o lepszej porze w tiwi ? :]

          popatrz, jak to się człowiek mądruje, kiedy zna oryginał literacki... ;]]

          • barbasia1 "Biesy", "Dwaj mężczyźni na Manhattanie" 21.06.12, 15:41
            Film "Dwaj mężczyźni na Manhattanie" musimy upolować. Reżyserem jest Jean-Pierre Melville, którego uznaje się za jednego z prekursorów francuskiej nowej fali.

            Melville został ochrzczony mianem mistrza francuskich filmów gangsterskich.
            "Na nowo interpretował dokonania czarnego filmu. Wykorzystując identyczne motywy i rekwizyty co klasycy amerykańskiego kina gangsterskiego, w swoich filmach kreował świat znacznie bardziej ponury i dwuznaczny. Bohaterami jego filmów są samotni, milczący mężczyźni w prochowcach i kapeluszach - cyniczni mordercy i znużeni rutyną policjanci".
            "Jednoczącym motywem filmów Melville'a nie jest jednak zbrodnia, jest nim lojalność wobec towarzyszy oraz wierność dyscyplinie wewnętrznego kodeksu honorowego".

            Do fascynacji jego filmami przyznają się Quentin Tarantino, John Woo, Jim Jarmusch.

            pl.wikipedia.org/wiki/Jean-Pierre_Melville
            www.filmweb.pl/person/Jean+Pierre+Melville-52856
            > popatrz, jak to się człowiek mądruje, kiedy zna oryginał literacki... ;]]

            I bardzo dobrze! Uwagi są bardzo cenne.

            Przynam Ci się w wielkiej tajemnicy n przeczytałam "Biesów"., Na mej liści "must read", widnieją na jednej z wyższych pozycji.

            :)
            • grek.grek Re: "Biesy", "Dwaj mężczyźni na Manhattanie" 21.06.12, 16:13
              wiesz, Barbasiu, to TVp Kultura... tutaj "Obsługiwałem angielskiego króla" leciało w
              ciągu kwartału 5 albo 6 razy :].
              można oczekiwać, że powtórka na pewno się przydarzy w niedługim czasie.

              Melville tworzył świetny duet z Delonem, trochę jak Scorsese z de Niro.
              pamiętam, słabo bo dawno temu w tiwi leciały, "W kręgu zła" czy "Samuraja", sztandarowe
              francuskie kryminały noir z przełomu lat 60 i 70-tych.
              Więc, ten styl o ktorym piszesz, kojarzę, to kino nadaje się na jakiś
              cykl tygodniowy.

              "Biesy" mogę tylko zarekomendować.
              W ogóle, Dostojewskiego w pełnym tego słowa znaczeniu.
              ja kiedyś wziąłem z biblioteki "Braci Karamazow", "Zbrodnię i karę" i właśnie "Biesy", a
              potem przez tydzień nic nie robiłem tylko je czytałem. A potem zrobiłem tydzień
              przerwy i od razu przeczytałem drugi raz :]
              • barbasia1 Re: "Biesy", "Dwaj mężczyźni na Manhattanie" 21.06.12, 17:22
                A propos "Obsługiwałem angielskiego króla" mam coś bradzo ciekawego na temat książki Hrabala, incpiracji, (już kiedyś wspomniałam), ale może napiszę o tym przy okazji 7. powtórki. ;))

                O tak, mile widziany byłby w TVPKultura przegląd filmów J-P. Melville'a.
                Chyba nie widziałam, żadnego jego filmu.

                O! To żeś się rozprawił z Dostojewskim. :))
                • grek.grek Re: "Biesy", "Dwaj mężczyźni na Manhattanie" 22.06.12, 14:11
                  świetnie. No to teraz tylko byle powtórki doczekać :]

                  Ja widziałem, ale jakbym nie oglądał zadnego, bo szmat czasu minął
                  i zupełnie inna wtedy percepcja się u mnie panoszyła.
                  POpatrz, jak to w tej TVP kombinują... Ciekawe, ile by musieli
                  zapłacić za pokazanie 3 filmów starych jak świat ? Nie znam się,
                  ale tak strzelam, że na pewno mniej niż za jeden odcinek Barw
                  Nieszczęscia.

                  hehe, a tak, to był taki mój literaturopoznawczy ;]... blitzkrieg.
                  • barbasia1 Re: "Biesy", "Dwaj mężczyźni na Manhattanie" 23.06.12, 20:14
                    Zaiste to blitzkrieg. :))

                    A ja poczytałam wczoraj co nieco o "Biesach" ze wstępu do "Zbrodni i kary" wydanej przez Bibliotekę Narodową (1987).

                    Wspomniałeś już wyżej , że inspiracją do napisania "Biesów" było zabójstwo studenta.

                    Jeszcze kilka słów na ten temat, ze wstępu:
                    "7 listopada 1869 roku gazeta "Russkije wiedomosti" zamieściła informację o odkryciu w parku moskiewskiej akademii rolniczej trupa młodego człowieka. Obciążone dwiama cegłami ciało znaleziono w zamarzniętym stawie. Wkrótce ustalono tożsamosć ofiary, studenta akademii Iwana Iwanowa. Stopniowo wyjaśniły się okoliczności zbrodni dokonanej przez grupę pięciu osób kierowanych przez Sergiusza Nieczajewa, założyciela rewolucyjnej organizacji "Zemsta Ludu".
                    Jej program, cel i środki ich realizacji formułował "Katechizm rewolucjonisty". Głoszono w nim rezygnację z zasad, za cel podstawowy uznano zwycięstwo "sprawy", tj. zniszczenie istniejącego systemu społeczno-politycznego. Budując nowe społeczeństwo należało zaczynać od zera, unicestwieniu ulec musiały wszystkie wartości i zasady; zabójstwa, rozboje, podstęp uznano za środki nieodzowne".
                    [...]
                    Przebywający za granicą Dosrojewski pilnie czytał rosyjskie gazety i wiadomości o mowskiewskm moredestwie potraktował znajwiększym przejęciem. Uważnie czytał sprawozdania z procesu nieczajewców, który odbył sie w połowie lipca 1871 roku. Nieeczajewszczyznę uznał za ponury i niebezpieczny symptom procesów dokonujących się w społeczeństwie rosyjskim drugiej połowy XIX stulecia.
                    [...]
                    Wielu pierwszych czytelników powieści uznało, iż jest to opis kryminalnego incydentu, w którym dostrzeżono cechy karykaturalnego wyolbrzymienia epizodycznych faktów. Interpretacja taka zawężyła krąg adresatów "Biesów" do marginesu ruchu rewolucyjnego. Czas dowiódł jednak, iż krąg ten rozszerza się coraz bardziej. Dziś nie zauważamy pamfletowych tendencji, późniejsze wydarzenia zweryfikowały i uwiarygodniły niepokoje autora, który w pozornie drobnych i odizolowanych zjawiskach potrafił dostrzec fakty o wiele donioślejszego wymiaru.


                    [...] Autentyczne wydarzenia dostarczyły wprawdzie materiału dla powieści, lecz nie tylko odtwarza ona motywację zachowań bohaterów, ale - i to jest w niej najważniejsze - autor pzrewiduje dalekosiężne konsekwencje ich filozofii".
                    "Zbrodnia i kara", Wrocław, 1987, s. LXXIII-LXXV

                    :)
                    • grek.grek Re: "Biesy", "Dwaj mężczyźni na Manhattanie" 24.06.12, 13:38
                      i jak wciąga ;]

                      otoż to.
                      to był ten impuls.
                      a do warstwy ideologicznej Katechizmu Dotojewski dobudował
                      kapitalne portrety psychologiczne licznych bohaterów, narrację
                      fabularną, całe życiorysy i wplótł mnóstwo odniesień do
                      prawdziwych wydarzeń z tamtego okresu w Rosji.

                      w moim wydaniu ksiązki, na końcu był kilkustronicowy zestaw
                      przypisów, wyjaśniających kim były pierwowzory postaci stworzonych
                      przez FD, a także własnie do konkretnych dat, terminów i wydarzeń,
                      które wykorzystał fabularnie. Pojawia się nawet, w niektórych
                      opracowaniach, sugestia, ze aby Biesy naprawdę zrozumieć wypada
                      najpierw urządzić sobie wykład z historii Rosji XIX w. Az tak daleko
                      sie nie fatygowałem ;]

                      dzięki za treściwy cytat, Barbasiu :]
                      • barbasia1 Re: "Biesy", "Dwaj mężczyźni na Manhattanie" 24.06.12, 14:03
                        Bardzo dobre wydanie "Biesów"!

                        Cała przyjemność po mojej stronie. :)
    • barbasia1 PSdo dokumentu BBC o rasizmie i przemocy na stadio 19.06.12, 23:02
      nach w Polsce i na Ukrainie.

      "Nie masz racji, Campbell". Angielscy kibice z trumną protestują w Doniecku
      Data dodania: 2012-06-19

      "Nie masz racji, Campbell". Angielscy kibice z trumną protestują w Doniecku
      Data dodania: 2012-06-19 19:19:52 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2012-06-19 20:02:29
      PAP


      Angielscy kibice, oczekujący we wtorek na mecz swej reprezentacji z Ukrainą w Doniecku, zrezygnowali z planów marszu po tym mieście z trumną - podały lokalne media.

      Trumna, z którą Anglicy chcieli przeparadować po Doniecku, symbolizuje ich protest przeciwko doniesieniom brytyjskich mediów o panującym na Ukrainie rasizmie.

      Ostatecznie, prawdopodobnie po rozmowie z obecnymi na miejscu angielskimi policjantami, plany marszu przez miasto porzucili i ograniczyli swą akcję do placu przed pubem w centrum Doniecka, który uważany jest za nieoficjalny sztab kibiców Anglii - doniósł doniecki portal Ostro.org.


      Protest Anglików w Doniecku związany jest z wypowiedziami byłego kapitana ich reprezentacji, czarnoskórego Sola Campbella.

      W maju zniechęcał on za pośrednictwem mediów kibiców, by nie jechali na Euro na Ukrainę i do Polski w związku z panującym tam rasizmem.

      "Nie ryzykujcie, bo z powrotem możecie wrócić w trumnie" - mówił wówczas Campbell. "Nie masz racji, Campbell", "Robimy to, co się nam podoba" - odpowiedzieli mu we wtorek kibice angielscy na przygotowanych z myślą o marszu transparentach.

      Zamiast na marszu transparenty pojawiły się przed opanowanym przez Anglików pubem, gdzie stanęła również i trumna. Najpierw umieszczono w niej jednego z kibiców w masce z podobizną Campbella, potem zaś do trumny kładli się inni fani, zainteresowani przede wszystkim możliwością zrobienia sobie w niej zdjęcia.
      www.polskatimes.pl/artykul/600815,nie-masz-racji-campbell-angielscy-kibice-z-trumna,id,t.html
      • pepsic Re: PSdo dokumentu BBC o rasizmie i przemocy na s 20.06.12, 15:05
        I nie było okrzyków oraz zachowań rasistowskich na treningu drużyny z Holandii w Krakowie, o czym donosiły holenderskie media, które będą proszone o sprostowanie.
        • pani_lovett Re: PSdo dokumentu BBC o rasizmie i przemocy na s 20.06.12, 15:24
          O właśnie, dobrze, że o tym wspomniasz.

          (to ja, Pepsic, ubrana w nowy nick)
          • pepsic Re: PSdo dokumentu BBC o rasizmie i przemocy na s 20.06.12, 18:54
            Ależ oficjalnie się zrobiło... pani Lovett;))
            • barbasia1 Re: PSdo dokumentu BBC o rasizmie i przemocy na s 21.06.12, 17:24
              pepsic napisała:

              > Ależ oficjalnie się zrobiło... pani Lovett;))

              :)))
          • maniaczytania Pepsic, 20.06.12, 19:20
            pani_lovett napisał(a):

            > O właśnie, dobrze, że o tym wspomniasz.
            >
            > (to ja, Pepsic, ubrana w nowy nick)


            a ja juz myslalam, ze Ty sama sobie odpowiadasz i jeszcze sama sie chwalisz ;)))
            • pepsic Re: Maniu, 20.06.12, 20:00
              Więc na wszelki wypadek wyprostowałam:)
              • barbasia1 Sorrki za zamieszanie, 21.06.12, 15:15
                pani_lovett to ja. :) Było niezamierzone.
                "Pepsic" się tam pojawiła w funkcji zwrotu adresatywnego.
                :)
                • grek.grek Re: Sorrki za zamieszanie, 22.06.12, 14:12
                  żaden kłopot, tylko trochę się skonfundowaliśmy :]

                  Pani Lovett ? czyżbyś zaczęła wypiekać paszteciki ze specjalnym nadzieniem ? ;]
                  • barbasia1 Re: Sorrki za zamieszanie, 22.06.12, 15:56
                    Cześć Greku! :)

                    Przepraszam!!! Przepraszam!!


                    Ch,chi,chi,chi ! :)))

                    O nie!
                    Tak mi się żal zrobiło pani Lovett, jak obejrzałam film do końca. Ona tak kochała pana T, a on ją do pieca ...

                    Ech, nie ma miłości na tym świecie ...
                    www.eska.pl/news/hot_news_johnny_depp_i_vanessa_paradis_to_juz_koniec_para_potwierdza_rozstanie_video/33724

                    :)
                    • grek.grek Re: Sorrki za zamieszanie, 23.06.12, 14:46
                      Barbasiu, zupełnie nie masz za co przepraszać.

                      No tak, on ją do pieca ;), ale ona go wcześniej okrutnie okłamała, że
                      jego żona nie żyje, a ta żona żyła... usłyszała plotkę i ją mu gorliwie
                      do ucha sączyła jako prawdę i on się zasugerował i zdaje się sam tę
                      zonę zaszlachtował, nie wiedząc kogo szlachtuje. dlatego panią Lovett
                      pozwoliłem sobie określić jako "podstępną w imię miłości ;]
                      Chciała, żeby Goliwąs zapomniał o zonie, a kochał ją. Trochę się nie
                      liczyła z jego uczuciami, nieprawdaż ?..
                      • pani_lovett Re: Sorrki za zamieszanie, 23.06.12, 14:52
                        Dziękuję, Słodziutki! :))

                        Prawdaż, Greku, heh. Ta jej miłość trochę ją usprawiedliwa, jednakże.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka