Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2016 - 5 (vol. 67)

    • barbasia1 Pan Michał śpiewa - Eurowizja 2016 14.05.16, 22:00
      wj
      • barbasia1 Re: Pan Michał śpiewa - Eurowizja 2016 14.05.16, 22:02
        Aż zaczęła mi się podobać jego piosenka. ;)
        Pani prowadzaca powiedziała, ze nie wie jaki kolor ma życie, ale uwielbia kolor jego marynarki (krwiście czerwony).
        • maniaczytania Re: Pan Michał śpiewa - Eurowizja 2016 14.05.16, 22:20
          świetnie mu poszło :)
          • barbasia1 Re: Pan Michał śpiewa - Eurowizja 2016 14.05.16, 22:49
            Zgadzam się. :)
            • barbasia1 Re: Pan Michał śpiewa - Eurowizja 2016 14.05.16, 22:55
              Co ciekawe, reprezentantka Ukrainy Jamala (Susana Dżamaładinowa) jest krymską Tatarką. Uciekła z zajętego przez Rosję Krymu. Jamala wykonuje bardzo poważną, odstającą od rozrywkowego klimatu Eurowizji, piosenkę po tytułem "1944" , która opowiada o sowieckich deportacjach Tatarów z półwyspu dokonanych w latach 40.

              Czytam właśnie, że Rosja, nieprawdopodobne! chciała zablokować występ Jamali na konkursie Eurowizji, ale to się na szczęście nie udało.
        • barbasia1 Ukraina - Eurowizja 2016 14.05.16, 22:41
          Niesamowita! Na pewno będzie bardzo wysoko. Może nawet wygra.
      • maniaczytania Gruzja - najlepsza :) 14.05.16, 23:48
        szkoda, że nei wygra ;)

        Ale show Justina Timberlake'a było świetnie.

        I piosenka prowadzących - wzór piosenki, która wygra konkurs - i ten porywający refren - "love, love, peace, peace" :)))))
        • barbasia1 Re: Gruzja - najlepsza :) 14.05.16, 23:55
          Świetna była Gruzja, prawda. Ale Australia mi wpadła wybitnie w ucho, coś czuję , że może być bardzo wysoko.

          To samo chciałam napisać! :))
        • barbasia1 Eurowizja 2016 - nowe zasadny głosowania! 14.05.16, 23:58
          Oprócz głosów widzów, przyznawane są również głosy od jurorów z każdego kraju. Znakomity pomysł. Brawo! Rezultaty głosowanie powinny być w końcu bardziej sprawiedliwe!
        • barbasia1 O! Australia prowadzi w głosowaniu jury! 15.05.16, 00:00
          Już ma 66 głosów. A Pan Michał ... Nie powiem.
          • maniaczytania Re: O! Australia prowadzi w głosowaniu jury! 15.05.16, 00:07
            głosy jury to porażka - tak beznadziejne piosenki mają po dużo punktów, a my prawie nic ...
            • barbasia1 Re: O! Australia prowadzi w głosowaniu jury! 15.05.16, 00:08
              No właśnie. a ja się przez chwilę łudziłam, że będzie lepiej...
              • maniaczytania Re: O! Australia prowadzi w głosowaniu jury! 15.05.16, 00:17
                szkoda, że decyduje nie muzyka ;)
          • barbasia1 Re: O! Australia prowadzi w głosowaniu jury! 15.05.16, 00:07
            W połowe głosowania finałowa czwórka jest taka:
            Australia
            Ukraina
            Szwecja
            Rosja
            • barbasia1 Głosowanie telewidzów i ... 15.05.16, 00:41
              Punktacja się odwróciła. Wygrała Jamala przedstawicielka Ukrainy.
              Michał Szpak ostatecznie na ... 8 miejscu!
              Gratulacje!
              • maniaczytania Re: Głosowanie telewidzów i ... 15.05.16, 00:43
                ech, jury nas oszukało ;) Od widzów mieliśmy 3 miejsce!!!
                Które moglibyśmy mieć, gdybyśmy od jury niebyli na przedostatnim, 25?
                • barbasia1 Re: Głosowanie telewidzów i ... 15.05.16, 00:46

                  No właśnie. Jednakowoż myślę, że utwór Michała nie był utworem na zwycięstwo.



                  Dobranoc Maniu, do jutra! :)
                  • maniaczytania Re: Głosowanie telewidzów i ... 15.05.16, 00:58
                    moim zdaniem i wygrać mógł, ale prawdopodobnie byłby na pudle ;)

                    Dobrej nocy :)
                  • grek.grek Re: Głosowanie telewidzów i ... 15.05.16, 12:53
                    przepraszam,że się tak wcinam, ale chciałbym powiedzieć, że Wasza relacja była znakomita !, Barbasiu i Maniu :]

                    wciągnąłem się tak, że aż szkoda, iż nie ma drugiego Finału :]]
                    • siostra_bronte Re: Głosowanie telewidzów i ... 15.05.16, 16:03
                      Ja mam pytanie: skąd Australia w konkursie EUROwizji? Pamiętam z dawnych lat Izrael, co już było naciąganie, ale to już chyba przesada :)
                      • barbasia1 Re: Głosowanie telewidzów i ... 15.05.16, 18:05
                        Australijczycy od lat uwielbiali oglądać Eurowizję . W 2014 roku Australia zaproszona została do konkursu Piosenki Eurowizji i już została. :)
                        • barbasia1 Re: Głosowanie telewidzów i ... 15.05.16, 18:05
                          na Eurowizję i już została.
                      • maniaczytania jeśli chodzi o Australię, to 15.05.16, 18:57
                        oni od lat są fanami wielkimi, zabiegali o udział, w ubiegłym roku mieli występ, ale nie w konkursie, no i w końcu ich dopuszczono na zasadach jakichś stowarzyszenia, zrzeszenia czy zaprzyjaźnienia - to jest chyba zrzeszenie nadawców telewizyjnych, podobnie zresztą jak np. Azerbejdżan, Izrael itp.
                        • barbasia1 Re: jeśli chodzi o Australię, to 15.05.16, 20:18
                          W 2014 na Eurowizji gościnnie wystąpiła australijska piosenkarka R&B, Jessica Mauboy. Rok później przedstawiciel Australii wystapił jednorazowo jako gość specjalny na 60-lecie Eurowizji.

                          Tu cała historia australijskiego udziału w Eurowizji, Bronte.
                    • barbasia1 Re: Głosowanie telewidzów i ... 15.05.16, 16:49
                      Hehehe! Komplemenciarz! ;))

                      To jeszcze coś dla Ciebie

                      Dodam, że przepis na zwycięską eurowizyjną piosenkę stworzony został przez przez wybitnych szwedzkich naukowców.

                      Piosenkę, która, jak już Mania wspomniała, powinna zawierać słowa i tematy takie jak miłość i pokój, i którą zaśpiewała, trzeba o nich raz jeszcze wspomnieć, sympatyczna para prowadzących , gwiazda szwedzkiej telewizji , satyryczka, prezenterka telewizyjna i tancerka - Petra Mede oraz ubiegłoroczny zwycięzca Eurowizji, piosenkarz, tancerz i kompozytor oraz przystojniak, ;) Måns Zelmerlöw, poprzedziło jeszcze kilka cennych rad.

                      Otóż wykonawcy powinni towarzyszyć zabójczo przystojni, dobrze umięśnieni, najlepiej półnadzy bębniarze. :} Albo przeciwnie w bęben walić powinna sympatyczna babina w ludowym stroju :))) Lub też dobrze byłoby, gdyby wykonawca piosenki grał na jakimś oryginalnym albo starym ludowym instrumencie. Grający na instrumencie powinien być młody i przystojny i półnagi albo przeciwnie, stary i w ludowym stroju. Mile widziane są także skrzypce. Dobrze jest też w trakcie występu na oczach widzów sprytnie zmienić swoje ubranie.

                      W momencie , kiedy prowadzący śpiewają swoją piosenkę, na scenie pojawiają się różne charakterystyczne elementy scenografii towarzyszące występom w poprzednich konkursach - wielkie flagi, ogromne koło, w którym biega jak chomik mężczyzna, wykonawca grajacy na pianinie, ognie. Wybaczcie nie znam tak dobrze eurowizyjnych występów, żeby powiedzieć, który konkurs i jaki to wykonawca, aczkolwiek rozpoznałam m.in. uroczego Aleksandra Rybaka ze skrzypcami, Lordi (chyba osobiście?). Pojawiła się też , uwaga - akcent polski, ponętna Słowianka ubijająca mało w masielnicy (tylko nie wiem czy oryginalna czy podstawiona?!)


                      Brawa! Wielkie brawa należą się Szwedom za poczucie humoru, inteligentną, bezpretensjonalną zabawę i zdrowy dystans do Eurowizji, którą jak później udowadniali bardzo kochają (mają masło czy inny produkt spożywczy o nazwie "Conchita", a dzieci w szkołach uczą się matematyki licząc punkty przyznawane Szwecji na Eurowizji)

                      I występ Justina. :)


                      Jednym okiem patrzyłam na występy , drugim nadrabiałam zaległości w czytaniu na forum.
                      W końcu bateria się wyczerpała i musiałam wrócić z laptopem do innego pokoju, i głosowania już tylko słuchałam. ;)
                      • grek.grek Re: Głosowanie telewidzów i ... 15.05.16, 17:04
                        :]]

                        dostrzegam szczyptę ironii w tej cudownej recepcie na powodzenie w Eurowizji, Barbasiu ;]

                        swoją drogą, cokolwiek by nie powiedzieć, nie masz wrażenia, że Polska po prostu nie próbuje się dostosować do tej poetyki ? A jakby tak wysłać górali z Zakopower albo coś w tym stylu, niech zagrają efektownie, szybko, dynamicznie, zrobią szoł na scenie, niech dadzą ludziom zabawę i porwą w tan. Jak się nie sprawdzają spiewane w natchnieniu melodyje, to może postawić na coś, co wyrózni polski występ - góralszczyzna podkręcana elektroniką w piosence granej z [zako] powerem ? :]

                        tekst piosenki można pod ten "pokój" dosztukować, jakichś przepisowych półgolasów się dorzuci, żeby przegalopowali przez scenę, najlepiej z tymi flagami, wtedy dwa elementy będą załatwioone za jednym zamachem. może jakieś efekty pirotechniczne, np wokalista który zasuwa kujawiaka i krzesze iskry spod butów ;]]

                        nie wiem, niech to ma polot, dynamikę, energię. Tego nikt nie zlekceważy, jak nózka zacznie chodzić widowni. Będą głosować. I lepiej nawet : pójdzie to w Europę i hitem się stanie. Nawet jak nie wygra, to zostanie największym zwycięzcą, w perspektywie czasu, całej tej zabawy.

                        co powiesz na taki koncept ? :]

                        • maniaczytania Re: Głosowanie telewidzów i ... 15.05.16, 17:35
                          nie, nie , Greku = te koncepty już od paru lat się nie sprawdzają.
                          Wygrała piosenka, którą trudno w zasadzie piosenką nazwać - bardziej to jakiś song zaangażowany o deportacji Tatarów krymskich - jakby nie patrzeć wygrała polityka.
                          Ot, taki dysonans poznawczy, czy inna schizofrenia - ciekawe, co by było, jakby Polska wystąpiła z songiem o rzezi na Wołyniu ... - prędzej by nas 'wykopali' z Eurowizji niż nagrodę dali ...
                          • barbasia1 Re: Głosowanie telewidzów i ... 15.05.16, 17:44
                            > bardziej to jakiś song zaangażowany o deportacji Tatarów krymskich - jakby nie patrzeć >wygrała polityka.

                            Otóż to. Jeszcze w osobie ukraińskiej wykonawczyni, Jamali, kłania się najnowsza historia, aneksja Krymu przez Rosje.
                          • grek.grek Re: Głosowanie telewidzów i ... 15.05.16, 18:17
                            zdecydowanie podzielam Twoje zdanie, Maniu.
                          • barbasia1 Re: Głosowanie telewidzów i ... 15.05.16, 22:16
                            > Wygrała piosenka, którą trudno w zasadzie piosenką nazwać - bardziej to jakiś s
                            > ong zaangażowany o deportacji Tatarów krymskich - jakby nie patrzeć wygrała pol
                            > ityka.

                            Tak czy owak to bez wątpienia niesamowita, przejmująca pieśń, wspaniale wykonana przez Jamalę, która ma kawał głosu. Miałam dreszcze jak jej słuchałam. Na TVPRozywka właśnie trwa powtórka wczorajszego finału.
                            Greku, chciałeś zobaczyć fina!? ;)
                            Wiem, wiem, "Lektora" oglądasz.
                            • maniaczytania Re: Głosowanie telewidzów i ... 15.05.16, 22:19
                              mnie się wokalnie i muzycznie też nie podobała.
                              • barbasia1 Re: Głosowanie telewidzów i ... 15.05.16, 22:22
                                Nie? Mnie bardzo się podobała.
                              • barbasia1 Re: Głosowanie telewidzów i ... 15.05.16, 22:24
                                I Australijka mi się bardzo podobała. Trzymałam za nią kciuki.
                            • barbasia1 Re: Głosowanie telewidzów i ... 15.05.16, 22:21
                              Moim zdaniem Jamala w pełni zasługuje na wygraną.
                            • grek.grek Re: Głosowanie telewidzów i ... 16.05.16, 13:08
                              Barbasiu, jestem przekonany, że Wasz, Twój i Mani, tele-most live na forum był lepszy od konkursu samego w sobie :]
                              • barbasia1 Re: Głosowanie telewidzów i ... 16.05.16, 23:36
                                Hehehe! Dzięki, Greku! :)))


                        • barbasia1 Re: Głosowanie telewidzów i ... 15.05.16, 17:56
                          Mówisz o Zakopowerze od lat. :) Mnie się ten pomysł bardzo, bardzo podoba. Ale nie wiem, czy by odniósł pożądany skutek, bo mam wrażenie, że ostatnio coraz częściej względy pozamuzyczne odgrywają decydującą rolę na Eurowizji. W tym roku polityka, agresja Rosji na Ukrainę, aneksja Krymu. W ubiegłym roku prawa mniejszości były istotne.
                          • grek.grek Re: Głosowanie telewidzów i ... 15.05.16, 18:19
                            dzięki, Barbasiu ;]

                            cóz, jest tak jak piszesz, jak sądzę.
                            aczkolwiek, moje zdanie nt konfliktu na Ukrainie jest - jak pamiętasz - nieco inne :]
                          • maniaczytania Re: Głosowanie telewidzów i ... 15.05.16, 18:52
                            barbasia1 napisała:

                            > W ubiegłym roku prawa mniejszości były istotne.

                            Barbasiu, to było już dwa lata temu :)
                            • barbasia1 Re: Głosowanie telewidzów i ... 15.05.16, 19:04
                              A tak!!! Oczywiście! Dzięki za poprawkę. W ubiegłym roku wygrała piosenka Szwecji, wyśpiewał ją tegoroczny prowadzący Eurowizję.
                        • barbasia1 Echa Eurowizji i 8. miejsca występu Michała Szpaka 15.05.16, 17:59
                          W programie "Kawa na ławę" wszystko było w miarę przewidywalne do chwili, gdy wiceszef MON Bartosz Kownacki użył czwartego argumentu, który miał świadczyć, że agencja Moody's się myli.

                          Czwarty argument:
                          - Wczorajsza Eurowizja pokazała, że nasz kandydat, gdybyśmy polegali tylko i wyłącznie na widzach zająłby trzecie miejsce, a analitycy, znakomici specjaliści doprowadzili do tego, że był przedostatni. To pokazuje jak funkcjonują zewnętrzne agencje - zakończył.


                          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,20078419,miejsce-michala-szpaka-na-eurowizji-dowodem-na-bledy-w-ratingu.html#Czolka3Img_Z9_3
                          Co za ludzie nami rządzą!?
                          • maniaczytania jest echo lepsze -JK Rowling, 15.05.16, 18:59
                            tak, ta od Harry'ego Pottera, napisała na Twitterze, że gdy robiła sobie herbatę, jej mąż zagłosował na Polskę ;) Skwitowała to komentarzem, że nigdy do końca nie zna się drugiego człowieka :)))
                            • barbasia1 Re: jest echo lepsze -JK Rowling, 15.05.16, 19:23
                              Hehehe! Cudne!
                            • grek.grek Re: jest echo lepsze -JK Rowling, 16.05.16, 13:00
                              "Pol-ska ! bam bam bam, Pol-ska ! bam bam bam" ;]]
                        • barbasia1 Re: Głosowanie telewidzów i ... 15.05.16, 23:56
                          > dostrzegam szczyptę ironii w tej cudownej recepcie na powodzenie w Eurowizji, Barbasiu ;]

                          Oczywiście, że tak. :)

                          Cudna ironia skrzyła się jak diament w jednym z przerywników, w króciutkim skeczu, w którym wystąpili ... wybitni brytyjscy aktorzy (coś dla Bronte :), Ian McKellen i Derek Jacobi!
                          Barwa dla Szwecji po raz kolejny!

                          Otóż, jak wyczytałam (prowadzący o tym nie powiedział), Ian McKellen i Derek Jacobi wcielają się tu w postaci z brytyjskiego sitcomu pt. "Vicious", którego bohaterami jest ... para starszych gejów, Freddie (Sir Ian) i Stuart (Sir Derek). Jak podaje wikipedia, para "będąca w stałym związku od 49 lat, pozostająca w relacji miłosno-nienawistnej" . :)) Chciałbym zobaczyć ten serial!

                          A skecz wygląda tak: dwaj starsi panowie, Freddie i Stuart siedzą sobie na kanapie w stylowym angielskim saloniku i oglądają w telewizji Eurowizję. Stuart (Sir Derek) mówi, że bardzo lubi oglądać Eurowizję i że ma nadzieję, że wygra ktoś z "bardziej atrakcyjnego kraju" .
                          Freddie (Sir Ian) chwali się, że on kiedy był młody "rozważał wzięcie udziału w Eurowizji". Na to Suart ze zdziwieniem powiada, że kiedy on, Freddie był młody nie było jeszcze Eurowizji, "Prawie nie było jeszcze Europy". Feddie - wygląda jakby był znudzony- wzdycha, przytula się do Stuarta, kładzie głowę na jego ramieniu i powiada, że czuje, że to jest najdłuższa noc w jego życiu, po czym pyta , jak długo już to oglądają. Stuart odpowiada "pięć minut".
                          :)

                          Koniec
                          • barbasia1 Re: Głosowanie telewidzów i ... 15.05.16, 23:58
                            "Prawie nie było jeszcze Europy" - dodaje.

                            PS
                            Ian McKellen jako Freddie Thornhill ? Podstarzały aktor otrzymujący głównie epizodyczne role telewizyjne. Pomimo że jego kariera nigdy nie nabrała prawdziwego rozmachu, zachowuje się jak gdyby był wielkim aktorem.
                            Derek Jacobi jako Stuart Bixby ? Były barman i menedżer knajpiany. Jego będąca w podeszłym wieku matka, Mildred, nie zdaje sobie sprawy, że Stuart jest gejem.

                            pl.wikipedia.org/wiki/Vicious_(serial_telewizyjny)
                          • grek.grek Re: Głosowanie telewidzów i ... 16.05.16, 13:10
                            dzięki, Barbasiu :]

                            dobre to jest !
                            para naśladująca bohaterów z serialu, ale i taka trochę loża szyderców z Muppet Show, nie ?

                      • barbasia1 Re: Głosowanie telewidzów i ...to czytać z korektą 16.05.16, 00:25
                        Hehehe! Komplemenciarz! ;))

                        To jeszcze coś dla Ciebie

                        Dodam, że przepis na zwycięską eurowizyjną piosenkę stworzony został SZWAJCARSKICH laboratoriach przez przez wybitnych naukowców.

                        Piosenkę, która, jak już Mania wspomniała, powinna zawierać słowa i tematy takie jak miłość i pokój, i którą zaśpiewała, trzeba o nich raz jeszcze wspomnieć, sympatyczna para prowadzących , gwiazda szwedzkiej telewizji , satyryczka, preznterka telewizyjna i tancerka - Petra Mede oraz ubiegłoroczny zwycięzca Eurowizji, piosenkarz, tancerz i kompozytor oraz przystojniak, ;) Måns Zelmerlöw , poprzedziło jeszcze kilka cennych rad.


                        Po pierwsze, ważny jest początek i dobre wejście. Najlepiej jak towarzyszą mu trąby, rogi i właśnie bębny. Otóż wykonawcy powinni towarzyszyć zabójczo przystojni, dobrze umięśnieni, najlepiej półnadzy bębniarze. :} Albo przeciwnie w bęben walić powinna sympatyczna babina w ludowym stroju :))) Lub też dobrze byłoby, gdyby wykonawca piosenki grał na jakimś oryginalnym albo starym ludowym instrumencie, którego jeszcze nikt nie widział. Grający na instrumencie raczej nie powinien wyglądać jak model (młody i przystojny i półnagi), tylko powinien być starszym panem z brodą. Mile widziane są także skrzypce.
                        Ale zamiast prezentować starocie,jednak lepiej wziąć ze sobą DJ-a, który będzie się trząsł nad mikserem i udawał, że skreczuje.

                        Ważny jest też efektowny strój (w tym momencie w trakcie występu prowadzący na oczach widzów sprytnie zmieniają swoje ubranie, tancerze zdzierają z nich ubranie, pod którym jest inne), dzięki któremu wykonawca zostanie zapamiętany.


                        W momencie , kiedy prowadzący śpiewają swoją piosenkę, na scenie pojawiają się różne charakterystyczne postaci oraz elementy scenografii towarzyszące występom w poprzednich konkursach - wielkie flagi, ogromne koło, w którym biega jak chomik mężczyzna, ognie. Pojawia się wykonawca grający na płonącym pianinie, człowiek robiący piruety na rolkach, babinki z ludowego zespołu z bochenkami chleba. Wybaczcie nie znam tak dobrze eurowizyjnych występów, żeby powiedzieć, który konkurs i jaki to wykonawca, aczkolwiek
                        rozpoznałam m.in. uroczego Aleksandra Rybaka ze skrzypcami, Lordi (czyżby osobiście?). Pojawiła się też , uwaga - akcent polski, ponętna Słowianka ubijająca mało w maselnicy (tylko nie wiem czy oryginalna czy podstawiona?!;)

                        Brawa! Wielkie brawa należą się Szwedom za poczucie humoru, inteligentną, bezpretensjonalną zabawę i zdrowy dystans do Eurowizji, którą jak później udowadniał i bardzo kochają. Szwedzi mają już np. KIEŁBASĘ (myśl, Basia, myśl!), WURST o nazwie "Conchita", Eurowizja przejawia się obecnie na każdym poziomie edukacji, na każdym przedmiocie. Dzieci w szkołach uczą się matematyki, licząc punkty przyznawane Szwecji na Eurowizji, Eurowizja "wyprzedza nawet Boga" (jak to niezgrabnie przetłumaczono). Ilustruje to scenka w kościele: pastor, kobieta, chrzci dziecko nadając jej imiona "Rusłana (występowała kiedyś na E. Ukrainka o tym imieniu ), Conchita (wiadomo kto), Katarzyna (tu nie wiem kto )". Na koniec pani pastor powiada "idźcie i bierzcie udział w konkursie Eurowizji". :)
                        Informatycy szwedzcy twierdzą, że klawisz esc to skrót od Eurowizja, a jego naciśnięcie otwiera strony z występami na Eurowizji.


                        I brawa za wokalno-taneczny energetyczny występ Justina. :)
                        • grek.grek Re: Głosowanie telewidzów i ...to czytać z korekt 16.05.16, 13:15
                          dzięki raz jeszcze, Barbasiu :]

                          cóz, trzeba to chyba serio wziąc pod uwagę, jesli ma się apetyty na wygraną, hehe.

                          warto nadstawiać ucha, skąd wieje wiatr historii.
                          w tym roku, jak widać waerto było ując się za Ukrainą.
                          za rok prądy mogą znosić w kierunku tematu uchodźców, wiec może
                          tutaj kryje się pomysł na zwycięstwo ? Piosenka o trudach drogi do Europy,
                          w finale której na scenie pojawiają się dzieci ubrane jak z obozów uchodźców
                          na Węgrzech czy we Włoszech ? I tak chodzą za rączkę za wokalistką - czy wokalistą ?,
                          i wszystkie mają chorągiewki z gwiazdkami Unii Europejskiej ?

                          tylko... czy skrajny kicz będzie w modzie podczas przyszłorocznej edycji ? ;]
                          • siostra_bronte Re: Głosowanie telewidzów i ...to czytać z korekt 16.05.16, 20:57
                            Ech, kiedy jakiś film wywoła taką ożywioną dyskusję...
                            • barbasia1 Re: Głosowanie telewidzów i ...to czytać z korekt 16.05.16, 23:32
                              Bronte, nastąpi to niedługo!

                              :)
                            • barbasia1 Re: Głosowanie telewidzów i ...to czytać z korekt 16.05.16, 23:35
                              No właśnie, kto by pomyślał, że taka Eurowizja, impreza z muzyką nienajwyższych lotów wywoła tyle ciekawych tematów. A dla Ciebie był angielski humor, nie wiem czy zauważyłaś, Bronte?
                            • grek.grek Re: Głosowanie telewidzów i ...to czytać z korekt 17.05.16, 14:05
                              Siostro, mam wrażenie, że częściej wśród nas filmy wywołują dyskusję niz na zewnątrz :]
                              ostatnio bodajże "Pokłosie", a poza tym - niespecjalnie można takie tytuły znaleźc.
                              Tak więc, wydaje mi się, że i tak kroczymy w awangaardzie filmowych polemik :]]
                              • barbasia1 Re: Głosowanie telewidzów i ...to czytać z korekt 18.05.16, 00:03
                                grek.grek napisał:


                                > Tak więc, wydaje mi się, że i tak kroczymy w awangaardzie filmowych polemik :]]

                                Bardzo eleganckich polemik zresztą. ;)
                                • grek.grek Re: Głosowanie telewidzów i ...to czytać z korekt 18.05.16, 13:03
                                  otóż to, Barbasiu !
    • grek.grek via Kultura "Palacz" [1] 15.05.16, 12:20
      Po obu częściach "Brata", "Ładunku 200", "Morfinie" czy "Też chcę", kolejny znakomity, przenikliwy, a jednocześnie zrealizowany z troską o współczesnego widza, dramat nieodżałowanego śp Aleksieja Bałabanowa. Naprawdę szkoda, że już nie zobaczymy żadnego jego filmu.

      Rzecz się dzieje w okrytym zimową kołdrą [poeta ze mnie ;)] Petersburgu. W kotłowni budynku, w którym chętnie spotykają się gangsterzy i jest tam klub-szulernia, pracuje Michaił. Starszy, skromny starszy pan. Były major radzieckiej armii. Doskonały saper, wyróżniony medalem Bohatera ZSRR. Dzisiaj wrzuca łopatą węgiel do pieców. W przerwach stuka jednym palcem w klawisze maszyny do pisania klęcąc mozolnie swoje opowiadanie.

      Traktuje ono o czasach carskiej Rosji, podczas których władza zsyłała na Jakucję katorżników,. którzy w Rosji popełnili jakieś cięzkie przestępstwa. Kiedy odfajkowali swoje kary, osiedlano ich wśród miejscowych. Nazywani Hajłakami, eks-skazańcy, traktowali swoich gospodarzy jak śmiecie - bili ich, okradali, gwałcili żony i córki. Z jednego jedynego powodu, bo uwazaali że byle jaki Rosjanin lepszy jest od każdego Jakuta.

      MIchaił nie opuszcza miejsca pracy. Ma tutaj swoją skromną kwaterę, czyli posłanie i lampkę. Nie jest tu brzydko, a za to jest zawsze bardzo ciepło, ale kotłownia to jednak nie mieszkanie. W dodatku właściciel zalega Michaiłowi z pensją już od dwóch miesięcy.

      Żona Michaiła opuściła go i wyjechała do Detroit. Córka, Sasza, ma własne mieszkanie. Ojciec nie chce jej psuć szyków, więc nie prosi nawet o przyjęcie go na lokatora. Jest mu tu dobrze. Czasami córka wpada, żeby poprosić go o pieniądze, a czasami to Michaił sprawia jej prezenty - ostatnio kupił jej ŻÓŁTE buty na obcasie.

      Do kotłowni często wpada dwoje małych dzieci. CHcą popatrzeć na ogień. Palacz sadza ich na krzesłach, otwiera drzwicki, a sam wraca do dukania na maszynie. Dzieciaki nazywają go "wujkiem palaczem" i proszą go,. żeby "opowiedział im o złych ludziach". A on czasami opowiada, głównie o Hajłakach. Niedługo poóźniej wpada ich ojciec, pułkownik wojskowy. Chce poznać człowieka, do którego ciągle biegają jego dzieciaki. Dowiaduje się o karierze wojskowej Michaiła i zwiesza smutno głowę : "A ja ciągle przy biurku... na tyłach... nigdy nie walczyłem".

      Co i rusz Michaiła odwiedza jego stary kolega z wojska. To znaczy, stary w sensie zaawansowania znajomości, bo metrykalnie znacznie młodszy. BYł sierżantem i zajmował się snajperką. Poznali się w Kabulu. Sierżant jest dzisiaj gangsterem, zabija na zlecenie. Jak jakiś wazniak z tzw góry ma do usunięcia niewygodnego człowieka, to do niego dzwoni, a on fachowo wykonuje wyrok korzystając ze swoich umiejętności.

      Potem razem ze swoim milczącym jak głaz ochroniarzem Wasylem, przywoża zwłoki w workach i palą je w piecach. Za każdym razem wersja Sierżanta jest taka sama : "To bardzo źli ludzie, majorze... [i tutaj pada wyliczanka grzechów, za które słusznie ich pozbawiono życia]". Michaił patrzy spod oka i dalej stuka w maszynę. Towarzysz z wojska by go nie oszukiwał przecież.

      Sasza prowadzi niewielką firmę futrzarską. Skupują skórki, przewożą je do małej manufaktury, a tam kilka jakuckich kobiet szyje z nich okazałe futra. Sasza sama nosi takowe, wygląda w nim nieco komicznie, ale za to jak ciepło jest.

      Firmę tę Sasza prowadzi razem z córką Sierżanta, Maszą. Są dobrymi koleżankami. Do momentu, gdy Masza orientuje się, że Sasza sypia z Wasylem, z którym spotyka się również Masza. Trudno powiedzieć dlaczego obie to robią, bo Wasyl ani urodziwy, ani atrakcyjny, ani wymowny. Nawet swój seks wykonuje z finezją skały osadowej.

      Kiedy tylko Masza orientuje się, że Wasyl i Sasza randkują - zaczyna swoją intrygę. Wmawia ojcu, Sierżantowi, że Sasza okrada ich zakład pracy. Trzeba ją wywalić na bruk. Ojciec oponuje, bo wprawdzie to on włożył kapitał żałożycielski pod tę firmę, ale pomysł i logistyka to były zasługi Saszy. Kiedy jednak Masza upiera się jak osioł - Sierżant woła Wasyla i każe mu "załatwić problem".

      Wasyl przyjeżdza do Saszy i po prostu zabija ją. Nożem w klatę. Kiedy pakuje do worka jej ciało i wynosi je z mieszkania, martwej dziewczynie spada z nogi ZÓŁTY but.

      cdn


      • grek.grek via Kultura "Palacz" [2] 15.05.16, 12:46
        Domyślacie się, co dalej... Tak - Sierżant i Wasyl przywożą zwłoki Saszy w worku do kotłowni. Pchają je do pieca, spada drugi ZÓŁTY but. Michaił go podnosi, przypomina mu się, że dokładnie takie buty podarował córce. Ale nie chce mu sie wierzyć... może to przypadek. Wraca do pisania.

        Sierżant tłumaczy po swojemu "To zły człowiek - pokazuje na worek - prostytutka, złodziejka". Palacz się nie odzywa.

        Ale kiedy tylko znikają tamci, prosi chłopaka dowożącego węgiel, żeby go zastąpił. Sam jedzie do mieszkania córki. JUż w autobusie ktoś go popycha bezceremonialnie, zauważając jego jakuckie rysy twarzy. Długa jest ta droga - Michaił sprawdza w sklepie firmowy, potem długo idzie do miueszkania Saszy. Nie ma jej nigdzie. W sklepie Masza mówi mu, że Sasza zabrała swoje pieniądze i wyjechała.

        W mieszkaniu Saszy Michaił znajduje porzucony ZÓŁTY but. Już wie, co się stało. Wie już, że w piecu spalono zwłoki jego córki. Nie płacze, nie lamentuje, stary jest i twardy. Zamiast tego wyciąga z szafy galowy mundur, strojny w liczne medale i ordery. Na odchodnem podkłada do piecyka, żeby nie wygasło. Zawodowa przypadłośc. Lecz ciągle na równi z palaczem, pozostał żołnierzem.

        Długa jest ta droga do mieszkania Sierzanta. A kiedy Michaił wreszcie przychodzi na miejsce, Sierzant wpuszcza go jakby nigdy nic. Michaił nic nie mówi, wchodzi do środka, spokojnie znajduje kijek do narciarstwa i ostrym zakończeniem precyzyjnie dźga najpierw Sierżanta, a potem nadciągającego z odsieczą Wasyla. Masza wbiega do pokoju, wpada w szok. Michaił nic nie mówiąc opuszcza lokal.

        Wraca do siebie. Spotyka pod drzwiami jedno z dzieci, które znów chce, żeby "wujek palacz opowiedział o złych ludziach", a on zamyśla się i mówi " Kiedyś, na wojnie, wiedziałem, że tu jesteśmy MY, a tam ONI. Dzisiaj jesteśmy tutaj tylko MY". Czy można znakomiciej, i prościej, przedstawić reakcję na nową rzeczywistośc człowieka, który jej nie rozumie ? I dodaje "Był sobie człowiek, którego uwązałem za dobrego, a on okazał się zły. Dzisiaj zabiłem dwóch mężczyzn...". A to już wyraz zupełnego skołowania. Bo rzeczywistośc go zawiodła, kiedy już postanowił symbolicznie w nią wkroczyć.

        Zapomniałem dodać, że akcja dzieje się na początku lat 90-tych, tuż po upadku ZSRR. Michaił nie rozumie, dlaczego dawni towarzysze broni są dzisiaj bogaci. Nie rozumie, że ich aktywnośc, to żadne "zabijanie złych ludzi", żadna praca misyjna, że są po prostgu gangsterami,że to cyniczne interesy. Że to nowe czasy : państwo już nie sprawuje kontroli całkowitej, są gangi, mafie, lewe interesy, narkotyki. INna Rosja.

        Palacz wraca na swoje miejsce. Siada przed ogniem. Wolno bierze nóż i podcina sobie żyły w lewym nadgarstku. Dziecko przychodzi po chwili, zwraca mu uwagę, że krwawi, ale Michaił nie odpowiada nic. Dziecko prosi, czy może mu zrobić zdjęcie. A potem Michaił osuwa się na bok, umiera. Dziecko bierze zapisane kilka kartek papieru.

        Ostatnie kilka minut filmu, to opowiedziana ustami tego dziecka, i ilustrowana czarno-białą inscenizacją, historia spisana przez Michaiła.

        Traktuje ona o tym o czym już była mowa : o tym jak jeden Hajłak znęca się nad rodziną Jakucką. Urywa się w pół zdania.

        Rzeczywistośc początku lat 90-tych, jako żywo nawiązuje do Rosji carskiej z opowiadania Michaiła. Hajłakami są przecież Sierżant i jego Wasyl oraz córka Masza. Jakuci są gorsi, wykorzystywani, a nawet zabijani. Ale o ile Jakuci w carskiej Rosji nie mogli protestować przeciw złemu traktowaniu przez Hajłaków, bo prawo im na to zezwalało, o tyle Michaił dokonuje zemsty. Łamie niepisane zasady, sprzeciwia się przeszłości, kwestionuje słusznośc historii, jest w tym bliższy współczesności, gangsterom odpłaca honorowo, ale bez litości.

        Znakomity portret Rosji początku przemian, chaosu moralnego i zupełnego wymieszania pojęć.

        Całośc ilustrowana jest kapitalną muzyką. Niemal przez cały film w tle lecą rytmy, które można by uznać za hiszpańskie, szybka albo jeszcze szybsza gitara drewniana z subtelnymi samplami. Jest to całkiem lekkie i doskonale kontrapunktuje niewesołą wymowę filmu, a jednocześnie można się dopatrzeć/dosłuchać niemal liryczno-nostalgicznej nuty. W późniejszej częsci, zwłasdzcza w końcówce, dominują ballady.

        Kiedy Michaił wychodzi z kotłowni i rozpoczyna swój marsz - kamera śledzi go przez dobre 5 minut, kiedy idzie ulicami, jedzie autobusem, a jego twarz nie wyraża żadnych uczuć. Przeciętny reżyser skróciłby to wszystko go niezbędnego minimum, a Bałabanow na odwrót : rozciąga te sekwencje do oporu. A wg mnie jest to wartościowy zabieg, bo : raz, że podnosi temperaturę oczekiwania na to, co wydarzy się kiedy już dowie się prawdy, oraz - dwa, pozwala posłuchać tej wspaniałej muzyki, którą rezyser wypełnia drogę marszrutę Michaiła.

        Zresztą, nie tyulko on chodzi, także Masza ze cztery razy w filmie zasuwa ulicami miasta, podobnie Sasza. Jakby chodzenie było podstawową czynnością podczas której poznać mamy bohaterów, poczuć ich obecnośc ekranową. Nigdy jednak żaden z nich nie idzie bez celu i sensu. Zawsze ta droga coś oznacza, jest preludium do czegoś, tworzy pomost do najważniejszych scen.

        Znakomite kino. ZNakomity reżyser.
        • grek.grek Re: via Kultura "Palacz" [2] 15.05.16, 12:51
          trailer :]

          www.youtube.com/watch?v=0CN0YVrEI0o
    • grek.grek Cannes'16 dzień 4 15.05.16, 16:49
      nowy film Stevena Spielberga, nowy film Andrei Arnold [niedawno wspominaliśmy jej wersję "Wichrowych wzgórz", wcześniej "Fish Tank"], zapowiadający się znakomicie "Służąca" Park Chan Wooka.

      Dzisiaj wieczorem nowy film Jarmuscha :]

      www.filmweb.pl/article/CANNES+2016%3A+Wielkomilud-117534
      film.onet.pl/wiadomosci/cannes-2016-dzien-4-e-t-i-dzieciaki-wracaja-na-croisette-relacja/egc8m1
      i jeszcze słowo recenzenckie o "Cafe Society" :
      film.wp.pl/id,159484,title,Cafe-Society-Wszystko-gra-RECENZJA,wiadomosc.html
      • barbasia1 Re: Cannes'16 dzień 4 15.05.16, 18:00
        Dzięki! Festiwal mistrzów! :))
        • grek.grek Re: Cannes'16 dzień 4 15.05.16, 18:22
          yes, Barbasiu ! :]

          a przecież ci najbardziej wyczekiwani jeszcze sie nie zaprezentowali z nowymi filmami. codziennie czeka nas - czytających recenzje :] - jakaś wazna premiera. to festiwal wybitnych, albo pretendujących do wybitności w przyszłości, rezyserów. dużo bardziej niż aktorów, którzy z kolei wyraźnie są preferowani np w gali Oscarów. tak jakoś się utarło, nie sądzisz ?, że Europa to kolebka znakomitych "trenerów", a w Ameryce uwagę przykuwają raczej "zawodnicy" ? :]
          • barbasia1 Re: Cannes'16 dzień 4 15.05.16, 22:08
            Tak! Tak!
    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Lektor" 15.05.16, 16:54
      rzecz nie nowa, ale zapewne może być konkurencyjna na dzisiejszy filmowy wieczór ? :]

      powojenny romans młodego chłopaka ze starszą o kilkanaście lat kobietą, która skrywa trudną przeszłośc, a jakże - związaną z koszmarem wojny i rzeczywistości obozu koncentracyjnego.

      Kate Winslet u Stephena Daldry'ego, utalentowany David Kross i stary lis Ralph Fiennes.

      pamiętam że chyba chwaliliśmy go zgodnie ? :]
      nie bardzo wiem, jak to wygląda w stosunku do oryginału ksiązkowego, czy macie tutaj jakieś porównanie na podstawie doświadczenia ?
      • barbasia1 Re: 20:00 Stopklatka "Lektor" 15.05.16, 20:32
        Tak, generalnie byliśmy zgodni.
        Tylko Pepsic miała zdaje się małe zastrzeżenia do charakteryzacji starszej Hanny Schmitz.

        • grek.grek Re: 20:00 Stopklatka "Lektor" 16.05.16, 13:07
          yes.

          właśnie, Pepsic od dawna nie pisze.
          czyżby się na nas pogniewała ? albo natłok spraw ? A może jakiś wyjazd na lukratywny kontrakt zawodowy ? cóż, mam nadzieję, że w grę wchodzi każdy wariant POZA ! jakimś nieszczęsciem osobistym.

          Pepsic, mam nadzieję, ze u Ciebie wszystko w najlepszej formie - zdrowie, rodzina i życie osobiste :]
    • grek.grek "Bodo" odcinek 11 - jakie wrażenia ? 16.05.16, 12:59
      oglądaliście ? :]

      świetny ten zabieg z włączaniem do fabuły serialu obrazków z prawdziwym Eugeniuszem Bodo z jego filmów.Tym razem był oryginał wykonania piosenki "Seksapil, to nasza broń kobieca" z "Piętro wyżej".

      przy czym, chciałbym zauwazyć, że "Umówiłem się z nią na dziewiątą" czy "Zimny drań" też powinny się tutaj znaleźć, bo to jednak hiciory niebagatelne :]

      ciekawa ta Ada, nieprawdaż ?
      Postać dopisana, nieautentyczna, a przecież kluczowa dla wyjaśnienia losów bohatera.

      Wszystkie związki z kobietami rozpadają mu się przez tę, wymyśloną piórem scenarzystów, Adę. Mam mieszane odczucia. Z jednej strony, kto wie - może jakaś "Ada" była naprawdę ? To by prowadziło do wyjasnienia tematu mitem Don Juana i jego Anny. wszystkie mógł mieć, ale tej jednej nie mógł, więc nigdy nie był w stanie z żadną zaznać szczęścia. Niby niegłupie ? ;]

      z drugiej, można odnieśc wrażenie, ze chodzi o polityczną poprawność i jasną sugestię, że te domniemania homoseksulnych skłonności aktora, to bujda na resorach : "o, o, tutaj, macie dowody, że tak nie było !", hehe.

      Barbasia miała, i ma, 100 % racji, wyjaśnianie wszystkiego do spodu zmniejsza potencjał tego serialu. Zwłaszcza,że jest to wyjaśnianie odgórne, bez jakichkolwiek przyczynków w rzeczywistości.

      Piosenka ośmieszająca rodzący się w Niemczech faszyzm - świetna. Ale już czuć swąd zza zachodniej granicy. Zaraz się zacznie.

      Taki to był urodziwy, pełen wdzięku czas, to 20-lecie międzywojenne, nieprawdaz ? I komu to przeszkadzało... Jaka byłaby Polska dzisiaj, gdyby wtedy wojna nie wybuchła, nie było tych wszystkich zniszczeń, nie wykoszono by polskiej inteligencji, nie było Jałty i wszystkich innych przykrych wypadków po drodze ?

      większośc czasu w tym odcinku poświęcona rozpadunkowi związku Bodo i niewątpliwie atrakcyjnej Reri, wg mnie momentami osuwało się to w telenowelowe maniery i stylistykę. Ciągle brakuje mi w tym serialu, scen, sekwencji, całych odcinków, które byłyby tak wyraziste, że chciałbym do nich wracać po latach.

      A Wam ?

      PS : mam też wrażenie, przepraszam za słowo, niechlujności aktorskiej, tu i ówdzie. Np pani Gąsiorowska w ogole nie gra Zuli Pogorzelskiej. Pani Gąsiorowska jest panią Gąsiorowską, która udaje że próbuje grać Zulę Pogorzelską. Ubrana jest w zgodzie z rocznikiem umiejscowienia akcji, ale kompletnie nie tworzy postaci. Jakby ją wyciągnęli z planu każdego innego filmu czy telenoweli, w których się udziela, i wrzucili bez przygotowania na plan.

      Tak jak większośc aktorów, niestety. Oni są tacy jak w każdym innym filmie, nikt nie kreuje postaci ani nawte nie udaje, że mu na tym zależy.

      Jedynie aktor grajacy Dymszę próbuje naśladować jego wymowę i mimikę, no i Tomasz Schchardt znakomicie odtwarza fizys i mowę ciała Bodo. Do wykonania piosenek i tańcca scenicznego - nie można sie chyba przyczepić ? Ale aktorstwo dramatyczne jest, wg mnie... dramatyczne ;]
      • barbasia1 Re: "Bodo" odcinek 11 - jakie wrażenia ? 16.05.16, 23:45
        Taki to był urodziwy, pełen wdzięku czas, to 20-lecie międzywojenne, nieprawdaz ? I komu to przeszkadzało... Jaka byłaby Polska dzisiaj, gdyby wtedy wojna nie wybuchła, nie było tych wszystkich zniszczeń, nie wykoszono by polskiej inteligencji, nie było Jałty i wszystkich innych przykrych wypadków po drodze ?

        Prawdaż! To samo myślę! I serce mi ściska, kiedy pomyślę, że ten świat za chwilę runie.

        Zula Pogorzelska zmarła w 1936. Po trzech latach od śmierci Pogorzelskiej , wielu jej przyjaciół mawiało- Zula szczęściara, nie doczekała tego, co z nami wszystkimi się stało, z teatrem, sceną, z Polską. Szczęściara.
        cosiedziwisz.blog.pl/2012/01/08/zula-tom/
        CDN.
        • grek.grek Re: "Bodo" odcinek 11 - jakie wrażenia ? 17.05.16, 14:17
          właśnie.
          nie sądzisz, Barbasiu, nie sądzicie, Czcigodni, że tej atmosfery zbliżającego się końca pięknego świata nie udało się, póki co, wykreować twórcom serialu ?

          przyznam, że bardzo na to liczyłem. bohaterem głównym jest ofk Bodo, ale liczyłem że koleje jego losu zostaną potraktowane jako przyczynek do pokazania pełnego werwy, rozrywki, radości życia świata kręcącego się wokół rozrywki i klimatu pewnych środowisk z tamtego okresu - a kluczem do jego odczytania będzie właśnie ta katastrofa wisząca nad Europą. a tutaj jakby tego zabrakło, gdzieś nie może się przebić ten klimat który powinien [wg mnie] towarzyszyć całej opowieści. mam wrażenie, że za dużo jest dłubania w biografii Bodo, a za mało wlasnie tej szerokiej panoramy ówczesnej rzeczywistości, za mało tej radości, pewnej beztroski, stylu, które im bogatsze i dynamiczne wywoływałyby większe odium związane właśnie ze świadomością,ze zaraz zostanie zmiecione przez burzę historii.
          szkoda !!

          yes, Barbasiu. jest kilka scen z Zulą Pogorzelską w 11 odcinku, kiedy już niedomaga, a potem umiera, a nad jej grobem spotykają się przyjaciele, zaś Bodo dedykuje jej hity z "Piętro wyżej".

          jak oceniasz/oceniacie Romę Gąsiorowską ? Nie mogę jakoś pozbyć się odczucia, że ona w ogole nie tworzy postaci, że mamy do czynienia z "Romą Gąsiorowską", a nie z choćby namiastką Zuli Pogorzelskiej. przydałoby się cokolwiek, co tworzyłoby chociaż wrażenie starań o zagranie postaci. Jakiś charakterystyczny gest, tembr głosu, jakis styl, mowa ciała, a ja oglądam i czekam aż pani Roma jako ZUla powie "ej no, ale...", bo dokładnie tak się zachowuje :]]

          był kiedyś taki dialog dwóch meneli, w skeczu Moralnych.
          -Romek, jak ja bym wyglądał w generalskim mundurze ?
          - Jak przebrany menel.

          Niestety, ale wg mnie pani Roma właśnie tak kaleczy "rolę" Zuli.

          co o tym sądzisz ? co sądzicie ?
      • ewa9717 Re: "Bodo" odcinek 11 - jakie wrażenia ? 17.05.16, 14:55
        Tam w ogóle nie ma sladu atmosfery nadciągającej brunatnej fali. To jest scenariuszowa tragedia. Gąsiorowska fatalna, w dodatku jakaś niedorobiona dykcyjnie. Amatorka, bo przecie bez dyplomu z tytułem mgr sztuki, Kazadi bije na głowę te wszystkie dyplomowane aktorki. Rzadko się zdarza tak spie*przyć świetny temat, a tu scenarzyście, i nie tylko, się udało... No ale to udanie to akurat nie plus.
        • grek.grek Re: "Bodo" odcinek 11 - jakie wrażenia ? 17.05.16, 16:01
          własnie :]
          pani Kazadi została bardzo dobrze obsadzona i przyłożyła się do swojej roli, nauczyła się "kaleczyć" polski, jest wiarygodna, jej postać ma "piętno" i należy do tamtej epoki. Tworzy jakąs bohaterkę. Można w tę Reri bez trudu uwierzyć.

          niestety, mam to samo zdanie, Ewo.
          im dalej w las, tym bardziej wygląda na to, że doskonały, szeroki, bogaty temat został
          nieco po łebkach potraktowany.
    • grek.grek Cannes'16 dzień 5 16.05.16, 16:01
      nowy film Jarmuscha "Patterson" - bez zaskoczeń, jak wynika z recenzji, czyli : podobny do poprzednich, zatem : kto lubi ten styl i poetykę - ten się ucieszy :]

      Oprócz tego - poza konkursem "Nice guys", czyli "buddy movie" w stylu noir na modłę lat 80-tych, z duetem Gosling-Crowe w rolach głównych.

      I jeszcze spóźnione recenzje "Toni Erdmann" i nowego filmu Andrei Arnold "American Honey".

      owocnej lektury :]

      www.filmweb.pl/article/CANNES+2016%3A+Wschodząca+gwiazda-117543
      film.onet.pl/wiadomosci/cannes-2016-dzien-5-zachwycajacy-jim-jarmusch-relacja/6rtmh2
      film.wp.pl/id,159519,title,Prosto-z-Cannes-Pierwszy-czarny-kon-festiwalu-Toni-Erdmann-RECENZJA,wiadomosci.html
    • grek.grek 16:15 TVP Kultura "Szalone żony" 16.05.16, 16:05
      zaraz się zaczyna.

      znakomite kino nieme z 1922.
      akcja odbywa się w znakomicie pokazywanym Monte Carlo, gdzie pomiędzy wytwornymi damami, dystyngowanymi dżentelmenami, wypasionymi autami, scenografiami z najlepszych żurnali kręci się sprytny oszust przybierający tożsamośc carskiego oficera. Czyha na kolejne łatwe zdobycze, czyli szukające rozrywki dziedziczki fortun albo zaniedbywane przez męzów łatwowierne żony. w tej roli reżyser Erich Von Stroheim.

      swietne !
      omawialiśmy już kiedyś wstępnie, ale każdy temat jest zawsze otwarty, każda recenzja mile widziana :]
    • siostra_bronte "Tak tu cicho o zmierzchu" cz.2 16.05.16, 20:36
      Od razu mówię, że to post do Greka :)

      Jutro, tj. we wtorek o 23.30 w tvp Historia, Wiem, że nader rzadko oglądasz filmy od połowy, ale kto wie, czy będzie jeszcze kiedyś okazja, żeby zobaczyć ten film. Prawdziwy rarytas. Naprawdę warto!!
      • barbasia1 Re: "Tak tu cicho o zmierzchu" cz.2 16.05.16, 23:46
        Ale ja przeczytałam. ;)
        • siostra_bronte Re: "Tak tu cicho o zmierzchu" cz.2 17.05.16, 18:46
          :)) Oczywiście zachęcam wszystkich do obejrzenia, ale zdaję sobie sprawę że to pora dla nocnych marków, niestety.
          • barbasia1 Re: "Tak tu cicho o zmierzchu" cz.2 18.05.16, 00:02
            Pora , no właśnie.
          • grek.grek Re: "Tak tu cicho o zmierzchu" cz.2 18.05.16, 12:58
            Siostro, znalazłem ten film w sieci. OBie części :]

            Przez weekend obejrzę "po bożemu" ;] - czyli od początku. i napiszę a'propos :]
            • siostra_bronte Re: "Tak tu cicho o zmierzchu" cz.2 18.05.16, 19:26
              Znakomicie! A jaka wersja językowa?
              • grek.grek Re: "Tak tu cicho o zmierzchu" cz.2 19.05.16, 12:27
                i ja się cieszę, Siostro :]

                wersja : lektor, język polski :]
                • siostra_bronte Re: "Tak tu cicho o zmierzchu" cz.2 19.05.16, 19:16
                  O, to świetnie!
      • grek.grek Re: "Tak tu cicho o zmierzchu" cz.2 17.05.16, 14:02
        dzięki, Siostro :]

        spróbuję obejrzeć :]


    • grek.grek "Terapia szokowa" francuski z '72 - via CT2 [1] 17.05.16, 13:10
      Rzecz z 72 roku, a więc auta, moda, fryzury, cała reszta - wszystko na modłę tychże 70s :] Event, to z pewnością wspólny występ Annie Girardot i Alaina Delona.

      Co do fabuły...
      Historię Helene [Girardot] poznajemy na wyrywki. Od początku ciekawym jest, dlaczego 38-letnia, atrakcyjna kobieta decyduje się na drogą jak diabli kurację odmładzającą w renomowanej klinice jeszcze bardziej znamienitego doktora Devillersa.

      Helene pracuje w finansach, świetnie zarabia, może sobie pozwolić na jednorazowe szaleństwo. Skłoniła ją do tego przykra sytuacja osobista : rzucił ją narzeczony. Znalazł sobie inną, co najważniejsze dla Helene : młodszą. "Nigdy specjalnie się sobie nie przyglądałam, ale kiedy to się stało, przez godzinę wpatrywałam się w lustro...", opowiada. I postanowiła się "odmłodzić". Cynk o klinice dr Devillersa dał jej wieloletni znajomy, Jerome.

      Klinika mieści się na wyspie, urokliwej bardzo. Dookoła wolna przestrzeń, skały, morze, zielone łąki, można jeździć rowerem, biegać, a nawet latać prywatną awionetką, którą dysponuje doktor.

      Personel klinki stanowią lekarze, pielęgniarki oraz bardzo wielu młodych mężczyzn, Portugalczyków. Sam ośrodek jest zrobiony na wysoki połysk, nowoczesny jest, pełen tarasów, basenów, świetnie wyposażonych pokojów dla pacjentów oraz sal zabiegowych i laboratoriów.

      Na miejscu Helene orientuje się szybko, że pajenci tworzą zgraną grupę, może nawet coś w rodzaju komuny. ZNają się od wielu lat, kuracje u Devillersa przechodzą regularnie i nieustannie. Są to sami bogaci ludzie. Środki stosowane przez doktora i sam pobyt w takim ekskluzywnym miejscu, to są drogie rzeczy. Przyjmują Helene z sympatią, mając nadzieję że dołączy na stałe do ich "paczki".

      Devillersa chwilowo nie ma, więc Helene przechodzi najpierw wstępne badania. Poznaje towarzystwo, ale najbliżej jej do swojego starego przyjaciela, Jerome'a, ktry powiada "Gdybym nie był gejem, to bym się z tobą ożenił !" ;]

      Wreszcie wraca skądś Devillers [Delon] i przyjmuje Helene w swoim gabinecie. Jest młody, miły i ujmujący. Sama kuracja, której poddaje swoich pacjentów polega na serii zabiegów absolutnie standardowych, czyli :bicze wodne, kąpiele w błocie i zielsku, sauna, pływanie na golasa w morzu, dieta uskuteczniana w zaprzyjaźnionym lokalu w miasteczku nieopodal etc. Kluczowe są jednak tajemnicze zastrzyki, które dostają pacjenci. Zwykle codziennie. Nie wiadomo : z czego i po co. W każdym razie, to ten dożylnie podawany ekstrakt sprawia, ze pacjenci doktora Devillersa są w znakomitej formie.

      Helene czuje się wśród nich coraz lepiej, doktor jest nienaganny, nawet razem z nimi pluska się w morzu. KOmuna pełną gębą.

      Wkrótce jednak zaczynają się dziać rzeczy niepokojące. Najpierw Helene zauwąza, że portugalska męska służba nagle pada mdleje podczas wykonywania swoich obowiązków. Pozostali kuracjusze uspokajają ją, że to wpływ klimatu. Portugalczycy źle go znoszą. To normalne. Hiszpanie z "poprzednich sezonów" też mieli z tym problem. Dlatego służba jest regularnie wymieniana.

      Potem wydarza się tragedia z Jerome'em. Wieczorem odwiedza Helene w jej pokoju i jest spanikowany. Biadoli, że zadłużył się na cięzkie pieniądze, ale mimo to nie jest w stanie kontynuować kuracji. Lamentuje, że bez terapii umrze. "To jest jak narkotyk, Helene ! Uciekaj stąd, dobrze ci radzę" - zwraca się do niej w krótkim przebłysku zdrowego rozsądku. Helene uspokaja go i zasypiają razem w jej łózku.

      Rankiem Jerome'a w pokoju nie ma. Helene szybko dowiaduje się, co zaszło. Jedna z koleżanek kuracjuszek wiezie ją autem nad urwisko. Jest tam już spora grupa gapiów oraz policja. Jerome leży martwy na dole, na skale. Policja przesłuchuje Helene, dowiaduje się od niej tylko tyle, co i my wiemy. Komisarz zostawia jej wizytówkę, z prośbą żeby dzwoniła, kiedy tylko będzie chciała. całą rozmową dyskretnie obserwują inni pacjenci.

      Jeszcze tego samego dnia do Helene zwraca się jeden z chłopaków portugalskich. Wyraźnie z nim źle, prosi ją o pomoc, żeby wywiozła go stąd. Potem mdleje, a kiedy Helene chce się dowiedzieć dokąd go zabrano - zostaje bezwzględnie odsunięta na bok. Chłopak znika, a Helene pakuje się i chce wyjechać. Devillers przypomina jej jednak, ze podpisała zgodę na pełną terapię i teraz nie może jej skończyć przed czasem. Taka była umowa. Helene próbuje uciec, ale Devillers i drugi doktor łapią ją i siłą podają jej zastrzyk. Helene mdleje i budzi się we własnym pokoju, z Devillersem przy łózku.

      Helene wyznaje mu, że doznała szoku z powodu smierci przyjaciela. Nic poza tym, już jej lepiej. Na potwierdzenie uśmiecha się, a w kolejnych dniach rzetelnie uczestniczy we wszystkich aktywnościach grupowych. Inni ją obserwują, więc robi wszystko, by odzyskać ich zaufanie. Już wie, że trafiła w podejrzane miejsce.

      cdn
      • grek.grek "Terapia szokowa" francuski z '72 - via CT2 [2] 17.05.16, 13:50
        Wie że musi dotrwać do końca terapii i nie wzbudzać już dalszych podejrzeń, bo ma do czynienia z niemalże sektą, która gotowa jest na wszystko, by zachować status quo.

        Devillers od tej pory bardzo troskliwie zajmuje się Helene. Zabiera ją na przejażdzki samochodem, dogląda, zdradza zainteresowanie zgoła pozazawodowe, wybiera się z nią na winko do zaprzyjaźnionej knajpki, wspomina z żalem Jerome'a, i uspokaja że chłopcy z Portugalii, którzy pracują tu jako pomoc - wracają do domu, kiedy zaczynają chorować. Tak więc, "Helene nie ma się czego obawiać". Helen przyjmuje to wszystko z uśmiechem i zrozumieniem, ale jest w tym zupełnie nieszczera.

        Po cichu rozpoczyna własne prywatne śledztwo. Śledzi, zakrada się, podpatruje, szwęda się po ośrodku i jego przybudówkach. Odkrywa, że Devillers do sporządzania swojego ekstraktu używa organów wewnętrznych baranów/owiec. Hodowane są tutaj masowo. Z podsłuchanej rozmowy kuracjuszy, Helene dowiaduje się, że Jerome wszystkim im winny był duże kwoty pieniędzy.

        Nadal też jest świadkiem jak słabną nagle Portugalczycy.
        W końcu Helene ma dośc. Planuje, po ludzku, ucieczkę. Żadnego kontrolowanego wyjazdu za zgodą Devillersa. Ucieczka i już. Kiedy w nocy szykuje auto do wyjazdu, nachodzi ją Manoel, jeden z Portugalczyków. Prosi ją, by go zabrała ze soba. Umawiają się na godzinę.

        Kiedy przychodzi pora Manuela nie ma. Helene podkrada się pod hotel dla pracowników. Przez otwarte okno widzi Manuela siedzącego na krześle. Wkrada się do środka. Chłopak jest nieprzytomny. A za moment do pokoju wchodzą asystenci Devillersa. Helene ukrywa się za kotarą i obserwuje jak pobierają od chłopaka krew, a potem wstrzykują mu coś w nogę.

        Helene musi zostać. Nie może odjechać bez rozwikłania sprawy. Wdaje sie w romans z Devillersem, czym uspokaja go i usypia czujnośc wszystkch pozostałych. Devillers zabiera ją nawet na lot awionetką, podczas którego opowiada o sobie. Mieszkał kiedyś w dżungli, z "dzikusami", ale nie wytrzymał długo, bo nie chcieli go zaakceptowac. Wrócił więc do domu i zajął się profesjonalnie medycyną.

        krązy tym samolocikiem nad ziemią, aż jego własny kuracjusze - akurat biegający w terenie - ze strachu padają na ziemię, kiedy leci nad nimi niebezpiecznie nisko. "Niech pani popatrzy, Helene, oni są elitą tego kraju... elita, która robi w portki ze strachu", drwi sobie.

        Helene zyskuje sojusznika. Jest nim Jacques, jeden z kuracjuszy. Ale i on ostrzega ją, żeby uwazała na siebie. Helene może z nim pogadać, czasami Jacques stanie na czatach, ale trudno liczyć na to, że będzie ryzykował razem z nią. Ona to wie. Także właściciele zaprzyjaźnionej knajpki w miasteczku nie nadstawią karku by wyjaśnić tajemnice ośrodka doktora Devillersa. Mogą tylko powiedzieć Helene, że Devillers ma jakąs szemraną umowę z ludźmi sprowadzającymi mu z Portugalii i Hiszpanii personel - chłopaków z biednych dzielnic.

        Podczas nocy spędzonej na pokojach Devillersa, Helene wymyka się z łózka i korzystając, że doktor śpi snem sprawiedliwego, dobiera się do jego akt. Znajduje jakieś medyczne wykresy, karty chorobowe i odkrywa że obaj portugalscy chłopcy, którzy prosili ją o pomoc - najprawdopodobniej nie żyją.

        Rano Helene próbuje uciekać. Wszyscy ruszają w pogoń. Auto Helene zostaje zepchnięte z drogi i z braku laku babka wsiada na rower i w długą. Wygląda to dośc komicznie, bo jedzie w mini i kozakach ;] Wszyscy ją gonią : lekarze, kuracjusze, nawet właściciel knajpki się znajduje. POtem dołączają Porrtugalczycy, ale Helene konfunduje ich i krzyczy, żeby bronili sami siebie, bo ich koledzy zostali zabici.

        Ostatecznie Helene, biegnąc rozpaczliwie, ścigana wkrótce także przed psy, dociera do laboratorium Devillersa. W popłochu zamyka się w środku, próbuje dzwonić do komisarza policji, korzystajac z wizytówki.

        Aler Devillers lepiej zna swoje królestwo. Wyłazi z jakichś bocznych drzw. Łapie Helen i wściekły "pokazuje jej prawdę" - wypatrszone zwłoki Manuela. TO z krwi oraz narządów wewnętrznych młodych chłopaków z portugalii i Hiszpanii powstaje to cudowne serum wstrzykiwane pacjentom. Helene jest przerażona. "Jestem jak dzikus ! sam zabijam ! Jak dzikus !", wykrzykuje Devillers. Helene wyrywa mu się, walczy, udaje się jej namacać skalpel i wbić go w pierś doktora. Potem zadaje mu serię ciosów. Devillers umiera.

        Do środka dostają się asystenci Devllersa. Helen zostaje obezwładniona, a potem już nic nie pamięta. Odzyskuje świadomośc, keidy zjawia się policja.

        Problem polega na tym, że Helene nie ma żadnych dowodów na swoje oskarżenia. komisarz nie wierzy w jej wersję. Na terenie ośrodka nie znaleziono żadnych martwych ludzi. jej przyjaciel Jerome, jak ustalono, popełnił samobójstwo, nikt mu nie pomagał skoczyć głowę w przepaść. Nie ma też żadnych papierów, które by potwierdzały morderstwa medyczne. Helen czuje się jak wariatka.

        "jedyne co jest pewne, to fakt że zabiła pani człowieka", twardo oznajmia jej komisarz. I zaobrączkowaną wyprowadza z budynku, wsiada do auta i odjeżdżają. Śledzą ich wszyscy kuracjusze. Z wrogością patrzą na Helene. Jacques odprowadza ją tylko krótkim spojrzeniem.

        JUż w samochodzie, komisarz nagle zwraca się do Helen : "Zrobiła pani niewybaczalną rzecz. Miejmy nadzieję, że asystenci doktora Devillersa będą mogli kontynuować jego dzieło. Leczę się tutaj dwa razy w roku, nie wyobrażam sobie, żeby miało sie to skończyć". A więc, komisarz jest "jednym z nich" :] Helene wie już, ze nie ma nadziei... Odwraca się ostatni raz, widzi że do ośrodka własnie przyjechali nowi chlopcy z Portugalii. Zeskakują z "paki" samochodu dostawczego. Tak własnie, dostawczego...

        Czy to nie kafkowska opowieśc ? ;] Albo jak z kina Polańskiego, hehe. Przy czym zdecydowanie bardziej schematyczna, mniej wyostrzona dramturgicznie, bez podtekstów.

        Annie Girardot jest piękna, szalenie atrakcyjna, w paru scenach prezentuje się nago i wygląda jak milion dolarów :] Dodatkowo, nie znam się na modzie, ale każdy stroj jaki na sobie nosi - wygląda jak ponadczasowy hit galanterii :] Aczkolwiek, jak wiadomo,nie szata zdobi człowieka, więc można powiedzieć, że to ona ustanawia walory estetyczne tych ubiorów.
        Delon trochę w tle, ale swoje zadanie wykonuje bez zarzutu, nie przerysowuje niczego, nie odgrywa jakiegoś wariata, ale ciiut-szalonego naukowca, który ma w nosie świat, kpi sobie w niego, a imponuje mu władza jaką ma nad grupką bogatych pajaców, którzy wierzą że mogą być wiecznie mlodzi.

        Do tego bardzo gustowne lokacje wyspiarskie, niezły dizajn wnętrz, dobre zdjęcia. Zatem, thriller niekoniecznie arcydzielny, ale na pewno pełen wizualnych ciekawostek.


        • grek.grek Re: "Terapia szokowa" francuski z '72 - via CT2 [ 17.05.16, 14:00
          trailer [skompilowany ze zdjęc z filmu, a tłem muzycznym są charakterystyczne bębny, które w filmie sugerują, że pomysły na swoje... nieszablonowane terapie medyczne dr Devillers znalazł podczas pobytu w dżungli [amazońskiej czy afryskańskiej] podpatrując obyczaje i rytuały dzikich plemion tubylczych. W pewnym momecnie Helene znajduje w jego bibliotece książkę tego dotyczącą, z dośc drastycznymi rysunkami w środku.

          www.youtube.com/watch?v=C3ygUGxBAgw
          • barbasia1 Re: "Terapia szokowa" francuski z '72 - via CT2 [ 18.05.16, 00:01
            Domyśliłam się, że młodzi Portugalczycy są w jakiś sposób wykorzystywani przez szalonego doktora, jak się pojawiła informacja, że mdleją.

            Świetnie się czytało na dobranoc.
            Zakończenie - ciarki na plecach.
            Dzięki. :)
            • grek.grek Re: "Terapia szokowa" francuski z '72 - via CT2 [ 18.05.16, 13:03
              dzięki, Barbasiu :]

              yes :]
              intryga jest dośc czytelna, dośc wcześnie wiadomo że ci Portugalczycy muszą mieć coś wpólnego z całą tajemnicą.

              dzięki :]
              a to prawda jest.

              nie ma happy endu, a wprost przeciwnie : bohaterka jest bezsilna, nic nie może jej pomóc, nie uda się jej także zmienić sytuacji, bo po śmierci doktora klinika będzie nadal funkcjonowała, wychował sobie przecież następców [asystentów]. I nikomu nie zależy na tym, by było inaczej. A Helene najpewniej wyląduje w zakładzie dla obłąkanych. Fatalne zakończenie, ale za to jakie sugestywne ;]]
              • barbasia1 Re: "Terapia szokowa" francuski z '72 - via CT2 [ 18.05.16, 23:37
                >A Helene najpewniej wyląduje w zakładzie dla obłąkanych. Fatalne zakończenie, ale za to jakie >sugestywne ;]]

                Tak. :))

    • grek.grek Cannes'16 dzień 6 17.05.16, 15:57
      pierwszy "wygwizd" w Cannes - nowy film Asayssa "Personal shoper", aczkolwiek aktorstwo Kristen Stewart doczekało się ponoć pochwał [znów]; do tego bezpieczny i klasyczny dramat Jeffa Nicholsa "Loving", o małzeństwie czarnej kobiety z białym mężczyzną, które w Ameryce 50s musi zmierzyć się z polityką rasistowską nieakceptującą prawnie tzw. małżeństw mieszanych; no i świetna ocena [kolejna] "Patersona" nowego filmu Jarmuscha :

      www.filmweb.pl/article/CANNES+2016%3A+Dumni+i+uprzedzeni-117567
      film.onet.pl/wiadomosci/cannes-2016-dzien-6-kristen-stewart-wierzy-w-ducha-a-milosc-pokonuje-rasizm-relacja/v981n1
      "Personal Shopper" via Variety :
      variety.com/2016/film/reviews/personal-shopper-review-kristen-stewart-1201775572/
      i dwie zaległe z wczoraj :

      wyborcza.pl/1,75410,20078925,cannes-2016-stac-prosto-czyli-nieprzyzwoita-bajka-dla.html
      wyborcza.pl/1,75410,20080665,cannes-2016-spielberg-bawi-nas-bardzo-fajnie-dumont-rozdaje.html
      udanej lektury :]
    • grek.grek 16:45 TVP Kultura "Tokijska opowieść" 17.05.16, 16:11
      niedawno się zachwycaliśmy z Siostrą, więc... pora na tych, którzy jeszcze nie zdążyli... zachwycić się albo i nie :]

      fabuła jakże prosta : starsi państwo z prowincji przyjeżdzają do prężnie rozwijającego się Tokioo, aby spotkać się ze swoimi dziećmi, już dorosłymi, mającymi własne rodziny i własne problemy. Nie są szczegolnie mile widzianymi goścmi, ale starają się zrozumieć pośpiech i zniecierpliwienie zarówno dzieci jak i wnuków. Tylko wdowa po ich synu, który zginął na wojnie, okazuje im wiele ciepła i empatii.

      mnóstwo symboli i chwytliwych wątkow, które można rozwijać w elaboraty ;] : natura versus przemysł i technologia, starośc skonfrontowana z młodością, zmierzch z rozkwitem, tradycja i kultura z rozmachem i nowoczesnością, subtelnośc z dosadnością, pamięć z chciwością.

      wspaniała kamera, zdjęcia, ciche wybitne kino. Nastrojowe, ale nie smutne, aczkolwiek wzruszyć się z pewnością można. Na "mecenasa Prado", oczywiście :]

      PS : jutro o 15:55 "Słodkie życie" :]
      takie powtórki jak wczorajsza, dzisiejsza i jutrzejsza mogą być pokazywane nonstop :]]
      • siostra_bronte Re: 16:45 TVP Kultura "Tokijska opowieść" 17.05.16, 18:48
        Szkoda, że pora fatalna!
    • grek.grek "Król Edyp" via Kultura ["M-c z P.Fronczewskim"] 18.05.16, 12:55
      rzecz z 2005 r. w reżyserii Gustawa Holoubka, który występuje w spektaklu jako recytator z offu.

      scenografii właściwie nie ma, albo inaczej : jest, ale jakoby jej nie było. Mamy podłogę i czarne zasłony dookoła niej. W tym kręgu pojawiają się aktorzy i robią to, co do nich należy.

      A robią to znakomicie. Piotr Fronczewski w głównej roli góruje głosem, wewnętrzną siłą zmieszaną z rosnącym niepokojem, a wkrótce duszącym przerażeniem, kiedy kolejno odkrywane fakty dowodzą strasznej prawdy o jego życiu.

      Jerzy Trela jest skupionym, chłodnym Kreonem, który nawet w obliczu gróźb Edypa zachowuje godnośc i spokój, choć widać jak walczą one o lepsze z nutą lęku.

      Teresa Budzisz-Krzyżanowska, jako Jokasta, po cichu miota się między nadzieją, niedowierzaniem i głuchą rozpaczą. Nie widzimy jej śmierci, nie widzimy samookaleczenia się Edypa - słyszymy o nich z ust rozgorączkowanego, zapłakanego świadka Eona [Grzegorz Damięcki], który opowiada o nich trzęsącym się głosem, z twarzą niemal wciśniętą w kamerę.

      jerzy Kamas, Krzysztof Gosztyła, Marian Kociniak, Jan Kociniak pojawiają sie w epizodycznych, ale kluczowych rolach - Kapłana, Tyrezjasza, dawnego zaufanego króla Lajosa oraz Pasterza, które - jak wiadomo - wyjaśniają wszystko swoimi zeznaniami wobec Edypa.

      wybitne przedstawienie, dzięki wspaniałości interpretacji tekstu przez aktorów. Nie trzeba nic więcej, wystarczy kawałek przestrzeni, jesli ma się tak wybornych mistrzów. Ogląda się ich, i słucha, z największą przyjemnością.

      ich przejmujące [yes !] aktorstwo, wraz z tą ascetyczną, nieodwracającą uwagi od tekstu i postaci, scenografią dają rewelacyjny efekt.
    • grek.grek 15:55 YVP Kultura "Słodkie życie" 18.05.16, 13:06
      wiadomo... :]
      el classico.

      warto oglądać, nigdy nie wiadomo, czy to nie ostatni taki seans w telewizji. właściwie tylko Kultura sięga jeszcze po klasykę europejskiego kina, a i tam te powtórki w końcu zanikają :]
      • siostra_bronte Re: 15:55 YVP Kultura "Słodkie życie" 18.05.16, 19:27
        Arcydzieło! Aż dziw, że tak często powtarzają.
        • grek.grek Re: 15:55 YVP Kultura "Słodkie życie" 19.05.16, 12:28
          to prawda.

          dlatego warto korzystać, póki im się nie odwidziało ;]
    • grek.grek 20:35 TVP2 - finał LE, Liverpool-Sevilla 18.05.16, 13:12
      wreszcie piłka w otwartej telewizji polskiej :]

      zapowiada się znakomity mecz.
      oglądałem ostatnio Liverpool i to niezwykłe w jakim tempie, z jaką intensywnością gra ten zespół, od kiedy przyszedł nowy trener [dawny trener Borussii, kiedy jeszcze Lewandowski tam grał]. Sevilla to też kawał drużyny. Zapowiada się świetny mecz, na wysokim poziomie technicznym i walki o każdy metr boiska, gdzie nie będzie wiele czasu i miejsca na przyjęcie piłki i zrobienie z nią czegoś rozsądnego :]

      zwycięzca dostanie automatycznie miejsce w Lidze Mistrzów w przyszłym sezonie, a tam wiadomo - splendor i pieniądze są :] Oba zespoły, o ilekojarzę,w swoich krajowych ligach tej przepustki do LM nie wywalczyły, więc stawka jest dla nich ogromna. A to wpłynie na jakośc gry, jak się można domyslać.

      oglądamy ? :]
      • siostra_bronte Re: 20:35 TVP2 - finał LE, Liverpool-Sevilla 18.05.16, 19:27
        Oglądam!
      • barbasia1 Re: 20:35 TVP2 - finał LE, Liverpool-Sevilla 18.05.16, 23:40
        Niestety nie oglądałam. Jakie wrażenia po meczu? Emocje były, Greku, Bronte?
        • grek.grek Re: 20:35 TVP2 - finał LE, Liverpool-Sevilla 19.05.16, 12:33
          to może ja zacznę :]

          wrażenie mieszane, Barbasiu. Niby Sevilla zagrała świetny mecz, wygrała 3-1, a wszystkie gole zdobyła dzięki własnej kreatywności, nie posiłkując się błędami rywala, ale mimo wszystko pozostaje pytanie : co by było, gdyby pan sędzia choć jedno z trzech zagrań ręką w ich polu karnym zinterpretował jako niedozwolone i podyktował karne/go dla Liverpoolu ?

          Liverpool prowadził 1-0 i gdyby przed przerwą dorzucił drugiego gola [właśnie z potencjalnego karnego za zagranie ręką], to kto wie, jak potoczyłby się dalej ten mecz.

          a poza tym : interesujący, w szybkim tempie rozgrywany, mecz :] Żadnych "piłkarskich szachów", mimo iż to finał, a stawka takich meczów często prowokuje rózne zespoły raczej
          do zabezpieczania własnej bramki niż atakowania cudzej :]

          także jestem ciekaw wrażeń Siostry :]
          • siostra_bronte Re: 20:35 TVP2 - finał LE, Liverpool-Sevilla 19.05.16, 19:18
            Mam podobne wrażenia :) Ale mimo wszystko Sevilla była lepsza. Nie wiem dlaczego Liverpool kompletnie siadł w drugiej połowie. Fakt, bramka w 20 sek. mogła być szokiem ale taka drużyna powinna szybko się pozbierać!
            • grek.grek Re: 20:35 TVP2 - finał LE, Liverpool-Sevilla 20.05.16, 13:50
              Siostro, zauważyłaś, że nawet - będący w przewadze liczebnej - kibice Liverpoolu w tak ważnych momentach gry praktycznie nie dali wsparcia swojej druzynie ? tak jakby i oni po prostu przestali wierzyc, że ten mecz jeszcze można wygrać. A było tylko 2-1 dla Sevilli. Przy 3-1 już w ogóle mecz się skończył dla nich.
    • grek.grek Cannes'16 dzień 7 18.05.16, 14:45
      premiera "juliety" czyli najnowszego filmu Almodovara, ponoć jest to powrót do tego, co reżyser umie i zna najlepiej, a jako taki wypada świetnie. Plus kolejna recenzja wczorajszego "personal Shopper" Assayasa :

      film.onet.pl/wiadomosci/cannes-2016-dzien-7-mecz-mnie-drecz-mnie-pedro-relacja/jhqzx5
      www.filmweb.pl/article/CANNES+2016%3A+Julieta+i+duchy-117586
      wyborcza.pl/1,75410,20092027,cannes-2016-pedro-almodovar-gra-z-julieta-w-kolory.html
      • barbasia1 Re: Cannes'16 dzień 7 18.05.16, 23:40
        Świetnie. Jutro poczytam. :)
      • barbasia1 Re: Cannes'16 dzień 7 18.05.16, 23:42
        Nie ma już telewizyjnych relacji Grażyny Torbickiej z Cannes, dobrze, że są niezmiennie mamy relacje Tadeusza Sobolewskiego.
        • barbasia1 Re: Cannes'16 dzień 7 18.05.16, 23:42
          Widzę, że limit mi się skończył. :/
          • barbasia1 Re: Cannes'16 dzień 7 18.05.16, 23:44
            Niezupełnie. ;)
          • grek.grek Re: Cannes'16 dzień 7 19.05.16, 12:36
            spróbuj przez gugla :]
            trzeba wpisać do wyszukiwarki tytuł artykułu.

            nie wiem, czy zadziała dzień po ukazaniu się publikacji, ale kilka dni później - działa :]
            • barbasia1 Re: Cannes'16 dzień 7 19.05.16, 23:46
              Dzięki. Udało mi się przeczytać . :)
        • grek.grek Re: Cannes'16 dzień 7 19.05.16, 12:34
          racja, Barbasiu.


    • grek.grek 20:40 TVP2 "Rocky IV" 19.05.16, 13:02
      najbardziej widowiskowa, najlepiej umuzykalniona i chyba najbardziej ikonograficzna odsłona cyklu. A jednocześnie nieznośnie politykierska i propagandowa.

      pan Stallone dał się chyba ponieśc nastrojom... epoki.

      Oto do Ameryki przylatuje radziecki mistrz Iwan Drago. "Przyszłośc boksu", jak reklamują go menadżerowie oraz własna żona. Ma stoczyć tutaj kilka pojedynków pokazowych.

      Relację telewizyjną z wizyty radzieckich państwa ogląda w swoim domu Apollo Creed. Duszący się na emeryturze mistrz dostrzega w meczu z Rosjaninem szansę na powrót na ring, którego pragnie jak kania dżdżu. Chce aby Rocky został jego sekundantem. Balboa ostrzega go : mimo wszystko, Rosjanin to ponad 2-metrowy doskonale zbudowany chłop, który bije bardzo mocno, a Apollo już nie jest tak szybki jak kiedyś. Ale Creed nie chce słuchać ostrzeżeń. Stawia na swoim, a Rocky woli mu towarzyszyć niż patrzeć na to z boku.

      Wejście Apolla do ringu jest kapitalnie oprawione, śpiewa Little Richard "Living in America", ale na ringu dochodzi do tragedii. Apollo ponosi śmierć. Balboa bardzo to przeżywa, tak bardzo że przyjmuje wyzwanie i godzi się na walkę z Drago w Moskwie. Chce pomścić przyjaciela. Swój obóz przygotowawczy organizuje w surowych, syberyjskich okolicznościach przyrody. Żona jest przeciw, nie leci z nim, uważa że mężowi odbiło i to co robi jest "samobójstwem".

      NIe brakuje tu dobrze napisanych scen, ot choćby konferencji prasowych. Apollo dowcipkuje, podśmiewa się z drewnianego Drago, robi szopkę, aż dochodzi do przepychanek i wyzwisk. Tuż po całej awanturze, Credd szybko pochyla się ku Rocky'emu : "I jak było ?" - "Głośno" - "Znaczy się, dobrze ?", - "Bardzo dobrze" :] Komiczny moment. Pokazujący kulisy zawodowego sportu. Walkę bokserską trzeba rozreklamować, inaczej nie wzbudzi zainteresowania. A najlepszą, najstarszą metodą marketingu jest zasugerowanie widowni, że rywale się nienawidzą. Tak zeby widz oczekiwał, iż w ringu zechcą sobie pourywać głowy ;]

      Iwan Drago został już ikoną. Z tą swoją fryzurą :]

      Sesje treningowe Rocky'ego na Syberii, to już też historia kina. serio :] Bieganie po śniegu, pokonywania zasp z cięzką belką na ramionach, wbieganie tym razem nie na schody przed Muzeum Sztuki Wspołczesnej w Filadelfi, ale na ośnieżone szczyty górskie itd.

      ofk, finałowa walka - no cóż, to tylko film o boksie, a nie boks ;]

      Polityka pcha się tutaj drzwiami i oknami. Drago to wydrązona kukła, produkt laboratotyjny o morderczych instynktach. Jego trener, menadżerowie i żona wyglądają jak żywcem wyjęci ze służb KGB, zachowują się pyszałkowato i są wredni.

      A wreszcie, na konferencji prasowej po podpisaniiu umowy na walkę, Rosjanin skanduje "Porażka waszego mistrza, będzie dowodem na to, że wasz kraj jest słaby i ułomny". Tak więc, w finałowej walce Balboa nie walczy tylko o pamięc o przyjacielu, o honor amerykańskiego boksu, ale o godnośc kraju, więcej : on ma tam dowieśc, że Ameryka to największa potęga współczesna i wszech czasów ;] To dopiero odpowiedzialnośc, hehe.

      Są tutaj zupełnie zbędne kłótnie, sprzeczki, argumenty polityczne, że u tamtych niszczą wolnośc słowa i prześladują za przekonania, tak jakby u tych drugich było jakoś specjalnie na odwrót :] Słowem : kraj miłości i demokracji [wiadomo który] kontra evil empire [wiadomo które].

      Widownia bokserska w Ameryce bawi się i śpiewa. Ta w Moskwie wykrzykuje obelgi, wygląda jak ściągnięta autobusami wielotysięczna rzesza kołchoźników, brakowało tylko rubaszek i jawnie opróżnianych butli samogonu ;] Bardzo to prymitywne.

      Na widowni, w loży, zasiada całe Politbiuro, co ciekawe, z Gorbaczowem w roli głównej. Zabawne. Przecież za Gorbaczowa zaczeły się reformy, rozmontowywanie Sojuza, odwilż polityczna. A tutaj pan Stallone przekonuje, że jego bohater ściera się z niemal stalinowskim reżimem :] Cóż, jak się człowiek spóźnia na pociąg, to musi zasuwać drezyną.

      Na wielki plus muzyka : inspirujące dynamiczne piosenki, ta towarzysząca ostatniemu etapowi treningu Balboy, a także ta, kiedy odbywa dramatyczną rozmowę z żoną na schodach swojego domu, po której wybiera się na przejażdzkę nocną, a przed oczami przebiega mu całe życie, co daje pretekst do wmontowania w fabułe niejako wideoklipu z wszystkich trzech poprzednich filmów. No i marszowe nuty, kiedy Rocky ze swoją skromną ekipą ląduje na Syberii.

      A finał, ten speech, te oklaski... o ludzie, litości ;]]

      Mimo wszystko, jest to chyba najpopularniejsza z odsłon "Rocky'ego". W wielu punktach najlepiej zrobiona, ale chyba najsłabiej napisana i najbvardziej tendencyjna.


      • barbasia1 Re: 20:40 TVP2 "Rocky IV" 19.05.16, 21:18
        Właśnie zaczęłam oglądać. Dramatyczny moment Apollo Creed ciężko znokautowany przez Rosjanina leży na deskach.
        Zmarł. Rocky wygłasza mowę pogrzebową.
        • barbasia1 Re: 20:40 TVP2 "Rocky IV" 19.05.16, 21:56
          Rosjanin ćwiczy pod okiem sztabu naukowców, wspomaganych specjalistycznym sprzętem pomiarowym w sali treningowej. Rocky w tym czasie ćwiczy na łonie natury, przerzuca kamienie, nosi pnie drzew, ciągnie ciężkie sanie, biega po głębokim śniegu. Wreszcie triumfalnie wbiega na ośnieżony szczyt góry, o czym już wspomniałeś.

          Oooo! Adrien przyjechała za Rockym do Rosji. Nie mogła bez niego wytrzymać. Tęskniła. :)
          Będzie z niem bez względu na wszystko - mówi.

          W Rocky'ego jakby nowe siły wstąpiły. Jeszcze intensywniej ćwiczy.

          I już walka.

          • barbasia1 Re: 20:40 TVP2 "Rocky IV" 19.05.16, 22:04
            Ajednka niezłomność Rocky'ego sprawia, że zgromadzona w sali publiczność w przedostatniej rundzie kibicuje Rocky'emu skazndując jego imię! Złości to wysoko postawionych towarzyszy.
            • barbasia1 Re: 20:40 TVP2 "Rocky IV" 19.05.16, 23:42
              Masz rację, część 4 jest nieznośnie tendencyjna, polityczna, propagandowa.

              Aczkolwiek zwróciłam uwagę na ostatnie zdanie mowy, którą wypowiada po zwycięskiej walce Rocky - "Każdy może się zmienić" (potem Rocky jeszcze tylko pozdrowił swojego syna i złożył życzenia świąteczne). Radziecka (!) publika szaleje, bije brawo Rocky'emu na stojąco. W tym momencie niespodziewanie wstaje towarzysz sekretarz? partii komunistycznej podobny do Gorbaczowa i zaczyna bić brawo. Po chwili w ślad za nim wstają inni towarzysze, całe Politbiuro!

              Tak sobie pomyślałam, że ta scena, skądinąd bardzo naiwna oraz tendencyjna i propagandowa, jak cały film, z perspektywy lat, tego ja zmieniła się historia, nabrała profetycznego wydźwięku? Film został nakręcony w 1985 roku, przypominam. Nie sądzisz?

              • grek.grek Re: 20:40 TVP2 "Rocky IV" 20.05.16, 13:59
                świetna relacja, Barbasiu :]

                i ja oglądałem.
                na początek "Być jak Deyna" niestety nie zdązyłem, więc może powtórkowo spróbuję.

                niestety, Rosjanie są tutaj przedstawieni jak "czarny lud", a sam Balboa mierzy krytycznym spojrzeniem i nie zamienia ani zdawkowego słówka z dośc uprzejmym Rosjaninem, który zawozi go do jego "centrum treningowego". Choćby "dziękuję" mógł wydukać ;]

                poniekąd Stallone jest tu już w rytmie serii filmów w których jego bohaterowi "niszczą Rosjan" : obok Rocky IV - także "Rambo II" I "Rambo III". i zachowuje się jednakowo, do "rusków" ani słowa. Ani jednego słowa :]

                ciekaw jestem, czy był jakiś konkurencyjny pomysł na kontynuację Rocky'ego, czy ktoś zagadnął Stallone'a czy nie dałoby się zrobić filmu z "bad Russian" w głównej roli ;] Rocky akurat był do dyspozycji, więc podlano to sosem polityczno-propagandowym i wyszło jak wyszło.

                ale poza tym, muzyka, sceny treningów - niezłe, prawda ? i chyba dynamicznejszy jest to film od poprzednich, skrócony o te pół godziny, bardziej skondensowany, a przy okazji nadal porusza jakieś tam istotne zagadnienia : np. jak się ma sportowiec, który po latach n a boisku/ringu nagle ląduje na emeryturze, mimo że przecież w środku, w głowie, się nie zmienił.

                to chyba koniec serii w TVP, prawda ?
                Mania wspominała, że pokaża pierwsze cztery filmy ?
                • barbasia1 Re: 20:40 TVP2 "Rocky IV" 20.05.16, 23:16
                  :)

                  Tak.


                  Nie wiem, nie sprawdzałam. Sądziłam, że wszytkie części Rocky'ego zostaną pokazane!?
                  • grek.grek Re: 20:40 TVP2 "Rocky IV" 21.05.16, 13:44
                    sprawdziłem na wszelki wypadunek :]
                    nie ma Rocky'ego za tydzień, więc Mania jak zawsze miała pewne informacje :]

                    wydaje mi się, wszelako, że TVP1 pokazywała 6 część Rocky'ego niedługo przed tym cyklem w Dwójce.

                    5 część się zagubiła gdzieś, z tego wynika, ale nie jest ona wybitna, wg mnie.
                    Po walce z Drago Rocky cierpi na poważne zaburzenia wzroku i może nawet początki Parkinsona, a do tego po powrocie do Ameryki okazuje się że stracił majątek z powodu oszustw prawników, zajmujących się jego kasą. Razem z Adrian lądują znów w biednej dzielnicy robotniczej.

                    następuje pewien przeskok w czasie, bo jak Rocky wyjeżdaza do Rosji jego syn ma 5 lat, a jak wraca to chłopiec jest już 13-latkiem :]

                    częściowo to właśnie losy syna są fabułą 5 odcinka. Ma on kłopoty w szkole, bo uwazany jest za lalusia, synusia tatusia. Musi się postawić łobuzom, którzy go okradają i terroryzują, ale przy okazji poznaje też miłą dziewczyną.

                    Rocky w tym czasie zajmuje się Tommym, przybyłbym do miasta bokserem z prowincji, który chce zostać mistrzem świata i do Balboy zwraca się o pomoc. Rocky widzi w nim siebie sprzed lat i bez reszty angazuje się w pracę z chłopakiem, który jest silny, chce się uczyć i ma determinację w dązeniu do celu.

                    są jak ojciec i syn, więc prawdziwy syn schodzi na dalszy plan. Adrian przygląda się temu krytycznym okiem, ale Rocky nie dostrzega jak oddalił się od własnego dziecka.

                    Kiedy Tommy zaczyna iśc w górę, przyczepiają się do niego promotorzy bokserscy. Mamią go błyskotykami, podsuwają panienki, samochody, wodzą za nos. Tommy ulega im, zwłaszcza jednemu, który zachowuje się i ubiera jak prawdziwy promotor DOn King, symbol wszystkiego co najniższe i najzałośniejsze w zawodowym boksie :] A jednocześnie niezwykle skuteczny biznesmen.

                    Kiedy Tommy wreszcie zdobywa mistrzostwo, Rocky boksuje razem z nim, ale siedząc przed Tv. momentami tak się zapala, wali w worek, jakby sam był na ringu, żona i szwagier patrzą z przerażeniem na jego pobudzenie. Po walce Tommy dziękuje 'człowiekowi, który wszystkiego go nauczył">... Rocky już szykuje się na odebranie peanów, a tutaj pada nazwisko tego promotora.
                    Balboa jest ogromnie rozczarowany.

                    mimo że jest mistrzem, Tommy nie jest szanowany przez kibiców. uwazają oni, ze mistrzem jest Rocky, a Tommy to pajac. Zraniony ambicjonalnie Tommy, podkręcany przez promotora, ktory wietrzy okazję na dobry zarobek, łazi za Rockym i wyzywa go do walki. Rocky nie podejmuje rękawicy, takze dlatego że doktor ostrzegł, ze każdy kolejny cios w głowę możę spowodować nieodwracalne zmiany w mózgu, paraliż albo coś jeszcze gorszego.

                    w końcu jednak nie wytrzymuje. Walka odbywa się na zapleczu ulubionego baru Rocky'ego i obaj są w cywilnych ubraniach, o ile dres Tommy'ego to cywilne ubranie ;] Rocky fakt obrywa i to po głowie, ale ostatecznie to on jest górą i w dziób dostaje nawet oślizgły promotor :] I wreszcie Rocky odnajduje drogę do swojego syna.

                    A syn wcześniej rozprawia się z łobuzami szkolnymi. Jak ? A sprzedaje im blachę w czachę ;] Nauczył go wszystkiego szwagier Rocky'ego, czyli niezapomniany Paulie, który na okres "nieobecności" Rocky'ego, przyjał rolę mentora i nawet trenera dla Balboy juniora :]

                    to tak na wszelki wypadek, jakby mieli nie pokazać nigdy tego filmu ;]
                    • barbasia1 Re: 20:40 TVP2 "Rocky IV" 21.05.16, 23:36
                      >następuje pewien przeskok w czasie, bo jak Rocky wyjeżdża do Rosji jego syn ma 5 lat, a >jak wraca to chłopiec jest już 13-latkiem :]

                      Hehehe! :)

                      >A syn wcześniej rozprawia się z łobuzami szkolnymi. Jak ? A sprzedaje im blachę w >czachę ;]

                      Hehehe! :))


                      Tego odcinka nie widziałam. Dzięki. Za to 6 część oglądałam. Wątek ojciec-syn będzie tu ważny.

                      • grek.grek Re: 20:40 TVP2 "Rocky IV" 22.05.16, 13:10
                        blachę w czachę ofk zapożyczyłem od niezawodnych Moralnych ;] :
                        www.youtube.com/watch?v=5DAlcqOxCOU
                        yes, ja też widziałem 6 odsłonę.
                        w tym roku pojawiła sie dodatkowa kolejna rzecz z Rockym, ale tym razem nie jako głównym bohaterem, lecz mentorem i trenerem boksującego syna Apollo Creeda, tytuł to zdaje się "Creed".

                        ciekawe, co Rocky będzie robił na ekranie za 20 lat ? ;]
                        • barbasia1 Re: 20:40 TVP2 "Rocky IV" 22.05.16, 19:18
                          Hehehe!
                          A widzisz, nie skojarzyłam, że to ich fraza! :/

                          PS
                          Heh! Ale jak oni mogli pozbyć się Kasi Pakosińskiej (pod linkiem), pojąć tego nie mogę.

                          >Ciekawe, co Rocky będzie robił na ekranie za 20 lat ? ;]

                          Hehe! Może będzie jakimś sponsorem młodych bokserów albo ważnym prezesem związku bokserów? ;)
                          • grek.grek Re: 20:40 TVP2 "Rocky IV" 23.05.16, 13:40
                            szkoda, że odeszła, to prawda, Barbasiu.

                            hehe, mozliwe.
                            kiedyś ktoś zartował, ze w wieku 80 lat Rocky będzie nadal boksował... siedząc na wózku ;]
    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Być jak Kazimierz Deyna" 19.05.16, 13:14
      brawo Stopklatka :]

      premiera.

      Kazik rodzi się dokładnie w tym dniu, w którym Kazimierz Deyna strzela dla Polski niezwykłego gola w meczu z Portugalią [bodajże, był to gol bezpośrednio z rzutu rożnego]. Ojciec marzy, że syn zostanie piłkarzem, więc od małego próbuje mu zaszczepić futbol do krwi i głowy. Tyle że sam chłopak jakoś się do sportu nie pali, trenuje owszem, daje z siebie wszystko, lecz efektów większych nie ma, kariera reprezentacyjna raczej mu nie grozi. Tak to jest, jak praca wykonywana ciałem i umysłem nie jest podlana pasją i prawdziwą namiętnością płynącymi z serca :] Kazik do piłkarstwa nie ma więc serca, chce - wbrew ojcu - znaleźc własną drogę życiową.

      zatem : tytuł wcale nie odnosi się do piłkarskich umiejętności Deyny, ale do zgoła innych jego zalet.

      Otóz, Deyna był piłkarzem nielubianym w całej Polsce, prócz Warszawy. Grał w Legii, klubie wojskowym, a do tego zdaje się nie był typem idola tłumów ;] Mimo całej antypatii, gwizdów, wyzwisk jakimi go raczono - nawet na meczach reprezentacji, kiedy miał na piersi orła, Deyna "zawsze grał swoje", nie pozwalał by presja i wrogośc widowni wytrąciły go z równowagi, odebrały pewnośc siebie, zbiły z tropu. Tego gola z Portugalią zdobył bodajże w Chorzowie, przy ogłuszających gwizdach nienawidzącej go publiki. swoją drogą, Potugalczycy musieli zachodzić w głowę : co ten facet zrobił takiego strasznego, że nawet gdy gra dla swojego kraju, to własna widownia go lży i próbuje zdeprymować. Welcome to the house of fun ;']

      zatem : być jak Deyna oznacza : robić swoje, choćby przeciw całemu światu :] ciekawe, prawda ?

      w rolach głównych : Przemysław Bluszcz, Gabriela Muskała [rodzice], Marcin Korcz/Aleksander Staruch [Kazik], Jerzy Trela [dziadek Kazika], Michał Piela [trener], Małgorzata Socha [nauczycielka Kazika].

      powtórka : z niedzieli na poniedziałek 0:10.
      • barbasia1 Re: 20:00 Stopklatka "Być jak Kazimierz Deyna" 19.05.16, 23:44
        > powtórka : z niedzieli na poniedziałek 0:10.

        Świetna pora! :/
    • grek.grek Cannes'16 dzień 8 19.05.16, 15:57
      nowy film braci Dardenne'ów oceniony średnio, nowy film Xaviera Dolana też pani recenzentka dyplomatycznie obchodzi, a za to mamy kolejną entuzjastyczną recenzję "Patersona" Jarmuscha. Aczkolwiek, z tych dotychczasowych ocen, nie wyłania się żaden film, któey wywołałby zachwyt [i to zgodny]. "Julieta" Almodovara - też róznie przyjęta. Żeby na końcu nie okazało się, że nazwisk wybitnych twórców było mnóstwo, a żadnego naprawdę wybitnego filmu :] MOże najlepszym filmem festiwalu okaże się pozakonkursowy "Cafe Society" W.Allena, hehe ? Póki co, najwięcej zaciekawienia wzbudza buczenie na filmie Assaysa z Kristen Stewart. coś to marnie brzmi, jak na takiej rangi wydarzenie jak Cannes, nie sądzicie ? Jeszcze chyba pozostały 2 dni prezentacji konkursowych, więc może z tego jeziora wychynie jakaś grubsza filmowa ryba, w której zakochają się wszyscy i to ona stanie się wydarzeniem nr 1.

      film.onet.pl/wiadomosci/cannes-2016-dzien-8-cudowne-dziecko--i-festiwalowi-weterani-relacja/2jnrlr
      www.filmweb.pl/article/CANNES+2016%3A+Dwie+kobiety+w+różnym+wieku-117610
      film.wp.pl/id,159601,title,Prosto-z-Cannes-Lekcja-zen-Paterson-RECENZJA,wiadomosc.html
      wyborcza.pl/1,75410,20098698,cannes-2016-wybuczany-personal-shopper-z-kristen-stewart.html
    • grek.grek House of Cards sezon 2 odcinek 6 [1] 20.05.16, 12:40
      główne tematy : Lucas Goodwin i jego śledztwo, rozgrywka na wysokim szczeblu pomiędzy wiceprezydentem Underwoodem i wpływowym biznesmenem Tuskiem - na tle negocjacji nowej umowy handlowej z Chinami, na której temu drugiemu diabelnie zależy, a do tego wraca wątek Rachel Posner, waznego świadka intryg, w jakich Frank brał udział.

      Zaczyna się od narady całego sztabu wokół prezydenta. Co robić, jak tych Chińczyków nacisnąć ? Miotają się kwestie obligacji, akcji, skupu, wykupu, zysków, stóp procentowych i stu innych ekonomicznych zawijasów. Frank występuje z propozycją, aby sam prezydent wydał dekret o możliwości skupu kluczowego surowca [samaru] od Chińczyków, ale przez pośredników. Wtedy Panstwo Środka wszystkim będzie musiało ceny podnieśc, albo... obniżyć, zeby pozostać w grze z Ameryką. Nadmiar surowca, potrzebnego dla przemysłu zbrojeniowego, zgromadzony w zapasach będzie można odsprzedać branży atomowej, czyli n p Tuskowi. Prezydent kupuje ten pomysł. Nie bardzo się orientuję w tych ekonomicznych zakrętach, ale na ludzki język przekładając : Frank próbuje uzyskać wpływ na prezydenta i postawić warunki Tuskowi, który stara się go telefonicznie namówić do zejścia z drogi konfliktu i przywrócenia przyjaznych relacji z Chinami, bo bez tego jego dalekosięzne plany [rafinera w Chinach, zmniejszenie taryf celnych na importowane surowce z Chin] spalą na panewce.

      W imieniu Tuska Franka odwiedza stary znajomy, Remy Danton. Lobbysta. Teraz lobbuje dla Tuska. Próbuje przekonywać Franka do sprzyjania Tuskowi, ale świeżo upieczony wiceprezydent nie ma na to większej ochoty. W końcu pada pytanie : "Frank, czego ty chcesz ?, na co pada odpowiedź : "POsłuszeństwa".

      Kiedy okazuje się, ze do prezydenckich planów nie chce przyłączyć się grupa firm z Tuskowymi na czele - Frank sugeruje,że te firmy organizują zmowę cenową. I dlatego należy przywalić im wprowadzeniem nowej ustawy antytrustowej. Prezydent chyba trochę przestaje panować nad materią, bo wyraźnie zbity jest z tropu. Nie wie, czy tak ostre ruchy będą właściwe. Frank twardo go przekonuje, że dzięki tej ustawie zostaną przełamane lokalne monopole, wzrośnie poziom bezpieczeństwa obywateli. "Dałoby się to zrobić po cichu ?", pyta w końcu prezydent i na taką... odpowiedź Frank czekał :]

      Tego samego wieczora Remy spotyka się z szefową klubu Demokratów, Jackie Sharp, lojalną żołnierką Franka. Nie udaje mu się nic wskórać, ale za to po miłym wieczorze w barze z kubańską muzyką - spędzają razem noc. Rano Jackie upomina go, ze "to nie miało miejsca, jasne ? Wracamy do zawodowych spraw i kontaktów, a o tym zapominamy". Czyżby dzielny lobbysta również łózkową gimnastykę zaliczał w poczet swoich środków perswazji ? Może z tego być dłuższy romans albo jakiś szantażyk mały ? :]

      Po chwili okazuje się, że jednak coś się udało osiągnąc - spotkanie Tuska z Jackie Sharp w Kongresie.

      Na kolejnym spotkaniu z prezydentem, Frank sugeruje że wobec nieposłusznych firm można by uruchomić procedurę FERC, jak rozumiem to jest poostępowanie śledczo-skarbowo-karne ? Przeciw nielegalnej zmowie cenowej. Prezydent już w ogóle wysiada z powodu tempa akcji. Obawia się, ze Tusk pójdzie z tym do sądu, ale Frank przekonuje, ze nigdzie nie pójdzie, bo sąd w swoim postepowaniu zmusiłby go do zaprezentowania ksiąg rachunkowych jego firm, a żaden bogaty przedsiębiorca sobie tego nie życzy.

      cdn



      • grek.grek House of Cards sezon 2 odcinek 6 [2] 20.05.16, 13:01
        Kiedy prezydent lekko się waha, bo "FERC oznacza wypowiedzenie wojny", Frank naciska go : "Musimy dać im nauczke, by nie zadzierali z Prezydentem USA !". Podwórkowa logika, ale o dziwo prezydent na to przystaje. Marudzi jeszcze coś o telefonie do Tuska, ale Frank zabrania, mrugając do kamery okiem "jeden telefon i mogą znów zostać zgodnym małzeństwem. Muszę termu zapobiec".

        Wreszcie dochodzi do spotkania Franka z Raymondem Tuskiem, który osobiście przybył na audiencję u prezydenta, która przed chwilą się zakończyła. Frank zarzuca mu, że jego trust chce siłą swojego kapitału narzucić nowe stawki cen za prąd, a to niedopuszczalne , bo godzi w konkurencyjnośc gospodarki.Obaj są zdenerwowani, a Tusk wypala, że "nie boi się procedury FERC" i że nie da się zastraszyć. Frank na to, zeby zaakceptował warunki [czyli, dotacje z rządu, ale bez korzystnych samodzielnych umów z Chinami], albo dostanie tym FERCem w ucho. Tusk się opiera i znienacka zauważa : "Ty chcesz zniszczyć prezydenta...", czemu Frank stanowczo zaprzecza. Tusk przypomina, że rekomendował Franka na wiceprezydenta, a Frank twardo ripostuje : "A miałeś inne wyjście ?". Przy wyjściu Tusk poznaje Claire. I życzy Frankowi "udanego rzutu".

        Właśnie - rzut. Frank ma go wykonać podczas inauguracji sezonu MLB, ligi bejsbola. Ćwiczy nonstop ze swoim bodyguardem, żeby się nie skompromitować na oczach milionów telewidzów i dziesiątek tysięcy na stadionie. Kiedyś już wykonywał taki rzut, w mniejszej lidze, jako mniejszej rangi polityk. Piłka wypadła z palców i pacnęła w czoło. UBaw był kapitalny. I wstyd nie mniejszy.

        I oto witany apluazem wiceprezydent wbiega na boisko, krótko przemawia, życząc dobrej zabawy, a potem przymierza się, cały zdenerwowany, do tego rzutu. I wtedy... gaśnie światło na całym stadionie. Nie ma go też w Białym DOmu i Kongresie. Awaria. wielogodzinna, jak się prognozuje.

        Prezydent i Frank nie mają wątpliwości, kto za tym stoi. Dzwonią do Raymonda Tuska, a ten cynicznym głosem informuje, ze wyłączone zostały elektrownie z powodu przeciążeń z okazji upałów. "To normalna rzecz", powiada, podczas gdy Frank i Prezydent niemal gotują się ze złości. Podczas wymiany zdań Franka z preziem wynika, że prezydent spotykając się z Tuskiem nic nie mówił mu o ewentualnym postępowaniu FERC. A Frank straszył nim Tuska. Prezydent chce wiedzieć, jak to było, bo wygląda na to, ze szantażowany Tusk postanowił się zemścić.

        Frank broni sie, ze wcale nie straszył. Przeciwnie, sądził,że Tuysk na wszystko się zgodził i tylko napomknął, że już rozważali ten FERC, ale na szczęscie bez konieczności aktywowania. Kłamie jak z nut :] Grał swoją grę, przy okazji wystawiając prezia na strzał. Bo kto poniesie polityczne koszta kilkudniowego braku prądu w okresie potęznych upałów ? Pozbawieni klimatyzacji ludzie rozgniewają się nie na Franka, ale na prezydenta kraju.

        W zaistniałej sytuacji Frank proponuje prezydentowi wprowadzenie nadzoru państwowego na elektrowniami Tuska. Czyli, formalnie : przejęcie elektorowni przez państwo. Mocny ruch. "Musi pan być liderem, społeczeństwo na pana liczy, to nagły wypadek i wymaga radykalnych metod - podkręca go Frank.

        Z Tuskiem Frank spotyka się w swoim ulubionym małym bistro u Freddiego, gdzie serwuje się "najlepsze żeberka w Ameryce". Frank wprost mówi Tuskowi, co zamierza/ją. POtem dziecinna wymiana oskarzeń i pyskówka. Frank zostawia Tuska z decyzją do podjęcia : albo akceptuje warunki rządu i kończy te swoje demonstracje "siły", albo wdrożona zostanie procedura FERC, a elektrownie państwo zajmie - dla bezpieczeństwa obywateli, ofk :]

        cdn
        • grek.grek Re: House of Cards sezon 2 odcinek 6 [3] 20.05.16, 13:33
          W 5 odcinku Lucas Goodwin wpada w zasadzkę FBI i zostaje złapany na gorącym uczynku podczas cyberprzestepstwa. Dostaje propozycję : pójdzie na ugodę, przyzna się do wszystkiego i odsiedzi 10 lat albo będzie szedł w zaparte i może dostać znacznie więćej. Lucas nie chce wspólpracowac z prokuratorką i adwokatem. Liczy na proces i możliwosć zadania niewygodnych pytań wiceprezydentowi w świetle kamer. Ale wtedy dostaje cios : pada sugestia, ze może zostać oskarżony o zabójstwo Zoe Barnes. Adwokat radzi ugodę, ale Lucas idzie trzecią drogą. Prosi o kontakt ze swoim mentorem eks-klasowym dziennikarzem Hammerschimidtem.

          Liczy na to, ze Hammerschmidt napisze artykuł, w którym dokŁadnie poinformuje opinię publiczną o śledztwie Lucasa. Hammerschmidt zgadza się i przystępuje do opracowywania informaxcji. Zauwąża, że Lucas faktycznie mógł miec słuszne podejrzenia.

          Doug Stamper, prawa ręka Franka, ofk o wszystkim się dowiaduje, bo jego człowiek z FBi prowadzi całą sprawę. Frank jest wkurzony tym wejściem do gry Hammerschmidta. "tego nie przewidzieliśmy", kaja się Doug.

          Frank chce się spotkać z doświadczonym pismakiem. U siebie w gabinecie. Żeby zrobić wrażenie. Ale Hammerschmidt z niejednego pieca chleb jadł i nie takie rzeczy widział. Frank perswaduje mu,że to śledztwo jest niedorzeczne, ale dziennikarz wprost zadaje mu pytanie : czy pan stał za zabójstwami Petera Russo i ZOe Barnes ? Frank kończy rozmowę : "Przekroczyła wszellkie ranice absurdu".
          cdn
        • grek.grek Re: House of Cards sezon 2 odcinek 6 [4] 20.05.16, 13:47
          Hammerschdmidt opuszcza gabinet spokojnie, a Frank żegna go oficjalnym uśmiechem i podaje zdawkowo rękę.

          Dziennikarz próbuje się skontaktować z Janine Skorsky, która prowadziła sledztwo razem z Lucasem, ale wycofała się ze strachu przed konsekwencjami. Teraz mieszka na prowincji, uczy w jakiejś szkolle i zajmuje się chorą matka. Janine nie odbiera telefonów, ale FBI działa zapobiegliwie.

          Odwiedza ją dwóch smutnych panów i kulturalnie namawiają,, żeby spotkała się z Lucasem i namówiła go do zakończenia swoich wariackich wyczynów. Janine próbuje się bronić i powoływać na swoje prawa, ale kapituluje wobec szantazu, że i ona może zostać oskarżona o współudział w przestępczej działalności Lucasa. A to oznacza 3 lata procesów i przesłuchan, a potem może kilkanaście lat odsiadki. "CO z pani matką się stanie ?" - pada fundamentalne pytanie. I koniec.

          Janine pojawia się w więzieniu i przez telefon w sali widzeń, cała załamana i zapłakana, mowi Lucasowi "Jestem tu by cię uratowac. Idź na ugodę. ON nie odpowie za to, co zrobił. Nie uda się. Ujdzie mu to na sucho". Bardzo smutna scena, pełna bezsilności i upokorzenia dla obojga.

          Hammerschmidt pokazuje Lucasowi pierwszą wersję artykułu. Lucas nie jest zadowolony. "Wychodzę na wariata", podsumowuje. Hammerschmidt na to, ze chciał być obiektywny i nawet przychylny dla niego, ale - trudno, w świetle obiektywnym tak się właśnie rzeczy mają.

          rachel Posner marzy o normalnym życiu. Póki co, pracuje w call center, po pracy do domu i tak w kółko. Jest pilnowana przzez Douga Stampera. Tak dużo wie, że nie można ryzykować jej spotkania z jakimiś przypadkowymi ludźmi z przeszłości. Ktoś mozę jej szukać. Na przykład dziennikarz Hammerschmidt [wie o niej, i o Royu Kapeniaku też].

          Doug cały czas odwiedza ją, kontroluje, nakazuje. Rachel chciałaby żyć normalnie, a tu się nie da. To też ciekawy wątek, pokazuje jak można sobie zrujnować życie będąc w niewłaściwym miejscu i niewłaściwej porze. Jesli dziewczyna się zechce wycofać - zostanie z pewnościa zlikwidowana. Doug chce ją ocalić, a jedyną drogą do ocalenia jest jej absolutne podporządkowanie i życie według wskazanych zasad.

          rachel poznaje miłą dziewczynę ze wspólnoty oazowej. Bywa na spotkaniach, udziela się w miejscowym przedszkolu [a może domu dziecka ?]. Doug ją namierza. I od razu strofuje, że źle robi. Że to ryzyko. Że powinna przestać tam chodzić, bo ktoś moze ją rozpoznać. Rachel się buntuje, ale nie ma wyjścia.

          COś tam jest mniędzy nimi. Doug chyba się w niej podkochuje, nawet jeskli stara się traktować jak podopieczną i nic więcej. Uważa że ją chroni i ratuje jej życie. Niby najprościej byłoby ją wyciszyć i już. Ale Doug ręczy za nią własną głową. Ona zaś probuje go uwieść, dośc bezceremonialnie [wykorzystując chwyty z profesji prostytutki, którą była], ale bezskutecznie, choć widać,ze Doug ucieka walcząc z sobą.

          Tym razem na dalszym planie Claire Underwood, aczkolwiek jej zacieśniajace sie relacje z prezydentową i namawianie Christine [narzeczonej śp Russo, zaskakująco dobrze dziś współpracującej z prezydentem] do zbliżania się do Pierwszej Damy - pachną jakąś intrygą :]
    • grek.grek Cannes'16 dzień 9 20.05.16, 15:32
      to był chyba ostatni dzień prezentacji ? nowe filmy Mungiu, ponoć zupełnie grafomańska nowa rzecz od Nicholasa Refna, a takżę zaskoczenie - in plus, podobno - niejaki Kleber Filho i jego "Aquarius". Plus jeszcze jedna recenzja nowego filmu Dolana "To tylko koniec świata" :
      Komu oni tę Palmę dadzą ? ;] Wygląda na to, że z potęznej chmury spadł dośc mizerny deszczyk.


      www.filmweb.pl/article/CANNES+2016%3A+Dolan%2C+Refn+i+ten+najlepszy-117635
      film.onet.pl/wiadomosci/cannes-2016-dzien-9-swiat-modelingu-i-rumunska-prowincja-relacja/w3l7nf
      variety.com/2016/film/festivals/cannes-the-neon-demon-nicolas-winding-refn-elle-fanning-1201778544
      www.rp.pl/Cannes-2016/160529943-Nicolas-Winding-Refn-poplynal-jak-nigdy-dotad.html
    • grek.grek wczoraj via TVP Kultura "Bitnicy" 20.05.16, 15:46
      dokument.

      właściwie bez zaskoczeń, nowości czy sensacji, bo to moment w historii kontrkultury i literatury już dobrze poznany i opisany.

      rzecz cała skupia się na trzech ważnych wydawnictwach, ktore odzwierciedlały najpełniej wrażliwośc i ekspresję bitników, czyli poemacie "Skowyt" Ginsberga i powieściach "W drodze" Kerouaca i "Nagi Lunch" Burroughsa.

      Plus przedstawia koleje losu założycieli i nieformalnych ideologów całego wydarzenia. Ich programowy hedonizm, antykonsumpcjonim, dążenie do prostoty życia, uwolnienie instynktów. Dużo zdjęć, fragmentów filmów, wywiadów, kadrów z tzw. epoki. szczególnie ochoczo do kamery wypowiada się Allen Ginsberg, który wspomina jak bitnicy zakochali się w Paryżu czy Tangerze, jazzie, o spotkaniach z róznymi artystami tworzącymi daleko od mainstreamu, m.in jazzmanami, z Monkiem i Parkerem na czele.

      w wielu miejscach mamy cytaty z listów jakie pisali do siebie czołowi przedstawiciele całego "ruchu", w cudzysłowiu, bo jednak mimo że wielu próbowało naśladować oryginalnych bitników, w samej rzeczy było ich zaledwie kilku, może kilkunastu. Wszyscy inni, którzy podłapywali modę na pozę, to zwykli "bandwagonerzy", najczęśściej - jak to zwykle bywa - bananowa młodziez, która kontestowała za pieniądze rodziców ;]

      dużo zdjęć i fragmentów filmów pokazujących dawny Paryż, autorzy odwiedzają miejsca, w których bitnicy pisali i mieszkali. Co za nory ;]] jakieś poddasza w najtańszych hotelikach albo podupadłych kamienicach. Ale im to nie przeszkadzało, bo miejsce było nieważne, liczyła się twórczość.

      zabawne są fragmenty, w których opisywane są reakcje na ich poezję i prozę - obraza publiczna, zarzuty o burzenie porządku społecznego, o sianie fermentu wśród "grzecznej i cnotliwej młodzież"; o tym jak żaden wydawca w Ameryce nie miał odwagi opublikować "Nagiego lunchu" i dopiero ktoś we Francji zdecydował się to zrobić, po częsci po to,by wymierzyć policzek Ameryce, na punkcie której Francja zawsze miała pewne kompleksy :]

      nie ukrywa się tutaj, że między czołówką bitników w grę wchodziły relacje homoseksualne, mimo że niektórzy dorobili się także żon [ale jak wiadomo od stuleci, żona to żadna przeszkoda, a nawet przydatny parawan ;)]. To też nie przysparzało im zwolenników w kręgach purytańskich doktrynerów i konserwy. Ale żyli pięknie i to chyba jest najważniejsze :]
      • barbasia1 Re: wczoraj via TVP Kultura "Bitnicy" 20.05.16, 23:18
        Dzięki! Dzięki! Nie miałam już wczoraj siły na ten dokument o "Bitnikach". ;)
        • grek.grek Re: wczoraj via TVP Kultura "Bitnicy" 21.05.16, 13:45
          cała przyjemnośc po mojej stronie, Barbasiu :]

          życzę Ci lżejszego, mniej zalatanego weekendu ! :]]
          • barbasia1 Re: wczoraj via TVP Kultura "Bitnicy" 21.05.16, 23:31
            Już jestem! Będę jutro na posterunku.:)

            Dziś miały miejsce niespodziewane loty za płoty i inne takie.

            :)
            • grek.grek Re: wczoraj via TVP Kultura "Bitnicy" 22.05.16, 13:05
              doskonale, Barbasiu :]

              a tak to bywa, zdarzają się takie dni nieoczekiwanych kombinacji oraz perypetii :]
              mam nadzieję, że te loty odbywałaś w bardzo słonecznych okolicznościach przyrody ? :]
    • grek.grek "Rocco i jego bracia" via Kultura 21.05.16, 13:30
      skoczyłem, pamiętając rekomendację Siostry :]
      skoczyliście także ?

      Świetny film.

      Rozmowa przed projekcją wskazała na ciekawy inspirację "Idiotą" Dostojewskiego, kiedy chodzi o relacje w trójkącie Rocco-Simone-Nadja. Faktycznie, Rocco to odwzorowanie postaci hrabiego Myszkina - dobry aż do przesady, wyrozumiały, gotów poświęcić się dla brata, który robi same głupstwa, gotów nawet do zerwania z ukochaną kobietę, aby "oddać ją" jemu, uznając że jemu jest ona bardziej potrzebna, że może go ocalić. Prowadzi to do finałowej tragedii, gdy Simone zabija Nadję, ale nawet wtedy Rocco uwaza że to jego wina, a nie brata.

      Simone jest jak Rogożyn, tak samo nieobliczalny, furiastyczny, chaotyczny i zazdrosny. Namiętność wiodąca ku zatraceniu. Zaczyna będąc pupilkiem rodziny, a kończy na samym dnie. Utalentowany bokser, męzczyzna z urokiem osobistym, nie realizuje żadnego ze swoich potencjałów, a popada w coraz większe zadłużenie z powodu hazardu i zrywanych umów z menadżerami sportowymi. Roszczeniowy. Złodziej. Nie docenia nawet tego, że Rocco rozpoczyna kariere bokserską, czyli robi to czego nie znosi, bo boks uruchamia w nim negatywne instynkty, tylko po to, by zarabiać na spłatę jego długów. Ciągle chce pieniędzy, więcej i więcej.

      Nadja jest zaś Nastazją Filipowną "świętą i dziwką", zdolną do miłości, poświęcenia, a jednocześnie rozczarowaną życiem, pozbawioną złudzeń, osuwającą się w otchłań, zgwałconą, odrzuconą, sprostytuowaną. Piękną i zniszczoną zyciem, w którym traci to, co mogłoby ją ocalić, czyli miłośc. Zostaje przy Simonie, mimo że kocha Rocca. Całe dni spędza w łóżku, traci wiarę w przyszłość, budzi tylko złość rodziny obu braci. "Dziwka", inaczej o niej mówią.

      Miłośc do niej dzieli obu braci. Miłośc romantyczna, idealna Myszkina i miłośc bliższa raczej pożądaniu Rogożyna. Simone kończy w więzieniu, po tym jak zabija ją nad jeziorem. Rocco znika po tym jak dowiaduje się o tym zdarzeniu. Poczucie winy przygniata go do ziemi. W finałowym kadrze jest jego fotografia rozlepiona na murach ulicznych. Zapewne jest to prośba o kontakt wszystkich, którzy go widzieli.

      Doskonałe sceny : sekwencja nocnej bójki Simone z Rocco, gwałtu na Nadji, po którym odchodzi cała chwiejna, zdruzgotana, brudna. POruszający moment.

      scena na dachu katedry w Mediolanie, kiedy Rocco zrywa z Nadją, łamie jej serce, po to by wróciła do Simone, bo jest dla niego "ocaleniem" i "jedyną nadzieją", "on jej bardziej potzrebuje". Dla niej to koniec, ale nie dlatego że wróci do gwałciciela Simone, ale dlatego ze nie mozę być ze swoją jedyną miłością. Dla Rocca to też dramat, ale jest w stanie się poświęcić dla dobra brata.

      świetne są monologi Rocca, w których wyznaje, ze chce wrócić na prowincję, tam skąd całą rodziną przyjechali do Mediolanu. Chce tam mieszkać, bo tam jest jego prawdziwy dom, i nigdy nie będzie pasował do miasta, do jego rytmu życia, nie będzie miał marzeń jakie mają "mieszczuchy".

      Sceny kłótni : matki braci z Nadją, a także Nadji z Simonem, kiedy - na przyjęciu, czy w tym lasku nad jeziorem - wyrzuca mu z hardą miną prosto w twarz, jak bardzo się nim brzydzi, jaki z niego najgorszy pomiot, jak 'wszystko czego dotknie zamienia w wulgarność". Annie Girardot gra znakomicie, nawet jeśli jest dubbingowana. Jej mowa ciała i mimika są najwyższej próby. Podobnie nieźle wypada Alain Delon, choć ciekaw jestem jak by wyglądał w roli Simone. Ale chyba chodziło o to, żeby zgodnie z dawnymi wzorami kina, postać negatywna nie była zbyt urodziwa ? ;]

      Dużo niezłych obserwacji socjologicznych : początki biednej rodziny z prowincji z Mediolanie, kolejne szczeble życiowego [nie]powodzenia, na ktre wspinają się poszczególni bracia, rzut oka na pralnię będącą jednocześnie sklepem galanteryjnym, kulisy zawodowego boksu, a także restauracje na wolnym powietrzu, mieszkania bogatych menadżerów, przyjęcia w klubach, którym bliżej do szulerni niż ekskluzywnycych lokali dla wytwornego towarzystwa, ale także skromne czynszówki dla biedoty, która potrafi się cieszyć życiem, co widać w jednej z ostatnicjh scen, kiedy cała kamienica świętuje zwycięską walką bokserską Rocca. Jednocześnie, wygląda to na hołd dla natury mieszkańców Południa. Ich Mediolan nie powitał honorami i życzliwością [matka narzeczonej jednego z braci wyrzuca go razem z przybyłą rodziną z własnego domu], a oni - kiedy tylko staneli na nogi - są gościnni i z sercem na dłoni dla wszystkich.

      Podział w tej rodzinie przebiega wzdłuż oceny Simone. Matka gotowa uchylić mu nieba, nawet kiedy stacza się on na dno dna, Rocco - jak wyżej, ale już inni bracia, zwłaszcza Ciro - są gotowi Simone wydać policji, lecz także nie po to, by go pogrązyć, ale po to, by go wyleczyć, uratowac go. Ciro, ten który go zakapował, wyznaje że kochał Simone najbardziej ze wszystkich. I być mozę jego miłośc była jedynie rozsądna. Nie była ślepa. Z miłości wysłał go za kraty, z nadzieją że tam odzyska on rozum i panowanie nad swoim losem.

      Kilka świetnych kadrów z ulicami, kanałmi, chodnikami, placami Mediolanu. Zwłaszcza ten z katedrą w roli głównej. Mediolan rano, w deszczu i mgle. Mediolan latem, pełen stolików i krzesłek przy otwartych drzwiach kawiarni. Osiedla w budowie, surowe i piękne szerokie ulice, chodniki, kamienice i bloki jak pudełka zapałek, w filmach Felliniego też pojawiają się takie kadry. 60s, ot co :] Piękne są.

      No i jest to mistrzowska robota reżysera. Żaden wątek nie jest chybiony, każda scena ma swój sens i miejsce w fabule, scenariusz idealnie odegrany i pokazany, do tego muzyka i te znakomite zdjęcia. Zwłaszcza we wnętrzach, gdzie ciasno, ścisk nierzadko, a tutaj kamera swobodnie się porusza, precyzyjnie filmuje, wybiera idealne kąty i płaszczyzny. Perfekcja :]

      dzięki, Siostro, za rekomendację. Znów znakomitą :]
      • siostra_bronte Re: "Rocco i jego bracia" via Kultura 21.05.16, 14:47
        Miło mi :)

        Zagapiłam się i nie zapowiedziałam filmu, na szczęście obejrzałeś!

        Mogę się tylko podpisać pod Twoją recenzją.

        Po poprzedniej emisji Barbasia obiecała parę słów. Może teraz? :)
        • grek.grek Re: "Rocco i jego bracia" via Kultura 21.05.16, 16:56
          cieszę się, Siostro :]

          dzięki !

          fakt, nie zapowiedzieliśmy wczoraj. w ostatniej chwili zauwazyłem, co przyznaję ze skruchą.

          o właśnie !
          Barbasiu, udało Ci się obejrzeć ?
          • barbasia1 Re: "Rocco i jego bracia" via Kultura 21.05.16, 23:39
            Tak, tak, oglądałam, jak Bronte zapowiadała ten film dwa miesiące temu, i pamiętam go jeszcze całkiem dobrze. ;) Jutro napiszę parę słów.
            • grek.grek Re: "Rocco i jego bracia" via Kultura 22.05.16, 13:10
              świetnie !
    • grek.grek Cannes'16 dzień 10 [ostatni ? :)] 21.05.16, 16:40
      a jednak, wczoraj to jeszcze nie był koniec :] na deser został najgorszy film w konkursie, jak mówi się o tym,co nakręcił Sean Penn [ja jestem bardziej ciekaw, kto - tak słaby, jak mówią - film wpuścił na ten festiwal ?], "Mal des pierres" z Marion Cottilard, za to nie widać recenzji nowego filmu Paula Verhoevena z ponoć kapitalną rolą Isabelle Huppert. jest za to jeszcze jedna recenzja dobrego filmu Christiana Mungiu, który trzyma się realiów codzienności i pokazuje moralne pułapki czyhające na ludzi uwikałnych w patologiczny system polityczno-ekonomiczno-społeczny we współczesnej Rumunii, która niby z komunizmu wyszła, ale w Europie, na to wygląda, jeszcze się nie zadomowiła.

      film.onet.pl/wiadomosci/cannes-2016-dzien-10-spektakularna-katastrofa-seana-penna-relacja/f4j67g
      www.filmweb.pl/article/CANNES+2016%3A+Quid+pro+quo-117655
      wyborcza.pl/1,75248,20113891,cannes-2016-male-podsumowanie-przed-werdyktem-trzy-spelnione.html
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Bling Ring" [na bis] 21.05.16, 16:52
      debiutowało w TVp na łamach "Kocham Kino".
      jesli dobrze pamiętam, skoczyłem w pojedynkę ? ;]

      może dziś przyjdzie Wam ochota, by jednak zobaczyć ten film ? :]

      grupka dzieciaków z całkiem niebiednych rodzin urządza sobie nocne włamy do posiadłości gwiazd szołbiznesu. A do pani Paris Hilton, a to do pani Lindsey Lohan, a to do jeszcze innych, których nazwisk nie jestem sobie w stanie nawet przypomnieć.

      wiedzą których akurat nie ma w domu, i gdzie te domy się znajdują, bo wszystko można znaleźć w sieci. Cały kalendarz, informacje o tym, gdzie państwo owi się akurat wybierają.

      z tych włamów wynoszą różne fanty. Niekoniecznie na sprzedaż, ale po to by je mieć, może trochę w formie trofeów. Paris Hilton ma tyle biżuterii, ciuchów, butów, torebek i innego badziewia, że prawdopodobnie sama nie wie kiedy coś jej ginie albo coś gubi.

      o co w tym chodzi ? Sofia Coppola analizuje ostrożnie, ale z tego, co jej można wywnioskować, największą rolę odgrywa tutaj uwielbienie dla ludzi szołbiznesu, jakie pielęgnują w sobie, a może - którym są zaczadzeni - młodzi bohaterowie, którzy nonstop wiszą na plotkarskich stronach w internecie, a o idolach mówią nie inaczej jak po imieniu.

      najciekawsze być moze są sceny już po - bo do tego musi dojśc, wiemy o tym od początku, historia zresztą oparta jest na faktach - zatrzymaniu ich przez policję i podczas procesu sądowego. jedna z bohaterek kompletnie nie jest zainteresowana tym, co i ILE :], jej grozi - zamiast tego gorączkowo dopytuje "Co powiedziała Lindsey ? Co powiedziała ?". Zapewne musi być dla niej sporym szokiem informacja, że "Lindsey" absolutnie nie była zachwycona sposobem w jaki bohaterowie ją "uwielbili".

      przekonują się też o drugiej stronie medalu, jak to jest być obiektem nachalnego zainteresowania, zwłaszcza wtedy kiedy człek najchętniej by się pod ziemię zapadł :]

      w oprawie - młodzieżowe kino, ale zdecydowanie nie tylko dla młodzieży, bo jednak refleksja jest tutaj kluczowa. No a poza tym, można zajrzeć do środka chałup w Beverly Hills czy santa Monica i zobaczyć jakie tam luksusy nieprzyzwoite panują ;]]
    • grek.grek Cannes'16 dzień 11 [naprawdę ostatni] 22.05.16, 13:03
      wczorajsza transza nie była ostatnia, jak się okazuje ;]
      ale dziś wieczorem poznamy już werdykt jury, więc dzisiejszy zestaw jest już naprawdę ostatni.
      recenzje nowego filmu Farhadiego "Salesman", który zdaje się w ostatnim momencie został zakwalifikowany do konkursu, oraz wspominanego wczoraj "Elle" Paula Verhoevena z ponoć znakomitą rolą Isabelle Huppert. Czyżby to ona dostała w tym roku Palmę dla najlepszej aktorki ? A jaki film byście typowali ?

      [nagrodę FIPRESCI dostał "Toni Erdmann"]

      wg renomowanego Variety "American Honey" i własnie "Elle" zrobiły największe wrażenie na krytykach.

      film.onet.pl/wiadomosci/cannes-2016-dzien-11-przemoc-ktora-niszczy-i-przemoc-ktora-podnieca-relacja/dwtrxk
      www.filmweb.pl/article/CANNES+2016%3A+Śmierć+komiwojażera-117665
      variety.com/2016/film/festivals/cannes-film-festival-2016-critics-debate-dialogue-elle-american-honey-1201780258/

      a wg Guardiana, tegoroczny festiwal jest najlepszy od lat, to ciekawe :
      www.theguardian.com/film/2016/may/21/cannes-film-festival-2016-report-tono-erdmann-graduation-jarmusch-iggy-almodovar
      nie wiem, jak Wy ??, ale ja tego optymizmu zachodnich mediów/krytyków nie wyczułem w relacjach polskich wysłanników :]]
      • barbasia1 Re: Cannes'16 dzień 11 [naprawdę ostatni] 22.05.16, 14:48
        > nie wiem, jak Wy ??, ale ja tego optymizmu zachodnich mediów/krytyków nie wyczu
        > łem w relacjach polskich wysłanników :]]

        A ja właśnie przed chwilą w Trójce, w Trójkowo Filmowo wysłuchałam relacji z Cannes polskiego wysłannika ;), Jakuba Duszyńskiego. Brzmiał bardzo optymistycznie ...
        cdn.
        • barbasia1 Re: Cannes'16 dzień 11 [naprawdę ostatni] 22.05.16, 15:57
          Więc Jakub Duszyński (dla którego to 19 (!) festiwal) powiedział dziś w Trójce, że był to najlepszy festiwal od lat. (!) Pokazano 21 filmów, z czego 15 (!) wywarło wrażenie. Sporo było zaskoczeń.

          W jego opinii mistrzowie wypadli bardzo dobrze. Duszyński chwalił przede wszystkim film Almodovara,.Film, "kobiece kino", nakręcony został na podstawie prozy Alice Murno (adaptacja trzech opowiadań Alice Munro z tomu "Uciekinierka" ), jest to historia matki, usiłującej odnaleźć córkę, która z nieznanych dla niej przyczyn opuściła ją 12 lat wcześniej. "Wielki powrót mistrza", "mocna opowieść", "poruszający film" - takie określenia na temat tego filmu padły w audycji.
          Duszyński zaznaczył, że ten film nie został jednogłośnie pozytywnie przyjęty przez światową krytykę, zebrał też kilka sceptycznych ocen. U nas M.in. Tadeusza Sobolewski, którego nam linkowałeś, napisał chłodną recenzję.

          Dalej Duszyński chwalił film Jarmuscha "Paterson", o którym powiedział, że to jedno z zaskoczeń festiwalowych". To najlepszy film Jarmuscha od lat, świetnie zrealizowany, świetnie zagrany. Film ma duże szanse zdobyć Złotą Palmę.

          Duszyński (również i Grażyna Torbicka dziś rano w DDTVN) chwalił również "Służącą" Parka Chan-wooka oraz film "Sierra Nevada" rumuńskiego reżysera Cristi Puiu.
          Na nagrodę zdaniem Duszyńskiego, ma szansę również film "Graduation" w reżyserii Cristiana Mungiu twórcy "Czterech miesięcy, trzech tygodni i dwóch dni".

          Ale może nagrodę dostanie Ken Loach za film, "Ja, Daniel Blake" podejmujący temat wykluczenia. Zwłaszcza , że 79-letni reżyser w ciągu długiej kariery jeszcze nigdy nie został uhonorowany nagrodą w Cannes.

          cdn.




          • barbasia1 Re: Cannes'16 dzień 11 [naprawdę ostatni] 22.05.16, 16:01
            Zapomniałam, Grażyna Torbicka zwracała uwagę także na film w reżyserii Xaviera Dolana "It's Only the End of the World". W internecie, na filmwebie donoszą, że właśnie jury ekumeniczne przyznało swoją nagrodę temu filmowi.
        • barbasia1 Re: Cannes'16 dzień 11 [naprawdę ostatni] 22.05.16, 16:17
          I jeszcze dwa asy z rękawa Trójkowego wysłannika. Faworyci festiwalu.

          Niemiecki film, który, jak się wyraził Duszyński, "rozsadził festiwal" , jeden z najlepiej recenzowanych filmów w historii Cannes, zdobył najwyższe oceny pośród filmów pokazywanych w ostatniej dekadzie - "Toni Erdmann" w reżyserii Maren Ade, okrzykniętej "wschodzącą gwiazdą kina niemieckiego ".

          Oraz wspomniany przez Ciebie, film "American Honey" Andrei Arnold. Opowieść o młodych ludziach, żyjących na obrzeżach mainstreamu, podróżujących po Ameryce. Jak stwierdził Duszyński "dużo tu autentycznego życia".

          Koniec . :)

          • grek.grek Re: Cannes'16 dzień 11 [naprawdę ostatni] 22.05.16, 16:39
            dzięki, Barbasiu, za znakomitą relację !

            "Toni Erdmann" dostał nagrodę FIPRESCI, więc krytycy mają swojego faworyta :] ciekawe, czy w Cannes jest nagroda widzów ? O ile tam w ogole jacyś widzowie dostają się na seanse ? :] tak czy owak, jury z pewnością wie, jaki film krytykom przypadł najbardziej do gustu i... czy nie sądzisz, że notowania takiego filmu, u jury, jakoś jednak spadają ? Każde jury ma chyba ambicję odróżnić się od krytykków, nie ? ;]

            wiesz, jak tak zebrać tematykę filmów konkursowych, to faktycznie wyłania się bardzo ciekawa mozaika. ciekaw jestem, ile z tych filmów zobaczymy w polskich kinach, ile wejdzie do dystrybucji ?

            wg mnie, na pewno dobry tuzin tytułów można by wpisać do zeszytu z filmami, których warto wyczekiwać i obejrzeć.

            a jak Ty oceniasz ten festiwal ? Jak podoba Ci się tematyka tych filmów ?
            • siostra_bronte Re: Cannes'16 dzień 11 [naprawdę ostatni] 22.05.16, 16:43
              Przyznaję się bez bicia, że jest mi wszystko jedno kto wygra :)
              • barbasia1 Re: Cannes'16 dzień 11 [naprawdę ostatni] 22.05.16, 17:09
                :))
              • grek.grek Re: Cannes'16 dzień 11 [naprawdę ostatni] 22.05.16, 18:33
                ! ;]]

                Siostro, chciałbym się pochwalić, ze obejrzałem "Tak tu cicho o zmierzchu" i napiszę chętnie o wrazeniach [dziś nie zdążę, ale co się odwlecze, to nie uciecze, jak wiadomo ;)].

                a już terraz z przyjemnością dziękuję Ci za rekomendację. bardzo dobry film.
                • siostra_bronte Re: Cannes'16 dzień 11 [naprawdę ostatni] 23.05.16, 19:35
                  Cieszę się :)
                  • grek.grek Re: Cannes'16 dzień 11 [naprawdę ostatni] 24.05.16, 13:10
                    Siostro, cała przyjemnośc po mojej stronie :]

                    raz jeszcze dzięki. świetny film.
      • barbasia1 Re: Cannes'16 dzień 11 [naprawdę ostatni] 22.05.16, 16:18
        >a wg Guardiana, tegoroczny festiwal jest najlepszy od lat, to ciekawe :

        >nie wiem, jak Wy ??, ale ja tego optymizmu zachodnich mediów/krytyków nie wyczułem w >relacjach polskich wysłanników :]]

        :) "
        Guardianowi" to ja wierzę. ;)
        • grek.grek Re: Cannes'16 dzień 11 [naprawdę ostatni] 22.05.16, 16:43
          hehe :]
          ja też, czemu nie ? :]

          ciekawe, kto dostanie te wszystkie Palmy.
          byłaby to niespodzianka, gdyby wśród tylu znakomitych rezyserów wygrała ta niemiecka komedia "Toni Erdmann", prawda ?

          Palmę za kobiecą rolę chyba dostanie Isabelle Huppert, tak by coś się zanosiło ?
          męska rola... to ciekawe, ale w tych róznych relacjach jakoś trudno się było doszukać
          wyróżnienia dla jakiegokolwiek aktora. No może pan Simonischek, który gra - w jednej recenzji padło słowo "brawurowo" - główną rolę właśnie w "Toni Erdmann".

          tylko czy ta wesoła, acz niegłupia - jak się wydaje, komedia będzie dostatecznie 'artystyczna" dla jury ?

          chociaz... kiedyś wygrywał Tarantino z "Pulp Fiction", więc why not ? :]
          • barbasia1 Re: Cannes'16 dzień 11 [naprawdę ostatni] 22.05.16, 19:09
            Na chwilę musiałam zniknąć. Już jestem.

            Prawda. Prawda.

            Bardzo jestem ciekawa filmu "Toni Erdman".

            Za chwilę dowiemy się wszystkiego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka